Klientka PKO BP walczy w sądzie z "Alicją"

IP: 188.33.57.* 06.05.10, 20:31
PKO i PZU z anachronicznych instytucji państwowych przemieniły sie w
firmy lecz wciaz nie szanują klientów - jak za PERELU. Sądy jakby
nie miały nic do roboty zasypywane są pozwami od sfrustrowanych
ludzi bo tylko w ten sposób można od tych .... wyrwać co swoje. I to
nie zawsze.
    • Gość: akop123 Klientka PKO BP walczy w sądzie z "Alicją" IP: *.toya.net.pl 06.05.10, 21:07
      Żałosna kobieta. Dzięki kredytowi kupiła mieszkanie, które jest warte w tej
      chwili około 200 tysięcy i jeszcze się burzy. Mam nadzieję, że przegra.
      • ojca głupiś 07.05.10, 08:33

        i tyle w temacie, nei ma sensu tłumaczyc ekonomii kolejnemu imbecylowi
    • Gość: Michał Bandyci i lichwa może na pokrzepienie gazeta IP: *.toya.net.pl 06.05.10, 21:10
      przytoczyła by ten artykuł.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6474012,_Gazeta_Wyborcza___Alicja___dusicielka_przegrywa_w.html
      PRZEGLĄD PRASY. Pechowi klienci kredytu "Alicja" oferowanego
      kiedyś przez PKO BP domagają się od banku umorzenia części długów.
      PKO odmawia, ale jeden z klientów wygrał z bankiem sprawę w sądzie,
      dowiedziała się "Gazeta Wyborcza".
    • jusup Co to znaczy "nie szanują"? 06.05.10, 21:54
      W wielu przypadkach można się zgodzić (myślę jednak, ze nie tylko akurat co do
      PKO BP), ale w tym przypadku ani trochę
      Produkt może nie był najszczęśliwszy, ale jego założeniem było właśnie
      umożliwienie wzięcie kredytu przez osoby nie mające dochodów zbyt wysokich. Cały
      pomysł opierał się na tym, że początkowo raty są niskie, potem rosną (bo
      założono, że dochody osób wraz z ich karierą zawodową będą rosły. Raty przez
      ileś pierwszych rat nie pokrywały nawet należnych odsetek, co naturalnie
      powodowało wzrost zadłużenia. było to jasne dla wszystkich łącznie z
      kredytobiorcami (którym przedstawioano symulacje)
      Kredyt był spłacany na dwa różne sposoby - przy ratach indeksowanych raty na
      pewno z czasem wzrastają na tyle, by zadłużenie zaczęło spłacać (zwłaszcza ,że
      oprocentowanie od tamtych czasów znacząco spadło)
      Problem był przy kredytach spłacanych wg metody normatywnej - rata zależała od
      jakichś ogłaszanych wskaźników, co spowodowało, że przy zmianie sytuacji
      gospodarczej okazało się, że przy kredycie np 100 tys zł rata wynosi 400 zł co
      pokrywa np połowę odsetek (a wiem o przypadkach rat 200 zł)...
      i co - ktoś sobie spłacał zgodnie z umową 200 zł, ale powinien mieć też
      świadomość że zadłużenie w tym czasie rośnie. I że kiedyś to trzeba będzie
      spłacić. Nikt nikomu nie bronił spłacania większych kwot niż przewidziane w
      harmonogramie (o ile dobrze pamiętam przy ratach normatywnych nie było prowizji
      od wcześniejszych spłat, była taka przy indeksowanych przez pierwsze 4 lata
      kredytu), a bank gdy zorientował się w niebezpieczeństwie kredytu proponował
      zmianę sposobu spłaty i wyjście z Alicji. Wielu ludzi się zgodziło, wielu jednak
      nie chciało, bo choć oprocentowania to nie zmieniało, to zwiększało raty (bo
      odsetki trzeba było spłacać w całości i do tego kapitał). I teraz ludzie, którzy
      przez lata mieli gdzieś, że zadłużenie im rośnie, bo płacą małe raty, chcą
      zrzucić na innych skutki swej krótkowzroczności
      Pracowałem wtedy przy kredytach mieszkaniowych w PKO i choć w wielu przypadkach
      rozumiem zarzuty ludzi wobec tego banku (choć myślę, że nie jest specjalnie
      jakoś gorszy od innych, ale to kwestia gustu), to mnie nosi jak słyszę pretensje
      tych, którzy mają kredyt Alicja, że im zadłużenie się zwiększyło. Taka była idea
      tego kredytu i jeśli nawet w przypadku tej pani sam bank nie zwracał się z
      propozycją zmiany kredytu, to chyba ta pani jest dorosła i wiedząc, że taki to
      jest kredyt (a musiała wiedzieć, bo taka była właśnie jego idea!), powinna
      interesować się co się z nim dzieje\, nadpłacać, a ewentualnie aneksować (i tu
      PKO na pewno byłoby chętne, bo oddziały były rozliczane z tego, by jak najwięcej
      Alicji zmienić na normalne kredyty, bo banki też nie lubią jak ludzie nie mogą
      spłacić kredytów, a tym w pewnym momencie Alicje zaczęły grozić)
      Większość byłych posiadaczy Alicji zachowywała się odpowiedzialnie (nie wobec
      banku, ale wobec siebie), nie widzę powodu, by teraz ktokolwiek miał spłacać
      kredyty lekkoduchom. Oczywiście PKO może (i być może powinno) w uzasadnionych
      przypadkach jakoś dogadywać się z klientami, bo są rożne nieraz sytuacje (i te
      8-9 lat temu szło często na kompromisy, nie wiem jak później), ale nie powinno
      to stać się reguła
      • Gość: nanocnejzmianie Re: Co to znaczy "nie szanują"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.10, 23:17
        A jak można było ustawić raty tak, żeby zadłużenie rosło, mimo
        spłacania rat. Z daleka pachnie złodziejstwem.
    • stalskim Klientka PKO BP walczy w sądzie z "Alicją" 06.05.10, 22:02
      kiedyś udzielałem takich kredytów i na tamte czasy prawie nikogo nie było stać
      na kredyt komercyjny który był na dziesięć lat. Rata Alicji to było tylko 25%
      dochodu ale każdy mógł płacić więcej. Zresztą PKO BP SA do wszystkich klientów
      wystąpiło z propozycją zmiany zasad spłaty (niestety wyższe raty) ale ludzie
      nie chcieli więcej płacić i teraz zadłużenie urosło. sama Pani jest sobie winna.
    • Gość: andSM Klientka PKO BP walczy w sądzie z kredytem "Ali... IP: *.lze.lodz.pl 07.05.10, 08:29
      Moim zdaniem nie ma klienta racji. Też miałem taki kredyt i
      zadłużenie rosło. Ale w 2001 roku bank sam zaproponował mi
      przewalutowanie bez kosztów dodatkowych i kredyt spokojnie mogłem
      spłacić. Wnisek - biorąc kredyt hipoteczny trzeba umieć liczyć.
    • Gość: cynik Do przeciwników matematyki na maturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 11:51
      Tak to jest, jak nie potrafi policzyć się samemu procentów składanych...

      Tylko półgłówek wierzy, że bank nie chce go wydoić...
Pełna wersja