Dodaj do ulubionych

Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmarno...

IP: 195.69.80.* 30.12.10, 15:08
Co za głupota. Wystarczyło większość tych rzeczy zapakować, podzielić na porcje i wrzucić do zamrażalnika - tak smażoną rybę jak i ciasto. Po jakimś czasie każdy by zjadł ze smakiem. Ale nie, lepiej wyrzuć "resztki" - jeśli ćwierć blachy to reszta, a potem biadolić. Następnym razem może przekalkuluje, że nie ma sensu kupować aż tyle jedzenia, skoro i tak dużo zmarnuje.
Obserwuj wątek
    • Gość: nowa Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar IP: *.4web.pl 30.12.10, 15:52
      >Oczywiście, że Karolina ma wyrzuty sumienia, że tyle jedzenia wylądowało w koszu


      A po jasną cholerę Karolina tyle tego robi? Wyrzucanie jedzenia to jeden z najwiekszych grzechów - wprawdzie trudno mnie nazwać katoliczką, ale to jest kwestia wychowania - jedzenia sie nie wyrzuca, bo mozna go nie mieć. No wiec albo gotować tego mniej, albo skoro widac po swietach, z e juz sie tego nie przeje , a sporo dobrego jeszcze zostało - to zanieść to do noclegowni - chętnie wezmą.

      Równym bzdetem wydają mi się tesknoty za kapustą w grochem w kwietniu ...A co to niby raz w roku sie to je, na Wigilię ? Ktoś zabrania tego zrobić w trakcie roku?
    • jaromirka.4 Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmarno... 30.12.10, 16:05
      Ależ bzdety autorka wypisuje. Raczej z wyobraźni niż z doświadczenia chyba? Nie znam nikogo, kto zachowuje się tak, jak opisano w artykule. Po pierwsze jedzenie na święta raczej zamawia się w cateringu, po drugie - większość ludzi jest na jakiejś diecie (najczęściej odchudzającej) i unika jedzenia w nadmiarze oraz uwzględnia ten fakt w planowaniu jadłospisu. A nawet jeśli coś zostaje, to przecież najczęściej zostawia się to koło śmietnika, żeby bezdomni lub zwierzęta mieli czym się pożywić. W ogóle wielu ludzi nieurzadza żadnych świąt tylko wyjeżdża albo traktuje je jak normalny wolny czas czyli stara się wyspać, przeczytać zaległe lektury, pobawić z dziećmi albo powłóczyć po sklepach, kinach iinnych miejscach, w których można miło spędzić czas. A po drodze wejść do kawiarni albo restauracji, żeby uniknąć konieczności gotowania w domu.
              • zbig1113 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 17:34
                Twój świat, to twój świat. Nie jest on ani rozsądniejszy, ani lepszy od świata Twojego przedmówcy. Wasze światy są komplementarne. Wiedz, że dla niektórych (nie dla mnie) relaksem jest przygotowywanie tych potraw i spędzanie tego czasu z rodziną (czasami ich te "gusła" interesują).
                Dla Ciebie relaksem jest zlecenie tego innym i gapienie się w telewizor. Twoja sprawa.
                Nie wiem tylko dlaczego, Twój sposób spędzania Świąt ma być lepszy niż inne?
                • jaromirka.4 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 17:43
                  Nawet nie mam telewizora. Posiadanie telewizora jest niemodne. W czasie tzw. świąt jeżdżę na nartach, czytam zaległe książki, uczę się nowego języka, oglądam zaległe filmy i próbuję napisać zaległe teksty (to akurat idzie mi najgorzej). W poprzednich latach zdarzało mi się np. wyjechać do ciepłych krajów albo na narty w Alpy. Śmiem twierdzić, że mój sposób na święta jest lepszy, bo spędzam je czynnie, a więc zdrowo. I nie zaszczepiam mojej rodzinie złych nawyków żywieniowych. W ciągu ostatniego tygodnia np. jedliśmy prawie wyłącznie warzywa i owoce, rzadko mięso ( a jeśli już to raczej ryby), praktycznie wcale ziemniaków, chleba czy innych produktów zawierających skrobię. Nie je się w naszym domu również żadnych słodyczy.
                    • lucusia3 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 21:59
                      Jasne, jak jaromirka lubi nie być z rodziną, kuzynami, znajomymi w Święta, to jej wybór.
                      Ja uwielbiam siedzieć godzinami i gadać, bo w normalnym czasie po prostu nie dajemy rady. Pewnie bym nie wytrzymała dłużej, ale takie 3-4 dni to dla mnie wspaniały czas. I te serniki, makowce, pierożki, grzybowe, pieczyste - niech sobie leży na stole. Można po prostu od czasu do czasu skubnąć, bez przeżerania się. Dla mnie Święta z tartą marchewką i gotowanym bez soli jęczmieniem bez kawałka tradycyjnych dań to żałość. Ja pierogów nie lepię, ale z dziećmi zawsze mamy kilka tradycyjnych świątecznych dań, które razem robimy. Z dzieciństwa uwielbiałam takie zakrzątanie przed Wigilią i chcę, żeby moje dzieci też miały miłe wspomnienia. Może bez hektyki, szalonego sprzątania, gotowania tysięcy pierogów i zup, ale z ubieraniem choinki, szykowaniem prezentów, wigilijnymi zapachami (wiem, może to dyskusyjne, ale lubię połączenie kapusty z grzybami i ryby z pomarańczami, cynamonem, goździkami, rumem). Na narty mogę z przyjemnością jechać po Świętach.
                      --
                      pogotowiedomowe.com.pl/
                      • zbig1113 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 23:26
                        Nie do końca odpowiada mi przedstawiony przez Ciebie sposób świętowania, ale nie jestem upoważniony, aby Cię strofować albo co. Po prostu uważam, że każdy powinien ten czas spędzić tak jak mu pasuje. Tylko tyle.....


                        Niemniej życzę udanego sylwestra i wszystkiego dobrego w nowym roku.
                        Pozdrawiam normalną.
                  • wj_2000 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 31.12.10, 00:11
                    jaromirka.4 napisała:

                    > rzadko mięso ( a jeśli już to raczej ryby), praktycznie wcale ziemniaków, ch
                    > leba czy innych produktów zawierających skrobię.

                    Skąd takie uprzedzenie do skrobi? Jest ona wręcz konieczna, byle w produktach o niskim indeksie glikemicznym. Chleb pełnoziarnisty na śniadanie (uwielbiam orkiszowy) z, powiedzmy avocado, chudą wędzoną rybą pomidorem i cebulą ( w umiarkowanej ilości). Super. Albo makaron pełnoziarnisty z pastą z pomidorów z bakłażanami i serem harceńskim (beztłuszczowym), albo....
                    Na obiad quinoa, dziki ryż, kasza jęczmienna, fasolka mung, pure z ciecierzycy - jako dodatek węglowodanowy do tego co kto lubi (np. chińszczyzna z krewetkami, jeśli mięso Ci nie odpowiada, biała ryba na parze z warzywami - z przewagą cukinii, etc., łosoś z rusztu, befsztyk z polędwicy, eskalopki cielęce). A na kolację może być tzw. fasolka bo bretońsku (gdy wcześniej nie było strączkowych), omlet z wiśniami, serek z jogurtem i jagodami, etc. etc.

                    Unikanie skrobi jest dość powszechnym błędem dietetycznym osób chcących schudnąć, czy choćby utrzymać rozsądną wagę.
                    --
                    "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
                  • Gość: nowa Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar IP: *.4web.pl 30.12.10, 18:03
                    > No przecież to dziwne jedzenie święta to zwyczaj religijny?

                    Nie, moja droga. To nie ma nic wpólnego z religią, tak więc moze warto doczytać kilka tekstów antropologicznych oraz historii obyczaju W Polsce w ramach lektur w czasie tzw. świat. To jak to nazywasz "dziwne jedzenie w święta" to fragment dawno zapomnianej polskiej kuchni , która obfitowała w ryby w róznych postaciach ( stawy rybne i karpie hodowlane były w kazdym majątku) , do tego kapusta kiszona w róznych postaciach ( kiszonka charakterystyczna dla klimatów zimnych, zastepująca warzywa, których ZIMA NIE BYLO, - bogata w witaminę C i kwas mlekowy, dobroczynny dla przewodu pokarmowego, do tego groch - białkowa podstawa w zimnym klimacie ( dla mnie podwójnie , bo od 13 lat nie jadam miesa poza rybami) - chrzan - jedna z najlepeij rozgrzewających potraw w polskiej kuchni, do tego działająca antyseptycznie, podobnie jak czosnek, do tego grzyby czyli surowiec, w ktory po dziś dzień obfitują polskie lasy - sciagany np. do Francji i Niemeic, bo aby grzyby rosły potzrebna sciółki i lasów dzikich, nie zagospodarowywanych. Przykro mi, ale to nei ejst obyczaj katolicki, czy chrzescijański - to jest obyczaj polski.

                    >Śledzie w cieście?! Przecież to niezdrowe. Śledzie owszem, ale na surowo, w oliwie.

                    Cóz, sushi z surowego sledzia w oliwie wydaje mi sie równieiż niekoniecznie zdrowe. Człowiek kiepsko trawi surowe mięso rybie, o ile nie ma przodków wsród Ewenków.



                      • jaromirka.4 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 18:29
                        No toście się wsparli nawzajem. A może nowa i zbig to ta sama osoba - forumowy troll? Przypominam ci zbig, że sam napisałeś - "niektórych te gusła interesują". Jeśli to nie było przyznanie się do katolicyzmu, to co to niby było? W ogóle jakiś dziwny jesteś, że nie zauważyłes jak sobie z ciebie jaja robię. Niestety, tak już mam, że mnie takie typy jak ty wkur...ją maksymalnie i nie mogę sobie darować obśmiania ciemnogrodu i zaściankowości. Wyrazy współczucia dla rodziny, szczególnie tej małoletniej oraz serdeczne życzenia szybkiego osiągnięcia pełnoletności i odwagi w pokazaniu tatusiowi, gdzie macie jego tradycyjne święta. Zawsze chętnie wspieram takie młodzieżowe inicjatywy i z przyjemnością patrzę na bezsilną wsciekłość tatusiów.
                        • Gość: nowa Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar IP: *.4web.pl 30.12.10, 18:37
                          > No toście się wsparli nawzajem. A może nowa i zbig to ta sama osoba - forumowy
                          > troll

                          Szczerze mówiac, po Twoich deklaracjach o czytaniu ksiązek i uczeniu się języków sądziłam , ze mam przed sobą osobę na poziomie. Sugerują zatem, zamaist walić w klawiaturę bez sensu i wymyślać niestworzone teorie, wyłączyć laptop/komputer i wziąć sobie z półki jakąś lekturę na poziomie.
                        • zbig1113 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 18:45
                          Pisząc "niektórych te gusła interesują" miałem na myśli właśnie to, co napisałem. Jeżeli traktujesz to jako przyznanie się do katolicyzmu, to nic na to nie poradzę.
                          Odnośnie jaj... Też nie zauważyłeś jak sobie z Ciebie (zwróć uwagę , że z wielkiej litery) jaja robię. Mnie takie typy, jak Ty nie wku...ają ( co najwyżej śmieszą) i nie mogę sobie darować obśmiania analfabetyzmu (po prostu nie umiesz czytać ze zrozumieniem).
                        • Gość: baba Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar IP: *.acn.waw.pl 30.12.10, 22:02
                          A może zaczniesz zamiast uprawiania propagandy rzeczową dyskusję? Jak nie lubisz tradycji/a sama wprowadzasz jedynie słuszną swoją/ to załóż sobie forum i dyskutuj o wyższości zatrzaskiwania księdzu drzwi przed nosem nad przyjmowaniem go. Możesz być ateistką przeciwniczką tradycyjnej kuchni polskiej,możesz pokazywać swoim dzieciom jak wygląda nowa tradycja,twoje małpy twój cyrk. Ale zachowaj umiar i kulturę w nawracaniu innych .
                        • Gość: xoxo Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.10, 22:55
                          ależ Ty bredzisz, dziewczyno. obawiam się, że takie czarno-białe postrzeganie świata i ludzi nie najlepiej świadczy o inteligencji postrzegającego. a wbijanie się w dumę z powodu prowadzenia aktywnego trybu życia i przestrzegania zdrowej diety to syndrom dotykający najczęściej inteligentów w pierwszym pokoleniu - ojce jedli golonkę i biegali do kościoła, dziecko zamieszkało w wielkim mieście, znalazło pracę w korporacji i jada sushi, więc na każdym kroku będzie przeciwstawiać swoje wyrafinowanie siermiężności rozmówców. być może się mylę, ale takie podkreślanie swojej wyższości z lekka trąci słomą w butach.

                          ja na co dzień też zdrowo się odżywiam, nie chodzę do kościoła, biegam zamiast gapić się wieczorami w telewizor... ale na święta uwielbiam spotykać się z rodziną, wspólnie przyrządzać pyszne, okropne kaloryczne potrawy, lukrować pierniczki, spać do późna, popijać grzane winko i gadać do późna w noc z osobami, które bardzo kocham i dla których nie zawsze mam czas na co dzień. takich kilka dni leniuchowania i objadania się pysznościami w miłym gronie daje super pozytywnego kopa :) a na narty, odrabianie chałtur i oglądanie filmów zawsze się czas znajdzie, tylko trzeba umieć nim gospodarować.
      • alicja.t3 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 19:11
        Oj kiepska ta prowokacja, kiepska...

        "albo powłóczyć po sklepach, kinach iinnych m
        > iejscach, w których można miło spędzić czas. A po drodze wejść do kawiarni albo
        > restauracji, żeby uniknąć konieczności gotowania w domu."

        Tylko że sklepy przez oba świąteczne dni są zamknięte :) Podobnie jak sporo kawiarnii i restauracji!
    • niemiec.szymon Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmarno... 30.12.10, 22:30
      Uwielbiam gotować. Ale nie wyobrażam sobie marnowania jedzenia. Po Wigilii zostało mi całkiem sporo ryb i ciast. Ale nie wyrzuciłem ani grama. Czego nie zjedliśmy od razu i czego nie dało się zamrozić (śledzie i sałatki) rozdałem znajomym, a dodatkowo zawiozłem do znajomej noclegowni.
      Naprawdę, można sobie poradzić z niechcianym jedzeniem w sposób rozsądniejszy niż jego wyrzucenie do śmieci.
    • wj_2000 Re: Kulinarny bilans świąt: ile jedzenia się zmar 30.12.10, 23:56
      Gdy byłem dzieckiem, nie wiedziałem nawet o istnieniu lodówek, a co dopiero zamrażarek. A sernik i strucle makowe i z powidłami mojej mamy jedliśmy do Trzech Króli. Szczególnie sernik, to smakował mi najbardziej pod koniec. Był podsuszony i taki słodziutki!

      Ale to dawne czasy. Zajrzałem specjalnie do lodówki by zobaczyć co tam jest z okresu Świąt. Pół słoiczka śledzi w marynacie z octu i oliwy z cebulą, oraz ćwierć słoiczka konfitury żurawinowej otwartego do pieczonego indyka w pierwszy dzień świąt. I to wszystko.
      --
      "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka