big_news
02.05.10, 12:45
W ostatnim dziesięcioleciu PRL-u karmiono ludzi produktami mającymi
przypominać oryginały. Dodatkowo opatrywano ten erzac opakowaniami
zastępczymi. Ci, którzy znają te praktyki wyłącznie z przekazów, aktualnie
mogą osobiście przekonać się jak to smakuje. W miejsce wybranego w
demokratycznych wyborach Prezydenta państwa mamy jego namiastkę (żeby nie rzec
- namiestnika), co to niezwykle pośpiesznie wypełnia "swoją misję". Zamiast
przyzwoitego rządu, który zrobiłby dosłownie wszystko, by wyjaśnić
niespotykaną dotąd w świecie tragedię, mamy zbiór gości pozorujących robotę,
którzy od samiutkiego początku główny jej ciężar oddali bez walki
"przyjaznemu" nam krajowi. Nie do pomyślenia byłaby dla autentycznej władzy
zgoda, żeby przewożono ciała i rzeczy osobiste ofiar do podobnie oddalonego
centralnego miasta obcego mocarstwa. Nikt zacny, a o zdrowych zmysłach, nie
dopuściłby do tego, żeby obce służby gmerały przy znaczących dokumentach i
nośnikach danych najwyższych dostojników cywilnych i wojskowych, nikt z
poczuciem odpowiedzialności nawet by sobie nie wyobraził, żeby ciała zmarłych
i ich kody genetyczne, bez wyraźnej konieczności, dostały się w ręce innych
niż nasi specjalistów. Ani chybi niekłamani, a przecież kluczowi ministrowie,
nie wpadliby na pomysł, żeby w wypowiedziach publicznych odsuwać od siebie
odpowiedzialność i zwalać ją na tych, którzy już w żaden sposób obronić się
nie mogą. Za zupełnie kuriozalne trzeba przyjąć wywody osoby, która na swojej
prywatnej posesji umieściła napis "strefa zdekomunizowana", jakoby należy
darzyć pełnym zaufaniem pracę ludzi wywodzących się wprost z tajnej policji
sowieckiej. O pomstę do nieba woła fakt, że naszymi siłami zbrojnymi wciąż
zawiaduje człowiek, za którego kadencji wpierw zginęło całe dowództwo sił
powietrznych, następnie zredukowano armię do wielkości mieszczącej się na
stadionie piłkarskim, a w finale straciło życie praktycznie całe dowództwo
wszystkich rodzajów jednostek. W zdumienie wprawia zjawisko, że nieustannie
przewodzi nam człowiek, który wymiguje się od odpowiedzialności za jak
najszybsze i uczciwe wyjaśnienie katastrofy, a w miejsce tego karci tych,
którzy chcą zadawać niewygodne pytania.
Ten, kto zakosztował czekolady Wedla (nawet jeżeli ów produkt sygnowała nazwa
- ZPC 22 lipca), nigdy nie zachwycił się, wcale znowu nie tak tanią, podróbką.
Już na pierwszy rzut oka widać, że tabliczka tabliczce nierówna, byle jak
wymieszane z mlekiem w proszku kakao, nigdy nie zastąpi kuwertury, będzie
czekoladę tylko udawać.