List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chodniku

    • uhr karta rowerowa jest potrzebna 26.05.11, 21:00
      Nie można porównywać naszych rowerzystów do zachodnich. Tam paktycznie każdy rowerzysta (poza dziećmi) ma prrawo jazdy i prowadzi samochód. U nas większość rowerzystów nigdy nie prowadziła auta i nie zna przepisów ruchu drogowego. Inna sprawa to egzekucja, w obecnej sytuacji nie bardzo wiadomo, kto miałby sprawdzać owe karty rowerowe.
      • Gość: LUK Re: karta rowerowa jest potrzebna IP: *.171.26.202.static.crowley.pl 27.05.11, 10:50
        A skąd ty masz taką wiedzę, że na zachodzie prawie wszyscy rowerzyści maja prawo jazdy i jeżdżą samochodami, a w Polsce nie. Prowadziłaś/łeś jakieś badania czy co? Uśmiałem się naprawdę :).

        pozdrawiam
        rowerzystokierowca
        • Gość: maksiu Re: karta rowerowa jest potrzebna IP: *.toya.net.pl 29.05.11, 11:49
          bo tam ludzie maja wiecej samochodow wiec wiecej osob musi miec prawko, chyba logiczne?
    • carrel List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chodniku 26.05.11, 23:10
      Piszę jako codzienny rowerzysta drogowy.
      Przykro mi bardzo, że ma Pani takie odczucia, ale przepisy są przepisami. Nie można ich interpretować poprzez własne emocje czy lęki. Jeśli boi się Pani jeździć po ruchliwych ulicach, to może warto, jak już ktoś tutaj wspominał, znaleźć alternatywną drogę do pracy? Łódź nie jest wsią ulicówką z jednym możliwym przejazdem z punktu A do B.
      Przepisy są po to, by je przestrzegać. Idąc Pani tokiem myślenia To ja nie będę jeździł samochodem po autostradzie, bo tam szybko jeżdżą i wszędzie wokół litewskie TIR-y. W ogóle będę jeździł samochodem 20 km/h, bo wtedy jak w coś uderzę to nic mi się nie stanie. Itp., itd. Nie chcę Pani oczywiście odwieść od codziennej jazdy rowerem, ale proszę też zrozumieć - brak infrastruktury nie może być uzasadnieniem dla łamania prawa i stwarzania zagrożeń. Brzmi to podobnie jak tłumaczeń kierowców, że jadą 80 km/h gdzie jest ograniczenie do 50 km/h - "bo przecież wszyscy tak robią".
      Cóż mogę poradzić - przełamać się, albo najlepiej znaleźć partnera który też codziennie jeździ po tej trasie. Rowerzyści to zwierzęta stadne - z pewnością jeśli Pani poprosi, to ktoś będzie jeździł z Panią przez niebezpieczne odcinki. A kiedy już nabierze Pani hartu i oswoi się z kierowcami to zobaczy Pani, że wcale nie są tacy groźni jak się o nich pisze.
      A dla pocieszenia powiem Pani, że wiadukt na Aleksandrowskiej pokonuję po chodniku. :)
      • Gość: m/ Re: List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chod IP: *.4web.pl 27.05.11, 10:34
        > Nie chcę Pani oczywiście odwieść od codziennej jazdy rowerem, ale proszę też zrozumieć - >brak infrastruktury nie może być uzasadnieniem dla łamania prawa i stwarzania zagrożeń
        A
        > kiedy już nabierze Pani hartu i oswoi się z kierowcam


        Uważam, ze takie poglądy wygłaszają rowerzyści, którzy NIGDY nie mieli bliskiego spotkania z samochodem, zakończonego hospitalizacją. Z winy kierowcy. Wystarczy jedno, a porządne i juz tak sie nie mysli... Ja wolę stwarzać starszliwe zagrożenie na chodniku jadąc 10km/h niż ponownie mieć drutowaną kość w ręce w ramach trzech operacji .
      • Gość: hela Jakiś Pan niekonsekwentny... IP: *.4web.pl 28.05.11, 11:39
        Ja na rowerze jeżdżę od czasu do czasu, jednak miałam już kilka niebezpiecznych sytuacji. Tak przy okazji czemu na Aleksandrowskiej jedzie Pan chodnikiem? Przecież na wiadukcie jest on dosyć wąski i może Pan przeszkadzać pieszym...
        Poza tym polecam przejechanie się Kilińskiego w towarzystwie tramwaju. Już nie raz widziałam rowerzystę w niebezpieczeństwie stworzonym przez w/w pojazd szynowy, bo najzwyczajniej nie ma tam dla niego za wiele miejsca. Tak na oko tramwaj zostawia jakieś 0,5m.
        • Gość: niedowiarek Re: Jakiś Pan niekonsekwentny... IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.11, 17:08
          To jedzie się ZA lub PRZED tym strasznyn, krwiżerczym tramwajem ......
          Jak to osiągnąć ?
          Wystarczy SŁUCHAĆ co się wokół dzieje, czasem OBEJŻEĆ się za siebie lub zamontować sobie tak zaawansowane technicznie urządzenie jak LUSTERKO WSTECZNE (tak,tak przypadku roweru też jest to możliwe)....
          • Gość: Wściekły słownik Re: Jakiś Pan niekonsekwentny... IP: *.4web.pl 28.05.11, 17:23
            >czasem OBEJŻEĆ się za siebie

            I czasem zajrzeć do słownika ortograficznego, kiedy się już dojedzie do domu na rowerze.
        • carrel Re: Jakiś Pan niekonsekwentny... 30.05.11, 20:14
          Już się usprawiedliwiam - zapomniałem dopisać, że zawsze jeżdżę Aleksandrowską o godzinie 5.45 rano, więc szansa na spotkanie kogokolwiek o tej porze jest prawie żadna. Po Kilińskiego zaś jeżdżę regularnie, bo to jedna z najszybszych rowerowych tras w centrum. Między godziną 15 a 18 nie ma tam absolutnie żadnego niebezpieczeństwa dla rowerzysty, bo wszyscy (tramwaje, autobusy i samochody) stoją w korku i prawie się nie ruszają. I tramwaj nie zostawią 0,5 metra, proszę mi wierzyć.
          A co do możliwości wypadku - bzdurny argument, bo dotyczy po równo pieszych, rowerzystów i kierowców. Zresztą statystycznie zginąć na rowerze jest trudniej niż w samochodzie. Poza tym powtarzam - własne leki i emocje nie mogą uprawomacniać łamania przepisów.
    • Gość: DJ List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chodniku IP: *.wup.lodz.pl 30.05.11, 09:17
      Oczywiście, rowerzystom wydaje się, że chodnik należy do nich. Jak ja nieopatrznie weszłam na ścieżkę rowerową to rowerzysta wjechał we mnie z komentarzem "złaź z mojej drogi". Więc jak teraz rowerzysta przejeżdża przez przejście dla pieszych (łamie przepisy ewidentnie) to ja jadąc autem trąbię na takiego frajera ile sił. A i pokrzyczę sobie na chama, który za grosz kultury nie ma. A jak jedzie chodnikiem to się nie usuwam z drogi. Przykro mi ale co 4 rowerzysta jest osobą kulturalną i rozumie, że czasem na chodniku dla pieszych rosną drzewa i aby je ominąć pieszy zmuszony jest wejść na drogę dla rowerów (np. droga do Łagiewnik).
      • bnew Re: List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chod 30.05.11, 09:21
        Jesteś więc takim samym chamem jak rzeczony rowerzysta, nie dziw się więc że cie będą jak chama traktować.

        Gość portalu: DJ napisał(a):

        > Oczywiście, rowerzystom wydaje się, że chodnik należy do nich. Jak ja nieopatrz
        > nie weszłam na ścieżkę rowerową to rowerzysta wjechał we mnie z komentarzem "zł
        > aź z mojej drogi". Więc jak teraz rowerzysta przejeżdża przez przejście dla pie
        > szych (łamie przepisy ewidentnie) to ja jadąc autem trąbię na takiego frajera i
        > le sił. A i pokrzyczę sobie na chama, który za grosz kultury nie ma. A jak jedz
        > ie chodnikiem to się nie usuwam z drogi. Przykro mi ale co 4 rowerzysta jest os
        > obą kulturalną i rozumie, że czasem na chodniku dla pieszych rosną drzewa i aby
        > je ominąć pieszy zmuszony jest wejść na drogę dla rowerów (np. droga do Łagiew
        > nik).
      • Gość: no name Re: List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chod IP: 194.63.133.* 30.05.11, 10:14
        >A i pokrzyczę sobie na chama, który za grosz kultury nie ma

        super, ponieważ ktoś ci kiedyś nieparlamentarnie coś powiedział, a był na rowerze to teraz kazdy rowerzysta to cham ;/ I dlatego Polska to zagłebie agresji, awantur i złosliwosci na drodze.
        • Gość: rek Re: List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chod IP: *.ip.netia.com.pl 30.05.11, 16:24
          Nie wiem czemu ale największy odsetek chamów i debili jest wśród rowerzystów.Niedawno zwróciłem uwagę takiemu że jedzie chodnikiem mimo że obok jest ścieżka rowerowa zaczął mnie wyzywać i groził że mnie załatwi.
    • Gość: WICHER List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chodniku IP: 194.156.44.* 31.05.11, 12:40
      Jak we wszystkich dziedzinach życia najważnejszy jest zdrowy rozsądek. Jeżdzę rowerem do pracy. Większość trasy pokonuję ulicami (z Kurczaków na Brzezińską pod M1) Pierwsza ścieżka rowerowa zaczyna się na wysokości stacji BP przy rondzie Solidarności. Miałem okazję raz wjechać na nią. Jest w strasznym stanie i przy moim rowerze z "cienkim" oponami bez żadnych amortyzatorów jest to mało bezpieczne. Dzisiaj właśnie zatrzymała mnie policja z uwagą, że nie wjechałem na w/w ścieżkę. Doszło do polemiki i oględzin stanu technicznego owej ścieżki. Policjant stwierdził, że to nie jest jego sprawa w jakim stanie jest ścieżka. Jest więc muszę nią jechać. Naszczęście zachował zdrowy rozsądek i nie zostałem ukarany. Zostałem zatrzymany na wysokości banku przed stacją Orlenu. Oczywiście na ścieżce stały zaparkowane dwa samochody (dostały mandaty).

      Rozumiem postawę policji, ale ktoś ze służb odpowiedzialnych za stan dróg rowerowych powinien je co jakiś czas kontrolować w jakim są stanie. Nie wystarczy postawić znaku i sprawa zakończona. Przecież scieżki są dla bezpieczeństwa rowerzystów. Jest wiele odcinków, które są w opłakanym stanie i raczej stważają zagrożenie dla użytkowników rowerów.

      • Gość: Ines Re: List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chod IP: *.messagelabs.net 31.05.11, 13:42
        Jeżdżę akurat tą ścieżką codziennie, mam rower ze sztywnym widelcem, cienkie opony i nigdy nie zauwazyłam, zeby ta ścieżka była jakaś dramatyczna. Problemem jest raczej to, że zawsze jest na niej coś zaparkowane i ciężko to ominąć.
        • Gość: WICHER Re: List: A ja dalej będę jeździć rowerem po chod IP: 194.156.44.* 31.05.11, 14:50
          Chyba mówimy o różnych ścieżkach. Ja pisałem o 100m odcinku na wysokości stacji paliw BP z takich szarych "kocich łbów"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja