Wojna o łódzką awangardę z paintballowym karabinem

IP: 46.113.205.* 28.12.10, 23:06
drużyny nie były czterosobowe gwoli ścisłości.
    • Gość: KM Czy ta bzdura odbyła się za moje podatki? IP: 165.72.200.* 29.12.10, 08:55
      Czy był zewnętrzny sponsor?
      Jeśli tak - ok. Jeśli nie, to zdecydowanie wolałabym te pieniądze przeznaczyć na obiad dla głodnego dziecka niż na zabawy rozpieszczonych przeintelektualizowanych dzieciaków z Topografii.
      • Gość: nika Re: Czy ta bzdura odbyła się za moje podatki? IP: *.4web.pl 29.12.10, 15:01
        Nikt ci nie zabrania przeznaczyć 1% odatków na OBIAD DLA GLODNEGO DZIECKA.
        • Gość: km Re: Czy ta bzdura odbyła się za moje podatki? IP: *.toya.net.pl 29.12.10, 17:34
          I co roku przeznaczam. Tylko, że głodnych dzieci nie ubywa, a takich maskarad przybywa... smutne.
          • hermina5 Re: Czy ta bzdura odbyła się za moje podatki? 29.12.10, 18:04
            A ja sie cieszę, ze takich gier przybywa, bo skoro uczestnicy walą do nich drzwiami i oknami, to widać ludzie tego chcą i chcą brać w czymś takim udział. Jakoś ci umkneło, ze ta gra mówiła o Strzemińskim czyli była o czymś, a nie - była maskaradą. Chocby karmić glodne dzieci od rana do nocy, to zawsze trafi sie jakaś kolejna głodna japa urodzona przez niedawno głodna 15 latkę, nie mówiac juz o tym, ze masz pół Afryki do wyzywienia. To co? Ksiazek tez nei kupowac i TV nie ogladac, bo na swiecie tyle głodu i karmić trzeba, a wam się maskarad zachciewa!
    • Gość: ja Wciąż te same twarze bawią się IP: *.toya.net.pl 30.12.10, 02:36
      To dziwne, ale wciąż tych samych ludzi widzę bawiących się w rowery i jakieś heppeningi. Wszystko fajnie, ale zawodowe organizowanie heppeningów to chyba przesada. Można na tym zarobić czy jak? Z czego ci ludzie się utrzymują?
      • iluminacja256 Re: Wciąż te same twarze bawią się 30.12.10, 10:22
        Jak ktoś nigdy w życiu nie zrobił NICZEGO, nie zarabiając na tym, to takiego, co to zrobił, a nawet ze swoich dołozył, nie zrozumie. Co wiecej, zaraz założy, że ten drugi bajońską sumę na tym uciulał i w skarpetę schował i zacznie się szkalowanie. Dlatego w Łodzi zmasowana brygada malkontentów marudzi o swoich podatkach, jesli widzi jakś akcję, grę, festiwal, ale zapomina, że te same podatki idą na partie polityczne, na fundusz koscielny, na emerytury zakonne itp... i to od wielu, wielu lat. Gdybym miała wybrać na co chcę płacić państwu to zdecydowanie wolałabym, żeby część tych srodków szła na stowarzyszenia miejskie i kulturalne, bo oni robią poztywny ferment w tym miescie, a o głodnych dzieciach to trzeba było mysleć , kiedy restrukturyzacja jedna po drugiej likwidowała praktycznie WSZYSTKIE szkolne stolówki, miejsca, gdzie czesto gęsto dzieci mogły zjeść w ramach bonu JEDYNY posiłek w ciągu dnia.

        • Gość: ja Droga iluminacjo. IP: *.toya.net.pl 31.12.10, 04:12
          Kimkolwiek jesteś. Od 11 lat działam pro publico bono, dla Łodzi i jej mieszkanców. W tym czasie przez rece mojej inicjatywy przewinelo się okolo 9000 ludzi. W tym czasie nie tylko nie otrzymywałem, ale nawet nie ubiegałem się o ani jedną zlotówkę z jakiejkolwiek kasy. Miejskiej, wojewodzkiej, rządowej etc. Dodam też, że nie jestem milionerem, wlascicielem fabryki czy kimś takim.

          Zalożę się, że 90% z czytelników, i 110% redaktorów nawet nie wie, że coś takiego istnieje. I niech tak zostanie, bo "bycie społecznikiem" to robienie czegoś dla innych, a nie dla pieniędzy, poklasku, szumu medialnego.

          Przykre jest, że w naszym miescie nic się nie dzieje, a mizeria jest do tego stopnia, że media rzucają się jak wygladniałe na wszelkiej masci eventy sponsorowanych organizacji etc.

          Na zdjeciach wszędzie te same buzie, ale jakoś mnie to nie przekonuje. Być może jest to pomysl na zycie, ale z byciem spolecznikiem ma chyba niewiele wspolnego. Ostatnio czytalem o facecie, ktory w krakowie opiekuje się jeżami - on się poswieca i o nim warto pisać. Bawiące się dzieci nie powinny byc tematem zbytnich uniesień redakcyjnych.

          Z góry przepraszam, że tak wyplulem wrecz moja opinię, ale nabrzmiewala ona we mnie od jakiegos czasu, obserwujac coraz nowsze zabawy w blasku lamp blyskowych.
          • miejskie_narty Re: Droga iluminacjo. 31.12.10, 08:30
            > Kimkolwiek jesteś. Od 11 lat działam pro publico bono, dla Łodzi i jej mieszka
            > nców. W tym czasie przez rece mojej inicjatywy przewinelo się okolo 9000 ludzi.
            > W tym czasie nie tylko nie otrzymywałem, ale nawet nie ubiegałem się o ani jed
            > ną zlotówkę z jakiejkolwiek kasy. Miejskiej, wojewodzkiej, rządowej etc. Dodam
            > też, że nie jestem milionerem, wlascicielem fabryki czy kimś takim.
            >
            > Zalożę się, że 90% z czytelników, i 110% redaktorów nawet nie wie, że coś takie
            > go istnieje. I niech tak zostanie, bo "bycie społecznikiem" to robienie czegoś
            > dla innych, a nie dla pieniędzy, poklasku, szumu medialnego.

            Drogi Ty,

            Musisz zrozumieć jedną rzecz - dopóki piszesz o sobie w internecie anonimowo, jesteś całkowicie niewiarygodny. Dobrze (dla Ciebie) byłoby również, gdybyś jednak nie taił swojej działalności, bo być może Twoja postawa mogłaby dać dobry przykład innym, a tym samym przyczynić się do zmniejszenia "Twojej" puli podopiecznych.

            > o. Ostatnio czytalem o facecie, ktory w krakowie opiekuje się jeżami - on się
            > poswieca i o nim warto pisać. Bawiące się dzieci nie powinny byc tematem zbytni
            > ch uniesień redakcyjnych.

            Tutaj milcząco zakładasz jakiś niesprecyzowany podmiot, do którego to "warto" się odnosi. Dla kogo warto? Dla dziennikarzy/tytułów/wydawców? Chyba nie, bo inaczej by pisali. Dla czytelników? Też chyba nie, bo inaczej by głosowali portfelami za takim medium, gdzie pisze się o opiekunach jeżów częściej niż o innych "akcjach".

            > Z góry przepraszam, że tak wyplulem wrecz moja opinię, ale nabrzmiewala ona we
            > mnie od jakiegos czasu, obserwujac coraz nowsze zabawy w blasku lamp blyskowych

            Może jednak powinieneś też dać cynk do dziennikarzy GŁ? Przecież oni sami się nie dowiadują o takich rzeczach, lecz po prostu organizatorzy do nich dzwonią. Być może trochę jest głupio w chwili dzwonienia (nie wiem, może jakiś społecznik-forumowicz zweryfikuje tę opinię - mi by przynajmniej było) , ale za to masz jakiś tam efekt. No i czujesz się (bardziej) doceniony.


            • Gość: hehe Re: Droga iluminacjo. IP: *.toya.net.pl 31.12.10, 10:37
              Nie jest im chyba głupio w trakcie dzwonienia bo już się po pierwsze przyzwyczaili a po drugie poziom tych zabaw merytoryczny wskazuje na to że zostały zorganizowane byle jak tylko po to by rozreklamować organizatorów. Oni, mam wrażenie, już przy tylu okolicznościach równie słabo przygotowanych próbowali się rozreklamować że śmiało można powiedzieć że to społecznicy na każdy temat. Ale niech popracują nad merytoryczną treścią bo naprawdę nieco żenada.
          • Gość: nowa Re: Droga iluminacjo. IP: *.4web.pl 01.01.11, 10:44
            >Zalożę się, że 90% z czytelników, i 110% redaktorów nawet nie wie, że coś takiego istnieje.niech tak zostanie, bo "bycie społecznikiem" to robienie czegoś
            > dla innych, a nie dla pieniędzy, poklasku, szumu medialnego

            A ja pójdę jeszcze dalej - zalozę sie, ze 99% łodzian, dla których dobra działasz NIE WIE, ZE COS tAKIEGO ISTNIEJE. Ergo - ma Twoje działanie gdzieś, bo nie moze sie w nie włączyć, ani wziać w nich udziału, wiec całe to społecznikostwo do niczego się nie nadaje.

            >Przykre jest, że w naszym miescie nic się nie dzieje,mizeria jest do tego st
            > opnia, że media rzucają się jak wygladniałe na wszelkiej masci eventy sponsorow
            > anych organizacji etc.

            No cóz, na twoje wspaniałe działania społecznikowskie za własne pieniadze media nie mogą się rzucic , bo zarówno media , jak i lodzianie nie mogą się o nich dowiedziec, tak bardzo jestes społecznikiem, że nie wyobrazasz sobie straszliwego poinformowania łodzian o swoich eventach i działaniach...
    • Gość: JA Nie do końca... IP: *.toya.net.pl 31.12.10, 20:47
      Witaj. Nie chciałbym szerzej opowiadać o tym co robię, bo nie robię tego dla poklasku. Ważne, że coś się kręci i dzieje. Wierz mi, można wiele zdziałać bez pomocy instytucji państwa i samorządu.

      Od dłuższego czasu obserwuje trend powstawania stowarzyszonek i fundacyjek i pierwsze co to wnioski o granty i wpis na liste organizacji pożytku (dobrze, że tu nie można tak od razu dokonac wpisu). Jeśli nie ma pieniędzy z zewnątrz - te instytucje nie działają. Więc o jakim społecznikowaniu tu mowimy?

      Co do dziennikarzy... jeśli przez 11 lat byli tak zajęci kiszeniem się we własnym sosie, że nie wiedzą o nas, to może lepiej niech tak zostanie. Nie mam zamiaru pchać sie na afisz, a pozniej slyszeć "no tośmy wspolnie wiele dobrego zrobili". e-e dziękuję - nie. :D

      Poza tym to chyba nie świadczy najlepiej o dziennikarzach naszego miasta. :) Pozdrawiam i życzę szczęśliwego Nowego Roku. :)
      • miejskie_narty Re: Nie do końca... 01.01.11, 01:15
        > Od dłuższego czasu obserwuje trend powstawania stowarzyszonek i fundacyjek i pi
        > erwsze co to wnioski o granty i wpis na liste organizacji pożytku (dobrze, że t
        > u nie można tak od razu dokonac wpisu). Jeśli nie ma pieniędzy z zewnątrz - te
        > instytucje nie działają. Więc o jakim społecznikowaniu tu mowimy?

        No nie wiem - mnie się wydaje, że jednak jak jest fundacyjka i stowarzyszonko, które robią coś tam, co im wydaje się dobrego nie tylko dla nich samych, to jest dobrze. Niech mają ten jeden procent, niech wykrawają swoje kawałeczki z publicznego tortu. Rozumiem oczywiście ideę poświęcenia i uważam, że jest szlachetna i pożądana dla szeroko pojętego społeczeństwa, ale jednocześnie myślę sobie, że brak szlachetności nie od razu jest naganny. O ile, oczywiście, występuje w danym przypadku elementarna uczciwość.

        Dziennikarze są jacy są. Wystraczy zapytać samego siebie (bo rozumiem, że ze Źródła niczego sensownego się nie dowiemy), dlaczego nie przeczytamy już w GŁ tesktów np. Piotra Anuszczyka, czy Katarzyny Rakowskiej (a może jednak kiedyś przeczytamy?). Jak to się dzieje, że rotacja w redakcji jest tak duża? To źli dziennikarze byli? To dlaczego tak długo byli? A jeśli byli dobrzy, to dlaczego już nie piszą? Znudziło im się? Pytań jest wiele. A odpowiedzi mało.

        Również wszystkiego najlepszego:-)
      • Gość: nowa Re: Nie do końca... IP: *.4web.pl 01.01.11, 10:35


        >Ważne, że coś się kręci i dzieje.

        No tak, a najwazniejsze że NIKT, w tym pies z kulawą nogą o tym nie wie i nie weżmie w tym udziału, bo nie robisz tego dla poklasku i nie pchasz się na afisz ... To jest ideał, do którego powinnismy dązyć - coś robione w piwnicy , spoęłcznikowsko, dla czterech osób, w tym dwóch z naszej rodziny i zeby tylko zadna gazeta o tym napisała, bo wtedy będzie poklask...

        Ja mam w poważaniu takie " wiele działania", o którym nikt nic nie wie, a sam deklatrujący te działania też o nich nie napisze nic poza " wiele się dzieje" , bo jeszcze spotka go tragiczny poklask ...W tym wypadku nawet Jezus był lanserem i pozerem, bo chadzały za nim tłumy i jeszcze dla poklasku robił cuda.
        • Gość: ja to nie tak.. ale szanuje twój głos ;] IP: *.toya.net.pl 01.01.11, 13:34
          moja dzialanosc jest 2rzedna w tym watku - przytoczyłem ją tylko dla przykładu. 9 tysięcy osob to nie coś co się robi dla rodziny (to na marginesie, wobec Twojej uszczypliwości). Zwyczajnie zawsze bylo tyle pracy, że jakoś nigdy nikt nie myslal o dziennikarzach, bo to nie wniosłoby nic nowego do naszej działalności.

          Mnie chodziło raczej o to, że kiedy coś się robi dla innych, to jest celem samym w sobie, jeśli media to zauważą i pochwalą - super. Jeśli nie, nic się nie stanie.

          Na kursie prawa jazdy zawsze mi mowili, że w razie wypadku należy pomóc ofiarom, ale szczególną uwage zwrócić nie na tych co głośno krzyczą tylko tych cichych (bo to oni moga potrzebować najpilniej pomocy). I tu jest to samo. Mamy grupkę "społeczników", która robi duzy szum wokół siebie, znają dziennikarzy więc jest im łatwiej. Raczej się bawią, niż robią cos dobrego.

          Powiedziałbym, że tu świetnie pasuje takie angielskie przysłowie much cry and little wool ;] co chyba mozna byłoby w wolnym tłumaczeniu przełozyć jako 'krowa co dużo muczy a mało mleka daje" ;)
          • iluminacja256 Międlenie na forum W 2011 czas zacząć. 01.01.11, 14:08
            Mniej frustracji i wielu ludzi z chęcią do działania, spotykanych na swojej drodze w nowym roku wszystkim zyczę.


            A co postu:

            >Zwyczajnie zawsze bylo tyle pracy, że jakoś nigdy nikt nie
            > myslal o dziennikarzach, bo to nie wniosłoby nic nowego do naszej działalności

            Cały czas nie wiem CZYM JEST TWOJA DZIAŁALNOSC DLA 9 tysiĘcy osób. I ciagle z Twoich wpisów dowiaduję się, że się nie dowiem. Po co więc o tym piszesz, skoro nie chcesz, żeby ktokolwiek wiedział cokolwiek? Mogę wejsc na stronę Topografii, mogę o nich poczytać, dostaję ich newsletter, wiem czym się zajmują - natomiast od Ciebie dowiaduję sie, ze pomogłeś 9 tysią com osób nie wiadomo w czym i nie wazne w czym.

            Mamy grupkę
            > "społeczników", która robi duzy szum wokół siebie, znają dziennikarzy więc jes
            > t im łatwiej. Raczej się bawią, niż robią cos dobrego.

            Uważasz, że jest Ci trudno? A dlaczego? Post wyżej piszesz, że twoja dzialalność jest idealnym społecznikostwem i nie chcesz kontaktu z mediami - bo krowa, co dużo ryczy, mało mleka daje. Zdanie wyżej piszesz, że kontakt z dziennikarzami " nie wniósłby nic nowego do twojej działalności" , a jedNAK uwazasz, ze Topografie mają łatwiej , bo znają dziennikarzy. A ty PRZECIEŻ DZIENNIKARZY ZNAĆ NIE CHCESZ, BO NIE WNOSZĄ NIC NOWEGO DO TWOJEJ DZIALALNOŚCI (SIC!) Nie zauwazyłeś, ze sam sobie zaprzeczasz ? Skoro ty nie chcesz mieć kontaktu z mediami, nie musisz, skoro inni chcą, to go maja, ale ty nie masz wtedy zadnych podstaw do twierdzenia, ze oni mają latwiej, bo MAJĄ TAK SAMO JAK TY, tylko ty NIE CHCESZ zadzwonić do zadnego dziennikarza, bo ON NIC DO TWOJEGO DZIAŁANIE NIE WNIESIE.

            No cóz, możesz mieć pretensje, ze nie wszyscy idą twoją drogą, ale nawet sekta społeczników pt chrzescijanie tez jak jeden mąż nie chodziła po drogach i nie rozdawala majątku ubogim i kalekim - niektórzy zakładali szkoły lub biblioteki i to ze sponsorginu władców.


            >Raczej się bawią, niż robią cos dobrego

            Zrobić coś dobrego, przy okazji się bawiąc, to prawdziwa sztuka.
Pełna wersja