...

IP: *.toya.net.pl 19.05.04, 11:55
Jak wszyscy dobrze wiemy nauczyciele to gatunek na wyginieciu. Sa rozne
populacje tych dziwnych istot, m.in. te ktore maja uczniow gleboko w
....poszanowaniu, tacy ktorzy okazonalnie zajmuja sie swoimi uczniami oraz
tacy, ktorzy uwazaja sie za wybitne sily pedagogiczne, ktore maja wielki plan
ksztalcenia mlodziezy. Jednak tych pierwszych jest niestety najwiecej...
Miales kiedys ochote pogadac z kims doroslym? nie? to znaczy ze masz
zachwiania osobowosci, ale nie martw sie, oni i tak ci powiedza ze nie maja
czasu ani pieniedzy ani sily na rozwiazywanie naszych urojonych poniekad
zmartwien. Sa telefony zaufania dla ludzi majacych chec skoczyc z mostu badz
udlawic sie wlasna skarpetka. Do wlasnie takich osobnikow zaliczaja nas nasi
ukochani pedagodzy. Dlatego jezeli mas problem, to pamietaj - nigdy nie
zwracaj sie do NAUCZYCIELA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czy ktos ma cos do dodania?? chyba nic dodac, n
    • zamek Re: ... 19.05.04, 12:03
      Ja mam coś do dodania.
      Jestem nauczycielem. Przypuszczalnie jestem jeszcze dziwniejszy niż konstytucja
      przewiduje, bo nie zaliczam się do żadnej z wymienionych przez Ciebie
      kategorii. Może rok terapii u psychologa miał tu decydujące znaczenie. Ale nie
      o tym chciałem.
      Nie jest istotne, kim jest ten, do kogo zwracasz się z problemem. Ważne, żeby
      rozmawiać z CZŁOWIEKIEM - słuchającym, cierpliwym i rozumiejącym. Być może nie
      poda Ci on rozwiązania, ale przynajmniej zechce go z Tobą poszukać.
      Miałeś kiedyś ochotę pogadać z kimś dorosłym? nie? nie jestem zdziwiony.
      Trafiałeś na tych, którzy mieli czas tylko dla siebie, żyli sobą i dostrzegali
      tylko tyle, ile im jako młodym zostało dane - na tych, którzy nigdy nie
      pragnęli zyskać więcej, ubogacić się dzięki kontaktowi z drugim człowiekiem,
      także młodszym. Nie wątp. Szukaj. Znajdziesz. A gdy znajdziesz, ten właśnie
      będzie NAUCZYCIELEM.
      Pozdrawiam :)
      • al-ki Re: ... 19.05.04, 12:24

        Nie wiem o jakie problemy chodziło autorowi tego wątku, ale zdaję sobie
        sprawę, że są takie, które pasują do opisanej tu sytuacji.
        Zamku, Ty z tego co wiem kształcisz już dorosłych ludzi, oni potrafią sobie
        radzić z trudnościami.
        Ale są też inni, ci w gimnazjach, podstawówkach i pierwszych klasach szkoł
        średnich. U nich, sytuacja wygląda trochę inaczej. Są tacy, którzy nie mają
        komu powiedzieć "Nie zrobiłem lekcji, bo musiałem iść kupić tacie wódkę". Są
        też tacy, którzy mają ambicje, mają plany, chcą coś zrobić, rozwijać się, a nikt
        im w tym nie pomaga. Nauczyciele nieczęsto dostrzegają możliwości uczniów,
        ich pasje i niejako z góry przekreślaję szansę ich rozwoju.

        Komu powiedzieć, że nie chcę się wybijać, bo mam za plecami klasę, która
        wścieka się, że podwyższam poziom?
        • aniapakero Re: ... 19.05.04, 17:42
          To była autorka, nie autor tekstu.
        • zamek Re: ... 21.05.04, 00:08
          Gwoli ścisłości - uczę także gimnazjalistów i licealistów. Faktem jest, że w
          moim profilu szkoły przeważają uczniowie raczej już zdeklarowani co do kierunku
          kształcenia, jednak tendencję do "owczego pędu" za głosem grupy też daje się
          zauważyć. Niestety, indywidualizm nie jest w modzie także - paradoksalnie -
          wśród samych uczniów. Manifestowana niezależność bywa tłumiona albo tak, jak
          pisze Al-ki, albo po prstu w imię jak najlżejszego przejścia przez szkołę, co
          też niestety coraz częściej jest obserwowane. I tu też wina rozkłada się
          wielostronnie - zarówno jednak pewna zachowawczość młodych ludzi, bierność
          nauczycieli, jak i postawa rodziców, dążących ku ochronie dziecka za wszelką
          cenę od zbędnych w ich pojęciu zajęć i trudności.
          Pozdrawiam
    • ab84 Re: ... 19.05.04, 18:03
      hmm... ja chwilowo nie mam nauczycieli... ale nigdy do nich nie dalo sie
      zwrocic z problelmem...
      moja pani pedagog nigdy sie nie pytala skad sie biora moje problemy w szkole...
      a byly dosc rzucajace sie w oczy... lecz nigdy sie nie zapytala czamu tak
      jest... wystarczala jej moja odpowiedz ze po prostu sie nie przylozylam... a to
      nie byl powod, nevermind... nie trafilam na nauczyciela co wzbudzal zaufanie i
      dawal do zrozumienia ze mozna do niego walic z problemami
Pełna wersja