topso_1
16.02.11, 12:37
Miałem ja pecha, od kilku lat ktoś do mnie dzwonił w nocy i sie nie odzywał. Zgłosiłem to na policję. Podobnie miał mój kuzyn z małej wiochy pod bełchatowem, przypuszczalismy że to ta sama osoba. Po namowach kuzyna zgłosilismy to na policję, ja w Łodzi, on u siebie na wiosce. Policjanci z wiochy skontaktowali się z prokuraturą i w ciągu dwóch miesiecy ustalili kawalarza. Poszedłem tedy do Łodzkiego gliniarza któremu ja zgłosiłem sprawę ale dla żartu nie powiedziałem o tych ustaleniach wiejskich jego kolegów. Policjant łódzki powiedział mi że: po pierwsze nie wiadomo z jakiej sieci to ktoś dzwoni, po drugie nie da się tego ustalić, po trzecie taka osoba musiała by się przyznać a po czwarte i tak nic z tego. Policjanci z Łodzi jak widać maja odsyłanie klienta z kwitkiem w małym paluszku i opanowane do perfekcji nic nie robienie. Dlatego właśnie jestesmy miastem psiego gówna, mordującego pogotowia, dzieci w beczkach i policji która potrafi tylko coś zgubić (dopalacze) z magazynu. Żadna promocja nic nie pomoże. Wieś wygrywa pod każdym względem. Drogowcy też udają że naprawiaja i buduja drogi. Łódź to takie miasto na niby.