karusiap
09.01.11, 17:54
Po raz kolejny wróciłam ze spaceru z psem i walczyłam z psią kupą. Nie na trawniku (śniegu), bo to bajecznie proste - kupa chop do woreczka i do śmiernika. Walczyłam w mieszkaniu. Wleźliśmy w niespodziankę - ja butem, pies łapami, wszystkimi czterema. W czyszczeniu butów jestem wprawiona - przynajmniej co drugi dzień w coś wdeptuje. Latem rzadziej, bo kupy są raczej na trwanikach (gdzie wchodzę, sprzątając po swoim psie). Zimą kupy są wszędzie!
Ale wróćmy do psa, mojego. Wyczaił, że szykuje się gruntowniejsze czyszczenie łap po spacerze, dlatego dał dyla na pokoje. No coż, przyszło mi czyścić nie tylko przedpokój, ale i pokój. Zatargalam psa do wanny, okazało się, że i podwozie jest usmarowane. Poszłam po świeże ręczniki i w tym czasie pies nawiał do kanape. Co było potem... sprzątania na pół godziny + pranie, wietrzenie itd. I ... nerwy mi puściły!
Ludzie, co z Wami?? To miasto jest zasrane gorzej niż schronisko, niż obora! Topniejący śnieg odkrywa zasrane bagno. Rzygać się chce, gdy się wyjrzy przez okno. Nie rozumiem, po prostu nie wiem nawet jak można do tego dopuścić. Co jest takiego w ludziach, że potrafią wytworzyć wokół siebie taki syf? Ja już nawet nie chce pisać, jak proste jest sprzątnięcie po psie, że to banał jak wytarcie nosa i wyrzucenie chusteczki do kosza. Przez dwa tygodnie w Szwecji nie widziałam ani jednej kupy, ani razu nie musiałam czyścić butów (nie wspominając o osadzie z soli czy sraczkowatym piaseczku, których tam już nikt nie stosuje).
Żal mi malutkich dzieci, które chciałyby pobawić się w śniegu na osiedlowych skwerach. Albo starszych dzieciaków, chcących pojeździć na sankach. I ich rodziców, którzy po każdym spacerze muszą robić gruntowne czyszczenie i pranie odzieży.
Jeśli ktoś z forumowiczów ma pomysł na sensowną akcję, której celem będzie nauczenie ludzi sprzątania po psie, proszę o kontakt. Deklaruje pomoc i zaangażowanie.
Po prostu brak mi już słów :(