Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca...

IP: *.195-146-139.telecom.sk 08.10.12, 08:41
najgorszy t-mobile
    • terleo Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... 08.10.12, 08:48
      Ciekawe. "Nasłuchawce" to trudniejsza praca niż "nazmywaku". Aby poznać metody manipulacji ludźmi, żeby potem "zarządzać ich emocjami", potrzebne są studia, np. psychologia, pedagogika, socjologia. Matura nie wystarcza.
      • Gość: były pracownik Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 13:32
        A może by się tak pochwalili ile kar zapłacili za łamanie prawa pracy w cc w Mbanku?
        tak, każda praca lżejsza od "słuchawek", a najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie ma tam żadnego wsparcia od przełożonych - tylko liczby się liczą i sprzedaż
        • Gość: ldz Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.p.lodz.pl 08.10.12, 14:23
          ojoj... ludzie nie chcą pracować za 1000 pln na rękę. A ile wynosi zasiłek dla bezrobotnych? a ile na tym bezrobociu można dorobić? (pyt.ret.)
    • pstryczek-elektryczek Od kiedy w bankach są produkty? 08.10.12, 09:49
      Jedyne co banki produkują to sterty dokumentacji papierowej, ale czy to można nazwać produktem?
      • ksobier Re: Od kiedy w bankach są produkty? 08.10.12, 10:52
        Eh, daleko Ci do eksperta. Tak samo możesz powiedzieć, że firmy które sprzedają programy nic nie produkują, bo np. Microsoft nic nie produkuje, a sprzedaje licencję na używanie programu. Banki sprzedają konta, karty bankomatowe, karty kredytowe, pożyczki, kredyty, itd i to są ich produkty.
        • paliwoda Pstryczek-elektryczek ma rację. 08.10.12, 15:17

          Definicja słowa „produkt”, za Słownikiem Języka Polskiego PWN:
          produkt m IV, D. -u
          1. «wyrób powstały w wyniku produkcji»
          2. «substancja tworząca się w wyniku procesu chemicznego, fizjologicznego »
          I koniec, kropka.

          Bank niczego nie produkuje, nie może więc oferować żadnego produktu. To, co oferuje bank, to się nazywa Usługa Finansowa i tak też jest ta działalność kwalifikowana w sprawozdawczości i statystyce produkcji oraz usług.
          Wszystko to, co wymieniłeś, a co sprzedaje bank to są usługi finansowe.
          • Gość: as Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.12, 15:42
            A jednak nie. Proponuję sięgnąć nie tylko do wymienionego przez Ciebie słownika. Np.:
            www.findict.pl/slownik/produkt
            pl.wikipedia.org/wiki/Produkt_%28marketing%29
            www.abc-ekonomii.net.pl/s/produkt.html
            itp...
            • Gość: w Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 08.10.12, 17:56
              To są nowe definicje, ja je mam głęboko gdzieś. Bank oferuje usługi finansowe. Wielokrotnie nabijałem się w rozmowach z przedstawicielami banków z tego słowa produkt - oni mówią produkt a ja pytam a co to za produkt, jest on namacalny? Porzycka, kredyt lokata to usługi finansowe, i jak do mnie mówią produkt to ja im odpowiadam, produkty to ja kupuję w sklepie, od państwa chce jedynie usług. Inne debilne słowo to dizajn, kiedyś w sklepie mi jakiś sprzedawca wyskoczył z tym dizajn, a ja na to, a jak to jet po polsku, bo nie znam takiego słowo, wiem jak jest po angielsku (bo to mój drugi język którym posługuje się codziennie), ale czy design to nie przypadkiem wzornictwo, projekt? Po co mnożyć słowa, tworzyć nowe definicje, skoro stare są i spełniają zadani. Nie mam nic przeciwko wprowadzaniu nowych słów jeśli dotychczas nie miały polskich odpowiedników, ale jak miały to po co nowe? Jak tak dalej będzie, to w Polsce będą ludzi mówili gorszym Polglish niż w Chicago.
              • Gość: nowe definicje Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 19:09
                > To są nowe definicje, ja je mam głęboko gdzieś

                A ja mam gdzieś twój światopogląd, więc stul dziób.
                • Gość: mario Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.4.rev.vline.pl 08.10.12, 20:49
                  Zgadzam się z "w" więc jest nas co najmniej dwóch na jednego ciebie. Dlatego też demokratycznie każe tobie "stulić dziób".
            • paliwoda Rozpacz bierze - nie czytaj tych bzdur z internetu 08.10.12, 17:57
              Linki przez ciebie przytoczone nie przekonują mnie, gdyż nie są definicjami:
              Link 1.
              Słownik określeń i terminów, kojarzonych z wykonywanym zawodem nie ma pierwszeństwa nad słownikiem językowym.
              Nadto słownik terminów finansowych, ustalony dla potrzeb zawodowych przez FINDICT jest niespójny i nielogiczny – ergo, jako taki - nie może być wiarygodny.
              Przykład:
              Produkt, definiowany jako „zbiór cech” równocześnie abstrahuje od jego materialnej albo abstrakcyjnej istoty rozróżniając a więc i dzieląc tak zdefiniowany „produkt” na „dobra” oraz „usługi”, co jest błędem logicznym.
              Następne zdanie definicji: „Produktem jest więc wszystko to, co można zaoferować na rynku, a więc każde dobro i usługa, które można nabyć, użytkować lub skonsumować, zaspokajając tym samym potrzebę ludzką.” jest już błędem słownikowym, gdyż tak zdefiniowany przedmiot to po prostu „towar”, czyli przedmiot mający zdolność handlową lub przeznaczenie handlowe. Natomiast produkt nie musi być towarem.
              Kolejne błędy logiczne tego portalu całkowicie dysklasyfikują go jako źródło wiedzy.
              Link 2.
              Powołując się na Wikipedię nie zauważyłeś zastrzeżenia wikipedystów, że przytoczona definicja jest częściowa - słownikowo ograniczona do niewielkiej dziedziny branżowej, jaką jest marketing, a dla innych znaczeń wymaga uzupełnienia. Występuje tu zresztą ten sam błąd nierozróżniania słowa „produkt” od słowa „towar”, co skutkuje całkowitym pomieszaniem pojęć takich , jak usługa, idea, miejsce, czy przedmiot(dobro materialne). Całkowite zaprzeczenie języka, jako zbioru pojęć logicznie spójnych i uzupełniających się.
              Link 3
              Jak widzę definicja skonstruowana dla potrzeb m.in. biznesplanu dla salonu fryzjerskiego, czy magazynu.
              No, tego bełkotu już zupełnie nie można komentować. Pomimo zastrzeżenia, że definicja dotyczy tylko marketingu, jej reszta jest na poziomie nie dającym się w żaden sposób komentować, nie ma bowiem nic wspólnego z naukowością. (Znowu zresztą występuje nierozróżnianie terminów „towar” i „produkt”).
              C.B.D.O.

