Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy row...

IP: 217.153.148.* 14.06.10, 10:26
Mhm, do tej pory samochody wyjeżdżające z Piotrkowskiej (od strony deptaka)
skręcając w lewo przejeżdżały lewym pasem. Teraz będą musiały czekać, aż
przejadą rowerzyści.

Fajnie że dba się o rowerzystów, ale podejrzewam, że to wkrótce zaowocuje
wypadkiem.
    • skibaskiba Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 14.06.10, 10:38
      Straszne, kierowcy będą musieli włączyć myślenie, prawda?
      Ale na szczęście Kodeks Drogowy rozwiązuje ten problem.
      • Gość: iiiiiiiiiiiiiiiiii Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 10:41
        Kierowcy nic nie zaboli jak pirzgnie w takiego rowerzystę... to rowerzyści
        kiedyś w końcu będą musieli włączyć myślenie, bo na razie jeżdżą kompletnie
        bezmyślnie, stwarzając zagrożenie przede wszystkim sobie.
        • doodster Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 14.06.10, 11:02
          Tak tak, następny wątek o tym jak to rowerzyści jeżdżą bezmyślnie.

          Jeśli kierowcy "nic nie zaboli jak pirzgnie w takiego rowerzystę", to znaczy że
          może kompletnie ignorować przepisy ruchu drogowego i wymuszać pierwszeństwo na
          rowerzyście?
          • Gość: iiiiiiiiiiiiiiiiii Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 11:26
            Jakbyś nie zauważył to zwolennik rowerów zaczął od tego że kierowcy będą musieli
            myśleć... tylko może zanim rowerzyści zaczną wymagać myślenia od kogokolwiek
            innego niech sami wpierw zaczną myśleć.

            Prosta spraw, wymagasz od kogoś myślenia, sam zacznij myśleć...
            • doodster Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 14.06.10, 12:19
              A zwolennik transportu indywidualnego zaczął od tego, że kierowcy będą musieli
              czekać aż rowerzyści przejadą. Straszna rzecz.

              Zgadzam się jednak z Tobą, że myślenie jest potrzebne - każdemu uczestnikowi ruchu.
              • Gość: zaytzev Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: 217.153.148.* 14.06.10, 12:41
                To o mnie :)

                Sam też często jeżdżę rowerem i narzekam na niedostosowanie naszego miasta dla
                potrzeb rowerzystów. Ale przez tamto skrzyżowanie i tak bym się nie pchał, nawet
                teraz kiedy już wolno. Stłuczek widziałem tam już kilka, a jak ktoś to określił,
                na rowerze zaboli bardziej.

              • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:32
                wlasciwie to fajna rzecz poniewaz zmiany pasa na rowerze to ciezka sprawa
                niestety ... ale na prawo skrecie to pare razy ktos we mnie wjechal bo nie do
                konca widzi bedac z boku czy ja skrecam czy jade prosto (o ile mozna jechac prosto)

                dlatego raczej nie ma sie czym podniecac, rowerzysta i tak musi uwazac i patrzec
                co robi kierowca. a znakow znowu bedzie wiecej co nikomu zycia nie ulatwia.
                • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:44
                  > wlasciwie to fajna rzecz poniewaz zmiany pasa na rowerze to ciezka sprawa
                  > niestety ... ale na prawo skrecie to pare razy ktos we mnie wjechal bo nie do
                  > konca widzi bedac z boku czy ja skrecam czy jade prosto (o ile mozna jechac pro
                  > sto)

                  A jak można bezpiecznie zmienić pas jak się nie ma lusterek i nie widzi się co
                  się dzieje na pasie na który chce się zjechać. Jak ma się to zrobić bezpiecznie
                  jak mało, który rowerzysta sygnalizuje swoje manewry. Jak się to odbyć
                  bezpiecznie kiedy jak już się znajdzie rowerzysta, który sygnalizuje skręt to
                  się giba i kiwa, bo brak mu koordynacji i nie daje sobie rady zapanować nad
                  rowerem podczas skręcania. Jak ma się to odbyć bezpiecznie kiedy, żaden
                  rowerzysta nigdy nie sygnalizuje hamowania... a rower hamuje na 2-3 metrach, a
                  samochód nawet z niedużej prędkości potrzebuje 5-10 metrów.
                  Dopóki rowerzysta nie postara się o minimum, to nawet przy najdoskonalszych i
                  najbezpieczniej jeżdżących kierowcach tego typu manewry będą niebezpieczne. O
                  bezpieczeństwo muszą zadbać nie tylko kierowcy, ale przede wszystkim rowerzyści,
                  bo rowerzyści mają zdecydowanie więcej braków.
                  • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:08
                    za innnych mowic nie lubie, a sobie na rowerze nic do zazucenia nie mam, nigdy
                    nie stalo sie nic z mojej winy a jesli juz mialem jakies spotkania ze zderzakiem
                    to przez nieuwage kierowcy i nie grozne ( bo wlasnie na prawo skrecie)

                    nie potrzeba tych wszystkich sygnalizowan (poza kierunkami oczywiscie -
                    szczegolnie gdy przecinaja pas samochodow) , wiem co mowie bo nie jestem
                    rowerzysta maniakiem i woze tez tylek na czterech kolach ... taka strefa
                    klimatyczna niestety. Uwazac musi kazdy i nie co przerzucac tej
                    odpowiedzialnosci z jednych na drugich.

                    zmienia sie pas odwracajac glowe
                    rower praw fizyki nie oszuka , czasami sie giba i kiwa, szczegolnie jak przed
                    nim albo juz pod nim sa dziurska na cale kolo

                    jak ktos na rozwerze jedzie srodkiem drogi i gwaltownie hamuje to mysle ze robi
                    to celowo, tylko glupio mu przyznac sie do tego ze chce sie zabic.

        • Gość: Życzliwy Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.06.10, 12:37
          to rowerzyści
          > kiedyś w końcu będą musieli włączyć myślenie,

          A nie bo Ty.
        • Gość: KT Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.p.lodz.pl 14.06.10, 12:49
          Swiete slowa. Niestety u nas myslenie boli. Za moment rozpocznie sie
          lament na lamach rowerowej tuby - lodzkiej GW, ze ktos kogos tam
          potracil itp itd. Coz...
      • Gość: buc Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.bremultibank.com.pl 14.06.10, 12:11
        Kodeks może i rozwiązuje ale ruch na tym skrzyżowaniu jest tak
        niefortunnie poprowadzony, że i bez rowerzystów skręt w lewo mocnych
        wrażen dostarczał i 100 % uwagi absorbował. Na bank zaczną się potrącenia.
        Dla bezpieczeństwa rowerzystów ten zakaz był.... czesc :/
    • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 10:39
      W pierwszej kolejność powinno się postarać, dla rowerzystów poruszających się po
      jezdniach o obowiązkowe:
      - prawo jazdy (odpowiednia kategoria) - oczywiście otrzymywane po zdanie
      egzaminu teoretycznego i praktycznego
      - ubezpieczenie OC
      - przegląd techniczny roweru

      Takie przepisy wymagałyby od rowerzystów znajomości przepisów, odrobiny
      odpowiedzialność, dbania o swój pojazd.
      To w cywilizowanym kraju powinno być minimum, bo dziś niestety ale mając 18 lat
      w praktyce bez znajomości przepisów i kompletnie je olewając, można jeździć po
      jezdni na zdezelowanym rowerze, a w razie co nie da się liczyć na odszkodowanie
      (jakby taki pacjent nawet szybę wybił).

      Rowerzyści, zanim zaczniecie walczyć o przywileje, postarajcie się naprawdę o
      minimum rozumu i rozsądku na drodze.
      • ojca Przede wszystkim oświetlenie 14.06.10, 10:45
        Gość portalu: Ja napisał(a):

        > W pierwszej kolejność powinno się postarać, dla rowerzystów poruszających się p
        > o
        > jezdniach o obowiązkowe:
        > - prawo jazdy (odpowiednia kategoria) - oczywiście otrzymywane po zdanie
        > egzaminu teoretycznego i praktycznego
        > - ubezpieczenie OC
        > - przegląd techniczny roweru

        Przede wszystkim oświetlenie, nie jakieś dziecięce odblaski, ale lampki z przodu
        i z tyłu, wg. mnie to niezbędna podstawa, dla każdego roweru.
        • Gość: oi Re: Przede wszystkim oświetlenie IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:42
          tak , migacze, i kogut najlepiej + sygnal dzwiekowy
          • Gość: Ja Re: Przede wszystkim oświetlenie IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:01
            Jakbyś odrobinę pomyślał to byś wiedział, że światełka przy rowerze nie mają Ci
            drogi oświetlać, tylko sprawić, że będziesz lepiej widoczny przez innych
            użytkowników... i w tym wypadku sprawne światła to powinno być bezwzględne minimum.
            • Gość: oi Re: Przede wszystkim oświetlenie IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:09
              jak ktos nocne wojaze planuje to oczywiscie zgadzam sie, bez tego moze od razu
              skoczyc po pociag - bo efekt bedzie taki sam.
      • Gość: Życzliwy Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.06.10, 12:35
        > W pierwszej kolejność powinno się postarać,

        To idź do pana premiera i się postaraj.

        > To w cywilizowanym kraju powinno być minimum

        To w takim razie nie mamy na świecie zbyt wiele cywilizowanych krajów, bo jakoś
        nie przypominam sobie, żeby gdzieś funkcjonowały podobne rozwiązania. No ale jak
        się nie potrafi uzasadnić tego, co ma się do powiedzenia, to najłatwiej chrzanić
        o "cywilizowanych krajach".

        P.S. Przypominam, że artykuł jest o skrzyżowaniu Mickiewicza/Piotrkowska.
        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 12:59
          W innych krajach rowerzyści mają minimum kultury, świadomości, rozsądku...
          • Gość: basia Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.10, 13:08
            w innych krajach - np. Niemcy - nie do pomyslenia jest aby kierowca wpychal sie
            na sile na sciezke rowerowa. rower jest rownowaznym, a nei podrzednym srodkiem
            transportu.

            • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:21
              Gówno mnie kierowcy obchodzą... swoje odwalają i im się też mandaty należą.
              Tak samo "w innych krajach" nie do pomyślenia jest żeby przez przejście dla
              pieszych przejeżdżał rowerzysta, na czerwonym świetle i samochody hamowały bo
              jemu się nie chciało (jedna z sytuacji autentycznych z wczoraj róg
              Franciszkańskiej i Północnej około godziny 15:30-16:00).
              Na co dzień jako pieszy pełno widzę takich "rowerzystów", którym na przejściu
              dla pieszych się nie chce zejść z roweru, ani czekać na zielone światło...

              Tylko, że na 100 samochodów znajdzie 5-10 takich co wjedzie na tą ścieżkę... a
              rowerzystów spokojnie na 100 to z 20-30 będzie takich co na zielone nie będą
              czekać, a z 75-85 będzie takich którzy na przejściu dla pieszych nie zejdą z roweru.
              • Gość: KasiaSta Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.lodz.mm.pl 14.06.10, 19:06
                w innych krajach rowerzysci nie muszą przejeżdżać na przejściach, bo mają swoją
                ścieżkę rowerową albo i własny pas na jezdni... Kierowcy ich szanują, bo sami
                często są rowerzystamia, a nie tylko wożą dupska w samochodach bo 3 kilometrów
                nie chce im się pokonać o własnych siłach
                p.s. Ciekawa jestem skąd taka świetna znajomość statystki??
                • Gość: obywatel Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: 66.102.237.* 14.06.10, 19:19
                  > p.s. Ciekawa jestem skąd taka świetna znajomość statystki??

                  Bredzenie wyssane z palca przez zaślepionego człowieka to nie statystyka.
                  Statystyka to fakty.
                • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 19:37
                  To że w innych krajach to gó...e mnie w Polsce akurat obchodzi... przepisy są
                  jasne i dupę z roweru trzeba zdjąć.
                  Statystki? Zaobserwowane.
                  • Gość: obywatel Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: 66.102.237.* 14.06.10, 19:50
                    > Statystki? Zaobserwowane.

                    Aha czyli pieprze$%ie trzy po trzy. Gratuluję zrobienia z siebie ociemniałego
                    idioty.
              • Gość: obywatel Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: 66.102.237.* 14.06.10, 19:26
                > Na co dzień jako pieszy pełno widzę takich "rowerzystów", którym na przejściu
                > dla pieszych się nie chce zejść z roweru, ani czekać na zielone światło...

                Strasznie spostrzegawczy jesteś. Coś jeszcze ciekawego widzisz, czy klapeczki na
                oczach ograniczają pole widzenia tylko do rowerzystów? Uważaj bo w swym
                zaślepieniu kiedyś przejdziesz nieumyślnie na czerwonym i jakiś troll cie potem
                na forum obsmaruje LOL

                > Tylko, że na 100 samochodów znajdzie 5-10 takich co wjedzie na tą ścieżkę... a
                > rowerzystów spokojnie na 100 to z 20-30 będzie takich co na zielone nie będą
                > czekać, a z 75-85 będzie takich którzy na przejściu dla pieszych nie zejdą z ro
                > weru.

                A pieszych ilu przechodzi na czerwonym? No błyśnij swoja wiedzą statystyczną.
                Czy piesi tak jak kierowcy, też cię "gó... obchodzą"? Rowerzyści to zło wcielone
                w twoim mniemaniu? A przy okazji podaj źródło danych, bo póki co to robisz z
                siebie pośmiewisko :)
                • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 19:41
                  Po raz kolejny... (zacznij myśleć i czytać ze zrozumieniem) ten wątek dotyczy
                  rowerzystów a nie kierowców.
                  Kiedy wreszcie rowerzyści wytoczą jakieś sensowne argumenty zamiast walić
                  kocopoły jacy to kierowcy są...
                  Sprawa jest posta, rozmawiamy o rowerzystach i co macie na ten temat do powiedzenia.
                  Chcecie ponarzekać na kierowców i pieszych... załóżcie osobny watek i tam
                  podyskutujemy o równie klinicznych przypadkach co niektórzy rowerzyści.

                  Rowerzyści nie robią z siebie pośmiewiska odpowiadając na każdy argument: "A
                  kierowcy to...".
                  • Gość: obywatel Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: 66.102.237.* 14.06.10, 19:56
                    > Kiedy wreszcie rowerzyści wytoczą jakieś sensowne argumenty zamiast walić
                    > kocopoły jacy to kierowcy są...

                    A kiedy wreszcie przeciwnicy wytoczą sensowne argumenty, zamiast tego nudnego
                    oklepanego bo "rowerzyści przejeżdżają po przejściach"? I co z tego? Fakt, jakiś
                    tam przepis łamią, ale ile wypadków spowodowali w ten sposób? Ile osób zabili,
                    lub ciężko ranili? Że jakiś kierowca musi zahamować? A to przypadkiem inny
                    przepis nie nakazuje zwolnić przed przejściem gdy jest na nim zielone?

