Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

    • the_borg Z florocyklu Borga - paprotka 18.11.02, 14:10
      Paprotka zwyczajna (Polypodium vulgare surrealis), gatunek z rodziny
      paprotkowatych występujący w strefie umiarkowanej na całym świecie. Niektóre
      wyjątkowo wytrzymałe osobni(cz)ki występują też w filmach oraz na poddaszach
      wieżowców żabienieckich. W Polsce w prześwietlonych lasach i na skałach oraz na
      wyjątkowo dobrej jakości zdjęciach. Czasem sadzona jest jako parkowa roślina
      ozdobna. Czasem usadzona konkretnie, ale nigdy nie mogąca tego znieść spokojnie
      ani zjeść w swej koi, nie?

      Roślina ma płytkie podziemne kłącze, ale głęboki umysł surrealny, który jest
      pokryty błoniastymi, brązowymi łuskami. Liście zimozielone, o kształcie
      dłoniastym, obumierające na wiosnę, wzniesione w geście protestu przeciw
      realizmowi świata (ale nie -ka), o długości do 60 centymetrów (bo to niewielka
      Paprotka jest), pojedynczo pierzaste, blaszki liściowe równowąskie, na spodniej
      stronie spodni okrągłe kupki zarodni umieszczone w dwóch szeregach (fuj!).

      Kupki zarodni u paproci - przekrój przez kupkę zarodni u paproci. lepiej tego
      nie oglądajcie, ale jeśli już musicie:
      wiem.onet.pl/wiem/01ded8.html
      Surowcem zielarskim jest korzeń zawierający (kurzenie zabierające) garbniki
      (świeżego powietrza składniki), saponiny (to od sapania przy przeciąganiu liny
      czy przy przełykaniu śliny?), cukry (ale tylko te nigdy nienasycone), śluzy (o
      dużej przepustowości, w których płyną niekiedy ślozy), olejki eteryczne (jak
      najbardziej niekoniecznie)i sole mineralne (to takie ryby zrobione przez
      pijanego kamieniarza). Przetwory z korzenia działają żółciopędnie (wystrzegać
      się cholerycy!), wykrztuśnie (khe, khe, aaaaardghhhh!) i przeczyszczająco
      (oops! i did it again...). Były stosowane w leczeniu astmy (nieskutecznie,
      dlatego astma już nie występuje, bo wszyscy chorzy zmarli), gruźlicy (gruźlicy
      nadal się chętnie z nią widują - ona mniej), nieżytów dróg oddechowych
      (nieużytków pól odchodowych i niedochodowych), chorób wątroby (wątrób choroby),
      śledziony (cały czas bardzo pilnie), reumatyzmu (i romantyzmu) i robaczycy
      (jedyny rym jaki mi przyszedł, i to wcale nie żółty, to alkoholicy). U
      niektórych osób preparaty z paprotki mogą wywoływać mdłości. Ale na szczęście
      na Forum takich osób nie ma - wprost przeciwnie, wszyscy pa(sz)protkę
      uwielbiają!!!
      C.B.D.O.
    • aard Fin de Travaille - Fin de siecle? 18.11.02, 15:56
      Fin jedzie tramwajem, a ja fenem siekłem. Ja mogę siec fenem, bom boogiem, co
      wiatr w swej pieczy dzierży. Tak więc niech drżą przed potencją mą wszelkie
      latawce i latawice. Jam jest bowiem Ten, Który Był i Którego Nie Wywiało...
      dotychczas. Teraz bowiem faj(tnąłem o )rant i mam rant-z-Ewu...
      Zatem do dobrego z bobrem i Światakiem zobaczenia.
    • Gość: Dos Mollendos NY story IP: 212.191.74.* 19.11.02, 08:13
      Dawno, dawno temu, za Siedmioma Amu-Dariami i Trzema Surr-Dariami (razem daje
      to około 10-ciu mollen-do-sów) zaczęła kiełkować Pewna Broda. Rosła sobie
      powoli i bezstre-sowo, miłując przy tem nade wszystko pokój, czyli pis. I dalej
      by tak trwało w najlepsze, gdyby nie pewien akcident. Na drugim zaś krańcu
      planety, czyli Trzema Surr-Dariami i Trzema Amu-Dariami knował pewien tfu, za
      przeproszeniem Architekt Wertykalny. Dlaczego wertykalny pytacie? Otóż miał
      Kompleks Edypa (i piętę achillesową), a brody ani dudu, bo kobieta to była.
      Będąc tak Wewnętrznie Niepogodzoną postanowiła realizować się w inny sposób.
      Tymczasem Broda rosnąca w pisie rosła przekraśna i coraz dłuższa, aż się
      ludziska gdy się zorientowali zaczęli z całego orientu na latających dywanach
      zlatywać via Mekka&Medycyna, Zakrzyknął z wielkiej radości na tak przepiękny
      Okaz Wertykału właściciel Owej Brody i otoczył się grupką najwierniejszych
      przyjaciół strzegących i strzygących Owej.
      Tymczasem zła pani wyknuła WTC. Szybki Szczyt Wertykalizmu. Prześcignął Ową
      Brodę niczym rączy mustang kulawą wielbłądzicę. W dodatku blokowały przestrzeń
      powietrzną dla dywanów, które odtąd latoś nieo-Brodziły. Miłujący pokój
      właściciel Brody nie miał innego wyjścia - zburzył przeklęte Wertykały jako
      powietrznej przestrzeni zakały. Uratował tym samym honor BHP przestrzeni
      powietrznej NYCity. A to niewdzięcznicy, Ci Ludzie Zachodu ze Wschodniego
      Wybrzeża. Nie docenili, oj nie...
    • szprota1 Nie chcę nic mówić, ale... 19.11.02, 18:53
      Nam surreal wychodzi nawet niechcący. Chodzi mi nie tyle o post Aarda, ile tematy wątków. Od tamtej pory forum testowe nalezy do moich ulubionych. Szkoda tylko ze to wspólne dzieło i nie możemy się sami nominować do salvadorów.
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=1&w=3629054&a=3629054
    • the_borg Zwierzęta Borga: "PARADYGMAT" 19.11.02, 19:28
      PARADYGMAT: Kolejny przykład zwierzecia funkcjonującego wyłacznie w Kolektywie. Co prawda tutaj kolektyw liczy tylko dwie osoby, ale co dwie, to nie jedna, a takich trzech, jak nas dwóch, to nie ma ani jednego.
      Paradygmat ma wszystko podwójne. Wszystko.
      Przede wszystkich zaś osobowość. Za dnia jest miłym, łagodnie usposobionym filantropem, chętnie chowającym się w zakamarkach swojego antykwariatu.
      Nocą zaś stawia włosy na żel albo przeciąga woskiem po glacy, przyodziewa serbrzysty dres i drąży swoim pojazdem mechanicznym L-Przestrzeń w okolicach łódzkiego Manhattanu, rozdzierając ciszę nocy rytmicznym łomotem i ochrypłymi okrzykami tęsknoty.
      Podobno jest to ściśle związane z obyczajami godowymi paradygmatów. Są zbyt nieśmiałe, by robić TO za dnia. Poza tym, wcielenie antykwariusza wiąże się z ciągle spadającymi, niemodnymi okularami, zakurzonym swetrem w romby i zepsutymi zębami.
      (Naprawdę nie wiadomo, dlaczego antykwariusze, bibliotekarze i basiści mają zawsze zaniedbane zęby. To chyba po prostu jedna z tych rzeczy...)
      Paradygmat poza opisaną działalnością para się dyganiem i dyga się przed parami (on, sam tak sparowany, niechętnie odnajduje sie w towarzystwie ludzkich par, chyba że chodzi o sparowanie ciosu w parku pod parkanem w parną noc).
    • name_no Re: Wątek surrealistyczny 20.11.02, 00:03
      W swym zapamietaniu by ustrzelic i by tym razem nie przestrzelic postanowilem,
      jakos przyspieszyc moment aby doszlo w koncu do posta na tym watku 1599, by
      aard zostawil mi czysta pozycje i bym sttrzelil celnie.
      Jednakowoz zywie nadzieje, ze nikt tegoz posta nie sprzatnie mi sprzed nosa
      mego.
      nimniejszym koncze tegoz posta nr iles tam a iles...
      • pijaw -1 post 20.11.02, 00:49
        a ja odejmuję jeden post, bo a nóż widelec cały wontek się nie zorientuje i
        dzięki temu bedzie się ładował szybciej??

        Pijaw_sprytny_inaczej
        • szprota1 Szprota_sklonowana 20.11.02, 01:09
          Słuchajcie. Nie wiem, co się dzieje. Ale co by nie było, to coś strasznego. Nie
          wiem, jak mam wam to powiedzieć. Może juz nigdy nie odezwiecie się do mnie.
          Stracicie zaufanie. Zaczniecie palcami wytykać. Ale ponieważ jakiś czas z sobą
          spędziliśmy, winna wam jestem tą informację.
          MAM ROZDWOJENIE JAŹNI.
          Przed chwilą na czacie rozmawiałam sama z sobą, wyraźnie widziałam dwie
          szproty_sklonowane. Ta druga, mówiła nie wiedzieć czemu o sobie w rodzaju
          męskim, udzielała mi informacji. Poufnych. Dotyczących tajników czata, sztuczek
          z nickami i tesktami na wyjście. Mówiłam sama do siebie o czymś, o czym nie
          miałam pojęcia! Rozumiecie?
          Jestem załamana. Nie wiem, co robić. nie wiem....
          • aard To normalne! Codziennie spotykam dziesiątki aardów 20.11.02, 11:19
            Zazwyczaj pierwszego widzę rano w łazience, jest potargany i ma opuchnięte
            powieki, a na sobie pomiętą koszulkę i jakieś bokserki w serduszka. Załosny
            typ! Zostawiam go samego z jego dołującą degrengoladą i udaję się do kuchni.
            Tam przy stole zwykle siedzi dwóch kolejnych aardów, a ja siadam jako trzeci i
            razem obżeramy się za trzech.
            W pracy atakują mnie w różnych miejscach, wyzierają spod biurka (tacy, co to od
            razu widać, ze długo nie pociągną), stoją w szafie (jak, nie przymierzając,
            trup) i spoglądają srogim wzrokiem z forumowych postów.
            Po południu zazwyczaj jakiś przyczai się w chińskiej knajpie i zagada do mnie
            podczas obiadu. Rozglądam się zwykle nerwowo, czy nikt nie patrzy, że sam ze
            sobą rozmawiam, ale wszyscy zajęci swoim sajgonem na talerzu i, zdaje się, nic
            nie zauważają.
            Wieczorem, ja i jeszcze ze dwóch-trzech aardów, kładziemy się razem spać.
            Ciasno jak cholera na tym rozkładanym fotelu, który robi za moj łóżko, ale
            cieszę się, ze przynajmniej nie ma w nim dwóch_mężczyzn. Poza tym nie jest tak
            źle, bo tamci wstają wcześniej ode mnie i spotykam ich dopiero przy śniadaniu.

            Pozdrawiam
            • Gość: Dies Mollendies? 10 Mollendo-sów? IP: 212.191.74.* 20.11.02, 12:05
              Mam 2 żyrafy. Rżą chce aby
              Ostatnio, Szproto Drogo, cierpiałem podwójnie
              Gdyż okazało się, że
              Dos Mollendos
              To nie 10-ciuMollen10-ciu
              A Dwa MollenDwa
              Z Hiszpańska
              Odzwierciedla to jednak mój dualizm
              Falisto-korpulentny
              I KryptoŻyrafOść
              Stąd: "Skrypty z Krypty"
              AA rd potwierdzi zaś
              Że Amatorska Gra Na Organkach
              Jest mi bliską
              Podpisano: A jednak Dos Mollendos
              (10-ciu Mollendo-sów=Dies Mollendies=DnieMollenDnie
              I dlatego spoczywam na Dnie
              A DNA to się powie-la
              W offcy Dolly no i
              Wszystko Jasne
              Prócz Portera
              Dżona
              Przygody
              Arik - pozdrowy
    • aard Z (licznie reprezentowanego) cyklu: Surrozmowy 20.11.02, 09:38
      Mój mailowy dialog z kolegą tłumaczem. Współautor się nie obrazi.
      aard:
      Drogi (Panie) Michale!

      Pędzę co koń wyskoczy po gościńcach światłowodów, by Ci donieść, że tekst, o
      którym rozmawialiśmy wczoraj prześlę Ci dziś po południu lub jutro w ciągu
      dnia, byś na piątek rano nadesłać go mógł, a póki co wysyłam ci marne 2000
      znaków do przetłumaczenia na niemiecki w trybie normalnym, czyli najpóźniej na
      piątek rano ;-)
      Mam nadzieję, że to nie skomplikuje Twych planów.

      Wyczekujący z niecierpliwością Twych faktur,
      aard


      Wielce Szanowny Panie Magistrze aardzie!

      Odpowiadając na posłanie, jakie doręczył mi wczoraj Pański zdyszany
      światłokoń, donoszę, iż tekst zawarty w owym posłaniu niniejszym
      niezwłocznie odsyłam nocną karetą, co by - niech się tak wyrażę - nie
      poleciały głowy, a co wyrażać ma troskę mą, by na łódzkim Dworze nikogo nie
      wkurwić.

      Oświadczenie: 2.527 znaków = 1,4 strony;

      Michalus Poznanienzus


      Pyszna riposta i to vabanque, nieprawdaż?
    • the_borg Z florocyklu Borga - bambus 20.11.02, 11:38
      Bambus - rodzina z roślinny mieczowatych (kendae) stosowana do bicia. Klan
      MacLorcanów stosuje go w rodzinnych dintojrach od zamierzchłych lat
      stotrzydziestych XX weku. Roślina dobrze znana Geografom ze względu na jej
      surrealne właściwości, takie jak: przebijanie sąsiadów, poznawanie sufitów,
      rozrost ołowianych misek, dodawalność do wietnamskich potraw chińskich
      produkowanych w Polsce według przepisów z Kambodży i Górnej Wolty.

      Bambus równie często co niesłusznie bywa kojarzony z Czarnym Lądem i Czarnymi
      Ludźmi, zwanymi Pigwejami (ze względu za zamiłowanie do wysokoprocentowego
      wyciągu z owoców krzewu pigwy - zobacz kolejny odcinek florocyklu Borga) lub
      właśnie Bambusami. Biada jednak nazywającemu jeśli Pigwej usłyszy to określenie
      z jego ust. Natychmiast może liczyć się z najazdem h(uBar)ordy barbarzyńców,
      którzy kijami wykonanymi z chrzciny cukrowej wypędzą z niego złe demony, nawet
      gdy te skryją się całkowicie za brzytwą Ockhama.

      Bambus jest bambrychem i bibusem w jednym.
    • aard Z postocyklu aarda - z BorgWisienką na czubku 20.11.02, 11:58

      • To normalne! Codziennie spotykam dziesiątki aardów - aard, 20-11-2002 11:19
      • Skoro już pobija(k)my... - aard, 20-11-2002 11:09
      • Z (licznie reprezentowanego) cyklu: Surrozmowy - aard, 20-11-2002 09:38
      • Z florocyklu Borga - bambus - the_borg, 20-11-2002 11:38
      • Czysty surreal lustrzany Gość: aard, 20-11-2002 11:41
      • nie wiem, czy to czasem się już tu nie znalazło, - aard, 20-11-2002 11:43
      • Piękny wątek - aard, 20-11-2002 11:54
      • Gość: Dos Mollendos Dublin dup Lublin IP: 212.191.74.* 20.11.02, 12:25
        Ja mam rodzinę z Lublina, umiem "po Lubelsku", więc mogę być jak najbardziej
        Samodzwończym Ambaresorem Łódzkim (no chyba, że mnie ktoś namaści na mieście
        nana miestnika...) w tym pięknym mieście
        Post resztant: Co mówi spłukany Rolnik z Wyżyny Lubelskiej?;
        LES-SIE, WRÓĆ...
        • aard Lu(dowy)blin 20.11.02, 13:54
          Gość portalu: Dos Mollendos napisał(a):

          > Post resztant: Co mówi spłukany Rolnik z Wyżyny Lubelskiej?;
          > LES-SIE, WRÓĆ...

          Wpis-aresztant: jak brzmi w języku Podlasia i okolic zdanie "Jarek, może byś
          poszedł do lekarza?"? (za Chuanem):
          - Jarosław-Przemyśl-Medyka.
      • Gość: Dos Mollendos Moja Zmaza... IP: 212.191.74.* 20.11.02, 13:42
        ...aby zaś zmazać złe (wraże-nie) wrażenie ukradnięcia postaCi nr 1600,
        dedykujhę Noname-owi, jeśli się raczy zjawić na tak złodziejskim (przeze mnie,
        nie nikogo innego!) wątku bliższy Naszym Czasom post nr 1616.
        Post Postum: Czy są już chętni na post nr 1666? Jak są, to niech pokażą się za
        rogi i na co je stać.
        Post Post Postum: Wierszyk jest od dos Mollendosa. Podpisano: Wierszyk p.t.:
      • Gość: Dos Mollendos Moja Zmaza... IP: 212.191.74.* 20.11.02, 13:46
        ...aby zaś zmazać złe (wraże-nie) wrażenie ukradnięcia postaCi nr 1600,
        dedykuję Noname-owi, jeśli się raczy zjawić na tak złodziejskim (przeze mnie,
        nie nikogo innego!) wątku bliższy Naszym Czasom post nr 1616.
        Post Postum: Czy są już chętni na post nr 1666? Jak są, to niech pokażą się za
        rogi i na co je stać.
        Post Post Postum: Wierszyk jest od dos Mollendosa. Podpisano: Wierszyk p.t.:
    • aard Dziękuję Wam, Surrealiści! 20.11.02, 14:00
      Dziękuję Wam Wszystkim pięknie i gorąco za to że jesteście! Za to, że zawsze na
      Wątku można nowe intelektów Waszych race spotkać i się w nich zaczytać na jeden
      (k)rok. Nawet nie wiecie jak Wy, Wasze posty i samo Wasze Istnienie (które
      przekułem w swoje posty) pozwoliły mi się podnieść z dołka, w którym
      zaklinowałem się uszami dziś rano. Teraz to już przeszłość, która (dzięki WAM!)
      nie wróci.
      Dlatego Vivat Uniwersytet Medyczny!
    • aard Bezimienny, wystawiam Ci kota (slowed replay) 20.11.02, 15:05
      CCzzyy mmaasszz CChhyyżżeeggoo ii SSookkoołłaa,, bbyy CCii ggoo
      ppooggoonniiłłyy ii nniieezzaawwooddnnąą SSaanngguusszzóówwkkęę,, bbyy mmuu
      mmiięęddzzyy oocczzyy wwppaakkoowwaaćć kkaawwaałłeekk oołłoowwiiuu oo
      mmaassiiee 3200 μg?

      Doceńcie, panie Docencie!
    • aard Czekając na Bezimiennegodota 20.11.02, 16:24
      Skoro już 16.16 minęła, a postu nr 1616 ze strony name_no ani widu, to nie
      czekając dłużej wklejam dzisiejszą pogawędkę z Ziedrzcem. A oto:


      Ziedrzec (14:39)
      witka
      aard (14:40)
      rózga
      Ziedrzec (14:41)
      róży bakcyl
      aard (14:41)
      boży robal
      Ziedrzec (14:42)
      robotnik automatyczny Wiesław
      aard (14:42)
      drona jedynego Borga
      Ziedrzec (14:43)
      droga uciekła mu spod stóp... potknął się o siebie samego....
      Ziedrzec (14:44)
      więc to TAK powstają kamienie?
      aard (14:44)
      owszem, o ile są toczące się
      Ziedrzec (14:44)
      spotyka się w Bronxie Syzyf z Edypem
      Ziedrzec (14:44)
      "yo, rolling stone" ... Yo. motherfucker"
      aard (14:45)
      i umawiają się na rand-z-Ewu. Pytanie, czyja matka cierpi na anorgazmię, a
      czyja ma na imię Ewa?
      Ziedrzec (14:46)
      Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra, rzekł Aforyst Skonopi i
      zdjąłsuperpowiększające okulary wizyjne, zakładane jedynie w tej właśnie,
      szczególnej acz cyklicznie powtarzającej się sytuacji...
      aard (14:48)
      po czym podjął Goddessę za nogi w miejcu gdzie stykają się one z ową częścią
      ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
      Ziedrzec (14:49)
      "Stefo, droga..." - bąknął pomięszany...
      aard (14:49)
      "Aleś namieszał" - zbeształa go swoją drogą Hrabina
      Ziedrzec (14:50)
      Aforyst obrócił się na pięcie i milczał srodze, jakże malowniczy w swym dzianym
      paltociku z anyżu
      aard (14:51)
      a ona nuże pod nożyny go pojęła i poczęła tymi słowy:...
      Ziedrzec (14:52)
      "wyspęźlił barnaś spiglaczny matrąg,
      Ziedrzec (14:52)
      kwirynalizmów pakością zmiałych...
      Ziedrzec (14:52)
      zaszklim wylazłych, znojaźń zawziałych,
      Ziedrzec (14:52)
      na pieczaławia trugmaczy kapłąg"
      Ziedrzec (14:52)
      oto gmiławi:
      aard (14:54)
      nowosyl ogizmamisięwy powiadają cczyniłajes zewiek szymzamie szan iewgł owieje
      go.
      Ziedrzec (14:56)
      i głowa swawolna (jako barom jakowaś) puchła w międzykresiu w to stojące w
      oddali zdanie:"WYJAŹŃ< ZAJAŹŃ" ... czekali na ni
      aard (14:56)
      ch, ale nikt nie zajarzył jarzeniówki, więc...
      Ziedrzec (14:57)
      mrok odpowiedział lepką gęstwą zapowiedzi... kurzaw... koni...
      aard (14:57)
      i patrząc, że nań nawet mucha marna się nie goni....
      Ziedrzec (14:58)
      odszedł tak, jak przybyłej
      aard (14:59)
      byle jak najszybciej
      aard (14:59)
      koniec i bomba, a kto czytał ten żaba!
      Ziedrzec (14:59)
      do jutra- zabrzmi zaraz potem, do jutra,
      aard (15:00)
      zawsze mam ochotę
      Ziedrzec (15:00)
      czujesz sprawy.
      Ziedrzec (15:00)
      ciesze sie,
      Ziedrzec (15:00)
      przyjedz do Lublina
      aard (15:00)
      gdyby choć tam mieszkała ma dziewczyna
      Ziedrzec (15:00)
      zielonkawego
      aard (15:00)
      to godzi w moje ego
      Ziedrzec (15:00)
      Moja kochannna... Marija Juanna
      aard (15:00)
      jakiż powód mej wizyty?
      Ziedrzec (15:01)
      poznasz surdadaistów trzech.
      Ziedrzec (15:01)
      zrobi sie coś - sztukę moż jakąś albo i film
      Ziedrzec (15:01)
      ale to potem,
      aard (15:01)
      a najpierw flaszkę?
      Ziedrzec (15:01)
      a na razie -
      Ziedrzec (15:01)
      szykuj nie zrealizowane pomysły,
      aard (15:02)

      Ziedrzec (15:02)
      spoczko, piję jak bóbr
      aard (15:02)
      qpa tego (mięci)
      Ziedrzec (15:02)
      trzym się spadam do mojego muchomora.
      Ziedrzec (15:02)
      bo już na mnie, przyszła pora
      aard (15:06)
      byleby nie para (buch)
      aard (15:06)
      boby o Tobie zaginął słuch
      aard (15:07)
      papatalski aard
    • pijaw Mało znane życiorysy pijawa cz. III 20.11.02, 22:44
      Janek Poranek.
      Urodził się o 4:17 czasu popółnocnokoziowolskiego. Pierwszą osoba, która ujrzał
      bł Nocny Marek, który właśnie zamierzał kłaść się spać, ale nie mógł, gdyż po
      dokwaterowaniu rodziców Janka dzielił z nimi łoże (on za dnia, oni nocą), a to
      dlatego, że nie ma to jak rodzić we własnym -w połowie - łóżku. A po połowach
      można wrócić na sniadanko, jak robił to co rano Jan ojciec Janka, który
      wyruszał o 3:14 nad pobliski kanałek "moczyć kije" jak mawiał. A kije miał dwa
      i to spore i wszyscy mu ich zazdrościli. A baby z koła Ghost_budyń Chwiejskich
      najbardziej kijów tych zazdrościły Jance Janowej matce Janka. I rósł Janek
      wstając przed wschodem, o wschodzie jadł lunch, z kurami spać chodził i gdy
      dorósł, w świat wyruszył szeroki za chlebem na wschód. A że chleba po drodze
      nie znalazł, bo szedł lasami, gdzie piekarni nie budują, za to z głodu nie
      padł, bo zatrudniał się przy montażu maszyn spalinowych w leśnych stanicach
      zwanych nie wiedzeć czemu przez ich właścicieli bardzo
      romantycznie "dziuplami". Doszedł tak Janek na kraj świata i chciał już
      zawrócić, a nawet obrócił się i zdębiał: Za nim, w miejscu, gdzie jak się
      domyślał znika słonko po wschodzie, lśniła wielka czerwona kula przypominająca
      ranne słońce... Zapłakał JAnek nad tą krwawą rzezią i płakał tak noc całą
      tęsknym wzrokiem w ciemne niebo wpatrzony i jakież było jego zdumienie i radość
      wielka, gdy nad ranem ciepły, znajomy promień w plecy go uderzył. Tak to Janek
      zapoznał się z odwiecznym prawem natury: "nic w przyrodzie nie ginie". Tak, tak
      pokiwał głową Janek wspominając sterty drzwi, masek, kół i szyb w przytulnych
      dziuplach leśnych ludzi jak zwał Rębałę i jego Kamratów. Z zapałem więc pobiegł
      się tym odkryciem ze światem podzielić. Wpadł więc do pierwszej knajpy
      przydrożnej i wte pędy o nieginięciu w przyrodzie opowiadać... Ludziska się
      gapią jak na dekla jakiego, więc moze nie kapują psubraty. Jął więc Janek
      przykładami teorię popierać, a że dziuple i kanałek znał jedynie, te pierwsze
      mu jak ulał pasowały... Ludziska słuchać jęli z zainteresowaniem, a gdy emocje
      sięgnęły zenitu ludzie zabrali Janka i ruszyli do lasu. Białe noce nastały gdy
      dziuple płonęły ale nikt dachu nad głową nie stracił, bo Kamraci nowy,
      murowany, bezpieczny, z kratami w oknach dom w ajencję dostali. Dostał się on
      także Jankowi, który traktował Kamratów jak braci, więc ich rozdzielać nie
      chciano. I tak oto znów Janek szczęśliwe dzieciństwo wspomina, gdyż budzą ich o
      4:30, o szóstej juz wyruszają nad kanałek wybierać szlam...

      Pijaw_poranny
    • szprota1 Zaś Mistrz Zamek skazał skazku... 20.11.02, 23:40
      Zapis rozmowy sprzed kilku dni Frateressy Szproty z Wielkim Mistrzem Zamkiem:
      Szprota (12:29)
      ech te grzybki
      zamek (12:29)
      ano właśnie
      zamek (12:29)
      a propos - tak często się mówi "właśnie", a czy ktoś kiedyś choćby jedną właśnię widział
      Szprota (12:30)
      ja widuję, mieszkają obok w bloku
      zamek (12:30)
      duże są? kolorowe?
      Szprota (12:31)
      nie, raczej szare i często podpite
      zamek (12:31)
      to nieciekawe właśnie
      zamek (12:31)
      a właśnie to tylko samiczki, czy samczyki też bywają?
      Szprota (12:32)
      czy ja wiem, to dość pokomplikowane właśne
      Szprota (12:32)
      wydaje mi się że płeć jest opcjonalna
      zamek (12:32)
      a pierzate czy gładkie?
      Szprota (12:32)
      takie trochę nastroszone
      zamek (12:33)
      właśnie tak sobie wyobrażałem właśnie
      Szprota (12:33)
      takie niejednoznaczne jakieś
      zamek (12:34)
      a po co miałyby być jednoznaczne?
      zamek (12:34)
      i czy to ma znaczenie, czy idzie właśń czy właśnia?
      Szprota (12:35)
      moim zdaniem nie ma, ale ludziom prostolinijnym może to przeszkadzać
      Szprota (12:35)
      ale ja jestem krzywolinijna (zwłaszcza dzisiaj)
      zamek (12:35)
      a ja w ogóle nie jestem linijny
      Szprota (12:36)
      raczej bryłowaty
      zamek (12:36)
      a to prędzej - i z wieżyczką
      Szprota (12:36)
      wieżyczka obowiązkowo
      zamek (12:37)
      ale obrys tez mam krzywolinijny
      zamek (12:37)
      jak to tak bez wieżyczki no nie można, tak do Pań...
      Szprota (12:37)
      no nie, bez wieżyczki nie uchodzi
      zamek (12:37)
      Panie Jerzy, czy Pan wierzy,
      że na wieży gniazdo jeży?
      Szprota (12:38)
      (niemytych oczywiście)
      zamek (12:38)
      mytejeżeniemyjemy
      Szprota (12:39)
      a jeże bieżą do wierzy...
      zamek (12:39)
      do Wierzynka
      zamek (12:39)
      Wieżątko i Wierzynek
      Szprota (12:39)
      dobrana para
      zamek (12:40)
      napara jak mówisz, że dobra...
      Szprota (12:42)
      szprota_dumna_z_siebie
      zamek (12:43)
      i_bardzo_słusznie_a_nawet_rzekłbym_że_szprotnie
      Szprota (12:43)
      i bynajmniej nie szpetnie
      zamek (12:43)
      ależ bynajmniej - za to szprytnie
      Szprota (12:44)
      i szczwanie?
      zamek (12:44)
      szczwanie i szczawnie
      Szprota (12:45)
      A Holly umiera ostrożnie
      zamek (12:45)
      jejku, ocalić go trza
      Szprota (12:46)
      ocalam całkiem
      zamek (12:46)
      całek do ocalania bardzo dobrym jest
      Szprota (12:47)
      no, a i silnia pomaga
      zamek (12:47)
      silnia silnią, ale co całek w jeden i drugi policzek, to nic nie zastąpi...
      Szprota (13:01)
      ech, ech...
      zamek (13:02)
      to już 2 echy, a jeśli to parka, to są szanse na eszki
      Szprota (13:02)
      i eszątka
      Szprota (13:03)
      ewszątka są małe i puchate
      zamek (13:03)
      wieżątka i eszątka
      zamek (13:04)
      a wieżątka takie bardziej spiczaste
      Szprota (13:04)
      o, a ja mam eszątko! siedzi u mnie na monitorze
      zamek (13:04)
      samo przyszło?
      Szprota (13:04)
      tak!
      zamek (13:05)
      u mnie były 2 wczoraj rano, ale króciutko
      Szprota (13:05)
