Dodaj do ulubionych

Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o to...

IP: *.toya.net.pl 27.06.10, 21:24
cóż za obiektywizm.
Obserwuj wątek
            • ulther Dobry tekst, powazny problem! 28.06.10, 09:10
              Czy Twoim zdaniem dyskryminacja osob homoseksualnych nie jest
              problemem spolecznym? Szkola to nie tylko nauka o abstrakcyjnych
              wzorach matematycznych ale rowniez sprawach spolecznych omawianych
              na historii, WOS-ie i jezyku polskim. Szkola jest odpowiednim
              miejscem do dyskuscji na aktualne problemy naszego spoleczenstwa,
              ktorego homoseksualisci sa integralna czescia. I nie chodzi tutaj
              nikomu o propagowanie seksu homoseksualnego. To zadziwiajace, ale
              najczesciej heteroseksualisci jako pierwsi dobijaja do tego
              skojarzenia, jak to jest, co?
                      • Gość: MK. Re: Dobry tekst, powazny problem! IP: 193.201.167.* 28.06.10, 11:58
                        Przeczytałem od deski do deski.

                        Napisała go egocentryczka, która chce być pępkiem świta i która
                        uważa że wszystko się jej należy. Nie rozumie potrzeb i zachowań
                        innych osób, ocenia je i krytykuje nie zadając pytań. Chodząca alfa
                        i omega ubrana w piórka osoby dyskryminowanej.

                        Ma problem z rzetelną oceną rzeczywistości i faktów.
                        • ulther Re: Dobry tekst, powazny problem! 28.06.10, 12:01
                          Nie odnioslem takiego wrazenia a generalnie twardo stapam po
                          ziemi...Wydaje mi sie, ze to wrazliwa osoba, ktora w pracy
                          stlamszono za poparcie dwoch uczennic. Fakt, kwestia jej
                          homoseksualizmu jest tematem pobocznym, jednak powodem do
                          sugerowania koniecznosci zmiany pracy.
                          • Gość: MK Re: Dobry tekst, powazny problem! IP: 193.201.167.* 28.06.10, 12:05
                            To bardzo ciekawe.

                            Cała szkoła wie od wielu lat, że ta pani jest homo i nic się nie
                            działo. Życie biegło normalnie. Dopiero jak ta pani postawiła się za
                            dziewczynami, które z głupoty wrzucają do netu co popadnie i
                            ogłosiła wszystkich dookoła homofobami nie chcą z nią pić kawy.

                            Ja im się nie dziwię. Sam bym taką osobę omijał szerokim łukiem.
                            Bynajmniej nie dlatego że jest homo, tylko za to jak sie zachowała.
                            Zresztą ona o tym dobrze wie, tylko lansuje się teraz na wielką
                            aktywistkę środowisk homoseksualnych.

                            • ulther Re: Dobry tekst, powazny problem! 28.06.10, 12:11
                              Pprzede wszystkim dosyc radykalnie oceniasz prywatna dzialalnosc
                              uczennic... po drugie obrona swobody tworczej uczennic to nic zlego,
                              a po trzecie tajemnica poliszynela to nie fakt powszechnie znany za
                              wiedza i przyzwoleniem osoby zainteresowanej.
                        • gothmucha Re: Dobry tekst, powazny problem! 28.06.10, 14:29
                          Gość portalu: MK. napisał(a):

                          > Przeczytałem od deski do deski.
                          >
                          > Napisała go egocentryczka, która chce być pępkiem świta i która
                          > uważa że wszystko się jej należy. Nie rozumie potrzeb i zachowań
                          > innych osób, ocenia je i krytykuje nie zadając pytań. Chodząca alfa
                          > i omega ubrana w piórka osoby dyskryminowanej.

                          Rozumiem, że bywasz w IX LO i znasz Martę osobiście, że wyciągasz takie wnioski? Czy może sobie po prostu stworzyłeś taką dziwną personę dla wygody i niezmącenia światopoglądu?

                          >
                          > Ma problem z rzetelną oceną rzeczywistości i faktów.

                          No fakt, rzeczywiście, przecież nikt w IX LO nie groził dziewczynom za zrobienie zdjęć ponoć sugerujących ich homoseksualizm. I to bajka jest jakaś, że szkoła chciała zatrzymać olimpiadę jednej uczennicy, bo ta pisała o homoseksualizmie i tolerancji, prawda?
                    • gothmucha Re: Dobry tekst, powazny problem! 28.06.10, 14:25
                      Gość portalu: MK napisał(a):

                      > Ta kobieta w żaden sposób nie jest dyskryminowana,

                      No skąd, w ogóle.

                      a uskutecznia
                      > jakieś dziwne spędy heterofobiczne żeby uświetnić swój coming out.

                      Oczywiście - na konferencji osoby heteroseksualne (w tym ja) były zjedzone żywcem, a wcześniej ukamienowane. Nieliczni, którzy przeżyli, do dziś leżą na OIOMie.


                      >
                      > Żal mi ludzi którzą z nią pracować i którzy dla jej 5 minut sławy są
                      > oskarżani o homofobie i nietolerancję.

                      A mnie jest żal ludzi którym ideologia przesłania obraz świata.
              • Gość: gfgfg Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 12:51
                "Czy Twoim zdaniem dyskryminacja osób homoseksualnych nie jest
                > problemem spolecznym??" Ja nie znam osobiście żadnych przykładów dyskryminacji osób homoseksualnych. Natomiast znam sporo przykładów gdzie orientacja homoseksualna jako trendy pomagała w karierze. Cała literatura współczesna od Dehnela przez Witkowskiego (nie podważam ich talentów) - to przykład ogromnej dyskryminacji gejów, czyż nie? Dotacje UE, wystawy, moda na gejowskie kluby - to wszystko wielka dyskryminacja. Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, ale prawdopodobnie również nie spotkałeś/aś się z dyskryminacją. Nie słyszałem aby kogokolwiek zwolniono lub nie przyjęto do pracy z tego powodu? Jak ktoś cię wyzwie od k... i innych na k.. to sąd się tym nie zajmie. Ale jeśli od gejów to znamy taki proces. Dla mnie to trąci przywilejami większości. Również ta pani z artykułu nie była dyskryminowana. Homoseksualizm to orientacja seksualna i nie powinna mieć nic do rzeczy jeśli chodzi o pracę. Czy panie nauczycielki heteroseksualne mówiły że lubią jak mąż im daje klapsa albo je dominuje czy wymieniają się partnerami? Przeraża mnie również pogarda z jaką ta pani wypowiada się o swoich koleżankach z pracy. To jest prawdziwy problem tej pani i tego artykułu!
                • Gość: Jacek Dehnel Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.10, 16:53
                  Szanowny Panie gfgfg,

                  tak się składa, że znam całkiem sporo przykładów dyskryminowania osób
                  homoseksualnych - w razie czego służę przykładami.

                  Nie radziłbym także szermować argumentem, że orientacja homoseksualna "pomaga w
                  karierze" - skoro podał Pan jako przykład moje nazwisko, to proszę mi wyjaśnić w
                  jaki konkretnie sposób mi pomogła? Bo ręczę Panu, że wśród pisarzy i krytyków
                  jest również całe stadko homofobów, które nie próżnuje.

                  Łączę ukłony
                  Jacek Dehnel
                  • Gość: gfgfg Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 19:14
                    Łoł... :) Jak napisałem nie podważam Pana talentu - właśnie czytam "Fotoplastikon". Chodzi mi o to, że bycie gejem, feministką itp. jest po prostu obecnie trendy w największych mediach. Przecież trudno w takich wypadkach mówić o dyskryminacji. Ja nie pamiętam chyba żadnego wywiadu w Wyborczej, w którym pisarzowi, scenarzyście, aktorowi nie zadano pytania: o jego stosunek do mniejszości seksualnych, praw kobiet czy parytetów itp. Odpowiedź były zawsze co najmniej poprawne politycznie. Jestem też głęboko przekonany, że gdyby był pan prawicowym, katolickim pisarzem miałby pan zdecydowanie pod górkę. Niezależnie od talentu.

                    Co do dyskryminacji. Mogę jedynie powtórzyć. Moi przyjaciele nie są, nie czują się, dyskryminowani przez nasze społeczeństwo. Czy to homofobiczne społeczeństwo wybrało by parą roku: Raczka i Szczygielskiego. Jeśli zrobiła to wyłącznie redakcja "Gali" to czy naprawdę ktoś tu jest dyskryminowany czy manipulowany? Są grupy w Polsce zdecydowanie bardziej dyskryminowane, choćby ludzie starsi. Niestety starość nie jest tak bardzo cool jak feminizm czy mniejszości seksualne.

                    Pozd.
                    • Gość: Jacek Dehnel Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? IP: *.adsl.inetia.pl 29.06.10, 01:39
                      Miło mi, że Pan czyta. I że Pan nie podważa. Ale pisał Pan, że orientacja
                      pomogła mi w karierze, więc pytam: jak mianowicie? (pytam, bo do mnie dochodzi
                      ze środowiska literackiego i krytyki mnóstwo homofobicznych komentarzy -
                      bezpośrednio na ogół o innych, pośrednio również o mnie; pomijam już net, gdzie
                      homofobicznych komentarzy o pisarzach na pęczki). Pytam również dlatego, że
                      podał Pan imiennie mój przykład, więc chciałbym się dowiedzieć kto i jak pomógł
                      mi DLATEGO, że jestem gejem.

                      Pamiętam sporo wywiadów w GW, w których nie pada nic na temat mniejszości
                      seksualnych ani parytetów. Ale mniejsza o to. Podobnie jeden Raczek ze Szczygłem
                      wiosny nie czynią - to raczej koncesjonowany przez elity/masy aspirujące do
                      bycia elitą wentyle bezpieczeństwa/listki figowe. Dobrze, że coś takiego się
                      dzieje, ale to nadal pomijalny procentowo margines.

                      Ludzie starsi mają prawo do małżeństw, dziedziczenia, adopcji nawet. Nie
                      zdarzają się, o ile wiem, przypadki pobicia kogoś DLATEGO że jest stary.
                      "Stary", w przeciwieństwie do "pedała", nie jest najpopularniejszym polskim
                      wyzwiskiem.
                      • Gość: no name Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? IP: *.4web.pl 29.06.10, 08:51
                        >Ludzie starsi mają prawo do małżeństw, dziedziczenia, adopcji
                        nawet...

                        Panie Jacku, z całym szacunkiem dla Pańskich ksiązek, ale niestety,
                        nie zna pan zycia , co widać w pańskim komentarzu. Ludzie w Polsce
                        mają mozliwosc ubiegania sie o adopcję do 40 roku zycia, warunkowo
                        do 45, ale szansa na adopcje dziecka małego 0-6 lat spada wtedy
                        prawie do zera. Tak więc ludzie starsi prawa do adopcji, niestety,
                        w Polsce nie mają.


                        Nie
                        > zdarzają się, o ile wiem, przypadki pobicia kogoś DLATEGO że jest
                        stary.

                        Za to zdarzaja się non stop przypadki nie przyjecia lub zwolnienia z
                        pracy, DLATEGO, że wg pracodawcy ktoś jest do niej za stary. A to za
                        stary rozpoczyna się około 45 roku zycia, zwłaszcza dla kobiet i
                        nosi nazwę ageizmu, czyli dyskryminacji ze względu na wiek.

                        Co do najpopularnijszych polskich wyzwisk, wystarczy poczytać GW,
                        aby odkryc, ze najpopularniejszym polskim wyzwiskiem jest
                        stwierdzenie czyjejś narodowości - ŻYD, co najcielkawiej świadczy o
                        polskim srodowisku.
                          • hermina5 Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? 29.06.10, 13:04
                            Nie jestem prawnikiem, ale o ile wiem, opieka prawna to nie to samo
                            co adopcja - adopcja to przysposobienie dziecka obcego biologicznie
                            przez osoby z nim niespokrewnione.

                            Opiekunem prawnym natomiast moze zostać krewny w linii porewieństwa
                            prostego czyli np. dziadek, ale moze to też być osoba zupełnie
                            niespokrewniona wskazana przez sąd - i w tym wypadku nic nie stoi
                            na przeszkodzie, aby była nia np. partnerka zmarłej matki dziecka,
                            o ile sąd uzna, ze jej opieka będzie odpowiedniejsza niż opieka
                            dziadków.

                            To sa akurat sprawy równei skomplikowane dla heteroseksualistów, bo
                            po rozwodzie , kiedy ojciec np. mieszka w danym miescie, ma pełnie
                            praw rodzicielskich, a matka utrudnia mu kontakt z synem, w wyniku
                            smierci tejze matki - sąd ma nie lada orzech do zgryzienia - czy
                            ojciec czy dziadkowie maja zostać opiekunami prawnymi - trwaja o to
                            całe batalie w sadach rodzinnych.
                            • Gość: Jacek Dehnel Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? IP: *.adsl.inetia.pl 29.06.10, 16:45
                              By zbadać, czy to równie trudne na hetero- co homoseksualistów, musielibyśmy
                              mieć jakieś dane statystyczne (np. ile procent takich spraw w obu grupach jest
                              załatwiane odmownie, a ile - pozytywnie).

                              Tak czy owak - to tylko jedna kwestia. Wciąż ludzie starsi, o których wiemy, że
                              nie mają już szans na prokreację, podobnie jak ludzie bezpłodni, mają prawo do
                              zalegalizowania swojego związku (choć często podnosi się argument, że
                              heteroseksualiści mają prawo do ślubu, bo mogą mieć dzieci). I mnóstwo innych spraw.
                • Gość: DJ Re: Dobry tekst, powazny problem! Czyżby? IP: 83.142.204.* 29.06.10, 10:37
                  Szczerze mówiąc do osób homoseksualnych nic nie miałam - człowiek jak każdy -
                  ale jak się zaczęli uważać za takich pokrzywdzonych, jak zaczęli urządzać te
                  swoje parady i heteroseksualistów wyzywać od homofobów to ja nie chcę mieć z
                  nimi do czynienia, nie chcę aby moje dzieci uczył ktoś taki. I znowu jednostki
                  będą pokrzywdzone bo ja też zaczęłam mierzyć jedną miarą. Ale sami się o to
                  proszą. Mam wrażenie, że homoseksualiści sami chcą być postrzegani jako ofiary
                  tylko kogo i czego? Ludzi heteroseksualnych a może swojej orientacji? Może
                  właśnie przez swoją orientację i co za tym idzie nudę, chcą poczuć dreszcz
                  emocji? Może inaczej nie potrafią?
              • Gość: GoSC dkw Re: Dobry tekst, powazny problem! IP: *.chello.pl 28.06.10, 13:08
                Według Ultera homo są integralną częscią społeczeństwa i należą im
                się wszystkie prawa pozostałej większości. Niestety są pasożytami
                nieponoszącymi kosztów reprodukcji społecznej, tzn nie ponoszą
                kosztów wychowania dzieci, które będą pracowały na ich emerytury.
                Skoro tak obnosicie się zeswoimi prawami do równego traktowania to
                powinniście płacić tzw "bykowe" w postaci określonego podatku od
                dochodu (min.20%). Idę o zakład, że wprowadzenie podatku radykalnie
                zmniejszy Waszą liczebność i chęć do manifestowania swojej "inności"
                • Gość: fisher Re: Dobry tekst, powazny problem! IP: 193.121.160.* 28.06.10, 13:26
                  Za glupote, ktorej niewatpliwym przejawem jest Twoja opinia - rowniez nalezaloby
                  wprowadzic stosowny podatek i to najlepiej wysoki - moze 90%.
                  Posiadanie potomstwa nie jest obowiazkowe. Na emeryture odkladam sobie sam, nie
                  oczekuje zadnych przywilejow - doplat do zlobka, szkoly, becikowego i innych.
                  W zamian ciezko pracuje, inwestuje w siebie, w miare mozliwosci pomagam innym,
                  place spore podatki.

                  Jestem hetero, ale nie widze zadnego powodu dla ktorego osoby o innej orientacji
                  seksualnej mialyby byc w tym wzgledzie gorzej traktowane. Miej rowniez na
                  uwadze, ze brak potomstwa to czasami nie tylko kwestia wyboru lecz rowniez
                  problemow zdrowotnych.

                  Nazwanie kogos pasozytem to z Twojej strony czyste chamstwo.
                  Konstytucja nie przewiduje takich obowiazkow (zreszta placac podatki doplacamy
                  do wszystkiego nawet na KK wbrew wlasnej woli), wiec po prostu odwal sie od
                  innych i spojrz na siebie i swoja zapewne rownie zaklamana rodzinke.

                • gothmucha Re: Dobry tekst, powazny problem! 28.06.10, 14:31
                  Gość portalu: GoSC dkw napisał(a):

                  Niestety są pasożytami
                  > nieponoszącymi kosztów reprodukcji społecznej, tzn nie ponoszą
                  > kosztów wychowania dzieci, które będą pracowały na ich emerytury.

                  Sprawdzić, czy nie ksiądz.
            • Gość: fdfd Zgadzam się z tą opinią! Czy ja jako fetyszysta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 12:34
              na przykład - mam zrobić coming out i powiedzieć, że lubię przebierać się w stroje zwierząt albo ktoś lubi sex z czymś albo upokarzać żonę. Co to ma do rzeczy, do bycia nauczycielem. Niektórzy myślą, że orientacja seksualna determinuje ich życie. Otóż nie. W pracy powinniśmy być aseksualni i tyle. Mnie nie obchodzi że ktoś jest gejem, singlem, fetyszysta czy hetero. To sfera prywatna. To co robi Gazeta jest już chore i jakiś kompletny absurd. W dodatku nie ma nic wspólnego z dobrem osób homoseksualnych.
            • gothmucha Re: Durny tekst, sztucznie nadęty problem. 28.06.10, 14:23
              von_seydlitz napisała:

              > Jak się jest nauczycielem, to ise pełni funkcję społeczną. Osobiste przekonania
              > i problemy trzeba pozostawić poza szkołą. nauczycielka czynienia z cudzymi
              > dziećmi, więc niech nie przesadza z indoktrynacją własnymi ideologiami.

              Wszystko fajnie, tylko że wystarczy, że powie, że była na wakacjach z własną dziewczyną i dla dyrekcji to już jest indoktrynacja. To co, ma nie mówić z kim gdzie była, nawet jeśli uczniowie zapytają?
          • Gość: no name Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o IP: *.4web.pl 28.06.10, 09:19
            Na tych debatach CIAGLE rozmawia tylko jedna strona. Nie nudzi to
            już Was?

            "Dla pani orientacja syna jest jego cząstką, ale dla społeczeństwa
            czymś poważniejszym - mówi nauczycielka"

            A ja zapytam - dlaczego nauczycielka generalizuje wrzucajac
            WSZYSTKICH do worka społeczeństwo? Społeczeństwo, nawet polskie, to
            nie homogeniczny twór, ale szereg róznorodnych postaw. I dla bardzo
            wielu ludzi w tym społeczeństwie orientacja syna jest wlasnie jego
            cząstką, nie - czymś powazniejszym.

            Szkoła nie jest przestrzenią publiczną wolna od wpływów
            ideologicznych i wszyscy o tym doskonale wiemy - religię w skzole
            załatwili nam politycy, anie - społeczeństwo. Dlaczego o tym
            wstydzicie się powiedzieć?
              • zdanka1 Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 13:59


                >za każdym razem zapraszamy kogoś z tego liceum, albo
                > z kuratorium. ale nigdy nie znaleźli czasu, żeby się pojawić...

                Nie masz chyba wątpliwosci, że obecnie juz nikt z nich na taka
                debate nie przyjdzie? Zostali tak spozycjonowani, że przychodzą w
                charakterze opresywnego, katonormatywnego mechanizmu społecznego
                polskiej szkoły, o czym dowiadują sie z wysokonakładowego
                ogólnopolskiego dziennika - nie osobiscie, w indywidualnym
                przypadku (o ile fakt, ze do kuratorium nikt nie poszedł jest
                prawdą). Nikt nie chce walczyć z wiatrkami.

                Osobiście, uwazam, ze M.Konarzewska zrobiła bardzo dużo dla
                srodowiska osób homoseksualnych, czytanie jej tekstów sprawia mi
                autentyczną przyjemność intelektualną, choć nie ze wszystkimi tezami
                się zgadzam, podejrzewam też, ze jest b. dobrą nauczycielką, bo jej
                zawód jest jednocześnie jej pasją - tacy ludzie nie potrafią uczyć
                źle. I dlatego IX wiele traci w takcie tej batalii tożsamościowej.

                Jednak pewna rzecz budzi moje największe obawy - czy ktokolwiek z
                obu stron tego konfliktu chciał w ogóle rozmawiać podczas tych
                debat...Czy one po prostu nie zostały zaproponowane za późno, kiedy
                cała sprawa już dawno została rozsadzona gdzie indziej - na lamach
                wysokonakładowej, ogólnopolskiej gazety i żadna rozmowa nie była
                mozliwa.
                • gothmucha Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 14:38
                  zdanka1 napisała:


                  > Nie masz chyba wątpliwosci, że obecnie juz nikt z nich na taka
                  > debate nie przyjdzie?

                  Mimo wszystko oczekuję od dyrektora szkoły minimum odwagi cywilnej i wyrażenia choćby własnej opinii. Mogę się założyć, że wiele osób, które przyszły na tę debatę z chęcią by posłuchało, co ma do powiedzenia. Poza tym dyrektor jako było nie było przedstawiciel szkoły powinien zadbać o naprawienie PRowej katastrofy, jaką spowodowały oskarżenia o homofobię w jego szkole.

                  Jako człowiek osobiście znający dyrektora IX LO i jego były uczeń czuję się zwyczajnie zawiedziony, bo zawsze miałem o nim wysokie mniemanie i jego wersję zwyczajnie chciałbym usłyszeć.
                  • zdanka1 Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 15:13
                    >Mogę się założyć, że wiele osób, które przyszły na tę de
                    > batę z chęcią by posłuchało, co ma do powiedzenia. Poza tym
                    >dyrektor jako było nie było przedstawiciel szkoły powinien zadbać
                    o naprawienie PRowej katastrofy

                    Owszem, sama chętnie przyszłabym na taką debatę, na poprzedniej nie
                    było nikogo takiego, o ile się dowiedziałam - na ostatniej również.
                    Trudno to nazwać w ogóle debatą, bo sens debaty lezy w konfrontacji
                    odmiennych stron w dyskusji, nie jedynie odmiennych stron w odbiorze
                    problemu wsród publicznosci.

                    Przedstawiciel szkoły na pewno nie naprawi pijarowej katastrofy
                    szkoły w trakcie debaty w małej łódzkiej księgarni, bo ta katastrofa
                    rozegrała sie na łamach ogólnopolskiej gazety, którą codziennie
                    czytaja tysiace ludzi.

                    Jedyne, co ten czlowiek moze teraz zrobić, to opublikowac list
                    otwarty w gazecie, ale to nadal nie będzie miało nic wspólnego z
                    chęcia rozmowy i zrozumienia, za to wiele z wymianą sposobów
                    interpretacji tej historii dla mediów. To bedą tylko
                    reinterpretacje ślepego zaułka, z ktorego trudno wybrnąć.

                    Fakt, ze szkoła uparcie odmawia komentarza dla mnie stanowi o innym
                    problemie - o nieumiejętnosci komunikacji w przestrzeni publicznej,
                    a co za tym idzie, także o nieumiejętnosci ROZMAWIANIA o takich
                    sprawach jak przestrzeń prywatna, wolność wyznania, kolor skóry,
                    orientacja seksualna, a idąc jeszcze szerzej - seksualność w
                    ogole. Moze zamaist tych wszystkich debat o wiele bardziej
                    nauczycielom pomogłyby warsztaty zorganizowane przez kuratoium, na
                    których mogliby się dowiedzieć, ze te tematy nie gryzą i jak o nich
                    rozmawiać, zeby nie robić krzywdy swoim wspołpracownikom i uczniom.
                    Oczywiscie, to znowu jedna z moich licznych utopii, ale skoro szkoła
                    ma czegoś nauczyć, to chyba najpierw tzreba by sie było samemu
                    wyedukowac, jak o tym uczyć i dlaczego to nie gryzie. Narazie
                    dyrektor uwaza pewnie, ze gryzie, rozglos szkodzi jego placówce i
                    lepiej unikać konfrontacji, bo moze wyjsc jeszcze gorzej niż jest.
            • gothmucha Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 14:33
              Gość portalu: no name napisał(a):

              > Na tych debatach CIAGLE rozmawia tylko jedna strona. Nie nudzi to
              > już Was?

              Wiesz, na debacie, na której byłem, rozmawiało wiele stron - homo i heteroseksualiści, ludzie mający różne zdania w poprzek swojej orientacji. Gdybyś przyszedł/przyszła, to by Ci to było wiadome.
      • Gość: gość Jakby zapytać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.10, 23:46
        ...o życiorys panią nauczycielkę, to pewnie by się okazało, że źródła jej
        lesbijskości tkwią w nieakceptacji mamusi jako kobiety, względnie we wstręcie do
        ojca. Ergo-nieuleczona trauma z dzieciństwa/okresu dojrzewania. Większość
        homoseksualistów nadaje sie na psychoterapię po prostu. Owszem-zdarzają się
        pomyłki natury, ale to nieliczny procent. Skąd wiem? Mam znajomych wśród gejów i
        lesbijek, znam ich życie...
        • wirusx Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 00:59
          gość napisał(a):

          Większość homoseksualistów nadaje sie na psychoterapię po prostu.
          Owszem-zdarzają się pomyłki natury, ale to nieliczny procent. Skąd
          wiem? Mam znajomych wśród gejów i lesbijek, znam ich życie...
          ------------------
          Wynika z tego, że twoi znajomi geje i lesbijki powinni czym prędzej
          zerwać z tobą znajomość, bo głupota podszyta homofobią może być
          zaraźliwa i żadna psychoterapia tu nie pomoże...
          • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 09:11
            wirusx napisał:

            > gość napisał(a):
            >

            > Wynika z tego, że twoi znajomi geje i lesbijki powinni czym prędzej
            > zerwać z tobą znajomość, bo głupota podszyta homofobią może być
            > zaraźliwa i żadna psychoterapia tu nie pomoże...

            A kiedy już zerwie te znajomości, to heterofoby będą śmiało mogły oskarżyć go o
            homofobię i zrównać do poziomu zaścianku i ciemnogrodu. Bo czują się zaszczuci
            we własnym kraju, nie mają z nikim kontaktu itp. itd. Nieźle to sobie
            wykombinowaliście, homo-towarzyszu.
            • ulther Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 09:44
              Nie sadze, zeby wirusx chcial byb nazywany Twoim "towarzyszem" - w
              jakiejkolwiek konfiguracji.

              To ciekawe jak czesto antykomunisci (swoja droga gdzie ten zwalczany
              przez nich komunizm:P?) okazuja sie przy okazji ignorantami
              impregnowanymi na wiedze, ktora to ignorancja jest zasilana przez
              ich nienawisc do odmiennosci. Smutne.
              • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 09:53
                Nie sądzę aby wielu Polaków chciało być nazywanymi "homofobami" - w
                jakiejkolwiek konfiguracji.
                Tak ładnie napisałeś i udało ci się nie odnieść do tematu, jednocześnie
                odbijając piłeczkę, że pozostaje tylko przyklasnąć. Tylko kto to kupi?
                • ulther Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 09:57
                  Nie wiem czy ktos cos kupi, bo nie sadze zebym cos sprzedawal.
                  Ludzie generalnie nie lubia byc nazywani roznymi epitetami - rowniez
                  homoseksualisci. Mysle, ze byloby idealnie gdyby ludzie sie
                  szanowali, rowniez swoje odmiennosci, ktore nie sa szkodliwe dla
                  wspolblizniego;). Bo z pewnoscia homoseksualizm szkodliwy dla
                  heteroseksualisty nie jest. Osoby homoseksualne nie maja potencjalu
                  do magicznej przemiany osob heteroseksualnych w homo- bo chyba taka
                  jest Twoja obawa.
                  • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 10:04
                    W takim wypadku chyba nie istnieje również jakiś magiczny sposób aby dokonać
                    przemiany "homofobów" w "homofilów". Może więc dać sobie spokój i nie mącić
                    ludziom w głowach na siłę. To co jednym się podoba i nie szkodzi innym, jest
                    względne.
                    • ulther Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 11:21
                      Ale ja tu nie widze macenia. Zacheta do otwartej przyjaznej postawy
                      wzgledem wspolobywatela nie jest niczym zlym - tymbardziej, ze wedle
                      zapewnienie wiekszosci zaangazowanych w dyskusje heteroseksualistow
                      praktyki seksualne powinny pozostac domena prywatnosci - co za tym
                      idzie nie powinny byc chyba przyczynkiem do jakies dyskryminacji,
                      usmieszkow, lekcewazenia, pogardy itd? Czy dopuszczasz mozliwosci
                      posiadania homoseksualnego przyjaciela, przyjaciolki, ktory/ktora
                      bedzie sie z Toba i Twoja rodzina spotykal/spotykala w normalnych
                      warunkach w towarzystwie partnera/partnerki traktowanego/traktowanej
                      normalnie, na rowni z heteroseksualnymi partnerami Twoich znajomych?
                      Jezeli tak to ok, nie mamy problemu - mozemy wzniesc toast za
                      pomyslnosc kraju i jego rozwoju spolecznego;).
                      • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 12:33
                        Nie widzę nigdzie tej zachęty do otwartej, przyjaznej postawy względem
                        współobywatela. Widzę natomiast ultimatum: albo godzisz się na nasze fanaberie,
                        albo jesteś ciemniakiem i homofobem. A jak mimo tego dalej ośmielasz się wyrażać
                        sprzeciw, przetańczymy ci przez całe miasto, świecąc gołymi dupami, wymieniając
                        "buziaczki".
                        W ten sposób to się nie walczy o tolerancję tylko się podbija. Np. tak kiedyś
                        powstało Imperium Rzymskie. Oczywiście za oręż, zamiast gołej dupy - służył
                        gladius, a za "homofoba" - "barbarzyńca".

                        A równości nigdy nie będzie. Nigdy homo-partner znajomego, nie będzie na równi
                        traktowany z hetero-partnerem znajomej. Ale to niekoniecznie musi być przejaw
                        dyskryminacji. Tak samo jak mężczyzna i kobieta różnią się i będą się różnić -
                        ale nie musi to być powód do dyskryminacji. Jak samochód ciężarowy z osobowym.
                        Jedni mają swoje cechy i wady i tak samo inni.
                        Dopóki w drodze nauki nie będą się wszyscy rodzić z probówki na zamówienie, czy
                        w drodze ewolucji przez podział, czy połączenia dwóch plemników - zawsze
                        homoseksualiści nie będą na równi traktowani, przynajmniej w części "obowiązków".

                        Bo na tym świecie tak już jest, że żeby to wszystko dalej trwało, trzeba się
                        rozmnażać. Jeśli nie zrobi tego kobieta z mężczyzną - uwaga sensacja - nikt inny
                        tego za nich nie zrobi.
                        • Gość: MK Re: Jakby zapytać... IP: 193.201.167.* 28.06.10, 12:35
                          > Nie widzę nigdzie tej zachęty do otwartej, przyjaznej postawy
                          względem
                          > współobywatela. Widzę natomiast ultimatum: albo godzisz się na
                          nasze fanaberie,
                          > albo jesteś ciemniakiem i homofobem. A jak mimo tego dalej
                          ośmielasz się wyraża
                          > ć
                          > sprzeciw, przetańczymy ci przez całe miasto, świecąc gołymi
                          dupami, wymieniając
                          > "buziaczki".
                          > W ten sposób to się nie walczy o tolerancję tylko się podbija.





                          Oczywiście, że tak tyle że w całym biznesie nie chodzi o to żeby
                          złapać króliczka, tylko o to żeby go gonić.

                          Bez homofobi wielu działaczy z organizacji progejowskich zostało by
                          odciętych od bardzo grubych konkretnych $$$ (m.in. z dotacji), więc
                          sprawa jest prosta.
                        • ulther Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 12:49
                          Do pierwszego akapitu nie odniose sie wogole, bo az kapie zla zla
                          wola.

                          Co do drugiego to pozwole sobie wyrazic zdanie przeciwne - mam
                          nadzieje, ze jednak ta rownosc kiedys zapanuje i w Polsce, w
                          niektorych krajach europejskich juz zapanowala i dobrze. Doprawdy
                          nie wiem czy zasadne jest porownywac ludzi do ciezarowek...

                          Nikt nie oponuje przeciwko koncepcji prokreacji, wydaje mi sie, ze
                          dodajesz do dyskusji watek, ktory tutaj nie pasuje i ktorego nikt
                          nie porusza.
                          • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 13:23
                            Szkoda, że pomijasz pierwszy akapit, bo przyznam nieszczerze, że jest świetny i
                            szczególnie dumny jestem z udanego porównania z podbojem Rzymian.
                            Wątek prokreacji homoseksualistom owszem, może nie pasować, tak samo jakby mi
                            nie pasowało nietrawienie laktozy - ot kolejny "wątek, który tutaj nie pasuje i
                            którego nikt nie porusza". Czyżby...?
                            Pisałeś o równości, więc dostałeś przykład dlaczego równej równości nie będzie.
                            Tak samo jak z wodą słodką i słoną. Woda do życia jest potrzebna, ale jakby nie
                            patrzeć, słodka jest równiejsza.
                            Ojej, kolejne niezasadne porównywanie ludzi. Czyżby...?
                            • ulther Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 14:24
                              Ciagle nie rozumiem jak odniesienia do smaku wody maja sie do
                              sytuacji spolecznej calkiem sporej grupy ludzi, czesto lekcewazonej
                              z powodu tak nieznacznej z pkt widzenia panstwa i spoleczenstwa
                              cechy jaka jest orientacja seksualna.

                              Rozumiem , ze lubisz historie antyczna - ja tez, ale niewiele ma ona
                              wspolnego ze wspolczesna sytuacja spoleczna Polski.
                              • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 29.06.10, 01:21
                                Heh, z takim argumentem nie sposób dyskutować. Nic cie nie przekona, że białe
                                jest białe, a czarne jest czarne.
                                Jeżeli naprawdę uważasz, że z punktu widzenia państwa i społeczeństwa, taka
                                cecha jak orientacja seksualna jest nieznaczna(sic!) to wypadałoby tylko
                                złapać się za głowę i zakrzyknąć: olaboga!
                                Może dla państwa sezonowego to jest nieznaczne.
                                Ale dla państwa, które poważnie myśli o przyszłości już nie. Nawet w Polsce
                                zaczynają ostrzegać o spadku ilości urodzeń i jak to będzie wpływać na wartość
                                emerytur za kilkadziesiąt lat.

                                Wyprzedzając wypominanie, że homoseksualistów nie jest tak dużo, żeby decydować
                                o deficycie urodzin - a ja myślałem, że właśnie jest ich tak bardzo bardzo
                                duuuużo. Są wszędzie i każdy takiego zna. Według niektórych
                                homo-terrorysto-oszołomów a nawet i 50%.
                                No więc w takim wypadku, można chyba mówić, że "orientacja seksualna
                                =nieznaczna" to zastosowania tutaj nie ma.

                                Pisałeś o absolutnej równości, traktowaniu homo jak hetero. Odpisałem, że to
                                niemożliwe, jednak bez opcji dyskryminacji.
                                Tak jak na środku oceanu na tratwie, by przetrwać potrzebujesz wody, ale nie
                                wody słonej. I to jest taki paradoks, bo wody nie ma, ale woda jednocześnie
                                wszędzie dookoła jest. Przykład na to, że nie można się spodziewać równości
                                absolutnej, tak jak w przypadku mężczyzny i kobiety, którzy się różnią i mają
                                swoje cele i obowiązki. Różni nie znaczy dyskryminowani.
                                Nie wiem po co się produkuję. Wszystkie celne argumenty zbywasz tylko
                                lakonicznym ciągiem słów. Tak się nikogo do swoich racji nie przekona i nie
                                zmusi do refleksji. Można tylko zrazić i osiągnąć odwrotny skutek. Takie
                                "wygrywanie" *small talkiem* pozostaje tylko skomentować tak:

                                3nationbaseball.com/sitebuildercontent/sitebuilderpictures/webassets/Retarded.jpg
                                • ulther Re: Jakby zapytać... 29.06.10, 09:33
                                  Lap sie dalej za glowe, wspius "(sic!)" i sie dziw dalej. To
                                  ciekawe, ze dla wielu spoleczenstw i wladz panstwowych fakt bycia
                                  homoseksualista jest nautralny. Jak to sie dzieje? Polska ostatnia
                                  ostoja zdrowego rozsadku? Chyba nie.

                                  Istnienie roznic miedzy homoseksualistami a heteroseksualistami jest
                                  oczywiste - ale ograniczaja sie do spraw nieistotnych dla innego
                                  obywatela. Wytaczanie dzial przeciwko homoseksualistom, tworzenie
                                  skomplikowanych teorii majacacych nieby udowadniac, ze
                                  homoseksualisci sa szkodliwi to tylko i wylacznie przejaw obawy,
                                  strachu, nieznajomosci i ignorancji - niczego wiecej.

                                  Ty z pewnoscia nikogo do swoich racji nie przekonasz, bo Twoim celem
                                  jest uprawianie haniebnej propagandy i szkodzenie ludziom, ktorzy
                                  jedynie chca zyc godnie w spoleczenstwie pelnym pogardy. I tutaj
                                  naprawde nie jtrzeba sie silic na pseudonaukowe wywody, logike
                                  bigota, ktory zadowolony z siebie usiluje dopasowac rzeczywistosc do
                                  swoich bigockich pogladow.
                                  • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 29.06.10, 10:47
                                    To
                                    > ciekawe, ze dla wielu spoleczenstw i wladz panstwowych fakt bycia
                                    > homoseksualista jest nautralny.

                                    Naturalny? Neutralny? Nie wiem co chciałeś przez to przekazać, więc nie wiem jak
                                    się do tego ustosunkować i czy w ogóle warto.

                                    > Istnienie roznic miedzy homoseksualistami a heteroseksualistami jest
                                    > oczywiste - ale ograniczaja sie do spraw nieistotnych dla innego
                                    > obywatela.

                                    Po raz kolejny, powoływanie do życia nowych istnień jest jak najbardziej istotne
                                    dla innych obywateli. Ale ty widać upierasz się przy swoim zdaniu, bo tak i już.
                                    Kwestia, że ci ludzie chcieliby żyć godnie w społeczeństwie pełnym pogardy, to
                                    chyba naprawdę temat bardziej na psychoanalizę albo jakieś działanie, to chyba
                                    jednak coś innego jak próbują wmówić.

                                    Zadowoleni z siebie to są homoseksualiści, którzy usiłują dopasować
                                    rzeczywistość do swoich pederastycznych poglądów. Ale są mimo wszystko w
                                    większości tolerowani. Nie są obiektem kultu, ani podziwu, ale są tolerowani.
                                    Nie do pomyślenia byłoby utworzenie i prowadzenie wojowniczo-heteroseksualnego
                                    pisma pt: "Furia".

                                    Dzięki za wypominanie mi haniebnej pogardy, szkodzenia ludziom, logiki "bigota",
                                    pseudonaukowe wywody. O ile wczoraj jeszcze mogłem rozumieć, to dziś widzę, że
                                    to był błąd. Ma być tak jak chcą homo, bo jak nie to "bigot", ciemnogród,
                                    zaścianek, homofob, przejaw obawy, strachu, nieznajomości, ignorancji - nawet
                                    przy dyskusji bez inwektyw. Widać, że nie wolno iść na ustępstwa i okazywać
                                    słabości. NIE należy tolerować pederastów, bo się rozlezą. Dzięki za wskazanie
                                    kierunku.
                                    • ulther Re: Jakby zapytać... 29.06.10, 12:27
                                      Oczywiscie chodzi o slowo: neutralny

                                      "Ma byc tak jak chca homo" - ma byc tak, zeby obywatele, ktorym do
                                      tej pory odmawiano rownego traktowania ze wzgledu na orientacje
                                      mogli uznac, ze konstytucyjna zasada rownosci odnosi sie rowniez do
                                      nich. Nikt nie proponuje tutaj zamachu na populacje heteroseksualna,
                                      nikt nie zamierza porywac chrzescijanskich dzieci na homoseksualna
                                      mace i nikt nie zamierza przekonywac mlodziezy do zmiany orientacji
                                      seksualnej. Tymczasem osoby homoseksualne sa obrazane, ponizane i
                                      pogardzane - na tym forum wyzywane od pederastow, parow, raczone
                                      wulgarnymi opisami seksu analnego i traktowane jak niegodne bycia
                                      Polakiem. Nie sadze aby Polska miala byc wlasnie takim krajem. Twoje
                                      wyobrazenia o naturalnosci czy nienaturalnosci, rownosci czy
                                      nierownosci sprowadzaja sie jedynie do laskawej tolerancji - wiesz
                                      co mozesz sobie zrobic z taka tolerancja. Nikomu na niej nie zalezy.
                                      Osoby homoseksualne maja pelne prawo byc oczekiwac rownego
                                      traktowania. Jezeli nie rozumiesz co to znaczy to juz Twoj problem.
                                      • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 29.06.10, 13:07
                                        Nikt nie wyzywa osób homoseksualnych od pederastów. Pederasta to słowo
                                        neutralne, nie służy do obrażania, tak samo jak homoseksualista. Owszem
                                        "homoseksualistą" też można obrazić, ale to już jest zwykłe czepialstwo.
                                        Nikogo nie trzeba też raczyć wulgarnymi opisami seksu analnego. Ten rodzaj seksu
                                        sam w sobie ma taki charakter, jeśli komuś to przeszkadza, to może zrezygnować z
                                        jego uprawiania.
                                        Gorzej mają heteroseksualni, którzy muszą tolerować fakt istnienia tego rodzaju
                                        tarcia, w wykonaniu dwóch i więcej mężczyzn, mimo, że jest to obrzydliwe.
                                        W przypadku mężczyzny i kobiety można by to jeszcze zrozumieć. Przez intensywne
                                        pocieranie, już za kilkaset lat, w drodze ewolucji u kobiet znajdą się dwa
                                        nawilżane otwory, przystosowane do penetracji. No ale, żeby takie (o)twory
                                        powstały, to trzeba się rozmnażać.

                                        Często na tym forum spotkać można się też z agresją w przeciwną stronę -
                                        miłośników tradycyjnej rodziny. W tym co napisałeś wstawić "hetero" za "homo" i
                                        wszystko się zgadza i nawet "Furia" tego nie zmieni.
                                        • ulther Re: Jakby zapytać... 29.06.10, 13:14
                                          Nikt nie wyzywa osob homoseksualnych od pederastow? Moze jeszcze
                                          dodasz, ze posty Twoje i osob reprezentujacych podobne poglady sa
                                          wywazone i neutralne. Moze uwazasz, ze publiczne dywagacje na temat
                                          ocieractwa i nawilzanych otworow sa na miejscu? Zadziwiajace....

                                          Agresja w druga strone to najczesciej reakcja na obrzydliwe,
                                          ponizajace komentarze kapiace pogarda. Reakcja w pelni uzasadniona.
                                          Nikt nie musi spokojnie nadstawiac drugiego policzka, kiedy ktos go
                                          wyzywa od nienaturalnych, obrzydliwych zboczencow.
                                          • no.to.mamy.problem Re: Jakby zapytać... 29.06.10, 14:24
                                            Oczywiście, że moje posty są wyważone. Cechuje je wysoko pojęta kultura i
                                            krytyka, nader często poparta argumentami.
                                            To, że czasem się coś wyrwie, to przecież policzka nie można drugiego cały czas
                                            nadstawiać. Trzeba się szanować i ogień zwalczać ogniem. Reakcja w pełni
                                            uzasadniona.
                                            Co do dywagacji, to myślałem, że od tego forum jest, by też dywagować. Nie
                                            pakuję ci się przecież do domu, ani nie blokuję miasta.
                                            Ocierać to się można w autobusie, ja mówiłem o tarciu.
                                            A ty przestań wyzywać pederastów od homoseksualistów.
                    • elucidator Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 12:33
                      Orientacji seksualnej zmienic sie nie da. Poglady - owszem.

                      no.to.mamy.problem napisał:

                      > W takim wypadku chyba nie istnieje również jakiś magiczny sposób aby dokonać
                      > przemiany "homofobów" w "homofilów". Może więc dać sobie spokój i nie mącić
                      > ludziom w głowach na siłę. To co jednym się podoba i nie szkodzi innym, jest
                      > względne.
                        • zigzaur Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 16:53
                          Orientacja seksualna ulega zmianie. Młode dziewczyny marzą o bogatym biznesmenie
                          z siwymi skroniami, szarmanckim i niezbyt natarczywym seksualnie. Tuż przed
                          klimakterium kobieta marzy o poderwaniu młodego hydraulika w roboczym kombinezonie.
                          Podobnie jest z mężczyznami. Młody chłopak marzy o dojrzałej i doświadczonej a w
                          dodatku niewyżytej damie. W poważnym wieku mężczyzna interesuje się młodziutkimi
                          dziewczynami.
        • gothmucha Re: Jakby zapytać... 28.06.10, 14:41
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > ...o życiorys panią nauczycielkę, to pewnie by się okazało, że źródła jej
          > lesbijskości tkwią w nieakceptacji mamusi jako kobiety, względnie we wstręcie d
          > o
          > ojca. Ergo-nieuleczona trauma z dzieciństwa/okresu dojrzewania. Większość
          > homoseksualistów nadaje sie na psychoterapię po prostu. Owszem-zdarzają się
          > pomyłki natury, ale to nieliczny procent. Skąd wiem? Mam znajomych wśród gejów
          > i
          > lesbijek, znam ich życie...

          Śmiała teza. A teraz miej odwagę się pod nią podpisać imieniem i nazwiskiem. To nie powinno być trudne, bo przecież jesteś ze swoich poglądów na tyle dumny, że prezentujesz je tu publicznie.
      • Gość: benek W Holandii jest Partia Pedofilów IP: *.e-wro.net.pl 27.06.10, 23:55
        W Holandii jest Partia Pedofilów. Czy jak będzie taka partia w
        zacofanej Polsce, w końcu mamy doganiać postępowy lewacki Zachód, to
        pedofil (ale chyba ten "dobry") zostanie zaproszony do szkoły i
        będzie miał pogadankę? (najlepiej z dzieckiem na kolanach).
        Pogadanke, o tym jak zacofani są niektórzy, jak nie wiedzą, czym
        jest miłość do dzieci, itp....
        A potem przyjdzie pan z ...kozą. Koza kocha pana, a pan kocha
        kozę...czyli...to jest małżeństwo!
          • ggrdl Co z tego? 28.06.10, 11:17
            ulther napisał:

            > A w Polsce sa pedofile i bez partii;). I co z tego?

            Pedofile są wszędzie, ale w Holandii mają swoją organizację. Na pewno sami
            siebie nie uważają za zboczonych, zapewne wspierają się nawzajem domagają
            tolerancji, swoich wrogów nazywają cośtam-fobami. Jako partia chcą być obecni w
            życiu publicznym.

            Nie chcę stawiać znaku równości między polskimi organizacjami homoseksualistów a
            tamtejszą partią, jednakże jakiś wspólny mianownik istnieje.

            BTW: Jak to gdzieś napisał jakiś pedofil: "wiesz czym się różni pedofilia o
            homoseksualizmu? Głownie tym, że to pierwsze jest nielegalne. Jesteśmy takimi
            samymi ludźmi."
            (cytat z głowy)
            No cóż, wielu tzw. homofobów chętnie by potwierdziło powyższą tezę ;-)))
            • ulther Re: Co z tego? 28.06.10, 11:28
              To nie stawiaj znaku rownosci - wydaje mi sie, ze Twoja intencja
              jest wlasnie to przed czym oficjalnie sie wzbraniasz. Zeby
              formalnosci stalo sie zadosc: homoseksualisci to osoby
              zainteresowane doroslymi przedstawicielami wlasnej plci - pedofile
              to dorosle osoby czerpiace seksualna satysfakcje z obcowania z
              dziecmi obu plci. Homoseksualizm jest normalny, akceptowalny i nie
              ma w nim nic zlego, a w wykorzystywaniu niedorozwinietych fizycznie
              i psychicznie dzieci jest bardzo duzo zlego.

              Prosze Cie, nie zachowuj sie jak prowokator w bialych rekawiczkach,
              ktory niby nic nie sugeruje ale jednak....
                  • Gość: MK Re: Co z tego? IP: 193.201.167.* 28.06.10, 12:00
                    Masz rację jest. I to duży problem dla kleru, dobrze że się chociaż
                    trochę starają ogarnąć ostatnio.


                    Wśród społeczeństwa wystepuje około 3 do 5% osób homoseksualnych (w
                    zależności od źródeł).

                    Wśród pedofili około 30% ich populacji to osoby homoseksualne.
                    • ulther Re: Co z tego? 28.06.10, 12:02
                      Nie znam takich badan. Nigdy nie slyszalem o schwytaniu pedofila
                      homoseksualisty, za to mnostwo historii o czlonkach rodzin
                      wykorzystujadcych swoje dzieci, maloletnich krewnych. Nie ma
                      problemu homoseksualistow-pedofilow.
                        • ulther Re: Co z tego? 28.06.10, 12:14
                          No ale Ty mowisz o pedofilach, tak? No to Ci przylapani w kosciele z
                          pewnoscia nimi sa, nie ma tutaj sporu. Mowimy jednak o osobach
                          zblokowanych psychicznie, najczesciej wypierajacych swoja
                          seksualnosc, majacych dostep do bezbronnych ofiar - cala sytuacja
                          jest patologiczna i stwarza okazje dla osob z deficytem psychicznym
                          do dzialania. Stan celibatu lub zycia w zakonie to nie optymalne
                          warunku zycia jednostki tylko szalenie opresyjne, sztuczne i
                          nienaturalne zachowanie.
                          • Gość: MK. Re: Co z tego? IP: 193.201.167.* 28.06.10, 12:29
                            Podobnie jak stan życia w związku homoseksualnym.
                            Brak możliwości spłodzenia potomstwa, niespełnione instynkty
                            macierzyński czy ojcowskie. Częste zmiany partnerów, walka o
                            dominację spowodowana naturalnym procesem hormonalnym.
                            Nie dziwię się, że w tym srodowisku częściej występują samobójstwa,
                            próby samobójstw, młodzieńcze bunty czy zachowania aspołeczne.
                            • ulther Re: Co z tego? 28.06.10, 12:52
                              A co jest nienaturalnego w nieposiadaniu dzieci? To chyba kwestia
                              wyboru - szczegolnie dla heteroseksualistow. Parom nie posiadajacym
                              dzieci tez chcesz przypiac latke nienormalnych? Kto jest normalny?
                              Wielodzietna rodzina nienawidzaca liberalow, homoseksualistow,
                              lesbijek, feministek, centrystow, zwolennikow zdrowego rozsadku,
                              ateistow, agnostykow, filozofow, zwolennikow nordic-walkinku,
                              skateboardingu? Czego jeszcze?
                              • sharn1 Re: Co z tego? 28.06.10, 13:09
                                ulther napisał:

                                > A co jest nienaturalnego w nieposiadaniu dzieci? To chyba kwestia
                                > wyboru - szczegolnie dla heteroseksualistow. Parom nie
                                posiadajacym
                                > dzieci tez chcesz przypiac latke nienormalnych?


                                Jeśli nie rozumiesz różnicy pomiędzy niemożnością posiadania dzieci,
                                a brakiem chęci posiadania dzieci z wyboru to mi cię żal.
                                  • kapitan.kirk Re: Co z tego? 28.06.10, 13:42
                                    Oczywiście mogą, ale w sposób tzw. naturalny albo nie są w stanie
                                    spłodzić dzieci w ogóle, albo wiąże się to dla nich z wielkimi
                                    trudnościami i cierpieniami. W tym sensie, homoseksualizm jest
                                    podobną w skutkach chorobą co np. bezpłodność czy stulejka. Co
                                    oczywiście nie znaczy, że homoseksualistów powinno się jakoś prawnie
                                    dyskryminować, skoro nie dyskryminuje się wszak w żaden sposób
                                    bezpłodnych czy impotentów (przynajmniej w nowoczesnych
                                    społeczeństwach).

                                    Pozdrawiam
                                    • ulther Re: Co z tego? 28.06.10, 14:28
                                      czyli de facto homoseksualizm jest choroba bo homoseksualisci nie
                                      chca uprawiac seksu z osobami plci przeciwnej w celu prokreacji?
                                      Kolejna ciekawa teoria do menazerii innych podobnych.
                                      • kapitan.kirk Re: Co z tego? 28.06.10, 15:50
                                        ulther napisał:

                                        > czyli de facto homoseksualizm jest choroba bo homoseksualisci nie
                                        > chca uprawiac seksu z osobami plci przeciwnej w celu prokreacji?
                                        > Kolejna ciekawa teoria do menazerii innych podobnych.

                                        Chodzi nie o to, że nie chcą, ale o to, że nie mogą - przecież
                                        wiele czcionek na tym i innych forach wypisano udowadniając, że homoseksualiści
                                        nie wybierają swojej orientacji świadomie, tylko tacy się po prostu rodzą,
                                        prawda? Po prostu inna płeć ich nie podnieca, i tyle - a zatem aby spłodzić
                                        potomstwo w naturalny sposób, muszą uciekać się do rozmaitych sztuczek
                                        technicznych i farmakologicznych, przemagać obrzydzenie etc. Co w tym wg Ciebie
                                        nie wyczerpuje definicji choroby? Rzecz dokładnie tego samego rodzaju co
                                        w przypadku np. impotentów czy osób bezpłodnych, które w tym celu również muszą
                                        uciekać się do pomocy rozmaitych sztucznych metod. I nie ma w tym - przynajmniej
                                        wg mnie i, jak sądzę, innych ludzi w miarę logicznie myślących - niczego złego
                                        czy uwłaczającego ani homoseksualistom, ani impotentom, ani komukolwiek.

                                        Pozdrawiam
                                        • ulther Re: Co z tego? 28.06.10, 16:13
                                          Demagogia nie sprawi, ze zaczne uznawac odmienna od heteroseksualnej
                                          orientacje za chorobe. Homoseksualisci poza tym nie sa bezplodni, sa
                                          w pelni zdolni do poczecia dziecka. Bycie homoseksualista to nie
                                          choroba. Ile mozna powtarzac? Jezu!!! Przestancie tym ludziom
                                          wmawiac chorobe.
                                          • kapitan.kirk Re: Co z tego? 28.06.10, 16:38
                                            Oczywiście, że nie są bezpłodni i nigdzie nie napisałem, że są. Oczywiście, że
                                            nie są w pełni zdolni do poczęcia dziecka, gdyż orientacja seksualna utrudnia im
                                            lub wręcz uniemożliwia odbycie normalnego stosunku, w związku z czym muszą
                                            uciekać się do rozmaitych sztuczek - na podobnych zasadach co m.in. osoby
                                            bezpłodne czy impotenci.

                                            Nie mam w tej chwili pod ręką słownika, ale w Wiki definicja (przypuszczam, że
                                            na jakiejś słownikowej oparta) choroby mówi, iż polega ona (...) na
                                            zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby
                                            można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego wywołuje niepożądane
                                            objawy, różniące się od czynników zdrowego organizmu
                                            . W przypadku
                                            homoseksualizmu możemy bez wątpienia mówić zarówno o zaburzeniu funkcji
                                            organizmu, jak i o objawach różniących się od czynności zdrowego organizmu
                                            (niemożność odbycia stosunku z osoba płci przeciwnej w - by tak rzec - zwykłym
                                            trybie, z czego wynikają trudności ze zwykłą prokreacją, jakich nie doznaje
                                            heteroseksualna większość). I tyle - i tak naprawdę nie mam zielonego pojęcia,
                                            skąd się bierze ten cały szum. Czy bycie chorym (niezaraźliwie, nie z własnej
                                            winy i w sposób niekłopotliwy dla otoczenia) jest czymś złym, stygmatyzującym,
                                            poniżającym lub zmuszającym do ograniczania czyichś praw? W moim przekonaniu nie.

                                            Pozdrawiam
                                            • rydzyk_fizyk Re: Co z tego? 28.06.10, 22:35
                                              W temacie tej niemożliwości:

                                              67-letnia Sigurdardottir poślubiła Joninę Leosdottir w niedzielę, w dniu, w którym zaczęło obowiązywać nowe prawo, definiujące małżeństwo jako związek dwóch dorosłych osób bez względu na płeć. Panie od lat pozostawały w związku partnerskim; zmieniły go na małżeństwo na mocy nowego prawa, uchwalonego przez parlament w tym miesiącu.

                                              Johanna Sigurdardottir, która ma dzieci z poprzedniego, heteroseksualnego małżeństwa, jest jedynym premierem na świecie, otwarcie przyznającym się do orientacji homoseksualnej. W jej kraju nie stanowiło to żadnego problemu - zauważa agencja Reutera.
                                              --

                                              eksmisja.wordpress.com/2009/
                                              • kapitan.kirk Re: Co z tego? 28.06.10, 22:47
                                                Ale o co chodzi? Przecież nie napisałem, że homoseksualiści są
                                                bezpłodni, ale że jeśli chcą mieć zwyczajnie spłodzone dzieci,
                                                muszą - jeśli dobrze rozumiem ich orientację seksualną - zmuszać się
                                                do stosunków z osobami płci odmiennej, co sprawa im zapewne
                                                trudności, dyskomfort czy zgoła obrzydzenie, porównywalne jak sądzę
                                                z tym jaki ja odczuwam na myśl o seksie z mężczyzną. I nie jest to
                                                kwestia ich chęci ani wyboru, tylko po prostu biologiczna cecha. Czy
                                                się mylę? Jeśli tak, to w którym miejscu?
                                                Pzdr
                                              • ggrdl Re: Co z tego? 29.06.10, 09:32
                                                Fajnie, że znalazłeś premiera ! Gdyby to była np. sołtyska, to argument byłby
                                                dużo słabszy.
                                                A na poważnie: wykręcasz się od odpowiedzi, zmieniasz temat.
                                            • ulther Re: Co z tego? 29.06.10, 13:04
                                              Nie, nie mozemy. Homoseksualisci sa zdrowi bo homoseksualizm to nie
                                              choroba. Dopasowywanie swoich radykalnych pogladow do definicji z
                                              encyklopedii to zadanie tylez karkolomne co zbedne - nikogo nie
                                              przekonasz, no chyba, ze juz przekonanych;).
                                              • kapitan.kirk Re: Co z tego? 29.06.10, 14:50
                                                Nie sądzę abym miał poglądy specjalnie radykalne w Twoim (jak
                                                rozumiem) pojęciu tego pojęcia - nie mam np. zasadniczo nic
                                                przeciwko demonstracjom LGBT, przeciwko możliwości zawierania przez
                                                homoseksualistów związków partnerskich ani też raczej nic przeciwko
                                                adopcji dzieci przez takie pary. Nie rozumiem natomiast tego
                                                zacietrzewienia wyrażającego się w mantrycznym powtarzaniu
                                                zaklęcia: "homoseksualizm to nie choroba", wbrew wg mnie
                                                elementarnej logice i bez sensownej potrzeby. Zdanie
                                                o "dopasowywaniu poglądów do encyklopedii" jest w tym kontekście
                                                wręcz kuriozalne - jeśli wg Ciebie rzeczywistości nie opisują
                                                optymalnie definicje encyklopedyczne czy słownikowe, to właściwie
                                                jakie? Czy doczekam się w końcu jakichś merytorycznych argumentów?

                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: Jacek Dehnel Re: Co z tego? IP: *.adsl.inetia.pl 30.06.10, 11:03
                                                  Przepraszam, że się wcinam, ale pojawiłem się w tym wątku niejako "wywołany"
                                                  wcześniejszym wpisem i, schodząc po postach dyskusji, dotarłem do tego jej
                                                  fragmentu.

                                                  Nie każda niemożność korzystania z funkcji jest chorobą - to po pierwsze
                                                  (osobniki bardzo młode i stare też nie mogą mieć dzieci, co nie oznacza choroby,
                                                  tylko wyjaśnialne ograniczenie). Po drugie - natura niekoniecznie odróżnia
                                                  posiadanie dzieci z partnerem, którego się kocha od partnera innego - to są
                                                  sprawy kulturowe. A zatem o ile kulturowo może mieć znaczenie, że jakiś gej
                                                  zrobi dziecko swojej żonie/przyjaciółce/obcej kobiecie, a nie partnerowi, o tyle
                                                  naturze wszystko jedno - instynkt zadowala się po części już samą ejakulacją. A
                                                  instynkt tacierzyński - dodam - u niektórych ojców spełnia się kupieniem zabawki
                                                  raz na dwa tygodnie. Jeśli nie rzadziej. To, że robi się dziecko osobie, której
                                                  się nie kocha, nie jest też żadnym wyjątkiem - przez stulecia mężczyźni robili
                                                  (i do dziś często robią) dzieci żonom, których nie kochają - koncept, że
                                                  małżeństwo ma coś do czynienia z miłością, jest też kulturowy i wcale nie taki
                                                  powszechny, jak może nam się zdawać. :)

                                                  Każdy z nas korzysta z niektórych życiowych funkcji w pełni, z innych - nie. To
                                                  zupełnie naturalne. I tu polecam ciekawy artykuł o Samoa:
                                                  wyborcza.pl/1,75476,7961309,Gej_jest_superwujkiem_.html
                                                  Być może jest tak, że homoseksualizm ma głębszy sens ewolucyjny w przenoszeniu
                                                  własnych genów (i znowu: to, co dla nas kulturowo może nie mieć znaczenia, czyli
                                                  przeniesienie dalej genów nie naszych, ale naszych rodziców, poprzez potomstwo
                                                  rodzeństwa, dla natury może mieć znaczenie). W takim razie byłby to relikt
                                                  pewnej polaryzacji zadań i i obowiązków w ludzkim stadzie: trochę (choć znacznie
                                                  słabiej) na takiej zasadzie, na jakiej mrówka-robotnica, mrówka-żołnierz czy
                                                  mrówka-królowa jest pozbawiona niektórych funkcji by lepiej spełniać inne.

                                              • Gość: lidka Re: Co z tego? IP: *.4web.pl 30.06.10, 13:21
                                                Swiat nie dzieli się na homo i heteroseksualistow.
                                                Istnieje jeszcze spora grupa osób biseksualnych, o ktorych KPH
                                                milczy jak grób. Sama do takich osób należę.

                                                Walczycie z heteronormatywnością i homofobią, ale w waszych
                                                dyskusjach NIGDY nie pojawiaja sie osóby biseksualne. Dlaczego ?
                                                Zaburzaja polaryzację tozsamosci? Rozwlaja szeregi od srodka? Burzą
                                                czarno - biały obraz swiata?

                                                Zawsze mnie to doprowadzało do szalu, z e walcząc o tolerancję,
                                                bardzo czesto jestescie opresywni i niereprezentatywni dla osób we
                                                wlasnych szeregach. Nie ma u was miejsca ani dla osób biseksualnych,
                                                ani dla gejów-katolików i lesbijek-katoliczek - takie osoby nei maja
                                                reprezentacji i nie są wam potzrebne. Nie walczycie o tolerancję dla
                                                nich, walczycie o tolerancję tylko dla geja zawsze poddawanego
                                                operasji przez hetero--katolika.

                                                Gdzies ponizej pada to jasno wyartykułowane - na zasadzie contry
                                                wobec pogardzających nimi katolików geje chcą robić rozmowę o
                                                tolerancji w Wielką Srodę. Ale juz do głowy nie przyjdzie, ze w tej
                                                szkole są np. geje -katolicy i biseksualisci-katolicy, których w tej
                                                contrze aktywisci wrzucaja do jednego wora z wysoce nietolerancyjnym
                                                ojcem Rydzykiem. I to jest własnie perfidia reprezentacji
                                                tolerancyjnych, które naprawde wcale nei maja w sobie tolerancji , a
                                                jedynie aktywizm.
                                • ulther Re: Co z tego? 28.06.10, 14:26
                                  Hmm zle lokujesz zal;). Nikt tutaj nie dokonal takiego rozroznienia.
                                  Twoja odpowiedz udowadnia (a raczej jej ton), ze nie jestes
                                  zainteresowany rozmowa a raczej wspolczuciem mi - nie potrzebuje
                                  Twojego wspolczucia. Adresuj je gdzie indziej.
                • gothmucha Re: Co z tego? 28.06.10, 14:43
                  Gość portalu: MK napisał(a):

                  > Tylko szkoda, że wśród homoseksualistów jest tak wielka
                  > nadreprezentacja pedofilów.

                  Poproszę wiarygodne badania na ten temat. Linki, odnośniki do bibliografii, z pełnym peer review.
              • ggrdl Re: Co z tego? 28.06.10, 12:31
                ulther napisał:

                > To nie stawiaj znaku rownosci - wydaje mi sie, ze Twoja intencja
                > jest wlasnie to przed czym oficjalnie sie wzbraniasz.

                Boś przewrażliwiony. Przede wszystkim to ja porównuję zachowania
                organizacji, grupki aktywistów, pewnej ekstremy - a nie populacji gejów i
                pedofilów. Chodzi mi o metody działania tych organizacji, a nie same zachowania
                seksualne. Pewnie podobne metody można zaobserwować np. wśród tzw. ekologów, a
                wierz mi - doskonale odróżniam Zielonych od pedofilów ;-)))



                > Homoseksualizm jest normalny, akceptowalny i nie
                > ma w nim nic zlego,

                A to już twój pogląd.
                O tyle fałszywy, że wystarczy podać przykłady grup społecznych, lub całych
                państw, gdzie takiej akceptacji się nie doczekasz.
                Ergo, jest on normalny WEDŁUG CIEBIE i akceptowany PRZEZ CIEBIE. Oczywiście nie
                jesteś w tych poglądach odosobniony...


                > a w wykorzystywaniu niedorozwinietych fizycznie
                > i psychicznie dzieci jest bardzo duzo zlego.

                Pedofile twierdzą inaczej...
                • ulther Re: Co z tego? 29.06.10, 13:08
                  Tak - w kulturze Zachodu od pewnego czasu dominuje poglad o
                  absolutnej normalnosci osob homoseksualnych a osoby przypisujace im
                  chorobe sa zazwyczaj potepiane jako przeczace nauce i stanowi wiedzy
                  ludzkiej o czlowieku. W pelni identyfikuje sie z tym pogladem.

                  Nie obchodzi mnie co twierdza pedofile, ich miejsce jest w
                  zamknietych placowkach lub w wiezieniach.
                  • ggrdl Re: Co z tego? 30.06.10, 11:19
                    ulther napisał:

                    > Tak - w kulturze Zachodu od pewnego czasu dominuje poglad o
                    > absolutnej normalnosci osob homoseksualnych a osoby przypisujace im
                    > chorobe sa zazwyczaj potepiane jako przeczace nauce
                    > i stanowi wiedzy
                    > ludzkiej o czlowieku. W pelni identyfikuje sie z tym pogladem.

                    W kulturze Zachodu i od pewnego czasu. Trudno o mniej precyzyjne określenie, ale
                    i tak nie zmienia to faktu, że twoje poprzednie słowa to bzdura/nieprawda.


                    > Nie obchodzi mnie co twierdza pedofile, ich miejsce jest w
                    > zamknietych placowkach lub w wiezieniach.
                    Zmień pedofile na homosie i będziesz miał gotowy tekst obowiązujący w wielu
                    krajach. Tych niepostępowych. ;-)
                    Aha, ja uważam że więzienie NIE JEST miejscem dla pedofili tylko dlatego że nimi
                    są. Nie skłonności, a czyny powinny być osądzane.
                    • ulther Re: Co z tego? 01.07.10, 09:55
                      CO jest nieprecyzyjnego w okresleniu "kultura Zachodu"? Braki wiedzy
                      to juz Twoj problem - jezeli nie potrafisz zidentyfikowac krajow
                      nalezacych do okreslonego kregu kulturowego to jak chcesz
                      uczestniczyc w dyskusji dotyczacej spoleczenstwa? Wobec tego nie
                      pozostaje mi nic innego jak stwierdzic, ze Twoj komentarz to bzdura:P

                      Co do okreslen, ktorych uzywasz - homos - sugeruje brak szacunku,
                      lekcewazenie i pogarde dla osob homoseksualnych. Wobec czego nie
                      nalezy Ci sie nic innego niz brak szacunku, lekcewazenie i pogarda.
                      Nie jest powazny.
        • wirusx Re: W Holandii jest Partia Pedofilów 28.06.10, 12:02
          benek napisał(a):
          A potem przyjdzie pan z ...kozą. Koza kocha pana, a pan kocha
          > kozę...czyli...to jest małżeństwo!
          ----------------------
          Ty kup sobie wreszcie tę kozę i przestań zanudzać swoimi marzeniami,
          bo przy każdej okazji wklejasz ten "dowcipny argument"...
    • Gość: "starsza kobieta" Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o to... IP: *.toya.net.pl 28.06.10, 00:04

      Jestewm matką chłopaka, który jest gejem. Kocham go i akceptuję w zasadzie
      bezwarunkowo. Moja wypowiedź podczas dyskusji na temat środy popielcowej
      zostala jak to zwykle w Gazecie zmanipulowana. Powwiedaiałam tylko, gdy
      wszyscy uczestnicy szydzili z sytuacji: środa popielcowa - gej - kołtuństwo ,
      że trzeba tolerancji by uszanować wrażliwość moją i innych dla których jest to
      dzień szczególny i pokutny.
      To był tylko epizod w całej dyskusji , która dotyczyła problemu szacunku i
      tolerancji dla każdego człowieka niezależnie od płci , rasy i orientacji
      seksualnej. Jak wychować ludzi aby nie było to dla nich kryterium szacunku dla
      drugiegi człowieka. Dla mnie ma znaczenie tylko i wyłącznie czy ktoś jest
      dobrym i wartościowym człowiekiem.
      Pozdrawiam
      Matka 'starsza kobieta"
      • Gość: no name Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o IP: *.4web.pl 28.06.10, 09:37
        Bardzo cieszy mnie ta wypowiedź, ponieważ odniosłam to samo
        wrazenie. Problem aktywizmu w walce o tolerancję polega na tym, ze
        walcząc jako usiśniona mniejszość, aktywisci sami pzrestają
        zauwazać, w którym miejscu stają się kompletnie nietolerncyjni dla
        ludzi o odmiennych poglądach. Dostajesz łatkę homofoba, choć możesz
        mieć za sobą długi związek homoseksualny ;/

        Czy nie ma gejow i lesbijek chrzescijan? Są. Są nawet geje i
        lesbijki katolicy, przy calym problemie jaki sprawia tzw. "społeczna
        nauka koscioła" i orientacja homoseksualna zestawione razem,bo to
        oksymoron . Zatem problemem aktywisty chcącego mówić o tolerancji,
        nie było to, ze szkoła w ogóle nie chce go widzieć i zauwazyć, oraz
        dać mu przesterzeni do edukacji, ale to, ze przyszedł w trakcie tego
        konkretnego dnia. Dnia, w którym jakaś część osób z tej szkoły
        chciała moze zajać sie swoja formuła wrazliwosci i rozpoczynajacą
        się pokutą. Moze wsrod tych ludzi byli równiez jacyś geje i jakieś
        lesbijki...Zaproponowano czwartek i już pojawił sie problem, bo ja
        chcę tu i teraz i dzisiaj - inaczej, nietolerancja i homofobia, bo
        ktoś sugeruje uszanować i okazać tolerancję tego dnia katolikom.

        Z czym mi się to kojarzy?

        Ze szczeniackimi pomysłami na koszulki "Nie płakałem po papiezu".
        Tez nie płakałam. Ale wbicie sie w taką koszulkę, zeby "mnie
        zobaczono" uwazam za przejaw totalnej niedojrzałości - otwarte
        mówienie innym , patrzcie, moja tolerancja jest taka ogromna, ze aż
        musze wyrazić, ze nie toleruję waszych zwyczajow , bo gdybym tego
        nie napisał sobie na piersi, to byście mnie nie zauwazyli moze.
        Wprawdzie przez całe zycie papież kompletnie mie nie interesował i
        nie obchodizł, ale z racji jego smeirci, musze wyrazić pogląd, ze
        nie załuję iż umarł, zebyscie WY zobaczyli, że ja tak mam... Dla
        mnie to totalnie niedojrzałe.
      • gothmucha Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 14:52
        Gość portalu: "starsza kobieta" napisał(a):

        >
        > Jestewm matką chłopaka, który jest gejem. Kocham go i akceptuję w zasadzie
        > bezwarunkowo. Moja wypowiedź podczas dyskusji na temat środy popielcowej
        > zostala jak to zwykle w Gazecie zmanipulowana. Powwiedaiałam tylko, gdy
        > wszyscy uczestnicy szydzili z sytuacji: środa popielcowa - gej - kołtuństwo ,
        > że trzeba tolerancji by uszanować wrażliwość moją i innych dla których jest to
        > dzień szczególny i pokutny.

        Niestety relacja z tej debaty stoi na poziomie żenującym i robi więcej szkody niż pożytku. Szkoda, że panel trwał tak krótko i zabrakło czasu na zbliżenie stanowisk. Ja sam miałem zdanie podobne do Pani i później udało mi się porozmawiać m.in. z panem z KPH i jakoś doszliśmy do wspólnej płaszczyzny porozumienia - niestety już po dyskusji.

        Pozdrawiam serdecznie
        kolega Pani syna
        Jarek Ogrodowski
    • sharp-shooter Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o to... 28.06.10, 00:11
      "Niestety, jako osoba homoseksualna wielu rzeczy w szkole nie mogę powiedzieć. Np., że byłam na grillu ze swoją dziewczyną, gdy inne nauczycielki ględzą, co robiły w weekend ze swoimi mężami i dziećmi - odpowiedziała [Marta Konarzewska - przyp. mój]."

      "Mariusz Kurc powiedział, że szkoła będzie tolerancyjna wtedy, gdy pani Marta będzie mogła poględzić w niej o grillu z dziewczyną."

      Buchacha!!!
      A to bidula... Sama by chciała "poględzić" co robiła w weekend z partnerką...
      Tylko czy środowisko, w którym pracuje chciałoby tego słuchać? Widać tu pewne oznaki infantylnej zawiści rodem z piaskownicy, że inne nauczycielki mogą dzielić się między sobą wrażeniami ze spędzonego czasu z rodziną, a ona nie.

      Ale czy próbowała, tylko tak normalnie, po ludzku (nie nachalnie) zainteresować innych współpracowników swoim życiem prywatnym? Coś mi się wydaje, że nie. Lecz mogę się mylić. Jeśli próbowała wepchnąć się w towarzystwo na siłę, to nie dziwię się, że spotkał ją ostracyzm.

      P.S. Proszę mi tylko nie zarzucać homofobii. Wobec homoseksualizmu mam równie neutralny stosunek jak do, hm... dajmy na to leworęcznych. Ci również stanowią sporą mniejszość i jeszcze nie tak dawno, bo jakieś pół wieku temu, próbowano ich na siłę "przeprogramować" na praworęczność. Co było oczywistym nonsensem.
        • sharp-shooter Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 00:39
          Gość portalu: ? napisał(a):

          > a czy zoofil może mówić dzieciom o weekendzie spędzonym ze swoją
          > kozą?


          Nauczyciel i uczeń to nie kumple. Przynajmniej nie w szkole. Po szkole, to już
          inna para kaloszy. Poza tym tu nie chodzi o relacje nauczyciel-uczeń, tylko
          nauczyciel-nauczyciel.

          A w ogóle to wyjeżdżanie w tym kontekście z zoofilią jest kompletnie nie na
          miejscu. I z resztą bezsensu. Jeśli nie widzisz różnicy między dewiacją a
          zboczeniem to znaczy żeś niedouczony pacan.
      • ulther Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 09:55
        Owszem - mozesz sie mylic w ocenie pani Marty;). Rozmowa na tematy
        blache - takie jak wydarzenia rodzinne podczas weekendu sa oznaka
        normalnosci spolecznej, czyms normalnym w kontaktach miedzyludzkich.
        Jezeli srodowisko pracy pani Marty nie chce jej angazowac w takie
        pogawedki to oczywiscie ma do tego prawo, niemniej jest to i
        nieuprzejme i nietolerancyjne i warto miec tego swiadomosc.
        Brak "small talk" miedzy pracownikami jednej firmy to oznaka
        nienormalnosci i niezbyt przyjacielskich stosunkow w tzw. "zakladzie
        pracy".
        • sharp-shooter Re: Czego nie wolno homoseksualiście? - debata o 28.06.10, 11:42
          ulther napisał:

          > Owszem - mozesz sie mylic w ocenie pani Marty;). Rozmowa na tematy
          > blache - takie jak wydarzenia rodzinne podczas weekendu sa oznaka
          > normalnosci spolecznej, czyms normalnym w kontaktach miedzyludzkich.
          > Jezeli srodowisko pracy pani Marty nie chce jej angazowac w takie
          > pogawedki to oczywiscie ma do tego prawo, niemniej jest to i
          > nieuprzejme i nietolerancyjne i warto miec tego swiadomosc.
          > Brak "small talk" miedzy pracownikami jednej firmy to oznaka
          > nienormalnosci i niezbyt przyjacielskich stosunkow w tzw. "zakladzie
          > pracy".


          Naiwne myślenie. Akurat brak "pogawędek" między współpracownikami nie jest
          rzeczą nienormalną. Jeśli się nie ma wspólnych tematów (prócz zawodowych) to
          trudno i darmo. Równie dobrze mogłaby podnieść raban, że inni nie chcą słuchać
          jej wynurzeń na temat malarstwa flamandzkiego kiedy inni rozpływają się nad
          sztuką holenderską.

          Jeśli nie podobają się jej stosunki w miejscu pracy, to niech poszuka innej
          roboty. Może w innej szkole trafi na bardziej otwarte towarzystwo.