Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

      • szprota1 Siegfridzie.... 15.10.02, 12:29
        Doprawdy, skoro już porzuciłeś oślą ławkę i łagiewnickie jelenie, mógłbyś rozejrzeć się za jakimś smokiem do zabicia zamiast ubliżać inteligentnym ludziom. Dajesz tylko świadectwo swojej ignorancji. Wstyd. A wydawałoby się, że z takim imieniem prezentujesz jakiś poziom umysłowy.
      • eyemakk Litość 15.10.02, 16:09

        Litość rzeczą ludzką. Nad Tobą na pewno się zlituję, i nie wystąpisz w moim
        felietonie w "Wyborczej". ah, jaka szkoda, ah ah... no, ale za to wiem już, co
        będzie dziesiątym zwierzątkiem moim.

        pozdrawiam
        • aard Zwierzątka aardmakka - "Zwycięstwo-pokój" 16.10.02, 09:54
          Zwycięstwo-pokój, po niemiecku Siegfried(en) to zwierzę z rodziny żałosnych
          (smutnae), maści kredowobladej i o chorobliwej cerze. Niekiedy nakrapiane żółto
          z zazdrości i raczej ponure dość. Pojęcie "zabawa" jest mu albo nieznane, albo
          co najmniej wstrętne. Strzela żabimi oczkami i czyni złośliwe uwagi na każdym
          kroku. Poza krokiem nie ma właściwie żadnej częći ciała, która by przypominała
          inne, normalne animalia. W jego przypadku są to bowiem raczej anomalie i tych
          (a nie Tych) ma bez liku (pozostaje kwestia: przedniego, dolnego czy wolnego w
          grocie?).
          Żywi się własną żółcią. Prędzej czy później sam się zjada.
        • zygfryd_ Bolku, Twa litość niepotrzebna mi jest 16.10.02, 10:20
          eyemakk napisał:

          >
          > Litość rzeczą ludzką. Nad Tobą na pewno się zlituję, i nie wystąpisz w moim
          > felietonie w "Wyborczej". ah, jaka szkoda, ah ah...

          Ach, to się trzeba jeszcze pochwalić felietonikiem, Osobo Publicznie Znana?z
          twarza ja niewypal, !!!

          Nie chodzi o to że wypisujesz głupoty, bo masz do tego prawo. Chodzi o to, aby
          to miało jakiś POZIOM (bo sensu już dawno brak). Nie zostanę bohaterem Twojego
          felietoniku? Chlip, chlip. Zamoczyłem klawiaturę łzami.
          • szprota1 rech, rech, rech... 16.10.02, 14:18
            "Zygfryd" - dramat polski z 1986 roku, traktujący o tragedii egzystencji i wyidywidualizowaniu jednostki z rozentuzjazmowanego tłumu. Lektura szkolna dla szkół zawodowego ubliżania i bezinteresownej upierdliwości. Filmowej adaptacji dokonał i bardzo tego żałuje Henryk Złośliwski, w rolach głównych Niedopchnencja Ograniczonowska, Daniel Odbytnicki oraz Cezary Pasłszczura, pardon, Pasłjelenia.
            Aktualnie istnieje tylko jedna kopia tego filmu, pokazywany jest wyłącznie przy uzyciu największych środków ostrożności, jako że widzowie tego filmu doznają wzrostu tenedecji samobójczych.
    • aard Bali 15.10.02, 10:14
      Czy byście się bali polecieć na Bali?
      ci co się nie bali, to ich zajebali.
      Ja bym na Bali popłynął na balii,
      lecz nim bym dopłynął, to byłoby już po balu...
        • aard Bieszczadzki dos Mollendos 15.10.02, 14:05
          A teraz coś zupełnie innnej beczki, czy aarda ze szprotą rozmowy o WSie i jego
          ładowaniu (się):

          Szprota: (13:03)
          27 minut! Cóż to za debil binarny jest!
          Szprota: (13:04)
          Opętała mnie wizja Szproty, która tkwi przed monitorem zapuściwszy korzenie,
          paznokcie do kostek etc
          Uzytkownik: (13:07)
          coś pięknego - szprota z paznokciami!
          Uzytkownik: (13:07)
          zamiast czy na końcu płetw?
          Szprota: (13:08)
          no co, paznokcie zamiast płetewek bocznych, a zamiast płetwy ogonowej piekny,
          kosmaty ogonek!
          Uzytkownik: (13:08)
          a zamiast odbytowej?
          Szprota: (13:08)
          Z niebieską kokardką rzecz jasna.
          Szprota: (13:09)
          a zamiast odbytowej jędrny, kształtny tyłeczek...
          Uzytkownik: (13:11)
          no pieknie! to jeszcze zamiast piersiowych...
          Uzytkownik: (13:11)
          chyba wkleimy tę dyskusją na Ws... :-)
          Szprota: (13:12)
          no właśnie się zastanawiam, czy pozostać przy gołej klacie, czy dodać parę
          czarnych, kręconych włosków...
          oj chyba tak
          Szprota: (13:13)
          No dobrze, zrezygnuję z włosków na klacie i zostawię sobie dorodną brodawkę
          Uzytkownik: (13:13)
          rysujesz to?
          Szprota: (13:14)
          Nie, ale faktycznie mogłabym. Gdzie papier? Gdzie papier!?
          Uzytkownik: (13:14)
          na środku - jedną!
        • aard I jeszcze szproty z aardem rozmowy 15.10.02, 14:07
          o herbacie i okolicach:

          Polecam jeszcze żeńszeniową, ponoć działa jak afrodyzjak
          Uzytkownik: (13:48)
          na kogo?
          Szprota: (13:48)
          Na pijącego, jak tuszę
          Uzytkownik: (13:49)
          a na pijącą?
          Uzytkownik: (13:49)
          i jej (ewentualną) tuszę?
          Szprota: (13:49)
          Tembardziej! Na tusze działa magicznie, otóz tusza się wykrusza,,,
          Szprota: (13:51)
          Przeczytaj nowy dopisek DosMollendosa, wdzięczna i hecna lektóuóurka
          Uzytkownik: (13:52)
          no to bardzo cenne (nie ta tusza lecz to afrodyzjaczne działanie)!
          Szprota: (13:52)
          Hmmm... wypróbujesz?
          Uzytkownik: (13:54)
          może...
          Uzytkownik: (13:54)
          a może nie będę musiał
          Uzytkownik: (13:54)
          :-) na to liczę zresztą
          Szprota: (13:54)
          No właśnie! po co ci jakieś wspomaganie?
          Szprota: (13:55)
          :)))
          Uzytkownik: (13:55)
          mi nie, mam nadzieję, zę jej też nie...
    • Gość: Dos Mollendos Re: Wątek surrealistyczny IP: 212.191.74.* 15.10.02, 13:35
      Długo mnie nie było w domu. Bywałem bowiem w niebycie stapiając się w
      czterodniowym amoku z telewizorem marki Elektron. A oto, co zaobserwowałem
      (oczywiście, to nie wszystko, czego doświadczyłem w tak długim czasie...):
      7 rano - gotowanie na ekranie
      7:15 - przerwa techniczna na skrobanie przypalonego ekranu (marki Elektron)
      8:30 - Karier w regionalnej trójce
      8:45 - Pagoda - prognoza dla telewizji jap.
      8:47 - Ich Trójka (bo nie nasza...)
      8:48 - Ich Trio (Łociec, wuj i stryjo...)
      9:00 - Teleranka - magazyn młodzieży szpitalnej
      10:00 - Żaden z dziesięciu (a jeno Sznuk) - teleturniej
      10:40 - I Miliard nie zrozumie - teledurnie
      11:40 - Serial braz. prod. Pd.Amerykańskiej
      12:00 - WiadroMości - transmisja z powodzi
      12:10 - Rollnik Stonkęs - koncert z przytupem
      12:50 - Chlip i chlap - transmisja z powodzi
      14:01 - "Lessie, wróć!!!" - transmisja ze spłukanych rollników z Wyż. Lubelskiej
      14:02 - Eleni inaczej - kącert def leppardowców
      15:02 - Koziłek MaTyłek - film dla dzieci starszych
      16:00 - Pedał Błażeja
      16:30 - "Ciupcia" - Kulfon Klinton i Monika Żaba pseudonim "Paszcza"
      17:00 - Telezipper
      17:20 - Kość dnia - magazyn kynologiczny
      17:40 - Dość dnia - magazyn o Lasce
      18:00 - ChamIliada - teleturniej dla każdego i wszystkich
      18:40 - Żołędzie do narodu wystawi Taka Jedna Szycha
      19:00 - WilczuRynka - "Jak Czerw. CapTurek odnalazł się w realiach dzikiego
      kapitalizmu"
      19:30 - to co zawsze
      19:55 - Szprot( :-))) ) i pro gnoza
      20:00 - Film o dwóch takich, co adoptowali trzeciego. W rollach tytułowych n.p.
      Bogusław Kaczyński. I było Ich Troje
      22:40 - Glisty o gospodarce
      23:15 - Z kamerun do zwierząt - Pokaz zwierzątek kol. Eyemakka przeprowadzą w
      te i nazad państwo Gucwińscy
      23:45 - Śliniaka zdrowego człowieka
      24:00 - Nieżyt - magazyn arabski
      0:00 - TV Katar przedstawia:
      0:01 - Co się rusza u Busza?
      0:02 - Katiusza (film dla Dorosłych)
      1:00 - KONIEc
    • eyemakk Zwierzątka eyemakka - cz.10 'Litość' 15.10.02, 16:23
      LITOŚĆ - ryba z rodziny surrealnych. Jej ciało składa się w 89% z litu (Lit,
      Li, lithium, pierwiastek chemiczny, liczba atomowa 3, masa atomowa 6,94; znane
      są dwa trwałe izotopy litu. W przyrodzie występuje w nielicznych minerałach
      (spodumen, lepidolit, ambligonit, tryfilin i in.) oraz niektórych wodach
      mineralnych. Miękki, bardzo lekki, srebrzystobiały metal, temperatura topnienia
      180° C, bardzo aktywny chemicznie). Resztę zaś stanowią ości, a raczej jedna
      wielka ość, zbudowana z bliżej nieokreślonej substancji (zawsze gdy prowadzona
      jest sekcja zwłok litości, jej ość znika, zostaje tylko jej zarys wewnatrz
      ciala litości). Litoście zamieszkują obszar całego świata, choć ostatnio ich
      populacja kurczy się bardzo i być może wkrótce wyginą. Charakterystyczne jest
      to, że w dobrym guście jest znać się na tym gatunku ryb - nie są zbyt lubieni i
      cenieni ludzie, co nie znają litości.
      • Gość: Dos Mollendos Re: Zwierzątka eyemakka - cz.10 'Litość' IP: 212.191.74.* 15.10.02, 18:54
        Ja jeżcze w kwestji Jelenia. Otóż jest taki rodzaj tego Jelenia, czyli Jego
        odmiana , a nazywa się Jeleń-Sica [czyt. sika]. Jest to temat skromnem mem
        zdaniem do pogłębionych studiowań, zwłaszcza, że w skrócie możemy o nim rzec:
        Jesika {jessica}. Czy zatem jest to jedyny wśród saren model płci wręcz
        przeciwnej, czy też odwrotnie? A może on tylko je i sika?
        Ale Jak To Możliwe? :-000. CzYtElNiK
        • eyemakk ja w tej kwestii wlasnie... 15.10.02, 21:38
          jessica..... jesika... jest w tym pewna nielogicznosc. jezeli je, to powinna
          robic kupe, a nie sikac. wiec albo "jerobikupe" (wulgarne acz lepiej
          brzmiące "jesra") albo też "pijesika" - ta druga wersja bardziej mi sie podoba

          dziewczynki proponuje nazywać "pijessica" - P.J. Sicca
    • Gość: Dos Mollendos Zwierzątko dla Eyemakka IP: 212.191.74.* 16.10.02, 10:44
      POPIELICA - ssak z rodziny myszoOGONiastych (surrENDaers) z racji szybkiego
      (t.j. n.p. za framugę)wycofywania się na z góry upstrzone pozycje, z podrodziny
      wiewiórkokształtnych (ryżaidea). Zamieszkuje n.p. drewniane cerkwiska w stylu
      ortodoksyjnym. Sierścią (jej strukturą, teksturą i maścią) przypomina do
      złudzenia fizjonomię archipatriarchy - stąd nazwa: "popie lica". Zaliczany do
      ryżaidea ze względu na to, że kiedyś chodzono do popa po ideę, a teraz chodzimy
      do Idei po Popa. Częsta wzdłuż trasy Brześć - Białystok, ostatnio Jej populacja
      zmniejsza się ze względu na rozpowszechniające się zakazy palenia w miejscach
      publicznych, gdyż ten zgubny nałóg jest także i Jej udziałem. W domach
      publicznych - relikt. Żywi się niedopałkami, a na wschód od Linii Ker-zona
      niewypałkami i Czarnobylska Zona. Spokrewniona z surrikatką z ZOO.
    • p8 Po oczach 16.10.02, 14:30
      Przyłożyłe po oczach. Lewą albo prawą ręką zawiniętą w plastikowy szlafrok. I
      wyszło szydło z worka, stanęło na środku pokoju i zaryczał pełnym głosem:
      Transcendentne pochodzenie wysublimowanych arterii ludzkiego rozumowania
      tudzież artefakty ludzkiej godności sens swój zatraciły, wiadomym bowiem jest
      że woda i tak będzie mokrqa...
      • aard Eyemakku - olej z wolej gościa 16.10.02, 16:50
        Bo się nigdy nie odpowietrzy od Ciebie. Niech sobie pyszczy, a kolorytu
        gadaniem wredym WSowi dodaje. Nas nic nie zniszczy, a co nie zniszczy (ergo
        wszystkto) to wzmocni.

        Tako rzecze i zara tu sra
    • aard Dzień Świataka 17.10.02, 09:43
      Wszyscy surrealiści noszą Świataka w swoich pokręconych głowach przez cały rok
      i żadne dodatkowe święta nie są im konieczne, by Go czcić, wielbić i się na
      Jego niwie surrealizować. Jednakże dzisiejszy dzień został przez program 2 TVP
      (który ma do tego prawo jak każdy inny) ogłoszony Dniem Świataka i my z tej
      okazji proponujemy zasiąść przed odbiornikami o godz. 20.

      Podpisano:
      Pięciu aardów
    • aard Z florocyklu aarda - kakaowiec 17.10.02, 14:52
      Kakaowiec (Theobroma cacao), drzewo z rodziny za-twardych, pochodzące z Ameryki
      Południowej, obecnie uprawiane w obszarach przyrównikowych Afryki i Azji oraz
      wszędzie tam, gdzie występują owce. Nazwa kaka owiec ma swoje podłoże (nie bez
      kozery użyto tu właśnie tego słowa) w nawozie, na którym najlepiej rosną
      kakaowce. Doskonale bowiem radzą one sobie na terenach obficie zaowcowanych i,
      co za tym idzie, zaowcosranych. Kwiaty i owoce kakaowca wyrastają bezpośrednio
      na pniu (drzewo to rośnie tak szybko, że nie ma czasu wykształcić pomniejszych
      gałązek) lub starszych gałęziach, fakt ten spowodował zaliczenie kakaowca do
      nadrzędu surrealnych "kaulifloria" (kalafiorowacenie innych roślin)
      i "kaulikarpia" (kalafiorowacenie ryb słodkowodnych).

      Owoce zawierają wiele nasion zanurzonych w soczystym miąższu. Nasiona zawierają
      ponad 50% tłuszczu, ok. 20% białka i 10% skrobi oraz alkaloidy: teobrominę i
      kofeinę, w sumie ok. 105% składników. Stąd powszechne przeświadczenie, że
      kakaowocowiec jest bogaty w wartości odżywcze. Poddane fermentacji brunatnieją
      i w takiej postaci są surowcem do produkcji masła kakaowego, kakao w proszku i
      czekolady. Poddane brunatyzacji natomiast, fermentują i w takiej postaci są
      surowcem do produckji kumysu alternatywnego. Konsekwencją tego jest iż,
      stymulujący napój z nasion kakaowca używany był i wysoko ceniony przez
      mieszkańców Ameryki Środkowej już przed przybyciem Kolumba. Był również wysoko
      przez nich pity, bo np. stolica Inków Cuzco (gdzie napój ten był bardzo
      popularny) jest położona na wysokości 3326 m.n.p.m. Później zwyczaj ten został
      przeniesiony (na ramionach atlasów o wspomnianej wysokości i umiejących chodzić
      po wodzie) do Europy i na inne kontynenty.

