arewicz
05.06.12, 07:30
Zmierzając codziennie rano do pracy, i widząc na kazdym wolnym skwerku jakiegos psa, zastanawiam się - dlaczego w Łodzi nie ma opłaty za posiadanie pupila...
Wszyscy widzimy ile napotykamy odchodów, które psy zostawiają w naszym mieście dosłownie wszędzie - na chodnikach, na pasach zieleni, w parkach, nie mówiąc o psach załatawiających swoje potrzeby na schodach, klatkach, czy obsikujących samochody.
Szczególnie jest to widoczne w śródmieściu, gdzie jest stosunkowo mało zieleni. Nie można przejść spokojnie, nie patrząc pod nogi. Ludzie wyprowadzają psy by się załatwiały prosto na chodniku. Zwracanie im uwagi, by sprzątnęli po pupilu, spotyka się nie ze zrozumieniem, lecz nie rzadko z agresją. Jest to widok żałosny, krzywe chodniki, obsrane, zajszczane. Tak wyglądają ulice w naszym zabytkowym centrum... Gdy doda się do tego żuli, to ... aż nie chce się mówić.
Dlaczego zatem nie ma podatku od psa, przecież to najprostsza metoda, by choć trochę ograniczyć wręcz plagę tych zwierząt w naszym mieście.