fabryczna525
15.03.02, 14:34
Aby podjąć taką decyzję, radni łódzkiej Rady Miejskiej potrzebowali trzech
godzin. Wynik debaty był z góry przesądzony - lewica ma większość, a popiera
zarząd MPK. Pomimo to dyskusja trwała i trwała, bo powtarzano wciąż te same
argumenty.
Zmieniali się tylko mówcy, a każdy każdemu próbował udowodnić swoją wyższość.
Temat zakupu Cityrunnera szybko zszedł na drugi plan. Dlaczego zatem rada w
ogóle nim się zajęła? Bo Klub Porozumienia Samorządowego Prawicy przedstawił na
sesji projekt ustawy, w której domagał się zerwania umowy z kanadyjską firmą
Bombardier na dostawę szybkich tramwajów dla Łodzi. Zaoszczędzone w ten sposób
pieniądze chciał przeznaczyć na zakup tańszych tramwajów, oddłużenie służby
zdrowia i na zasiłki celowe dla najbiedniejszych rodzin.
I tyle konkretów. Kiedy rozpoczęła się dyskusja nad projektem, nie było wiadomo
już nic. Radni prawicy nie potrafili niestety odpowiedzieć na pytanie lewicy,
czy miasto na unieważnieniu przetargu więcej nie straci niż zyska. A
odpowiedzieć nie mogli, bo umowy na zakup Cityrunnera nie widzieli. I tym samym
dali argumenty lewicy, która - jak się okazało - też jej nie widziała, bo
widzieć nie mogła, gdyż zabrania tego handlowe. A więc tak naprawdę nie było o
czym rozmawiać. Wątpliwości związanych z zakupem Cityrunnera nikt nie potrafił
rozwiać. - Przedstawiciele spółki siedzą na sali i są niemowami - grzmiał
Włodzimierz Tomaszewski, radny Porozumienia Samorządowego prawicy. Atakowany
nieustannie Czesław Rydecki, prezes łódzkiego MPK nie mógł zabrać głosu, bo
przewodniczący Rady Miejskiej (Tadeusz Matusiak z SLD), powołując się na
regulamin obrad, nie chciał mu go udzielić. Pytania więc tak naprawdę trafiały
w próżnię i rzeczywiście ważny dla Łodzi temat ustąpił miejsca wygłaszanym
przez mikrofon gratulacjom za odwagę i zaproszeniom na obiad. Radni opowiadali
nawet bajki. Karol Chądzyński z PSP mówił o królu, zastępującym go ministrze i
biedakach podróżujących złotą karocą za drobną opłatą. Jeśli reporterka Gazety
dobrze zrozumiała, królem był prezydent Panas, ministrem - wiceprezydent Sitek
(odpowiedzialny za komunikację miejską), a biedakami - podróżujący Cityrunnerem
łodzianie.
minie jeszcze wiele lat kiedy bedzie mozna sie przejechac nowoczesnym tramwajem
w Lodzi, na razie takich przyjemnosci mozna zaznac tzlko w kilku innych miastach