      Glosa do tematu:
      wiem.onet.pl/wiem/0029fb.html
    • adikk Re: Wątek surrealistyczny 17.10.02, 20:16
      FISZHUZA - jest to pradawny potwor bagienno pustynny, o lagodnym smaku i ostrej
      budowie futrzanego pancerza.Sklada sie z trzech glownych czesci z czego dwie sa
      niewidzialne a czwarta czesc wcale nie jest czescia.Potwory te maja kolor teczy
      czyli sa fioletowe w zielone raby.Resza z kolorow teczy jest widoczna tylko po
      zamknieciu oczu.Oczywiscie oczu potwora.Potwor ma oczu sztuk jedna, gdyz
      wyklucza to problemy z zezem roz- i zbieznym, poza tym mniej czasu zajmuje mu
      zamkniecie jdengo oka, niz zajmowaloby zamkniecie wielu.Pozywienia potwora
      stanowily glownie grzyby, a w szczegolnosci prawdziwki sromotnikowe, w korych
      smaku wyczuwaly lekka nutke dekadencji.Wielkosc potworow uzalezniona jest od
      ich wagi, ta natomiast od wielkosci, ktora nie przekracza normy dzinennej
      okreslonej w ustawie o FISZHUZACH.FISZHUZY spaly glownie w nocy.W dzien spac
      nie mogly bo byly wyspane po nocy.Dlugosc zycia potworow wynosila zawsze 100
      lat, no chyba ,ze umarly wczesniej.FISZHUZY byly bardzo fajne, szczegolnie w
      swietle otwartej lodowki.FISZHUZY posiadaly jednak jedna bardzo powazna wade,
      otoz nie posiadaly migaczy, co prowadzilo do czestych kolizji z innymi
      osobnikami.Po kolizji FISZHUZ nadawal sie tylko na zlom gdzie byl przerabiany
      na sloiki z miodem.I tak do dzis jedynym sladem po nich sa polki w
      supermarketach pelne miodnych sloikow.A to ze pszczolki robia miod to
      sciema.Pszczolki od zawsze w swoich ulach plastry.....

      Niech Niemoc nie bedzie nie z Wami
      • aard Witaj na surrealu Addiku!! :-) 18.10.02, 10:08
        Tak miło Cię czytać, zwłaszcza, że pięknie włączyłeś się w nurt. Pisuj jak
        najwięcej i jak najgrubiej. Najlepiej pogrubionym boldem idącym właściwą
        kursywą.

        Niech Mocz będzie z Tobą!
        • adikk Re: Witaj na surrealu Addiku!! :-) 18.10.02, 17:39
          Rowniez me skromne usta piekne niczym u zniewiescialego Jurgena chca
          zakrzyczec "Jest nam bardzo niezmiernie drogi aardzie".Lecz palce nie usta i
          glosu jakoby nie mialy wiec mysl te przelewam za pomoca wciskow plastikowych
          klawiatura zwanych na te wirtualna kartke.Poczuwam sie w obowiazkowym obawiazku
          wrzut tu czasem jakis taki surrealistyczny zapodac, aby o lenistwo i nierobstwo
          posadzonym nie byc.

          ja vohl

          Takiach dwoch jak nas trzech to nie ma ani jednego rzekla czwarty i poszli w
          PIECIORO
      • Gość: Dos Mollendos Re: Wątek surrealistyczny IP: 212.191.74.* 19.10.02, 11:57
        Blisko, blisko, choć jeszcze nie to. Ale skojarzenia wodno-bagienne jak
        najbardziej słuszne. Jest to raczej miejsce, gdzie potencjalnie mogą występować
        opisane stworzenia, a nie stworzenia same we sobie opisane przez Ciebie. Reszta
        jest milczeniem owiec, jak mawiają Ryby, co dzieci nie mają... Pozdrawiam -
        Huan Dos M.
    • aard Dzień Świataka 18.10.02, 10:17
      Wszyscy surrealiści noszą Świataka w swoich pokręconych głowach przez cały rok
      i żadne dodatkowe święta nie są im konieczne, by Go czcić, wielbić i się na
      Jego niwie surrealizować. Jednakże dzisiejszy dzień został przez program 2 TVP
      (który ma do tego prawo jak każdy inny) ogłoszony Dniem Świataka i my z tej
      okazji proponujemy zasiąść przed odbiornikami o godz. 20.

      Podpisano:
      Pięciu aardów

    • aard surrealistyczny 18.10.02, 15:01
      dwie. Rząd, żeby się na. Co?
      Jeśli im się szkoły przejdź punktu,
      jeśli żyrafy dorodnego to do, jeśli
      zęby do 23A*5xyz. Jeśli
        • Gość: Dos Mollendos Re: FISZHUZA FOREWER IP: 212.191.74.* 19.10.02, 15:20
          Jezd to raczej jednak związane z bursztynem i russką mafią, a więc wody zarówno
          przejrzyste ze słonecznym przebłyskiem, jak i mętne (jako Szprota wiesz, że w
          mętnych wodach są największe Surryby)i tu z mętn-ością trafiłaś jak RYBAKI w
          przerębel. Czy już wiesz, czo to jeszt?
            • pijaw Re: FISZHUZA FOREWER 20.10.02, 16:03
              Nie wiem, czy definicja właściwa, ale za "Dzikim Słownikiem Zwrotów
              Nieokiełznanych" cytuję:

              Fiszhuza - ze staromoczarowego fisch-hussarre, co w języku nijakim oznacza
              rybłana - gad z rodziny sosnowatych. Cechują go rybi głos i ułańska fantazja.
              Uzbrojony w cięty język i gęstą bursztynową ślinę używaną do oblepiania swych
              ofiar. kolekcje ofiar gromadzi w jamach wykopanych na torfowiskach lub w
              morskich zatokach, aby złożone wraz z nimi jaja rybłana miały czym cieszyć swe
              oczy. po narodzinach pozostaje jedynie wydzielina jajowa, która błyskawicznie
              tęzeje i po kilku dniach przypomina grudki kolekcjonerskie rybłana, jednak bez
              zatopionych ofiar. Mnogość znajdowanych grudek poporodowych pozwala szacować
              jeden miot na 3 do 5000 osobników, w zależności od stopnia ignorancji badacza.
              Istota żadko spotykana w stanie naturalnym, zaś często słyszana dad morzem lub
              jeziorami w letnie wieczory, gdy głosi wszem i wobec swą pieśń godową "Przepili
              ułani pod panienką".

              Z ukłonami, pijaw zoolog od siedmiu boleści.
    • eyemakk Zwierzątka eyemakka - cz.11 'Lama' 19.10.02, 16:13
      LAMA - ssak z rodziny surrealnych, zamieszkujący cały glob z wyjątkiem terenów
      niezamieszkałych, oraz Korei Północnej i niektórych krajów muzułmańskich. Lama
      użytkowana jest przez ludność tubylczą rejonu Andów (And - ang. "i") jako
      zwierzę juczne, (lamy juczą dość często) dostarczające wełny, skór, mleka i
      mięsa (przynosi je z hipermarketu). Lama osiąga wysokość w kłębie ponad 130 cm,
      długość ciała do 220 cm, ogona do 25 cm, języka 23,256322 cm, ciężar ciała
      ponad 100 kg. Długa, wełnista sierść może być ubarwiona zmiennie, wąska głowa,
      oczy duże piwne, uszy długie, spiczaste jak u demona, długa, wąska szyja
      (żyrafia?), nogi wąskie, długie i krzywe, zakończone 2 palcami z blaszką
      rogową. Lamy są dosc czesto duchowymi nauczycielami buddyjskimi, co jednak nie
      tłumaczy ich kompletnej nieznajomości komputera i gier komputerowych. Lama
      często nie potrafi go nawet włączyć, często jej działanie powoduje formatowanie
      twardego dysku, zawirusowanie go lub poważne konflikty I/O. W grach
      komputerowych lama nie potrafi sfragowac przeciwnika, przejąć bazy Harrkonenów,
      zabić choćby goblina (w zależności od rodzaju gry). Większość lam jest płci
      żeńskiej (choć one nie nauczają buddyzmu chyba że amatorsko) natomiast ich
      lamowatość jest niejako wypadkową ich płci. Samica nie będąca lamą jest zwykle
      równie atrakcyjna co niebezpieczna (dla samców, wśród których lamy trafiają się
      również dość często; zwłaszcza starsze samce niemal zawsze są lamami). Na
      koniec najważniejsze - lama to pojęcie względne. Tak naprawde wszyscy jesteśmy
      lamami.
      • pijaw Witam realnych inaczej 20.10.02, 15:39
        przycunem sobie w konciku przy suficie i bede bazgrał po scianach co mi pajonk
        na zęby przyniesie gdy tylko nadarzy się okazja alboinie.
        Podwontek 1275-ty zacząłem, z czego się cieszę straszacznie, gdyż jeszcze 700
        jedynie i data mych urodzin niezapomnianych przypadając była będzie.

        z harcerskim pozdrowieniem:

        Czuj Maj!
        • aard jajakonaczelny 21.10.02, 10:03
          witam odrealnionego i odseparowanego przestrzenią międzypodłogąasufitem Pijawa.
          Niech Ci suflet lekkim będzie, a pióro Twe tekstami jak z surrealnego rękawa
          (to jest mankieta bez patki i na lewą stronę założonego na nogę) sypie.

          I niech widelce będą z Tobą jako i Światak.
          • pijaw Re: jajakonaczelny 21.10.02, 22:53
            O Naczelny Naczelniku gromady Naczelnych!

            Dzięki Ci wielkie za twe wykrętne słowa otumanionej otuchy!
            Myśl twa droga mi jest wielce, tak więc wymienię ją w lombardzie na sokowirówkę
            i latawiec, a jeszcze reszta na drobne wymysły zostanie.
            Kierując się przeto bezzasadną tezą, że lepsza kaczka dziennikarska po pekinsku
            niż chleb wielorazowy, niejednoznacznie stwierdzam że najprawdopodobnej
            prawdopodobieństwo nierpawdopodobnych zbiegów okoliczności jest bardziej
            prawdopodobne niż nieprawdopodobieństwo prawdopodobnych więźniów oczywistości.
            A zwłaszcza u marchewek.

            Tak mi dopomóż sosna i buk.

            Niech Wam real lekki bedzie.

            Pijaw radosny :)
    • eyemakk Zwierzątka eyemakka - cz.12 'Świstak' 21.10.02, 11:30
      ŚWISTAK - ssak z rodziny surrealnych zaliczający się do rzędu gryzoni,
      zamieszkujący łąki wysokogórskie Alp i Tatr na wysokości 900-2300 m n.p.m. W
      Tatrach spotykany jest powyżej 1700 m n.p.m. Czasem mylony z Światakiem,
      bóstwem surrealistów. Łączy ich nie tylko podobna pisownia, ale i podobne
      poczucie surrealizmu. Świstak uwielbia zawijać w sreberka, wszystko co
      znajdzie, zwłaszcza pokarm - zawija. Jest bowiem niezwykle przewrażliwiony na
      punkcie świezości: nie chce by się mu zepsuło jedzenie (często nosi też zegarek
      zawinięty w sreberko, aby nigdy mu nie stanął; pewną część ciała owija z
      dokładnie odwrotnej przyczyny). Sreberka często wykrada z fabryk, czasem
      zakupuja legalnie za pieniądze zarobione w filmach ("Dzień Świstaka", "Nowe
      przygody Kubusia Puchatka" itp.) lub reklamach. Świstak żyje na koloniach
      liczących zazwyczaj kilkanaście osobników, kopie nory głębokie niekiedy na
      kilkadziesiąt m, służące za miejsce snu zimowego dla całej kolonii (to właśnie
      świadczy o ich surrealizmie - wolą kolonie letnie od zimowych, mimo że żyją w
      górach, gdzie zimą jest ciekawiej niż latem), drąży system nor będących
      schronieniem w razie zagrożenia. Naturalnym wrogiem rasowym świstaka jest
      kogutopatwa. Ich walki przypominają walki żmij i mangust.
      Pożywienie świstaków stanowią trawy i zioła (czyli jedno i to samo, kto to
      palił, ten wie). W czasie żerowania kolonii jedno ze zwierząt bacznie obserwuje
      okolicę stojąc na tylnych kończynach, w razie zagrożenia wydaje donośny świst.
      Stwierdzono, że zarówno świstaki, jak i żyjące w górach kozice reagują na
      sygnały alarmowe drugiego. Dzieje się tak dlatego, że kozica to też świstak,
      tyle że większy!
    • szprota1 Z cyklu: "polowanie na surreal" 21.10.02, 11:40
      Rozmowa z PIjawem na GG na tenże temat...
      Szprota (20:29)
      śliczny surreal dziś widziałam. Nawet dwa. Najpierw: wyobraź sobie zdezelowanego starego maluszka, wiozącego na bagażniku na dachu elegancką nową sofę (brakowało tylko gościa z piwem na tej sofie)
      Pijaw (20:32)
      i tv
      Szprota (20:33)
      a drugi: na wyjeździe z parkingu pod ŁDKiem stał sobie bucik, taka szpileczka ładna, jakby ją Kopciuszek zgubił, i wszystkie wyjeżdząjące samochody wymijały ten pantofelek szerokim łukiem
      Pijaw:
      BTW: raz widziałem białego starego dużego fiata ze złotą szpilką na dachu
      jechał sobie powoli w tłoku.
      wyglądało na to, że w korku, ktoś mu ten bucik np. z autobusu postawił.
      A szpileczka ze 20cm miała (no, prawie)
      Pijaw (20:38)
      dobrych było też dchóch ludzi, którzy na warszawskiej pradze nieśli kompletną budę od malucha
      tylko nogi im wystawały, ale gdyby nie to, to przez szyby widać ich było jak pasażerów
    • cruach C57 21.10.02, 11:48
      MODLITWA PRZEDNOWOROCZNA (CHOROBA SZALONYCH CIELCÓW)

      Przypominam wam, o śmiertelnicy wielkiego Surrca, że do święta Samhain pozostało dni...
      Jedenaście.
      Śmierć tym, którzy o śmierci zapomną. Nie tym śmierć, których śmierć zapomni.
      Na śmierć zapomniane święto staje się na nowo. Nowy Rok nastaje się. Szykujcie kilty swe, wytaczajcie
      beczki. Śmiechu nie, prochu (nie wymyśli (wy my śli (szli na (ślina język (irlandzki) przyniesie)))).

      Cielec Crom Cruacha złoty wytoczony będzie wyt oczy ludzkie. A w pohańbieniu codzienności stać będzie
      czas jakiś. Lud patrzeć będzie jak cielec na malowane złota, i stanie się cielec ludem a lud cielcem.
      Crom Cruach cielec dwie matki zje. Ze złota nastanie słota, i deszcz zmyje wstyd. Płodne dni nastaną
      przeze meń, przemienień, a zmian a zmyleń. Irowie poświęcali co trzecie dziecię a co pierwo rodne. Lecz
      Irów nie mam już przy sobie. Zostali w Mag Slecht, zastali szlachtę swą, zaszlachtowani, glajszachtowani.
      Szykujcie ofiary. Czeka. Się. Na. Nie. Mówią, że ci, co czczą cielca, jak cielce się stają i pod nóż trafią.
      Nóż może.

      1
      Świataku nóż ty
      Który gładzisz śmiechy chacha
      Ścinaj krew pod nami
      2
      Nasz świadku noży
      Który gładzisz strzępy gardła
      Wyjm krwiobiegi nasze
      3
      Nuż święty bożku
      Który oddasz w Samhain brata
      Obdarz twarz pokrojem

      Ofiara z oka: www.mojairlandia.pl/tradycje.shtml
      • aard Crrrrruachuuuuuu, daj pyska!! 21.10.02, 13:11
        Za to żeś wrócił (i czy aby na stałe - czy te czasu nastały?) pomodlę się z
        Tobą, tyle że we współcześnie obowiązującym języku.

        cruach napisał:

        > 1
        > Świataku nóż ty Światak nos ter
        > Który gładzisz śmiechy chacha Qui włos in rieris
        > Ścinaj krew pod nami Cuttas blada nostra
          • hollygodtrousers Rękopis znaleziony w... 21.10.02, 17:35
            Dym gryzł w oczy, zatykał nos, przeszkadzał myśleć. Gorący nawiew nie rozpraszał go tylko mieszał z pozostałym powietrzem. Papieros spalił się cały i parzył w palce.
            - Marcin, otwórz okno...
            Samochód zaczął się kołysać w rytm obracanej korbki. Niedopałek pofrunął w ciemność i zniknął w krzakach.
            Odwróciłem głowę, w szybie odbijała się moja twarz oświetlona nikłym blaskiem deski rozdzielczej. Na horyzoncie pojawiła się łuna, potem trzy oślepiające punkty, wreszcie pociąg przejechał a do uszu wdarł się przenikliwy pisk hamulców i stukot kół. Był środek tygodnia więc działki nocą były już puste, nie zapalono nawet latarń. Zaparkowaliśmy na ostatnim dostępnym parkingu. Była mała szansa, że psy tu wjadą i nas znajdą, a towarek zaczął przyjemnie rozlewać się po ciele i umyśle.
            Nic nam nie mogli zrobić: spaliliśmy joya i w aucie nic już nie było, siedzieliśmy grzecznie, nie robiliśmy hałasu, w końcu mieliśmy prawo do siedzenia w samochodzie i kontemplowania tego co nam do łba akurat w tej chwili przyjdzie.
            Toyota celica pierwszej generacji miała mało miejsca z tyłu choć była rejestrowana na pięć osób, w tym stanie nie przeszkadzało mi to jednak...
            Siedzieliśmy we trzech: Igor, Marcin i ja...
            Podsufitka zaatakowała mnie z przerażającą furią...
            W rogu okna zobaczyłem księżyc...był taki wielki...zaraz się z nim zderzę...kiedy to było?...co kiedy było?...może teraz trochę pozorów...
            -Marcin... coooo....z tą pracąąąą u ciebie będzieeee???
            -Jeest?eeś pewien, że b?ęędziesz pamiętał co do ciebie mówię?
            -Nie. Nie jestem nawet pewien czy to ty do mnie móóóówissszzz czy to ja ssssam mój ssskarbie...
            Musi, że się potem pospałem...

            Potem miałem taki sen:
            Poszedłem do pracy u Marcina. Pracowałem w narzędziowni ale jakoś nie mogłem dać sobie rady, nie traktowano mnie tak jak bym chciał, zacząłem tracić tożsamość, Marcin zrobił się zbyt protekcjonalny, rozchorowałem się (sic...), potem terroryści zburzyli WTC a ja nie uzgadniając nic z Marcinem zwolniłem się na własną prośbę.
            Od tej pory nie miałem z nim kontaktu. Słyszałem, że się na mnie obraził. Szkoda...
            A potem się obudziłem i okazało się, że to nie był sen tylko koszmarna prawda a ja jestem głodny...
            Teraz jadę pożyczonym od Igora motorem. W kącikach oczu migają drzewa. Asfaltowa droga jest nużąco prosta a pola puste jak okiem sięgnąć. Jadę na wschód. Nie wiem czy na pewno na wschód ale tak czuję. W oddali zaczyna majaczyć grupa drzew, stary park, raczej ogród. Gdy się zbliżam okazuje się, że jest tam stary dwór. Dwór to za mało, to pałac w ogromnym zaniedbanym angielskim ogrodzie. Za pałacem jest dziwny kwadratowy podwórzec wyłożony czarnym i białym marmurem w szachownicę. Jest otoczony rodzajem fosy. Gdy na niego patrzę wydaje mi się, że stoją tam ludzie poprzebierani za figury szachowe. Rozlega się: ?KOŃ NA G6?, potem: ?SZACH I MAT?. Wtedy na szachownicę wbiega jakiś kretyn z mieczem i zaczyna masakrować tych ludzi poprzebieranych za pionki, hetmanów, wieże... krew spływa do fosy i płynie rubinową kaskadą do pojedynczego ujścia tuż pod moimi stopami. Stoję tyłem do pałacu, przede mną szachownica. Odrywam wzrok od krwi znikającej w jakiejś studzience, podnoszę głowę i widzę pustą szachownicę.

    • cruach C58 22.10.02, 10:06
      ODPOWIADAM NA PYTANIE CZYTELNIKA
      Cruach zna Iroszkotów, sprawki młodszych braci z Cymru (mu) mi dalsze. Ale odpowiem, śmiertelniku o
      wielkim Swrrcw. Absolutnie konieczne jest podpowiedź tym, którzy właśnie złamali sobie język:

      Walijską literę "w" czyta się dzisiaj jako zwyczajne "u".
      Swrre czytaj więc: surre.
      Cwrw (piwo) czytaj więc: kuru.
      Kura z kolei po walijsku: cywen.
      Posądzenia Cruacha (po walijsku: Crwacha) o to, że jest prezydentem Crwaśniewskim lub kurą, są
      mylne. Nie(o)mylne zaś jest to, że Crwach uprawia (crwa mać) najstarszy zawód świata.

      Zawód boga. Crwawego boga. Ale teraz opowiem o Twrch Trwythu.
      "Prawdę i tylko prawdę."
      "Truth and nothing but the truth." (Z angielska)
      "Trwth a dim oni 'r trwth." (Z wallijska)
      (Po prawdzie i tylko prawdzie, walijska "prawda" to jest "gwir", ale gwirżdżę na takie drobiazgi.)

      Jak wspomniano Twrch Trwyth to dzik. Ale może to tur (twr)? A może to człowiek zdziczały? Zesłany był z
      zaświatów, by demony rozmnażać. Tak czy inaczej, chciało się wielu śmiałkom na niego polować. Miał
      nasz dzik między uszami nożyce, grzebień i inne fryzjerskie utensylia, być może i brzytwę. Brzytwę mnisie
      skryby zniekształciły potem w miecz. Kto by ów miecz z dzika wyjął, brałby królewnę niejaką Olwenę z
      przyległościami czyli królestwem.
      Zapalił się taki jeden młodzian, (zwał się Kulwch i od jego imienia 'kura' po walijsku, o czym już było, to
      'cywen') a że strachliwy był jak, no właśnie, kura, żebrał o pomoc. U tego o konia, u siego o psy gończe,
      innego o robociznę. O robociznę poprosił Artura, późniejszego króla na Okrągłym Stolcu.
      I Artur się zgodził. I co miał zrobić, to zrobił. Czyli dzika ubił. (Rzekomo!)

