xxxx1981
10.05.10, 21:35
Czy godzi się uprawiać politykę w kościele? To pytanie przyszło mi dziś do
głowy nie bez powodu. Dziś w parafii Najświętszej Marii Panny Różańcowej
odbyło się spotkanie z parlamentarzystami PiS. Zawłaszczenie tragedii
narodowej przez jedną opcję to najdelikatniejsze sformułowanie jakie
przychodzi mi do głowy. Gdzie w tym wszystkim jest przyzwoitość? Ci ludzie
którzy tam "występowali" deklarują się jako katolicy i powinni wiedzieć, że
"Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nam nie wolno. Non possumus!".
Gdyby tutaj nie chodziło o kampanię wyborczą a o upamiętnienie ofiar z
katastrofy 10 kwietnia to należałoby przyjąć, że na tym spotkaniu powinni być
politycy wszystkich opcji (jeżeli już w ogóle mieliby się tam pojawić). Jak
więc zatem interpretować sytuację gdy prawo do mówienia o ofiarach katastrofy
zawłaszczyła w tym przypadku jedna opcja? Żeby tego było mało - działo się to
pod skrzydłami księdza proboszcza...