Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szanse?

04.10.10, 20:13
Witam!

Od zimy składam regularnie dokumenty do Urzędu Marszałkowskiego - jednak bez efektu. Odpowiedź zawsze ta sama - niewystarczające kwalifikacje. Nie posiadam odbytego stażu w Urzędzie, stąd nie mogę się pochwalić znajomością wszystkich wymaganych ustaw, procedur i instrukcji administracyjnych. Nie mogę też takiego stażu odbyć ponieważ jestem już za stary (27 lat). Ukończone studia - geografia.

Czy ktoś się orientuje jakie są szanse na dostanie się do Urzędu Marszałkowskiego z ulicy, bez stażu? Czy jest w ogóle sens składać dalej swoją ofertę?
Czy jest jakaś inna możliwość zdobycia kwalifikacji potrzebnych do pracy w Urzędzie Marszałkowskim (jakieś szkolenia itp.)?
Może iść na jakieś studia zaoczne czy podyplomowe z administracji publicznej?
W Urzędzie Pracy doradzili mi żebym próbował aż do skutku (tzn. ile? dwa lata? trzy? osiem?)

Czy macie jakieś doświadczenia z rekrutacją w Urzędzie Marszałkowskim?
    • petera73 Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans 04.10.10, 21:08
      Nie bądź najwny Bez "pleców" nie dostaniesz tam pracy. Pracowałem w UML więc wiem. Miałem plecy to dostałem pracę
      • socialfanka Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans 06.10.10, 19:56
        Hm.. polska rzeczywistość :/
    • Gość: boards_of_warsaw Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans IP: 178.56.116.* 04.10.10, 21:37
      Stary! rekrutacje zewnętrzne są prowadzone z przyzwoitości. Naiwni, którzy się na nie zgłaszają są tylko tłem (swoistą klaką) dla faktycznie rekrutowanych.
    • ojca Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans 05.10.10, 08:20

      Nawet gdyby nie było prawda to co powiedzieli przedmówcy to i tak wśród składających jest dużo ludzi ze stażem. Pozatym nie na wszystkie stanowiska jest wymagany staż pracy, z tego cowiem to jedynie na inspektorów (i wyżej) taki staż wymagają.

      Lepiej zapisz się do partii poroznoś ulotki i w grudniu staniesz się np.ekspertem oceniającym wnioski unijne ;)
    • kol.3 Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans 05.10.10, 17:53
      Znajomości znajomościami. Jednak mimo, że nie masz praktyki w urzędzie, to ustawy możesz przeczytać i się ich nauczyć. Myślisz, że jak przychodzisz i mówisz że nie znasz ustawy (bo Ci się nawet nie chciało przeczytać), to masz wygrać?
      • Gość: Natenczas Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans IP: 195.117.116.* 06.10.10, 01:46
        > Znajomości znajomościami. Jednak mimo, że nie masz praktyki w urzędzie, to ust
        > awy możesz przeczytać i się ich nauczyć. Myślisz, że jak przychodzisz i mówis
        > z że nie znasz ustawy (bo Ci się nawet nie chciało przeczytać), to masz wygrać
        > ?