      Potem nastąpiła marksistowska dystrybucja dóbr: robotnik (Artur) dostał królestwo a wyzyskiwacz
      (Kulwch) tylko babę za żonę. Zgrzytał Kulwch zębami, gdyż wolał na odwrót, ale pretensji nie głosił, tym
      bardziej że teść, czyli ojciec Olweny, nie żył. A nie żył (rzekomo!), bo to on był dzikiem fryzjerem. Poplątane
      to a że ledwie się kupy trzyma. Ale zostawmy kupę na trawie w spokoju. Ważniejsze jest: dzik przeżył! Bo
      po prawdzie i tylko prawdzie było to tak:

      Widzi Artur (Arthwr) dzika. W Irlandii widzi, bo dzik szybkobieżny był i z Walii na Szmaragdową Wyspę
      przegalopował. Czyli na zachód, dziki zachód. Ku zdumieniu Artura, dzik ludzkim głosem przemawia:
      - Trufli ci nakopię albo do dupy nakopię. Wybieraj.

      Głupi Artur nie był. W Orszańskiem bywał. Wybrał trufle, po walijsku: trwthfle. Ugadali się, przyklepali
      piątkę, świadków rozstrzelali i rozstali w zgodzie. (Jeno trufli w Irlandii dziś dużo mniej, bo prawie
      wszystkie Twrch Trwyth wyrył). Sprawa by się nie wydała, gdyby nie pewien słowiański wyrobnik strzał,
      Jasiek, herbu Brzechwa. Na strzały była nadpodaż, musiał się przekwalifikować i coś (choć nie strzała)
      strzeliło mu do głowy, że zostanie bardem. Przyjeżdża do króla Artura, przed majestat i Okrągły Stolec, i
      zasuwa takim tekstem na poczekaniu czkanym, żeby się pochwalić biegłością w rymowaniu:
      - Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły. Kto spotyka w lesie dzika, ten z truflami szybko
      zmyka.
      Artur zmarszczył brwi, bo myślał tak: świadków rozstrzelaliśmy, a ten insynuuje. To pewnie siła nieczysta,
      słowiańska (a od tej pory Słowian się ma za brudasów, nawet "sloven" po angielsku znaczy "niechluj").
      Pewnie, jasna cholera, jasno jakiś widz. Odpowiada Artur przybyszowi:
      - Najmę cię, jeśli powiesz, czym zakończyła się wyprawa na dzika?
      Brzechwa bez zastanowienia chciał palnąć "klopsem", ale się przejęzyczył:
      - Kleksem.
      Zląkł się Artur, że wie Brzechwa za dużo i wypędził go na trzy wiatry, a ściślej nad Wisłę. Brzechwa bardem
      został, tyle że w innym kraju i nie krzywdował sobie. Po dziś dzieci jego poemów uczą. Dzieje wyprawy na
      dzika zakamuflował w eposie "Akademii koniec Kleksem", a chcąc wskazać na Artura, wszystkie dzieci w
      tej akademii miały imiona zaczynane od litery "a". Spytacie: skąd to Jasiek Brzechwa wiedział? Ano, był on
      nie kim innym lecz dzikim Twrch Trwythem, co zakpić sobie chciał cudzym kosztem. I żyje on, i ma się
      dobrze. Na święto Samhain przyobiecał mi pierworodne prosię pieczone, ha!

      Zaprawdę, zaprawdę, nie od rzeczy będzie przypomnieć, że do dnia składania ofiar Cruachowi pozostało
      dni: Dziesięć.
      • Gość: Dos Mollendos Re: C58 IP: 212.191.74.* 22.10.02, 12:29
        Pytań niniejszem już nie mam (poza jednem), gdyż wyczerpwjącą odpowiedź
        otrzymałem, za co oddolne dziękwję. A jedno - jedyne pytanie to: kim Bwg, zwany
        Hlejem (a pisany Lleuem, czy jakoś w podobie przez "w") najbardziej opiekwje?
        CZTLLNK
        • cruach C59 22.10.02, 13:21
          Cruach może się tylko domyślać, kogo ma na pytającej myśli badacz wielkiego Swrrca.
          Pierwszy spośród braci tych moich nienajmniejszych to LLUDD LLAW EREINT, czyli Srebrnoręki. W jego
          władaniu jest uzdrawianie. Zwą go Srebrnorękim, bo taką właśnie ma, kutą na cztery nogi ze srebra rękę.
          Bardziej znany jest w Walii jako Nudd, w Irii zaś jako Nuadu.
          Tenżego zastąpił młodszy LLEU LLAW GYFFES, czyli Pewnoręki. On jest czystością w świetle i światłem
          w czystości. W Irii znany jest jako Lug(h).

          A jeden to wcielenie drugiego, bo światło uzdrawia.
          Niedziela jest dniem mu poświęconym, Sun-Day, łaski słońca pełnym.
          Spójrz sam: NIEDZIELA = NUDD(E) + LLEU(AGH)
          Rzymianie spisali: Lludd Llaw Ereint - i dalej: Lux Lex Errent - i dalej: Lucis Ferrent
          Rzymianie spisali: Lleu Llaw Gyffes - i dalej: Lex Illud Ippsos - i dalej: Lucigifferes.
          Tak czy inaczej: Lucyfer.
    • aric Stukostrachy 22.10.02, 11:23
      Czy was czsem mączą. Tylko stukają i stukają. Siedzą w rurach, kaloryferach,
      ścianach. Są niewidzialne i ciągle straszą swoim stukaniem.
      Tommy the Knocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka