Dodaj do ulubionych

Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośnika

01.05.04, 21:48
Kolejna eskapada za nami. Święto pracy i nasze wejście do UE uczciliśmy
szaleńczym wyścigiem drezyną motorową, połączonym z pracą na torach. :)

Jestem po całym dniu zrąbany i nie mam siły w tej chwili nic więcej napisać.
Było zajefajnie, czasami męcząco ale wrażenia końcowe ekstra. Może później
coś naskrobię bardziej szczegółowo (a sporo tego powinno być, oj sporo). :)

W poniedziałek ciąg dalszy! Kolejowi wykolejeńcy wszystkich krajów - łączcie
się. :)



--
Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.
Obserwuj wątek
    • michal.ch Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 01.05.04, 22:35
      Dobra, podejmę się wymodzenia czegoś.

      Na poczatek archiwalna fotka naszej maszyny:

      www.fpkw.pl/obrazki/rawa.jpg
      Teraz zawartośc skrzyni jest nieco inna. Tam znajdowała się moja miejscówka. :)

      Ale od początku. Było nas pięcioro (ja, Krzyskup, SzK, Teufel i Ventlan). Około
      7:50 wyjechaliśmy z Fabrycznego. Na Widzewie złapaliśmy Teufla. Do Rogowa
      dotoczyliśmy się około 8:45. Tyle w telegraficznym skrócie o dojeździe, który
      upłynął pod znakiem hobbystycznej pogawędki w "zółtku".

      Rogów przywitał nas senną atmosferą. Gospodarze przyjęli nas z miną lekko
      zaskoczoną, że tak wcześnie jesteśmy (przynajmniej ja odniosłem takie
      wrażenie). Ostatecznie na miejscu ustalono, że nasz pociąg roboczy odjedzie
      dopiero po powrocie z pierwszegu kursu składu turystycznego, czyli w okolicach
      godziny 12:30. Kawał czasu należało jakoś zagospodarować. A więc zwiedzanie,
      focenie, przerwa na drugie sniadanie i takie tam. W międzyczasie na maszcie
      pojawiła się flaga UE, a w chwilę potem na czołownicy "rumuna" Lxd2 zawisły
      kolejne flagi. A co? Jak wchodzić (o, pardon, wjeżdżać) do Unii, to z klasą.
      Długo by opowiadać na temat przygotowań do wyjazdu, jednak ze względu na fakt,
      iż mało kto na forum jest w stanie przeczytać od deski do deski moje długaśne
      wywody, przejdźmy do meritum.

      Podstawiono nam drezynę (to cosik na fotce na górze). Teoretycznie wchodzi w to
      6 osób. W praktyce... hmmmm... trochę więcej. :) Zająłem sobie dogodne miejsce
      na starym siedzisku na kipie, wychodząc z założenia, że przy tak ładnej
      pogodzie szkoda się kisić w kabinie. Poniekąd miałem racje, bo "kabiniarze" się
      kisili ale były również negatywne skutki mojego wyboru - piękna czerwona
      facjata. Wyglądam teraz jak nawalony w trzy dupy - jak to się w języku ulicznym
      mawia. Słońce przygrzało, wiaterek przy 40 - 60 km/h relaksująco owiewał...
      I chyba dalej wywodzić się nie trzeba. Solarium w wersji naturalnej. ;)
      Podróż taką maszyną jest niesamowita, szczególnie jak się jedzie na skrzyni.

      Udało nam się przebić kawałek za Rawą Mazowiecką. Dalej w pewnym momencie można
      natknąć się na kilkudziesięciometrową wyrwę w torach. Miejsce dość ustronne, a
      więc złomiarze mogli spokojnie działać. Kradzieży dokonano w ostatnich
      tygodniach, a więc jesli ktoś widział jak to się stało, proszę o kontakt z
      Fundacją Polskich Kolei Wąskotorowych. No cóż. Pozostało nam zrobić krótki
      postój na dokonanie dokumantacji fotograficznej i wracamy. Po drodze
      zatrzymujemy się co jakiś czas celem uzupełnienia brakujących mocować szyn,
      dokręcenia tego i owego oraz innych tego typu prac torowych. Momentami nie było
      łatwo, a przy pracy lekko - delikatnie mówiąc - się uwaliliśmy. Szczególnie
      gustowne były plamy po oleju, który z kolei radośnie wychlupywał się podczas
      jazdy wprost na siedzenie, które zajmowałem. :) W sumie wiele nie zrobiliśmy,
      jednak najważniejsze, że coś zawsze się udało naprawić. Ciąg dalszy w
      poniedziałek.


      Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.
    • ugo Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 03.05.04, 21:34
      Widziałem Was dzisiaj :DDD!!! Punktualnie o 19 przecinaliście tą drezyną ulicę
      Jeżowską (drogę wylotową na Łódź) w Rawie Mazowieckiej. Widok drezyny (dzięki
      fotce umieszczonej powyżej) od razu przypomniał mi o Waszej pierwszomajowej
      eskapadzie ale jakoś umknęło mi, że na dzisiaj zaplanowaliście powtórkę.
      Pozdrawiam :-)
      • kmst120 Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 03.05.04, 22:59
        A nie widziałeś kto zablokował ruch...??To byłem ja...a co do
        wycieczki...dotarliśmy machajką aż do kozła w Białej Rawskiej...ciekawe
        chłopaki jakie bedziecie mieli odciski na rękach po tych górkach i 14 km(w
        jedną strone) z Podskarbic do Białej...a tak w ogóle to czdążyliście na 10??i
        jak i czy w ogóle dojechaliście do domu...??acha jeszcze jedno...Tuefel..ile ci
        zjadło z konta na telefony do mojej mamy...powiedz to jakoś się
        rozliczymy...P.S...Ciocia do mnie dzwoniła, że widziała mnie w Białej i jest
        obrazona, że nie weszłem do niej razem z ekipą...nastepnym razem to
        zmienimy...ciekawe co ona powie na taką bandę na drezynie :-)...napiszcie mi na
        priva swoje gg..pozdro kmst120 vel. Dziki
        • michal.ch Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 04.05.04, 08:47
          Powiem tak. Po tych dwudziestuparu kilometrach na kiwajce ja uważam, że było
          fajnie, niestety moje plecy twierdzą zupełnie co innego. ;)))

          Ale jak sobie przypomnę miny ludzi, którzy nas zobaczyli w ciągu ostatniego
          weekendu (zarówno na motorówce, jak i kiwajce, ze szczególnym podkreśleniem
          tego drugiego), to humor z miejsca mi się poprawia. :)

          Najważniejsze, że zrewidowalismy cały szlak od km 0 aż do samego fizycznego
          końca tej linii. Brakuje około 40 do 50 metrów szyn w jednym miejscu. Poza tym
          w kilku miejscach "zniknęły" śruby i podkładki. Ale ogólnie tory są w całkiem
          niezłym stanie, a w kierunku Białej od miejsca kradzieży wręcz bardzo dobre (bo
          i niedawno wymianiane; nowe podkłady i mocowania, ciężkie szyny, podsypka
          tłuczniowa). Na pierwszy rzut oka sytuacja nie jest tragiczna. Niestety jak się
          popatrzy na koszty uzupełnienia uszkodzonego fragmentu, to mina robi się
          niewesoła.



          --
          Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.
          • Gość: SzK Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn IP: *.pabianice.pl 04.05.04, 10:02
            Moim zdaniem wzięcie torów z innego miejsca i przełożenie w inne nie robi wielu
            problemów. Przecież torów nieużywanych choćby w Rawie na stacji jest od jasnej.
            Ten miły pan siłacz, z którym jechaliśmy 1 maja, mówił że musi być jakieś
            pozwolenie. Ha, złodzieje biorą sobie tory bez pozwolenia..., a kolejka jest
            wpisana w rejestr zabytków.
            Moim zdaniem problemem jest tylko kwestia techiczna załadowania torów i
            amontowania ich na miesjcu, a traf chciał że tory ukradli na lekkim łuku. No
            cóż, można zrobić "zakręt z prostych"...
            A chętnych by nie zabrakło - teufel z chęcią powkręcałby trochę śrub ;)

            Nie przekonują mnie argumenty że nie stać ich na uruchomienie pociągów dalej
            niż do Jeżowa - jeśli nic dalej nie pojedzie to niedługo nie będzie po czym...,
            bo jak nie ma ruchu, to złodzieji ciągnie jeszcze bardziej.
            Pytanie - co się bardziej opłaca ?
            • michal.ch Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 04.05.04, 10:35
              Gość portalu: SzK napisał(a):

              > Moim zdaniem wzięcie torów z innego miejsca i przełożenie w inne nie robi
              wielu
              >
              > problemów. Przecież torów nieużywanych choćby w Rawie na stacji jest od
              jasnej.


              Zgadza się ale przeczytaj mój post nieco niżej.


              > Ten miły pan siłacz, z którym jechaliśmy 1 maja, mówił że musi być jakieś
              > pozwolenie. Ha, złodzieje biorą sobie tory bez pozwolenia..., a kolejka jest
              > wpisana w rejestr zabytków.


              Możliwe. To już taka paradoksalna specyfika tego kraju.


              > Moim zdaniem problemem jest tylko kwestia techiczna załadowania torów i
              > amontowania ich na miesjcu, a traf chciał że tory ukradli na lekkim łuku. No
              > cóż, można zrobić "zakręt z prostych"...


              Nie tak łatwo. To nie tylko przerzucenie czterdziestuparu metrów szyn. Trzeba
              uzupełnić elementy mocujące na całej trasie. Napisałem już o tym niżej.


              > A chętnych by nie zabrakło - teufel z chęcią powkręcałby trochę śrub ;)


              Dobra, trzymam za słowo. Czy Teufel osobiście potwierdza? :)


              > Nie przekonują mnie argumenty że nie stać ich na uruchomienie pociągów dalej
              > niż do Jeżowa - jeśli nic dalej nie pojedzie to niedługo nie będzie po
              czym...,
              >
              > bo jak nie ma ruchu, to złodzieji ciągnie jeszcze bardziej.


              Być może pojadą do Głuchowa. Krzaki wykarczowane, szlak przetarty. Jeżeli
              udałoby się dokończyć na czas naprawę odcinka do Rawy Mazowieckiej, to może na
              Dni Rawy pociąg tam się dotoczy. 1 maja trochę tam przykręciliśmy śrub ale
              idzie to powoli. Wczoraj też dwie osoby zostały na motorówce i pojechały
              udrażniać szlak.


              > Pytanie - co się bardziej opłaca ?


              Uruchomienie pociągu jest kosztowne. Powiat nie dopłaca, więc i ceny muszą być
              komercyjne. Z chętnymi w takiej sytuacji może być kłopot. Tylko najwięksi
              zapaleńcy są gotowi wydać spore pieniądze, żeby przejechać się do końca. Taka
              jest smutna prawda. Co innego gdyby powiat był zainteresowany wznowieniem ruchu
              lokalnego. Ceny byłyby niższe ze względu na refundację części kosztów. Tak
              jednak nie jest.

              Jeździmy drezynami, bo to jest tańsze. Ważne, że ludzie widzą, że coś się na
              kolejce dzieje. Ostatnio zostaliśmy życzliwie przyjęci przez lokalną
              społeczność. W małych miejscowościach wieść się szybko niesie, więc złodziej
              dwa razy się zastanowi (a jestem pewien, że to ktoś miejscowy, bo z daleka po
              złom by się nie opłacało jeździć), zanim pojedzie po łupy, bo ryzyko natknięcia
              się na patrol jest teraz większe.


              --
              Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.
              • teufel Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 04.05.04, 11:57
                > > A chętnych by nie zabrakło - teufel z chęcią powkręcałby trochę śrub ;)
                >
                >
                > Dobra, trzymam za słowo. Czy Teufel osobiście potwierdza? :)
                --
                Co?? Gdzie?? Kiedy?? Z kim?? Z czym?? Po co?? Dlaczego??
                --
                Kropiwnicki musi odejść
                U diabła
                Forum zaprzyjaźnione:
                Pan Samchodzik i...
              • krzyskup Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 04.05.04, 20:09

                > Jeździmy drezynami, bo to jest tańsze. Ważne, że ludzie widzą, że coś się na
                > kolejce dzieje. Ostatnio zostaliśmy życzliwie przyjęci przez lokalną
                > społeczność. W małych miejscowościach wieść się szybko niesie, więc złodziej
                > dwa razy się zastanowi (a jestem pewien, że to ktoś miejscowy, bo z daleka po
                > złom by się nie opłacało jeździć), zanim pojedzie po łupy, bo ryzyko
                >natknięcia się na patrol jest teraz większe

                Tak, ale równie szybko rozejdzie sie wieść, że patrole jeżdżą tylko w weekendy.
                Rozpracować dokładne terminy nie bedzie trudno - przydałyby się też wyjazdy w
                pozostałe dni tygodnia, ale tutaj będzie problem z chętnymi.

                Pozdrawiam,
                Krzyskup

                --
                Miasto i sprzęgi dla tramwajów!
            • michal.ch Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 04.05.04, 10:14
              No wiesz, ja słyszałem o kosztach z czterema zerami na końcu. To nie tylko
              dźwig i przełożenie szyn, ale także uzupełnienia takich niby niepozornych, ale
              jakże ważnych elementów, jak śruby i podkładki w paru innych miejscach. A za
              miejscem kradzieży toru jest taki kilkusetmetrowy odcinek, gdzie szyny czekają
              na zabranie przez złomiarzy - po prostu leżą luźno i falują sobie tworząc linię
              o zmiennej szerokości, przez co mieliśmy problem z utrzymaniem drezyny we
              właściwej pozycji.


              --
              Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.
              • kmst120 Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 04.05.04, 14:45
                Sorki Tuefel...pomyliły mi się ksywki...co do problemów z podkładami...tam to
                chyba zrobiło się ze 600mm albo i lepiej...nie wiem jak wam ale mnie coś obiła
                się o uszy data 22 maja...znowu mieliśmy jechac do Białej...tym razem obiadzik
                załatwiony:-)...co do kosztów...trochę tego będzie...na odcinku 500m nie ma ani
                jednej śruby, blaszki czy podkładki...nie dość, że koszt to jeszcze dużo
                pracy...jakbym złapał złodzieja to bym kazał mu zbudować wszystko od
                podstaw...najlepiej na podkładach strunobetonowych..ale polska policja is the
                best i nic nie zrobią...co do zdziwnień ludzi...podobało mi się, jak na jakieś
                imprezie koło torów na nasz widok zaczęli pić z toastem za kolejką i nam
                przygrywać...ale był też taki lol który maluchem stanął na torach....szkoda, że
                na hamulec wdepnąłem...
                • krzyskup Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 04.05.04, 23:13
                  kmst120 napisał:
                  > [ciach] maluchem stanął na torach....szkoda, że na hamulec wdepnąłem...
                  Szkoda? No nie wiem... Jeżeli jechaliście już moją-twoją, to raczej dobrze się
                  stało, że na niego wdepnąłeś. Bo nie wiem ile by z niej zostało, gdybyście
                  próbowali swoich sił z maluszkiem. Niepozorne to autko, ale jednak swoje waży.
                  No i do tego, jeśli już miałeś dostęp do hamulca, to jako kolejarz (bo
                  rozumiem, że prowadziłeś ten lekki pojazd pomocniczy), powinieneś dołożyć
                  wszelkich starań, aby zatrzymać się przed przeszkodą na torze.

                  Pozdrawiam,
                  Krzyskup

                  PS. Co by w Rogowie poczęłi bez mojej-twojej? ;)

                  --
                  Miasto i sprzęgi dla tramwajów!
                  • michal.ch Re: Piknik z drezyną, czyli witamy w UE wg miłośn 05.05.04, 09:50
                    Właśnie tak mówię. Byśmy wszyscy pospadali z tej drezyny. Chociaż przed
                    przejazdem zwolniliśmy, to może nie byłoby tak źle, za to maluch musiałby
                    jechać na przymusowe lakierowanie. W razie czego te łyse drechy by zapłaciły
                    słono, bo nie wolno specjalnie zatrzymywać się na przejeździe kolejowym.
                    Wystarczyło wstukać 112 albo 997... I w sumie szkoda, że nie zadzwoniliśmy, bo
                    teraz już zapomniałem numer rejestracyjny. Było coś na ERW i dalej nie pamiętam.



                    --
                    Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.
    • michal.ch Jedziemy po raz czwarty ;) 04.05.04, 14:40
      W sumie temat powinien być pytaniem ale wyszło jak stwierdzenie. Może to
      sugestia... ;)

      Jedziemy w najbliższą sobotę?
      Tym razem jednak trzeba tak pokombinować, żeby wyjechać wcześnie rano, przed
      planowym pociągiem. Inaczej znowu nie wrócimy na pociag powrotny i będziemy
      musieli improwizować jak wczoraj wieczorem. Ja zdecyduję się jak tylko
      przekonam moje obolałe plecy, że drezyna to całkiem fajna sprawa. Aktualnie
      idzie mi to dość opornie, jednak robię postępy w negocjacjach. :)))



      --
      Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.
    • krzyskup Wracając do razu nr 3... 04.05.04, 23:17
      Znowu piszą o Was na pl.misc.kolej. tym razem Andrzej Tajchert napisał, że
      pobiliście lokalny rekord. Tylko o jakich koleżankach pracowicie napędzających
      moją-twoją pisał?

      Pozdrawiam,
      Krzyskup

      --
      Miasto i sprzęgi dla tramwajów!
    • michal.ch Dróżnikiem być, czyli czwarty wyjazd do Rogowa 08.05.04, 19:31
      Na początek mała informacja. Oficjalnie wyjazd odwołano, ponieważ ludzie z
      fundacji wystraszyli się prognozy pogody (znowu telewizor nakłamał ale to temat
      na inną opowieść i inne forum ;). Wczoraj pod koniec dnia przyszedł do
      krzyskupa stosowny sms, a do mnie mail. Jako że bilety już były, więc
      rezygnacja z wyjazdu w ogóle nie wchodziła w rachubę. I dobrze, że
      pojechaliśmy, bo dzień można uznać za udany. W sumie z Łodzi były "aż" dwie
      osoby - ja i krzyskup.

      Do Rogowa dotarliśmy o 10:45 kiblem z Fabrycznego (tradycja). Wbijamy się w
      strój służbowy i przemieszczamy się na szopę (przy okazji wzbudzamy niezdrowe
      zainteresowanie miejscowej dzieciarni, która myli nas z policją). Tam pierwsze
      zaskoczenie. Grupa emerytów wynajęła sobie pociąg. No to fajnie. Tutejsi
      kolejarze są, szopa otwarta, "lidka" śmiga po stacji. Łapiemy się na manewry.
      Lepiej być nie może. Koniec manewrowania. Lyd1 czeka ze składem na pasażerów, a
      my lecimy osłonić przejazd na ruchliwej trasie Łódź - Warszawa. Kulturka jest.
      Człowieka w samej kamizelce kierowcy często olewali - wiem już z doświadczenia.
      Ale na widok orzełka na czapce pełen respekt. Wszyscy grzecznie stoją i czekają
      na przejazd pociągu. Ustawił się ładny sznureczek. Zza zakrętu wyłania się
      pociąg. W lokomotywie konsternacja. Nie spodziewali się, że szlak będzie wolny,
      pomimo że rzuciliśmy na manewrach hasło o osłonięciu. W wagonach radość i
      pomachiwanie rękoma w naszym kierunku. Otwieramy przejazd. Po chwili staje
      jakiś samochód, a z okna wychyla się głowa. "Czy to był prawdziwy pociąg?" -
      pyta z niedowierzaniem. Krzyskup z jak największa powagą odpowiada, że tak,
      wąskotorowy. Ja po drugiej stronie szosy mało co nie leję ze śmiechu. Mina
      faceta musiała być nieziemska. :)

      Robota na przejeździe wykonana, idziemy na spacer do Jeżowa. Po drodze
      dokonujemy rewizji toru i, niestety, stwierdzamy, że w kilku miejscach
      mocowania nie są wcale lepsze od tych, z którymi się tydzień temu barowaliśmy
      na odcinku do Rawy. Zabieramy luźne elementy do szopy. Dochodzimy do Jeżowa
      (nie powiem, że nie zmęczeni, co jest o tyle dziwne, że ten odcinek ma zaledwie
      7 km z groszami i to po równym terenie). Przerwa na posiłek (tak, tego właśnie
      nam było trzeba:). Emeryci przy ognisku pieką kiełbasy, my przy pociągu wcinamy
      nasze kanapki. Pociąg rusza w drogę powrotną, krzyskup zamyka przejazd przed aż
      jednym samochodem przy okazji robiąc fotkę. Zastanawiamy się co dalej. Czy
      idziemy do Białynina. Ciemna chmura pomogła nam podjąć decyzję - wracamy. :)

      Po drodze, juz w pobliżu Rogowa, kolejne zaskoczenie. Następny pociąg jedzie w
      kierunku Jeżowa (a o tym nas nie poinformowano). Tym razem dzieciaki. Było coś
      dla emerytów, teraz coś dla młodszych. ;) Po raz kolejny radość w wagonach i
      las machających do nas rąk. Krzyskup foci, ja odchodzę od toru żeby tłum mnie
      nie wciągnął do pociągu (z drugiej strony mogłem dać się ponieść tłumowi, hop,
      na szczupaka do wagonu letniego;). Ustalamy, że osłaniamy pociąg w drodze
      powrotnej. Po pewnym czasie w oddali majączą światła. Pociąg coraz szybciej się
      zbliża. Zamykamy drogę. Przy okazji zatrzymujemy "lokalny ruch pieszy" na
      torowisku. Ludzie to mają pomysły. Wyprowadzać psa na tory, niech sobie
      pobiega. ;)

      Po powrocie krótkie zwiedzanie, zamknięcie fantów w hali, jakaś pogawędka.
      Ogólnie fajna atmosfera. No i tak w wielki skrócie (skrócie - dobre sobie)
      wyglądał nasz dzień. Dodam tylko, że na dworcu normalnotorowym brano nas za
      zawodowych kolejarzy, szczególnie było to widać ze strony obsługi
      przejeżdżających pociągów.




      --
      Jadę tam, gdzie mnie tory poniosą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka