Przejście podziemne i wózek

23.05.11, 10:38
W weekend po raz pierwszy wybraliśmy się z dzieckiem z wózkiem do centrum. Ależ się zdenerwowałam, chcąc przejść z galerii łódzkiej na Piotrkowską. Ani na jednym ani na drugim przejściu nie ma zjazdu dla wózków. Gdyby nie ulitował się nade mną jakiś chłopak (jeszcze raz wielkie dzięki), to musiałabym przejść dopiero przy Kościuszki. Przecież to jest jakaś farsa!
Czy ktoś wie, co można z tym zrobić?
    • Gość: precz z baranami Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.toya.net.pl 23.05.11, 11:36
      Iść i palnąć w pustą glowe tego co to wymyślił aż echo pójdzie do Pani Hanki.
      • andrea_gassi Re: Przejście podziemne i wózek 23.05.11, 12:09
        Hm, tylko czy on jeszcze żyje, ten co to wymyślił... Musi być jakiś inny sposób!
        • Gość: sloven Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.adsl.inetia.pl 23.05.11, 12:19
          Od lat sobie ludzie radzą i żyją. Mnie w wózku też mamusia ciągała tamtędy :) A ja z rowerem też sobie jakoś jak dzieciak radziłem. I żyję.

          Rozwiązania nie ma. Za stromo na zrobienie podjazdów. Na windy bym nie liczył - za drogie i zbyt delikatne jak na nasze chamskie społeczeństwo.

          Rozwiązaniem mogłoby być przedłużenie deptaka na piotrkowskiej aż do wigury/żwirki. Ale na to też nie ma co liczyć. Pozostaje się cieszyć, że są przejścia. Zawsze mogłoby być gorzej.
          • Gość: hurrdurr Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.toya.net.pl 23.05.11, 20:58
            Gość portalu: sloven napisał(a):

            > Od lat sobie ludzie radzą i żyją.

            Z takim podejściem nie wyszlibyśmy nigdy z jaskinii.

            > ja z rowerem też sobie jakoś jak dzieciak radziłem. I żyję.

            Niestety.

            >
            > Rozwiązania nie ma.

            No tak, wymalowanie pasów skoro i tak są światła jest zbyt awangardowe, żebyś na to wpadł.

            Za stromo na zrobienie podjazdów. Na windy bym nie liczył -
            > za drogie i zbyt delikatne jak na nasze chamskie społeczeństwo.

            Po co, skoro można wymalować pasy? Na zachodzie masowo zasypuje się przejścia podziemne w centrum jako niebezpieczne i niedostępne dla niepełnosprawnych.


            >Pozostaje się cieszyć, że są przejścia. Za
            > wsze mogłoby być gorzej.

            Jak mówiłem - myślenie jaskiniowe.
        • Gość: Franek Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.toya.net.pl 23.05.11, 19:48
          jak sobie w zyciu nie dajesz rady to nie masz wyjscia...

          moja zona jakos daje rade, przejdzie na swiatlach koło Orla i potem przebija sie do kosciuszki, albo wychodzi z galeri na kilinskiego i tutaj przechodzi na druga strone do roosvelta. jak sie chce to mozna.

          a jak sie nie chce to sie zawraca dupe tutaj...
          mam wrazenie ze przypadek jest wymaginowany a nie prawdziwy...

          bo z wózkiem do galerii to pomysl sam w sobie szalony...
          • Gość: Maniu Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.toya.net.pl 23.05.11, 19:49
            a jaki problem poprosic kogos zeby przeniosl wózek a samemu wziasc dziecko na reke.

            naprawde to taki wielki problem, na tak duzym przejsciu podziemnym?
            • Gość: hurrdurr Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.toya.net.pl 23.05.11, 21:02
              Gość portalu: Maniu napisał(a):

              > a jaki problem poprosic kogos zeby przeniosl wózek a samemu wziasc dziecko na r
              > eke.
              >
              > naprawde to taki wielki problem, na tak duzym przejsciu podziemnym?

              Owszem, robienie z kobiety dziada proszalnego w XXI w. JEST problemem.
          • Gość: hurrdurr Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.toya.net.pl 23.05.11, 21:01
            Gość portalu: Franek napisał(a):

            > jak sobie w zyciu nie dajesz rady to nie masz wyjscia...

            Paczpan, mistrz radzenia sobie w życiu się odezwał.


            > moja zona jakos daje rade,

            No tak, bo ja jej nie pomagam, jestem facetem i nie będę niańczył jakiegoś bachora.

            przejdzie na swiatlach koło Orla i potem przebija si
            > e do kosciuszki, albo wychodzi z galeri na kilinskiego i tutaj przechodzi na dr
            > uga strone do roosvelta. jak sie chce to mozna.

            No pewnie, bo każda kobieta ma w cholerę czasu i uwielbia się bawić w obieżyświata. A wózek z dzieckiem nic nie waży i po krzywych chodnikach prowadzi się sam.

            >
            > a jak sie nie chce to sie zawraca dupe tutaj...

            Bądź tak miły i skończ zawracać nam dupę swoimi wpisami. Na kilometr z nich widać, że nie masz ani żony, ani dzieci.

            > mam wrazenie ze przypadek jest wymaginowany a nie prawdziwy...

            Zupełnie jak ty i twoja żona chodząca dwie przecznice dookoła.

            >
            > bo z wózkiem do galerii to pomysl sam w sobie szalony...

            Racja, baba z bachorem powinna w domu siedzieć, a nie się po mieście szlajać. A zakupy zrobią się same.
          • parkomat Re: Przejście podziemne i wózek 26.05.11, 22:40
            > moja zona jakos daje rade, przejdzie na swiatlach koło Orla

            koło czego, przepraszam?
    • Gość: :/ Re: Przejście podziemne i wózek IP: *.retsat1.com.pl 23.05.11, 19:17
      > Przecież to jest jakaś farsa!

      To nie farsa, to życie... w Łodzi
    • nerri Re: Przejście podziemne i wózek 23.05.11, 20:50
      Ty miałaś chociaż wybór,wózek z malutkim dzieckiem da się znieść.
      Dorosły człowiek na wózku inwalidzkim nie ma szans,musi lecieć naokoło:/
      Paranoja:/
    • iszkariota Re: Przejście podziemne i wózek 23.05.11, 21:03
      andrea_gassi napisała:

      > Ależ
      > się zdenerwowałam, chcąc przejść z galerii łódzkiej na Piotrkowską. Ani na jed
      > nym ani na drugim przejściu nie ma zjazdu dla wózków. Gdyby nie ulitował się na
      > de mną jakiś chłopak...

      To byś do dziś stała przy schodkach.
      Litości ! Jak się schodzi, to wózek sam zjeżdża, wystarczy jedynie trzymac go w poziomie. Przy wchodzeniu do góry wystarczy wciagać go trzymajac poziomo, broń Boże nie pchać pod górę!

      Problem to mają ludzie z chorymi narzadami ruchu.
      Młode matki pozwalając sobie na luksus posiadania dziecka i w związku z tym złudnej pewności zabezpieczenia na starość winny zmuszać się do pewnych, drobnych poświęceń.
      • andrea_gassi Re: Przejście podziemne i wózek 24.05.11, 15:32
        Po pierwsze - radzę sobie w życiu, nie narzekam :-)
        Po drugie - ponieważ sobie radzę, to poprosiłam o pomoc i ją dostałam. A jakby się nie udało, to poszłabym na Kościuszki. Wózkiem zjeżdżać po schodkach trzymając go w pionie nie zamierzam. Ładną buzię ma dziecko moje i nie chciałabym, aby się to zmieniło.
        Po trzecie - myślenie "nie da się" choć pewnie typowo polskie (łódzkie?) nie jest moim myśleniem. Dlatego spytałam o radę. Może ktoś jednak wie albo choć ma pomysł, jak tu zadziałać?
        • iszkariota Re: Przejście podziemne i wózek 24.05.11, 17:03
          andrea_gassi napisała:

          > Wózkiem zjeżdżać po schodkach trzyma
          > jąc go w pionie nie zamierzam. Ładną buzię ma dziecko moje i nie chciałabym, ab
          > y się to zmieniło.

          Bynajmniej nie radziłem chodzić po schodach z wózkiem na sztorc.
          • andrea_gassi Re: Przejście podziemne i wózek 26.05.11, 10:22
            Ok, niejasno się wyraziłam. Wózek z dzieckiem waży ponad 25 kg, a ja nie jestem siłaczem. Nie dałabym rady bezpiecznie sama z tym całym rabanem zejść po schodach.
            Tak czy inaczej szkoda, że nie udało się tutaj uzyskać żadnej rozsądnej rady. Ale nic to, szukam dalej.
    • brite farsa trwa. 26.05.11, 12:51
      > Przecież to jest jakaś farsa!

      Niestety, projektowano to w czasie, kiedy człowiek (pieszy) był na szarym końcu jeżeli chodzi o priorytety obsługi komunikacyjnej miasta. Przez środek miasta poprowadzono autostradę tworząc dużą barierę urbanistyczną. Mimo, że na obu skrzyżowaniach są światła i samochody zatrzymują się tak czy siak, nie wymalowano tam pasów, tylko kazano ludziom zejść pod ziemię, nie zapewniając wsparcia tym, którzy są w ruchu najsłabsi (matki z wózkami, niepełnosprawni, osoby starsze).

      Niestety, projektowaniem dróg w Łodzi trudnią się nadal te same osoby lub ich mentalni spadkobiercy, więc jeszcze długo nie będzie dobrze.
Pełna wersja