Dodaj do ulubionych

Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza d...

19.08.10, 12:21
> Będziemy mogli coraz więcej wydawać na dobre jedzenie w mieście. Gotowanie w domu będzie
relaksem, sztuką, wynikiem potrzeby kreatywnej, a nie jak dotychczas w wielu polskich domach - rutyną. I
zostanie jedynie uzupełnieniem codziennego jedzenia w restauracjach.

Pan dr. hab. chyba żyje w oderwaniu od rzeczywistości.
W kraju średniej pensji 1500 netto jedzenie w restauracji rutyną? No chyba, że będą tam serwować bułki z
pasztetem albo chińskie zupki.
Już widzę oczami wyobraźni te restauracje wypełnione po brzegi pracownikami marketów, stacji
benzynowych, sprzedawcami z Manufaktury albo Galerii, pracownikami montowni z Olechowa czy
Dąbrowy.

Panie Krzysztofek, z całym szacunkiem, ale głupoty Pan opowiadasz.

BTW McDonald's to może nauczył - ale jak robić wodę z mózgów tępym ludziom zapatrzonym w reklamy i
konsumpcyjny styl życia, tak samo jak słodka, barwiona woda, która według reklam ma witać po radosnej
stronie życia.


Obserwuj wątek
    • Gość: Lena Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza d... IP: *.toya.net.pl 19.08.10, 12:27
      Co za bzdury? Ten "naukowiec" myśli, że Polska zaczęła się wraz z
      wejściem do Polski sowieckich okupantów czyli wtedy,kiedy zapewne
      jego rodzina została granatem oderwana od pługa i wysłana na wielkie
      budowy socjalizmu? Panie! W dwudziestoleciu międzywojennym też były
      kawiarnie i restauracje i ludzie do nich chodzili - całymi rodzinami
      też! Przed 1918 r. też tak było. Na szczęście, nie było wtedy Mc
      Donald's. I jeszcze "Nasza Klasa" jako przyczyna rozwoju
      restauratorstwa w Polsce! Buhaha!
      • robby.ray.stewart Re: Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza 19.08.10, 12:45
        W stołówce w swoim zakładzie pracy to nie to samo, co w restauracji, "delektując się" smakiem potraw i
        "celebrując" rytuał jedzenia. No i kosztów też nie ma co porównywać, bo te posiłki są często
        dofinansowywane przez sam zakład pracy.

        Co do umiejętności gotowania - w większości normalnych domów przynajmniej jedno z małżonków coś tam
        potrafi upichcić. Przynajmniej wśród moich znajomych i rodziny.
    • Gość: jakelo Re: Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza IP: *.centertel.pl 19.08.10, 12:32
      "Społeczeństwo zaczęło się bogacić" i jada poza domem - jak ktoś jest głupi to
      tak gada... koszt wyżywienia poza domem czterokrotnie jest wyższy od wyżywienia
      domowego... ja nie wiem, czy społeczeństwo się czterokrotnie wzbogaciło... to
      fakt że sztuka gotowania zanika u kobiet... co jest powodem konfliktów w
      małżeństwach a nawet rozwodów, niestety pojawia się coraz więcej kobiet mających
      lewe rączki do kuchni i nie gotujących, ale to patologia przecież...
    • rabbinhood fakty temu przeczą 19.08.10, 13:26
      Na zachodzie następuje renesans domowego gotowania, i nie tylko z powodu
      kosztów ale i zdrowia oraz socjalnego znaczenia posiłku dla integracji
      rodziny. Postępujący wzrost zachorowań na cukrzycę powoduje potrzebę
      dedykowanego odżywiania opartego na zaleceniach dietetyków, a nie opartego na
      daniu dnia i specjalnej promocji. Sportowcy również przesiadają się na własne
      żywienie, bo mają pewność jej skuteczności i braku komplikacji trawiennych i
      nieplanowanych sensacji. Unikanie zbiorowego żywienia to też zmniejszanie
      ryzyka chorób zakażnych. Jem w domu od lat.
      • Gość: r. Re: fakty temu przeczą IP: 193.41.230.* 19.08.10, 14:07
        > Na zachodzie następuje renesans domowego gotowania, i nie tylko z powodu
        > kosztów ale i zdrowia

        Szkoda tylko, że przeciętny członek współczesnego społeczeństwa wraca do domu
        około 18:00-20:00, w związku z czym zjeść może około 20:00-22:00, co ze zdrowym
        żywieniem nie ma wiele wspólnego. A nie zawsze ma możliwość zabrania ze sobą
        dodatkowej wyprawki z obiadem do pracy.
    • Gość: art Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza d... IP: *.adsl.inetia.pl 19.08.10, 14:10
      Właśnie gotuje gulasz dla 4 osób, koszty są takie:
      - mięso 0,7 kg za 10 zł (można taniej, ja używam szynki)
      - kasza 0,5 kg za 1 zł
      - buraczek, marchewka, jabłko za około 4 zł (na surówkę)
      - kartonik soku za 2,50 zł
      - gaz, woda do zmywania, energia - max. 10 zł
      Razem: 27,50 zł czyli 7 zł/osobę.

      Najtańszy (ale jadalny i smaczny)obiad w restauracji w naszym mieście to 12 zł bez napoju, czyli 48 zł na rodzinę. Przez miesiąc wyjdzie 600 zł różnicy.
      Ale codziennie nie będziemy jeść przecież pulpecików z ziemniakami, więc różnica wyjdzie jeszcze większa.

      Różnica między zamożniejszymi lub bezdzietnymi a ich przeciwieństwami jest taka, że ci pierwsi jedzą poza domem w ciągu tygodnia (bo pracują i nie mają czasu na gotowanie), a ci drudzy do restauracji chodzą w weekendy (bo tylko na to ich stać).

      Jak ktoś umie gotować to na pewno będzie jadł taniej, smaczniej i zdrowiej.

      Pozdrawiam wszystkich domowych kucharzy.
    • Gość: jolo Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza d... IP: *.ruch.com.pl 19.08.10, 14:58
      Coś z tą socjologią i wiadomościami u pana socjologa nie tęgo.
      Chyba, że chodzi mu o okres postsocjalistyczny. Przed wojną były
      obiady za 1 zł, gdzie ludzie pracy wychodzili w czasie przerwy i
      zjadali do wyboru: zupę i drugie (zawsze mięso), drugie i piwo lub
      kompot. I był to dość powszechny zwyczaj, jako że przerwa trwała ok.
      od 1/2 do 1 godz. i nikomu by nie opłaciło się jechać do domu.
      Tramwaj kosztował 0,5 zł w jedną stronę. Powszechny był zwyczaj
      przerw obiadowych dzisiaj szumnie nazywanych lunchami. I my Polacy
      byliśmy wtedy w tej normalnej grupie obywateli Europy. Dopiero
      komunizm przyniesiony na bagnetach "przyjaciół" ze wschody wyciął te
      burżuazyjne nawyki. A teraz powoli wracamy do tej normalności, choć
      z tymi przerwami jest różnie. A wiadomo, pracownik zrelaksowany
      wydajniej pracuje. Poza obiadami ludowymi tu opisanymi, były i
      resaturacje, kluby ( w ktorych członkowie nie tylko przebywali ze
      sobą, ale również mogli coś dostać do zjedzenia - koszt takiej
      biesiady wynosił ok. 5 zł). Warszawa była nazywana drugim Paryżem. I
      jeszcze jedno - w Polsce McDonald powoli staje się przeżytkiem.
      Widać to zreszta po kurczeniu się sieci. Ludzie jadący po drodze
      wybierają polskie jadło i stąd rozkwit różnych oberż, chat. Także z
      historią socjologi jedzenia coś nietego
    • Gość: żarłok Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza d... IP: *.chello.pl 19.08.10, 16:17
      Ten pan oparł swoje badania na obserwacji wielkomiejskiej części społeczeństwa i robił to chyba bardzo wybiórczo. Zapomniał pan socjolog, że większość polskiego społeczeństwa zamieszkuje małe miasteczka oraz wsie. Nie zapominją o tym partie polityczne, szczególnie przed wyborami.
      Już widze jak wiejska rodzina wybiera się do restauracji na obiadek. Śmiechu warte. MCDonaldyzm w dużych miastach to już inna sprawa. Ma racje jednak forumowicz, że na trasach powstaje wiele przybytków gastronomicznych z polskim jadłem i są one bardzo popularne. fastfoody zaś przyczyniły się do papuperyzacji kultury jedzenia. Jedzenie "łapami", szybko, z dużą ilością węglowodanów i tłuszczów. Słusznie zauważył inny forumowicz rzecz w piciu coca-coli. Wciska się wszędzie jak sczur, tylko my tego nie zauważamy. Projekt marketnigowy z drugiej połowy lat 50 zakładał, że każdy powinien zobaczyć ten znak minimum 30 razy dziennie i tak jest do dzisiaj. Zamiast kompotu "chlamy" ścierwo oparte na cukrach z kukurydzy, które mają jedne zadanie słodzić a drugie zwiększyć pragnienie.
      Podam przeciętną cenę kolacji z jednym piwem w niezłej, ale nie zwykłej knajpie w mieście Lublin, a więc ośrodku niezbyt bogatym i nie obfitującym duże średnie (ostatnie miejsce w Polsce, średnie zarobki przy pierwszej pracy w życiu). 180 zł na 2 osoby. Brawo panie socjologu, jest pan skończonym osłem, albo tworzył pan w imieniu i na cześć restauratorów.
    • Gość: mała Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza d... IP: 109.243.111.* 19.08.10, 21:10
      w moim małżeństwie, miesięczne dochody wynoszą kilkanaście tysięcy
      złotych, codziennie gotuję obiady, to prawda, że czasem z mężem zjadamy
      coś w restauracji albo zamawiamy do domu, ale to raczej okazyjnie,
      czasem on ma biznesowy lunch i nie zje obiadu w domu, i tak jest u
      większości naszych znajomych o różnych możliwościach finansowych;
      nie ma to jak wspólny posiłek przy rodzinnym stole, tego samego uczymy
      nasze córki :)
    • Gość: edek Re: Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza IP: 79.97.77.* 20.08.10, 00:14
      po pierwsze pizza to nie jet fast food

      poza tym powiem tak, profesor socjologii jest skonczonym debilem,
      nie wymagam od "humanisty" logicznego myslenia ale:
      tezy prezentowane sa pelne sprzecznosci
      z jednej strony siedzenie godzinami w restauracjach i celebrowanie posilku ,
      tyle, ze trzeba na to zarobic , malo kto siedzeniem w restauracji zarabia
      pieniadze , wiec tu wychodzi mi pierwsza sprzecznosc
      po drugie praca 8 godzin dziennie dojazd i robi sie 10 godzin wyjete z zycia ,
      nie wiem czy mialbym ochote po calym dniu przyjezdzac do domu
      zabrac rodzine i jechac kolejna godzine do restauracji, tam czekac kolejna
      godzine na podanie posilku i wtedu moglbym celebrowac kolejne godziny posilek ,
      a gdzie inne obowiazki ?
      po trzecie, zamiast lansowac sie z malo trafionymi tezami wystarczylo by
      spojrzec na bogatsze narody , o naglym bogaceniu sie polakow to jednak wolalbym
      sie nie wypowiadac , wiec drogi panie profesorze ,
      nie ma nic zlego w przyniesieniu kanapek do pracy,
      moj szefo z zarobkami ponada 100K euro rocznie przynosi sobie lunch do pracy
      zrobiony przez zone i nie jest to zadnym obciachem,
      tak naprawde bedzie pewnego rodzaju odchodzenie od gotowania w domu ale na rzecz
      , gotowego scierwa do przygotowania w mikrofali , ktore to nazywam pasza dla
      ludzi , ewentualnie take away , ktory rowniez jest pasza dla ludzi z troche
      mniejsza iloscia konserwantow , nie znam nikogo z mojego otoczenia kto co dzien
      stolowal by sie w restauracji ,
      nawet ja sam przez pewne okolicznisci prze kilka miesiecy stolowalem sie w
      restauracji i po bardzo krotkim czasie bardzo tesknilem do domowego posilku ,
      takrze caly artykulik lub bardziej paszkwil to jedna wielka chala
      bo po zachlysnieciu sie restauracyjnym jedzeniem i pierwszych wrzodach zoladka
      nastepuje tesknota za prostym domowym jedzniem
    • Gość: terra Re: Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza IP: *.roose1.nb.home.nl 20.08.10, 00:42
      w socjalistycznej Polsce miałam zabezpieczone obiady przez firmy, w
      których pracowałam...były to własna stołóka w Diorze, (dobre odbiady
      i tanie), w firmie budowlanej stołóka była kiepska, więc ją
      zamknięto i dostalismy bony do stołowania się w restauracjach i
      barach.....też obiady u rodziny lub u znajomych, do 32 roku zycia
      nie umiałam gotować...nauczyłam się gotować po ulżeniu stanu
      wojennego, bo w czasie naszej wojny chodziłam głodna.... niestety
      nie lubiłam stać w długich kolejkach....wiem, że w kraju jest wiele
      dobrych restauracji i chętnie je odwiedzam....ale już w kraju mojego
      pobytu ograniczyłam chodzenie do restauracji, bo w ramach
      oszczędnosci wiele rzeczy jest ze słoika szczególnie surówki, jest
      niezdrowo przyrządzane....i koszty są duże, a ponadto mam znakomite
      produkty od Turka, Irańczyka, niektóre od Chińczyka, zaopatruję się
      róznymi drogami w produkty polskie, coraz częsciej omijam
      supermarkety. Wniosek w Polsce do restauracji tak, tutaj gdzie
      mieszkam nie.....
      • Gość: edek Re: Socjolog: to McDonald's nauczył nas jeść poza IP: 79.97.77.* 20.08.10, 01:14
        >supermarkety. Wniosek w Polsce do restauracji tak, tutaj gdzie
        >mieszkam nie.....

        slonko, powiedz wprost ze zydzisz te 6 euro na flafela a nie jakies sciemy o
        surowkach ze sloka w NL
        idz do restaurantu za 30 E main course, to zobaczysz co to jest dobre jedznie
        a nie jakies pierdoly o polskich restauracjach i recyklingowanym 10 razy miesie
        , przed tym jak ci je podadza, rozumiem cena cie zacheca do slawienia polskiej
        kuchni

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka