Badania socjologiczne dotyczące wiary

IP: *.acn.waw.pl 18.06.04, 18:39
No cóż ... region łódzki należy do najmniej religijnych w kraju i te badania
to potwierdziły. Ja należę do osób zdecydowanie wierzących i próbuję łączyć
moją wiarę z moją orientacją- jestem bowiem gejem. Dlatego tak jak martwią
mnie niektóre dane dotyczące religijności- tak cieszy mnie zdanie łodzian,
zwłaszcza tych młodszych, odnośnie legalizacji związków partnerskich (ale nie
żadnych małżeństw gejowskich, jak niektórzy sądzą).
    • Gość: tofik Gdzie tu związki homoseksualne? IP: *.smrw.lodz.pl / *.smrw.lodz.pl 18.06.04, 20:15
      W tekście nie ma o tym mowy, jest natomiast o związkach partnerskich heteroseksualnych
      • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 09:53
        Może autorka akceptuje związki homoniewiadomo i uważa, że ja też.I tu się myli.
        • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 10:01
          ale jakich związków nieakceptujesz?
          Jakichkolwiek (czyli takich nieformalnych), czy tylko takich rejestrowanych przez państwo?
          • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 10:20
            Nie popieram nieformalnych i nie akceptuję formalne.
            • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 21:39
              nie popierasz nieformalnych?
              czemu?
              w takim razie zupełnie nietolerujesz homoseksualistów, tak?
              • Gość: eyemakk Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.04, 21:44
                oj Geo... 2 powody do wspolczucia Ci
                a III lo/... 3 powody
                pozdr
                • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 21:59
                  rozwiń wątek.
                  pochwal się swą erudycją i umiejętnością składania wielokrotnie złożonych zdań. Jestem bardzo ciekawy tych dwóch powodów.

                  Swoją drogą - czasami trzeba podchodzić z rezerwą....Ja próbuję drazyć temat..
                  • Gość: blq Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.04, 22:26
                    lubie Cie, za te sygnaturke.

                    moje 3 powody?
                    1. za wczesnie sie zestarzales
                    2. znam Twoj prawdziwy (!) stosunek do homoseksualizmu
                    3. chodzisz do poronionego 3LO

                    moje zdania zlozone poznasz w postach ponizej. tutaj - na pewno nie.

                    zdaniowo prosty, tym razem
                    blq vel eyemakk
                    • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 23:45
                      Gość portalu: blq napisał(a):

                      > lubie Cie, za te sygnaturke.
                      >

                      heh.

                      > moje 3 powody?
                      > 1. za wczesnie sie zestarzales

                      No i? W czym Ci to przeszkadza? Jeśli już,to moja sprawa.

                      > 2. znam Twoj prawdziwy (!) stosunek do homoseksualizmu.

                      To znaczy? To znaczy wiesz,że jestem gejem, tak? Też mi nowość..
                      Ale do czego dążysz?

                      > 3. chodzisz do poronionego 3LO

                      Faktycznie, odwoływanie się do osobistych zagrań jest bardzo poważnym argumentem z szerokimi podstawami. fiu fiu.
                      • Gość: eyemakk Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 00:16
                        Przedwczesnie zestarzaly sie gej chodzacy do porazkowego LO. jak tu nie wspolczuc?


                        ja tylko stwierdzam fakt. nie wartosciuje. sam musisz przyznac, ze ciezkie zycie
                        masz... chyba. ze samego siebie wolisz oszukiwac?

                        przyznaj wiec racje mi, albo nadal sie oszukuj.
                        pozdrawiam.
                        • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 20.06.04, 10:07
                          Gość portalu: eyemakk napisał(a):

                          > Przedwczesnie zestarzaly sie gej chodzacy do porazkowego LO. jak tu nie wspolczuc?
                          >

                          Wiesz,ale ja naprawdę nadal nie rozumiem, co masz na celu zbaczając z głównego tematu na prywate? Czy Ktoś, kto uwaza się za niewiadomo co, szcvzyci się studiami-powinien tak prowadzić dyskusję?
                          Ja byłem otwarty na rozmowę, argumenty, etc. A Ty od razu napisałeś: "współćzuję Ci". No cóż...

                          > ja tylko stwierdzam fakt. nie wartosciuje.

                          ale jak to się odnosi do dyskusji, czy moich słów?

                          >sam musisz przyznac, ze ciezkie zycie masz...

                          Ojej...tak dużo o mnei wiesz? A możesz apisać o co Ci chodzi? Bo ja nie wiem. Uważam,że mam życie podobne do innych.

                          >chyba. ze samego siebie wolisz oszukiwac?
                          >

                          jak wyżej.
                          (jeju...lubisz mnie,czy Ci się podobam,że aż tak wnikliwie interesujesz się moją osobą?)

                          > przyznaj wiec racje mi, albo nadal sie oszukuj.

                          ale w czym mam Ci przyznać rację?!

                          > pozdrawiam.

                          ja również.
                          • Gość: eyemakk Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.04, 13:00
                            Geo, juz nie pamiętasz po prostu od czego się nasza dyskusja zaczęła.
                            Prawdopodobnie próbujesz mnie zbić z tropu, bym albo zaczął się denerwować, albo
                            napisał coś nie tak, choćbym zrobił jeden błąd ortograficzny. Stara metoda,
                            nieco prymitywna. A teraz - do rzeczy:

                            Mój post zawierał słowa:
                            " oj Geo... 2 powody do wspolczucia Ci
                            a III lo/... 3 powody
                            pozdr"

                            Ty odpisałeś
                            " rozwiń wątek."

                            Rozwinąłem wątek, a potem się dziwisz że zeszło na prywate. Ja tylko
                            stwierdziłem, że jest i będzie Ci ciężko i że współczuję. Z wielu powodów. Była
                            to mała dygresja, której, w tym się zgodzę, mogłem w ogóle nie pisać.


                            PS. Akurat nie uważam, by w ogóle było o czym dyskutować. A studiami wcale się
                            nie chwalę, czasem po prostu się przydają. Akurat to jest wątek, w którym mogłem
                            wytknąć parę błędów, jak się później okazało, dziennikarskich.
                            Mam nadzieję że spełniłem pokładane we mnie nadzieje dotyczące zdań wielkorotnie
                            złożonych...
              • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 21:49
                Dla mnie jest to nienormalne. Ostatnio to już lekko przeginają z tym
                obnoszeniem się ze swoją innością.
                • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 19.06.04, 23:49
                  Co takiego robią,że według Ciebie-obnoszą się?
                  • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 20.06.04, 11:43
                    Parada w Krakowie i próba organizacji podobnej w Warszawie to nie obnoszenie
                    się?
                    • Gość: blenda Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl 22.06.04, 11:56
                      I co w tym złego? Sa pielgrzymki, parady Hari Kriszna [ jak to sie pisze?!] i
                      inne rzeczy i jakos ludzie to tolerują, dlaczego nie mieliby teolerowac i tego?

                      To nie jest obnoszenie sie z tym, lecz proba pokazania ludziom, ze to nie jest
                      zle, tylko ze to sa tacy ludzie jak wszyscy inni.
                      • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 22.06.04, 15:24
                        To są złe zachowania i złe wzorce. Owszem to są ludzie ale chorzy.
                        • zamek No brawo Lennon! 24.06.04, 10:31
                          Czyli chorzy ludzie Twoim zdaniem kultywują złe zachowania i złe wzorce.
                          Świetnie. Idąc tym tokiem myślenia zlikwidujmy autobusy niskopodłogowe, podjazdy
                          dla wózków i igrzyska paraolimpijskie, a pani Janinie Ochojskiej pod żadnym
                          pozorem nie pozwólmy pokazywać się publicznie.
                          Przerażające.
                    • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 22.06.04, 14:48
                      Jeżeli to uważasz za przykłądy obnoszenia się,to ja uważam, że niepełnosprawni, że kobiety z rakiem piersi, bądź po zwalczeniu tejże choroby, że chodzy na schozofrenię(...)
                      organizując wszelkie akcje typu "Motylkowy marsz" (jak nazywał się ten rpzemarsz niepełnosprawnych m.in. pod patronatem Kwaśniewskiej?), Marsz "różowej wstążki", czy "Otwórzcie drzwi" -OBNOSZĄ się swoją chorobą, bądx przypadłością.
                      Przecież nie wszyscy są tacy, Oni powinni siedzieć cicho w domu i nie pokazywać się ludziom.

                      Co Ty na to?
                      • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 22.06.04, 15:23
                        Powinni siedzieć cich bo nie mają się czym chwalić. Czy ty zakładając, że masz
                        dziewczyne robisz to na pokaz. Te zachowania nie są na pokaz.
                        • geograf Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 22.06.04, 15:25
                          o matko...
                          No tak,Ty widzisz jednotorowo, jak koń z klapkami.
                          Może przypadkiem tego typu marsze/wiece/parady są sposobem na pokazanie czegoś? nie chodzi w nich o chwalenie się, ale o pokazanie...no właśnie..normalności?

                          co do zachowania pewnych par heteryckim-czasmai odnoszę wrażenie,że "badanie migdałków", czy inne formy lizania w autobusach, w parku,czy innych miejscach publicznych-są na pokaz. I co? czemu nikt nie reaguje?
                          • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 22.06.04, 15:37
                            Pokazanie jakiej normalności? Czy normalnościa jest wkładanie do otworu, którym
                            się wydala?
                            Co do "lizania" w parkach i autobusach to nie wynika z chęci pokazania się.
                            Niektórych nawet jak widać to gorszy.
                            • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 24.06.04, 09:20
                              Lennon dlaczego ty jesteś taki ograniczony w swoim myśleniu? A czy wdychanie
                              dymu z papierosów otworem, którym powinno się jeść, pić i wdychać tlen to jest
                              normalna rzecz? Czy ktoś, kto pali na ulicy nie gorszy cię? A czy wsadzanie
                              sobie kolczyków do uszu lub pępka lub języka (nie mówiąc już o innych miejscach)
                              jest normalne? Nie gorszy cię to?
                              Druga sprawa - dlaczego lizanie się par hetero w miejscach publicznych nie jest
                              dla ciebie obnoszeniem sie ze swoją orientacją? Przecież to czynność czysto
                              intymna, seksualna. Założę się, że ta sama czynność wykonywana przez parę
                              homoseksualną wywołałaby twoja agresję.
                              Dlatego przestań pitolić o tym, że oburza cię w ogóle obnoszenie się z pewnymi
                              rzeczami, bo gdyby tak było to oburzałoby cie to zarówno w wykonaniu homo- jak i
                              heteroseksualistów. Ty po prostu nie możesz spokojnie pomyśleć, że ktoś ma inne
                              spojrzenie na świat niż "jedynie słuszna" większość a twój chory umysł od razu
                              wyświetla ci przed oczyma "wkładanie do otworu, którym powinno wylatywać".
                              Ciekawe, czy każda liżąca sie para hetero też przywodzi ci na myśl wkładanie do
                              otworu. Jeśli tak to powinieneś zasięgnąć porady specjalisty, bo to są typowe
                              objawy kojarzenia wszystkiego z seksem, co zadanie psychiatrów nie jest normalną
                              rzeczą (w przeciwieństwie do homoseksualizmu).
                              • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 24.06.04, 09:37
                                Gość portalu: mat28 napisał(a):

                                > Lennon dlaczego ty jesteś taki ograniczony w swoim myśleniu? A czy wdychanie
                                > dymu z papierosów otworem, którym powinno się jeść, pić i wdychać tlen to jest
                                > normalna rzecz?

                                Palenie tytoniu powoduje raka - tak jest nawet napisane na opakowaniu.
                                Chcesz sie zabić to pal. Czyli zachowanie raczej nienormalne


                                Czy ktoś, kto pali na ulicy nie gorszy cię? A czy wsadzanie
                                > sobie kolczyków do uszu lub pępka lub języka (nie mówiąc już o innych
                                miejscach
                                > )
                                > jest normalne? Nie gorszy cię to?

                                Jak ktoś nie potrafi inaczej na siebie zwrócić uwagę to może i tak.


                                > Druga sprawa - dlaczego lizanie się par hetero w miejscach publicznych nie
                                jest
                                > dla ciebie obnoszeniem sie ze swoją orientacją? Przecież to czynność czysto
                                > intymna, seksualna.

                                Masz racje ale widać mają silną potrzebe i nie moga się powstrzymać.


                                Założę się, że ta sama czynność wykonywana przez parę
                                > homoseksualną wywołałaby twoja agresję.

                                Agresje nie, ale niesmak.

                                > Dlatego przestań pitolić o tym, że oburza cię w ogóle obnoszenie się z pewnymi
                                > rzeczami, bo gdyby tak było to oburzałoby cie to zarówno w wykonaniu homo-
                                jak
                                > i
                                > heteroseksualistów. Ty po prostu nie możesz spokojnie pomyśleć, że ktoś ma
                                inne
                                > spojrzenie na świat niż "jedynie słuszna" większość a twój chory umysł od razu
                                > wyświetla ci przed oczyma "wkładanie do otworu, którym powinno wylatywać".

                                Inne spojrzenie na świat ma też terrorysta podkładający bombę. Akceptujesz to?


                                > Ciekawe, czy każda liżąca sie para hetero też przywodzi ci na myśl wkładanie
                                do
                                > otworu. Jeśli tak to powinieneś zasięgnąć porady specjalisty, bo to są typowe
                                > objawy kojarzenia wszystkiego z seksem, co zadanie psychiatrów nie jest
                                normaln
                                > ą
                                > rzeczą (w przeciwieństwie do homoseksualizmu).

                                Może ty masz takie skojarzenia skoro lubisz zboczków.
                                • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 24.06.04, 10:14
                                  > Palenie tytoniu powoduje raka - tak jest nawet napisane na opakowaniu.
                                  > Chcesz sie zabić to pal. Czyli zachowanie raczej nienormalne.

                                  Brawo! Czemu w związku z tym nie widzę manifestacji Młodzieży Wszechpolskiej,
                                  LPR-u i innych "jedynie słusznych" przeciwko tym zboczeńcom, którzy palą
                                  papierosy i wkładają je do otworu do tego nie przeznaczonego? Przecież to
                                  sprzeczne z naturą, która dała nam płuca do oddychania powietrzem a nie do
                                  napełniania ich dymem. Dlaczego w tej sytuacji w Kościele z ambony ksiądz nie
                                  wyraża się o nich niepochlebnie?

                                  W ogóle ten argument o "wsadzaniu czegoś nie do tych otworów, co trzeba" jest
                                  dość śmieszny i łatwy do obalenia. A jeśli uważasz inaczej to oczekuję od ciebie
                                  potępienia seksu oralnego, palenia papierosów (o czym juz pisaliśmy), fajek,
                                  kolczykowania, tatuowania i innych praktyk, które ludzie dokonują na swoim ciele
                                  od tysięcy lat.

                                  > Masz racje ale widać mają silną potrzebe i nie moga się powstrzymać.

                                  Podobnie można powiedzieć o homoseksualistach w takiej samej sytuacji. Też
                                  widocznie mają silna potrzebę i nie mogą sie powstrzymać. A jednak są bardziej
                                  narażeni na agresję niż heteroseksualiści. O czym to świadczy? O tym, że ludzi
                                  oburza nie to, że KTOŚ to robi w miejscu publicznym, tylko że robią to
                                  HOMOSEKSUALIŚCI. Widzisz tu jeszcze gdzieś równość traktowania?

                                  > Inne spojrzenie na świat ma też terrorysta podkładający bombę. Akceptujesz to?

                                  Nie, nie akceptuję tego i od razu uprzedzam stałą śpiewkę homofobów porównującą
                                  homoseksualistów do pedofili mniej więcej w ten sam sposób, w jaki ty próbujesz
                                  porównać ich do terrorystów.
                                  I w jednym i w drugim przypadku istnieje ogromna różnica, która człowiek
                                  inteligentny (a za takiego cie uważam) powinien od razu zauważyć - terrorysta i
                                  pedofil posługuje sie przemocą lub nieświadomością drugiego człowieka po to,
                                  żeby wyrządzić mu krzywdę i osiągnąć zadowolenie. Homoseksualizm jest tak samo
                                  świadomym i dobrowolnym zachowaniem dwojga ludzi, jak heteroseksualizm i nikt
                                  nie jest do tego zmuszany. Dlatego argument z terrorysta nie jest na miejscu.

                                  > Może ty masz takie skojarzenia skoro lubisz zboczków.

                                  No i po tym zdaniu właściwie wszelkie argumenty tracą sens. Bo jak mozna
                                  "walczyć" na argumenty z kimś, kto ich nie mając, nazywa innych ludzi zboczkami?
                                  • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 24.06.04, 10:43
                                    Może zacznijmy od początku istnienia ludzkości. Stosunek płciowy między kobieta
                                    a mężczyzna „ktoś” wymyślił w jednym celu – przedłużenia gatunku. Żeby to
                                    lepiej szło i ludzkość zasiedliła naszą planetę dodano do tego przyjemność.
                                    Dzięki temu mamy na ziemi dominację rasy ludzkiej.
                                    Niestety jak to bywa w ewolucji są również ślepe uliczki. I do takich ślepych
                                    uliczek zaliczam wszelkie odmienności seksualne. One prowadzą do nikąd. Chcesz
                                    ich popierać to sobie popieraj, ja nie muszę. Widziałeś u zwierząt takie
                                    zachowania?
                                    Podobnie sprawa ma się z degeneracja przy użyciu nikotyny, alkoholu lub
                                    narkotyków.
                                    To, że ludzie to palą lub piją, nie świadczy, że dobrze robią i ja mam to
                                    akceptować.
                                    • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 24.06.04, 11:01
                                      > Może zacznijmy od początku istnienia ludzkości. Stosunek płciowy między kobieta
                                      > a mężczyzna „ktoś” wymyślił w jednym celu – przedłużenia gatunku.

                                      Wyobraź sobie, że homoseksualizm "wymyślił" ten sam "ktoś". Homoseksualiści nie
                                      są przecież produkowani w fabrykach. Czy więc w twoim zerojedynkowym świecie ten
                                      "ktoś" jest zły czy dobry?

                                      >Żeby to lepiej szło i ludzkość zasiedliła naszą planetę dodano do tego
                                      przyjemność.

                                      Ale to jest chyba odpowiedź na pytanie o seks oralny? Przyjemność przecież
                                      powinna być, ale tylko podczas wkładania do odpowiedniego otworu.

                                      > Niestety jak to bywa w ewolucji są również ślepe uliczki. I do takich ślepych
                                      > uliczek zaliczam wszelkie odmienności seksualne. One prowadzą do nikąd.

                                      Natura jest tak potężną i nieprzenikniona siłą, że i ty i ja jesteśmy zbyt mali,
                                      żeby przypisywać sobie prawo interpretowania jej celów i zamiarów. Jednym słowem
                                      celu istnienia homoseksualizmu nie znamy i zapewne nie poznamy, podobnie jak nie
                                      znamy np. celu istnienia kilku rodzajów rozmnażania. Możemy tylko na podstawie
                                      obserwacji coś przypuszczać, ale uznawanie, że pojęło sie zamiar natury jest
                                      grzechem pychy.

                                      >Widziałeś u zwierząt takie zachowania?

                                      Homoseksualizm u zwierząt jest cechą naukowo udowodnioną i wystepuje u bardzo
                                      dużej liczby gatunków. Kilka miesięcy temu pojawiło się na ten temat obszerne
                                      opracowanie w jednym z poważnych zachodnich czasopism naukowych (niestety nie
                                      pamiętam nazwy). Jeśli będziesz się upierał to postaram się odnaleźć gdzieś ten
                                      artykuł.

                                      > To, że ludzie to palą lub piją, nie świadczy, że dobrze robią i ja mam to
                                      > akceptować.

                                      Oczywiście, ale nie uważasz, że szczytem hipokryzji jest to, że ci właśnie
                                      ludzie między innymi zachowują sie agresywnie w stosunku do homoseksualistów a
                                      nie widzą własnej nienormalności?





                                      • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 24.06.04, 11:13

                                        > Wyobraź sobie, że homoseksualizm "wymyślił" ten sam "ktoś".

                                        Tego nie wymyślił "ktoś" tylko ewolucja


                                        > Ale to jest chyba odpowiedź na pytanie o seks oralny? Przyjemność przecież
                                        > powinna być, ale tylko podczas wkładania do odpowiedniego otworu.

                                        Bo widać ktos wpadł na pomysł, żeby te doznania mieć jeszcze przy innej okazji.
                                        To też ewolucja. Niektórzy nawet twierdzą, że w ten sosób też można zapłodnić.



                                        > Homoseksualizm u zwierząt jest cechą naukowo udowodnioną i wystepuje u bardzo
                                        > dużej liczby gatunków. Kilka miesięcy temu pojawiło się na ten temat obszerne
                                        > opracowanie w jednym z poważnych zachodnich czasopism naukowych (niestety nie
                                        > pamiętam nazwy). Jeśli będziesz się upierał to postaram się odnaleźć gdzieś
                                        ten
                                        > artykuł.

                                        Ale jest to margines i uważa się to za zachowania nienormalne.

                                        • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 24.06.04, 11:22
                                          > Tego nie wymyślił "ktoś" tylko ewolucja.

                                          A o kim ty myślałeś, pisząć "ktoś"?

                                          > Bo widać ktos wpadł na pomysł, żeby te doznania mieć jeszcze przy innej okazji.

                                          No popatrz! To może ktoś też wpadł na pomysł, że te doznania można mieć też w
                                          czasie seksu analnego? Myślisz, że są dwa "ktosie" i wkładanie w jeden "do tego
                                          nie przeznaczony otwór" jest OK i wymyślił to dobry "ktoś" a wkładanie w ten
                                          drugi (też do tego nie przeznaczony otwór wymyślił zły "ktoś"?

                                          > To też ewolucja. Niektórzy nawet twierdzą, że w ten sosób też można zapłodnić.

                                          To chyba tylko wtedy jak się ma przetokę między jelitami a pochwą... A ty
                                          podzielasz ten pogląd?

                                          > Ale jest to margines i uważa się to za zachowania nienormalne.

                                          I tu się mylisz - to jest taki sam margines, jak u ludzi. Wcale nie niejszy ani
                                          nie większy. Poza tym kto uważa te zachowania za nienormalne? Czyżby matka
                                          natura zwierzała ci się wieczorami?
                                          • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 24.06.04, 12:44
                                            Gość portalu: mat28 napisał(a):

                                            > A o kim ty myślałeś, pisząć "ktoś"?

                                            Myślałem o stwórcy. Ale boje się, że to bedzie nastepny watek bez końca.

                                            > No popatrz! To może ktoś też wpadł na pomysł, że te doznania można mieć też w
                                            > czasie seksu analnego? Myślisz, że są dwa "ktosie" i wkładanie w jeden "do
                                            tego
                                            > nie przeznaczony otwór" jest OK i wymyślił to dobry "ktoś" a wkładanie w ten
                                            > drugi (też do tego nie przeznaczony otwór wymyślił zły "ktoś"?
                                            >

                                            Przyjemność można mieć również ściskając sobie imadłem.

                                            >
                                            > To chyba tylko wtedy jak się ma przetokę między jelitami a pochwą... A ty
                                            > podzielasz ten pogląd?

                                            To wpis to oczywiście żart ale niektórzy tak podobno uważają. Wystarczy nie
                                            połykać.


                                            > I tu się mylisz - to jest taki sam margines, jak u ludzi. Wcale nie niejszy
                                            ani
                                            > nie większy. Poza tym kto uważa te zachowania za nienormalne? Czyżby matka
                                            > natura zwierzała ci się wieczorami?

                                            Czasami uważam, że należy homoseksualistom dać pełną swobodę - wyginą sami. A
                                            teraz muszą się ukrywać w związkach hetero i produkują następne egzemplarze.

                                            Jeszcze raz powtórzę : Strzelać do nich nie będę, ale jak mnie ktoś zapyta czy
                                            popieram, to odpowiem - NIE
                                            • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 24.06.04, 13:06
                                              > Myślałem o stwórcy. Ale boje się, że to bedzie nastepny watek bez końca.

                                              No to jak rozumieć, że to nie stwórca stworzył homoseksualistów tylko ewolucja?
                                              A czy to nie Stwórca kieruje ewolucją? Przecież w Piśmie napisano, że to Bóg
                                              stworzył ludzi i zwierzęta a nie ewolucja...

                                              > Przyjemność można mieć również ściskając sobie imadłem.

                                              Może i dla kogoś to byłaby przyjemność. Ale w ten wątek o przyjemności sam sie
                                              wkopałeś pisząc, że "ktoś" stworzył przyjemność i seks oralny to właśnie ta
                                              przyjemność. Więc ja pytam, kto w takim razie stworzył seks analny, bo dla wielu
                                              par homo i hetero to też jest przyjemność. Rozumiem, że dla ciebie seks analny
                                              nie musi być przyjemnością, ale nie staraj się, żeby wszyscy mieli takie
                                              poczucie przyjemności jak ty. Dla mnie przyjemnością jest jedzenie flaczków a
                                              mój kolega dostaje wymiotów na ich widok. Czy mam uważać, że jest nienormalny?

                                              > Czasami uważam, że należy homoseksualistom dać pełną swobodę - wyginą sami.

                                              Płonne twoje nadzieje. Homoseksualiści byli w starożytnym świecie, byli w
                                              średniowieczu, są teraz i nic nie zapowiada, żeby mieli wyginąć. Odsetek
                                              homoseksualistów jest stały.

                                              >A teraz muszą się ukrywać w związkach hetero i produkują następne egzemplarze.

                                              A według ciebie homoseksualiści sa potomkami homoseksualistów? Ciekawa sprawa...
                                              Może wiesz w takim razie skąd wziął sie pierwszy homoseksualista? Myślę, że masz
                                              szansę na Nobla, bo do tej pory najlepsi genetycy na to nie wpadli. Poza tym
                                              specjaliści z LPR-u twierdzą, że nie ma żadnego genu homoseksualizmu.
                                              • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 24.06.04, 13:27
                                                >
                                                > No to jak rozumieć, że to nie stwórca stworzył homoseksualistów tylko
                                                ewolucja?
                                                > A czy to nie Stwórca kieruje ewolucją? Przecież w Piśmie napisano, że to Bóg
                                                > stworzył ludzi i zwierzęta a nie ewolucja...

                                                Tak jak już pisałem nie wchdze w ten wątek


                                                > Może wiesz w takim razie skąd wziął sie pierwszy homoseksualista? Myślę, że
                                                mas
                                                > z
                                                > szansę na Nobla, bo do tej pory najlepsi genetycy na to nie wpadli. Poza tym
                                                > specjaliści z LPR-u twierdzą, że nie ma żadnego genu homoseksualizmu.

                                                Genu może i nie ma ale są wzorce naśladowania są.
                                                • Gość: Taki jeden Lennon ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 13:31
                                                  Nie mam nic do pedałów, niech sobie istnieją, co mnie to w końcu obchodzi. Ale
                                                  niech mi nkt nie wmawia, że to normalne albo że muszę to akceptować. Wcale nie
                                                  muszę. Brzydzę się nimi.
                                                  • Gość: mat28 Re: Lennon ma rację IP: 195.136.33.* 24.06.04, 13:48
                                                    W jednym zdaniu piszesz "nie mam nic do pedałów" a w drugim "brzydzę się nimi".
                                                    Po pierwsze kolego sam sobie zaprzeczasz a po drugie ktoś tu ładnie napisał, że
                                                    to, w jaki sposób wyrażamy się o innych oddaje nasz rzeczywisty sosunek do nich.
                                                    A ty powiedziałeś coś w stylu "czarne jest białe".
                                                    Nikt cie nie zmusza do życia w zażyłych stosunkach z homoseksualistami. Oni
                                                    wcale nie chcą mieć fałszywych przyjaciół. Chodzi tylko o to, żeby ze względu na
                                                    orientacje nie pozbawiano ich praw obywatelskich i nie rzucano w nich
                                                    kamieniami. Szczerze mówiąc nie jestem pewien, czy to mieści się w twoim "nie
                                                    mam nic do pedałów".
                                                  • Gość: Taki jeden A ty nie masz racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 09:29
                                                    Nie widzę żadnej sprzeczności w tym, co napisałem. "Nic do nich nie mam" znaczy
                                                    tyle, co: nie mam zamiaru z nimi wojować jak inni. Nie chce mi się. "Brzydzę
                                                    się nimi" zaś to po prostu inaczej napisane stwierdzenie: mam ich - nomen omen -
                                                    w dupie. Podobnie zresztą jak twoje święte oburzenie.
                                                  • Gość: mat28 Re: A ty nie masz racji IP: 195.136.33.* 25.06.04, 09:40
                                                    W taki razie po co zabierasz głos, jak nie masz nic do powiedzenia?
                                                  • Gość: Taki jeden Nie chce mi się z tobą gadać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.04, 09:56
                                                    Jeżeli myślisz, że będę z tobą dyskutował - to się mylisz.
                                                • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 24.06.04, 13:42
                                                  > Genu może i nie ma ale są wzorce naśladowania są.

                                                  No jak to? Przecież pisałeś, że ci rodzice homo się ukrywają i udają
                                                  heteroseksualistów. Więc jakie wzorce do naśladowania? Sądzisz, że jak ktoś jest
                                                  gejem to znaczy to, że jego tata sprowadzał sobie do domu facetów i uprawiał z
                                                  nimi seks na oczach dziecka?
                                                  • lennon1 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? 24.06.04, 17:20
                                                    Dzieci są dobrymi obserwatorami.
                                                    Genu bicia żony też nie ma, a przekazuje się to zjawisko z pokolenia na
                                                    pokolenie. Dzieci widzą jak tatuś leje mamusię i potem same leją albo godzą się
                                                    na lanie.
                                                  • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 25.06.04, 09:22
                                                    A gen głupoty istnieje? Jak ci się wydaje?
      • Gość: mat28 Re: Gdzie tu związki homoseksualne? IP: 195.136.33.* 24.06.04, 09:07
        Naucz się kolego odnajdywać potrzebne informacje. Linki z prawej strony prowadzą
        do konkretnych pytań i wśród nich jest pytanie o stosunek do związków
        homoseksualnych.
    • eyemakk Hm... cos mi sie tu nie podoba. 19.06.04, 01:43
      Nie podoba mi sie cos. Albo nierzetelnosc dziennikarska, albo socjologiczna.
      A może i jedno i drugie?

      Przede wszystkim, jaki byl problem badawczy? "Czy łodzianie zgadzają się ze
      zdaniem Kościoła?" Mam nadzieje, że nie. Bo jeśli tak, to pytania były, uczciwie
      sprawe stawiajac, do dupy.

      Niech mi ktoś wytłumaczy, jaki związek ma częstotliwość uczeszczania do kościoła
      z popieraniem zdania Kościoła (organizacji)? Moim zdaniem, to pytanie mierzy
      sposób realizowania wiary katolickiej. W lekkim uproszczeniu - także poziom
      religijności.

      "Większość z nas uważa, że pieniądze składane na ofiarę powinny być przeznaczane
      na szpitale prowadzone przez duchownych - (88 proc,) oraz pomoc charytatywną -
      87 proc. Zdecydowanie nie chcemy, by były za nie budowane kościoły - przeciw
      takiemu zagospodarowaniu "tacy" jest aż 48,5 proc." - a co z podstawowym
      zadaniem "tacy", czyli utrzymywaniu księży i infrastruktury? Czy ta odpowiedź
      była do wyboru w ankiecie? (a raczej kwestionariuszu, jak mniemam)

      "Ankietowani byli też pytani o liczbę kościołów w Łodzi." Dla mnie to już
      zupełnie niezrozumiałe. I gdzie tu zdanie Kościoła? Prawde mówiąc nie wiem, co
      to pytanie ma mierzyć? Stopień lenistwa w dojściu do kościoła? Zadowolenie z
      wielkości parafii?

      "Ankietowani odpowiadali też, czy zgadzają się ze zdaniem Kościoła w takich
      sprawach, jak (...)" - no i dopiero przechodzimy do części adekwatnej do
      problemu badawczego. Chyba trochę za późno?

      Ogólnie - mam nadzieję, że główne pytanie badawcze było inne, niż w artykule.
      Inaczej - połowa zacytowanych pytań pomocniczych, pytań składowych
      kwestionariusza - jest do bani. Być może trzeba było poprosić o pomoc kogoś z
      socjologii kultury?

      Poza tym, w artykule nie ma nic o metodzie doboru próby. Pewnie zagadali swoich
      znajomych i takie tam badania...
      • Gość: Bartuch Re: Hm... cos mi sie tu nie podoba. IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.06.04, 14:40
        Witam. Dzięki eyemakk za te spostrzeżenia. Jestem jedną z osób, która
        realizowała te badania i podzielam w części Twoje zastrzeżenia. Publikacja
        wyników badań, które realizowaliśmy w ramach zajęć "Metody i techniki badań
        socjologicznych" w okresie kwiecień - grudzień 2003 r. była dla mnie samego
        miłym zaskoczeniem - nie zabiegaliśmy o nią, w każdym razie nic mi o tym nie
        było wiadomo. Publikacja tych wyników w "Gazecie Wyborczej", a raczej jej forma
        jest bardzo nieszczęśliwa, choć przecież powinno byc to dla nas wyróżnieniem.
        Nie wiem kto przekazywał materiały pani Podolskiej (ktoś z "nas" - któżby inny,
        ale jak mi Bóg miły nie mam pojęcia kto) - moja dobra wola każe wierzyć, że
        niedociągnięcia w tej kwestii nie leżą po stronie redaktorki Wyborczej (choć
        rankingi gimnazjów czy liceów publikowane w łódzkim dodatku, gdzie nie
        przyjmuje się systemu wag metodologicznych zrównując tym samym w liczbie
        przyznawanych punktów fakt posiadania przez daną szkołę olimpijczyka i strony
        internetowej [sic!] woła o pomstę do nieba i z metodologicznego punktu widzenia
        czyni wszystkie rankingi wątpliwymi i nadaje im jedynie orientacyjny
        charakter). Zżymam się w każdym razie widząc, że cytowane pytania z
        kwestionariusza wywiadu nie mają brzmienia jakie im nadaliśmy i zostały
        zmienione (każdy socjolog wie, że nie wolno formułować pytań w stylu "Czy
        jesteś przeciwny..", lub "Czy uważasz za godne potepienia...", gdyż może to
        sugerować respondentowi kierunek odpowiedzi, co czyni wyniki bezużytecznymi. W
        naszym badaniu nie miało to miejsca.
        Problem badawczy brzmiał następująco" "Stosunek łodzian do wiary, religii i
        Kościoła katolickiego" a sam kwestionariusz zawierał kilkadziesiąt pytań
        uporządkowanych logicznie,sensownie, wynikaćych z siebie, z pytaniami
        filrującymi (jak ktoś nie chodzi do kościoła to już nie pytamy dalej o "tacę" i
        praktyki religijne typu różaniec w kościele). W publikacji zamieszczono
        szczątkowe wyniki (miejsca mało - wiadomo, szkoda, że wyszedł z tego taki groch
        z kapustą.
        Pytanie o legalizację związków homoseksualnych miało inną formę - składało się
        z szeregu pytań szczegółowych dotyczących stosunku badanego do zakładania przez
        homoseksualistów organizacji, wydawania własnych pism, a także sprawowania
        przez nich funkcji nauczyciela oraz jak respondent przyjąłby fakt, gdyby
        homoseksulista był jego sasiadem, członkiem najbliższej rodziny czy
        współlokatorem na wczasach. Nie umiem powiedzieć skąd w publikacji forma
        pytania o "legalizację" - być może zsumowano odpowiedzi "zdecydowanie za"
        i "raczej za" i "raczej przeciw" i "zdecydowanie przeciw" przy poszczególnych
        pytaniach szczegółowych, by stworzyć obraz ogólnego nastawienia badanych do
        gejów wrzucając to w ramy stosunku do legalizacji. Nie jest to moim zdaniem
        uprawnione.
        Co do pytania o pieniądze składane na ofiarę, kafeteria (czyli lista możlwych
        odpowiedzi do wyboru) uwzględniała oczywiście "tacę" - nie wiem dlaczego
        zabrakło tego w publikacji.
        Co do rzetelności badania i doboru próby - krótki wyciąg z naszego raportu:
        >>Przed przystąpieniem do realizowania wywiadów kwestionariuszowych
        przeprowadziliśmy badanie pilotażowe, które miało miejsce w kwietniu 2003 roku
        i obejmowało dwie grupy respondentów - osoby młode (roczniki 1976-83) i osoby
        starsze (roczniki 1922-32). Pilotaż pomógł nam udoskonalić pytania wywiadu
        kwestionariuszowego oraz wyeliminować ewentualne błędy.
        Wywiady zostały przeprowadzone w maju 2003 roku. Obejmowały respondentów z w/w
        grup wiekowych, ale z uwzględnieniem dodatkowych cech: młode kobiety były
        podzielone na pracujące i bezrobotne. Podobny podział zastosowaliśmy również do
        kategorii młodzi mężczyźni. Natomiast osoby starsze różnicowała jedynie płeć.
        Należy dodać, że podział respondentów na osoby młodsze i starsze wynikał z
        naszego przypuszczenia, iż wiek wpływa na stosunek badanych do wiary i Kościoła
        katolickiego.
        Próba liczyła 295 osób, tak więc każdy ankieter miał do zrealizowania 8
        wywiadów. Kwestionariusz wywiadu składał się z 87 pytań podzielonych na 2
        części, ponieważ nasze badanie zostało połączone z badaniem innej grupy. W
        obrębie konstruowanej przez nas części kwestionariusza znalazło się 5 bloków
        tematycznych: rola wiary w życiu badanych, stosunek respondentów do Radia
        Maryja, poglądy ankietowanych na sprawy społeczne i na temat finansów Kościoła
        oraz stosunek badanych do zagadnienia "Kościół a polityka"<<.
        Na poziomie naszej próby i dostępnych studentom socjologii środków badawczych,
        badania przeprowadzilismy bardzo rzetelnie i z poszanowaniem sztuki.Opieka
        magister prowadzącej pozwoliła nam na dogłębne zbadnie problemu w przyjętej
        przez nas formule (oprócz wywiadu kwestinariuszowego korzystaliśmy też z
        techniki wywiadu swobodnego i obserwacji uczestniączcej). Badani nie byli
        naszymi znajomymi - nie byli nawet studentami; musieliśmy metodą "łańcuszka"
        dotrzeć poprzez znajomych do osób spełniających wymogi próby. Bardziej
        zainteresowanym mogę przesłać 37 stronicowy raport zbadania zawierający pełną i
        jedyną o f i c j a l n ą wersję wyników.
        Dobrze, że okazało sie, że ktoś wgłębia się w publikacje prasowe wyników badań
        socjologicznych (obecna "sondażomania" to osobny rozdział)i wyłapuje wątpliwe
        kwestie. Łamy łódzkiej GW umożliwiają prezentację studentom swoich badań -
        pamiętajcie jednak, że często nie z winy prowadzących badania, publikowane
        wyniki - z uwagi na dziwne czynniki natury "obiektywnej" - mają mało wspólnego
        z regułami naukowości.
        Studenci III roku socjologii - Bartosz Abramowicz i Monika Kupczyk.
        • Gość: eyemakk Re: Hm... cos mi sie tu nie podoba. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.04, 19:59
          Bartuch!
          Nie wiedziałem, żeś także socjolog! 3 rok to juz wlasciwie po zawodach, na 4 i 5
          roku to juz takie "kursiki" są (nie mylić z "kurwikami"), niewiele wnoszące do
          programu studiów.

          Teraz, po Waszej erracie, to ma i ręce i nogi. I temat/problem badawczy wporzo,
          i próba reprezentatywna wystarczająca, jak na warunki jednego miasta...

          Bardzo ciekawy podział na roczniki starsze i młodsze.

          Drobne moje zatrzezenie, nie ograniczał bym widełek wiekowych "młodych" na 1983
          (rocznik mojego brata), gdyż niekiedy jeszcze młodsi (moja dziewczyna) mają
          wiecej do powiedzenia. przyjęło sie że bariera jest 15 lat i niech by tak zostało...
          z drugiej strony - roczniki starsze, tym bardziej, trzeba bylo załapać totalne
          staruszki, jak moja babcia, rocznik 1921. oczywiscie, to tylko taki bzdet. co
          nie zmienia faktu, ze wiem juz, mojej szkólce można ufać. ach, łezka się w oku
          kręci :)))

          pozdrawiam kolegów socjologów!!!
          eyemakk aka blq
          • Gość: Bartuch Re: Hm... cos mi sie tu nie podoba. IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.06.04, 21:57
            No to jeszcze tak gwoli kompletnej zupełności - te przedziały lat stąd,
            że "starsi" mieli pochodzić z tzw. pokolenia Kolumbów, a "młodsi" z tzw.
            generacji Nic. Pozdro.
            • Gość: blq Re: Hm... cos mi sie tu nie podoba. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.04, 22:38
              generacja nic - zgoda. pamietam klasyfikacje

              kolubowie - przede wszystkim roczniki 1920-1921
              sprawdz.
              pozdrawiam

        • Gość: tomek Re: Hm... cos mi sie tu nie podoba. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.04, 20:33
          Bartku i Moniko, gdybyście mogli mi przeslać Wasz raport, byłbym bardzo
          wdzieczny. Mój adres: drabit2@wp.pl
          Pozdrawiam serdecznie,
          Tomek
          IV rok socjologii
        • szprota Mam jedno pytanie 24.06.04, 14:07
          Ocknął się we mnie ten sam zawód, co w Eyemakku;)
          Kto układał formularz? Wy? Czy korzystaliście z istniejącego już formularza?
          Pytam o to, bo 5 lat temu w ramach ćwiczeń z metodologii z tą samą panią
          magister realizowaliśmy ten sam temat w badaniach - przyznacie, że mam powody
          interesować się, na ile wasza praca była samodzielna.
          • Gość: Monika Re: Mam jedno pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 21:14
            Sami układaliśmy pytania, a było to związane z interesującymi nas zagadnieniami-
            stąd np. pytania dotyczące aborcji. Naszym pomysłem było także umieszczenie
            bloku tematycznego dotyczącego Radia Maryja.Dlatego przeprowadziliśmy wywiady
            swobodne z członkami Rodziny Radia Maryja.A jak wybraliśmy temat? Po prostu
            każdy z nas zaproponował jakiś temat i spośród tej różnorodności wybraliśmy
            (poprzez głosowanie) właśnie ten temat, tzn. "Wierzyć współcześnie. Stosunek
            Łodzian do wiary, religii i Kościoła katolickiego". Nie było tutaj żadnej
            sugestii ze strony osoby prowadzącej zajęcia. To był tylko nasz wybór.
            Monika
          • Gość: Bartuch Re: Mam jedno pytanie IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 24.06.04, 23:41
            To bardzo ciekawe co piszesz...Monika Ci już odpisała co w związku z naszą
            podważaną przez Ciebie samodzielnościa. W kwestii metodologicznej odsyłam do
            swojego wpisu z 19.06 z godz. 14.40. To ciekawe - prowadzaca magister nic nam
            nie mówiła, że taki sam temat był już realizowany stosunkowo niedawno.
            Dysponuję formularzem do wglądu jednak niestety nie w formie elektronicznej.
            Temat może być podobny - rodzaj i treśc pytań - w żadnym wypadku.
    • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 19.06.04, 16:34
      No nie... No ja bardzo proszę... Co ma wspólnego moja religia z tym, że jeden chory współżyje seksualnie z drugim chorym??? Pederastię jak każdą inną chorobę psychiczną trzeba leczyć, a nie popierać czy nie popierać. Jaki to ma związek z religijnością czy liczbą kościołów???
      • geograf Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary 19.06.04, 21:42
        łał...
        nosz normalnie wzniosłes się na wyżyny (swojego) intelektu.

        Naprawdę nie rozróżniasz terminów "pederastia" i "homoseksualizm" ?
        Przykre...
        • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 19.06.04, 22:12
          Coś nie tak? Chodzi ci o to, że pominąłem kobiety dotknięte tą przypadłością?
          • geograf Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary 19.06.04, 23:47
            Wiesz,
            podejrzerzam, że jak każdy prawdziwy 'MĘŻCZYZNA' lubisz przynajmniej oglądać owe kobiety, oczywiście w momencie gdy są we dwie i "bawią" się ze sobą...
            Zapewne dlatego o nich nie wspomniałeś.
            • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 20.06.04, 00:04
              Ooo... widzę, że sięgnąłeś po słownik i już nie chcesz tłumaczyć mi znaczenia używanych przeze mnie terminów. Rozszerzanie wyżyn intelektu zawsze bardzo się chwali. Natomiast mylisz się co do powodów - użyłem tego określenia zasugerowny wpisem pederasty rozpoczynającym ten wątek.
      • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 22:31
        Jeżeli pytasz o związek Kościoła z homoseksualizmem[sic!] to jest to obecnie
        jeden z tematów dość często poruszanych w mediach. Interesowało nas czy ludzie
        zgadzają się ze zdaniem Kościoła katolickiego(który jest przeciwny związkom
        homoseksualnym i ogólnie traktuje homoseksualizm jak "chorobę") na temat
        homoseksualizmu i związków homoseksualnych. Chcieliśmy się dowiedzieć, czy
        ludzie podzielają zdanie Kościoła w tej kwestii, czy też nie. Poza tym, wiele
        osób wierzących nie zgadza się ze zdaniem Kościoła katolickiego na ten temat i
        chce, aby homoseksualiści byli traktowani na równi z innymi wiernymi oraz
        przestali być "wyklętymi" przez Kościół. W USA wielu katolickich księży zakłada
        własne parafie, tak aby w nabożeństwach mogli uczestniczyć wszyscy, bez
        wyjątku. Walczą też o to sami zainteresowani. Przecież bycie gejem czy lesbijką
        nie powinno wykluczać z życia religijnego. Co więcej, owo "odrzucenie" przez
        Kościół może utwierdzić homoseksualistów w przekonaniu, że należy pozostać w
        ukryciu, gdyż inaczej spotkają się z ostracyzmem ze strony społeczeństwa. A to
        już bariera uniemożliwiająca zwyczajne życie,czy też budowanie własnej
        tożmości.
        Poza tym, jeżeli chodzi o kwestię "leczenia" ludzi homoseksualnych, to
        próbowano na wiele sposobów "uzdrowić" osoby zorientowane homoseksualnie,gdyż
        uważano, iż jest to "uleczalna choroba". Próbowano terapii awersyjnej ze
        środkami powodującymi wymioty, stosowano wstrząsy elektryczne czy wycinanie
        fragmentów podwzgórza!!!(i to niedawno, bo w latach 70-tych)Co ty na to? Czy to
        wystarczająca terapia? A może masz lepsze pomysły? Więc jeśli tak łatwo
        wydajesz sądy na ten temat to może sam na sobie wypróbujesz te sposoby. Może to
        cię trochę otrzeźwi zanim zaczniesz wygłaszać kolejne nieprzemyślane sądy.
        Prawdopodobnie, wynika to ze stereotypowego postrzegania przez ciebie
        homoseksualistów (do czego przyczyniają się też głupawe amerykańskie filmy
        ukazujące homoseksualnego mężczyznę w sukienkach, a homoseksualną kobietę jako
        krótko ostrzyżonego drwala). O, zgrozo! Słyszałam już wiele takich chorych
        urojeń,dlatego nie wspomnę o innych, by bardziej nie "zwichnąć" twojej chorej
        wyobraźni. Poza tym, tak jak większość postrzegasz homoseksualizm w jednym
        tylko aspekcie- seksualnym. Zapominasz o stronie emocjonalnej, uczuciowej,
        psychologicznej, czy w końcu socjologicznej. Twój obraz homoseksualizmu jest
        płaski, a przecież życie jest wielowymiarowe!
        A swoją drogą, kto powiedział, że heteroseksualizm to jedyna "właściwa droga"?
        Dlaczego ciągle się zastanawiamy nad przyczynami homoseksualizmu,a nie robimy
        tego w odniesieniu do heteroseksualizmu?
        Monika
        • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 19.06.04, 23:22
          1. Trochę kultury proszę tzn. bez inwektyw.
          2. Dziękuję za wyjeśnienie związku miedzy dewiacjami seksualnymi a religijnością. Nie przyszło mi na myśl, że powodem może być obecna popularność tego tematu w mediach.
          3. Chodząc do kościoła, nie spotkałem się jeszcze z "wyklinaniem", czy "odrzucaniem" osób chorych. Gdzie można dowiedzieć się czegoś na ten temat?
          4. Nie znam się na leczeniu - pozostawiam to lekarzom.
          5. Nie zastanawiam się nad przyczynami heteroseksualizmu, ponieważ gdyby nie heteroseksualizm nie zastanawiałbym się wogóle.
          • Gość: aimarek Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.04, 00:13
            Maks, jeśli "nie znasz się na leczeniu", to po co się wypowiadasz?
            Zastanawiające jest w ogóle jak mało w niektórych ludziach poczucia empatii, z
            jaką łatwością przychodzi ferowanie sądów na temat "dewiacji" i "chorób".
            Wiesz, to jest trochę tak, że dyskusja z takimi osobami jak Ty kompletnie mija
            się z celem. Masz swoje przekonania, możesz je głosić. To jakie sobie
            wystawiasz świadectwo to już zupełnie inna sprawa i nie ma sensu tego
            roztrząsać - wnioski każdy może sobie wyciągnąć.

            A co do publikacji w "Wyborczej"... faktycznie jest bardzo niechlujna, bo np.
            pytanie brzmi: "Czy jesteś przeciwny legalizacji związków homoseksualnych?", a
            tu nagle w odpowiedziach: "nie znam zdania Kościoła". Narzędzie było dobre, ale
            ktoś działał wg zasady "tu wezmę, tam wytnę, tu skleję", no i wyszły z tego
            głupoty.
          • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 08:10
            Jeżeli chodzi o inwektywy, to chyba ty najlepiej wiesz jak się ich używa-
            gratuluję zestawienia "homoseksualizm a pederastia". To jeszcze jeden dowód na
            to, jak niewiele wiesz.
            Jeśli chcesz się więcej dowiedzieć na temat homoseksualizmu- nic prostszego,
            wystarczy iść do biblioteki i trochę poczytać- wtedy dowiesz się i
            o "odrzuceniu" osób homoseksualnych przez Kościół, i o "próbach leczenia", o
            koncepcjach psychologicznych wyjaśniających przebieg leczenia (choć obecnie
            odchodzi się od terapii psychologicznych mających na celu "uzdrowić" osoby
            homoseksualne, a częciej organizuje się grupy wspierające).
            Jeżeli chodzi o popularność tego tematu w mediach, to nie trudno wpaść na to,
            iż było to spowodowane m.in. dążeniem osób homoseksualnych o zrównanie ich w
            prawach z resztą społeczeństwa oraz próba uzyskania akceptacji. Jest to również
            związane z postawą Kościoła wobec homoseksualistów. Uznano, że homoseksualizm
            to "grzech", który doprowadził do upadku Sodomy i Gomory. Poza tym, Kościół
            wpływa na kształtowanie postaw swoich wiernych, więc chcieliśmy sprawdzić, czy
            osoby wierzące zgadzają się w tej kwestii z Kościołem(a wiele osób wierzących
            się nie zgadza). Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz.
            A to ostatnie pytanie, to było czysto retoryczne. W moim przekonaniu, nie
            powinniśmy się zastanawiać nad przyczynami homo- czy heteroseksualizmu, tylko
            przyjąć, iż po prostu istnieją. Przecież nie chodzi o to, by w codziennych
            kontaktach z innymi ludźmi pytać ich o to, czy są homoseksualni, czy nie. W
            przeciwnym razie byłoby to czystym absurdem i sprowadzaniem znajomości do
            jednego wymiaru.Moim zdaniem, prawdziwe zrozumienie nie polega na pytaniu o
            orientację i akceptowaniu jej. Tolerancja ma miejsce wtedy, kiedy nie zadajesz
            takich pytań i w sposób holistyczny patrzysz na innego człowieka.
            Monika
            • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 20.06.04, 19:23
              Zarówno ty jak i osoba podpisująca się "geograf" piszecie mi, że nie znam znaczenia słów "pederasta" i "homoseksualista". W takim razie bardzo proszę o wzbogacenie mej, jak twierdzisz "niewielkiej" wiedzy. Z tego co wiem to pederasta - z greckiego "kochający chłopców" - oznacza mężczyznę uprawiającego stosunki seksualne z mężczyznami, homoseksualistę. Wśród ludzi kulturalnych nie spotkałem się jeszcze z traktowaniem słowa pederasta jako wulgaryzmu czy inwektywy. Jest to termin seksuologiczny określający jeden z rodzajów dewiacji seksualnych. Obecnie słowo pederasta zastępowane jest jakimś "gaj" czy "gej". Ponieważ nie przepadam za zaśmiecaniem naszego języka anglo-amerykanizmami, ani nie znam etymologii "gej'a" pozostanę przy używaniu słowa "pederasta".
              Po tak stanowczej wypowiedzi o wyklinaniu i odrzucaniu homoseksualizmu przez kościół liczyłem, że zamiast odsyłać mnie do biblioteki, przytoczysz mi choćby kilka oczywistych przykładów. Sam staram się przypomnieć sobie jakiś przypadek zetknięcia się polskiego kościoła z tematem homoseksualizmu. Jedyne co mi przychodzi na myśl to niedawna sprawa poznańskiego arcybiskupa. Tu jednak spokojna i bardzo ludzka reakcja władz kościelnych spotkała się z oburzeniem części mediów. Od kościoła domagano się właśnie "wyklęcia i odrzucenia". Oczywiście na próżno.
              Co do Sodomy i Gomory to uwierz proszę, że kościół od czasu średniowiecza zmienił się trochę. Stosunek do zjawisk społecznych czy medycznych opiera się juz na nieco innych przesłankach.
              "Tolerancja ma miejsce wtedy, kiedy nie zadajesz takich pytań i w sposób holistyczny patrzysz na innego człowieka" - to jako socjologowi będzie ci bardzo ciężko :-)A bardziej serio - możemy nie zadawać pytań ale:
              NAM NIE JEST WSZYSTKO JEDNO
              • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: 212.191.66.* 21.06.04, 11:16
                Jeżeli chodzi o etymologię słowa "pederastia" to masz rację, ale zauważ, iż
                obecnie nabrało ono pejoratywnego zabarwienia, dlatego zestawianie go
                z "homoseksualizmem" tak bulwersuje. Nie jest po prostu uzasadnione. Poza tym,
                tak dla uściślenia: w starożytnej Grecji, w przeciwieństwie do czasów
                współczesnych, nie uznawano "pederastii" za "coś złego".Jeżeli chcesz wiedzieć
                więcej, to wtedy stosunki seksualne starszych mężczyzn z młodzieńcami były
                akceptowane i "na porządku dziennym" nawet do tego stopnia, iż nie uznawano
                związków pomiędzy mężczyznami o zbliżonym wieku (np. dwóch mężczyzn w średnim
                wieku).Obecnie słowo "pederastia" ma negatywną konotację, więc zestawianie go
                ze słowem "homoseksualista" jest bardzo krzywdzące.
                Jeżeli chodzi o słowo "gej" to oznacza ono homoseksualnego mężczyznę,
                który "pogodził" się ze swoją orientacją i nie boi się o tym mówić głośno.
                Słowo "gej" ma pozytywny wydźwięk. A jeśli chodzi o zaśmiecanie języka
                polskiego "makaronizmami" (naleciałościami anglo- amerykańskimi), to masz
                rację, ale nie świadczy o tym twój "nick" (Maks).
                Jeżeli chodzi o sprawę biskupa to mylisz dwie sprawy. Po pierwsze, cała sprawa
                zaiązana była z oskarżeniem o pedofilię, stąd nawoływanie mediów o "wyklęcie".
                Poza tym, nawet jeżeli osoba duchowna jest zorientowana homoseksualnie, to
                przecież jest to niezbędne do budowania własnej tożsamości. Co więcej,przecież
                księża i tak ślubują celibat.
                A jeżeli chcesz przykładów "wyklęcia" homoseksualistów przez Kościół, to
                wystarczy wspomnieć o imprezie: "Kultura dla tolerancji" w Krakowie. Wtedy to
                Kościół nawoływał do bojkotowania całego przedsięwzięcia. Gdyby Kościół nie
                miał nic przeciwko, to sprzeciwiałby się religijnemu motywowaniu potępienia
                homoseksualizmu("Dni <<Kultury dla tolerancji>> nie mogą się odbyć w Krakowie,
                bo Kraków to przecież miasto stu kościołów" albo: "<<Parada równości>> nie może
                się odbyć w dzień po Bożym Ciele, bo to obraża uczucia religijne").
                Do tego dochodzi sprawa Radia Maryja, które nieustannie nawołuje do nienawiści
                wobec homoseksualistów.
                A nawiązując do tolerancji, holistyczne patrzenie na człowieka nie przeszkadza
                socjologowi, a jedynie pomaga. Całościowe ujęcie pozwala na szerszą perspektywę
                i wielowymiarowość (a w metodologii jakościowej jest wręcz NIEZBĘDNE!!!)
                Zapewne, stereotypowo uważasz, że socjolog musi postrzegać drugiego człowieka
                jako zbiór danych statystycznych czy element próby...
                Monika
                • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 22.06.04, 01:07
                  Będę wytrwały :-) W języku polskim skłonnności seksualne do osób tej samej płci nazywamy homoseksualizmem. Homoseksualizm dzielimy na męski zwany pederastią i kobiecy zwany miłością lesbijską bądź safizmem. Zrówno "homoseksualizm" jak i "pederastia" czy "safizm" są określeniami stosowanymi przez polskich seksuologów, językoznawców i ogół wykształconego społeczeństwa. Wszystkie te słowa są jak najbardziej kulturalne. Wśród ludzi posiadających kulturę osobistą żadne terminy seksuologiczne nie posiadją pejoratywnego zabarwienia (zarówno dziś jak i dawniej). Wśród ludzi pozbawionych kultury osobistej wszystkie terminy seksuologiczne posiadają pejoratywne zabarwienie (zarówno dziś jak i dawniej). Choć nie tylko - w wielu środowiskach pejoratywne zabarwienie posiadją takie określenia jak: zespół Downa, Żyd, Murzyn, czy też ostatnio właśnie "gej". Nie możemy jednak pozwolić by właśnie tam kształtował się język polski.
                  Nie wiem czy termin pederastia był stosowany w starożytnej Grecji. Wiem, że etymologicznie pochodzi z greki. Pederastia nie określa wieku osoby, do której skierowany jest popęd seksualny - określa płeć. Pederastia nie ma nic wspólnego z pedofilią.
                  Co się tyczy słowa "gej". Być może z różnych źródeł czerpiemy wiadomości. Ja (dzięki naszej sympatycznej polemice) zainteresowałem się ostatnio tym słowem. Z tego co się dowiedziałem to nie oznacza ono "człowieka pogodzonego" a oznacza "wesołego chłopaka", "wesołe życie", "wesołka". Ogólnie jego podstawą jest angielskie słowo "gaiety" - wesołość. Pochodzi z bardzo potocznej czy nawet ulicznej angielszczyzny. Tym bardziej nie zastąpie używania określenia "pederasta" słowem "gej".
                  A teraz co do "Maksa"... :-)))) Masz moje rozgrzeszenie :-) Dla twojej grupy wiekowej (a podejrzewam Moniko, że jako studentka masz ok. 20 lat) Maks kojarzy się z Maxem Kolonko i Ameryką. Dla mojej Maks kojarzy się tylko z Albercikiem i kultową komedią polskiego kina lat osiemdziesiątych. Jest tam też słynne:
                  "- No nie... Nie róbcie z nas pederastów."
                  którego parafrazą (? :-) jest mój pierwszy wpis. Tak na marginesie - to coś mi się zdaje, że jak nastanie kompletna tolerancja to Juliusz Machulski z Jerzym Sthurem wylądują przed sądem "za szerzenie homofobii i seksizmu" :-)
                  - Ale trzymajcie się chłopaczki. Matka natura jest po naszej stronie! :-)))))
                  Teraz dalej serio. Sprawa arcybiskupa. Proszę zapoznaj się z tematem dokładnie. Bo niestety to ty mylisz dwie sprawy. Sprawę poznańskiego arcybiskupa i sprawę poznańskiego dyrektora chóru chłopięcego. W pierwszej chodziło o pederastię w drugiej o pedofilie. A tak na zdrowy rozum - jaki kontakt sam na sam z dziećmi może mieć duchowny pełniący funkcję arcybiskupa?
                  Temat imprezy "Kultura dla toleracji". Czyje są cytowane przez Ciebie wypowiedzi?
                  Temat Radia Maryja. Chcesz żebym powoływał się w naszej rozmowie na scenę z baru "Pod błękitną ostrygą" z "Akademii Policyjnej"? :-))))) Bądźmy poważni.
                  Temat ostatni... ufff... bardzo cię przepraszam jeżeli nie zrozumiałaś, że to był tylko "socjo-holistyczy" żart. Jesteś osobą inteligentną i wrażliwą, a z pewnością będziesz doskonałym i fachowym socjologiem.
                  • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 01:04
                    Odpisuję dopiero teraz, gdyż wcześniej nie miałam czasu. Właśnie jestem w
                    trakcie sesji- nie spałam przez ponad 35 godzin, bo akurat dziasiaj miałam
                    egzamin z socjologii społeczności lokalnych.Dlatego jeśli moja wypowiedź nie
                    będzie miała "ładu ani składu" (czyli nie będzie po polsku, a "po polskiemu"),
                    to będzie oznaczało, iż zmęczenie daje o sobie znać (na szczęście :-) mam
                    jeszcze trochę sił, aby odpowiedzieć na Twoje uwagi).
                    Cała przytoczona przez Ciebie definicja dotycząca homoseksualizmu jest
                    prawdziwa.Rzeczywiście "homoseksualizm" jest inaczej nazywany "pederastią",
                    choć można mówić o "uranizmie" czy "efebofili"- skłonności seksualne dojrzałych
                    mężczyzn do chłopców przed okresem dojrzałości. Z kolei homoseksualizm żeński
                    zwany jest "miłością lesbijską" oraz "safizmem", "tribaldią" czy korofilią"-
                    skłonności seksualne dojrzałych kobiet do młodych dziewcząt. Jeśli już tak się
                    zagłębiamy w definicję homoseksualizmu, to dodam, że słowo "homoseksualizm"
                    pochodzi od greckiego 'homos'- 'taki sam', 'równy' oraz od łac.'sexualis'-
                    'płciowy'.To tyle jeżeli chodzi o encyklopedyczną definicję. Jednak nie o to
                    tutaj chodzi. Masz rację twierdząc, iż pederastia nie ma nic wspólnego z
                    pedofilią. Jednak bardzo wiele osób tak właśnie uważa, a to za sprawą
                    negatywnych skojarzeń ze słowem "pederastia" (które, jak już wspomniałam, ma
                    pejoratywne zabarwienie).Dlatego unika się zestawienia "homoseksualizm"
                    i "pederastia". Uważam, iż jest to uzasadnione, gdyż może być krzywdzące i
                    prowadzić do nieporozumień.Podam inny przykład: do niedawna na określenia
                    związków nieformalnych używano określenia "konkubinat" czy "życie na kocią
                    łapę". Były to określenia wartościujące o zabarwieniu negatywnym. Dlatego na
                    określenie związków nieformalnych (niezalegalizowanych) wprowadzono neutralne
                    określenia, jak "związki konsensualne" czy "kohabitacja". Z czasem nie tyle
                    zmienia się znaczenie słów, co ich wydźwięk. Dlatego słowa, które wcześniej
                    miały neutralne zabarwienie, z czasem mogą stać się wartościujące np.
                    negatywnie, jak słowo "pederastia". Nie jestem językoznawcą, ale przecież w
                    słowach, jakich używamy, w naszym języku kryje się nasz stosunek do świata. Z
                    naszym językiem związany jest nasz stosunek do drugiego człowieka, dlatego
                    każdy "człowiek posiadający kulturę osobistą" (jak sam to określiłeś)powinien
                    wiedzieć, jakie obecnie w języku potocznym dane słowo na zabarwienie. Poza tym,
                    wydaje mi się, iż to nieporozumienie wynika ze stosowania terminów medycznych
                    na określenie "homoseksualizmu". Mianowicie, medycyna uznaje homoseksualizm za
                    rodzaj dewiacji, stąd w społeczeństwie przekonanie,iż jest to "coś
                    nienormalnego". Przykłady: W każdym podręczniku czy encyklopedii medycznej
                    można przeczytać: „Niekiedy, choć bynajmniej nie we wszystkich przypadkach,
                    strona bierna u mężczyzn ma wyraźne cechy fizyczne kobiece, u kobiet zaś strona
                    czynna- męskie. Wydaje się, że w większości przypadków homoseksualizm jest
                    zboczeniem nabytym, zwykle we wczesnym dzieciństwie, kiedy to wskutek
                    nieodpowiedniego wychowania zostaje spaczony normalny płciowy stereotyp
                    dynamiczny. Istnieją jednak przypadki homoseksualizmu wrodzonego, uwarunkowane
                    obecnością w organizmie pewnych zmian w budowie i w czynnościach gruczołów
                    wydzielania wewnętrznego, co z kolei rzutuje na psychikę danego osobnika i
                    skłania go do homoseksualizmu. Leczenie tego zboczenia zależeć więc będzie od
                    jego pochodzenia : w pierwszym przypadku będzie ono polegać na intensywnej
                    psychoterapii (i wtedy ma większe szansę powodzenia), w drugim zaś zależeć
                    będzie od jakości zmian organicznych (hormonoterapia).”(Mała Encyklopedia
                    Zdrowia). Gdzie indziej z kolei czytamy :„Homoseksualizm jest dewiacją
                    seksualną w postaci nietypowego odchylenia seksualnego w zakresie obiektu”
                    (Seksuologia.Zarys ecyklopedyczny).W podobnej tonacji brzmi inny
                    cytat : „Homoseksualizm to jedna z form zaburzonej identyfikacji płciowej i
                    roli płciowej” (Wielka Encyklopedia PWN)lub w innym źródle : „Homoseksualizm to
                    zaburzenie pociągu płciowego, polegające na skłonności seksualnej do osób tej
                    samej płci (sama skłonność nie podlega ocenie moralnej). Jest to współżycie
                    płciowe z osobą tej samej płci, określane w terminologii medycznej jako
                    zboczenie (odstępstwo od zachowania właściwego ) – działanie ze swej istoty
                    moralnie złe, ponieważ nie szanujące godności osoby ludzkiej”(Encyklopedia
                    Białych Plam).Jeżeli więc w samej medycynie używa się określeń typu „zboczenie”
                    czy „zaburzenie” nie dziwi fakt, iż homoseksualistów uważa się za dewiantów i
                    stosuje się wobec nich różne formy ucisku. Nawet do szkół, a ściślej
                    podręczników szkolnych weszły na stałe określenia orientacji homoseksualnej
                    typu : „zaburzenia”. W podręczniku od wychowania do życia w rodzinie dla
                    uczniów klas I- III gimnazjum pt. ”Wędrując ku dorosłości”
                    czytamy : „Homoseksualizm to zaburzenie popędu płciowego, wyrażające się w
                    kierowaniu pożądania seksualnego do osób tej samej płci” . Najbardziej jednak
                    przerażający jest fakt umieszczenia homoseksualizmu w podrozdziale
                    pt. : „Zaburzenia rozwoju psychoseksualnego” obok ekshibicjonizmu, pedofilii,
                    sadyzmu, masochizmu i kazirodztwa. Oczywiście jest to jeden ze sposobów
                    kształtowania i wpływania na postawy młodych ludzi wobec tego co nazywamy
                    homoseksualizmem. A oto inny cytat z tej samej książki - fragment ten jest
                    wprowadzeniem do wspomnianego tematu i brzmi : „Trzeba wiedzieć o najczęściej
                    występujących zaburzeniach, aby umieć odróżnić patologię od tego, co jest
                    normalne” . Cytat ten pozostawiam bez komentarza, gdyż sam mówi za siebie. Jak
                    więc widzisz, wiele osób (Ty również) zasugerowało się medyczną definicją
                    homoseksualizmu i usprawiedliwia stosowanie określeń typu "pederastia"
                    ich "medycznym pochodzeniem". Tymczasem, homoseksualizm został wykreślony z
                    listy zaburzeń psychoseksualnych w 1973 roku przez Amerykańskie Towarzystwo
                    Psychiatryczne, a później podobnie postąpiła Światowa Organizacja Zdrowia.
                    Jednak ani zmiany zachodzące w obyczajowości, a tym bardziej homoseksualizm,
                    bynajmniej nie spotkały się z tolerancją we współczesnym społeczeństwie. Tak
                    więc mimo zmian, homoseksualne zachowanie było i nadal jest (choć nie w takim
                    stopniu jak dawniej) potępiane tak w świeckich, jak i religijnych prawach w
                    historii większości społeczeństw zachodnich. Choć następiła już pewna
                    liberalizacja w tej kwestii między innymi decyzją Parlamentu Europejskiego z
                    1994 roku. Wtedy to, w artykule 13. Traktatu Amsterdamskiego
                    postanowiono : „Bez uszczerbku dla innych postanowień niniejszego Traktatu oraz
                    w granicach uprawnień, nadanych niniejszym Traktatem Wspólnocie, Rada działając
                    jednomyślnie na wniosek Komisji i po porozumieniu z Parlamentem Europejskim
                    może podjąć działanie zwalczające dyskryminację w oparciu o płeć, pochodzenie
                    rasowe lub etniczne, religię lub wierzenia, inwalidztwo, wiek lub orientację
                    seksualną” . Karta Podstawowych Praw UE przyjęta w Nicei również przychyliła
                    się do wniosku Europejskiego Regionu Międzynarodowego Związku Lesbijek i
                    Homoseksualistów. Watykan poddał krytyce Kartę Podstawowych Praw, gdyż jak
                    stwierdził papież Jan Paweł II : „Moralnie niedopuszczalne jest (...) nadanie
                    sankcji prawnej praktyce homoseksualnej”.(Encyklopedia Białych Plam).
                    Uff...jak tak dalej pójdzie, to chyba wcale nie położę się spać...ale jeszcce
                    tylko kilka kwestii...
                    Jeżeli chodzi o słowo "gej" to masz rację, ale..."gay" (dosłownie : wesoły)- w
                    języku potocznym oznacza „homoseksualny”.W świecie gejowskim ma ono znaczenie
                    pozytywne, gdyż odnosi się do osób, które zaakceptowały swój homoseksualizm
                    jako integralną część swojej osobowości. Dodam jeszcze, że nazwa powstała 27
                    czerwca 1969 roku w Nowym
                  • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 01:42
                    Ucięło końcówkę mojej wypowiedzi, więc kontynuuję dalej
                    ... w Nowym Jorku w gejowskim barze Stonewall, w którym klienci stawili opór
                    szykanującej ich policji. Wtedy też zapoczątkowany został współczesny gejowski
                    ruch wyzwolenia (gay liberation movement).
                    A jeżeli chodzi o "Maksa" to mnie chyba nie doceniasz. Prędzej skojarzyłabym
                    Twój "nick" jako skrót od imienia Maksymilian niż jako nawiązanie do Maxa
                    Kolonko (którego nie znoszę!- wygląda jak skrzyżowanie Terminatora i Misia
                    Uszatka, a przy tym jest tak zmanierowany, że chyba bardziej nie można :-)).
                    Poza tym, choć mam 22 lata, to mimo swej "szczylowatości" zdążyłam zapoznać się
                    z "Seksmisją". A co do postawienia przed sądem Machulskiego i Stuhra, to nie
                    dojdzie do tego, bo przecież "Kopernik też była kobietą"[sic!].
                    W najbliższym czasie postaram się zapoznać ze sprawą poznańskiego arcybiskupa.
                    A jeżeli chodzi o "Kulturę dla tolerancji" - przytoczyłam najczęściej
                    pojawiające się argumenty. Nie są to właściwie cytaty, a jedynie to co zdołałam
                    zapamiętać spośród padających stwierdzeń. Postaram się znaleźć źródło i
                    dokładne cytaty.
                    Kończąc, dodam, że dzięki tej naszej polemice chyba zmienię tytuł swej pracy
                    magisterskiej. W październiku muszę podać tytuł i zamiast pisać o "Różnicy
                    perspektyw pomiędzy cywilizacją Zachodu a państwami muzułmańskimi", napiszę
                    o "Kształtowaniu się tożsamości osób zorientowanych homoseksualnie".
                    Monika
                    • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 24.06.04, 01:08
                      To może inny film:

                      Polska. Rok 2024. Sobotni letni wieczór. Monika - dojrzała, czterdziestokilkuletnia kobieta czyta książkę. Do pokoju zagląda jej osiemnastoletni syn. Wysoki, postawny, elegancko ubrany, prezentuje się wspaniale. Jej duma. Pyta się czy dobrze wygląda. Monika wie, że dziś jest jego pierwsza randka z nowo poznanym chłopakiem. Czuje jego tremę i niepewność. Gładzi go po włosach i prosi by nie wracał późno. Zamyka za nim drzwi, siada w fotelu i włącza telewizor. Zaczyna się film. Amerykański melodramat. Dwóch kochających się mężczyzn zostaje rozdzielonych przez los. Po wielu perypetiach znów spotykają się razem. Scena łóżkowa. Wąsaci faceci całują się namiętnie i ściskają. Zaczynają się rozbierać, Myśli Moniki uciekają do syna. Gdzie teraz jest? Co teraz robi? Scena łóżkowa staje się bardzo śmiała. Monika czuje jak ściska ją w żołądku. Robi jej się niedobrze. Drżącą ręką wyłącza telewizor...
                      Dlaczego ten świat stał się taki nienormalny? Jak do tego doszło? Zaczęło się od zmiany słownictwa. Dewiację zaczęto nazywać orientacją. Przecież jej syn był uczony w szkole o równości wszystkich trzech orientacji seksualnych. O tym, że za partnera życiowego może wybrać sobie zarówno kobietę jak i mężczyznę. Głosiły to bilbordy, telewizja, gazety. Z uśmiechem wspominano dawne, smutne czasy, gdy istniał kulturowy przymus do związków męsko-damskich. Gdy homoseksualizm uważany był za chorobę. Na szczęście to juz nigdy nie wróci. Wśród młodzieży panuje nawet moda na związki w obrębie tej samej płci. Tak chyba też stało się z jej synem. Wcześniej bywały u niego dziewczyny, ale ostatnio tylko koledzy...
                      • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 21:55
                        Uff...ale Ty jesteś uparty! Już pisałam, że Twoje pojmowanie homoseksualizmu
                        jest jednowymiarowe. Pod uwagę bierzesz jedynie sferę seksualną, a przecież nie
                        o to tutaj chodzi. Popełniasz ten sam błąd co większość- przypisujesz
                        homoseksualistom promiskuityzm (czyli swobodę seksualną). A tak naprawdę ciągła
                        zmiana partnerów seksualnych dotyczy zarówno osób hetero- jak i
                        homoseksualnych, i to zaledwie części z nich."Rozwiązłość seksualna" nie
                        dotyczy jedynie osób zorientowanych homoseksualnie i na pewno nie wszystkich
                        (zarówno w odniesieniu do osób hetero- jaki i homoseksualnych.)Ciągle
                        zapominasz o sferze psychologicznej, uczuciowej, emocjonalnej. Przecież związki
                        homoseksualne nie różnią się niczym od heteroseksualnych- obecne jest w nich
                        uczucie, zaangażowanie,szacunek,zainteresowanie, intymność. Nie można więc
                        sprowadzać związków homoseksualnych tylko do sfery seksualnej, poprzez co stają
                        się jednowymiarowe i niezgodne z rzeczywistością. Ty właśnie próbujesz to
                        uczynić, w dodatku posługując się jakimiś profetycznymi wizjami, które nie
                        robią na mnie żadnego wrażenia, a jedynie utwierdzają mnie w moich
                        przekonaniach. Chyba wcale nie uda nam się dojść so porozumienia...
                        Poza tym, sugerujesz jakoby istniała "propaganda" na rzecz "szerzenia"
                        homoseksualizmu. To bzdura! Wszelkie akcje na rzecz homoseksualistów
                        (np. "Kultura dla tolerancji") są organizowane po to, aby mogli uzyskać oni
                        równe prawa. W niektórych krajach osoby kohabitujące mają większy zakres praw
                        niż osoby pozostające w długoletnich związkach homoseksualnych. Prowadzi to do
                        tego, iż np. osoby homoseksualne prowadzące wspólne gospodarstwo domowe przez
                        wiele lat, po śmierci jednego z partnerów nie mają prawa do dziedziczenia
                        całego dobytku, na który razem pracowali przez cały okres pozostawania w
                        związku.
                        Dodam jeszcze, że orientacji się nie wybiera pod wpływem "kampanii
                        reklamowych", lecz jest to długotrwały proces poszukiwania i budowania własnej
                        tożsamośći. Więc jak widzisz, nie musisz się obawiać, iż "bilbordy, telewizja,
                        gazety" wpłyną na Twoją orientację zmieniając ją na homoseksualną :-)
                        Monika
                        • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 25.06.04, 01:27
                          Będę bardziej uparty :-)
                          Doszliśmy już do porozumienia w kilku kwestaiach terminologii. Zabarwienie emocjonalne słów proponuję pozostawić już w spokoju, jako sprawę czysto indywidualną.
                          Moje postrzeganie homoseksualizmu ma naprawdę bardzo szerokie spektrum - począwszy od stałych związków bogatych uczuciowo i emocjonalnie aż do homoseksualnej pornografii i prostytucji. Obciążeni homoseksualizmem bywają ludzie zarówno o bardzo pięknych charakterach jak i bardzo prymitywni. Mało tego - gdybym postrzegał homoseksualizm jedynie jako trwałe związki pełne uczuciowości byłoby to bardzo jednowymiarowe.
                          Frapuje mnie natomiast swoboda z jaką odnosisz się do kwesti wprowadzenia dewiacji seksualnej w system prawny.
                          Nie podzielasz opinii kościoła - mało tego doszukujesz się jakiś tajemniczych prześladowań homoseksualistów przez kościół.
                          Nie podzielasz zdania specjalistów medycyny, seksuologii, autorów opracowań naukowych i podręczników - uważasz za niewłaściwe wyrabianie sobie opinii w oparciu o ich prace.
                          Nawet moja "wstrząsająca" wizja nie robi na tobie wrażenia :-)
                          W zamian powołujesz się na Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (tak na marginesie to ci sami, którzy stosowali wstrząsy elektryczne i wycinanie fragmentów podwzgórza?) i równie amerykańskie WHO.
                          Naprawdę uważasz, że pokolenia żyjące przed nami składały się wyłącznie z ludzi ograniczonych? Że naszą rolą jest by "w radosnej twórczości" zmienić to co przez stulecia ludzie uważali za słuszne i mądre? Że nie będzie to miało żadnego wpływu na przyszłość?
                          • Gość: mat28 Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: 195.136.33.* 25.06.04, 09:39
                            > Moje postrzeganie homoseksualizmu ma naprawdę bardzo szerokie spektrum - począw
                            > szy od stałych związków bogatych uczuciowo i emocjonalnie aż do homoseksualnej
                            > pornografii i prostytucji.

                            Ciekaw jestem, czy twoje postrzeganie heteroseksualizmu również obejmuje
                            heteroseksualną pornografię i prostytucję. A jeśli tak, to dlaczego ocena
                            jednego i drugiego jest u ciebie tak skrajnie różna?

                            > Nie podzielasz zdania specjalistów medycyny, seksuologii, autorów opracowań nau
                            > kowych i podręczników - uważasz za niewłaściwe wyrabianie sobie opinii w oparci
                            > u o ich prace.

                            Jakich specjalistów medycyny? Zapytaj któregokolwiek z czołowych polskich
                            seksuologów, psychologów, psychiatrów to powiedzą ci dokładnie to samo, co mówi
                            WHO.

                            > W zamian powołujesz się na Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (tak na marg
                            > inesie to ci sami, którzy stosowali wstrząsy elektryczne i wycinanie fragmentów
                            > podwzgórza?) i równie amerykańskie WHO.

                            WHO nie jest amerykańskie tylko ogólnoświatowe a normalną sprawą chyba jest, że
                            prym wiodą tam ci, u których medycyna jest najbardziej rowinięta. To ma być
                            organizacja, w której najwięcej do powiedzenia maja ludzi o największej wiedzy
                            merytorycznej. Nie wyobrażam sobie, żeby w WHO wprowadzano jakieś parytety pod
                            względem wyznania, światopoglądu i innych tego typu rzeczy, bo ocena, czy coś
                            jest chorobą czy nie powinna opierać się tylko na specjalistycznej wiedzy
                            merytorycznej a nie na światopoglądzie oceniającego tak, jak to sie często
                            dzieje w Polsce.

                            > Naprawdę uważasz, że pokolenia żyjące przed nami składały się wyłącznie z
                            ludzi ograniczonych? Że naszą rolą jest by "w radosnej twórczości" zmienić to co
                            przez stulecia ludzie uważali za słuszne i mądre?

                            Popełniasz błąd. Rozciągasz swoje poglądy na na wszystkich ludzi i do tego
                            jeszcze na stulecia. To, że coś szerzone było przez stulecia nie oznacza wcale,
                            że wszyscy uważali to za jedynie słuszne i mądre. Mało tego - wielu ludzi za
                            swoje poglądy sprzeczne z poglądami prawomyślnej większości musiała pożegnać sie
                            z tym światem lub była skazana na ostracyzm. I dopiero teraz po setkach lat
                            instytucja, która te osoby prześladowała lub pozbawiła je życia przeprasza za
                            to, co zrobiła przyznając sie do błędu.
                            A poza tym cywlizacja starożytnej Grecji też trwała bardzo długo i starożytni
                            Grecy również swoje zachowania uważali za słuszne i mądre.
                          • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 16:19
                            Zacznę od tego, że nie uważam homoseksualizmu za dewiację (w przeciwieństwie do
                            Ciebie), więc dlaczego system prawny nie miałby uregulować owej kwestii. Poza
                            tym, to że homoseksualiści znajdują się w mniejszości, nie oznacza, iż można
                            ignorować ich prawa. Szacuje się, że homoseksualiści stanowią około 10- 15%
                            populacji, więc nie można "udawać, że nie istnieją" i pozbawiać ich równych
                            praw.
                            Jeżeli chodzi o zdanie "specjalistów medycyny, seksuologii, autorów opracowań
                            naukowych i podręczników" to liczę się z ich zdaniem, jednak nie oznacza to, że
                            jestem całkowicie bezkrytyczna. Przecież nie mają monopolu na prawdę czy też
                            nieomylność.
                            Jeżeli chodzi o Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne- to część z
                            owych "szarlatanów" stosujących wspomniane przeze mnie "barbarzyńskie metody
                            leczenia" rzeczywiście "przyznała się do błędu". Skoro więc oni mieli odwagę to
                            uczynić, to o czymś to świadczy.
                            Z pewnością masz rację twierdząc, iż przyznanie osobom homoseksualnym równych
                            praw będzie miało wpływ na przyszłość. Mnie ta perspektywa nie przeraża. W
                            kręgu moich znajomych są osoby homoseksualne i mogą poszczycić się długimi i
                            udanymi związkami. Jednak cała presja związana z ukrywaniem się i niemożnością
                            ujawnienia się wpływa destrukcyjnie nie tyle na ich relacje z otoczeniem, co na
                            ich samoocenę.
                            Dodam jeszcze, że to co ludzie przez stulecia uważali za słuszne, nie musi
                            oznaczać jedynej i w dodatku słusznej drogi, którą musimy podążać!
                            Ciebie chyba to jednak przeraża...
                            Monika
                            • Gość: Maks Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.vline.pl 26.06.04, 00:24
                              Będę uparty jak osioł. Serio, serio :-)))
                              Mój stosunek do tolerancji dla homoseksualizmu to "Kak tigra jobat'. I smieszno, i straszno no prijatnosti nikakoj" :-) (ja bardzo proszę cenzurę o niewycinanie tego starego, rosyjskiego przysłowia)
                              Albo inaczej:
                              To tak jak czułem się pisząc ci moją "makabreskę". Z jednej strony trochę mi się chciało śmiać, że pisze takie dyrdymały. Zwłaszcza, że znając mentaloność moich współrodaków nie obawiam się społecznego uznania homoseksualizmu za normalność przed rokiem 2234 :-) Z drugiej strony było mi trochę wstyd. Wstyd, że jako podstawę wykorzystuję autentyczne traumy matek, które przeglądając synowskie rzeczy znajdują pisemko przyprawiające je o torsję i kojarząc w jednej chwili setkę błahych faktów zaczynają rozumieć, że "wnuków nie będzie". Z trzeciej strony... z trzeciej strony to masz rację - powoli ogarnia mnie przerażenie. Przerażenie, że muszę włożyć dużo wysiłku aby wytłumaczyć dorosłej, wykształconej osobie, że słowo "pederasta" nie zostało stworzone przez dr Mengele i że występuje we wszystkich naukowych podręcznikach i słownikach. Że nazywania homoseksualizmu dewiacją nie wymyślił Roman Giertych do spółki z ojcem Rydzykiem ;-) Że księża nie biegają za homoseksualistami krzycząc o Sodomie i Gomorze. (no dobra, dobra przepraszam :-)
                              Piszesz o "pozbawianiu praw", o "ucisku" osób cierpiących na homoseksualizm. Moniko, proszę, rozejrzyj się dookoła. Gdzie ten ucisk? Gdzie to wyklinanie? Gdzie to pozbawianie praw??? Prawo nie dzieli ludzi na homoseksualnych i heteroseksualnych. Niezależnie od naszych obciążeń wszyscy jesteśmy równi. Homoseksualiści posiadają swoje kluby, stowarzyszenia, swoją prasę.
                              Jeżeli osoba żyjąca w trwałym i pełnym uczuć zwiazku homoseksualnym chce aby jej partner życiowy odziedziczył po niej majątek - to nic prostszego - wystarczy pójść do notariusza.
                              Jeżeli osoba żyjąca w takim związku oczekuje wspólnego rozliczania się z fiskusem to musi się liczyć z tym, że ulgi podatkowe mają swoje uzasadnienie ekonomiczne. Trywializując - państwo wspiera małżonków ponieważ dają państwu następne pokolenie płatników. A wychowanie i kształcenie dzieci kosztuje. Dlatego też córka mieszkająca 50 lat z matką rozlicza się oddzielnie, itp., itd.
                              Nie wiem jakie jeszcze mogą być "dyskryminacje"?
                              Ale wiem co innego. Osoby cierpiące na homoseksualizm bardzo nie chcą akceptacji. Nie chcą być zaakceptowane jako osoby obciążone ułomnością. Nie znoszą nazywania rzeczy po imieniu. Za to bardzo chcą aby uznać dewiację za orientację. Żeby zapanował "kultura tolerancji" - tolerancji bez pytań. Aby 95% społczeństwa się nieco "zhomoseksualizowało", tak by 5% poczuło się bardziej jak w domu. Na to skierowane są obecne akcje. Mówiąc prościej:
                              SPOŁECZNY PROCES AKCEPTACJI HOMOSEKSUALIZMU INACZEJ NIŻ UŁOMNOŚCI BĘDZIE PROPAGOWANIEM HOMOSEKSUALIZMU.
                              Zamiast uczyć młodzież, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy w życiu płciowym, co jednak w absolutnie żaden sposób nie wartościowuje człowieka nim dotkniętego jako osoby; bedzie się uczyć, że homoseksualizm jest normalną formą życia seksualnego.
                              Natomiast tej normalności tłumaczyć się już nie będzie. Bo każdy kto choć pobieżnie zna anatomię swojego ciała wie, że nie ma w tym nic normalnego.
                              Bo tak na prawdę to nie chodzi mi już o mnie (choć bardzo ci dziękuję za troskę o moje "orientacje" :-)))) Chodzi mi bardziej pokolenie moich "brzdący" i twoich przyszłych, czego ci z tego miejsca serdecznie życzę (będziesz miała za swoje :-))))
                              A na koniec jeszcze bardziej prosto:
                              - nazywanie rzeczy po imieniu - tak
                              - szerzenie szacunku dla osoby ludzkiej niezależnie od jej ułomności czy inszych "inności" - tak
                              - tłumaczenie, że homoseksualizm jest przypadłością zdarzającą się często i nie ma powodu do głupich uwag na jego temat - tak
                              - tłumaczenie, że homoseksualizm jest normalny jak heteroseksualizm -nie
                              - wpisywanie dewiacji w system prawa - tragedia

                              To może dziś na tyle. :-)
                              • Gość: Louise Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 10:26
                                Maks dyskusja z toba przypomina walke z wiatrakami. Nie uznajesz argumentów
                                drugiej strony i patrzysz na całą sprawe jednowymiarowo.
                                Dewiacją jest zoofilia, nekrofilia, pedofilia i inne -filie. Jeśli dla ciebie
                                homoseksualizm jest chorobą i dewiacją, to chyba zatrzymałeś się w czasach
                                Kopernika. Homoseksualizm już dawno temu został wykreślony z listy chorób.
                                Chciałeś przykładów dyskryminacji osób homoseksualnych przez Kościół, oto one:
                                - kar. Macharski: "wyrażam nadzieję, że wszyscy odpowiedzialni za pożądek w
                                mieście uwzględnią liczne głosy sprzeciwu wobec planowanej kampanii". (Kultura
                                dla tolerancji)
                                - Zakrojona na szeroka skalę akcja wysyłania ulotek do mieszkańców Krakowa.
                                Tytuł ulotki "Powiedz nie promocji homoseksualizmu w Krakowie". Nadawcą jest
                                Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej.
                                - wypowiedź o. Rydzyka z RM: "Ostatecznym celem homoseksualizmu jest walka z
                                Kościołem i zniszczenie Kościoła".
                                Plus te podane przez Monikę. Takich przykładów są setki. Wszystkie one wraz z
                                obrazami serwowanymi przez media i "prawdami" głoszonymi przez niektóre partie
                                polityczne, tworzą fałszywy obraz homoseksualistów.
                                Pytasz się gdzie te uciski i dyskryminacja. Ty tej dyskryminacji nie widzisz,
                                bo nie chcesz widzieć. Z drugiej strony sam się do niej przyczyniasz choćby
                                poprzez wyrażanie poglądów o niemożności zawierania przez nas zalegalizowanych
                                związków. I nie wmawiaj nikomu, że tej dyskryminacji nie ma, bo ja sama jej
                                doświadczam.
                                Środowisko gay&les istnieje od wieków, a hetorycy tak naprawdę nic o nich nie
                                wiedzą (i ty jesteś na to najlepszym przykładem).
                                Ja jestem lesbijką ale nie oceniam ludzi poprzez ich orientację seksualną. To
                                nie jest żadne kryterium. Tylko u heteryków jest taki zwyczaj by "zaglądać"
                                komuś do łóżka i twierdzic, że ten jest super bo sypia z kobietą, a ten jest
                                ble, bo sypia z mężczyzną. Wielu heteroseksualnych mężczyzn uważających się
                                za "tępicieli homo" cechuje hipokryzja, bo z jednej strony kiedy widzą geja, to
                                by go najchętniej życia pozbawili, ale już widok pary lesbijskiej wywołuje u
                                nich ogromne zainteresowanie.
                                Ile znasz par gejowskich i lesbijskich? W jakim stopniu wogóle masz kontakt z
                                takimi osobami, aby dokonywać ich oceny? W twoich wypowiedziach nie widać tego
                                jakoby twoje "postrzeganie homoseksualizmu ma szerokie spektrum". Wciąż
                                patrzysz tylko na sferę łóżkową.
                                Skoro twierdzisz, że rodzina jest po to, aby płodzić dzieci, a państwo ma z
                                tego tytułu korzyści, to w takim razie co z małżeństwami bezdzietnymi, które
                                państwo także chroni? Przecież takie małżeństwa nie dają państwu żadnych
                                korzyści.
                                Kolejna sprawa. Chyba nie jesteś w stanie pojąć czemu mają służyć wydarzenia
                                typu Wiec Wolności, Dni Kultury czy akcja Niech nas zobaczą. Mają one przede
                                wszystkim walczyć ze stereotypami, głęboko zakorzenionymi w naszym kraju i
                                przez pryzmat których patrzy na homoseksualistów spora część ludzi. Pokazuje,
                                że geje i lesbijki to normalni ludzie niczym nie wyróżniający się z tłumu.
                                Pozwala zwrócić uwagę na to, co Polska jako kraj demokratyczny powinno nam
                                zapewnić a czego nam odmawia. Przecież w konstytucji jest zapis o zakazie
                                dyskryminacji kogokolwiek z jakiegokolwiek powodu (także ze względu na
                                orientację) więc dlaczego odmawia mi się możliwości zarejestrowania mojego
                                związku z partnerką? Dlaczego ona nie może mnie odwiedzać w szpitalu? Walczymy
                                o podstawowe prawa.
                                Homoseksualiści są największą liczebnie mniejszością w Polsce i zawsze będą
                                domagać się swoich praw. A rząd nie może być wiecznie głuchy na te wołania. Czy
                                tego chcesz czy nie, kwestia prawnej legazlizacji "związków partnerskich" i
                                przywilejów z tym związanych zostanie na pewno rozpatrzona pozytywnie. Być może
                                odbędzie się to z pomocą UE (a są na to różne sposoby). I na pewno nastąpi to o
                                wiele szybciej niż by ci się mogło wydawać.
                                Lou



                              • Gość: Monika Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 20:32
                                Dobrze, zacznę od początku...a było tak...Kościół katolicki nie uznaje związków
                                homoseksualnych, gdyż jest to sprzeczne z założeniami "ojców Kościoła" co do
                                roli małżeństwa i rodziny. Mianowicie, podstawowym celem zawarcia małżeństwa
                                jest prokreacja. Małżeństwa nie zawiera się z powodu miłości (choć jak jest, to
                                tym lepiej), ale po, to by "płodzić potomstwo". Nie jestem teologiem (a
                                zwłaszcza teologiem rodziny), ale z tego co mi wiadomo, już Sobór Trydencki (co
                                w XX wieku potwierdził także Sobór Watykański) stwierdził, iż podstawowym celem
                                małżeństwa jest tzw. "płodna miłość" (w prawosławiu małżeństwo ma wynikać z
                                miłości, a dzieci są jej owocem). Założenie rodziny jest więc niejako
                                obowiązkiem każdego katolika. Poza tym, dochodzi tutaj podział obowiązków ze
                                względu na płeć, a co to oznacza, wszyscy wiedzą- kobiety do garów...(na
                                szczęście sufrażystki, a potem feministki zmieniły to, bo w przeciwnym razie
                                nie dyskutowałabym z Tobą, a zastanawiała się co zrobić jutro na obiad "mojemu
                                mężczyźnie" :-)
                                Jak więc widzisz, homoseksualne osoby "nie pasują" do wizji "ojców Kościoła".
                                Sam homoseksualizm traktuje się jako "zło", "grzech". Osoby zorientowane
                                homoseksualnie ze względu na to, iż nie spełniają "wymogu prokreacji", są
                                odrzucone przez Kościół (i gdzie tu miłość bliźniego?).Doskonale zdaję sobie
                                sprawę z tego, że Kościół nie zmieni stanowiska w sprawie homoseksualizmu, gdyż
                                wymagałoby to zmiany podstawowych, tworzonych od stuleci dogmatów (łącznie z
                                kultem Maryji- wzoru matki).
                                Naprawdę wzruszyła mnie Twoja troska o moje przyszłe pociechy...ale z pewnością
                                nie będę miała nic przeciwko, jeżeli się okaże, że mój syn lub córka są
                                zorientowani homoseksualnie. Na pewno postaram się by uzyskali ode mnie
                                wsparcie. Obserwując swoich przyjaciół wiem, że nie mogą oni na to liczyć.
                                Wręcz przeciwnie, jedyne czego mogą się spodziewać to odrzucenie przez rodzinę,
                                a przecież wsparcie i zrozumienie zawsze odnajdujemy wśród najbliższych nam
                                osób. Dlatego tak bardzo upieram się przy tym by prawa homoseksualistów były
                                respektowane i weszły na stałe do systemu prawnego. Przecież normy, jak i
                                system prawny wzajemnie się warunkują. Skoro więc, jak sam twierdzisz,
                                społeczeństwo polskie jeszcze nie jest gotowe na akceptację homoseksualizmu, to
                                może uregulowania prawne przyspieszą ten proces.I to system prawny zmieni
                                postrzeganie homoseksualizmu.
                                A wracając do "pederastii"- jest ona zgodna z termonologią używaną w medycynie,
                                jednak nawet sami lekarze już nie używają owego terminu, gdyż (powtarzam po raz
                                tysięczny!)MA ON PEJORATYWNE ZABARWIENIE!!!(Uff...ulżyło mi :-)))
                                Ciągle pozostajesz przy swoim! ("propagowanie homoseksualizmu").
                                Homoseksualistą nie zostaje się z dnia na dzień! To proces poszukiwania i
                                budowania własnej tożsamości. W dodatku proces, który trwa o wiele dłużej i
                                jest dużo bardziej wyczerpujący niż w przypadku heteroseksualizmu (a to za
                                sprawą braku akceptacji ze strony społeczeństwa). Więc naprawdę nie musisz się
                                bać, iż dojdzie do "zhomoseksualizowania" się społeczeństwa. Homoseksualizm to
                                nie wirus! Tym się nie można zaraźić!Natomiast Ty, nieustannie straszysz (chyba
                                bardziej siebie :-)) wybuchem epidemii!!!
                                Monika
        • Gość: pirx Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.04, 21:18
          Monika, dziekuje Ci za ten tekst. Jego lektura pozwolila mi jednak nie stracic
          resztek nadziei na to, ze i w Polsce kiedys homoseksualizm bedzie traktowany
          jako cos naturalnego
          Z socjologicznym pozdrowieniem
          Pirx
    • Gość: profesor socjologi Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.retsat1.com.pl 20.06.04, 12:56
      jesli tylko co czwarty (a więc 25 %) chodzi co niedziele do kościoła, to jak 27
      % może co niedzielę dawać na tacę. Te badania są z metodologicznego punktu
      widzenia ... b. słabe.
      • Gość: marlee Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 13:09
        Z matematycznego punktu widzenia, to pan jest słaby, 'profesorze'.
        A może to problemy z rozumieniem tekstu czytanego? Czyli ani humanista, ani
        umysł ścisły? Coś nie tak z tą profesurą;-)
        Na tacę daje 27% z tych 25%, które chodzą do kościoła co niedzielę. A więc 73%
        obecnych w kościele miga się od wspomagania 'biednego' kleru.
        • Gość: Bartuch Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 20.06.04, 17:50
          Dzięki marlee za ten wpis. Jak widać pisać każdy sobie może - gorzej, że nie
          myśli przy tym co przeczytał. I jeszcze rości sobie pretensje do
          metodologicznej wiedzy. Z tych co chodzą co tydzień (25%) rzeczywiście daje
          27%.

          Ale Ty także nie do końca masz rację we wszystkim.

          Można dawać na tacę chodząc do kościoła kilka razy w roku, niekoniecznie co
          tydzień. „Miganie” się od tacy to relatywne pojęcie. Czy „migać się” to nie
          dawać co tydzień? A że nie regularnie dają to inna sprawa. Ponawiam mój
          wcześniejszy apel o nie zawierzanie do końca wynikom tej publikacji , gdyż nie
          są one w pełnie zgodne z naszym raportem - są one wycinkowo i chaotycznie
          podane nie z naszej winy (ubolewam nieustająco), stąd - uzasadnione po części -
          zastrzeżenia ludzi.

          Dokładne dane - we mszy św. uczestniczy:

          1. raz w roku lub rzadziej - 10,2% respondentów

          2. kilka razy w roku - 25,1%

          3. rzadziej niż 1 raz w tygodniu - 16,7%

          4. raz w tygodniu - 24,7%

          5. częściej niż raz w tygodniu - 5,4%

          6. w ogóle nie uczestniczy - 7,1%


          "Jak często badani składają ofiary pieniężne na Kościół i instytucje
          kościelne?":

          1. raz lub kilka razy w tygodniu - 27,9%

          2. raz na miesiąc lub rzadziej - 33,2%

          3. raz na roku lub rzadziej - 38,6%

          4. w ogóle nie składa - 22%
          • Gość: marlee Re: Badania socjologiczne dotyczące wiary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 23:33
            Cóż, wyrażenia 'migać się' użyłam wyłącznie w kontekście humorystycznym.
            Ale skoro uważasz, że nie mam racji, to wytłumaczę Ci, co dla mnie ono znaczy.
            Otóż według mnie 'migać się' można notorycznie (20% ankietowanych- opieram się
            na artykule), sporadycznie (53%) lub wcale (27%). Jednak (nadal opierając się
            tylko na danych z artykułu) te 27% również w pewnym sensie się 'miga', bo dają
            tylko raz na tydzień, a przecież mogliby codziennie, a nawet kilka razy
            dziennie. Tak więc socjologicznie rzecz ujmując- mniej lub bardziej- miga się
            100% ankietowanych. Trochę się w tym wszystkim zamigałam, tak więc kończę,
            wymigując się od udzielania dalszych wyjaśnień, bo mogłoby to doprowadzić mnie-
            ni mniej ni więcej, do migotania komór;-)))))))
    • Gość: ELVIZ NIE ZALOG Geje raczej nie robią nikomu krzywdy... IP: *.makolab.pl / 217.153.157.* 22.06.04, 11:39
      więc o co chodzi. Co komu przeszkadza czyjaś orientacja. Skoro sa procesje
      chrześcijańskie, prawosławne, była Parada Technomaniaków, są demonstracje
      Solidarności, apele, itp, to dlaczego geje i lesbijki nie mogą sobie też
      zorganizować jakiegoś przemarszu. Ja tam do nich nic nie mam i reszta też
      powinna dac im spokój i nie traktować jako zarazę.
Pełna wersja