                    • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 20:02
                      wez moze pod uwage ze jadac samochodem moge nie zdazyc zahamowac.
                      nie ma w przepisach nic o zwalnianiu przed przejsciem.
                      Nie ma tu o co sie sprzeczac bo jesli rowerzysta wyjedzie nagle nie na swoim
                      swietle to mi tylko maske uszkodzi, jego sprawa jak chce ginac.
                      • Gość: obywatel Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: 66.102.237.* 14.06.10, 20:18
                        > wez moze pod uwage ze jadac samochodem moge nie zdazyc zahamowac.

                        Aaaa czyli ograniczenia prędkości do 50, niekiedy 40 a nawet 30 km/h jednak mają
                        sens? Oczywiście ty ich przestrzegasz. Nawet o to nie pytam.

                        > nie ma w przepisach nic o zwalnianiu przed przejsciem.

                        Nie? A o zachowaniu ostrożności nie ma? Ustąpieniu pierwszeństwa pieszym? W tym
                        również dziecku które może WYBIEC na to przejście?

                        > Nie ma tu o co sie sprzeczac bo jesli rowerzysta wyjedzie nagle nie na swoim
                        > swietle to mi tylko maske uszkodzi, jego sprawa jak chce ginac.

                        Ale chyba mówimy (tzn przeciwnicy rowerzystów wytaczają ten śmieszny argument) o
                        przejeżdżaniu po przejściu na zielonym świetle? Na czerwonym to inna sprawa kaloszy.
                        • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 20:34
                          > Ale chyba mówimy (tzn przeciwnicy rowerzystów wytaczają ten śmieszny argument)
                          > o
                          > przejeżdżaniu po przejściu na zielonym świetle? Na czerwonym to inna sprawa kal
                          > oszy.

                          ale olej bzdurne argumenty bo nic nie wnosza do swiadomosci kogokolwiek

                          > Aaaa czyli ograniczenia prędkości do 50, niekiedy 40 a nawet 30 km/h jednak maj
                          > ą
                          > sens? Oczywiście ty ich przestrzegasz. Nawet o to nie pytam.

                          maja ale bardzo sporadycznie, do tego maja jesli nie ma swiatel. skoro wszedzie
                          jest sygnalizacja to wlasciwie co daja te ograniczenia predkosci ? przeciez nic
                          nie ma prawa pojawic sie wtedy na drodze nagle i niespodziewanie chyba ze lamie
                          prawo i wlazi na jezdnie.

                          > Nie? A o zachowaniu ostrożności nie ma? Ustąpieniu pierwszeństwa pieszym? W tym
                          > również dziecku które może WYBIEC na to przejście?

                          rozumiesz roznice miedzy zwalnianiem a zachowaniem ostroznosci ?
                          czy dla ciebie ostroznie = 5km/h ?

                          Przepisy mowia tez o dostosowaniu predkosci do warunkow, i warunki sa takie ze
                          wszyscy jada okolo 60km/h bo to dosc optymalna predkosc.
                          I nie ma w tym nic zlego.

                          • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 20:40
                            >> Ustąpieniu pierwszeństwa pieszym?

                            widze ze nie znasz w ogole przepisow, nie bede roztrzasal czy masz auto czy
                            rower, ale porazajaca jest twoja niewiedza.

                            ustepuje sie pieszym ktorzy znajduja sie na jezdni. gdyby trzebabylo ustapic
                            kazdemu kto stoi przy przejsciu i patrzy sie na druga strone jezdni to w centrum
                            ruch samochodowy by zawno temu zamarl. :)

                            • Gość: ew Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.vimuto.com 14.06.10, 21:38
                              a jeśli pieszy biegnie po chodniku i wbiega na przejście dla pieszych a ty
                              zapie...alsz jak głupi to co?
                              • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:43
                                zachowanie ostroznosci przy przejsciach dla pieszych obowiazuje tak samo
                                kierowce jak i pieszego.
                                Jesli przez zap... jak glupi rozumiesz 60/h to mysle ze nie ma szalenstw :) i
                                latwo bedzie udowodnic ze pieszy byl sprawca wypadku wbiegajac nagle na jezdnie.
                              • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 22:00
                                To jest wina pieszego... ot co, wtargnięcie na jezdnie to się nazywa.
                                Jego wina i jego krzywda (w takim przypadku baaardzo bolesna)... pieszego też
                                obowiązują przepisy i takie mogą być skutki kiedy ich się nie przestrzega.
                                • gothmucha Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 15.06.10, 00:49
                                  Dlatego rzojedźmy ich wszystkich.

                                  A potem wstałeś od Carmageddonu, bo mama kazała ci iść spać.
                          • gothmucha Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 15.06.10, 00:47
                            Gość portalu: oi napisał(a):


                            > maja ale bardzo sporadycznie, do tego maja jesli nie ma swiatel. skoro wszedzie
                            > jest sygnalizacja to wlasciwie co daja te ograniczenia predkosci ?

                            Dają to, że spotkania z samochodem jadącycm 60km/h nie przeżyje żaden pieszy. A spotkanie z samochodem jadącym 30km/h przeżyje ponad 90% pieszych.

                            przeciez nic
                            > nie ma prawa pojawic sie wtedy na drodze nagle i niespodziewanie chyba ze lamie
                            > prawo i wlazi na jezdnie.

                            Więc nalezy go rozjechać i zapomnieć o problemie. A dzieci najlepiej prowadzić na smyczy.


                            > rozumiesz roznice miedzy zwalnianiem a zachowaniem ostroznosci ?
                            > czy dla ciebie ostroznie = 5km/h ?

                            Nie - ale max. 30km/h podczas przejeżdżania przez przejście w terenie gęsto zaludnionym, np w środku osiedla czy w centrum miasta.
                            >
                            > Przepisy mowia tez o dostosowaniu predkosci do warunkow, i warunki sa takie ze
                            > wszyscy jada okolo 60km/h bo to dosc optymalna predkosc.

                            I wszyscy po kolei powinni płacić mandat, bo ograniczenie ustawowe jest do 50km/h a czesto znaki nakazują jechać jeszcze wolniej. I żeby powstrzymać takich władców szos jak ty buduje się np progi spowalniające - żebyś nie zabił dziecka na osiedlowej drodze, któremu nagle wpadnie do głowy wyskoczyć na ulicę.

                            > I nie ma w tym nic zlego.

                            Poza ofiarami śmiertelnymi. Spoko.
                            • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 07:53
                              >
                              > > I nie ma w tym nic zlego.
                              >
                              > Poza ofiarami śmiertelnymi. Spoko.

                              Jeżeli ktoś się pcha na czerwonym świetle na przejście dla pieszych, nie
                              rozglądając się nawet... to naprawdę jest jego sprawa, że za którymś razem
                              sprawi ogromny ból rodzinie. Na głupotę nie ma rady...

                              Na brak myślenia też... osiedlowe uliczki to "drogi wewnętrzne" na których są
                              progi zwalniające i na których nikt nie jeździ 50-60km/h, ograniczenia są
                              znaczne często 10-20km/h, nie ma czegoś takiego na drogach wewnętrznych jak
                              przejście dla pieszych a już tym bardziej nie ma sygnalizacji. Po takich drogach
                              to się zupełnie inaczej jeździ i zupełnie inaczej się kierowca skupia.
                              Ale pamiętaj, że mowa o jeździe w mieście, gdzie nie ma progów i zazwyczaj nie
                              ma ograniczeń, a jak są to do 40km/h.
                              Bzdur dziecko zatem nie pisz i nie zmyślaj, że gdzieś w mieście przed przejściem
                              z sygnalizacją są progi zwalniające.
                              Piszesz o zupełnie dwóch różnych sytuacjach i okolicznościach.
                              • Gość: jan Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 11:56
                                > Jeżeli ktoś się pcha na czerwonym świetle

                                Nie trzeba wchodzić na czerwonym, żeby wpaść pod samochód. A obowiązkiem
                                kierowcy jest zachowanie ostrożności niezależnie od koloru światła.

                                > Na brak myślenia też... osiedlowe uliczki to "drogi wewnętrzne" na których są
                                > progi zwalniające i na których nikt nie jeździ 50-60km/h,

                                Nie każda droga "zewnętrzna" to od razu taka na której zasadne jest 50 km/h.
                                Zapoznaj się z pojęciem strefy "tempo 30" i wróć do dyskusji po lekturze.

                                > Bzdur dziecko zatem nie pisz i nie zmyślaj, że gdzieś w mieście przed
                                przejściem z sygnalizacją są progi zwalniające.

                                Cóż, po to są progi zwalniające, aby można było zrezygnować z sygnalizacji. Ale
                                kilka przykładów na zastosowanie i jednego i drugiego to by się znalazło.

                                > Piszesz o zupełnie dwóch różnych sytuacjach i okolicznościach.

                                Nie.
                                • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 12:12
                                  > Nie trzeba wchodzić na czerwonym, żeby wpaść pod samochód. A obowiązkiem
                                  > kierowcy jest zachowanie ostrożności niezależnie od koloru światła.

                                  Rozumiem że Twoim zdaniem rowerzysty to nie dotyczy, w szczególności nie dotyczy
                                  jeżeli ma czerwone... No genialny jesteś. Nie rozumiesz, że niebezpieczeństwo
                                  jakie stwarza rowerzysta przejeżdżający na czerwonym nie wiele zależy od
                                  prędkości samochodu?

                                  > Cóż, po to są progi zwalniające, aby można było zrezygnować z sygnalizacji. Ale
                                  > kilka przykładów na zastosowanie i jednego i drugiego to by się znalazło.
                                  Progi są po to żeby na całych odcinkach prędkość zmniejszyć radykalnie (do
                                  10km/h), a nie tylko przed przejściem.

                                  > Nie każda droga "zewnętrzna" to od razu taka na której zasadne jest 50 km/h.
                                  > Zapoznaj się z pojęciem strefy "tempo 30" i wróć do dyskusji po lekturze.
                                  A czy ja gdzieś napisałem, że na drogach publicznych (nie wewnętrznych)
                                  ograniczenia do 30 nie występują i nie mają sensu?
                                  Nic takiego nie pisałem... więc pomyśl co próbujesz komuś wcisnąć.
                                  • gothmucha Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 15.06.10, 16:40
                                    Gość portalu: Ja napisał(a):

                                    >Nie rozumiesz, że niebezpieczeństwo
                                    > jakie stwarza rowerzysta przejeżdżający na czerwonym nie wiele zależy od
                                    > prędkości samochodu?

                                    I to cię zwalnia od obowiązku uważania i zwalniania przed przejściem? Litości...

                                    > Progi są po to żeby na całych odcinkach prędkość zmniejszyć radykalnie (do
                                    > 10km/h), a nie tylko przed przejściem.

                                    A to ciekawe co piszesz, bo przed sąsiadującą podstawówką wygląda to tak, ze jest próg, pasy i kolejny próg. Wg twojej tezy wystarczyłby jeden i żadnych pasów.

                                    > A czy ja gdzieś napisałem, że na drogach publicznych (nie wewnętrznych)
                                    > ograniczenia do 30 nie występują i nie mają sensu?

                                    Cytuję:
                                    "Ale pamiętaj, że mowa o jeździe w mieście, gdzie nie ma progów i zazwyczaj nie ma ograniczeń, a jak są to do 40km/h."

                                    No więc są czy ich nie ma słoneczko?

                                    > Nic takiego nie pisałem... więc pomyśl co próbujesz komuś wcisnąć.

                                    Gubi cię to, że można zerknąć kilka postów wcześniej i skopiować to, co napisałeś.
                                    • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 16:50
                                      Pochłeptałeś ozorkiem?
                                      To weź teraz pastylki i trzymaj się...
                                      • Gość: jan Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 17:03
                                        > Pochłeptałeś ozorkiem?

                                        Napisał przyparty do muru troll, który uprzednio naprodukował z 80 postów o tym,
                                        że rowerzyści to pijacy i złodzieje. Rozkoszne.
                                        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 18:10
                                          > że rowerzyści to pijacy i złodzieje.

                                          Pokaż paluchem gdzie tak napisałem...
                                          Wiem że myślenie nie jest Twoją mocno stroną, więc się nie sil.
                                          • Gość: Ciężki przypadek Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 21:29
                                            > Wiem że myślenie nie jest Twoją mocno stroną

                                            Zieew, zmień płytę panie myślący.
                                  • Gość: jan Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 16:58
                                    > Rozumiem że

                                    No właśnie problem w tym, że nie rozumiesz

                                    > Progi są po to żeby na całych odcinkach prędkość zmniejszyć radykalnie (do
                                    > 10km/h), a nie tylko przed przejściem.

                                    progi są po to, żeby zmniejszyć prędkość tam, gdzie jest próg. I są takie, które
                                    wymuszają zwolnienie do 10, a są takie, które do 30.
                              • gothmucha Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 15.06.10, 16:36
                                Gość portalu: Ja napisał(a):


                                > Jeżeli ktoś się pcha na czerwonym świetle na przejście dla pieszych, nie
                                > rozglądając się nawet... to naprawdę jest jego sprawa, że za którymś razem
                                > sprawi ogromny ból rodzinie. Na głupotę nie ma rady...

                                A ty ilu rowerzystów już dzisiaj zabiłeś? Ile dzieci rozjechałeś Strażniku Sprawiedliwości?

                                >
                                > Na brak myślenia też... osiedlowe uliczki to "drogi wewnętrzne" na których są
                                > progi zwalniające i na których nikt nie jeździ 50-60km/h,

                                Jakby nie jeździł, to by nie było progów. Proste.

                                ograniczenia są
                                > znaczne często 10-20km/h, nie ma czegoś takiego na drogach wewnętrznych jak
                                > przejście dla pieszych a już tym bardziej nie ma sygnalizacji.

                                O, to fajnie. Jutro pójdę powiedzieć szkole podstawowej obok, żeby zmazała te pasy z osiedlowej ulicy przy której się znajduje.

                                Po takich drogac
                                > h
                                > to się zupełnie inaczej jeździ i zupełnie inaczej się kierowca skupia.

                                No tak, bo jak już wyjedzie na drogę inną niż osiedlowa, to się mniej skupia i może pogadać np przez komórkę. I jeszcze jakieś dziecko rozjechać, bo wbiegło na ulicę na czerwonym.

                                > Ale pamiętaj, że mowa o jeździe w mieście, gdzie nie ma progów i zazwyczaj nie
                                > ma ograniczeń, a jak są to do 40km/h.

