Mamy zadłużenie w UE

21.02.02, 15:50
za PAP: dziennik.pap.com.pl/polskawswiecie/20020220170222.html

Lawinowo narastają zaległości w wykorzystywaniu pomocy UE

Zaległości w wykorzystaniu pomocy przyznanej Polsce przez Unię Europejską
wzrosły w ubiegłym roku o 82 proc. do 2 mld euro - wynika z najnowszych danych
Komisji Europejskiej. To najgorszy wskaźnik wśród krajów kandydujących.

Chodzi o sumy przydzielone na konkretne projekty, ale niewypłacone ze względu
na opóźnienia w ich kontraktowaniu i realizacji. W 2001 przyznano Polsce 1,221
mld euro nowych środków, a wypłacono tylko 316 mln. Zaległe wypłaty wzrosły z
1,099 mld w dniu 31 grudnia 2000 do 2,004 mld 31 grudnia 2001.

itd.......
-------------------------------------

Ok 2 lat temu w Instytucie Europejskim w Łodzi było spotkanie z p. Kułakowskim.
Był też Wojewoda.
Padły przykłady wchodzenia do UE Irlandii i Grecji. Jedni skorzystali ponad
miarę inni do dzis zastanawiaja sie, jak z tego korzystać.
Zadałem pytanie jakie działania podjął Wojewoda, aby społeczeństwo naszego
województwa nie musiało żałować niewykorzystanych mozliwości. Niestety nie padł
żaden konkret. ŻADEN.
Na Spotkaniu z członkiem Zarządu Miasta, sugerowałem stworzenie stanowiska do
pomocy organizacjom pozarządowym w korzystaniu z funduszy przedakcesyjnych.
- "Kto mądry to będzie umiał, a nieudacznikom nie będziemy załatwiać
pieniędzy". Nawet, nie zauważył, że wtedy w mniejszym stopniu oczekiwaliby
wsparcia od Samorządu.

Co mozna zrobić w naszym mieście aby lepiej przygotować się do współpracy w
ramach Unii ? Jak tak dalej pójdzie ekipa Millera odniesie sukces doprowadzając
do wejścia Polski do Unii, ale moze okazać sie to bardzo wątpliwą korzyścią dla
nas wszystkich.
    • Gość: geograf Re: Mamy zadłużenie w UE IP: *.toya.net.pl 21.02.02, 15:59
      co prawda, nie mam jeszcze pomysłu jak wykorzystac, ale chciałem tylko powiedziec:
      tytuł watku jest troche mylacy i prowokujacy. Myślałem, że wyskoczył tu jakiś radiomaryjowiec z tym, że UE podobno żada od nas jakiś zaległych pieniędzy (w tamtym radiu mówia, że my codziennie ileś tam milionów złotych płacimy UE- żenada...).

      To może niech miasto postara się o pieniadze z UE na inwestycje komuniakacyjne?? (Szybki tramwaj II, albo tramwaj regionalny, albo szybki tramwaj na trasie N-S- no patrzcie, ile my kasy możemy wykorzystac, trzeba się tylko postarac, ułożyc plan inwestycyjny itd.)
      • jasam Re: Fundusze strukturalne 21.02.02, 16:28
        Ponieważ jest to bardzo obszerny temat, proponuje zaglądać na strony
        UKIE: www.ukie.gov.pl lub bezpośrednio na strony CIE : www.cie.gov.pl
        Można poczytać o zasadach wpłacania składek i korzystania z dotacji przez
        członków Unii.
        Na skróty :
        My musimy zapisać się do jakiegos programu, wpłacic wyliczona składkę, aby móc
        składać wnioski. I są warunki np. dany podprogram jest dla miast powiatowych co
        dawniej były wojewódzkimi.
        To nie jest jeden wspólny worek ale jest mnóóóóóstwo szufladek. Ale zawsze
        trzeba najpierw dołożyc sie do ściepy, aby w szufladkach coś było.
        I teraz następuja kalkulacje, Czy jak wpłacimy ileś mln euro do funduszu
        np. "kulturalnego" to czy w określonym czasie bedziemy mogli wykorzystać
        conajmniej tyle samo ?

        Stąd i moje uwagi powyżej. Czy lokalne społeczności są przygotowane, aby
        korzystac z pieniedzy unii ????????
        Myślę, że wiąże sie to bardzo poważnie z bardzo poważnym rozwojem jakości i
        ilości organizacji pozarządowych.
        pozdr.
        • kropka. Re: Fundusze strukturalne 21.02.02, 17:39
          Jasam, co znaczy "społeczność lokalna"? W/g mojego rozumowania należę do
          społeczności lokalnej. Dwa lata temu wymyśliliśmy sobie w firmie pewien plan
          wykorzystania pieniędzy z UE wychodząc z założenia, że jak dają, to trzeba
          brać. Zgłosiliśmy się do Instytutu Europejskiego czy jak się tam nazywa (na
          Piotrkowskiej w pałacyku) Specjalnie nikt nie chciał z nami gadać, ale dali nam
          całą masę różnych informatorów, ankiet, instrukcji - słowem papierów, na które
          poszły ze trzy drzewa.
          Wiem, że jestem umysłową blondynką, ale wyższe studia jakoś zrobiłam, a swoją
          inteligencję plasuję na wyższym poziomie stanów średnich. Czyli, z instrukcji
          pisanej powinnam zrozumieć, co zrobić, żeby dostać pieniądze.
          Nie zrozumiałam nic. W instytucie UE nadal nikt nie chciał gadać, wyjaśnić,
          wytłumaczyć. "Przygotowujemy konferencję. Mamy konferencję. Opracowujemy
          materiały po konferencji." Wezwałam kolegów-fachowców - zawodowych urzędników.
          Z trudem, ale zrozumieli.
          Czy wiesz ile analiz, planów, opracowań, opinii miałam zrobić? Od zarąbania.
          Brakowało chyba jedynie analizy ilości wizyt pracowników w toalecie w ciągu
          roboczodnia. Opracowanie tych wszystkich papierów kosztowałoby firmę 1/3
          rocznego zysku. Po oddaniu wszystkich opracowań do IE miałam wpłacić jakieś tam
          pieniądze na koszty sprawdzenia moich opracowań. I czekać. Ile? Aż sprawdzą,
          między jedną a drugą konferencją. Ok. 2 lat. Potem juz tylko zaopiniują, czy
          mogę dostać pieniądze, czy nie. A potem je dostanę, albo nie. Ile? Nie wiadomo.
          Moja firma całkiem nieźle prosperuje. Ale nie stać jej na wywalenie ciężkich
          pieniędzy na absolutnie niepewne, w nieokreślonym czasie wyrastające gruszki na
          wierzbie. Przez ten czas, własnymi środkami, kosztem podwyżek i zaciskania pasa
          realizujemy to, co chcieliśmy.
          To nie są pieniądze dla małych przedsiębiorstw, Jasam, ani żadna lokalna
          społeczność się na nie nie załapie. To są pieniądze na wyrzucenie w błoto, bo
          tylko jakieś giganty i skarb państwa stać na finansowanie ekspertów, programów,
          słowem - inwestowanie "w powietrze".
          Przepraszam za taki długi post, ale krew mnie zalewa, jak o tym myślę.
          pozdrawiam
          • jasam Re: wspólnota 21.02.02, 23:03
            Kropko
            Policz do 20 i zapomnij o tym incydencie.
            To właśnie jest brak przygotowania społeczności lokalnej. Jeżeli osobnik widzi
            korzyść, to inni tego nie widzą. Brak poczucia wspólnych interesów, a głownie
            przygotowania.
            Brak pomyślunku, że jeżeli ta urzędniczyna pomógłby sprawnie i szybko załatwic
            pieniądze kilku "miś-om" to wyrósłby na lokalnego Fachowca.
            I teraz potrzeba całego łańcucha zdarzeń. Szkoleń dla piszących i
            sprawdzających wnioski. Szkoleń dla potencjalnych beneficjentów. Pomoc w
            przeprowadzeniu projektu i jego rozliczeniu. itp.
            Tylko sprawdzone organizacje będą mogły uczestniczyć w zagospodarowywaniu
            pieniedzy z programów UE. Dlatego są fundusze przedakcesyjne, aby była
            możliwość uczenia się i selekcji.
            W W-wie jest juz kilka organizacji, które pomagaja pisać ci wniosek.
            1. załatwiają inny wniosek na sfinansowanie pomocy w pisaniu tych ton
            załączników za Ciebie
            2. ściągają aktualne formularze do wypełnienia
            3. wypełniają je w języku unijnym - specyficzne esperanto urzędasów unijnych
            4. wiedzą do kogo wydzwaniać czy wniosek juz został rozpatrzony.
            5. pilnują prawidłowości rozliczeń aby nie podpaść kontrolerom UE
            6. rozliczają wniosek za pomoc w pisaniu wniosku.
            proste jak budowa dzidy -->

            I stąd moje utyskiwanie na brak wytworzenia w lokalnych środowiskach
            umiejętności poruszania się w tym biurokratycznym bagnie unijnych funduszy.

            A czasu jest coraz mniej, a nawet już go nie ma. Dzis aby uzyskać pieniądze
            najczęściej musimy angażować w projekt organizacje z dwóch krajów unijnych.
            Poprzednio wystarczało z jednego.
            Coraz mniej pozycji kosztowych mozna finansować z tych pieniedzy.
            Coraz większy udział środków własnych.
            itd...
            Oni uważają, że my juz przeszliśmy przedszkole i mogą więcej wymagać.

            I ta rozbieżność świadomości powoduje totalne niezrozumienie.
            Negocjatorzy mają misje polityczne - a gospodarka nie ma pieniędzy aby nadążać
            za negocjatorami.
            "Mieliście Phare I, Phare II, 5 Program Ramowy itd, trzeba było sie uczyć i
            ćwiczyć".
            na dziś koniec
            Pozdrowienia dla Euroentuzjastów.
            Też chciałbym być już w unii - tylko dlaczego nikt mi nie wyjaśnia co mnie tam
            czeka ? Do tego te ciągłe potknięcia przedstawicieli polskiego Rządu. Razem
            wyglada to kiepsko.
            pozdr.
            • kropka. Re: wspólnota 21.02.02, 23:13
              A Jacek Saryusz-Wolski i Marysia Karasińska są z Łodzi. I zakładali tutaj IE.
              Szumu było, że kapelusze spadały! I co? I... para w gwizdek.
              pozdrawiam
              • jasam Re: wspólnota interesów rządu i narodu ???? 22.02.02, 11:36
                Obojga nie ma juz na głownej scenie.
                Przez czas jakis robili tę część negocjacji politycznych.
                A kto w Łodzi robił rozwój "infrastuktury" prounijnej. ???????????????
                Instytut Europejski żył ze szkoleń dla pracowników urzedów centralnych i
                konferencji międzynarodowych. Miasto i region raczej nie wykorzystywały jego
                działalności.
                Z Centrum Informacji jakie działa w IE korzystaja jedynie studenci i
                dziennikarze.
                A czas nieubłaganie ucieka

                z wczorajszej Rzepy:
                Jeśli stopień wykorzystania obecnych, unijnych programów pomocowych nie poprawi
                się, to kraje "15" mogą ograniczyć fundusze strukturalne przeznaczone dla
                Polski w pierwszych latach członkostwa w Unii - ostrzegła Komisja Europejska
                (KE) polskich negocjatorów

                www.rp.pl/gazeta/wydanie_020221/ekonomia/ekonomia_a_1.html

                w dalszej części jest podana cała mizeria naszego sięgania do funduszy
                pomocowych:
                "...Krystyna Gurbiel wskazuje, że zasadniczą przyczyną trudności z
                wykorzystaniem unijnych pieniędzy jest brak środków w budżecie państwa na
                współfinansowanie projektów. Bruksela zwykle żąda pokrycia 25-50 proc. kosztów.
                Lepiej radzą sobie samorządy. Unijne projekty zwykle są zbieżne z planowanymi
                wydatkami gmin i województw, np. na budowę dróg i oczyszczalni ścieków.
                Inną trudnością jest przygotowanie administracji do opracowywania odpowiedniej
                jakości projektów. "

                I znów wiele rozbija sie o brak koordynacji rozwoju państwa. Każda ekipa
                poswieca masę energii na chwilowe korzyści, bez tworzenia struktur rozwoju
                państwa na następne lata. Po co - niech kolejni sie martwią.
                No może reforma administracyjna coś tu poprawiła. Brakuje dalszej części w
                stworzeniu właściwych ram działania w terenie i realnych powiązań finansowych z
                budżetem.

                pozdr.
Pełna wersja