              Nie wierz we wszystko, co przeczytasz w internecie - tam też działają idioci, lub choćby nieuki (fakt, że nierzadko z tytułami naukowymi:)).
            • Gość: w Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 08.10.12, 18:21
              rodukt - W koncepcji marketingowej pojęcie produktu definiuje się bardzo szeroko: obejmuje ono 'to wszystko co można zaoferować nabywcom do konsumpcji, użytkowania lub dalszego przerobu. Oprócz rzeczy fizycznych do produktów zalicza się również wszelkiego rodzaju usługi, czynności, osoby, miejsca, organizacje, pomysły (projekty) technologiczne, organizatorskie i inne oraz idee'.
              Produktem jest więc to wszystko, co jest do oferowane na rynku w celu zwrócenia uwagi, kupna, użytkowania lub konsumpcji i co może zaspokoić potrzebę lub pragnienie. Produktami są zatem radio, chleb, ale również rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy w banku, spektakl filmowy, naprawa obuwia u szewca, przejazd kolejką czy rozmowa telefoniczna. Produktem może być również gra w tenisa (czynność), wizyta u psychoanalityka (osoba), działalność społeczna w danej organizacji lub sugestia przejścia na wegetarianizm (idea). To definicja dla specjalistów, w normalnym języku rozróżniamy produkty od usług, od idei, od czynności itd. I niech tak pozostanie. Korposzczury nich sobie wszystko nazywają produktem, do mnie jako klienta niech stosują normalne polskie słowa. Usługi finansowe, fryzjerskie itp, produkty to są na placu, w sklepach. Nie mam najmniejszego zamiaru przyjmować nowomowy korporacyjnej, ani feministycznej (chodzę do psycholog pani X, Pani Y to najlepsza socjolog jaka znam itd). Wzornictwo a nie dizajn, nabór a nie "kasting", styl a nie stajl itd Jak tak dalej pójdzie, to za parę lat nie będę rozumiał polskiego, ok ja będę rozumiał bo angielski znam bardzo dobrze, ale starsze osoby nie znające pogubią się zupełnie. W dodatku te angielskie słowa są najczęściej okropnie wymawiane, jak np "serfEjs" protektor jak w reklamie jakiś farb,- poprawna wymowa to coś zbliżone do serfes, albo delikEjt, znowu wymowa poprawna to "deliket".
              • Gość: sloven Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.play-internet.pl 08.10.12, 18:44
                Jeśli wizyta u psychoanalityka jest traktowana jako osoba, to ja nie ufam tak kompetentnym autorom.
              • paliwoda Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. 08.10.12, 19:02
                Wymyśliłeś bardzo ładne słowo: korposzczury.
                A więc korposzczury towar nazywają produktem. No, ciekawe jaką daliby definicję towaru.
                Ja dawno temu spotkałem się w używaniem (przez krawca) słowa „towar” w znaczeniu tkanina („Torbę uszyłem z towaru”).
                Korposzczury trzymają się solidarnie razem m.in. dzięki hermetycznemu językowi, jaki wymyślają dla siebie oraz zmieniania znaczenia słów dawno już znanych.
                • Gość: a Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 19:11
                  paliwoda napisał:

                  > Wymyśliłeś bardzo ładne słowo: korposzczury.

                  Nie wymyślił.
                • Gość: E tam Nie ma racji IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.12, 21:20
                  paliwoda napisał:

                  > Wymyśliłeś bardzo ładne słowo: korposzczury.

                  Tak właśnie obrażasz pracujących tam ludzi. Czasami całkiem porządnych i rozsądnych.


                  > A więc korposzczury towar nazywają produktem. No, ciekawe jaką daliby definicję
                  > towaru.

                  Miliony ludzi w bankowości na całym świecie używają słowa "produkt". Ty i pstryczek jesteście inni. Kto ma rację? W języku zawsze rację ma lud, większość. To ludzie decydują o znaczeniu słów, wymowie, sposobie odmiany. No, ale ty i pstryczek to większość...

                  > Ja dawno temu spotkałem się w używaniem (przez krawca) słowa „towar”
                  Jakbyś cokolwiek znał się na języku, to byś wiedział, że tak się mówiło w Łodzi, TO REGIONALIZM. Krawiec z Suwałk tak by nie powiedział.
                  • pstryczek-elektryczek Re: Nie ma racji 09.10.12, 12:40
                    Gość portalu: E tam napisał(a):
                    > Miliony ludzi w bankowości na całym świecie używają słowa "produkt".
                    Przynajmniej w Polsce obowiązuje prawo bankowe, które nie definiuje pojęcia PRODUKTU, zatem banki nie powinny się nazywać bankami.
                    • Gość: Aha Re: Nie ma racji IP: *.adsl.inetia.pl 09.10.12, 23:38
                      W prawie bankowym nie ma również definicji idioty, a jak widać są tacy wśród nas.
                      • pstryczek-elektryczek Re: Nie ma racji 16.10.12, 09:43
                        Gość portalu: Aha napisał(a):
                        > W prawie bankowym nie ma również definicji idioty, a jak widać są tacy wśród nas.
                        Jak to nie ma? A definicja "klienta"? Banki traktują go jak idiotę któremu można wmówić że że musi płacić za przechowywanie pieniędzy na których bank zarabia albo usługa to produkt.
          • Gość: :) Re: Pstryczek-elektryczek ma rację. IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.12, 22:55
            Mylisz się. Banki jednak "produkują" - makulaturę, gó... i CO2 ;)
        • Gość: gosc Re: Od kiedy w bankach są produkty? IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 22:45
          i świnię, która rośnie
      • Gość: E tam Od zawsze, ale ty nie musisz tego wiedzieć IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.12, 21:16
        Produktem może być coś niematerialnego. To nie musi być bochen chleba, czy imadło.
        • Gość: belfer Na naukę nigdy nie jest za późno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.12, 00:04
          Poucz się trochę, zanim pójdziesz spać:

          Internetowy Słownik Języka Polskiego on line
          produkt
          1. wyrób powstający w procesie produkcji; rezultat określonej działalności ludzkiej;
          2. substancja powstająca w wyniku reakcji chemicznych

          Encyklopedia PWN on line:
          1. produkt, ekon. efekt procesu produkcji; także miara efektu procesu produkcji.
          2. produkt, chem. substancja powstająca (z substratów) w wyniku reakcji chemicznej.

          Miłych snów, może przez sen coś ci wejdzie do głowy.
          • Gość: bca Re: Na naukę nigdy nie jest za późno IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.12, 08:51
            Dokładnie, na naukę nigdy nie jest za późno. Język jest żywy, nieustannie się zmienia i co było normą 50 lat temu dziś jest nieaktualne. Warto stać w obronie ortografii, gramatyki, ale walka z nowymi słowami czy ich znaczeniami jest pozbawiona sensu.
          • Gość: goscik Re: Na naukę nigdy nie jest za późno IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 12:15
            cześć,
            zamiast się kłócić, zapraszam do poczytania

            www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/strona/37/
          • Gość: E tam To się ucz IP: *.adsl.inetia.pl 09.10.12, 23:40
            Bankowcy używają pojęcia "produkt bankowy". Używają go na całym świecie. Może ci się to nie podobać, podobnie jak żargon prawniczy, informatyczny, itp.
            Ale tego nie zmienisz.

            BTW: Spróbuj poszukać czegoś o LEWAROWANIU. W kontekście bankowym oczywiście ;-)
    • Gość: dran Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: 217.96.10.* 08.10.12, 09:55
      nikt tam nie chce pracowac bo praca smieciowa - finalnie do kieszeni 1200-1500zł. czlowiek wychodzi wymiety jak szmata ma 10 minut na kibiel przez caly dzien i praca jak fabryce przy tasmie produckyjnej . Po roku pracy najwiekszym marzeniem konsultata jest znalezienie innej normalnej pracy.. gdzie nie jest sie sprowadzony do robota przy tasmie... gdzie liczy sie czlowiek a nie tylko slupek statystyki u kierownika...
      • przekorny_lodzianin Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty 08.10.12, 10:22
        Masz sporo racji w tym. Przede wszystkim wysokość płacy jest wręcz potwarzą dla człowieka i nie idzie się z tego utrzymać. Po drugie: tę "błyskawiczną" karierę kończy sie po mniej więcej roku, bo wówczas wypadałoby zaproponować wyższą pensję. Co jednak robi wtedy polski pracodawca? Ano, mówi takiemu pracownikowi "Ciao adios" i zatrudnia na to miejsce nowego, oczywiście po tej samej minimalnej stawce. Po trzecie: sprawa traktowania pracowników przez sfrustrowanych i chcących się wykazać advisorów, co woła o pomstę do nieba.
        Nie zgodzę się natomiast co do targetów. Obecnie wszędzie firmy nakładają na pracowników tzw. targety, czyli minimalne cele do zrealizowania. Tak jest wszędzie. Może z początku jest stres, kiedy nie wiesz, czy osiągniesz target, ale potem jest już z górki. Co do menedżerów... Tak, patrzą tylko na słupki, ale też powtórzę: tak jest wszędzie. Dlaczego? Bo menedżerowie są właśnie rozliczani ze słupków statystycznych, a szary Kowalski tak naprawdę pracuje na swojego menedżera. Zgodzę się natomiast, że taki system -wbrew zamierzeniom- jest nieefektywny, bo nie może być. Menedżer skupia się tylko i wyłącznie na wynikach, a tymczasem dobry menedżer to taki, który potrafi rozwiązywać problemy, jakie napotyka dany dział, do tego potrafi zmotywować pracownika, a jak trzeba, to i pomóc tu i ówdzie. Takich menedżerów to szukać w Polsce ze świecą.
        Inna sprawa, że jest kompletny brak motywacji u pracowników. Żenująco niskie płace, przy jednoczesnej świadomości, że firma ma w 4 literach zwykłego pracownika pokazując na każdym kroku, że chce maksytmalnie na nim, oszczędzać i przy ciągłym ciśnieniu, by być wydajnym w istocie powoduje, że pracownik, nawet z zapałem szybko się wypala.
        Inna bajka, że w dobie kryzysu firmy postanowiły nawet płacić jeszcze mniej. Moi znajomi już doświadczyli zagrywki: renegocjacja kontraktu (tj. niższa o 30% płaca) albo się żegnamy.
        Toteż nie dziwi mnie, że nie ma chętnych na tę "posadę". Są zatem jeszcze ludzie w tym kraju, którzy nie stracili resztek szacunku do siebie.
        • Gość: Ares Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 11:46
          Ciekawa wypowiedź.
        • Gość: ...? Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.dynamic.chello.pl 10.10.12, 21:55
          rzekorny_lodzianin napisał:

          > Masz sporo racji w tym. Przede wszystkim wysokość płacy jest wręcz potwarzą dla
          > człowieka i nie idzie się z tego utrzymać.

          Znałem laskę z call-center która dorabiała sobie na ciuchy i kosmetyki jako tzw. call-girl...
      • Gość: gosc Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 13:23
        święta prawda, wyzysk, limity, praca na czas, klient wiecznie cie opluwa, menagerowie z głowami do góry chadzają, ktoś napisał, że doświadczenie pracownicy mają 3100 brutto - w banku w cc może i dostaniesz taka kasę, ale po 3 latach jak tam wytrzymasz. SUPEROWSKA pensja za harówę- przywiązany jesteś na stałe do biurka, limity czasowe, ilościowe-sprzedażowe. Szkoda tych ludzi
        • Gość: zuzka Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.12, 21:53
          ponad 2 lata w bankowym cc. niedawno dostałam podwyżkę w uznaniu za dobre wyniki - mam teraz 2200 BRUTTO .
          • Gość: gosc Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 22:35
            eeeeeeee, nie kłamiesz?, przecież napisane, że już powinnaś być w placówce :), awansować.
            Hmmm, powodzenia, że też jeszcze wytrzymujesz.
    • jonaszewski Proszę czekać na połączenie 08.10.12, 10:21
      Dzwoni telefon. Numer zastrzeżony. Odbieram. "Proszę czekać na połączenie". I tak 3 minuty. Kiedyś wytrzymałem i poczekałem, aż się ktoś zgłosi. Cudowna super hiper duper oferta z pewnego banku elektronicznego. Nawrzeszczałem. Nie jej wina, ale trudno, może komuś przekaże (wiem, naiwny jestem). Teraz jak słyszę "proszę czekać na połączenie", od razu odkładam słuchawkę. Przeniosłem się już do innego banku.

      Współczuję pracownikom call centers. Odpowiadają nie za swoje grzechy, bo marketoid z biura piętro wyżej wymyśli jakąś głupotę, w swoim ograniczonym przekonaniu cudowną metodę na zarabianie pieniędzy i "optymalizację kosztów", a ludzie na słuchawkach muszą się potem użerać z klientami, którzy rozczarowani i tak odchodzą do innych firm.
      • Gość: a Re: Proszę czekać na połączenie IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 19:14
        > Dzwoni telefon. Numer zastrzeżony. Odbieram. "Proszę czekać na połączenie". I t
        > ak 3 minuty.

        Dokładnie. To jest bezczelność. Dzwoni numer zastrzeżony i każe czekać. Nie wiadomo na co, bo nie wiadomo kto dzwoni. Kiedyś to gó... nagrało mi się na pocztę głosową, ze swoim "proszę czekać", bo przecież dzwoni do skutku.

        Wymyślili se, k***a mać, optymalizację systemu kosztem klientów, którym każą czekać. Mam nadzieję, że cymbał który to wymyślił trafi do piekła (na pewno katolik).
    • Gość: ja Na szczęście są od pewnego czasu aplikacje, które IP: *.szpital-bielany.torun.pl 08.10.12, 10:29
      blokują niechciane połączenia przychodzące - i tak: nie dzwoni już do mnie namolny koleś z cyfry plus z nową super promocją na HBO, nie dzwoni mbank z kartą kredytową, nie dzwoni ubezpieczyciel itd. Moje życie stało się piękniejsze, nie muszę z nimi gadać!
      • paliwoda Re: Na szczęście są od pewnego czasu aplikacje, k 08.10.12, 15:25
        A mógłbyś się , dobry człowieku, podzielić tą tajemnicę o aplikacjach blokujących namolnych akwizytorów i je tu jakoś zalinkować?
        Please !!!!
        • ordynat.uchleja "Lista Robinsona" 09.10.12, 00:04
          paliwoda napisał:

          > A mógłbyś się , dobry człowieku, podzielić tą tajemnicę o aplikacjach blokujący
          > ch namolnych akwizytorów i je tu jakoś zalinkować?
          > Please !!!!

          Od pewnej młodocianej ofiary werbunku dowiedziałam się, iż funkcjonuje coś, co prawdopodobnie uwalnia potencjalną ofiarę od kolejnych prób nękania telefonicznego. Należy zażądać wpisania numeru tel. na "listę Robinsona" . Wtedy nr telefonu wypada z handlowego obiegu - jak wszyscy wiemy, lub przynajmniej domyślamy się, nasze dane osobowe są przedmiotem handelku. Tworzy się z nich "bazy" , czyli zestawy numerów telefonicznych osób dobieranych wedle rozmaitych kluczy. Cały myk polega na tym, aby się z takich "baz" wyślizgać. Kategorycznie żądanie wpisania na taką listę podobno skutkuje.
          Nazwy takich list bywają rozmaite. Ostatnio, po awanturze w "salonie" jednej z telefoniii komórkowych stanowczo zażądałam poniechania dalszego dręczenia mnie idiotycznymi esemesami. Żądanie zostało spełnione - oznajmiono mi, że zostałam wpisana na " czarną listę" i rzeczywiście mam spokój.
          • Gość: Nie Nie w Polsce IP: *.adsl.inetia.pl 09.10.12, 23:41
            U nas to nie działa.
            • ordynat.uchleja Generalnie "u nas" nic nie działa 10.10.12, 15:24
              Gość portalu: Nie napisał(a):

              > U nas to nie działa.

              W moim przypadku awantura i grożba, że jeszcze jeden esemes z jakąś idiotyczną "promocjaą", a wrócę i szyby w sralonie powybijam - zadziałało.
              Trochę determinacji i nie dać się zniechęcić ponurą nazwą owej listy- "czarna lista". He, he- figurowało się już nie na takich...

              Swoją drogą to ciekawe zjawisko, że ta banda nęka ludzi pod hasłem jeszcze większego ich uszczęśliwiania i na odpowiedż grzeczną a stanowczą : dziękuję, jestem zadowolona z tego co teraz mam, reaguje odwrotnie, niż wskazywałaby logika. No, czyż to nie BOLSZEWIA wypisz, wymaluj !
              Oczywiście wszystko to, co powyżej nie odnosi się do werbowanych "na słuchawki" młodych ludzi, których zwyczajnie żal.
              • Gość: O rety Lecz się wtórna bolszewio IP: *.adsl.inetia.pl 13.10.12, 13:10
                Takie natręctwo to objaw psychiatryczny.


                A Lista Robinsona u nas nie działa, bo mamy inne prawo. Tylko tyle i aż tyle.
                • ordynat.uchleja Bolszewicka swołocz pierwotna i wtórna 13.10.12, 13:32
                  jest jednakowo kompetentna w obu dziedzinach

                  Że też cię, kakakusiu, czy tam inna legiendo, pisać nauczyli ...
                  • Gość: Dziedziczka Re: Bolszewicka swołocz pierwotna i wtórna IP: *.30.45.208.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 13.10.12, 13:55
                    Pisać nauczyli, bo gdyby kapował tylko gębą, to na kumendzie za dużo by mieli roboty.

                    Ot i cała tajemnica sukcesu walki z analfabetyzmem :DDD
                  • Gość: Swołocz i bolszewi Re: Bolszewicka swołocz pierwotna i wtórna IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.12, 00:48
                    I pisać nauczyli i nie tylko tego.
                    Tobie zaś w głowie bolszewia wtórna i tak w koło Macieju. Na każdy temat odpowiadasz bolszewią wtórną. Pomijając, że tylko ty wiesz co masz na "myśli", to jednak głupie by wszędzie i zawsze pie.przyć o tym samym.
                    To po prostu objaw chorobowy.
                    • ordynat.uchleja Re: Bolszewicka swołocz pierwotna i wtórna 14.10.12, 06:46
                      Gość portalu: Swołocz i bolszewi napisał(a):

                      > I pisać nauczyli i nie tylko tego.

                      Uuuuuu la la, to pewnie nawet ORMOwcem byłeś
                      • Gość: Swołocz i bolszewi Re: Bolszewicka swołocz pierwotna i wtórna IP: *.adsl.inetia.pl 14.10.12, 14:41
                        ordynat.uchleja napisał:

                        > Gość portalu: Swołocz i bolszewi napisał(a):
                        >
                        > > I pisać nauczyli i nie tylko tego.
                        >
                        > Uuuuuu la la, to pewnie nawet ORMOwcem byłeś

                        No widzisz! Wiesz lepiej. Nawet i to, że do ORMO przyjmowali dzieci ;-)))

                        A jak tam badania psychiatryczne? Byłeś?
                        Co mówi rodzina na twój stan? Nie próbowała cię ubezwłasnowolnić?

                        Uważaj na bolszewię wtórną i ORMO - mogą ci naszczać do herbaty...
                        • ordynat.uchleja jesteś z branży nieruchomości, prawda ? 14.10.12, 21:40
                          Uprzedzam twoje pytanie - wzorując się na technice działania prokuratury śródmiejskiej przedzwoniłam i uzyskałam informacje.

                          A teraz pozbieraj swoje białe myszki i paszoł won.
                          • Gość: Swołocz i bolszewi Nie, jestem wtórną bolszewią i ORMO IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.12, 02:40
                            Sam to przecież napisałeś.

                            A jak tam twój psychiatra?
                            Nadal jest be, bo mu zarzucasz pracę w służbach PRL?

                            A jak lekarstwa? Nie pomagają?
                            • ordynat.uchleja pomyliłeś ćwoku wątki 15.10.12, 07:26
                              Tu piszom o pracy ""na słuchawkach"
                              O prokuratorach piszom we wontku o amber gold. Tam jest napisane, tłuku , że te prokuratorzy też som na słuchawkach i nawet jest podany konkretny przykład.i numer księgi wieczystej- Kw1977.
                              Pisać nauczyli, ale czytać już nie. Szkoda. Nie musielibyście we dwóch chodzić.
                              • Gość: Swołocz i ćwok Niczego nie pomyliłem - powinieneś się leczyć IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.12, 08:29
                                Ach, jakich rumieńców dostajesz gdy się tak złościsz! :-)
                                I ten potok obelg...

                                A od pewnego czasu piszę wyłącznie o twoim stanie zdrowia i zszarganych nerwach...
                                • ordynat.uchleja "swołocz i ćwok" - piszecie we dwóch ? 15.10.12, 08:43
                                  "Swołocz i ćwok "
                                  Bingo. Uchwyciłeś samo sedno zagadnienia bolszewii.

                                  >
                                  >
                                  > A od pewnego czasu piszę wyłącznie o twoim stanie zdrowia i zszarganych nerwach
                                  > ...

                                  Zauważyłam.
                                  • Gość: Swoł ćwok i bolsz. W pięciu! Wszyscy tworzymy spisek boleszewicki IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.12, 22:20
                                    Jesteśmy kretynami, bolszewikami, ćwokami, ormowcami i kim jeszcze sobie zażyczysz.

                                    Być może utrafiliśmy "w samo sedno zagadnienia bolszewii" - ale czy gdzieś ktoś wyjaśnił na czym owo zagadnienie polega?
                                    Czy może owo zagadnienie figuruje wyłącznie w twojej historii choroby?

                                    Brałeś dzisiaj leki?

                                    I nie zmieniaj płci, to bez sensu. Nic się przed nami (bolszewią wtórną) nie ukryje.
                                    ;-)
                                    • ordynat.uchleja Spisek ? A co będziesz obalał? 15.10.12, 23:00
                                      Gość portalu: Swoł ćwok i bolsz. napisał(a):

                                      > Nic się przed nami (bolszewią wtórną) nie uk
                                      > ryje.

                                      Pozostawiam cię szpicelku w tym przeświadczeniu.
                                      • Gość: A leki A leki? Wziąłeś? IP: *.adsl.inetia.pl 16.10.12, 00:38
                                        One naprawdę pomagają. Poziom spisku i bolszewii wtórnej spada po tych lekarstwach.
                                        • ordynat.uchleja Pomagają? 16.10.12, 06:30
                                          Gość portalu: A leki napisał(a):

                                          > One naprawdę pomagają.
                                          To znaczy co, stajecie się ,kapusie, niewidzialni, a wasze życiorysy opozycyjne nabierają cech wiarygodności.... ? Ktoś cię nabiera ...

                                          Poziom spisku i bolszewii wtórnej spada po tych lekarstw
                                          > ach.

                                          Bajdurzysz, poziom bolszewii wtórnej niżej spaść już nie może, czego sam jesteś najlepszą ilustracją. Takie cuda, to tylko na wasz wewnętrzny użytek.
                                          • Gość: Swołocz Biedactwo. Wylewaj swoją żółć na forach IP: *.adsl.inetia.pl 16.10.12, 07:34
                                            Tylko to ci zostało.
                                            Wszędzie spisek i bolszewia. Wtórna.
                                            • ordynat.uchleja Kapusiu, sprzedawaj swoje "legiendy" przygłupom 16.10.12, 09:23
                                              Gość portalu: Swołocz napisał(a):

                                              >
                                              > Wszędzie spisek
                                              O, znowu się będziecie samoobalać ?
                                              • Gość: Kapuś Ale jakie legendy? O bolszewii? Czekamy na ciebie! IP: *.adsl.inetia.pl 16.10.12, 22:39
                                                Opowiedz nam o swołoczy, obnaż na czym polega moje kapowanie, wytłumacz o co chodzi z tą bolszewią...

                                                Dajesz ordynacie, dajesz! ;-)



                                                P.S. A pigułki? Nie pomagają, czy nie wziąłeś?
                                                • Gość: Ordynat.uchleja "Czekamy na ciebie". Jacy MY ? IP: *.31.254.141.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 17.10.12, 09:27
                                                  s: Kapuś napisał, ale się nie przedstawił. Najpierw się przedstawicie, Czapajew

                                                  > Opowiedz nam o swołoczy, obnaż na czym polega moje kapowanie.

                                                  Jest już długaśny wątek pt. legienda soliterności Paweł Lipski -niewątpliwie jesteś z tej ferajny i masz prawo czuć się skrzywdzony. Ja, owszem, chętnie, w miarę mojej wiedzy i skromnych możliwości wynagrodzę ci tę krzywdę nawet z nawiązką, ale podpisz się czytelnie pod tą prośbą. Kapusiów było i jest w Łodzimieście wielu.

                                                  wytłumacz o co ch
                                                  > odzi z tą bolszewią...

                                                  Z tym będzie trudniej w twoim przypadku, boś ćwok. Trzeba by było geniuszu Moliera, dał on pierwowzór i uwiecznił wspaniała postać, która sama nie wiedziała, że mówi prozą. Tytuł - np. " Szpicel obalaczem"


                                                  >
                                                  > Dajesz ordynacie, dajesz! ;-)
                                                  Masz na myśli kop w d.upę?
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > P.S. A pigułki? Nie pomagają, czy nie wziąłeś?

                                                  Ani jedno, ani drugie, a nawet ani trzecie. Uważam co i z kim jadam i piję.
                                                  Planuję sentymentalny spacerek z przyśpiewkami po cmentarzu na Dołach ...
                                                  • Gość: Andrzej Re: "Czekamy na ciebie". Jacy MY ? IP: *.adsl.inetia.pl 17.10.12, 21:53
                                                    Gość portalu: Ordynat.uchleja napisał(a):

                                                    > s: Kapuś napisał, ale się nie przedstawił. Najpierw się przedstawicie, Czapajew

                                                    Andrzej Kubis, już lepiej? Coś to zmieniło?



                                                    > > wytłumacz o co chodzi z tą bolszewią...
                                                    >
                                                    > Z tym będzie trudniej w twoim przypadku, boś ćwok.

                                                    Spróbuj, przecież ty jesteś inteligentny, na pewno umiesz wyjaśnić co masz na myśli.

                                                    A może po prostu nie ma nic do wyjaśniania? Może cała ta bolszewia wtórna, ci kapusie, ormowcy, chamy i ćwoki - wszystko to mieści się w całości w twojej skołatanej mózgownicy?
                                                    Może potrafisz tylko rzucać błotem i wietrzyć spiski, a jak przyjdzie do wyjaśnienia o co chodzi to się okazuje, że ...o nic. Bo na koniec nawet ta biedna skołatana mózgownica nie jest w stanie złożyć tych chorych bredni do kupy.
                                                    A może to nie brednie? Może jednak da się o tym opowiedzieć od początku do końca?

                                                    To jak?
                                                  • ordynat.uchleja Przedstawiać się nie nauczyli...? 18.10.12, 11:09
                                                    Naźwiskio, imię, imię ojca, ciulu!
                                                    Np. Lipski Paweł, syn xxxxx

                                                    Gość portalu: Andrzej napisał(a)

                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > Andrzej Kubis, już lepiej? Coś to zmieniło?

                                                    Owszem. Po pierwsze twoja bolszewicka, utrwalona maniera stosowania liczby mnogiej zaburza ci postrzeganie rzeczywistości. Teraz już łatwiej ci będzie zrozumieć, że kużden jeden delator to osobna legienda.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > wytłumacz o co chodzi z tą bolszewią...
                                                    > >
                                                    > > Z tym będzie trudniej w twoim przypadku, boś ćwok i przedstawić się nawet nie umiesz.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > To jak?

                                                    Już beło powyżej, ciulu: Kubis Andrzej, syn xxxxx. Rocznik.

                                                    Modyfikowana wersja np."Lipski, Paweł Lipski" lub " Bąd, Dżejms Bąd " naraża cię na proces z operetką.

                                                  • Gość: Ciul Sprawdzam! IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.12, 18:39
                                                    ordynat.uchleja napisał:

                                                    > Naźwiskio, imię, imię ojca, ciulu!
                                                    > Np. Lipski Paweł, syn xxxxx

                                                    Kubis Andrzej, syn Henryka. Rocznik 1974.

                                                    Co jeszcze wymyślisz, żeby się wymigać?
                                                    Zażądasz adresu? Dostępu do konta bankowego?

                                                    Przy okazji: ordynat-uchleja to nie jest twoje imię i nazwisko, nieprawdaż?

                                                    Bo smutna prawda jest prosta: Nie masz nic do opowiedzenia. Bolszewia wtórna to tylko jedno z twoich urojeń. Nie ma opowieści. Nie ma nic poza twoją chorobą umysłową.


                                                  • Gość: Andrzej No i co ordynaciku? Uciekłeś IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.12, 19:28
                                                    Od początku wiedziałem, że strefisz.

                                                    A się nawymyślałeś pierdół, a na koniec biedactwo uciekło zawstydzone.


                                                    Jedno przy tym ci się nie udało: ukryć choroby. A to udawałeś kobietę, a to podawałeś jakieś nazwiska, które ktoś miałby kojarzyć, wśród nich wyszedł ci PSYCHIATRA, a zdrowi na umyśle rzadko mają z nimi do czynienia...

                                                    Lecz się ordynacie, może te spiski i bolszewie ci wywietrzeją z głowy, LECZ SIĘ.

                                                  • ordynat.uchleja Acha, jeszcze jedno - załóż. osobny wątek 18.10.12, 14:08
                                                    najlepiej na podforum "kto nami rządzi" Lipski z ferajną będą mieli blisko
                                                    Tamten ci wycięli, to się teraz włóczysz za mną po rozmaitych wątkach i tylko zabawę psujesz, ciulu.
    • ksobier Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... 08.10.12, 10:54
      Z jednej strony podziwiam ludzi na call i dziwi mnie, że nie mają chętnych skoro płacą 1,9 tyś na miesiąc. Z drugiej strony lepiej być dziennikarzem: nie trzeba znać się na interpunkcji czy logice zdania, a afrykańskie złożenie zdania to normalka - po co odmieniać wyrazy przez przypadki czy osoby.
      • Gość: slav Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.paradyz.com.pl 08.10.12, 13:41
        Ty się za to znasz na wszystkim najlepiej, powiedz mi więc jak żyć za 1900 zł BRUTTO?
      • Gość: slav Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.paradyz.com.pl 08.10.12, 13:42
        Poza tym pisze się "tys." a nie "tyś" mądra głowo...
    • Gość: bartek Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.159.56.194.static.cdpnetia.pl 08.10.12, 13:01
      Pracowałem w PLUSie na Traktorowej i teraz myślę, że nie było tak strasznie. Ale wtedy jak miałem okazję odejść po roku to zrobiłem to z dziką radością, choć pensja mi zmalała o jakieś 400 zł i straciłem tel służbowy z możliwością zrobienia rachunku do 250 zł. Ciekawe doświadczenie, ale raczej na rok dww i najlepiej jak się nie ma rodziny.
      • Gość: Robur Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.icpnet.pl 08.10.12, 14:41
        Może ludzie zaczęli mądrzeć i taka odmóżdżająca praca za niskie stawki nie jest już tą wymarzoną.
    • Gość: gosc Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 13:16
      Wkurza mnie to, że tak jawnie się kłamie. Pracowałem w cc i nikt po 2 latach nie przechodzi do placówek, bdzura, kłamstwo, obłuda
      :Po dwóch latach pracy w call center nie mają żadnego problemu, żeby na przykład przenieść się do oddziału banku lub zasilić zespoły produktowe w centrali - opowiada Pałgan.

      Więcej... lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,12626611,Malo_chetnych_do_pracy_na_sluchawce__Klopoty_call.html#ixzz28hmKINXs
    • Gość: gosc Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 13:17
      w m banku i muti to samo
    • Gość: wredna Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.12, 18:34
      call-center GE, teraz BPH, windykacja. Osiem lat stażu, w szczycie zarobki miesięcznie 6 do 9 tysięcy na rękę, drugi próg podatkowy przez dwa lata. Obecnie 3400 do 3900 na rękę, Trójmiasto. Można? Można.
      • Gość: nie-wredna Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.12, 21:23
        do"wredna'-no ale nie każdy jest wredny...
      • Gość: Jezabelka Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.40.253.216.threembb.co.uk 19.02.13, 23:51
        hej Wredna. Jesli moglabys uszczknac rabka tajemnicy jak dostac taka prace w pomorskim to jestem chetna ( obecnie: windykacja, 8 lat stazu, 300 dluznikow/m-c, cala Europa). Zapraszam na priv. Jezabelka@interia.pl. Pzdr
    • Gość: Tirinti mBank ma nadmiar IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 18:42
      Nie wiem po co mBankowi więcej pracowników call center, skoro już mają nadmiar. Do mnie już kilka razy wydzwaniali i wciskali msavera. Pierwsze dwa razy byłem grzeczny, ale później zacząłem tych debili opieprzać. Jak chcą by klient był grzeczny to niech nie wciskają wkółko czego klient nie chce.
      • Gość: gosc Re: mBank ma nadmiar IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 22:24
        Ci :debile:- jak Pan Ich nazwał są pracownikami, którzy muszą wydzwaniać, bo muszą sprzedawać, inaczej stracą tą pracę.
        • pstryczek-elektryczek Re: mBank ma nadmiar 09.10.12, 12:44
          Gość portalu: gosc napisał(a):
          > Ci :debile:- jak Pan Ich nazwał są pracownikami, którzy muszą wydzwaniać, bo mu
          > szą sprzedawać, inaczej stracą tą pracę.
          Są debilami skoro dzwonią po kilka razy mimo wyraźnej odpowiedzi, że klient nie jest zainteresowany.
        • Gość: . Re: mBank ma nadmiar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.12, 09:01
          > Ci :debile:- jak Pan Ich nazwał są pracownikami, którzy muszą wydzwaniać, bo mu
          > szą sprzedawać, inaczej stracą tą pracę.

          1. Praca nie zając - nie ucieknie. Czytając artykuł odniosłem wrażenie, że pracowników w cc jest "za mało", tym bardziej nie powinni się bać o pracę.
          2. Wciskanie, bo inaczej tego nie można nazwać, czegoś kilka razy osobie która tego sobie nie życzy nie można nazwać inaczej jak debilizmem. Nie można w systemie zaznaczyć "klient tego sobie nie życzy"?
    • Gość: d Re: wazna informacja dla zydow ++++++++++++++++++ IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 19:15
      > call centres najczesciej namawiaja na "uslugi" ktore sa NIEKORZYSTNE dla klient
      > a, ktore wrecz sa zaprojektowane aby klienta wrobic w tzw "zydowski kontrakt"

      "Żydowski kontrakt", huhuhu, no tak, tępa polonia kanadyjska się odezwała. Idź precz, prymitywie.
    • Gość: Kasa Ilość chętnych to kwestia płacy IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.12, 21:24
      Wystarczy podnieść płace i znajdą się chętni.

      Wystarczy dać podwyżkę, a pracownik nie będzie chciał odejść. Wbrew bredniom tzw. HRów pieniądze są świetnym motywatorem, jedynie dość drogim. ;-)
      • Gość: gosc Re: Ilość chętnych to kwestia płacy IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 22:21
        niestety, te korporacje pozwalniali pracowników po to, żeby teraz zatrudnić właśnie za 1900 na te same stanowiska i prace. Obłuda,
        • Gość: E tam Re: Ilość chętnych to kwestia płacy IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.12, 23:49
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > niestety, te korporacje pozwalniali pracowników po to, żeby teraz zatrudnić
          > właśnie za 1900 na te same stanowiska i prace. Obłuda,

          Nie obłuda, rynek. Widać opłaca się ponosić koszty dużej rotacji pracowników. Zapewne koszty pozyskania i przeszkolenia są niskie. Nie czarujmy się: praca na słuchawce to kiepska praca, tu nigdy nie będzie kokosów.

          A każdemu, kto bredzi i urągająco niskich pensjach proponuję, aby sam podniósł płace swoim pracownikom. Tzn. zwykle są to osoby na etacie, bo nie słyszałem nigdy takiej wypowiedzi z ust osoby która zatrudnia innych.
    • Gość: as oj ludzie nie garną się do obozów pracy??? IP: *.play-internet.pl 08.10.12, 21:48
      przecież w tym gów.... robili tylko studenci a ci dopiero wracają z wakacji więc ten tekst chyba na zamówienie by ich ściągnąć do roboty, ot kolejne kurestwo gazetki:)))
    • xantyp Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... 08.10.12, 22:19
      Ciekawi mnie ta gadka o tym, co można osiągnąć w call center w Multibanku jak wspaniałe można się się tam nauczyć podstaw bankowości itd... Ciekawi mnie również czemu nie narzekają na braki kadrowe. Przecież pozbywa się ludzi na własne życzenie, nie chcą przedłużyć umów o pracę, zwalniają ekspertów równie łatwo, jak ludzi z pierwszej linii. Szefostwu marzy się, że że sprzedaż będzie rosła w nieskończoność, że rozmowy z klientami będą trwały zawsze i tylko wymarzone 4 minuty, że uśmiech nie będzie znikał wyrobnikom z ust.
      Ktokolwiek tu by słodził niech weźmie na wstrzymanie. Ta praca to codzienna gehenna. Użeranie się z debilami, ale niepotrafiącymi zadbać o swoje finanse i głupotą Bożych sierot na kierowniczych stanowiskach - powyżej supervisorów.
      • Gość: gosc Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 11.10.12, 11:58
        nie wiesz, koleś musiał się "wykontybuować".
    • Gość: Paweł Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.toya.net.pl 08.10.12, 22:23
      Praca może jest ciężka ale jeśli masz wyniki to pensja to rekompensuje w T-Mobile operatywni pracownicy zarabiają po 5- 6 tysięcy miesięcznie.
    • Gość: Ekhm Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 00:05
      Pic na wodę a prawda wygląda tak: www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/strona/37/
      • Gość: wykorzystany Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 12:17
        dokładnie, święta prawda, pracowałem tam ponad 3 lata

        www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/strona/37/
    • Gość: Głuchy Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.centertel.pl 09.10.12, 08:34
      Jasne jak dla mnie, 3 zmianowa praca, takze swieta i niedziele ,z duża dawka stresu i nacisku na wynik za ....1900 brutto to jakieś 1330 zł do ręki, a pózniej doświadczony manager 3100 brutto to jakieś 2170 zł do wypłaty......naprawdę mi się nie chce liczyć jakie to daje kwoty stawek godzinnych, i nie wiem tez czy na zmywarki nie wyszloby wiecej, a praca łatwa przyjemna bez stresu i szczególnych kwalifikacji i szkoleń nie wymagajaca
      • Gość: Niemy Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.181.244.102.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.10.12, 08:47
        Bo ty, Głuchy, nie jesteś od liczenia. Od liczenia jest prężny pion kreatywnej księgowości w tych szemranych geszefciarniach.
      • Gość: były pracuś Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 12:19
        prawda tej pracy jest opisana na
        www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/strona/37/
      • Gość: żżżż Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.dynamic.chello.pl 10.10.12, 22:00
        To już na produkcji w fabrykach lepiej płacą. Też zapieprz na zmiany, ale przynajmniej mniejszy stres, zero mobbingu i wszystko zgodnie z kodeksem pracy.
        • ordynat.uchleja Weź żesz się zdecyduj 11.10.12, 08:41
          Gość portalu: żżżż napisał(a):

          > To już na produkcji w fabrykach lepiej płacą. Też zapieprz na zmiany, ale przyn
          > ajmniej mniejszy stres, zero mobbingu i wszystko zgodnie z kodeksem pracy.

          Skoro to, co sprzedają banki to " produkty", to konsekwentnie należy je zakwalifikować do kategorii fabryk. Bolszewicka inwencja nie powinna się tak drastycznie samoograniczać, bo to godzi w jej rewolucyjny etos w obszarze języka.
    • Gość: gosc Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 12:09
      www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/strona/37/
    • Gość: gosc Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 12:09
      www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/strona/37/
    • Gość: były Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 12:12
      zapraszam do poczytania

      www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/strona/37/
    • Gość: mike Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 21:21
      Chcecie wiedzieć jak tam jest NAPRAWDĘ? Tu: www.pracadokitu.com/temat/228/praca-w-mbanku/ jest cała prawda o CC mBanku !
      • Gość: s. Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.31.178.40.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.10.12, 00:52
        mike to nie jest cała prawda o mBanku, to jest cała prawda o podejściu ludzi, którzy tam pracowali, i coś im nie wyszło; gdyby na forach wypowiadali się zadowoleni ludzie, świat byłby lepszy :)
    • Gość: k. Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... IP: *.toya.net.pl 09.10.12, 21:29
      Ten artykuł to stek bredni. Pracowałam tam. Niemal zerowe możliwości awansu, praca ciężka i to bardzo, psychicznie i fizycznie wykańcza, płaca marna. To co tam się dzieje jest nie do opisania. Trzeba przeżyć (ledwo), żeby zrozumieć! Ty prawdziwy sweatshop.
    • std2012 Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty ca... 15.10.12, 14:45
      hmm, call center może kiedyś ale nie dziś : jakby to powiedzieć 30 pracowników zap....na 100 kierowników , dziwi że brak chętnych ?? Warszawa : dwie duże korporacje P.. oraz N stawka umowa zlecenie , stawka godzinowa netto 3.03-4.97 zł ( tak zł nie euro ani funt) jeszcze ktoś chce jakieś szczegóły poza jednym że jest to Warszawa ;/ żenada
      • Gość: Wańka Szczgółoff Re: Mało chętnych do pracy na słuchawce. Kłopoty IP: *.146.133.83.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.10.12, 16:08
        "jeszcze ktoś chce jakieś szczegóły"

        1. Czy dałoby się dobrać jakiś klucz, wskazać jakąś specyfikę podmiotów zlecających takie telefoniczne naganiactwo?
        2. Jakie kwoty pieniędzy zleceniodawcy angażują na opłacenie takich usług?
        3. Czy wobec ogólnie znanej, silnej i widocznej nawet w wypowiedziach na tym forum powszechnej niechęci do tego rodzaju molestowania telefonicznego nie neleży brać pod uwagę, iż jest to jakiś rodzaj dziaałań pozornych?
        a zatem
        4. Czy firmy call center są pralniami pieniędzy?

        I jeszcze pytanie wyciągające: czy np.Amber Gold było zleceniodawcą tego rodzaju usług, czy tylko obesrało przystanki szkaradnymi reklamami ?
        4.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja