Jak Piotrkowska zaczynała się zmieniać

IP: *.toya.net.pl 26.07.10, 22:31
Panie Biliński deptak na Piotrkowskiej w soboty to był w Łodzi przed
wojną, a nie jak pan pisze zaczął sie za Tatarkówny. Jak pan chce
wyglądać na takiego specjaliste od Piotrkowskiej, to warto to
wiedzieć.
    • Gość: urbi arch Jak Piotrkowska zaczynała się zmieniać IP: *.toya.net.pl 26.07.10, 22:38
      i wszystko było w tym myśleniu ok, ale do 2000 roku. handel w łodzi
      rozwijał sie dookoła,a wy żyliście w przekonaniu , źe pomysł z
      początku lat 90 przetrwa wiecznie. nie przetrwał i zniszczył
      piotrkowską, bo nie było takiego decydenta, który chciałby podjąć
      trudną decyzję innego spojrzenia na problem tej dziś nieszczęsnej
      ulicy. panie piotrze, nie robi sie deptaka w mieście poprzez
      ustawienie znaków drogowych ,dreny -kwietniki, kostkę i beton w
      obliczu rewolucji komunikacyjnej i zmieniających się ludzkich
      potrzeb. to co było dobre w 93 roku, w roku 2000 zaczęło zalatywać
      anachronizmem. dziś wystarczy spojrzeć na piotrkowską , nie trzeba
      nic mówić. dziś też ciekawi mnie co pan doradza prezydentowi
      sadzyńskiemu. jeżeli podtrzymuje pan rozwiązania z 93 roku, to wg
      mnie mamy pecha.
      • Gość: bb Po co handel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.10, 00:04
        Po co handel na Piotrkowskiej? Jest Galeria, Manufaktura, Port Lodz itd. Niech
        Pietryna stanie sie PRAWDZIWYM deptakiem (zeby mozna bylo isc srodkiem) z
        setkami ogrodkow i knajp! Bo nawet gdyby tam byly swietne sklepy, to wole jechac
        do klimatyzowanej/ogrzewanej Galerii, zaparkowac w parkingu podziemnym i winda
        dojechac prosto pod sklep. No chyba ze ktos wpadnie na pomysl
        zadaszenia/zabudowania ulicy ;)
        • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 00:22
          Masz uczulenie na promienie słoneczne, fobię na przestrzeń czy lubisz wdychać
          zanieczyszczone zarodnikami pleśni powietrze z nieczyszczonych klimatyzatorów?
          • Gość: gość Re: Po co handel? IP: 94.254.169.* 27.07.10, 08:25
            A ty masz uczulenie na myślenie? Bo co post to większa głupota. Ktoś ci napisał,
            jak myśli większość i dlaczego w sklepach jest pusto i będzie pusto, a ty dalej
            swoje. Mentalnie wciąż jesteś w tym 93 roku, tyle że XIX wieku i wciąż nie
            przyjmujesz do wiadomości że świat przez te ponad 100 lat poszedł mocno do przodu.
            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Po co handel? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.10, 08:38
              Sorki, ale Ty mentalnie jesteś w połowie XX wieku. Wg takiego schematu budowano
              infrastrukturę Moskwy. Jakie piękne korki tam się tworzą na ulicach (nawet 6
              pasów ruchu w jednym kierunku), to zupełnie inna sprawa....

              Co do windy i parkingu, to zobacz, że ludzie przestali juz tak licznie odwiedzać
              galerię, teraz częściej jeżdżą do Manufaktury, a tam do przejścia z parkingu do
              wybranego sklepu często jest dużo więcej niż między przecznicami na
              piotrkowskiej. No i część drogi zazwyczaj jest niezadaszona...
              • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 13:29
                Tyle kaczuś że galeria łódzka ma obroty na wyższym poziomie niż przed
                otwarciem manu a z manu chcą uciekać bo nie osiągają zysków, w porcie
                łódź to już wogóle tragedia. Wystarczy poczytać a nie ploty z magla
                powtarzac.
            • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 10:30
              Gość portalu: gość napisał(a):

              > A ty masz uczulenie na myślenie? Bo co post to większa głupota.
              > Ktoś ci napisał jak myśli większość

              No proszę, zupełnie głupie nie jest twierdzenie co myśli większość. Na jakiej
              podstawie twierdzisz, co myśli większość? Tak się złożyło śmiesznie, że z danych
              sondażowych przeprowadzonych w 2008 roku na potrzeby Zespołu ds. Ulicy
              Piotrkowskiej wynika, że zdecydowana większość ludzi chce działań na rzecz
              aktywizacji Piotrkowskiej, że lubią spacery na świeżym powietrzu i dlatego chcą
              deptaka na Pietrynie. Twoja "większość" to zwykły niepoparty niczym chwyt
              retoryczny.

              > i dlaczego w sklepach jest pusto i będzie pusto

              Bo Piotrkowska nie jest zadaszona? :D

              > a ty dalej swoje.

              A Ty swoje.

              > Mentalnie wciąż jesteś w tym 93 roku

              Podobnie jak pół Europy z ich niezadaszonymi deptakami (zresztą większość Polski
              też).

              > tyle że XIX wieku i wciąż nie przyjmujesz do wiadomości że świat
              > przez te ponad 100 lat poszedł mocno do przodu.

              Świat zaorany samochodami w śródmieściu to połowa XX wieku. Więc sam najlepiej
              zrewiduj swoje poglądy na temat co jest współczesne a co przestarzałe.
          • Gość: oli Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 10:18
            Jestem tego samego zdania co bb. Jeśli chodzi o zakupy to zawsze wybiorę centrum
            handlowe.
            W centrum handlowym nie muszę przejmować się deszczem, śniegiem, mrozem itd.
            Parkuje samochód na parkingu i idę na zakupy. Mogę kupić ile chcę - samochód
            jest niedaleko, jeśli zrobi się za dużo toreb zanoszę je do samochodu i
            kontynuuje zakupy. Ubikacje mam czyste, łatwo dostępne. Cały teren centrum
            zresztą jest czysty i zadbany.
            Zakupy na Piotrkowskiej? Nie dziękuje. Potrzeb fizjologicznych nie mam w
            zwyczaju załatwiać w bramie. Powrót z dużych zakupów transportem miejskim do
            wygodnych nie należy - można niby samochodem, ale czemu mam płacić za postój
            skoro w centrum handlowym mam za darmo. Poza tym Piotrkowska jest 1 poziomowa i
            długa. Trochę trzeba by sie nachodzić żeby przejść całą ulicę w jedną stronę i
            jeszcze wrócić do auta.
            Porównując Piotrkowską i taką Manufakturę to jakby porównywać dwa światy. Gdyby
            wyremontować wszystkie kamienice na Piotrkowskiej, ujednolicić latarnie, umyć i
            wyrównać kostkę (wyobrażacie sobie żeby w takiej manufakturze kilka lat nie
            mogli znaleźć firmy, która by to porządnie zrobiła?), wywalić tandetne budy z
            fastfoodami, tandetne reklamy, zrobić publiczne wc i wiele innych rzeczy to ta
            ulica mogłaby konkurować z manufakturą, ale raczej tylko w sferze przyjemnego
            miejsca do spacerowania i wizyt w restauracji.
            • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 10:56
              Gość portalu: oli napisał(a):

              > Jestem tego samego zdania co bb. Jeśli chodzi o zakupy to zawsze
              > wybiorę centrum handlowe.

              Okej, ale co to ma wspólnego z deptakiem na Piotrkowskiej i jego zadaszaniem to
              nie wiem. Pomijam już, że są centra i centra. Zrównywanie tego potworka molocha
              na Chocianowicach albo blaszaków typu Carrefour (to dopiero archaizm, takie
              hipermarkety identyczne już stały w latach 60-tych we Francji) do np.
              Manufaktury to jest nieporozumienie. Manufaktura po pierwsze stoi w centrum
              miasta, dlatego jest obsługiwana w większości (wbrew pozorom) przez transport
              miejski a nie samochodowy, po drugie powstała jako adaptacja jednego z
              najważniejszych zabytków Łodzi.

              > W centrum handlowym nie muszę przejmować się deszczem, śniegiem,
              > mrozem itd.

              Mamy lipiec jakbyś nie zauważył ;) A deszcz... wiesz jak to śmiesznie brzmi?
              Jakby ktoś naprawdę żył na zasadzie: dom -> zakupy -> dom -> praca -> dom. Na
              pewno wiele osób tak żyje, ale proszę do tego nie mieszać "wszystkich" ani
              "większości" i tym bardziej odczepić się od Piotrkowskiej, skoro ktoś ma lęk
              przed naturalnymi czynnikami pogodowymi :D

              > Parkuje samochód na parkingu i idę na zakupy.

              I jesteś w mniejszości. Do Manufaktury większość dochodzi pieszo, dojeżdża
              tramwajem, tym śmiesznym czymś co udaje tramwaj albo na rowerze.

              > Mogę kupić ile chcę - samochód jest niedaleko

              A na piwko albo do kina też wjeżdżasz samochodem? W ogóle nóg używasz? Randki
              tylko w kinach dla zmotoryzowanych? :D To już zakrawa o niezłą paranoję, żeby
              wszędzie i po wszystko nawet rekreacyjnie pchać się autem. Oczywiście nie
              oceniam, bo Tobie wolno robić co chcesz, ale stosowanie uogólnień, że tak ma
              "większość" jest chyba jakimś przejawem kompleksów. Bo tak, nikt Ci żyć w
              samochodzie i sterylnie pod dachami nie broni, ale jednocześnie w takich
              komentarzach czuje się zaklinanie rzeczywistości, która nie składa się z ludzi
              fobicznie bojących się korzystania z innych środków transportu, własnych nóg
              oraz otwartej przestrzeni publicznej (placów, rynków, ulic, pasaży). A
              komentarze są jakby to było "coś gorszego". Masakra... naprawdę, jakoś na
              świecie ludzie umieją chodzić, spacerować, robić zakupy na otwartych
              przestrzeniach ulicznych:

              i37.tinypic.com/35iw21y.jpg
              i33.tinypic.com/2ues8p2.jpg


              > jeśli zrobi się za dużo toreb zanoszę je do samochodu i
              > kontynuuje zakupy.

              Codziennie robisz zakupy na 10 toreb? Słyszałeś o czymś takim jak spacer po
              pasażu, ulicy, spotkaniu się w pubie, kawiarni, herbaciarni? Nie? Okej, ale
              wyobraź sobie, że wielu ludzi tak też spędza czas, nie tylko na szybko zawalając
              się 20 torbami z zakupami między pracą a domem. Każdy chyba robi zakupy większe
              lub mniejsze, ale mało kto tak naprawdę robi z tego nie wiadomo jaki powód do
              chwalenia się :D

              > Ubikacje mam czyste, łatwo dostępne.

              No tak, bo te w lokalach przy Piotrkowskiej są przecież brudne (np. Cafe Foto,
              Nescafe itd.) i żeby się tam dostać trzeba pokonać specjalny system zapór,
              drutów kolczastych, pól minowych, laserów na fotokomórki itd...

              > Cały teren centrum zresztą jest czysty i zadbany.

              Nie jest i to trzeba zmienić.

              > Zakupy na Piotrkowskiej? Nie dziękuje. Potrzeb fizjologicznych nie > mam w
              zwyczaju załatwiać w bramie.

              Więc korzystaj z dostępnych toalet, np. tych darmowych:

              sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs145.snc3/17254_282480279323_281096874323_3242066_5149035_n.jpg
              A zresztą bez samochodziarzy (ja jestem kierowcą, czyli nie podkreślam wszędzie,
              jak to boję się deszczu i muszę koniecznie kasjerce do kasy biletowej w kinie
              wjechać i zaparkować moim AUTEM - sic!) Piotrkowska nadal jakoś żyje, ludzi
              mniej już nie będzie, a zdarza się, że jest całkiem sporo. Szczególnie w skali
              kraju Piotrkowska ożywa fenomenalnie jako ulica klubowa w piątki i soboty.

              > Powrót z dużych zakupów transportem miejskim do wygodnych nie
              > należy

              A mimo to 70% klientów CH sobie jakoś radzi. Np. wracając taksówką. Nie muszą
              się bawić w wieczne szukanie miejsca na parkingu.

              > - można niby samochodem, ale czemu mam płacić za postój
              > skoro w centrum handlowym mam za darmo. Poza tym Piotrkowska jest > 1
              poziomowa i długa.

              A Ty lubisz na 8 piętrach i krótko. To naprawdę frapujący temat... zieeew.
              Możesz opowiedz co jeszcze tak lubisz... na pewno "WIĘKSZOŚĆ" też lubi dokładnie
              to co Ty.

              > Trochę trzeba by sie nachodzić żeby przejść całą ulicę

              No tak, bo przecież MUSISZ przejść całą ulicę. A chodzenie jest takie
              nienormalne. Ludzie przecież nie chodzą. Poza tym to takie zdrowe nie chodzić.
              Słowo "spacer" zapewne jest Ci obce :D

              > w jedną stronę i jeszcze wrócić do auta.

              No właśnie, auto to balast w takim przypadku.

              > Porównując Piotrkowską i taką Manufakturę to jakby porównywać dwa > światy.

              Nom, dlatego wielu ludzi w Manu jest ze 3 razy w roku, a może nawet nie, ale
              tym, co zapomnieli co to jest spacer, spotkania z przyjaciółmi, zwiedzanie
              miasta itd. wydaje się, że w Manufakturze to są wszyscy i co dziennie.

              > Gdyby wyremontować wszystkie kamienice na Piotrkowskiej,
              > ujednolicić latarnie, umyć i wyrównać kostkę (wyobrażacie sobie
              > żeby w takiej manufakturze kilka lat nie mogli znaleźć firmy,
              > która by to porządnie zrobiła?), wywalić tandetne budy z
              > fastfoodami, tandetne reklamy, zrobić publiczne wc i wiele innych > rzeczy to
              ta ulica mogłaby konkurować z manufakturą

              Po pierwsze po to radni przyjęli Strategię dla Piotrkowskiej, żeby to właśnie
              zrobiono co napisałeś i do 2012 będzie to wszystko zrobione (kiedy W. Adamiak
              przewalczy tych dziwolągów protestujących przeciwko tym zmianom nazywających
              siebie handlarzami, a nie umiejących otworzyć swoich lokalów wtedy kiedy jest
              najwięcej klientów, czyli po 20:00, w święta oraz przy okazji imprez).

              Po drugie Piotrkowska nigdy nie będzie mogła konkurować z Manufakturą. To
              utopia. M.in. z powodu nieczystych zagrań ze strony Manufaktury dot. umów z
              firmami otwierającymi swoje lokale. Natomiast można ulicę Piotrkowską ożywić
              poprzez uatrakcyjnienie dla turystów (remonty jej i sąsiednich ulic),
              zintegrowanie transportowe z Manufakturą i innymi ciekawymi obszarami miasta jak
              Księży Młyn czy Stare Miasto (które też warto by ożywić).

              > ale raczej tylko w sferze przyjemnego
              > miejsca do spacerowania i wizyt w restauracji.

              Tylko? A czemu Piotrkowska ma być kolejnym centrum handlowym? Czy ktoś to
              postuluje w ogóle?
              • Gość: oli Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 12:59
                Odpuść sobie złośliwości i naśmiewanie się z innych. Na pewno poziom dyskusji na
                tym zyska. Gdy rozmawiasz z kimś twarzą w twarz z kimś też go tak traktujesz?
                Poczytaj proszę trochę o netykiecie.


                > Manufaktura po pierwsze stoi w centrum
                > miasta, dlatego jest obsługiwana w większości (wbrew pozorom) przez transport
                > miejski a nie samochodowy, po drugie powstała jako adaptacja jednego z
                > najważniejszych zabytków Łodzi.

                W weekendy ciężko tam znaleźć miejsce parkingowe na samochód a parkingu raczej
                nie mają małego. Poza tym wracając z manufaktury trawmajem kilka razy - nie
                widziałem żeby ktoś miał ze sobą większą ilość zakupów. Wniosek z tego taki, że
                na większe zakupy wybierają się samochodami.


                > Mamy lipiec jakbyś nie zauważył ;) A deszcz... wiesz jak to śmiesznie brzmi?

                Mówiąc o warunkach pogodowych miałem na myśli cały rok. Śmiejesz się, że się
                boję deszczu, a wystarczy popatrzeć ile ludzi jest na ulicach a ile w centrach
                handlowych gdy pada.


                > I jesteś w mniejszości. Do Manufaktury większość dochodzi pieszo, dojeżdża
                > tramwajem, tym śmiesznym czymś co udaje tramwaj albo na rowerze.

                Do restauracji, kina, na wypoczynek - zgodzę się, ale nie na poważne zakupy.


                > A na piwko albo do kina też wjeżdżasz samochodem? W ogóle nóg używasz? Randki
                > tylko w kinach dla zmotoryzowanych? :D To już zakrawa o niezłą paranoję, żeby
                > wszędzie i po wszystko nawet rekreacyjnie pchać się autem.

                > Codziennie robisz zakupy na 10 toreb? Słyszałeś o czymś takim jak spacer po
                > pasażu, ulicy, spotkaniu się w pubie, kawiarni, herbaciarni? Nie? Okej, ale
                > wyobraź sobie, że wielu ludzi tak też spędza czas, nie tylko na szybko zawalając
                > się 20 torbami z zakupami między pracą a domem. Każdy chyba robi zakupy większe
                > lub mniejsze, ale mało kto tak naprawdę robi z tego nie wiadomo jaki powód do
                > chwalenia się :D

                > (ja jestem kierowcą, czyli nie podkreślam wszędzie,
                > jak to boję się deszczu i muszę koniecznie kasjerce do kasy biletowej w kinie
                > wjechać i zaparkować moim AUTEM - sic!)

                Widzę, że się już nieźle rozkręciłeś, ale zapomniałeś, że ja wypowiadam się
                tylko wykorzystywaniu samochodu do większych zakupów. Do innych celów faktycznie
                nie potrzebuję samochodu i tak jak wcześniej już napisałem: Piotrkowska po wielu
                zmianach była by dobrym punktem do spacerów i wypadu do restauracji z dojazdem
                tramwajem.


                > > Cały teren centrum zresztą jest czysty i zadbany.

                > Nie jest i to trzeba zmienić.

                To było o centrach handlowych oczywiście. Jakie jest centrum Łodzi nie trzeba pisać.


                > No tak, bo te w lokalach przy Piotrkowskiej są przecież brudne (np. Cafe Foto,
                > Nescafe itd.) i żeby się tam dostać trzeba pokonać specjalny system zapór,
                > drutów kolczastych, pól minowych, laserów na fotokomórki itd...

                problem nie tkwi w standardach lokali tylko w wyglądzie ulicy, obecności
                bezdomych, żuli, braku poczucia bezpieczeństwa wieczorem. Dlatego wolę bywać w
                lokalach w manufakturze.


                > Więc korzystaj z dostępnych toalet, np. tych darmowych:
                >
                sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc3/hs145.snc3/17254_282480279323_281096874323_3242066_5149035_n.jpg

                Gdyby przed tymi punktami była widoczna informacja z ulicy, że są tam ubikacje
                to by napewno pomogło ulicy. W praktyce pewnie mało kto wie, że może skorzystać
                z wc nie zostając przegonionym przez obsługę.


                > No tak, bo przecież MUSISZ przejść całą ulicę. A chodzenie jest takie
                > nienormalne. Ludzie przecież nie chodzą. Poza tym to takie zdrowe nie chodzić.
                > Słowo "spacer" zapewne jest Ci obce :D

                Rozróżnij słowo spacer (*wypoczynek*) od zakupów gdzie chodzisz od sklepów do
                sklepów, a na Piotrkowskiej nie są one skupione w jednym punkcie

                • Gość: Mario Re: Po co handel? IP: 83.238.13.* 27.07.10, 16:19
                  Oli -zgadzam się z Tobą w dużej części.

                  Przykład z życia wzięty- szukam biżuterii dla żony - kilkaset złotych chcę wydać
                  -co zrobiłem? Pojechałem do Manu. Minimum 4 rozsądne sklepy z biżuterią koło
                  siebie. Darmowy parking na którym stawiam samochód i nie widzę przy tym żula
                  który sie pyta przypilnować? (sytuacja notoryczna przy teatrze Jaracza,
                  powszechnym)
                  Zakupy robię w przyjemnej atmosferze i wydaje pieniądze...
                  Dlaczego lubię Manu? Bo uwielbiam jej architekturę, uwielbiam to że jest na
                  światowym poziomie i nie widzę żuli i syfu w bramach.
                  Ale... Nie przepadam za Galeria a w molochu Port Łódź nigdy nie byłem bo
                  nienawidzę blaszaków i firm które nie inwestują przyszłościowo.

                  Jeśliby Piotrkowska została wyczyszczona z żulerstwa, powstałyby na niej
                  parkingi z prawdziwego zdarzenia (lub na ulicy bocznej) Bramy byłyby czyste to
                  byłaby dla mnie na równi z Manu.
                  Piotrkowska jest ciekawa ze względu na różnorodność sklepów. Nie tylko te
                  najdroższe ale i te tańsze i różnorodne produkty. (jestem wrogiem lumpeksów i
                  sklepów za 2 zł wszystko)

                  Za parenascie lat jak przyjdzie troszke mlodszych osob z inna mentalnoscia to
                  Piotrkowska sie odrodzi :)

                  PS. Prosze nie wciskac ze po Piotrkowskiej milo jest sie przejsc w ciagu dnia.
                  Co tam jest milego? BETON ?
                  • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 22:32
                    Gość portalu: Mario napisał(a):

                    > Oli -zgadzam się z Tobą w dużej części.
                    >
                    > Przykład z życia wzięty

                    Niestety przykłady z życia wzięte nie są kryterium oceny zjawisk masowych,
                    ogólnomiejskich. Czemu? Bo np. mnie z kolei pierwszy sklep z biżuterią jaki się
                    kojarzy to róg Piotrkowskiej i Roosevelta, drugi jest w GŁ a trzeciego nie mam.
                    I czy to znaczy, że nikt z nas nie ma racji? To nic nie znaczy w kontekście
                    korzystania z Piotrkowskiej. Jest jeszcze pojęcie próby statystycznej, 2 osoby
                    to nie jest próba statystyczna. Dlatego nie ma sensu powoływać się na: "A ja
                    to jak... to wtedy...".


                    > Dlaczego lubię Manu? Bo uwielbiam jej architekturę

                    Ten blaszak ze szkłem z blachą zamiast dachu jak od hangaru dla samolotów na
                    wsi? No niezła architektura :)

                    > uwielbiam to że jest na światowym poziomie

                    To, że takie blaszaki występują na całym świecie nie oznacza, że ten hangar
                    handlowy jest "na światowym poziomie".

                    > Ale... Nie przepadam za Galeria a w molochu Port Łódź nigdy nie
                    > byłem bo nienawidzę blaszaków i firm które nie inwestują
                    > przyszłościowo.

                    Dziwne, blaszak Manufaktury to "światowy poziom", ale Port Łódź nie podoba Ci
                    się, bo to też blaszak? A akurat Galeria Łódzka blaszakiem nie jest. Nie do
                    końca wyszły im imitacje pierzei, ale... jakoś ujdzie.

                    > Jeśliby Piotrkowska została wyczyszczona z żulerstwa

                    Z jednej strony można (i powinno się) żuli nękać, z drugiej strony tak naprawdę
                    jest to prawdopodobnie nielegalne. Bo zabroń człowiekowi chodzić po ulicy, albo
                    siedzieć na "ławeczce Tuwima"? Coś nie halo z prawnego punktu widzenia, nie? ;)
                    Niemniej może trzeba naginać prawo, żeby to zmienić... pytanie do Straży
                    Miejskiej, która omija ich szerokim łukiem.

                    > powstałyby na niej parkingi z prawdziwego zdarzenia (lub na ulicy > bocznej)

                    Ale jak sobie wyobrażasz parking z prawdziwego zdarzenia? Wielokondygnacyjny
                    jeden moloch np. na 3000 miejsc? Skutki:

                    1) zakorkowanie okolicy w określonych godzinach na amen,
                    2) brak miejsca do parkowania (proponuję zastanowić się co znaczy 3000 miejsc
                    parkingowych, jak mało tak naprawdę to jest),
                    3) zajęcie miejsc do parkowania przede wszystkim przez wszystkich, tylko nie
                    GOŚCI Piotrkowskiej.

                    Pytanie: Kto ma za parking zapłacić i dlaczego, skoro się nie zwrócić, a nie
                    zwróci się, skoro dookoła jest 30 dziadoparkingów po 2 PLN / h a zawsze można
                    przecież zastawić chodnik albo torowisko tramwajowe "na upartego chama".

                    > Piotrkowska jest ciekawa ze względu na różnorodność sklepów. Nie
                    > tylko te najdroższe ale i te tańsze i różnorodne produkty.

                    Słuszna uwaga, w normalnych miastach się wspiera pewne specyficzne usługi jak
                    rzemiosło czy np. ostatnio pojawił się problem z niedofinansowaną najstarszą
                    wypożyczalnią książek (miasto nie wsparło chyba mimo apeli mieszkańców, bo
                    znaleźli pretekst zamiast pretekst ominąć).

                    > Co tam jest milego? BETON ?

                    Niejaki "hehe" na wątku o kostce betonowej na Sienkiewicza przekonuje usilnie,
                    że kostka "nie jest zła". Ciekawi mnie, ilu ludziom jeszcze ZDiT i osoby takie
                    jak "hehe" będą to wmawiać.
                    • Gość: Mario Re: Po co handel? IP: 83.238.13.* 28.07.10, 10:57
                      Widze po Twoich wypowiedziach ze masz wielkie klapki na oczach i ciezko do
                      Ciebie dociera ze ktos inny tez moze miec racje.

                      Manufaktura jest unikatem na skale swiatowa - wygrala rowniez jednen z duzych
                      konkursow architektonicznych.
                      Oczywiscie mozesz patrzec przez klapki tylko na blaszany budynek (ktory moim
                      zdaniem rowniez jest kiepski) ale - uwielbiam pic czekoladke w Wedlu, lubie jesc
                      obiad w jednej z restauracji ktore sa poza blaszakiem...
                      Z drugiej strony Manufaktura powstala po to zeby zarabiac - wole Manufakture z
                      blaszakiem niz zulernie ktora tam byla przed powstaniem Manufaktury.

                      Parkingi - musi ich powstac kilka wzdloz wschodniej i zachodniej. Oczywiscie
                      wielopoziomowe ale nie molochy. Jesli bedzie ich kilka w rozsadnej cenie to beda
                      mialy klientow.
                      Co za roznica kto bedzie na nich parkowal jesli beda mialy klientow?
                      W chwili obecnej nie ma parkingow takich na ktorych nie balbym sie zostawic
                      samochodu...

                      Ale to wszystko to i tak srodki dorazne.
                      Lodz zdecydowanie lepiej by sie rozwijala jesli by powstalo w niej metro. I to
                      powinien byc plan docelowy.
                      Mnimum 2 nitki - wschod zachod plus polnoc poludnie (Zgierz - Pabianice)
                      Wokol centrum powinien powstac ring z metrem ktore kursowaloby gratis.
                      TO JEST PRZYSZLOSC...
                      • jakub_polewski Re: Po co handel? 28.07.10, 12:37
                        Gość portalu: Mario napisał(a):

                        > Widze po Twoich wypowiedziach ze masz wielkie klapki na oczach i ciezko do
                        > Ciebie dociera ze ktos inny tez moze miec racje.

                        Być może. A może Ty nie podałeś jeszcze żadnych dowodów na zależność między
                        ograniczeniem wjazdu samochodów na Piotrkowską a zmniejszeniem handlu na niej a
                        ponieważ dalej ich nie masz piszesz o klapkach i innych nie związanych z tematem
                        rzeczach.

                        > Manufaktura jest unikatem na skale swiatowa - wygrala rowniez
                        > jednen z duzych konkursow architektonicznych.

                        Tylko jeden? No jest i jak to się ma do Piotrkowskiej? A swoją drogą wygrał nie
                        blaszak Manufaktury tylko realizacja adaptacji historycznej zabudowy z XIX wieku.

                        > Oczywiscie mozesz patrzec przez klapki tylko na blaszany budynek
                        > (ktory moim zdaniem rowniez jest kiepski)

                        Nie ja mam klapki tylko Tobie się pomyliła fabryka Poznańskiego z Manufakturą
                        odnośnie "budowania".

                        > ale - uwielbiam pic czekoladke w Wedlu, lubie jesc
                        > obiad w jednej z restauracji ktore sa poza blaszakiem...

                        Ło, no tyle to ja ostatnio zrobiłem na Piotrkowskiej tylko oszczędziłem, bo było
                        taniej.

                        > Z drugiej strony Manufaktura powstala po to zeby zarabiac - wole
                        > Manufakture z blaszakiem niz zulernie ktora tam byla przed
                        > powstaniem Manufaktury.

                        Ale tam nie było żulerni tylko była ta sama fabryka co jest dzisiaj, tylko
                        ulokowano w niej nowe funkcje. Napiszę wprost - uświadom sobie, że Manufaktura
                        nie została "zbudowana" tylko jest nadaniem nowych funkcji starej zabudowie. I
                        to samo należy zrobić z Piotrkowską, tylko najpierw te budynki stare trzeba wraz
                        z przestrzenią ulicy doprowadzić do stanu używalności, czyli zrobić to samo co
                        Manufakturą. I to dlatego Manufaktura jest atrakcyjna, a nie dlatego, że tam
                        jest parking, bo parking jest potrzebny tylko nabijaniu kasy blaszakowi, w
                        którym są zwykłe Reale i inne Rossmanny jak na Narutowicza czy Włókniarzy.

                        > Parkingi - musi ich powstac kilka wzdloz wschodniej i zachodniej.

                        Czyli kilka a nie jeden duży? Czyli zmieniłeś zdanie, a nie ja mam klapki na
                        oczach? A dlaczego wzdłuż Wschodniej i Zachodniej akurat? Żeby zablokować
                        szczególnie na Zachodniej świeżo poszerzoną jezdnię? Wtedy to już na pewno
                        będzie trzeba z powrotem zawężać (co i tak należało by zrobić) bo korki z powodu
                        wjazdu i wyjazdu aut w określonych godzinach będą po horyzont. Parkingów nie
                        robi się tam, gdzie ładnie wyglądają na mapie i wydaje się, że dla kierowcy
                        atrakcyjnie, tylko tam, gdzie jest to uzasadnione systemowo, a więc gdzie nie
                        będą powodowały przestojów oraz będą logicznie powiązane z innymi środkami
                        transportu i obszarami docelowymi. Małe parkingi pod nowymi budynkami, które
                        powstaną może w 2115 jak dalej zamiast nich będą organizowane konkursy
                        urbanistyczne, powinny być podziemne na pewno, aby auta dojeżdżające do obiektów
                        nie zaśmiecały podwórzy i chodników. Ciekawi mnie gdzie przy Wschodniej
                        natomiast chcesz stawiać parkingi, bo luk w zabudowie to tam wiele nie ma.

                        > Oczywiscie wielopoziomowe ale nie molochy. Jesli bedzie ich kilka > w
                        rozsadnej cenie to beda mialy klientow.

                        Przy jakich cenach będą miały klientów? I od razu przy odpowiedzi jakie to wg
                        Ciebie będą ceny tych wielopoziomowych specjalnie zbudowanych od nowa parkingów
                        uzasadnij skąd takie dane.

                        > Co za roznica kto bedzie na nich parkowal jesli beda mialy
                        > klientow?

                        A dlaczego mają mieć, skoro np. przy Tuwima są teraz ze 3 dziadoparkingi
                        (bodajże po 2 PLN / h) i tyyyyyle chodników do zastawienia?

                        > W chwili obecnej nie ma parkingow takich na ktorych nie balbym sie > zostawic
                        samochodu...

                        Wszystkie dziadoparkingi jakie widziałem w okolicy Tuwima, Sienkiewicza,
                        Kilińskiego itd. są strzeżone, ogrodzone i niemal darmowe.

                        > Ale to wszystko to i tak srodki dorazne.

                        Nie wątpię...

                        > Lodz zdecydowanie lepiej by sie rozwijala jesli by powstalo w niej > metro.

                        Oooo... hah, dobre ;) Ostatni projekt po analizach opłacalności i popytu wśród
                        mieszkańców znaleziono pół roku temu w koszu na śmieci w ZDiT. Masz bardzo
                        ekonomiczne podejście do inwestowania, wiesz?

                        > I to powinien byc plan docelowy.

                        No tak, bo po co budować tańszą i już rozpoczętą inwestycję kolei miejskiej,
                        aglomeracyjnej i KDP z węzłami przesiadkowymi do tramwajów i autobusów...
                        wywalmy kasę na wiecznie budowane (jak w Warszawie od ponad 20 lat) metro...
                        Genialny pomysł!

                        > Mnimum 2 nitki

                        Tylko 2? A może 5, co się będziemy przejmować ekonomią.

                        > - wschod zachod plus polnoc poludnie (Zgierz - Pabianice)

                        Metro do Zgierza i Pabianic... coraz ciekawiej. A może od razu połączmy się
                        metrem z Ozorkowem? Nie?

                        > Wokol centrum powinien powstac ring z metrem ktore kursowaloby
                        > gratis.
                        > TO JEST PRZYSZLOSC...

                        Raczej urban-fiction, ale piszesz anonimowo więc nie ma co się ograniczać ;)
                        • Gość: Mario jakub_polewski IP: 83.238.13.* 02.08.10, 14:00
                          Witam,

                          Kolego rozbrajasz mnie z Twoja dedukcja i licencją na nieomylność.

                          Przeczytałem Twoj opis- CV masz rzeczywiscie bogate ale w smieci.

                          Niestety moje zdanie o Tobie to kolejny wiesniak lanser ktory szuka w tym
                          miescie etatu za panstwowe pieniadze.

                          Moja rada na dokonanie zmian w tym miescie to pozbyc sie takich jak Ty darmozjadów.

                          Jestem ciekawy jakie jest Twoje wyksztalcenie? Pewnie humanistyczne? Pracy sie
                          nie moze znalesc? Etacik w miescie?

                          (mam wyksztalcenie techniczne z branzy w ktorej probujesz byc specjalista i
                          pracuje w zachodnim koncernie)

                          Ostatnie pytanie - co Ci sie udalo w Lodzi zrobic? Co udalo CI sie zrobic w
                          Twoim zyciu ze jestes takim mądralą?
                          Chetnie o tym uslysze.

                          Pierdoly takie jak Ty w Twoim zyciorysie to na studiach balem sie w CV wpisywac...
                • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 22:19
                  Gość portalu: oli napisał(a):

                  > Odpuść sobie złośliwości i naśmiewanie się z innych.

                  Będę wdzięczny za przykład, jeżeli gdzieś napisałem coś nieadekwatnie, ale
                  szczerze po przeczytaniu naszej rozmowy nic takiego nie widzę. Owszem, trochę
                  ironizuję miejscami, ale to wynik kontaktów także z innymi mniej rzeczowymi
                  dyskutantami na tym forum.

                  > W weekendy ciężko tam znaleźć miejsce parkingowe na samochód a
                  > parkingu raczej nie mają małego.

                  No zgadza się, ale to jest argument za tym, że auta są problemem transportowym i
                  że nie da się ich nigdy obsłużyć optymalnie.

                  > Poza tym wracając z manufaktury trawmajem kilka razy - nie
                  > widziałem żeby ktoś miał ze sobą większą ilość zakupów.

                  Jak się ma większą ilość zakupów zamawia się taksówkę na powrót. Tramwaj to jest
                  dojazd wtedy do CH.

                  > Wniosek z tego taki, że na większe zakupy wybierają się
                  > samochodami.

                  Na większe tak. Ale "wieksze zakupy" to nie jest ani jedyny ani wiodący cel
                  korzystania z przestrzeni publicznych. Więc nie widzę za bardzo nigdzie powodu,
                  żeby Piotrkowska miała cierpieć z powodu niedostatku dojazdu i parkowania
                  samochodem.

                  > Mówiąc o warunkach pogodowych miałem na myśli cały rok. Śmiejesz
                  > się, że się boję deszczu, a wystarczy popatrzeć ile ludzi jest na > ulicach a
                  ile w centrach handlowych gdy pada.

                  Z ekonomicznego punktu widzenia ma to częściowo sens co napisałeś w sytuacji,
                  kiedy deszcz leje od rana a ktoś chce zakupy jednak zrobić, wtedy autko i do CH.
                  Ale ile jest też ludzi wewnątrz lokalów usługowych, gastronomicznych itd. przy
                  ulicach? Nie kojarzę też, żeby szczególnie deszcz odstraszał zwiedzających,
                  turystów na placach i ulicach handlowych w miastach zachodnich. To nie jest
                  argument, żeby zadaszać zabytkowe ulice.

                  > Do restauracji, kina, na wypoczynek - zgodzę się, ale nie na
                  > poważne zakupy.

                  Jak sam zauważyłeś, "poważne zakupy" to nie jest jedyny ani dominujący sposób
                  korzystania z centrum miasta. Równie bezcelowy argument jak gdybym napisał:
                  samochodem nie poopalasz się, nie popływasz, nie pojeździsz rowerem itd... brzmi
                  niedorzecznie i banalnie?

                  > Widzę, że się już nieźle rozkręciłeś, ale zapomniałeś, że ja
                  > wypowiadam się tylko wykorzystywaniu samochodu do większych
                  > zakupów.

                  A ja zwracam uwagę, że to w takim razie NIE jest problem, skoro nie tylko
                  zakupami większymi ludzie żyją. Dlatego hipoteza o upadku Piotrkowskiej z powodu
                  braku miejsc parkingowych i dowolnego wjazdu aut na nią jest nietrafiona.

                  > Do innych celów faktycznie nie potrzebuję samochodu i tak jak
                  > wcześniej już napisałem: Piotrkowska po wielu
                  > zmianach była by dobrym punktem do spacerów i wypadu do
                  > restauracji z dojazdem tramwajem.

                  Otóż to. A zmiany o jakich napisałeś są przewidziane do wprowadzania już do 2012
                  roku. W przyszłym - o ile dobrze pamiętam - ma być już wymiana nawierzchni i
                  mebli miejskich, być może będą też już rozwiązania transportowe, chociaż jak
                  czytam kolejne rewelacje na temat skutków negocjacji NGO ze ZDiT to krew zalewa,
                  bo okazuje się, że ZDiT nie zmienił się na lepsze. Rzucił tylko parę ochłapów
                  dla pozoru na początek. Sam pamiętam takie zdanie dyrektora Winsche:
                  "Ale zauważcie, że w ogóle ktoś Wam pozwala rozmawiać, wcześniej tak nie
                  było".
                  Cóż za łaska ;) Więc z tą poprawą dostępności komunikacyjnej dla
                  Pietryny nie wiem jak będzie jeszcze...

                  > To było o centrach handlowych oczywiście. Jakie jest centrum Łodzi > nie
                  trzeba pisać.

                  Fakt.

                  > problem nie tkwi w standardach lokali tylko w wyglądzie ulicy,

                  Wygląd ulicy ma się jakoś do przyjemności korzystania z toalety? Bo się gubię
                  już trochę w Twoim meandrowaniu po tematach... Zarzuciłeś Pietrynie, że trzeba
                  lać po bramie, a Ty tak nie lubisz. Pokazałem, że to nieuzasadniona teza.

                  > obecności bezdomych, żuli, braku poczucia bezpieczeństwa
                  > wieczorem.

                  Obszary uczęszczane przez turystów i pełne ludzi, handlu i imprez mają to do
                  siebie, że zawsze przyciągają większy udział np. złodziei. To samo jest jeśli
                  idzie o statystyki przestępczości np. w Krakowie. Stare Miasto jest najbardziej
                  niebezpieczne wg statystyk Policyjnych, podobnie jest z Piotrkowską.

                  > Dlatego wolę bywać w lokalach w manufakturze.

                  Nie ma sensu Cię przekonywać, Twój wybór. Dyskutuję o ogólnych twierdzeniach na
                  temat roli samochodów i parkingów w ożywianiu ulicy Piotrkowskiej. To mnie
                  interesuje w temacie.

                  > Gdyby przed tymi punktami była widoczna informacja z ulicy, że są > tam
                  ubikacje to by napewno pomogło ulicy.

                  Warto zgłosić do Biura Menadżera Piotrkowskiej (W. Adamiak, Piotrkowska 153).

                  > W praktyce pewnie mało kto wie, że może skorzystać
                  > z wc nie zostając przegonionym przez obsługę.

                  Możliwe, ale jednak może. Prawdopodobnie problem zostanie rozwiązany przy
                  zmianie mebli miejskich, wtedy powinny pojawić się (mam nadzieję) informacje o
                  toaletach bezpłatnych dla każdego.

                  > Rozróżnij słowo spacer (*wypoczynek*) od zakupów gdzie chodzisz od > sklepów
                  do sklepów, a na Piotrkowskiej nie są one skupione w
                  > jednym punkcie

                  Ale dlaczego stawiasz "duże zakupy" jako tak istotny problem w przypadku
                  Piotrkowskiej? Świat nie obraca się wokół zakupów. Ja np. do Manufaktury jeżdżę,
                  ale raczej do kina niż na zakupy, bo wg mnie niewiele jest w Manufakturze do
                  kupowania.
          • elwisz.czosnek Re: Po co handel? 27.07.10, 10:40
            jakub_polewski napisał:

            > Masz uczulenie na promienie słoneczne, fobię na przestrzeń czy
            lubisz wdychać
            > zanieczyszczone zarodnikami pleśni powietrze z nieczyszczonych
            klimatyzatorów?
            >

            Niekoniecznie. Może mam dwójkę rozbrykanych dzieciaków. Łatwiej i
            wygodniej jest mi zrobić zakupy w przestrzeni co do której mam
            pewność że dziecko nie wskoczy mi do kałuży czy nie wdepnie w minę.
            Dziecko któremu nie muszę rozpinać i zapinać kurteczki trzymając
            torby z zakupami co 5 minut.

            Za to chciałbym wieczorem, w spokoju przespacerować się z partnerką
            Piotrkowską. Obejrzeć coś, zjeść, posiedzieć. W moim wyobrażeniu
            Piotrkowskiej nie ma na niej siedzib banków (zamkniętych wieczorami i
            w niedziele), brak ciucholandowych marketów (ale jet już miejsce na
            takie rozwiązania jak bodajże Amsterdam z Narutowicza). Sklepy to
            Kościuszki - drodzy kupcy, tam ruch samochodowy jest! :D.

            O oczywistej oczywistości jak czystość czy meble miejskie nie
            wspominam, bo wstyd rozmawiać o tym w kategoriach przyszłości a nie
            naturalnego obowiązku.
            • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 11:10
              elwisz.czosnek napisał:

              > Niekoniecznie. Może mam dwójkę rozbrykanych dzieciaków. Łatwiej i
              > wygodniej jest mi zrobić zakupy w przestrzeni co do której mam
              > pewność że dziecko nie wskoczy mi do kałuży czy nie wdepnie w
              > minę.

              Jasne, to jak wychowujesz swoje dzieci to Twoja sprawa, ale współczuć można, że
              dziecko zamiast na świeżym powietrzu jest uczone chowania się po centrach
              handlowych. Czyli do parku, lasu, na wakacje na plażę itd, dzieci nie zabierasz,
              bo wdepną w kałużę (skandal!, straszne!!!!, kto to słyszał, żeby dzieci
              wchodziły do kałuży) albo w minę (trauma do końca życia i z automatu dur brzuszny).

              > Dziecko któremu nie muszę rozpinać i zapinać kurteczki trzymając
              > torby z zakupami co 5 minut.

              Czyli wychowujesz dzieci wg swojej wygody. Nie myślisz więc o nich, jako o
              dzieciach, tylko o swojej wygodzie. A może dziecko ma ochotę pochlapać się w
              kałuży z kolegami w parku? Albo pobiegać na świeżym powietrzu? No ale Tobie jest
              wygodniej tak jak robisz. Lepiej nie kontynuujmy tego tematu. Naprawdę.

              > Za to chciałbym wieczorem, w spokoju przespacerować się z
              > partnerką Piotrkowską.

              Byle nie z dziećmi, bo im spacer potrzebny na świeżym powietrzu nie jest. "W
              spokoju" to oczywiście jak już dzieci się pozbędziesz zostawiając gdzieś w domu.
              Dzieci nie zasługują na spacer po Piotrkowskiej? Bo one są tylko do odebrania z
              przedszkola / szkoły, zahaczają na szybko przez Centrum Handlowe i lądują w domu.

              > Obejrzeć coś, zjeść, posiedzieć. W moim wyobrażeniu
              > Piotrkowskiej nie ma na niej siedzib banków (zamkniętych
              > wieczorami i w niedziele)

              To jedno, ale drugie, że Piotrkowska ma także zamknięte lokale gastronomiczne
              wtedy kiedy Ty czy ja wychodzimy na miasto właśnie. Otwarte są tylko nieliczne
              kebabiarnie. Ale handlowcy się skarżą, że to wina np. Menadżera Piotrkowskiej.
              Bardzo logiczne…

              > brak ciucholandowych marketów

              Ale do Geanta albo Carrefoura będących de facto gigantycznymi ciucholandami to z
              przyjemnością jeździsz samochodem do centrum handlowego?

              > (ale jet już miejsce na takie rozwiązania jak bodajże Amsterdam z
              > Narutowicza). Sklepy to Kościuszki - drodzy kupcy, tam ruch samochodowy jest! :D.

              No właśnie. Jest na Kościusz i na Zachodniej. Ileż tam tych sklepów…. Normalnie
              drugi Amserdam… taaak. A ile sklepów jest na Piotrkowskiej między Żwirki a
              Mickiewicza? :D

              > O oczywistej oczywistości jak czystość czy meble miejskie nie
              > wspominam, bo wstyd rozmawiać o tym w kategoriach przyszłości a nie
              > naturalnego obowiązku.

              Tu pełna zgoda.
              • elwisz.czosnek Re: Po co handel? 27.07.10, 16:17
                jakub_polewski napisał:

                > elwisz.czosnek napisał:
                >
                > > Niekoniecznie. Może mam dwójkę rozbrykanych dzieciaków. Łatwiej i
                > > wygodniej jest mi zrobić zakupy w przestrzeni co do której mam
                > > pewność że dziecko nie wskoczy mi do kałuży czy nie wdepnie w
                > > minę.
                >
                > Jasne, to jak wychowujesz swoje dzieci to Twoja sprawa, ale współczuć
                można, że
                > dziecko zamiast na świeżym powietrzu jest uczone chowania się po
                centrach
                > handlowych. Czyli do parku, lasu, na wakacje na plażę itd, dzieci nie
                zabierasz
                > ,
                > bo wdepną w kałużę (skandal!, straszne!!!!, kto to słyszał, żeby
                dzieci
                > wchodziły do kałuży) albo w minę (trauma do końca życia i z automatu
                dur brzusz
                > ny).
                >
                > > Dziecko któremu nie muszę rozpinać i zapinać kurteczki trzymając
                > > torby z zakupami co 5 minut.
                >
                > Czyli wychowujesz dzieci wg swojej wygody. Nie myślisz więc o nich,
                jako o
                > dzieciach, tylko o swojej wygodzie. A może dziecko ma ochotę
                pochlapać się w
                > kałuży z kolegami w parku? Albo pobiegać na świeżym powietrzu? No ale
                Tobie jes
                > t
                > wygodniej tak jak robisz. Lepiej nie kontynuujmy tego tematu.
                Naprawdę.
                >

                Jakubie, poważnie chcesz wymianę zdań sprowadzić do absurdu? Proszę.
                Może dlatego lecę z dzieciakami do centrum handlowego bo partnerka
                leży w szpitalu (została zaatakowana przez młodzieńców na
                Piotrkowskiej), a ja nie mam ich z kim zostawić. Chętnie bym wyszedł do
                parku, ale akurat w nim gity siedzą, piją, palą i bluźnią, a SM nic
                sobie z tego nie robi mimo moich zgłoszeń. Owszem, nie chciałbym by
                dzieci bawiły się w ich towarzystwie.

                > > Za to chciałbym wieczorem, w spokoju przespacerować się z
                > > partnerką Piotrkowską.
                >
                > Byle nie z dziećmi, bo im spacer potrzebny na świeżym powietrzu nie
                jest. "W
                > spokoju" to oczywiście jak już dzieci się pozbędziesz zostawiając
                gdzieś w domu
                > .

                Dzieci akurat zostały z dziadkami na działce pod Łodzią. Las, cisza,
                świeże powietrze. Ale masz rację, lepszy ogródek na Piotrkowskiej, dym
                z papierosów, zapach moczu, ryk z młodego gardła wierszowany.

                > > Obejrzeć coś, zjeść, posiedzieć. W moim wyobrażeniu
                > > Piotrkowskiej nie ma na niej siedzib banków (zamkniętych
                > > wieczorami i w niedziele)
                >
                > To jedno, ale drugie, że Piotrkowska ma także zamknięte lokale
                gastronomiczne
                > wtedy kiedy Ty czy ja wychodzimy na miasto właśnie. Otwarte są tylko
                nieliczne
                > kebabiarnie. Ale handlowcy się skarżą, że to wina np. Menadżera
                Piotrkowskiej.
                > Bardzo logiczne…

                Menadżera nie przywołałem, bo i po co. Napisałem że wolę w miejsce
                banków (zamkniętych w niedzielę) kawiarnie, galerie, księgarnie.


                >
                > > brak ciucholandowych marketów
                >
                > Ale do Geanta albo Carrefoura będących de facto gigantycznymi
                ciucholandami to
                > z
                > przyjemnością jeździsz samochodem do centrum handlowego?
                >
                Ależ, wygodniej i sprawniej jest przejść od jednego sklepu na wagę do
                drugiego. Przy okazji mam możliwość kopsnięcia Kerownikowi 50 gr na
                piwko - bezcenna.

                > > (ale jet już miejsce na takie rozwiązania jak bodajże Amsterdam z
                > > Narutowicza). Sklepy to Kościuszki - drodzy kupcy, tam ruch
                samochodowy j
                > est! :D.
                >
                > No właśnie. Jest na Kościusz i na Zachodniej. Ileż tam tych sklepów….
                Nor
                > malnie
                > drugi Amserdam… taaak. A ile sklepów jest na Piotrkowskiej między
                Żwirki
                > a
                > Mickiewicza? :D

                Amsterdam to nazwa własna sklepu nie miasta. Zwrot „drodzy kupcy” był
                ironiczny. Właśnie ze względu na oszałamiającą ilość sklepów przy tej
                ulicy.

                >
                > > O oczywistej oczywistości jak czystość czy meble miejskie nie
                > > wspominam, bo wstyd rozmawiać o tym w kategoriach przyszłości a nie
                > > naturalnego obowiązku.
                >
                > Tu pełna zgoda.
                >

                Bez sensu, to taka prowokacja była :P

                PS. Jakubie, Twoje posty czytam co jakiś czas, na FB w zasadzie się
                zgadzamy komentując wpisy znajomych. W tym miejscu szczerze mnie
                zaskoczyłeś swoim jadem i absurdalnym chwytaniem niedopowiedzeń. Ja
                wiem, Kartagina musi zostać zniszczona. Piotrkowska uber alles.
                Tylko nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego akurat Twoja mojszość ma
                być najmojsza?
                Dlaczego krytykujesz, atakujesz osoby które z braku czasu i dla wygody
                chcą kupować w centrach handlowych? Które nie mają czasu (choćby na
                dojazd, choćby po to by z dzieckiem spędzić więcej czasu, choćby po to
                by za miasto wyjechać czy po prostu poczytać), a może i nie są na tyle
                zasobne by kupować drożej, bo przecież Piotrkowska wymaga by było
                drożej (bo reprezentacyjne centrum, bo elita tam ma mieszkać).
                Jakubie, sprawa jest zacna i słuszna. Także i mnie zależy na tym by
                Centrum to było centrum, a nie wypacykowany slums. Tylko życzę odrobinę
                dystansu i zrozumienia, nie każdy będzie umierał za Piotrkowską i nie
                każdy podziela Twoją wizję.
                • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 22:47
                  Jest tak że trzeba wiedzieć co się mówi a nie mówić co się wie, Kubus
                  póki co o wychowywaniu dzieci ma jeszcze mniejsze pojęcie niż o
                  ochronie i konserwacji zabytków a zarzuty że robimy coś dla swojej
                  wygody trudno zrozumieć komuś kto codziennie umartwia się jeżdżąc
                  rowerkiem.
                  • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 23:03
                    Gość portalu: hehe napisał(a):

                    > Kubus
                    > póki co o wychowywaniu dzieci ma jeszcze mniejsze pojęcie niż o
                    > ochronie i konserwacji zabytków

                    Za to "hehe" się zna i wie lepiej a jego opinia jest wyznacznikiem tego
                    kto inny się zna albo nie zna xD

                    > a zarzuty że robimy coś dla swojej
                    > wygody trudno zrozumieć komuś kto codziennie umartwia się jeżdżąc
                    > rowerkiem.

                    Skąd wiesz, jak często jeżdżę i czym? Jazda rowerem a umartwienie, też niezła ocena.
                    • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 23:30
                      Jak sam wiesz dzieciaku każdy ma prawo do własnej oceny a twój wiecznie
                      spitolony humorek i kwaśna minka to chyba od tego umartwiania bo
                      przecie nie z powodów niedomagań psychicznych. Na wychowaniu dzieci
                      podobnie niewiele wiesz jak o zabytkach, bo brak ci jakichkolwiek
                      doświadczeń praktycznych, i tak już niestety zostanie. Jestes taka
                      kaleką psychiczną która od razu uważa że wszystko wie, a ponieważ wiesz
                      wszystko nic więcej nie jestes się w stanie nauczyć, ale to nie jest
                      największy twój problem. Lansuj się dalej chłopcze, co ci zostało.
                      • jakub_polewski Re: Po co handel? 28.07.10, 01:59
                        Gość portalu: hehe napisał(a):

                        > Jak sam wiesz dzieciaku

                        No to kiedy mi to powiesz w realu?
                        • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 28.07.10, 02:05
                          Nie wiem czemu chcesz się ze mną spotkać w realu ale dziecko daj sobie
                          spokój, mało kto ma czas na ustawki z oszołomem zwłaszcza że jak nie
                          raz się okazało tylo w gębie mocny jesteś a i to nie siłą argumentu a
                          wrzaskiem jedynie. Nie dopraszaj się i nie błagaj, u mnie posłuchania
                          nie dostąpisz żebyś nie wiem jak prowokował i jak się napinał, bo
                          szkoda na ciebie czasu lanserze.
                          • jakub_polewski Re: Po co handel? 28.07.10, 02:12
                            Aha, to bardzo ciekawe, szczególnie w temacie:

                            1) niszczenie elewacji przez sieć trakcyjną,
                            2) "estetyka" betonowej kostki,
                            3) "zbawienny wpływ" samochodów na handel ulicy Piotrkowskiej,
                            4) remonty kamienic w Łodzi a we Wrocławiu.

                            Jesteś prawdziwym fachowcem w tych tematach o czym świadczą Twoje wpisy na tym
                            forum. Dziękuję, że można się od Ciebie wiele dowiedzieć na te tematy.
                            • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 28.07.10, 02:26
                              No i znowu bredzisz, o handlu na piotrkowskiej nie pisałem nic więc
                              znowu chłopie nie na temat, taka z tobą rozmowa a wytłumaczyć nic się
                              nie da jak ktoś ma zakutą główkę. Na szczęście są specjaliści z mpk
                              między innymi i to oni dbają o trakcję a nie takie oszołomki bo byłoby
                              kiepsko. Trolluj dalej i lansuj się a twej główki wiedzą ja katować nie
                              będę masz internet i telefon od tego. Jak chcesz darmowych korepetycji
                              to się zgłoś gdzie indziej.
                • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 22:48
                  elwisz.czosnek napisał:

                  > Jakubie, poważnie chcesz wymianę zdań sprowadzić do absurdu?

                  Nie chcę... odpisuję na Twoje argumenty.

                  > Proszę. Może dlatego lecę z dzieciakami do centrum handlowego bo
                  > partnerka leży w szpitalu (została zaatakowana przez młodzieńców
                  > na Piotrkowskiej), a ja nie mam ich z kim zostawić.

                  I to znaczy, że na Piotrkowskiej upadł handel?

                  > Chętnie bym wyszedł do parku, ale akurat w nim gity siedzą, piją, > palą i
                  bluźnią, a SM nic sobie z tego nie robi mimo moich
                  > zgłoszeń.

                  Może jakbyś wyszedł faktycznie do tego parku, np. na Zdrowie albo Źródliska czy
                  Poniatowskiego to byś zauważył, że jest tam masa ludzi i nikogo żadne "gity" nie
                  biją :D

                  > Owszem, nie chciałbym by dzieci bawiły się w ich towarzystwie.

                  To w jakim towarzystwie Twoje dzieci się w ogóle bawią? Nie ma już innego? Czy
                  to ma znaczyć, że każde dziecko, które po prostu się bawi na otwartej
                  przestrzeni jest "żulem", "gitem" i "drechem"? Ciekawy masz obraz świata, wiesz?

                  > Dzieci akurat zostały z dziadkami na działce pod Łodzią. Las,
                  > cisza, świeże powietrze.

                  Fakt, działka jest niezła ;)

                  > Ale masz rację, lepszy ogródek na Piotrkowskiej, dym
                  > z papierosów, zapach moczu, ryk z młodego gardła wierszowany.

                  W Manufakturze nie pije się piwka i nie pali fajek? Bluzgi w Manu też słyszałem,
                  do kina przecież czy do galerii chodzą tam ci sami użytkownicy co ulicy
                  Piotrkowskiej.

                  > Menadżera nie przywołałem, bo i po co. Napisałem że wolę w miejsce
                  > banków (zamkniętych w niedzielę) kawiarnie, galerie, księgarnie.

                  Musi być popyt. Bez sprawnej komunikacji (samochodziarzom wyjaśniam, że samochód
                  ani nie jest jedynym środkiem transportu ani tym bardziej nie jest sprawnym w
                  śródmieściu) i uatrakcyjnienia przestrzeni nie będzie popytu. Chociaż akurat
                  banki mają to do siebie, że remontują kamienice (nie wszystkie, ale je stać na
                  to i wiele to robi). Na 2 km te banki się niwelują wg mnie, jak chcę iść do
                  kawiarni czy herbaciarni mam spory wybór od pl. Wolności aż po rejony pl. Schillera.

                  > Ależ, wygodniej i sprawniej jest przejść od jednego sklepu na wagę > do
                  drugiego. Przy okazji mam możliwość kopsnięcia Kerownikowi 50
                  > gr na piwko - bezcenna.

                  Nie rozumiem. Na Wschodniej masz ciucholand obok ciucholandu, to samo przy
                  Jaracza :) Większe zagęszczenie sklepów niż w CH :D

                  > Zwrot „drodzy kupcy” był ironiczny. Właśnie ze względu na
                  > oszałamiającą ilość sklepów przy tej ulicy.

                  No więc coś nie pasuje do tej hipotezy, że brak klientów to brak możliwości
                  dojazdu samochodem i zaparkowania, prawda?

                  > Bez sensu, to taka prowokacja była :P

                  Czyli nie remontować Piotrkowskiej?! A to wybacz, nie chwyciłem takiej ironii ;)

                  > PS. Jakubie, Twoje posty czytam co jakiś czas, na FB w zasadzie
                  > się zgadzamy komentując wpisy znajomych. W tym miejscu szczerze
                  > mnie zaskoczyłeś swoim jadem i absurdalnym chwytaniem
                  > niedopowiedzeń.

                  Ale żyjesz? Czy jad zabił? A serio, nie widzę nigdzie jadu. Uważam wpisy na
                  zasadzie: "Wolę Manu, bo szybciej z dziećmi pod pachą a w ogóle deszcze leje a w
                  parku czyhają dresy" za godne najgłębszej ironii ze względu na kompletne
                  oderwanie od rzeczywistości.

                  > Ja wiem, Kartagina musi zostać zniszczona. Piotrkowska uber alles.

                  Nie, dlaczego uber alles? Ale faktycznie, ważne jest promowanie pewnych postaw i
                  obalanie mitów i chodzi mi tylko i wyłącznie o "zbawienny wpływ samochodów na
                  rozwój handlu" bo jest to absurd nieprawdopodobny, szczególnie, że wszelkie
                  przykłady dowodzą, że samochody odgrywają w mieście rolę jedynie destrukcyjną,
                  nie są nawet zaliczane do środków transportu miejskiego (gdyż nie są w stanie
                  obsłużyć obszarów zurbanizowanych).

                  > Dlaczego krytykujesz, atakujesz osoby które z braku czasu i dla
                  > wygody chcą kupować w centrach handlowych?

                  Nic podobnego, nadinterpretujesz to co napisałem. Uznałem wszystkie Twoje wpisy
                  za rzekome argumenty za wprowadzeniem samochodów na ulicę Piotrkowską. I tylko w
                  tym kontekście odpisuję. Możliwe, że to z kolei nadinterpretacja Twoich wpisów z
                  mojej strony. Owszem, CH nie są najszczęśliwszą formą zagospodarowania
                  przestrzeni miejskiej, ale akurat do Manufaktury i Galerii Łódzkiej o tyle nie
                  mam zastrzeżeń, że są zbudowane w śródmieściu a nie np. na Chocianowicach, więc
                  obsługują centrum Łodzi, nie decentralizują miasta.


                  Pozdr.
        • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 00:38
          Zadaszenie piotrkowskiej to jest myśl, nie wiem czy w łodzi by się
          sprawdziło ale widziałem coś takiego w kilku miastach na świecie i
          zawsze rewelka.
          • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 11:13
            Gość portalu: hehe napisał(a):

            > Zadaszenie piotrkowskiej to jest myśl, nie wiem czy w łodzi by się
            > sprawdziło ale widziałem coś takiego w kilku miastach na świecie i
            > zawsze rewelka.

            Ahaś, ciekawe jak rozwiążesz problem zróżnicowanej wysokości budynków czy
            elementów architektonicznych jak wieżyczki, attyki itd, np. na kamienicach
            neogotyckich i eklektycznych... tia...

            Na szczęście na podobne bzdury nie zgodzi się WKZ. Zadaszanie natomiast może być
            ciekawe w przypadku wybranych podwórzy, np. planowane było to w biurowcu
            Siemensa przy Piotrkowskiej 96.
            • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 13:26
              Masz internett chłopcze to zobacz jak to rozwiązali gdzie indziej. Mam
              ci fotki podesłać czy co? Musiałbym chyba z komentarzem bo możesz nie
              zrozumieć jak to rozwiązali z różną wysokością budynków ale bardzo
              ciekawie i co najważniejsze można kiedys bez śladu zdemontować. na
              razie to wkz zgadza się co do tego że jestes oszołom. Co dla ciebie
              ciekawe to może sobie ogłaszaj na swojej stronce internetowej bo mni
              mało interere, nie wiem jak innych ale obawiam się że podobnie.
              • jakub_polewski Re: Po co handel? 27.07.10, 22:58
                Gość portalu: hehe napisał(a):

                > Masz internett chłopcze to zobacz jak to rozwiązali gdzie indziej. Mam
                > ci fotki podesłać czy co?

                Tak, koniecznie pokaż mi zdjęcie zadaszonej 2 km ulicy o takiej różnicy
                wysokości zabudowy. Koniecznie. I powiedz, że bez uszczerbku na wartości
                architektonicznej poszczególnych budynków (vide w niektórych przypadkach wbite
                po prostu elementy konstrukcyjne do elewacji poniżej poziomu wieżyczek, attyk).

                > Musiałbym chyba z komentarzem bo możesz nie
                > zrozumieć


                Z osobami takimi jak Ty po prostu się nie dyskutuje :)

                > Na razie to wkz zgadza się co do tego że jestes oszołom.

                Wiesz, to Twoja sprawa, że obecny WKZ jest dla Ciebie wzorem i autorytetem,
                pytanie tylko, dlaczego? (Allart, Geyer, Biedermann, Barciński, wpisywanie do
                rejestru na ostatnią chwilę, odmawianie wpisów do rejestru obiektów burzonych
                będących w ewidencji gminnej, kierowanie się opinią prywatnych inwestorów i ich
                interesem ekonomicznym, snucie różnych bajek jak to "ludzie kogoś tam coś mu
                zabraniają", mówienie raz tak raz inaczej...). Chcesz ośmieszyć WKZ, poruszaj
                jego temat publicznie.
                • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 23:26
                  Na razie to ty sie osmieszasz, skoro sie ze mną nie dyskutuje ciekawe
                  czemu tak namiętnie to robisz. I jeszcze raz w trosce o twój image:
                  trzeba wiedzieć co się mówi a nie mówić co się wie. Póki co w WKZ nie
                  pracuje ani jeden taki oszołom który by dorównał tobie w
                  dyletanctwie. Coś chłopie czytałeś ale nic do końca i to twój
                  problem. Rób z siebie dalej zywy banner reklamowy, czym więcej się
                  lansujesz tym bardziej widać że nie masz nic do powiedzenia i wiesz
                  doprawdy bardzo malutko, a teraz idź do Uli ona cię pocieszy, jej się
                  w rękaw wypłacz bo ja już się właśnie przekonałem że nic mądrego nie
                  napiszesz
                  • jakub_polewski Re: Po co handel? 28.07.10, 02:09
                    No to co z tą siecią trakcyjną? Które to kamienice zniszczyła sieć trakcyjna?
                    • Gość: hehe Re: Po co handel? IP: *.toya.net.pl 28.07.10, 02:13
                      Nie jestem od udzielania szczylom korepetycji zwłaszcza że jak ci
                      napiszę to znowu zaczniesz bredzić coś o moim nicku, finansowaniu i
                      ogólnie nie na temat. Masz internet i telefon to się dziecko dowiedz.
      • jakub_polewski Re: Jak Piotrkowska zaczynała się zmieniać 27.07.10, 00:20
        Gość portalu: urbi arch napisał(a):

        > obliczu rewolucji komunikacyjnej i zmieniających się ludzkich
        > potrzeb.

        I znowu te niewynikające z żadnych badań mity o wpływie wzrostu udziału
        samochodów w ruchu po mieście na spadek handlu na Piotrkowskiej. I jeszcze o
        zgrozo powielane przez osobę podpisującą się "urbi arch".

        > to co było dobre w 93 roku, w roku 2000 zaczęło zalatywać
        > anachronizmem.

        Anachronizm to twierdzenie, że ruch samochodowy jest podstawą poruszania się po
        mieście i obsługi śródmiejskich terenów.

        > dziś wystarczy spojrzeć na piotrkowską , nie trzeba
        > nic mówić.

        Tak, wystarczy spojrzeć na konia, jaki jest każdy widzi. Od "urbi arch" wymagało
        by się naukowego podejścia, a nie potocznego.

        > dziś też ciekawi mnie co pan doradza prezydentowi sadzyńskiemu.

        Na pewno dużo mądrzejszych rzeczy niż twierdzenie, że handel na Piotrkowskiej
        upada z powodu braku nieograniczonego wjazdu samochodów na nią.

        > jeżeli podtrzymuje pan rozwiązania z 93 roku, to wg mnie mamy
        > pecha.

        Pecha to ma Łódź do anachronizmów wypowiadanych przez "urbi arch".
        • Gość: gość Jak ci nie wstyd podpisywać tego nazwiskiem IP: 94.254.169.* 27.07.10, 08:28
          Przecież tu bujda goni bujdę. Ja bym się wstydził napisać taki stek bzdur, a ty
          się nie przejmujesz i podpisujesz to imieniem i nazwiskiem. Trochę skromności i
          trochę samooceny tego co piszesz. A nie zasada, e jak zakrzyczę, to będzie po
          mojemu. Rzadko się zdarza, żeby w tak długim poście nie napisać ani jednego
          mądrego słowa, tobie się udało.
          • przygoda Podpisane nazwiskiem wiec wiecej znaczy 27.07.10, 08:40
            Na pewno wiecej niz wypociny kilku tutaj "specjalistow"!
            Jakub Polewski jest spolecznym opiekunem zabytkow, wiekszosc wypowiadajacych sie
            ma niestety zerowa wiedze o Lodzi, komunikacji i tworzeniu przestrzeni wiec moze
            niech zajma sie tym na czy sie znaja a nie pisac bzdury na forum.
            Gdyby sluchac poniektorych tutaj okazaloby sie ze trzeba wywalic polowe kamienic
            i zrobic drogi i parkingi, tylko po co wtedy przyjezdzac do centrum!?
            • Gość: hehe Re: Podpisane nazwiskiem wiec wiecej znaczy IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 16:35
              To może Kubuś też się zajmie tym na czym się zna bo na razie zajmuje
              się głównie lansem a na tym akurat to zna się jak widać słabo
          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Jak ci nie wstyd podpisywać tego nazwiskiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.10, 08:42
            Widać, że wstydzisz się podpisywać swoich bzdur imieniem i nazwiskiem.

            > Rzadko się zdarza, żeby w tak długim poście nie napisać ani jednego
            > mądrego słowa, tobie się udało.

            Z tym ani jednego to bym nie przesadzał, bo napisał coś od siebie, a nie tylko
            cytował Twój post. W Twoim poście, rzeczywiście - myślenie iście z rozkwitu
            myśli urbanistycznej lat 1950-1970...
          • jakub_polewski Re: Jak ci nie wstyd podpisywać tego nazwiskiem 27.07.10, 11:16
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > Przecież tu bujda goni bujdę. Ja bym się wstydził napisać taki
            > stek bzdur, a ty się nie przejmujesz i podpisujesz to imieniem i
            > nazwiskiem.

            Jak się wstydzisz swojego nazwiska i nie jesteś pewny swoich opinii to Twoja
            sprawa, ja się nie wstydzę ani nazwiska ani nie widzę powodu, żeby bać się
            sprawdzonych we właściwych źródłach informacji zgodnych z prawdą podawać.

            > Trochę skromności i trochę samooceny tego co piszesz.

            A może przestań biadolić i przytocz jakiś dowód na nieprawdziwość jakiejkolwiek
            informacji? Bo na razie coś Ci nie wychodzi przede wszystkim argumentowanie
            rzeczowe :)
            • Gość: hehe Re: Jak ci nie wstyd podpisywać tego nazwiskiem IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 13:17
              Nie wiem skąd wynika twoje przeświadczenie że ktoś się wstydzi
              przedstawić. Po prostu nikt się nie będzie kumplował z takim jak ty
              lanserem który raz że bredzi a dwa że ma takie parcie na lans że z
              tym nazwiskiem to chłopie się tu obnosisz jak z banerem reklamowym.
              Może nie czujesz specyfiki ale w necie na forum to tak z nazwiskiem
              to jak widzisz tylko nieliczne jednostki i zazwyczaj tacy maksymalni
              lanserzy jak ty, biorąc pod uwagę to co wypisujesz to ten lans ci
              niewiele daje, zostałeś słynnym łódzkim oszołomem i nie sądzę żeby to
              się kiedyś zmieniło
              • jakub_polewski Re: Jak ci nie wstyd podpisywać tego nazwiskiem 27.07.10, 23:00
                Gość portalu: hehe napisał(a):

                > Nie wiem skąd wynika twoje przeświadczenie że ktoś się wstydzi
                > przedstawić.

                Z Twojego przeświadczenia, że ktoś się lansuje bo podpisuje się własnym
                nazwiskiem (co jest skrajnym debilizmem, ale widocznie Ty się czujesz z tym
                normalnie). Masz kompleksy to lecz je u psychologa a nie na forum.
                • Gość: hehe Re: Jak ci nie wstyd podpisywać tego nazwiskiem IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 23:33
                  Nadal uważam że trzeba być kopniętym żeby uważać że jedno z drugiego
                  wynika. A że na twoim miejscu lansowanie się pod własnym nazwiskiem
                  jest skrajnym debilizmem to prawidłowy wniosek, więcej takich i może
                  jeszcze będą z ciebie ludzie. Ty chłopcze leczysz wszelkie kompleksy, i
                  tym powinieneś się zająć. Może jakiś psychoterapeuta zatrudni cię w
                  charakterze maskotki.
    • Gość: x Jak Piotr zaczynał się zmieniać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.10, 23:03
      kombatanckie wspominki
    • Gość: ass Re: Jak Piotrkowska zaczynała się zmieniać IP: *.h.pl 27.07.10, 09:17
      jednak po wojnie lodzianinie to tatarkowna. Facet opisuje swoje wspomnienia -
      pamiętac o tym co było przed wojną chyba nie mógł ...
    • Gość: Irek Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, asfa... IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 09:19
      Ja pamiętam jak Piotrkowską jeździł tramwaj skręcał z Tuwima a potem
      zjeżdżał w 22lipca i do AL. Kościuszki. Ale wróćmy do artykułu. Po
      pierwsze kstka była beznadziejnej jakości. Jest już druga wcale nie
      lepsza. Najgorszy to był beton wylewany i później stemplowany
      odciskany ala kostka.To chyba architekt z Palką wzięli wielkie
      pieniądze łapówki, bo po pierwszej zimie szlag to w narożnikach
      trafił, a po drugiej wszystko się rozsypało. Przy wylewaniu betonu
      na druty stały tłumy ludzi i od razu mówiły że to przekręt. TO
      panowie byliście chyba nieżle najarani jak podpisywaliście zgodę na
      takie gów... Najłatwiej zwalić teraz na kierowców betoniarek,
      oczywiście Pan nie poczuwa się do winy. A ile Pan zarobił jako
      architekt miast i do Pana psich obowiązków należało sprawdzać
      jakość. Odda Pan teraz pieniądze??? Ale najwiekszym przekrętem za
      który powinniście siedzieć to latarnie. Nie dość że nie dające
      światła to wybraliście włoszczyznę w cenie dosłownie takiej jakby
      były ze złota. Czy któś uwierzy że dla drogowców i energetyków te
      latarnie to do dziś przekleństwo bo te białe ruruy kosztują 30
      tys.zł. I jeśli jakiś pijany skrzywi latarnię to są takie straszne
      kośzty. Już wtedy polskie identyczne kosztowały 10 razy taniej. No i
      niech Pan napisze o niekorzystnej umowie z włochami dla Łodzi w
      sprawie serwisu, obowiazującej jeszcze ze 100 lat.Nikt w europie nie
      chciał ich kupić tylko spółka z pracowników politechniki powiązana
      no z kim w Urzedzie Miasta.Był Pan najgorszym plastykiem miasta, a
      to co Pan zrobił z reklamami to właśnie od Pana rozpoczął się taki
      syf na Piotrkowskiej. Ale pamietam jak nic w czasach Palki nie można
      było skrytykować /za Kropy zresztą też/. A jaki w tym badziewiu
      wpływ miał Tomaszewski czy on też jest w to umoczony? Może Pan
      cierpi na pomroczność jasną ale my łodzianie nie.
      • Gość: kontrast Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.10, 11:22
        te latarnie to chyba Marek Janiak ochrzcil 'spluwaczkami na patyku'
        • jakub_polewski Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as 27.07.10, 11:30
          Gość portalu: kontrast napisał(a):

          > te latarnie to chyba Marek Janiak ochrzcil 'spluwaczkami na patyku'

          Latarenki z Castoramy ;)
      • jakub_polewski Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as 27.07.10, 11:28
        Gość portalu: Irek napisał(a):

        > To chyba architekt z Palką wzięli wielkie pieniądze łapówki

        Tia, na pewno masz na to pomówienie nieżyjącego (ops, jego pech, prawda? Bo nie
        może się bronić...) już Prezydenta Palki oraz obecnego Doradcy Prezydenta ds.
        Architektury i Dziedzictwa Kulturowego P. Bilińskiego jakieś dowody i podpiszesz
        się pod tym swoim nazwiskiem. Nie? Jaka szkoda...

        > bo po pierwszej zimie szlag to w narożnikach trafił, a po drugiej > wszystko
        się rozsypało.

        No... to pokazuje jaka to trwałość tych wspaniałych kostek betonowych co tak na
        wątku o nich, którymi nas uracza do dzisiaj Zarząd Dewastacji i Tandety z kilka
        osób tak broniło.

        > Przy wylewaniu betonu na druty stały tłumy ludzi i od razu mówiły > że to
        przekręt.

        Na pewno, a za wszystkim stoi Rząd Światowy i niemieccy masoni, którzy chcieli
        ich skompromitować. A skoro jest jak piszesz, to jest tak do dzisiaj, pomimo, że
        Palka nie żyje a P. Biliński nie jest urzędnikiem. No to kto tym razem bierze wg
        Ciebie? Ktoś w ZDiT? :D Śmiało śmiało...

        > TO panowie byliście chyba nieżle najarani jak podpisywaliście
        > zgodę na takie gów...

        Ale że do dzisiaj podpisują kolejni "najarani" to Ci chociaż przeszkadza? Czy
        już nie?

        > Najłatwiej zwalić teraz na kierowców betoniarek,

        Nie, po prostu skonczył się termin ważności, był na 10 lat. Minęło prawie 20.
        Kostkę trzeba zaorać i położyć kamienną nawierzchnię.

        > oczywiście Pan nie poczuwa się do winy. A ile Pan zarobił jako
        > architekt miast i do Pana psich obowiązków należało sprawdzać
        > jakość.

        A nie robił tego właśnie po to, żeby ożywić Piotrkowską, która była zasyfiona po
        latach PRLu?

        > Odda Pan teraz pieniądze??? Ale najwiekszym przekrętem za
        > który powinniście siedzieć to latarnie. Nie dość że nie dające
        > światła to wybraliście włoszczyznę w cenie dosłownie takiej jakby
        > były ze złota.

        A kojarzysz może, kto walczył wtedy o remont Piotrkowskiej a kto był przeciw? Bo
        o ile wiem to wtedy wszyscy byli przeciw, a Biliński walczył o remont. Rozumiem,
        że w takich warunkach to spodziewałeś się, że ci wszyscy co byli przeciw sypną
        nie wiadomo jaką kasą, nie? A że Biliński wywalczył remont to nie ważne?

        > Był Pan najgorszym plastykiem miasta

        Tak, a obecny jest lepszy ;)

        > A jaki w tym badziewiu wpływ miał Tomaszewski czy on też jest w to > umoczony?

        Dobrze, że zauważyłeś, że później też kładli ten badziew i robią to... do
        dzisiaj (za Dariusza Jońskiego nadzorującego ZDiT). Bo już myślałem, że przez 20
        lat stał za tym ten jeden Biliński co tak brał w łapę jak napisałeś (sic!).
        • Gość: hehe Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 13:20
          Kompletnie nie masz pojęcia jak wyglądała niby zasyfiona piotrkowska w
          latach prl ale jak zwykle nie przeszkadza ci to wypowiadać się w
          temacie. Bredź dalej to całkiem zabawne.
          • jakub_polewski Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as 27.07.10, 23:04
            Gość portalu: hehe napisał(a):

            > Kompletnie nie masz pojęcia jak wyglądała niby zasyfiona
            > piotrkowska w latach prl

            Owszem, mam pojęcie, szczególnie, że ją pamiętam z lat PRL.

            > ale jak zwykle nie przeszkadza ci to wypowiadać się w
            > temacie. Bredź dalej to całkiem zabawne.

            Zabawny to musisz być w realu :D
            • Gość: hehe Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as IP: *.toya.net.pl 27.07.10, 23:35
              Ty jesteś pocieszny i na forum i w realu, a piotrkowskiej misiu za
              komuny nie pamiętasz bo miałeś wtedy góra 3 lata, ale cóż opowiadaj
              dalej swoje bajędy, przynajmniej jest śmiesznie.
              • jakub_polewski Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as 28.07.10, 02:02
                Gość portalu: hehe napisał(a):

                > Ty jesteś pocieszny i na forum i w realu, a piotrkowskiej misiu za
                > komuny nie pamiętasz bo miałeś wtedy góra 3 lata

                1989 - 1984 = ? No ile miałem tych lat?

                Wyobraź sobie, że moja pamięć sięga nieco wcześniej niż 3 lata. Nie wnikam w Twoją.

                > ale cóż opowiadaj
                > dalej swoje bajędy, przynajmniej jest śmiesznie.

                Poza mieleniem w kółko "śmiesznie, śmiesznie" niewiele można się od Ciebie
                dowiedzieć na temat tych rzekomych "niszczeń elewacji siecią trakcyjną",
                "estetyki kostki betonowej" czy "przereklamowanych remontów wrocławskich".
                • Gość: hehe Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as IP: *.toya.net.pl 28.07.10, 02:17
                  Można sie dowiedzieć bardzo wiele ale ty wszystko wiesz i od dawna nie
                  jestes zdolny do przyswajania nowych wiadomości. No faktycznie miałeś 5
                  lat, o dwa się pomyliłem, bardzo śmieszny jestes i ja nic na to nie
                  poradzę. Tak że co do twojej pamięci... zabory pewnie też pamiętasz
                  dziecko bo pewnie wierzysz w pamięć komórkową, hue hue. Naprawdę przy
                  tym poziomie wścieklizny seria bolesnych zastrzyków cię nie ominie.
          • Gość: brytan Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 14:09
            to fakt była mniej zasyfiona niz teraz, nikt nie lał po bramach i
            szumowin w ogóle nie było
      • Gość: kot Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as IP: *.pai.net.pl 27.07.10, 11:43
        Niestety ten okres był rzeczywiście korupcyjnym eldorado - szczególnie w na
        szczytach wydziału architektury
        • Gość: ewa Re: Jak zmieniła się Piotrkowska: znikły tory, as IP: 178.56.58.* 27.07.10, 13:14
          A kto pamięta fundusz dobrowolnych świadczeń
Pełna wersja