        Zgadza się. Problem w tym że na testach są takie pytania, że w zasadzie ustawę o samorządzie woj., o finansach publicznych oraz kodeks postępowania administracyjnego powinienem chyba wyuczyć się na pamięć bo zawsze trafiają się pytania do bólu szczegółowe. Pytanie jaki to ma sens w dobie internetu?
    • Gość: emeryt Żadnych szans, ale.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.10, 14:44
      Odpowiadam szczegółowo:
      1. Czy ktoś się orientuje jakie są szanse na dostanie się do Urzędu Marszałkowskiego z ulicy, bez stażu?
      Bez protekcji - żadne.
      2. Czy jest w ogóle sens składać dalej swoją ofertę?
      Generalnie nie ma sensu, ale, z zastrzeżeniem. O tym na końcu mojego postu.
      3. Czy jest jakaś inna możliwość zdobycia kwalifikacji potrzebnych do pracy w Urzędzie Marszałkowskim (jakieś szkolenia itp.)?
      Tak, jest. Na przykład:
      Musisz zarejestrować się w urzędzie pracy jako bezrobotny, następnie ukończyć bezpłatny kurs, np. specjalisty ds. pozyskiwania funduszy europejskich i złożyć aplikację tylko wtedy, kiedy akurat Urząd ogłosi nabór kandydatów na takie stanowiska. (dwa, trzy razy w roku)
      Szanse późniejszej pracy w UM - minimalne, bliskie zeru, ale są.
      4. Może iść na jakieś studia zaoczne czy podyplomowe z administracji publicznej?
      Tak, to zawsze możesz zrobić, nawet polecam, takie studia mogą się przydać nawet niekoniecznie w urzędach (np. w NGO). To jednak szans na przyjęcie do Urzędu bez protekcji nie zwiększy.
      5. W Urzędzie Pracy doradzili mi żebym próbował aż do skutku (tzn. ile? dwa lata? trzy? osiem?)
      Nie wolno im inaczej powiedzieć. Ale miej świadomość, że twoje aplikacje po kilku tygodniach będą wyrzucane do kosza.
      6. Czy macie jakieś doświadczenia z rekrutacją w Urzędzie Marszałkowskim?
      Mam doświadczenie z urzędu administracji samorządowej. I tu właśnie odwołuję się do zastrzeżenia odpowiedzi na pytanie nr 2, czyli -
      łapówka:
      Przed dziesięciu laty robiło się tak (bardzo konkretny przykład):
      Należy znaleźć wśród swoich bliższych i dalszych znajomych osobę, która zna osobiście funkcjonariusza partii aktualnie piastującej władzę w regionie, czy mieście i mającego wpływ na obsadę stanowisk w urzędzie. Ten wskaże inną zaufaną osobę, która albo weźmie łapówkę „w pazur”, albo poda numer konta, na które ma wpłynąć przelew. Następnie, po tej „formalności” trzeba czekać na informację o ogłoszeniu konkursu w urzędzie na obsadę upatrzonego etatu. Wtedy składamy swoją aplikację i możemy być pewnym swojej wygranej w konkursie.
      (Należy też wiedzieć, że członkowie komisji kwalifikującej kandydatów do pracy w urzędzie administracji publicznej łapówek nigdy nie biorą. Oni tylko wykonują polecenia przełożonych. Dlatego też próba „dotarcia” do członków komisji kwalifikacyjnej jest bezcelowa.)
      Wysokość łapówki zazwyczaj podlega negocjacji, zwykle jednak daje się trzykrotne przewidziane dla tego stanowiska wynagrodzenie netto. Przed dziesięciu laty było to ok. 3 do 5 tys. złotych.
      I rada na koniec: wpisz do Ulubionych link BIP-u urzędu, do którego chcesz się dostać i codziennie monitoruj komunikaty o konkursach na stanowiska w tym urzędzie. Cud zawsze może się zdarzyć, pomaga też żarliwa modlitwa. Wspomniany jednak przedtem sposób jest skuteczniejszy.
      Powodzenia w nowym, wspaniałym życiu!!
      • ojca Re: Żadnych szans, ale.... 07.10.10, 08:38

        No nie, aż tak źle nie jest. Można dostać się do pracy "normalnie", ale żeby się dostać musisz coś umieć, nie być świeżakiem po studiach lub po bezwartościowym kursie "specj. ds pozyskiwania funduszy". Jednakże nie należy zbytnio się nastawiać.
      • Gość: mała mi Re: Żadnych szans, ale.... IP: *.psary.eu 10.09.16, 13:29
        Byłam ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach. Miałam duże nadzieje w związku z tą pracą. Niestety nadzieja prysła kiedy tuż przed rozpoczęciem rozmów na salę gdzie siedziała komisja wszedł chłopak aby przywitać się z komisją... i chwile pogadać. Juz wiedziałam ze to zwycięzca konkursu. Na rozmowę weszłam pierwsza. Komisja wydawała się zblazowana i jakby znudzona życiem, zadawali pytania od niechcenia. Jedna Pani ukradkiem się usmiechała, jakby caly konkurs wydawał jej się śmieszny. Tuż po mnie wszedł wspomniany chłopak. Spędził na rozmowie moze ze 3 minuty podczas gdy ja byłam przepytywana z ustaw jakieś 15 minut. No i co ? dziś okazało się, że konkurs wygrał własnie ten chłopak! co za zaskoczenie! no i po co ten konkurs? wspomnieć należy, że wymaganiami w naborze były 4 lata doświadczenia w administracji publicznej...chciałabym zobaczyć papiery tego chłopaka... czy ma chociaż pół roku doświadczenia pracy w administracji...
    • Gość: skałolaska Czy ta paranoja to już normalność? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 12:02
      Co za czasy, opowiada się tu jak załatwić pracę w państwowej instytucji za łapówkę i jak widzę sprawa została wyjaśniona a ciekawy jak to się robi internauta zaspokoił swoją wiedzę. Nikt nie protestuje, nie oburza się?
      Czy to już do cholery takie zwyczajne i oczywiste, że urzędy są do cna skorumpowane? Czy już wszyscy się z tym pogodziliśmy, że w Łodzi inaczej się nie da?
      • Gość: nett1980 Re: Czy ta paranoja to już normalność? IP: *.toya.net.pl 07.10.10, 12:18
        Mysle, ze jezeli chlopak zna bdb z dwa jezyki(w mowie, pismie itp.), szybko sie uczy, to wieksze szanse ma na prace w molochach UE. Moja siostra przeszla przez geste sito roznych testow i bardzo sobie ceni mozliwosc robienia kariery, mimo tego ze musiala wyjechac z kraju. Zna 4 jezyki, pracowala wczesniej w prywatnych firmach w Polsce, pewnie gdyby zostala w kraju, to tez nie mialaby szans na prace w hehehe UM.
        Mam taka dziwna kolezanke, ktora bez zenady przyznala sie, ze dostala prace w Urzedzie Stanu Cywilnego, bo tata zostal radnym, po nastepnych wyborach, gdy sie nie zalapal, to i ona stracila prace. A TO POLSKA WLASNIE.
      • ojca Re: Czy ta paranoja to już normalność? 07.10.10, 12:20

        Niestety jest źle, jest to wynik zobowiązań wyborczych danych kandydatów. Przypatrujcie się uważnie tym młodym pomocnikom w kampanii wyborczej, to są przyszłe kadry urzędów. Potem mamy takie "kwiatki" gdy na szkoleniu szkolący wie mniej od szkolonych, gdy kontrolujący np. projekty ue nigdy nie napisał żadnego wniosku, a kontrole przeprowadza z formularza i stąd wynikają często poprostu durne zalecenia pokontrolne. itp itd ;)
      • koczkariow Re: Czy ta paranoja to już normalność? 07.10.10, 18:47
        Po ostatnim raporcie NIK-u odnośnie obsady stanowisk urzędniczych liczyłem, że mam jakieś 30% szansy na pracę. Ale widzę że chyba jednak mniej. Teraz pozostaje kwestia czy lepiej poświęcić obecnie czas na dokształcanie się (studia, kursy, czytanie ustaw) czy lepiej zacząć wyrabiać sobie kontakty. A może przyjemne z pożytecznym - zaoczne studia z administracji a tam może uda się wyrobić jakieś znajomości. Może też mnie zauważą jak będę miał dobre wyniki i mnie popchną gdzieś dalej.
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi
        • Gość: emeryt Re: Czy ta paranoja to już normalność? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 10:41
          NIGDY, ale to NIGDY nie licz na to, że „mnie zauważą jak będę miał dobre wyniki i mnie popchną gdzieś dalej”. Uważam cytowane zdanie za (tak, inteligentną) próbę podtrzymania wątku.
          A jeśli chodzi o
          „przyjemne z pożytecznym - zaoczne studia z administracji a tam może uda się wyrobić jakieś znajomości”
          to wyciągnąłeś trafny wniosek z tej dyskusji. A więc: JUST DO IT !!!
    • binkaa Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans 09.10.10, 09:13
      jak tylko spelniasz wymagania to zapraszją na test wiedzy
      wymagania spelnic latwo, napisac test hmm roznie to bywa zalezy od przygotowania
      ale potem to juz nie wydaje mi sie aby bez plecow sie obyło, juz samo sprawdzanie testu to "parodia"
      • Gość: Boro Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.10, 16:16
        binkaa napisała:

        > jak tylko spelniasz wymagania to zapraszją na test wiedzy
        > wymagania spelnic latwo, napisac test hmm roznie to bywa zalezy od przygotowani
        > a
        > ale potem to juz nie wydaje mi sie aby bez plecow sie obyło, juz samo sprawdzan
        > ie testu to "parodia"

        W Marszałkowskim to chyba nawet spełniając wymagania, nie masz gwarancji zaproszenia na testy. Przynajmniej ja mam takie doświadczenia, składałem tam chyba 4 razy, zawsze tylko wtedy, kiedy spełniałem wszystkie wymagania. Zero odzewu. To już w Wojewódzkim było lepiej, bo na 4 czy 5 złożonych aplikacji, raz poszedłem na test. Wypełnienie wymogów formalnych niczego nie gwarantuje, warto o tym pamiętać. Myślę, że poprzednicy napisali wiele o realiach panujących przy takich rekrutacjach. Nie ma czego dodawać, jeśli ktoś nie ma znajomości, to albo je szybko zdobyć, albo zakręcić się za inną pracą, na pewno nie w administracji samorządowej.
        • binkaa Re: Praca w Urzędzie Marszałkowskim - jakie szans 11.10.10, 23:13
          ja wysłałam 2 razy, spełniałam wymogi
          i 2 razy zostałam zaproszona na test

          wiec myślałam ze wystarczy spełnić wymogi to test sie należy ;)


          to co sie działo po teście i w trakcie to juz inna sprawa (trafiłam na ewidentną ustawkę)
Pełna wersja