Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szukają?

15.06.10, 23:02
ale pier***enie... biją się biją o pracowników, którym będą płacić
1200zł :) nic dziwnego że się biją :))
poza tym, nie ma to jak pani z WUP, która w swojej wspaniałomyślnej
skromności przypisuje sobie zasługi za to, że w czerwcu jest mniej
bezrobotnych niż w styczniu... i to jeszcze w stylu "noo nieewiem
czemu to tak, ale to może dlatego że jestem fajna".
Co za skrajny kretynizm, przecież dziecko w podstawówce jest w stanie
zrozumieć, że latem pojawia się więcej miejsc pracy, a w czerwcu nie
ma jeszcze nowych absolwentów, bo ci dopiero się bronią i do
pośredniaków trafiają masowo właśnie na początku zimy.
    • Gość: PO Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu IP: 123.125.156.* 15.06.10, 23:28
      Napiszę wprost, ZWiK ma z Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 podpisany list
      intencyjny między innymi mówiący o zatrudnianiu uczniów z tejże szkoły. Po czym
      przychodzi uczeń ZSP 3 do ZWiKu i dowiaduje się że nie ma szans na pracę -
      dlaczego - bo nie !!

      A prawda jest taka że nawet na stanowiskach robotniczych upycha Joński swoich
      zamiast uczniów kierunkowych techników - ŻENUJĄCE JOŃSKI
    • Gość: ... Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.10, 23:34
      "Już się o mnie biją? - uśmiecha się."
      Dołączam się do tej radości ze swoim głośnym i szczerym śmiechem ;)
      • alicja.t3 Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu 15.06.10, 23:57
        ... szczegolnie jesli owy bohater jest 'studentem' tej pseudo-uczelni
    • Gość: crash Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szukają? IP: *.umed.lodz.pl 16.06.10, 01:18
      Aaaaaaaale obłuda! Owszem są masowe zatrudnienia ale na 3 miesiące-
      zwykle po to aby dostać dotację za zatrudnienie, zwykle "z
      polecenia", zwykle za 1000-1500 zł, zwykle na umowę zlecenie z
      obwarowaniem takich umów całą masą "haków" takich jak podpisanie
      weksla "na wypadek gdyby" (potem jest to narzędzie szantażu), kar
      umownych itp, wreszcie takie umowy zmienia się wielokrotnie w czasie
      trwania pracy podkładając podstępnie do podpisania z jakimś nowym
      maleńkim zapisem (wie pani, to tylko uaktualnienie") o np. tym co
      podlega odliczeniu od pensji. Można by mnozyć takie pułapki
      zastawiane na młodych przez lokalny quasi biznes center klab aby
      dojśc do finału gdzie bogata firma ma prawników a młodzi nie
      zarobili na tyle aby wytoczyć im sprawę. Na to nakłada się jeszcze
      kompletny brak zainteresowania instytucji państwowych młodym
      człowiekiem nie zatrudnionym na umowę o pracę.Ci z umów-zleceń są
      zostawieni sami sobie. Ostatnim hitem jest pracownik tymczasowy
      zatrudniany przez rekrutującą firmę zewnętrzną dla innej firmy (aby
      dostać dotację?)i następnie po 3 miechach zwalniany.
    • Gość: heh Co za ściema! IP: *.toya.net.pl 16.06.10, 07:19
      Pewno, że się biją. W żadnym mieście powyżej 50 tys. mieszkańców nie ma tylu
      młodych naiwnych ile w Łodzi, gdzie dokładnie za taką samą pracę, jak np. w
      Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu, czy Gdańsku dostajesz ok. 60% pensji
      oferowanej w w/w miastach. To jest żenujące i upokarzające! Dodatkowo
      umowa-zlecenie, albo różne n-te części etatu, a reszta pod stołem lub np.
      jedna z moich ulubionych opcji: umowa o pracę za minimalną krajową, a reszta
      na fakturę przy przymusie założenia działalności (przy okazji odsetek
      przedsiębiorczych wzrasta ;-]) Dochodzi jeszcze nagminne łamanie prawa pracy w
      kwestii nadgodzin, pracy w święta itd... To miasto wpędza mnie - młodego- w
      depresję!
    • Gość: studentka Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szukają? IP: *.toya.net.pl 16.06.10, 07:46
      Prawda jest taka jeśli ktoś chce to znajdzie prace. Ale ważne jest też
      doświadczenie dlatego ja jako studentka studiów dziennych równolegle też
      pracuję na pół etatu (zarabiam 1000-1500zł) wiem, że nie są to kokosy ale
      warto. Teraz kończę studia i mam zapewnioną prace na pełen etat (3000zł netto)
      a chyba nie każdy absolwent (mgr) ma taka możliwość pracy tuż po obronie.
      Trzeba się trochę poświęcić, nie imprezować w akademikach, nie żyć na
      garnuszku u rodziców tylko samemu zacząć dbać o siebie. A warto! Mam
      znajomego, który przez 5 lat studiów nie podjął ani jednej pracy, nawet
      zlecenia (czegokolwiek: praktyki, staż) i teraz ma problem. Wystarczy dojrzale
      spojrzeć na świat, ocenić samego siebie i powoli piąć się po szczeblach
      kariery! Dacie rade!
      • Gość: heh :) IP: *.toya.net.pl 16.06.10, 08:01
        Bardzo się cieszę, że Ci się udało, ale przy całym szacunku: Twoja wypowiedź
        absolutnie nie świadczy o jakiejkolwiek dojrzałości, a jedynie o młodzieńczym
        radosnym optymizmie, zakładającym, że wszystko się zawsze świetnie układa.
        Gdybyś była osoba dojrzałą, wiedziałabyś, że życie układa się bardzo różnie, a
        państwo powinno zapewnić swoim obywatelom możliwość godnego życia nawet w tych
        trudniejszych nie zawinionych przez nikogo sytuacjach. Jako kontrargument podam
        Ci przykład kolegi, który pracując w Łodzi (również po studiach dziennych)
        zarabiał w Łodzi 1250 zł. Ponieważ za takie pieniądze nie da się sobie
        zorganizować życia, wyjechał do Warszawy, gdzie za niemal identyczna pracę
        dostawał 3600 zł na rękę. Kolega był wychowywany przez samotną matkę, która
        niestety obecnie zachorowała na raka płuc. Jako że chłopak nie ma rodzeństwa,
        został zmuszony do powrotu do Łodzi, gdzie znów dostaje 1200 zł i nie bardzo
        może sobie pozwolić na robienie nadgodzin, ponieważ musi się zajmować matką. Nie
        życzę Ci źle, ale gwarantuję Ci, że życie nie jest takie czarno-białe jak Ci się
        wydaje i jeszcze nie raz i nie dwa się o tym przekonasz.
        • Gość: studentka Re: :) IP: *.toya.net.pl 17.06.10, 08:03
          1. fakt jestem optymistką :)
          2. uwierz mi, ale znam tez gorsze aspekty życia. Zanim zaczełam pracować na
          obecnym stanowisku pracowałam dorywczo bo nikt nie chciał zatrudnić studentki
          bez doświadczenia(!paranoja bo skąd student ma mieć doświadczenie) zarabiałam
          czasami nawet po 600zł miesięcznie, było trudno czasami nie miałam co jeść.
          Niestety na pomoc schorowanych rodziców nie mogłam liczyć (nawet nie chciałam
          nic od nich brać).
          3. Piszesz o koledze, też miał trudną sytuacje - rozumiem ale mi chodziło o
          pokazanie, że warto brać udział w stażach, praktykach etc. w TRAKCIE STUDIÓW. To
          potem pomaga zdobyć lepszą prace bo masz "coś" w CV.

          Ale dziękuję za Twój wpis :) My znamy różne barwy życia, są osoby które tego nie
          znają.
      • Gość: gal anonim Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.10, 11:46
        "Studentko" mam wrażenie że czytam jakąś ulotkę wyborczą = bajki na dobranoc,
        albo słucham szkolenia na temat motywacji = wszystko piękne i ładne tylko
        średnio realne - zakładam nie naciągasz i naprawdę zarabiasz te 1500zł/ pół
        etatu, ciekawy jestem tylko w jakiej branży masz tak elastycznego pracodawcę
        (różny czas pracy itp), inna sprawa to czy po ukończeniu studiów zatrudni cię za
        3000 netto, zauważ że w tej chwili jego koszty są zdecydowanie mniejsze niż przy
        umowie o pracę, może po ukończeniu przez Ciebie studiów zatrudni sobie kolejną
        osobę za 1500
        • Gość: studentka Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu IP: *.toya.net.pl 17.06.10, 08:08
          Umowę już mam podpisaną ;) i nie jest to to samo stanowisko tylko szczebel wyżej
          (awans plus pełen etat).
    • Gość: remedios Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu IP: *.toya.net.pl 16.06.10, 09:29
      czysta prawda!
    • Gość: tak tak Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu IP: 212.160.191.* 16.06.10, 10:39
      złoty poleciał w dół, to i wielu znów uciekło za granicę, reszta po prawie
      rocznym szukaniu pewnie wzięła cokolwiek za marne grosze żeby cokolwiek zarobić,
      więc super wskaźnik w urzędzie spadł. BRAWO! Należą się premie za dobrą robotę!
      Byle szybko przed końcem kolejnego wysypu absolwentów po sesji! bo znów się
      pogorszy.
      • Gość: cartman Re: Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szu IP: *.astral.lodz.pl 16.06.10, 19:43
        Witam wszystkich serdecznie.
        Widzę,że nie tylko mnie ogarnia frustracja na to co się dzieje w Łodzi. Sam bronię się w lipcu ,jednak od pół roku próbuję znaleźć coś konkretnego. Po powrocie z zagranicznych staży (instytucje europejskie), wielu praktyk w urzędach łódzkich liczyłem na to, że uda mi się znaleźć pracę z zarobkami 2,3 tys zł na rękę. Przeliczyłem się. Oferty pracy w większości opiewają na tysiąc z hakiem gdzie wynajem mieszkania -kawalerki to koszt około 900 zł (standard limanka).
        A teraz do meritum : praca w Łodzi (i nie tylko) zależy głównie od znajomości. Tak, wiem banał. Praca w takim powiedzmy urzędzie marszałkowskim 1500-1600 zł na najniższym stołku, żeby dostać się na stołek wyżej w departamencie należy być w partii( na tę chwilę PO).
        Kolejny dowód straż pożarna. A i owszem są nabory, przyjmują też z ulicy ale nie od dzisiaj wiadomo, że przede wszystkim wchodzą znajomi. Poza tym zarobki marne jak na taki zawód ale to moje, nieobiektywne zdanie.
        Następny przykład: spółki miejskie...no dobra nie będę Was rozśmieszał, sami wiecie. Ale coś z serii tych śmiesznych to ostatnio market na rokicinskiej...wielki i żółty... miał rekrutacje na pracownika hali. Nikogo nie przyjęli, gdyż w między czasie zjawiła się żona jednego ze znajomych kierownika sklepu.
        Dalej mi się nie chce już pisać. Tak wiem pewnie jestem niezaradny,nieasertywny itd itd dlatego nie mogę znaleźć pracy. Ewentualnie skończyłem zły kierunek. Pozdrawiam Was i życzę znalezienia pracy za godziwe pieniądze i z normalnymi ludźmi.
        PS. zapomniałem wspomnieć o dwóch kwestiach.
        1.Pracownicy UP. Skąd oni biorą ludzi tak bardzo pozbawionych aparycji do obsługi petenta? Nie dość ,że wszyscy albo wku...eni na Ciebie ,że przyszedłeś albo coś jedzą non stop albo wydaje im się ,że są "bogami" a co najmniej stanowią klasę o jeden rozmiar wyższą.
        2."Specjalistki od kadr" tudzież hr w agencjach pracy:) Wszystko fajnie wygląda,ubranka z H&M, profesjonalizm w powtarzaniu pierwszych pięciu zdań wyuczonych juz na pamięć, ładnie zrobione paznokietki. Brakuje mi tylko takiego szczegółu, który znajduje się między uszami a który wg nich ma dwa razy większą pojemność niż ten należący do klienta.
        no to dałem upust.... pozdrawiam
    • Gość: ally Czy naprawdę młodzi w Łodzi pracy już nie szukają? IP: 91.193.160.* 16.06.10, 22:13
      pewnie wyjechali do warszawy
      • Gość: lol porazka IP: *.chello.pl 18.06.10, 00:01
        ano - po pierwsze sa wakacje - zawsze wskaznik spada - prace
        sezonowe, tymczasowe,wyjazdy etc. do tego brak nowych absolwentow a
        osoby co juz 6mc wytrzepaly juz znikaja z zasilku a nowych brak. Jak
        ktos nie zna takich elementarnych zasad jak SEZONOWOSC to nie ma
        prawa pracowac w urzedzie pracy a jeszcze bardziej pisac jako
        REDAKTOR takie glupoty. No chyba ze chodzilo o PR dla uczelni co
        organizowala targi pracy - targi pracy nie daja - w wiekszosci to
        lans i odskocznia dla firmy - wtedy dzialy kadr, szkoleniowcy moga
        udowodnic w firmie ze cos robia a ze i tak etatow nie ma to potem
        mowi sie ze to dzialania wizerunkowe - i tak w kolko :). Poziom
        gazety upadl....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja