Gość: Gość 1112
IP: *.ip.netia.com.pl
02.01.12, 12:21
Tak się składa, że byłam w tym roku w Łodzi.
Było spokojnie. Około 3 nad ranem, gdy wychodziłam z mężem z lokalu, pojawiła się bardzo gęsta mgła. Ponieważ był problem z zamówieniem taksówki postanowiliśmy się przejść na pieszo do domu. Od końca Piotrkowskiej aż do Galerii Łódzkiej było spokojnie. dopiero później trafiła nam się pijana i awanturująca się para. Facet miał zakrwawione oko. Próbowali nas zaczepiać, leciały wyzwiska. Najgorzej było gdy próbowali nas sprowokować do jakiejś przepychanki. Było naprawdę strasznie, bo wokoło gęsta mgła i żywego ducha. Na szczęście w oddali zobaczyłam nadjeżdżającą taksówkę i postanowiliśmy wyjść na jezdnię,i to nas pewnie uratowało przed kolejnymi ciosami. Nie pierwszy raz widzę taką patologię w Łodzi. to smutne, że takie piękne miasto ma taki problem z ludźmi, którzy mają pretensje do wszystkich o swoje niepowodzenia i flustracje. Cieszę się, że po studiach mogłam z Łodzi wyjechać na stałe.