                                W mieście bywają progi, nawet całkiem często. Ograniczenia większe niż 40km/h też. Może doczytaj sobie o strefie "Tempo 30"?

                                > Bzdur dziecko zatem nie pisz i nie zmyślaj, że gdzieś w mieście przed przejście
                                > m
                                > z sygnalizacją są progi zwalniające.

                                Nie jest to częste, ale jest. A od dzieci to możesz wyzywać swoich kolesi od carmageddonu, z którymi rozjeżdżasz wirtualne dzieci po szkole.
                            • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 08:05
                              A skoro już zacząłeś o progach zwalniających i wewnętrznych drogach osiedlowych...
                              Pewnie nawet nie zauważyłeś, że na na typowych osiedlach więcej zagrożenia
                              stwarzają rowerzyści, którzy nie mają wytyczonych ścieżek więc jeżdżą jak
                              chcą... i przy ograniczeniach dla kierowców (progi, parkingi) rowerzyści
                              poruszają się szybciej niż nie jeden samochód.
                              Więc jak widzisz... przytaczasz jakiś przykład i kompletnie nawet nie myślisz o
                              czym piszesz...
                              Na osiedlach gdzie są progi, nie ma przejść wyznaczonych, nie ma sygnalizacji, a
                              to rowerzyści jeżdżą jak chcą (po chodnikach, po trawnikach, po jezdni, po
                              ewentualnych schodach) zazwyczaj nawet nie zwalniając (nawet przed progiem) i to
                              częściej na osiedlach rowerzysta wpada na pieszego, niż samochód na rowerzyste
                              czy pieszego.
                              • gothmucha Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 15.06.10, 16:45
                                Gość portalu: Ja napisał(a):


                                > Pewnie nawet nie zauważyłeś, że na na typowych osiedlach więcej zagrożenia
                                > stwarzają rowerzyści, którzy nie mają wytyczonych ścieżek więc jeżdżą jak
                                > chcą... i przy ograniczeniach dla kierowców (progi, parkingi) rowerzyści
                                > poruszają się szybciej niż nie jeden samochód.

                                Oczywiście. Bo progi spowalniające postawiono dla rowerzystów, podobnie jak słupki blokujące wjazd na chodniki i trawniki :>



                                > Na osiedlach gdzie są progi, nie ma przejść wyznaczonych, nie ma sygnalizacji,

                                Może mam dorzucić zdjęcie z sąsiedniej ulicy, gdzie są i progi i pasy? I tak, jest to droga osiedlowa.

                                > a
                                > to rowerzyści jeżdżą jak chcą (po chodnikach, po trawnikach, po jezdni, po
                                > ewentualnych schodach)

                                A to ciekawe, bo z jeżdżenia po chodnikach i trawnikach to słyną raczej kierowcy samochodów w tym mieście :> A po schodach to pewnie rowerzyści wjeżdżają na czwarte piętro, prosto do domu, rozjeżdżając po drodze sąsiadkę staruszkę i jej ukochanego pieska Fafika?

                                zazwyczaj nawet nie zwalniając (nawet przed progiem) i t
                                > o
                                > częściej na osiedlach rowerzysta wpada na pieszego, niż samochód na rowerzyste
                                > czy pieszego.

                                Jakieś statystyki czy może tak sobie wyssałeś to z palucha?
                        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:00
                          Porównanie dziecka do rowerzysty wyjątkowo pasuje... bo dokładnie tak bezmyślnie
                          rowerzyści się zachowują często jak malutkie dzieci i taka wiedzę mają również o
                          PoRD.
                          Z tym że od dziecka nie wymaga się znajomości przepisów, a od rowerzystów
                          powinno (właśnie poprzez wprowadzenie prawa jazdy odpowiedniej kategorii).
                          • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:32
                            przesadzasz , szczegolnie z tym prawem jazdy.
                            w ogole nie zgadzam sie zeby to bylo obowiazkowe, bo i nie ma po co.
                            rowerzysta chyba jednak bardzo czesto ma tez prawko chocby A lub B.
                            Jak nie ma to sie po paru spotkaniach z maska nauczy patrzec na znaki i
                            syngalizowac zmiany pasa - to zreszta juz bardzo przekoloryzowalem, w interesie
                            rowerzysty jest znanie przepisow i jestem przekonany ze ci ktorzy jada jezdnia
                            je znaja.
                            • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:47
                              Ty wiesz, ja wiem że to w interesie rowerzysty jest znać przepisy i się do nich
                              stosować... ale jest cała masa którym się tak nie wydaje i jeżdżą na czuja chyba
                              (bo z przepisami nie wiele ma to wspólnego). Dlatego uważam, że rowerzysta
                              jeżdżący po jezdni powinien legitymować się dokumentem państwowym, który
                              stwierdził by przygotowanie do jazdy i znajomość przepisów (oczywiście dla
                              posiadających kategorię A czy B kurs mógłby być skrócony i bez egzaminu
                              teoretycznego, ale egzamin praktyczny obowiązkowy).

                              Podobnie co kiedyś były w wieku 10 lat kursy i egzamin na kartę rowerową.
                              Nauczyłem się i do dziś wiem jak się sygnalizuje hamowanie... a tu jak widzę,
                              chyba nikt już nie pamięta.
                          • Gość: ew Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.vimuto.com 14.06.10, 21:34
                            za to kierowcy wyjątkowo rozsądnie i przewidująco się zachowuja. ile minut
                            szybciej będziesz w domu zapie...ajać 90 zamiast 50? 5 minut? warto mieć na
                            sumieniu czyjeś życie?
                            • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:55
                              Pytam się po raz kolejny co ma za sens przytaczanie w tej dyskusji przewinień
                              kierowców?

                              To czy ma się na sumieniu czyjeś życie, nie zmienia faktu, że sprawcą może być
                              też i ten drugi, i to jego zasługą może być zajście... szczególnie kiedy na
                              czerwonym nie chciało się rowerzyście zatrzymać, a co dopiero zsiąść i
                              przeprowadzić rower.

                              I ile zyska taki rowerzysta co się na czerwonym nie zatrzyma i przejedzie? 2
                              minuty? Warto rodzinie taki ból sprawiać?
                        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:02
                          > Ale chyba mówimy (tzn przeciwnicy rowerzystów wytaczają ten śmieszny argument)
                          > o
                          > przejeżdżaniu po przejściu na zielonym świetle? Na czerwonym to inna sprawa kal
                          > oszy.

                          To dokładnie pokazuje jak zorientowany jesteś i jak kompletnie nie wiesz o czym
                          piszesz...
                      • Gość: turysta Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.szczecin.mm.pl 21.06.10, 19:20
                        Gość portalu: oi napisał(a):

                        > wez moze pod uwage ze jadac samochodem moge nie zdazyc zahamowac.
                        > nie ma w przepisach nic o zwalnianiu przed przejsciem.

                        A potem są wypadki, jak taki bufon siada za kółkiem. Otóż są takie przepisy:


                        ROZPORZĄDZENIE
                        MINISTRÓW INFRASTRUKTURY ORAZ SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI

                        z dnia 31 lipca 2002 r.

                        w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

                        (Dz. U. z dnia 12 października 2002 r.)

                        § 47. 1. Znak D-6 "przejście dla pieszych" oznacza miejsce przeznaczone do
                        przechodzenia pieszych w poprzek drogi.
                        2. Znak D-6a "przejazd dla rowerzystów" oznacza miejsce przeznaczone do
                        przejeżdżania rowerzystów w poprzek drogi.
                        3. Znak D-6b "przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów" oznacza
                        występujące obok siebie miejsca, o których mowa w ust. 1 i 2.

                        4. Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a
                        albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na
                        niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub
                        na nie wchodzących lub wjeżdżających.



                        Jasne?
                    • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 20:58
                      Mało argumentów? Czytać nie umiesz? Przejrzyj co pisałem o prawie jazdy,
                      przeglądach rowerów i ubezpieczeniu?

                      Ale skoro podchodzisz do sprawy:
                      >I co z tego? Fakt, jaki
                      > ś
                      > tam przepis łamią, ale ile wypadków spowodowali w ten sposób?

                      To nie zdziw się kiedyś jak Ci samochód w bok przypierdzieli, fakt jakiś przepis
                      złamie... i co z tego. Jedno warzywo więcej...
                      Od kiedy do jednych podchodzenie liberalne, a do drugich surowe za łamanie
                      przepisów może przynieść dobre skutki... apeluję do Twoich szarych komórek o
                      ujawnienie się i działanie.

                      >Że jakiś kierowca musi zahamować? A to przypadkiem inny
                      > przepis nie nakazuje zwolnić przed przejściem gdy jest na nim zielone?

                      No widzisz... nie ma żadnego przepisu który, nakazywałby zwalnianie przed swoim
                      zielonym... więc jak nie masz nic bystrego do powiedzenia to lepiej się nie
                      ośmieszaj.
          • Gość: Życzliwy Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.06.10, 23:36
            > W innych krajach rowerzyści mają minimum kultury, świadomości, rozsądku...

            U nas też.
            • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 07:30
              Wybrane jednostki może i tak, ale masa krytyczna pokazuje wyraźnie, że w
              większości wciąż brak zwykłej kultury a co dopiero kultury na rowerze.
              O rozsądku i myśleniu nie wspominam bo to bolączka prawie całego narodu.
              • Gość: Ciężki przypadek Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 12:08
                > Wybrane jednostki może i tak, ale masa krytyczna pokazuje wyraźnie, że w
                > większości wciąż brak zwykłej kultury

                Jak nie masz pojęcia o czym piszesz, to nie zabieraj głosu. Żeby wypowiadać się
                o "większości" to trzeba mieć z nią jakąś styczność. Jak na razie, to ja
                twierdzę, że większość rowerzystów rozdaje lizaki i mam ku temu takie same
                podstawy jak Ty do swoich "rewelacji". A jak tego nie rozumiesz, to ja nie wiem,
                może spróbuj skończyć podstawówkę?
                • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 12:20
                  > Jak nie masz pojęcia o czym piszesz, to nie zabieraj głosu. Żeby wypowiadać się
                  > o "większości" to trzeba mieć z nią jakąś styczność.

                  Twierdzisz, że rowerzystów nie ma na drogach i nie mija się ich co dziennie?
                  Twierdzisz, że masa jeździ tajemniczymi korytarzami i nikt jej nie dostrzega...
                  Weź no się ogarnij... rowerzyści to codzienne zjawisko i mija się ich codziennie
                  całkiem sporo, niezależnie czy jako pieszy, kierowca czy inny rowerzysta, czy
                  nawet użytkownik MPK.
                  Masa tez można poobserwować raz w miesiącu i wyrobić sobie opinie...

                  Jakbym nie miał styczności znaczyłoby, że nie ma problemu bo rowerzystów nie ma...
                  • Gość: jan Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 17:03
                    Ciekawy styl dyskusji. Najpierw wmawiasz dyskutantowi co on uważa, a potem
                    kategorycznie się z tym nie zgadzasz. Wygodne, tylko trochę mało wiarygodne. No
                    ale czego to się nie zrobi, żeby zabłysnąć.
        • Gość: bombel_F1 do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:15
          Szacowny Panie,
          Internauta, któremu odpisałeś - miał absolutną rację. Każdy rowerzysta powinien
          mieć przynajmniej minimum wiedzy na temat zasad ruchu drogowego. Dodam, że jazda
          na tzw. dowód osobisty dotyczy również szajbusów, bo tylko tak można określić
          większość posiadaczy skuterów. Jestem młodym człowiekiem ale zły i niedobry
          socjalizm wymagał tzw karty rowerowej. Piękna i wspaniała demokracja zniosła
          kartę rowerową i pływacką - tutaj nawet poszli dalej pozwolili pić piwo na
          basenach. Na palcach jednej ręki można policzyć rowerzystów z lampkami na
          rowerze, w odblaskowych kamizelkach. Żeby nie było sam co pewien czas wsiadam na
          rower i pędzę do Łagiewnik - ale mam ten komfort, że moja trasa pokrywa się z
          drogą rowerową.

          Moim skromnym zdaniem to połowa rowerów nie nadaje się do bezpiecznej jazdy,
          duży procent jadących na rowerze są po spożyciu - w takim wypadku jestem za
          obowiązkowym OC dla rowerzystów. W normalnym kraju wykupienie OC na kierującego
          rowerem/samochodem byłoby lepszym rozwiązaniem niż na pojazd. Wówczas
          dowiedzielibyśmy się również ilu Was - rowerzystów - tak naprawdę jest w naszym
          mieście.

          Piszesz, że nie ma wielu cywilizowanych krajów na świecie bo nigdzie tak nie ma.
          Widać, że dla Ciebie kopiowanie jest ważniejsze niż tworzenie nowych rozwiązań.

          Pozdrawiam
          • Gość: oi Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:54
            poza tym ze jak juz napisalem OC to poronione jest rozwiazanie bo zawsze
            pozostaje dylemat "a co jak ktos nie kupi" to prosze Cie nie popadaj w skrajnosc.
            samochod, rower i pieszy to nie to samo, jesli mamy karac rowerzyste jadacego
            chodnikiem bo walnal 1-2 piwka to chyba tez pieszego ktory po alkoholu jedyne co
            stwarza to zagrozenie dla siebie.

            A OC to glupota, skoro jest obowiazkowe i kazdy moze wykupic to tez kazdy by
            wykupil ubezpieczenie siebie - takie ubezpieczenia sa i to sa mieszkaniowe,
            opiewaja na podobne kwoty co komunikacyjne a kosztuja 3x mniej bo nie sa
            obowiazkowe. i mam gdzies czy ktos mnie zaleje, czy mi powybija szyby czy
            okradnie (przetlumacz sobie jako czy mi samochod skasuje, czy zadrapie lakier
            ... ) oczywiscie jesli wina nie jest moja. I jakos tak to dziala ze
            ubezpieczyciele potrafia sobie sami ustalic jak obciazyc sprawce kosztami i
            przypuszczam ze biora tez pod uwage np: niesciagalnosc od danego delikwenta a
            nadal jest taniej.
            • Gość: Ja Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:09
              Ty w ogóle wiesz co to jest ubezpieczenie OC?

              Od odpowiedzialności cywilnej nie ubezpiecza się mieszkania... MYŚL! Zorientuj
              się czym jest ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, a dopiero potem pisz
              cokolwiek o ubezpieczeniach.
              Poza tym... pieszy to jest człowiek "nieuzbrojony", a rowerzysta to już człowiek
              na takim sprzęcie mechanicznym który pozwala mu osiągać, spore prędkości,
              którego energia jest na tyle dużo, że wypadek raczej nie kończy się jednym
              siniakiem.

              A co do prowadzenia dowolnego pojazdu pod wpływem... zdaje się, że pojęcia nie
              masz, ale po alkoholu jest zakaz prowadzenia jakiekolwiek pojazdy mechaniczne.
              Po raz kolejny... pomyśl zanim coś napiszesz, bo ośmieszasz się na całej linii.
              • Gość: oi Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:19
                no to moza jak zaczniesz sie ubezpieczac to zobaczysz co jest napisane na
                ubezpieczeniu mieszkania, jest tam rowniez uwzgledniona odpowiedzialnosc cywilna
                za to co ty mozesz zrobic np: sasiadowi pod toba.

                gosc na deskorolce tez osiaga predkosci ktorej nagla utrata na przechodniu moze
                sie skonczyc czym wiecej niz siniakiem, biegnacy do autobusu facet wpadajac na
                dziecko wychodzace ze sklepu tez moze je powaznie zmasakrowac , czyli co OC dla
                kazdego jednak sugerujesz ?

                co do alkoholu to jeszcze inny temat i mam swoje zdanie, nie mowie o
                zataczajacych sie pijakach, ale teraz wszystko jest w jednym worku i trudno o
                rzeczowo dyskusje z kimkolwiek.
                • Gość: Ja Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:30
                  Widzisz... siedząc na kiblu też można złamać rękę. Jednak to nie chodzi o samo
                  ubezpieczenie od takich zajść... tylko z racji większego ryzyka, nakazać
                  wykupienie ubezpieczenia, żeby w razie czego być w stanie pokryć koszty
                  wyrządzonych szkód.
                  Zrozum że osoba jadąca na rowerze po jezdni, nie tylko jest zagrożona przez
                  innych, ale sama też jest źródłem wielu zagrożeń, który mogą przyczynić się do
                  powstania sporych kosztów.
                  Rowerzysta w takiej sytuacji od ubezpieczyciela kierowcy dostanie kasę, a w
                  drugą stronę? Czy rowerzystę będzie stać od tak z własnej kieszeni, żeby wyłożyć
                  z 1500-3000 zł, za na przykład wybita szybę i wymianę blacharki i zrobienie
                  porządku, kiedy ewidentnie winę za wypadek ponosiłby rowerzysta.
                  Kierowcy płacą ubezpieczenie co rok, a nie każdego roku wykorzystuje
                  ubezpieczenie...
                  Chodzi o to, żeby kierowca w takiej sytuacji miał szanse odzyskać kasę, kiedy
                  przez bezmyślnego rowerzystę będzie musiał dokonywać jakichś napraw i żeby nie
                  musiało się to kończyć na procesie cywilnym i dodatkowymi kosztami.
                  • Gość: oi Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:47
                    nie spradzaj sprawy do jakich bezsesownych alegorii, bo nie o uszkodzeniu siebie
                    na kiblu mowimy przeciez.

                    roznica miedzy nami jest taka ze Ty dostrzegasz w OC optymalne rozwiazanie dla
                    wszystkich, a moim zdaniej dalekie to jest od opymalnosci bo samochodem tez moze
                    jechac ktos kto juz nie ma OC, wjedzie w Ciebie i co ? jak chcesz odzyskac kase
                    ze szkody ktore spowodowal .. jestes wtedy mocno bezradny gdy nie masz na
                    naprawy z wlasnej kieszeni.
                    • Gość: Ja Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:59
                      Dlatego powinno być obowiązkowe, a jak policja przy rutynowej kontroli by
                      doszła, że nie ma to wystawia mandat w wysokości 2 lub 3 krotności ubezpieczenia...
                      Jakby to rocznie była kwestia 80 - 100zł, to gwarantuję Ci, że lepiej byłoby
                      zapłacić to ubezpieczenie, niż dostać mandat albo mieć zatrzymane prawko, czy
                      ponosić koszty w razie co wysokości 3000zł.
                      Jest obowiązkowe i tyle, a jak ktoś się nie stosuje to dostaje dodatkowo karę...
                      jakoś przy samochodach to zostało przyjęte i się kupy trzyma to niby czemu,
                      miałoby się sprawdzić przy rowerach... nie wymyślaj. Po prostu rowerzyści
                      musieliby się wykazać odrobiną wolnej woli i niezależnie czy pieszemu czy
                      kierowcy, nie musieliby się martwić o wyskrobywanie z własnej kieszeni.
                      • Gość: oi Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 15:20
                        nie sprawdza sie,
                        ja sie czuje malo komfortowo w samochodzie, tak troche z doswiadczenia znajomych
                        , tak niefortunnie widocznie wyszlo bo znam z bliska kilka toczacych sie spraw o
                        siaganie odszkodowania, co z tego ze ktos dostal mandat ze jazde bez OC, bok
                        auta zostal tak wgnieciony ze sie samochod zlozyl wzdloz osi na tyle ze byl do
                        kasacji.

                        Tez o tym nie myslalem wczesniej bo mi tez wydawalo sie ze OC jest ok, ale to
                        znajomy wkurza sie ze musi placic jakies obowiazkowe ubezpieczenie tylko po to
                        zeby po 26 latach bezwypadkowej jazdy nie dostal nic.
                        No i doroslem do mysli ze jak juz ktos ma sie ubezpieczac to najlepiej siebie a
                        nie innych
                        • Gość: Ja Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 15:26
                          Owszem nie da się wykluczyć, że znajdą się osoby które nie będą płacić i będą
                          takie sytuacje. Ale spokojnie w 98% przypadków, jest to ubezpieczenie i jest
                          pewność odzyskanie części kosztów.
                          Z Twoim podejściem to najlepiej, żeby nikt nie płacił ubezpieczenia i każdy
                          leczył się po wypadku na własny koszt i samochód tez reperował na własny koszt.
                          To o czym Ty piszesz, to są wyjątki, generalnie ubezpieczenie OC naprawdę ma
                          sens i jest potrzebne.
                          • Gość: oi Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 15:52
                            Uparcie nie chcesz zrozumiec moich intencji przy krytykowaniu OC. Przeciez ja
                            nie mowie ze nie powinno byc ubezpieczen a juz na pewno nie napisalem niczego co
                            mozna zrozumiec jako chcec obalenia systemow ubezpieczen, choc owszem wywracam
                            obecny porzadek dosc drastycznie.

                            jesli ty sie sam ubezpieczysz od tego ze ktos cos tobie zrobi to masz 100%
                            odzyskiwania kosztow a nie 98, bo nie obchodzi Cie czy ktos jezdzi z OC czy bez.

                            Zreszta ... wyrocznia nie jestem, chcialem tylko napomknac o takiej mozliwosci i
                            mysle ze agrument lepszej sciagalnosci, niezaleznosci od odpowiedzialnosci
                            obcych osob i dzialania takiego systemu w innych branzach niz komunikacja (do
                            tego nie przymusowo a nadal skutecznie) jest dosc wazny i chcialem sie tym
                            podzielic.
                            Jesli masz jakis istotne argumenty przeciw takiemu systemowi i mozesz wylozyc mi
                            jasno ze OC jest najlepsze to moge nawet zmienic zdanie :).

                            Tylko to ze OC istnieje - czyli przez to jest najlepsze niczego nie dowodzi, bo
                            np: totalitaryzmy tez istnieja :).

                            Byc moze to za powazna dyskusja na forum G i to jeszcze w temacie rowerow,
                            pewnie odpowiednijeszym miejscem jest jakies forum prawnicze.
                            • Gość: Ja Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 16:16
                              Sytuacja o której Ty piszesz, owszem może się zdarzyć, ale jest marginalna.
                              Jednak w blisko 100% przypadków, kierowcy nie ponoszą kosztów ze swoich
                              kieszeni... i to nie małych kosztów, bo leczenie i naprawa samochodu po wypadku
                              to z pewnością koszty liczone w kilku do kilkunastu tysiącach.
                              • Gość: oi Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 16:51
                                ale jesli kierowcy sami by siebie ubezpieczali , czyli swoje straty a nie czyjes
                                tez by nie pomosili kosztow z wlasnej kieszeni.
                                jeszcze jedne argument za moim pomyslem:

                                Teraz kazdy musi ubezpieczyc sie na kwote mozliwej szkody, czyli max bo OC
                                uwzglednia ze mozesz zatrzec maluchowi zdezak ale uwzglednia tez ze mozesz
                                skasowac najnowszego rolls royce'a.
                                Jesli jedzisz maluchem to mozliwe uszkodzenie rolca to kwota ktora wielokrotnie
                                przekracza wartosc auta ktore masz, wlasciciel rolca nie bedzie mial problemow z
                                ubezpieczeniem swojega auta na dowolne kwoty, a ten czlowiek w maluch wystarczy
                                ze swoje auto ubezpieczy na 3000, to i tak wiecej niz potrzebuje zeby nabyc nowy
                                jesli ktos mu go skasuje. Na pewno taka forma mniej sie wszystkim oplaca ?
                • Gość: Ja Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:37
                  No właśnie... do ubezpieczenia mieszkania można wykupić opcję OC (kiedy z
                  zaniedbania/losowo/z bezmyślność właściciela) coś się stanie (zalejesz kogoś,
                  ktś złamie sobie nogę na nieośnieżonym chodniku prze posesją, kwiatek spadnie z
                  parapetu i kogoś uderzy).

                  Jednak nie jest to ubezpieczenie mieszkania jako takie, bo nie działa, jeżeli
                  szkoda dotyczy mieszkania (po pożarze z tytułu OC nie nie dostaje taki właściciel).
                  To ubezpieczenie dotyczy pokrywania kosztów, kiedy komuś się coś stanie w tym
                  mieszkaniu, lub w jego obrębie.
            • Gość: bombel_F1 Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 15:24
              hmmm ale jeżeli przez delikwenta jadącego na rowerze uszkodzony zostanie mój
              samochód (dla przykładu) na kwotę 5000 PLN to niestety to ja będę musiał ponieść
              koszty jego naprawy. Następnie wytaczam takiemu pacjentowi sprawę w sądzie o
              zwrot kosztów i.... czekam pewnie ze 3 lata ! W tym czasie TO JA ponoszę koszty
              sądowe, TO JA muszę brać urlop na dany dzień aby stawić się w sądzie, TO JA
              muszę czekać aż łaskawie sąd postanowi o winie rowerzysty a to w Polsce w
              państwie "sobie prawa" nie jest takie do końca pewne. Czyli wydam na naprawę
              auta, poniosę koszty sądowe i dowiem się, że Pan/Pani X jest biedny i sąd
              umorzył sprawę bo ten delikwent nie ma mi z czego oddać. Widać nigdy nie miałeś
              okazji być w sądzie, ja miałem pomimo obecności policji, świadków, orzeczeniu
              winy nie odzyskałem kilkuset złotych z powodu niskiej szkodliwości czynu -
              naprawa samochodu nie przekroczyła 500 PLN'ów. Państwo polskie zarobiło na tym,
              bo to ja zakładałem sprawę więc koszty sądowe były po mojej stronie a delikwent
              dodatkowo zapłacił mandat za jazdę po pijaku na skuterze - jak się okazało to
              był skuter jego babci :|
              Więc jak dla mnie OC dla każdego, kto porusza się jakimkolwiek pojazdem po
              drogach publicznych jest słuszne - chyba, że prawo w Polsce ulegnie zmianie.
              • Gość: oi Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 16:05
                no wlasnie bo to prawo wydaje sie byc dziwnie przekonstruoane tylko dla
                komunikacji ... nie bardzo widze powod dla ktorego tylko w tej branzy.

                Jak ubezpieczasz siebie to ubezpieczyciej tobie placi i sciaga juz sam od
                sprawcy, to on ma prawnikow, zna sie na tym i jest bardziej skuteczny od Ciebie.
                Nawet jesli ma czekac 10 lat (przedawnienia sprawy) to stac go na taki okrez
                zwrotu kosztow.

                Jestem zdania ze OC bardziej oplaca sie firmom ubezpieczeniowym niz kierowcy, bo
                czesciej wyplata moze byc nie do wyegzekwowania, wystarczy ze sprawca nie jest
                ubezpieczony.
                A przeciez jesli dobrze rozumiem to Tobie zalezy na poczuciu bezpieczenstwa.
                Wiesz jak koszta to 500 zl to to mi by sie nawet do sadu nie chcialo isc ... bo
                to pomnozy koszt, poza tym mialem tez sprawe w sadzie i nawet jesli nie mozna
                sciagnac z kogos odszkodowania to winny jest obciazany kosztami sadowymi ... czy
                nie jest tak ?
                • Gość: bombel_F1 Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 22:45
                  Ponoszenie kosztów rzędu 500 PLN'ów co pewien czas w żaden sposób mnie nie
                  zadowala :| bo wolałbym wydać te pieniądze na cokolwiek innego nawet dać na dom
                  dziecka niż na naprawę swojego np: samochodu bo ktoś go zniszczył...

                  Pozdrawiam
              • Gość: Życzliwy Re: do życzliwego IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.06.10, 23:53
                > hmmm ale jeżeli przez delikwenta jadącego na rowerze uszkodzony zostanie mój
                > samochód (dla przykładu) na kwotę 5000 PLN

                A jeżeli kierowca bez wykupionego OC zniszczy mój rower za 5 tys. PLN, to...
                A jeżeli pies wybiegnie pod koła, samochód wjedzie w latarnie to...
                A jeśli babcia się poślizgnie na chodniku i wybije sobie ząb to...
                A gdyby tu Wasza matka staruszka warta 5 tys PLN przechodziła przez jezdnię to...

                Rozczulające jest to Twoje nowobogackie przekonanie, że każdy kierowca to jest
                panisko, a każdy rowerzysta to biedak, który nie ma grosza przy duszy. No i
                jeszcze ciekawi mnie to 5 tys. PLN - ta kwota miała na czytelnikach wrażenie
                zrobić czy jak?
                • Gość: Ja Re: do życzliwego IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 07:32
                  I znowu to samo...
                  Zacznij myśleć, a nie wymyślać.
                  • Gość: Ciężki przypadek Re: do życzliwego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 12:09
                    Oho. Specjalista od myślenia_a_nie_wymyślania się odezwał, hihi.
          • Gość: Życzliwy od życzliwego IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.06.10, 23:45
            Każdy rowerzysta powinien
            > mieć przynajmniej minimum wiedzy na temat zasad ruchu drogowego.

            Podobnie jak każdy pieszy.

            Dodam, że jazda
            > na tzw. dowód osobisty dotyczy również szajbusów,

            Jazda na prawo jazdy (lub i bez niego) - również dotyczy szajbusów.

            > Na palcach jednej ręki można policzyć rowerzystów z lampkami na
            > rowerze,

            To chyba jak ich liczysz u siebie w mieszkaniu, bo z tego co ja widzę w mieście
            rowerzyści bez oświetlenia to rzadkość. Owszem, co innego na wsiach - tam wciąż
            roi się od nieśmiertelnych.

            > Moim skromnym zdaniem to połowa rowerów nie nadaje się do bezpiecznej jazdy,

            Ciekawe na jakiej podstawie to oceniasz...

            > duży procent jadących na rowerze są po spożyciu

            Tak, tak, bo każdy rowerzysta to pijak i złodziej, bo każdy złodziej to pijak.
            Śmieszność też ma swoje granice.

            > W normalnym kraju wykupienie OC na kierującego rowerem

            Konkrety - jakie "normalne kraje" stosują takie rozwiązanie?

            > Piszesz, że nie ma wielu cywilizowanych krajów na świecie bo nigdzie tak nie ma

            Skoro ktoś uzasadnia swoje niestworzone historie jedynie tym, że "w
            cywilizowanych krajach to by na pewno", to i tak właśnie piszę. To nie moja
            wina, ze ktoś nie rozumie, co pisze.

            > Widać, że dla Ciebie kopiowanie jest ważniejsze niż tworzenie nowych rozwiązań.

            Widać, że umiejętność czytania ze zrozumieniem w zaawansowanym zaniku.
      • Gość: tm Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.zdnet.com.pl 14.06.10, 13:16
        > W pierwszej kolejność powinno się postarać, dla rowerzystów poruszających się p
        > o
        > jezdniach o obowiązkowe:
        > - prawo jazdy (odpowiednia kategoria) - oczywiście otrzymywane po zdanie
        > egzaminu teoretycznego i praktycznego
        > - ubezpieczenie OC
        > - przegląd techniczny roweru
        > Takie przepisy wymagałyby od rowerzystów znajomości przepisów, odrobiny
        > odpowiedzialność, dbania o swój pojazd.

        O tak, bo Ty i inni podobni myślicie, że na rowerach jeżdzą tylko babcie, co
        prawo jazdy widziały tylko u wnuczka.
        A wiele osób mając prawo jazdy jeździ rowerami, bo zwyczajnie lubi.
        Natomiast taka babcia co przepisów nie zna raczej się w miasto nie zapuszcza.
        Na twoim miejscu bym uważał żeby nie wymuszać pierwszeństwa na rowerzystach, nie
        wyprzedzać na odległość kilku cm. I sygnalizował skręt, nie w momencie
        wykonywania manewru, ale nieco wcześniej.

        Oczywiście zdarzają się jacyś szaleńcy ale to i wśród kierowców się zdarza.
        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:29
          Znalazł się mądrala... jak zwykle, swoje błędy tłumaczą błędami kierowców... a
          ja się Ciebie pytam, skąd wiesz, że na kierowcę trafiłeś i że akurat kierowcy
          starasz się dogadać??

          Właśnie taka bezmyślność panuje... jak ktoś zwrócić uwagę rowerzyście, to
          rowerzysta odszczekuje się, a jaki to kierowca zły - polskie standardy kultury
          rowerowej.
          Nowe hasło na kolejną masę:
          "Nie ważne jak źle jeździsz na rowerze, są kierowcy którzy źle jeżdżą samochodami."

          A co do prawka... skoro mają zwykłe prawko na "B", to nie powinno być problemem
          zdać egzaminu na rower... więc w czym rzecz, dla dobrych rowerzystów to powinna
          być formalność i powinni sami o to zabiegać, żeby mieć to wyraźnie
          udokumentowane, żeby przypadkiem ktoś nie wypowiadał takiemu "idealnemu
          rowerzyście", że przepisów przypadkiem nie zna.

          A swoją drogą... który z rowerzystów jest w stanie powiedzieć w jaki sposób
          sygnalizuje się manewr hamowania?
          • Gość: Życzliwy Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.06.10, 23:56
            > A co do prawka... skoro mają zwykłe prawko na "B", to nie powinno być problemem
            > zdać egzaminu na rower... więc w czym rzecz

            No właśnie - w czym?

            > A swoją drogą... który z rowerzystów jest w stanie powiedzieć w jaki sposób
            > sygnalizuje się manewr hamowania?

            Manewru hamowania nie sygnalizuje się, specjalisto od siedmiu boleści.
            Sygnalizuje się jedynie manewr zatrzymywania.
            • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 07:34
              W tym rzecz, że jazda samochodem i rowerem wygląda zupełnie inaczej i egzamin
              praktyczny z ruchu powinno się zdawać i na jedno i drugie.

              Może i fakt hamowanie i zatrzymanie nie są jednoznaczne do końca, ale nadal nikt
              nie wie jak...
              • Gość: Ciężki przypadek Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 12:14
                > Może i fakt hamowanie i zatrzymanie nie są jednoznaczne do końca,

                Nie bredź. To są dwie, zupełnie różne rzeczy i jedną należy sygnalizować, a
                drugą nie.

                > ale nadal nikt nie wie jak...

                Ja wiem i podejrzewam, że kol. "Życzliwy" też wie, skoro zabrał głos. Więc po
                raz kolejny głosisz jakieś sądy nie mając ku temu podstaw.
                • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 12:21
                  To czemu żaden rowerzysta nie sygnalizuje... żaden... absolutnie żaden.
                  • gothmucha Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 15.06.10, 16:48
                    Gość portalu: Ja napisał(a):

                    > To czemu żaden rowerzysta nie sygnalizuje... żaden... absolutnie żaden.

                    Ja sygnalizuję. Przegrałeś.
                    • Gość: jan Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 17:04
                      I ja też. Więc jest 2 do zera.
                  • Gość: turysta Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.szczecin.mm.pl 21.06.10, 19:32
                    Gość portalu: Ja napisał(a):

                    > To czemu żaden rowerzysta nie sygnalizuje... żaden... absolutnie żaden.

                    Bo przepisy tego nie wymagają? Bo byłoby to niebezpieczne dla rowerzysty, który
                    musiałby zdjąć jedną rękę z kierownicy? Zrób sobie eksperyment i zahamuj szybko
                    rowerem podnosząc jednocześnie rękę do góry.. Jak zaliczysz gleby, to będziesz
                    miał szczęście... A teraz przenieś to na intensywny ruch drogowy..

                    Obowiązkiem kierowcy jest trzymanie co najmniej 1m odstępu przy wyprzedzaniu
                    rowerzysty. Jeśli go trzymasz, to rowerzysta w żaden sposób nie ma prawa Cię
                    zaskoczyć podczas swojego hamowania.
      • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:41
        padaly tu glosy zeby wlaczyc myslenie to ja chcialbym dla Ciebie jeszcze dodac
        "i wylaczyc socjalizowanie"

        jakby kazdy kto chce czuc sie bezpiecznie kupil by dla siebie ubezpieczenie (od
        tego ze ktos w niego wjedzie a nie ze on cos zrobi) to problem ubezpieczen i
        przegladow wlasnie bylby rozwiazany. bo jak ktos nie ma to jego problem i
        strata, ty sie ubezpieczyles , ktos ci autko skasowal to tobie ubezpieczyciel
        placi. Czy nie prosciej ?
        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:58
          > jakby kazdy kto chce czuc sie bezpiecznie kupil by dla siebie ubezpieczenie (od
          > tego ze ktos w niego wjedzie a nie ze on cos zrobi)

          Myśl... błagam Cie myśl, bo kocopoły sadzisz...
          Właśnie o to chodzi, że samochody są ubezpieczone i z tym nie ma problemu, ale
          rowerzyści nie są, a wcale tak nie jest, że rowerzyści nigdy nie są sprawcami, a
          nie zawsze ich stać żeby z kieszeni wyciągnąć i pokryć szkody. Do tego dochodzą,
          otarcia i obicia samochodów przez pokraki, które ledwo kierownice trzymają.
          Potrącenia pieszych, a tego to całkiem sporo jest (znajomy sam się procesuje o
          odszkodowanie z rowerzystą który potrącił mu syna, w wyniku czego jego syn miał
          złamaną rękę - rachunków się uzbierało, a rowerzysta twierdzi, że go nie stać).

          Ubezpieczenie obowiązkowe powinno być, nawet dla tych poruszających się po
          ścieżkach (szczególnie tych połączonych z chodnikami), czy jeżdżących jako
          pseudo trialowcy...
          • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 14:12
            no to juz niech kazdy ma to Oc skoro to takie dobre rozwiazanie, moze nawet dres
            bedzie mogl ci przylac w ryj i nie martwic sie o odszkodowanie bo mu tylko
            skladka wzrosnie za "nie bezszkodowe korzystnaie z chodnika". :)

      • artnow Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r 14.06.10, 21:16
        Może słabo się znam, ale sa przepisy, które regulują to jak ma wyglądac pod względem technicznym rower.
        OC chętnie bym zawarl bez przymusu - wskaz proszę tylko towarzystwo w którym można to zrobić, najlepiej w pakiecie z NNW i AC.
        Dodatkowo IMO obowiązkowe powinno być jeżdżenie w kasku.
        • Gość: oi Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:36
          i w kamizelce odblaskowej.
          i badanie stanu technicznego co rok i co jeszcze ?
          przeciez wiem kiedy moj rower wymaga naprawy, czy na prawde przez marginalnych
          baranow ktorzy ucza sie na bledach wszyscy ludzie musza po dupie dostawac ?
          OC mozesz kupic w kazdym towarzystwie ubezpieczeniowym - takie nie samochodowe,
          pozniej mozesz beztrosko roztrzaskiwac ludziom szyby w autach kierownica roweru
          , tylko skladka ci wzrosnie.
          • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:59
            Jak widzisz... Ty wiesz kiedy rower potrzebuje naprawy, może nawet wiesz w co go
            wyposażyć, żeby zwiększyć swoje bezpieczeństwo. Ale to nie jest marginalna ilość
            baranów, którzy nie mają pojęcia nawet jak przednie koło zmienić, a co dopiero o
            stan hamulców zadbać, łańcucha, ogumienia, oświetlenia... czy inne elementy
            które mogą poprawić bezpieczeństwo.
            Czy komuś (oczywiście jeżdżącemu po jezdni) dziś przychodzi do głowy dokupić
            sobie chociaż jedno lusterko do roweru?
            • Gość: Życzliwy Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.10, 00:00
              Nie wyobrażam sobie roweru doprowadzonego do takiego stanu technicznego, aby
              stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu, no może poza kompletnym brakiem
              hamulców.
              • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 07:41
                Nie wyobrażasz sobie, bo wciąż nie myślisz...

                - luźny łańcuch
                - słabe bateryjki w oświetleniu
                - łyse ogumienie (na wilgotnej jezdni)
                - niedokręcone śruby
                - nie wycentrowane koło
                - słabe i zużyte linki hamulców
                - nie wyregulowane przerzutki
                - ślizgające się albo popękane manetki na kierownicy
                - gó...ane amortyzatory teleskopowe i ew. sprężynowe
                - jakieś beznadziejne samoróbki upiększające

                Widać masz baaaaardzo małe pojęcie o rowerach, lepiej dla Twojego bezpieczeństwa
                jakbyś nie wsiadał na rower w ogóle, dopóki Ci rodzice nie wytłumaczą co jest co
                w rowerze.
                • Gość: Ciężki przypadek Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 12:29
                  > Nie wyobrażasz sobie, bo wciąż nie myślisz...

                  Chłopcze, bądź tak miły i zdobądź się na odrobinę ogłady

                  > - luźny łańcuch

                  A teraz powiedz mi mistrzu, jakie to niesamowite zagrożenie stwarza luźny
                  łańcuch? Ba, co rozumiesz pod pojęciem "luźny łańcuch", skoro większość
                  współczesnych rowerów ma przerzutki, które utrzymują stałe napięcie łańcucha?

                  > - słabe bateryjki w oświetleniu

                  Wyczerpania się bateryjek w oświetleniu nie wyłapie żadne okresowe badanie
                  techniczne, bo rozładowanie się baterii po prostu pewnego dnia następuje. I
                  skoro ktoś jest na tyle bystry, by umieć włączyć oświetlenie, to jest również na
                  tyle bystry, by zauważyć jego brak.

                  > - łyse ogumienie (na wilgotnej jezdni)

                  No i co? Rowerzysta wpadnie w poślizg i staranuje rząd samochodów?

                  > - niedokręcone śruby

                  Niedokręcone śruby (pytanie jakie śruby - mocowanie kół, siodełka, kierownicy i
                  pedałów i na tym kończą się zasoby śrub) bardzo szybko "wychodzą". Jak ktoś
                  pierwszy raz wsiada na rower nie sprawdziwszy czy jest skręcony, to już jego
                  problem. Raz przykręcone raczej nie powinny się odkręcać. Pedał może się
                  odkręcić, ale to znowu wyłapuje się zanim odpadnie.

                  > - nie wycentrowane koło

                  Prędzej uniemożliwi ci to jazdę niż spowoduje zagrożenie w ruchu.

                  > - słabe i zużyte linki hamulców

                  Ooo, mistrzu myślenia, a teraz powiedz mi w jaki sposób zdiagnozujesz "słabą i
                  zużytą linkę hamulca"

                  > - nie wyregulowane przerzutki

                  Tak, to bardzo poważne zagrożenie dla ruchu.

                  > - ślizgające się albo popękane manetki na kierownicy

                  To także.

                  > - gó...ane amortyzatory teleskopowe i ew. sprężynowe

                  A to już w ogóle postrach bezpieczeństwa

                  > - jakieś beznadziejne samoróbki upiększające

                  Aha. I te samoróbki upiększające to w jaki sposób wpływają na bezpieczeństwo?

                  > Widać masz baaaaardzo małe pojęcie o rowerach,

                  No właśnie widać, jakie Ty masz ogromne. Mniej więcej takie, że wydaje Ci się,
                  że rower jeździ z taka prędkością co samochód, ma podobną masę i bezwładność i
                  taką samą zasadę działania.
                  • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 14:04
                    Ale jednak jesteś bezgranicznie bezmyślny...
                    Owszem przerzutki napinają łańcuch, ale nie zawsze to działa tak jak powinno i
                    łańcuch może spaść lub się rozpiąć.
                    Bateryjki mogą się rozładować, ale niektórzy nawet tego nie sprawdzają... byli
                    by zmuszeni o tym myśleć.
                    No jeżeli uważasz, że rowerzysta, który się poślizgnie i upadnie nie stwarza
                    zagrożenia na jezdni, to naprawdę masz dużo kłopoty z myśleniem... rowerzysta
                    może i nie wpadnie w samochód... ale samochód po nim może wtedy przejechać (wiem
                    wtedy kierowca musi uważać i pilnować czy rowerzyści nie mają łysych opon).
                    Nie no śruby o których piszesz nie stwarzają problemów... gwinty też nie mają
                    znaczenia.
                    Krzywe koło owszem wyczuje się od razu, ale kto tam wydawał by kase... dopóki da
                    się jeździć to wydaje się ok... dopóki się nie przewróci czy coś.
                    Linka hamulca może być widocznie przetarta, źle prowadzona, przerdzewiała, lub
                    jej mocowanie do klocków być złe...
                    Dobrze wyregulowane przerzutki mogą okazać się bardzo istotne na przykład przy
                    podjeździe i wyobraź sobie kiedy łańcuch spada bo prowadnica za daleko łańcuch
                    odsunęła.
                    I tak dalej i tak dalej... jak nie myślisz to faktycznie nie zauważysz
                    zagrożenia i będziesz jeździł nadal głupawo uśmiechnięty.

                    Nie twierdziłem nigdzie, że rower w jakikolwiek sposób jest podobny do
                    samochodu... ale totalny bezmózg może tylko nie zauważać zagrożenie gdy
                    rowerzysta na jezdni się przewraca, lub gdy musi zsiąść i przeprowadzić rower do
                    chodnika, lub gdy nagle zachowuje się bardzo dziwne i coś kombinuje jednocześnie
                    próbując jechać.
                    • Gość: jan Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 17:23
                      > Ale jednak jesteś bezgranicznie bezmyślny...

                      Nie to, co Ty, mistrzu.

                      > Owszem przerzutki napinają łańcuch, ale nie zawsze to działa tak jak powinno

                      Chłopcze, jak kupisz sobie rower i obejrzysz jak on wygląda, to sobie możesz
                      gadać o tym, co "może nie działać jak powinno", a co nie może. Ale muszę
                      przyznać, że ubaw to jest z Tobą po pachy.

                      > i łańcuch może spaść lub się rozpiąć.

                      O tak, zwłaszcza rozpiąć. Rozpiąć od zbytniego luzu, to ci się może, z
                      przeproszeniem rozporek.

                      > Bateryjki mogą się rozładować, ale niektórzy nawet tego nie sprawdzają...

                      No tak. Każdy kupuje sobie światło tylko po to, żeby włożyć do niego
                      niedziałające baterie. A jak Ci się przepali żarówka w pokoju, to siedzisz po
                      ciemku?

                      > byli by zmuszeni o tym myśleć.

                      No tak, bo przecież każdy użytkownik roweru to dziecko specjalnej troski, które
                      nie odróżnia żarówki włączonej od wyłączonej. Tak BTW, panie specjalisto od
                      Kodeksu Drogowego, od tego, czy rower jest odpowiednio wyposażony to są stosowne
                      przepisy i policja drogowa.

                      > No jeżeli uważasz, że rowerzysta, który się poślizgnie i upadnie nie stwarza
                      > zagrożenia na jezdni, to naprawdę masz dużo kłopoty z myśleniem...

                      Jeżeli uważasz, że rowerzysta może się poślizgnąć i wywalić tylko dlatego, że ma
                      łyse opony, to nie masz kłopotów z myśleniem. Nigdy. Żadnych.

                      > Krzywe koło owszem wyczuje się od razu, ale kto tam wydawał by kase... dopóki da
                      > się jeździć to wydaje się ok... dopóki się nie przewróci czy coś.

                      Dopóki da się jeździć, to się nie przewróci.

                      > Linka hamulca może być widocznie przetarta, źle prowadzona, przerdzewiała, lub
                      > jej mocowanie do klocków być złe...

                      Nie wiem, co prawda co to jest "mocowanie linki do klocków", ale rozumiem, że to
                      taka licentia poetica kogoś, kto w życiu roweru nie widział. Tak czy inaczej
                      liczenie na to, że przegląd wykryje akurat przecierającą się linkę jest równie
                      rozsądne, co liczenie na to, że przegląd techniczny samochodu wykryje
                      niedziałającą żarówkę. Gdyby taki przegląd robić dwa razy dziennie, to zapewne
                      rzeczywiście byłaby jakaś skuteczność, a tak niestety jak na złość żarówki nie
                      mają w zwyczaju przepalać się akurat w dniu przeglądu, żeby ułatwić sprawę.

                      > Dobrze wyregulowane przerzutki mogą okazać się bardzo istotne na przykład przy
                      > podjeździe i wyobraź sobie kiedy łańcuch spada bo prowadnica za daleko łańcuch
                      odsunęła.

                      No niebywałe. Łańcuch spada, nadchodzi apokalipsa. A Ty wyobraź sobie, że na
                      podjeździe kończy ci się paliwo w baku i co wtedy? Jak rany - rzeczywiście -
                      trzeba koniecznie co 100 km robić przeglądy samochodów, żeby było wiadomo, czy
                      mają wystarczająco dużo paliwa w baku.

                      > lub gdy musi zsiąść i przeprowadzić rower do chodnika,

                      No rzeczywiście. To jest właśnie śmiertelne zagrożenie. Jezusiemaryjo -
                      rowerzysta musi zsiąść, nieee, tylko nie to!

                      > zagrożenie gdy rowerzysta na jezdni się przewraca

                      Ilu w ciągu swojego życia widziałeś rowerzystów, którzy się przewrócili na
                      jezdni i to z powodu złego stanu technicznego pojazdu?
                      • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 18:12
                        Rozporek to się niechcący rozpiął Twojemu ojcu... i wyniku teraz piszesz takie
                        bzdury.
                        • Gość: Ciężki Przypadek Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 21:31
                          > Rozporek to się niechcący rozpiął Twojemu ojcu... i wyniku teraz piszesz takie
                          > bzdury.

                          O, i to jest właśnie merytoryczna, kulturalna odpowiedź, ostojo wszelkiego myślenia.
                • Gość: turysta Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.szczecin.mm.pl 21.06.10, 19:45
                  ość portalu: Ja napisał(a):

                  Dobra panie znawco. Naprawiam rowery od kilkunastu lat i tyle nimi jeżdżę.

                  > - luźny łańcuch

                  W rowerach z przerzutkami? Rzadkość.. A nawet jeśli cudem się zdarzy - jaki ma
                  to wpływ na bezpieczeńśtwo?

                  > - słabe bateryjki w oświetleniu

                  W sytuacji, kiedy większość rowerzystów jeździ bez świateł po zmroku, słabe
                  bateryjki to zbawienie.

                  > - łyse ogumienie (na wilgotnej jezdni)

                  Opony szosowe też są łyse i co w związku z tym? Trzeba na rowerze bardziej
                  uważać na mokrej nawierzchni.

                  > - niedokręcone śruby

                  Zawdzięczamy je wszędobylskiej kostce brukowej i krawężnikom :)

                  > - nie wycentrowane koło

                  Nie ma wpływu na bezpieczeństwo jazdy, tylko na komfort.

                  > - słabe i zużyte linki hamulców

                  Dlatego po to są dwa (z reguły), że jak jeden padnie, to drugi zostanie.

                  > - nie wyregulowane przerzutki

                  Nie ma wpływu na bezpieczeńśtwo, tylko na komfort.

                  > - ślizgające się albo popękane manetki na kierownicy

                  Najwyżej rowerem będzie się jechać wolniej, niż by się chciało.

                  > - gó...ane amortyzatory teleskopowe i ew. sprężynowe

                  Dużo rowerów w ogóle nie ma - nie są potrzebne do szczęścia. Jazda po drogach to
                  nie zawody freeride, czy downhill.

                  > - jakieś beznadziejne samoróbki upiększające

                  ???

                  > Widać masz baaaaardzo małe pojęcie o rowerach, lepiej dla Twojego bezpieczeństw
                  > a
                  > jakbyś nie wsiadał na rower w ogóle, dopóki Ci rodzice nie wytłumaczą co jest c
                  > o
                  > w rowerze.

                  No właśnie nie bardzo pojmujesz, czym jest rower. Rower to nie samochód, który
                  waży kilka, kilkanaście,kilkadziesiąt razy więcej i gdzie każda usterka może
                  skończyć się tragicznie nie tylko dla kierującego, ale również dla postronnych
                  osób. Usterki w rowerze, z racji niskiej masy pojazdu i stosunkowo niewielkich
                  prędkości, mogą się skończyć źle tylko dla kierującego, a nabyta usterka pozwala
                  zawczasu podjąć właściwą decyzję o zmianie stylu jazdy..
        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 21:50
          Czyżby głos rozsądku...

          Chęć jazdy po jezdni powinna od rowerzysty wymagać znacznie więcej, niż od
          rowerzystów jeżdżących po ścieżkach... i zgodzę się, że kask jest jednym z tych
          elementów które na jezdni powinny być u rowerzysty obowiązkowe.
    • jakub.hubert To moze zmienic materie, skoro stawia opor ? 14.06.10, 11:01
      Pan Rzecznik ma niemile zadanie tlumaczenia urzedniczego lenistwa.
      Latwiej jest odpowiedziec NIE, niz poszukac czy sie da. Tak samo bylo z
      karetkami na ul.Piotrkowskiej, a to tylko dwa male przyklady. Ja znam
      ich wiecej w ZDiT, kiedy "materia" byla jednym wielkim rozlazlym
      glutem.
    • Gość: Pejga Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy row... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.10, 11:08
      ten problem zgłaszałem po raz pierwszy wiosną 2003 roku. i wiem od znajomych
      że nie byłem pierwszy. problem był także podnoszony kilkakrotnie w łódzkiej
      prasie na przestrzeni ostatnich lat. także urzędnikom sprawa zajęła duuuuużo
      więcej czasu niż rok.

      ile jeszcze czeka takich spraw które można rozwiązać bezboleśnie w 2 dni?
    • Gość: pieszy Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy row... IP: *.lodz.mm.pl 14.06.10, 12:16
      No i rozpisali sie nowobogaccy posiadacze aut co ,,musza
      ,,(!?)wszedzie wjechac,zaparkowc a rowerzysta to ...biedak,pijak po
      prostu intruz!!Cale sczczescie ze ze jezdzacy bryczka z mira
      kadzidlem i zlotem juz nie jezdzi i czesc kolesi niekompetentnych ale
      NIEKOMUNISTYCZNYCH(!?)odeszla Idzie na lepsze jak z tym przejazdem na
      wprost.Jeszcze gdyby ukrocic cwaniakow jezdzacych autami po
      ...ulicach gdzie obowiazuje zakaz ruchu:Legionow,Zwirki,parkujacych
      na Nowomiejskie ,Pomorskiej to i tramwajow i rowerom latwiej byloby
      sie poruszac !!Ale kazdy cwaniak kombinuje jak moze.Przy zoo w
      niedziele wjezdzano do ...PARKU!!a niedaleko przy Krakowskiej
      byl..pusty parking.Ale z retkinii trzeba przyjechac ..autem.Ach ci
      przekleci rowerzysci jeszcze sie placza...
      • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 13:04
        No weź no pokarz paluchem gdzie się rozpisali "nowobogaccy posiadacze aut"...
        Kierowcy samochodów to osobny problem i akurat nie na ten wątek...
    • Gość: KT Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy row... IP: *.p.lodz.pl 14.06.10, 12:45
      och, ach jacy ci rowerzysci pokrzywdzeni. Wymalowano odpowiednie
      oznakowanie poziome i tyle wystarczy. Sa o wiele bardziej potrzebne
      inwestycje w miescie niz sprzyjanie grupce rowerzystow - krzykaczy.
      Dyrektor ZDiT na ostatnim spotkaniu prawidlowo podszedl do sprawy i
      miejmy nadzieje, ze pozostanie twardo przy swoim stanowisku.
      • Gość: Życzliwy Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.10, 00:02
        Wymalowano odpowiednie
        > oznakowanie poziome i tyle wystarczy.

        Nie wystarczy, bo oznakowanie pionowe jest decydujące, jeśli są ze sobą sprzeczne

        Sa o wiele bardziej potrzebne
        > inwestycje w miescie niz sprzyjanie grupce rowerzystow - krzykaczy.

        Skup się: o co Ci chodzi?
    • Gość: Łodzianin dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych... IP: *.centertel.pl 14.06.10, 12:49
      Zlikwidujmy ścieżkę rowerową na al. Kosciuszki róg Mickiewicza po
      stronie wschodniej (od Centralu) i wyznaczny nową po przeciwnej
      stronie Kosciuszki, tak żeby te szajbnięte dzieci szprychy i pedałów
      nie zagrażały tłumowi pieszych zmierzającemu np. do dwóch
      przystanków tramwajowych na Kościuszki... zróbny coś dobrego - tak
      mało farby do tego potrzeba...
      • patsywojt Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych 14.06.10, 15:21
        Może przenieśmy po prostu przystanek MPK żeby ludzie nie musieli
        biegać z jednej strony skrzyżownia na drugą. Oraz żeby te szajbnięte
        dzieci sprzęgła i dżwigni zmiany biegów nie chlapały na gromady
        zbite na wysepce przy każdym mniejszym deszczu?
        Projekt takiego rozwiązania już od długiego czasu lezy przekazany do
        Zarządu Dróg przez autorów:
        www.toya.net.pl/~pszalk/proj/proj_1/DTC.htm
        Okazałoby sie zapewne, że nagle jest tam miejsce dla rowerzystów.
        • Gość: Ja Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 15:34
          I jak zwykle mentalność ograniczonego rowerzysty...
          "Co z tego że my źli, jak kierowcy samochodów też."

          Zastanawiałeś się kiedyś jaki to ma sens i jaką przyszłość... jeżeli wciąż tak
          plujesz widocznie w ogóle nie myślisz... bo już dawno byś doszedł do wniosku, że
          opluwanie w takiej sytuacji innych i wytykanie innym błędów, nadal nie
          rozwiązuje problemów rowerzystów.
          No pamiętaj, że z braku kultury rowerowej (praktycznie głupawo wprowadzane są
          slogany, przez hasełka i żałosną masę krytyczną, zamiast ugruntowanej edukacji,
          uświadamiania podstaw kultury rowerowej i nauki przepisów), to rowerzyści wciąż
          na drogach są bardzo dużym źródłem niebezpieczeństw i utrudnień.
          • przemo_pomoze Trzeba włożyc kij w mrowisko i kubeł zimnej wody.. 14.06.10, 17:31
            Gość portalu: Ja napisał(a):

            > I jak zwykle mentalność ograniczonego rowerzysty...
            > "Co z tego że my źli, jak kierowcy samochodów też."
            >
            > Zastanawiałeś się kiedyś jaki to ma sens i jaką przyszłość...
            jeżeli wciąż tak
            > plujesz widocznie w ogóle nie myślisz... bo już dawno byś doszedł
            do wniosku, ż
            > e
            > opluwanie w takiej sytuacji innych i wytykanie innym błędów,
            nadal nie
            > rozwiązuje problemów rowerzystów.
            > No pamiętaj, że z braku kultury rowerowej (praktycznie głupawo
            wprowadzane są
            > slogany, przez hasełka i żałosną masę krytyczną, zamiast
            ugruntowanej edukacji,
            > uświadamiania podstaw kultury rowerowej i nauki przepisów), to
            rowerzyści wciąż
            > na drogach są bardzo dużym źródłem niebezpieczeństw i utrudnień.

            forum.gazeta.pl/forum/w,755,112861451,112886058,Komunikacja_i_czystosc_w_miescie_jest_zapomniana.html
          • Gość: Życzliwy Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.10, 00:10
            > I jak zwykle mentalność ograniczonego rowerzysty...

            I jak zwykle mentalność forumowego trolla.

            > Zastanawiałeś się kiedyś

            Rozmawiasz z kobietą, więc raczej "Zastanawiałaś się"

            > jeżeli wciąż tak
            > plujesz widocznie w ogóle nie myślisz.

            Skoro więc Ty taki myślący, to bądź tak miły i rozwiąż problem pieszych
            włażących w tym miejscu NA ŚCIEŻKĘ rowerową, pod koła rowerów.

            P.S. Dodajmy, że opisany przejazd ścieżki z jednej strony jezdni na drugą jest
            tam rowerzystom tak potrzebny jak czyraki na tyłku. Po prostu cykliści pasjami
            marzą o tym, by w drodze zaliczyć dodatkowe światła i przebijać się przez tłum
            pieszych. Oczywiście tłumaczenie ZDiT uzasadniające brak ścieżki po południowej
            stronie od al. Kościuszki na wschód brzmiące "chodnik jest za wąski" w pełni
            kupuję. Rzeczywiscie pas o szerokości 15 metrów to za mało, by zmieścić ścieżkę
            rowerową. No i nie daj Boże trzeba by zacząć gonić nielegalnie parkujących na
            tym chodniku...
            • Gość: Ja Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 07:44
              Skoro tak wam sygnalizacja przeszkadza (jakoś wszyscy inni korzystają -
              kierowcy, piesi... absolutnie wszyscy) to się nauczcie latać.
              Jak wyobrażasz sobie minąć skrzyżowanie nie uważając na sygnalizację (wiem już
              skąd w takim razie jest tylu rowerzystów co na czerwonym śmigają, są przekonani
              że sygnalizacja nie obowiązuje rowerzystów).
              • Gość: Ciężki przypadek Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 12:35
                > (jakoś wszyscy inni korzystają -
                > kierowcy, piesi... absolutnie wszyscy)

                A teraz skup się: czy kierowca i pieszy aby pokonać skrzyżowanie na wprost musi
                dwukrotnie przecinać kolizyjny kierunek ruchu, na dwu osobnych fazach świateł?
                Czy Ty w ogóle czytasz posty, na które odpisujesz, czy zadowalasz się wyrywkiem
                pierwszego zdania? Nikt tu nie pisał o tym, że sygnalizacja przeszkadza, tylko,
                że organizacja ruchu polegająca na przerzucaniu ścieżki z jednej strony jezdni
                na drugą zmusza rowerzystów do pokonywania dodatkowych świateł - zupełnie
                niepotrzebnie.
                • Gość: Ja Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 13:39
                  Toś wymyślił... jak rowerzysta nie zdąża to pieszy zdąża... super. Bystrością
                  powalasz...
                  • gothmucha Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych 15.06.10, 16:51
                    Rozumiem, że tyzawsze chodzisz i jeździsz zygzakiem?
                  • Gość: Ciężki Przypadek Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 17:59
                    > Toś wymyślił... jak rowerzysta nie zdąża to pieszy zdąża..

                    Nie, to akurat Ty żeś wymyślił.
                    Mowa była o rzeczy zupełnie innej i wydawałoby się, iż już na poziomie
                    przedszkolnym, zrozumiałej. Otóż masz poniżej rysunek:

                    img687.imageshack.us/img687/9176/geometriadlazaawansowan.jpg

                    I na tym rysunku masz zaznaczone, uwaga - trudne, strzałkami drogi trzech
                    użytkowników ruchu: pieszego (kolor fioletowy), kierowcy (kolor zielony),
                    rowerzysty (kolor czerwony). I to nie koniec. Masz, kropkami, zaznaczone
                    sygnalizacje świetlne jakie musi pokonać każdy uczestnik ruchu: pieszy (kropka
                    fioletowa), kierowca (kropka zielona), rowerzysta (kropki czerwone). I teraz
                    liczymy: kropka zielona jest jedna. To znaczy, że kierowca musi pokonać jedną
                    sygnalizację świetlną. Kropka fioletowa jest jedna - to znaczy, że pieszy musi
                    pokonać jedną sygnalizacje świetlną. Kropki czerwone są dwie - to znaczy, że
                    rowerzysta musi pokonać dwie sygnalizacje świetlne. I teraz, uwaga, kluczowa
                    sprawa, bardzo trudne, skup się: JEDNA sygnalizacja to MNIEJ niż DWIE sygnalizacje.
                    Załapałeś? Brawo, przechodzisz do starszaków, mama kupi ci loda.

                    > Bystrością powalasz...

                    Aha.
      • Gość: obywatel Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: 66.102.237.* 14.06.10, 19:32
        Ciemny człowieku, a tego że ci piesi maszerują środkiem drogi dla rowerów i
        przejazdu rowerowego to nie widzisz? I na potęgę w dodatku robią to na czerwonym
        świetle?
        A twój nędzny żarcik o dzieciach pedałów tylko świadczy o twej umysłowej
        ciemnocie, choć tobie pewnie się zdaje że błysnąłeś intelektem i elokwencją. Oj
        prosty ciemniaku... na co dzień pewnie chadzasz na mecze i wyzywasz innych
        kiboli od żydów a policjantów od psów? Skąd się biorą takie prymitywne
        jednostki, no skąd?
        • Gość: Łodzianin Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.centertel.pl 17.06.10, 23:32
          Nic nie zrozumiełeś, ale ja się tego spodziewałem...
          • Gość: Życzliwy Re: dzieci szprychy i pedałów groźne dla pieszych IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.06.10, 23:36
            > Nic nie zrozumiełeś, ale ja się tego spodziewałem...

            Jak na trzy dni myślenia nad odpowiedzią, to trochę słaba.
    • rzecznikzdit Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy row... 14.06.10, 13:02
      Ja też mam nadzieję, że chęć i wola nie znikną bo roboty jest wiele.
      Ale tez mam nadzieję, że skoro mówi się, że myslenie ma przyszlość,
      to wykażą się nim nie tylko urzednicy, ale równiez piesi, kierowcy i
      rowerzyści. Wtedy każdy z uzytkowników drogi znajdzie na niej swoje
      miejsce ( właściwe).
      • Gość: Nie tylko kierowca Zdrowy rozsądek u wszystkich IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 19:13
        Bez tego żadne przepisy nie pomogą, a tym bardziej nie ułatwią życia.
        W mojej ocenie dobrze by było zrobić miejsce przejazdu przez
        skrzyżowanie (dla rowerzystów).
        Puszczając przejazd na wprost dla rowerów robi się malo miejsca dla
        lewoskrętu od strony deptaka.
        Tam jest krótki czas przejazdu przez skrzyżowanie.
        Jeśli rowerzysta będzie jechal środkiem mamy problem z przejazdem.
        Gdyby jechał najbliżej prawej strony (na szerszym przejeździe)
        będzie mniejsze prawdopodobieństwo kolizji, a już na pewno
        niepotrzebnych spięć.
        • Gość: oi Re: Zdrowy rozsądek u wszystkich IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 19:41
          ale po co od razu "opasowywac" wszystko
          jedze rowerem i w tym miejscu tez swego czasu bardzo czesto, nie bylo nigdy
          problemu ... komu tak wszystko przeszkadza?
          jak jest sciezka to sciezko , jak ludzie po sciezce sie placza to im zwracam
          uwage bo wolalbym ich nie rozjechac a jak jade jezdnia to tak zeby autom nie
          przeszkadzac i nikt o nic nie mial do mnie pretensji.
          Wyluzujcie wszyscy troche i nauczcie sie korzystac wspolnie z kawalka asfaltu
          bez tego bzdurnego wydzielania wszystkiego
          Pas dla tramwajow, dla rowerow, samochodow .. to jeszcze ja chce osobne dla
          ciezarowek i sobowych i przydalby sie jeszcze dla motorow
          Kto to wymysla ?
          • Gość: Ja Re: Zdrowy rozsądek u wszystkich IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 19:50
            No właśnie jeszcze koniecznie w Polsce zrobić pas dla kobiet kierowców...
            szerokości dwóch normalnych pasów między kuchnią a kosmetyczką.
            • gothmucha Re: Zdrowy rozsądek u wszystkich 15.06.10, 16:52
              Nie dość ze idiota, to jeszcze szowinistyczny buc. Jakie to typowe.
          • Gość: Nie tylko kierowca Re: Zdrowy rozsądek u wszystkich IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 22:22
            Nie napisałem aby wydzielić przejazd dla rowerów.
            Mam na mysli szerszy przejazd przy torach tramwajowych.
            Z lewoskretem od strony deptaka mam do czynienia na co dzień.
            Nie co dzień ale dość często widzę niezdecydowanie i mało racjonalne
            zachowanie uczestników ruchu.
            Tak z jednej jak i z drugiej strony.
            Szerszy (bez wydzielania pasa) przejazd daje większe możliwości.
      • Gość: polak normalny Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.wroclaw.mm.pl 15.06.10, 10:06
        1.rowerzysci traktowani sa przez,kierowcow, jak intruzi ,taka
        mentalnosc NOWOBAGACKICH ,mamusia MUSI(!?)zawozic dziecko do
        prywatnej szkoly swoja kolumbryna zatloczona Kilinskiego lub jechac
        nie patrzac na znaki zakazu ruchu(Zwirki,Legionow)Tutaj to i tramwaj
        im przeszkadza.Ale widac mozna bo...nikt nie kontroluje tego.2.W
        takich krajach jak Belgia Holandia np.urzednicy i to wysokiego
        szczebla jezdza roweramin to nie wstyd.3.osoby starsze nie jada jeden
        przystanek autobusem np.z3 z Urzedniczej do Zachodniej czekajac nie
        raz20 min na zatloczony autobus!Osoby starsze tam jezdza rowerami
        i...dluzej zyja.4.czy dotrze w koncu do nas ze centrum miasta jest
        dla rowerow,tramwajow nie dla aut?Chyba nie ,znaki sa,ale niechby
        policja czy straz sie zaczela ,,czepiac,,TO BEDZIE LAMENT !!BO kazdy
        ...MUSI(!?)wjechac .czyt.cwaniakowac.Tyle sie udalo razy..
        • Gość: Ja Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 10:21
          Za dużo sobie uzurpujesz nickiem...

          > 1.rowerzysci traktowani sa przez,kierowcow, jak intruzi ,taka
          > mentalnosc NOWOBAGACKICH ,
          To jest właśnie mentalność rowerzysty...

          > W
          > takich krajach jak Belgia Holandia

          Ale Ty jesteś w Polsce i dopóki Ty, rowerzyści i kierowcy nie nauczycie się
          kultury, lepiej niestety nie będzie... jak chcesz coś zmieniać, to zacznij do
          siebie (bo jak widać powinieneś).

          > 4.czy dotrze w koncu do nas ze centrum miasta jest
          > dla rowerow,tramwajow nie dla aut?

          A skąd ta wierutna teoria? Kto Ci takich bzdur naopowiadał?
          Centrum jest dla wszystkich, kwestia tylko kultury i chęci, żeby dało się
          normalnie podróżować...

          > mamusia MUSI(!?)zawozic dziecko do
          > prywatnej szkoly swoja kolumbryna zatloczona Kilinskiego lub jechac
          > nie patrzac na znaki zakazu ruchu(Zwirki,Legionow)

          I kto to mówi. A co rowerzyści stosują się do wszystkich znaków (poczynając od
          zakazu ruchu na rowerze) i przepisów.
          Pamiętaj, rowerzyści nie są święci, ani nie są panami dróg...

          > BO kazdy
          > ...MUSI(!?)wjechac .czyt.cwaniakowac.Tyle sie udalo razy..

          A rowerzyści nie cwaniakują? Jeszcze bardziej, mają mniejszy sprzęt i wbijają
          się w przedziwne zakamarki gdzie nie powinni.
          • Gość: Ciężki przypadek Re: Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy r IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 12:53
            > A skąd ta wierutna teoria?

            Z życia, kolego myślący, z życia.

            > Kto Ci takich bzdur naopowiadał?
            > Centrum jest dla wszystkich,

            Owszem, ale ruch samochodowy w centrum musi być poddany ograniczeniom, w
            przeciwnym wypadku prowadzi do degradacji miasta.

            > I kto to mówi. A co rowerzyści stosują się do wszystkich znaków (...)

            Napisał wielki orędownik myśli "to, że jedni łamią przepisy nie usprawiedliwia
            drugich" Hipokryzja aż paruje.

            i wbijają
            > się w przedziwne zakamarki gdzie nie powinni.

            Owszem, powinni. Od tego są.
    • Gość: lola Rowerzyści jak zaczną płącić podatek drogowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.10, 20:42
      mogą zacząć mieć fochy - a tak to cisza !!!!!
      • Gość: oi Re: Rowerzyści jak zaczną płącić podatek drogowy IP: *.toya.net.pl 14.06.10, 20:52
        zawsze znajdzie sie jakis frustrat.

        I pewnie srasz na klatkach schodowych bo przeciez placisz podatek.

        nie wolalbys byc za tym zebys i ty placil mniejszy podatek a nie ktos inny
        dodatkowy.
        Pozatym mam i samochod i rower czyli place drogowy tak ? czyli mozesz mi naskoczyc.
        Nic tu rzeczowego nie bede pisal, idz walnij w sciane i sie wyladuj.

      • Gość: Życzliwy Re: Rowerzyści jak zaczną płącić podatek drogowy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.10, 00:13
        Znowu Ty, frustratko? Już Ci tłumaczono dziesiątki razy, że to z kasy
        rowerzystów i pasażerów transportu zbiorowego dopłaca się do dróg, a nie na
        odwrót, a Ty znowu swoje?
    • Gość: Życzliwy Równouprawnienie na szczęście (nie) dotyczy row... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.06.10, 00:14
      Ok. Powieszenie jednej tabliczki zajęło 10 lat. Zobaczymy ile zajmie obniżenie
      o kilka cm jednego krawężnika...
    • doodster Komentarz ogólny 15.06.10, 08:55
      Tak śledzę ten wątek i stwierdzam, że do niczego te dyskusje nie prowadzą.
      Problem polega na tym, że idioci są wszędzie - wśród rowerzystów, kierowców,
      pieszych, motocyklistów, pasażerów KM. Niestety, z moich skromnych obserwacji
      wynika, że w naszym kraju odsetek takich "skrzywionych" jest dużo większy niż
      na zachodzie Europy. A wystarczyłoby trochę logicznego myślenia i wyobraźni.
      Tej ostatniej dodaje poruszanie się po mieście na wiele sposobów - samochodem,
      rowerem, jako pieszy czy przy wykorzystaniu komunikacji zbiorowej. Uczy
      pewnych nawyków, daje pogląd na to jak się powinno zachowywać - na chodniku,
      jezdni, czy ścieżce rowerowej.
      • Gość: Ja Re: Komentarz ogólny IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 09:39
        Trudno się nie zgodzić i bo po prostu masz rację.

        Najgorsze jest to, że te grupy jak widać w tym wątku tłumaczą swoje przewinienia
        tym, że inni też i tak zauważamy dla rowerzystów jazda samochodem 10km/h więcej
        niż dozwolone to ciężkie przestępstwo, ale już jak rowerzysta na czerwonym
        przejeżdża po przejściu to nic takiego i to kierowca samochodu powinien
        uważać... Absurd totalny i skrajna głupota. Takie argumentacje.
        W pojawiających się w internecie wątkach o kierowcach samochodów jest to samo...
        wtedy to piesi, rowerzyści i motocykliści są "Ci gorsi".
        Takie przepychanki do niczego nie prowadzą, jednak zauważam, że to rowerzyści są
        jednak tą grupą, której najciężej coś wytłumaczyć (biorąc pod uwagę do tego
        nieznajomość przepisów robi się mieszanka wybuchowa) i która najbardziej staje
        okoniem i uważa się za tych na których bezpieczeństwo powinni dbać wszyscy tylko
        nie oni.

        Nawet poruszony wątek na forum masy krytycznej o (nie)bezpiecznej jeździe
        rowerzystów, woła o pomstę do nieba... Ci którzy powinni być przykładem, tam
        kreują się na samozwańczych panów i władców dróg...

        Kultura poruszania się na rowerze w Polsce jest bardzo młoda, ale też
        najbardziej butna i bezmyślna niestety... do tego czują się bezkarni i wydaje im
        się, że jak oni są "ekologiczni" to im można więcej i im powinno się dawać
        większe przywileje, co jest wierutną bzdurą, bo przepisu są jasne i powinni się
        do nich dostosować zamiast walczyć o zniesienie (dlaczego niby pieszy może się
        zatrzymać przed przejściem, wcisnąć przycisk i poczekać na swoją kolej, a
        rowerzysta tuż obok nie może i musi jechać dalej bez zatrzymywania się, co mnie
        obchodzi, że w innym kraju nie ma przycisków... to niech wyjadą z kraju jak te
        przyciski im tak żyć nie dają i utrudniają życie).
        • doodster Re: Komentarz ogólny 15.06.10, 09:47
          > przepisu są jasne i powinni się do nich dostosować zamiast walczyć
          > o zniesienie (dlaczego niby pieszy może się zatrzymać przed
          > przejściem, wcisnąć przycisk i poczekać na swoją kolej

          Przepisy są jasne i mówią, że przyciski można stosować tylko na przejściu dla
          pieszych. Na przejazdach rowerowych są w świetle prawa nielegalne!
          Przejedź się, proszę, rowerem po większych (kilkupasmowych) skrzyżowaniach w
          Łodzi, to zrozumiesz, dlaczego obecne rozwiązanie z przyciskami jest,
          kolokwialnie mówiąc, o kant dupy potłuc. Nie popieram oczywiście przejeżdżania
          na czerwonym świetle przez przejazd rowerowy, jednakże czasem krew się we mnie
          gotuje jak muszę przeczekać 2-3 fazy zmiany świateł na całym skrzyżowaniu, coby
          przejechać przez nie na zielonym.
          • Gość: Ja Re: Komentarz ogólny IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 10:12
            Zdaje sobie sprawę jak jest... pieszym tez jestem jak i na rowerze poruszałem
            się kilka razy. Ale to nie jest problem przycisków, a samej sygnalizacji i tego
            jak jest zaprogramowana.
            Wiem też, że są skrzyżowania, na których zarówno dla pieszych jak i rowerzystów
            przyciski są o kant d... bo sygnalizacja i tak pracuje (a tylko zielone na
            przejściu ewentualnie się nie włącza).
            Ale jak rozwiązać w takim razie sytuacje gdzie, zmianę świateł na głównej trasie
            uruchamia przycisk (np.: al. Jana Pawła, między Pasażem Łódzkim, a Castoramą) na
            przejściu czy przejeździe? Na przejściu zostawić, a na przejeździe zdjąć? To
            rowerzyści będą narzekać, że u nich cały czas czerwone i nie mają jak
            przejechać. Zrezygnować w ogóle z przycisku, żeby blokować trasę co 2 minuty,
            kiedy de facto starczy raz na 10-15 minut w miarę potrzeby.
            Rower na pętle indukcyjną nie zadziała, na nacisk na podłoże bezsensu, bo szybko
            się zepsuje.

            Skoro twierdzisz, że to co jest na al. Jana Pawła we wspomnianym miejscu, zatem
            zaproponuj rozwiązanie sensowne.

            Albo jak rozwiązać sytuację na skrzyżowaniu, Żeromskiego z al. Mickiewicza
            (akurat tam baaaardzo długo się czeka na ścieżkach)? Jest to duże skrzyżowanie,
            ruch pieszy jest bezkolizyjnie spuszczony do przejść podziemnych. Skrzyżowanie
            duże, każda nitka osobno leci, do tego tramwaje, każdy kierunek ma "swoje
            zielone"... przyciski tam są moim zdaniem niezbędne, a problemem jest, zbyt
            krótki czas zielonego dla rowerów... ot cały problem, czas a nie przycisk.
            • doodster Re: Komentarz ogólny 15.06.10, 10:24
              Gość portalu: Ja napisał(a):

              > Ale jak rozwiązać w takim razie sytuacje gdzie, zmianę świateł na
              > głównej trasie uruchamia przycisk (np.: al. Jana Pawła, między
              > Pasażem Łódzkim, a Castoramą) na przejściu czy przejeździe? Na
              > przejściu zostawić, a na przejeździe zdjąć? To rowerzyści będą
              > narzekać, że u nich cały czas czerwone i nie mają jak
              > przejechać. Zrezygnować w ogóle z przycisku, żeby blokować trasę
              > co 2 minuty, kiedy de facto starczy raz na 10-15 minut w miarę
              > potrzeby.

              Primo - rozwiązaniem pośrednim (i w większości przypadków wystarczającym, choć
              nadal niezgodnym z prawem) byłby JEDEN przycisk włączający zielone na WSZYSTKICH
              nitkach, przez które muszę przejechać.
              Secundo - jeśli uważasz, że rowery przejeżdżają przez skrzyżowania raz na 10-15
              minut to się grubo mylisz.
              Tertio - To nie ja jestem specjalistą zatrudnionym w odpowiednim urzędzie na
              odpowiednim miejscu, który powinien takie problemy rozwiązywać i któremu za to
              płacą z publicznych pieniędzy.
              • Gość: Ja Re: Komentarz ogólny IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 10:49
                > Primo - rozwiązaniem pośrednim (i w większości przypadków wystarczającym, choć
                > nadal niezgodnym z prawem) byłby JEDEN przycisk włączający zielone na WSZYSTKIC
                > H
                > nitkach, przez które muszę przejechać.

                Ale nadal jest przycisk (pośredni na pasie zieleni niby trochę głupi, ale jak
                ktoś wejdzie/wjedzie na kończącym się zielonym).

                > Secundo - jeśli uważasz, że rowery przejeżdżają przez skrzyżowania raz na 10-15
                > minut to się grubo mylisz.

                W rozliczeniu dobowym, albo nawet od 6 do 22, zdecydowanie na tym skrzyżowaniu
                nie będzie to dużo częściej...

                > Tertio - To nie ja jestem specjalistą zatrudnionym w odpowiednim urzędzie na
                > odpowiednim miejscu, który powinien takie problemy rozwiązywać i któremu za to
                > płacą z publicznych pieniędzy.

                Ale skoro rowerzyści twierdzą, że to co od lat stosowane w całej Polsce, wam
                (tylko wam) nie pasuje, to zaproponujecie rozwiązanie lepsze (dla was, ale które
                też będzie dobre dla reszty).
                • doodster Re: Komentarz ogólny 15.06.10, 11:33
                  > Ale nadal jest przycisk (pośredni na pasie zieleni niby trochę
                  > głupi, ale jak ktoś wejdzie/wjedzie na kończącym się zielonym).

                  Masz rację, ale nadal twierdzę, że przyciśnięcie przycisku przed skrzyżowaniem
                  powinno mi zapewnić bezproblemowy przejazd jednym cyklem przez wszystkie nitki.
                  A tak niestety nie jest w 95% przypadków.

                  > W rozliczeniu dobowym, albo nawet od 6 do 22, zdecydowanie na tym >
                  skrzyżowaniu nie będzie to dużo częściej...

                  Czy przepustowość skrzyżowań, dróg, komunikacji miejskiej też zaczniemy liczyć w
                  rozliczeniu dobowym? Albo od 6 do 22?

                  > Ale skoro rowerzyści twierdzą, że to co od lat stosowane w całej
                  > Polsce, wam (tylko wam) nie pasuje, to zaproponujecie rozwiązanie > lepsze
                  (dla was, ale które też będzie dobre dla reszty).

                  Ok, niech Ci będzie, zaproponuję. Na wszystkich skrzyżowaniach, na których
                  ścieżka jest równoległa do jezdni, zielone światło dla rowerów równolegle z
                  zielonym dla samochodów. Bez przycisków. Pozostałe miejsca to jakiś marginalny
                  procent.
                  • Gość: Ja Re: Komentarz ogólny IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 12:16
                    I to jest konstruktywna dyskusja i konstruktywne myślenie... dochodzenie do
                    rozwiązań wspólnie, gdzie każda strona zwraca uwagę na różne bolączki.
                    Jak by się zebrało kilka osób z pewnością dałoby się wymyślić jakieś
                    rozwiązanie, a nie tylko chodzić i powtarzać "przyciski są złe, wywalmy je".
                    Potrzeba dyskusji i rozmów, a nie przekrzykiwania się, że kierowcy to
                    przestępcy, a jak rowerzyście się zdarzy na czerwonym to nic strasznego, bo to
                    kierowca powinien uważać na takich rowerzystów.
            • Gość: jan Re: Komentarz ogólny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.10, 12:50
              > Ale jak rozwiązać w takim razie sytuacje gdzie, zmianę świateł na głównej trasie
              > uruchamia przycisk (np.: al. Jana Pawła, między Pasażem Łódzkim, a Castoramą) na
              > przejściu czy przejeździe? Na przejściu zostawić, a na przejeździe zdjąć?

              Tak właśnie. Na przejeździe (a w zasadzie to odpowiedni kawałek przed nim)
              zamiast przycisku powinna być pętla indukcyjna (fotokomórka, cokolwiek). Tak
              mówi rozporządzenie.

              > Albo jak rozwiązać sytuację na skrzyżowaniu, Żeromskiego z al. Mickiewicza
              > (akurat tam baaaardzo długo się czeka na ścieżkach)?

              Normalnie. Zielone zapala się automatycznie wtedy, kiedy jest czerwone na
              prostopadłym kierunku jazdy i przejechanie nie grozi kolizją. Proste jak obsługa
              cepa.
              • Gość: Ja Re: Komentarz ogólny IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 13:43
                > Normalnie. Zielone zapala się automatycznie wtedy, kiedy jest czerwone na
                > prostopadłym kierunku jazdy i przejechanie nie grozi kolizją. Proste jak obsług
                > a
                > cepa.

                A skręty w prawo i zielone dla lewoskrętu (zarówno dla kierunku prostopadłego o
                równoległego)... może Cię zaskoczę, ale samochód po to ma kierownicę żeby skręcać.

                > Tak właśnie. Na przejeździe (a w zasadzie to odpowiedni kawałek przed nim)
                > zamiast przycisku powinna być pętla indukcyjna (fotokomórka, cokolwiek). Tak
                > mówi rozporządzenie.
                Tak i fotokomórka będzie działać na wszytko co przemknie blisko... gołąb czy
                pieszy. A pętla indukcyjna nie łapie roweru... przynajmniej nie zawsze, więc oba
                rozwiązania jak najbardziej zawodne i bezsensu.
                Nie da się tego tak prosto zrobić
                • doodster Re: Komentarz ogólny 15.06.10, 14:35
                  > A skręty w prawo

                  A skręcający w prawo ma obowiązek przepuścić jadącego prosto.
                • Gość: jan Re: Komentarz ogólny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 18:04
                  > A skręty w prawo i zielone dla lewoskrętu (zarówno dla kierunku prostopadłego
                  o równoległego).

                  No, co z nimi?

                  > Tak i fotokomórka będzie działać na wszytko co przemknie blisko... gołąb czy
                  > pieszy. A pętla indukcyjna nie łapie roweru...

                  To trzeba zainstalować takie pętle indukcyjne/fotokomórki, aby nie łapały
                  gołębi, tylko rowerzystów. A jak się nie potrafi, to nie należy brać się do
                  projektowania sygnalizacji, od której zależy bezpieczeństwo ludzi, tylko zająć
                  się np. myciem toalet, albo inną pożyteczną pracą.
                  • Gość: Ja Re: Komentarz ogólny IP: *.toya.net.pl 15.06.10, 18:18
                    > A jak się nie potrafi, to nie należy brać się do
                    > projektowania sygnalizacji, od której zależy bezpieczeństwo ludzi, tylko zająć
                    > się np. myciem toalet, albo inną pożyteczną pracą.

                    Więc jak już wiesz co masz robić to szczoteczka w dłoń i do dzieła...
    • Gość: Jurek Znowu temacik rowerowy IP: 222.58.227.* 15.06.10, 13:13
      I znowu wysyp rowerowych trolli, ale wam zaszkodziło chłopcy
    • firebwoy Pytanie 28.07.10, 19:00
      Czy ktoś z forumowiczów mógłby zamieścić zdjęcia z tego skrzyżowania? Interesuje mnie jak jest rozwiązany tam ruch rowerowy.

      Z góry dziękuję :)
      • jedyny.kkk Re: Pytanie 28.07.10, 23:30
        Google ukradli?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja