amanda230
06.05.10, 13:26
Od marca w Łodzi działają sklepy sieci "Piotr i Paweł".
Cieszą się one dużą renomą w kraju, głównie ze względu na to że to nasza, polska marka. Ładne, duże sklepy, życzliwa obsługa i szeroki asortyment, to to co rzuca się w oczy przy pierwszej wizycie w tych sklepach, ale jak to wygląda od wewnątrz?
Ano od środka to tak uroczo już nie jest :(. Na początku mnóstwo zapewnień, że firmie zależy na zadowoleniu pracowników,zapewnia mnóstwo profitów z tytułu pracy, poza podstawowym wynagrodzeniem oczywiście,dba o przyjazną atmosferę, zapewnia rozwój zawodowy...
Tymczasem w miesiąc-dwa miesiące od otwarcia z każdego z obu sklepów zwolniono ok 30 osób, ze względu na cięcie kosztów, gdyż okazało się, że placóki nie przynoszą zakładanego zysku. Na sklepach o tak dużej powierzchni handlowej zostało ok 40 pracowników (dwie zmiany 7 dni w tygodniu), na działach samoobsługowych po jednej osobie. Oczekuje się iż pracownicy będą pracować w wolne dni i zostawać po godzinach, jednocześnie nie płacąc nadgodzin, wszystko "do odbioru" w czasie bliżej nie określonym. Jest nacisk na to by wszystko było wg standardu i procedur które oceniane są przez "tajemniczych klientów", audyty i częste wizyty prezesów i dyrektorów.
Nie ma warunków do pracy, brak podstawowego sprzętu np.komputerów, tel. służbowych,kierownicy zamawiają towar korzystając z prywatnych telefonów i domowego internetu.
Płace są ustalane na "gębę" tzn. na umowie masz najniższą stawkę, ale możesz się dogadać i bedziesz dostawać więcej, z premią uznaniową, która często przekracza wynagrodzenie zasadnicze, ale nie jest stała. Pracownicy na tych samych stanowiskach mają inne stawki, kasjerki dostają wyższe wynagrodzenie od kierowników, w zależności od tego na co się "umówiły" w czasie rozmowy o pracę i na jakim etapie rekrutacji się pojawiły.
Kierownik sklepów, zblazowany facet w średnim wieku, wciągnięty do sieci przez jakiegoś znajomka, oprócz utrzymywania pozorów, mydlenia oczu i czarowania nie robi nic. Otwierał w ostatnim czasie kilka sklepów, na forach innych miast są o nim podobne opinie...
Najgorszemu wrogowi nie życzyłbym pracy w tej sieci.
Może to "Piotr i Paweł" z zewnątrz, ale od środka to zwykła "Biedronka".
Pozdrawiam wszystkich pracowników PiP, życzę wytrwałości, a w przyszłości lepszej pracy.
Rafał.