      a to chce się chyba zadomowić
      zamek (13:06)
      wije gniazdko?
      Szprota (13:06)
      własciwie nie, siedzi i patrzy sympatycznie
      zamek (13:06)
      wyciągnęło ze ściany i wije?
      zamek (13:06)
      bo eszątka są bardzo sympatyczne z założenia
      Szprota (13:07)
      ja mu dam! tam jest wpięta moja karta sieciowa!
      zamek (13:07)
      to je weź delikatnie za łapki i przestaw z dala od ściany
      Szprota (13:08)
      już
      zamek (13:08)
      co robi?
      Szprota (13:08)
      uciekło pod kołdrę
      zamek (13:09)
      uważaj, bo Ci może piórka podbierać
      Szprota (13:09)
      kiedy ja mam wełnianą
      zamek (13:10)
      a to lepiej, zaraz zobaczysz, że wyjdzie w paletku
      Szprota (13:10)
      faktycznie! ale się potargało eszątko
      zamek (13:11)
      poczesać trzeba - one to lubią też
      Szprota (13:11)
      ale śmiesznie mruczy!
      zamek (13:13)
      moje wczoraj gwizdały
      Szprota (13:13)
      a melodyjnie chociaż?
      zamek (13:14)
      całkiem ładnie, chyba Beethovena, ale nie poznałem
      Szprota (13:14)
      zamq, ty byś nie poznał
      zamek (13:15)
      byłem wczoraj trochę podekscytowany i nie poznawałem Beethovena
      Szprota (13:15)
      no był nie do poznania, to prawda
      zamek (13:15)
      przeszedł koło mnie, a ja nic
      Szprota (13:17)
      a bo ten Beethoven naparawde był jakiś dziwny
      zamek (13:17)
      taki zielony, jak nigdy
      Szprota (13:18)
      i jakiś taki nieobecny
      zamek (13:18)
      tak, może coś komponował akurat
      zamek (13:19)
      może mu się tak robi, jak komponuje
      Szprota (13:19)
      możliwe, jak mi się coś do pisania urodzi, to tak miewam
      zamek (13:20)
      ja też, ale mnie się robi żółto w brązowy rzucik
      Szprota (13:21)
      o? mnie raczej w zieleń wpada
      zamek (13:21)
      też wolałbym w zieleń, ale Bozia nie dała
      Szprota (13:22)
      o, to trzeba pana Bozię opyszczyć za to
      zamek (13:22)
      poniekąd, a nawet po kolana
      Szprota (13:22)
      czyje? boskie czy swieckie?
      zamek (13:23)
      bozieńskie
      Szprota (13:24)
      o, to owłosione
      zamek (13:24)
      trudno, włosy się w parkiet wkręcą
      Szprota (13:24)
      może nie? krótkie są
      zamek (13:25)
      to może ze skórą zostać
      Szprota (13:25)
      skóra na parkiecie szaleje
      zamek (13:26)
      bo to jest Super Kóra
      Szprota (13:26)
      Kóra z kórnika w curry?
      • szprota1 PAINopijawątek 21.11.02, 00:00
        Post o północy: jak PAIN czyli motloh z Pijawem GGadali
        PAIN (20:45)
        no to zes dostal moja paskudna facjate hehehe
        Pijaw (20:45)
        nawet otwiera się cosik...
        Pijaw (20:45)
        na razie widze lampę..
        Pijaw (20:45)
        Lampę widze...
        Pijaw (20:47)
        o! ciekawe... a gdzie ta paskudna facjata?
        PAIN(20:48)
        w zamku, czeka na swojego ksiemcia
        PAIN(20:48)
        hehe
        PAIN(20:49)
        a szprota wybyla na dyma...
        PAIN(20:49)
        z fajki
        Pijaw (20:50)
        Szprotka zadumana
        Pijaw (20:50)
        dymiona
        PAIN(20:50)
        zadzumiona
        Pijaw (20:50)
        Dymna
        Pijaw (20:50)
        Dumna, że zadymiona
        PAIN(20:50)
        dymana?
        Pijaw (20:51)
        łojciec zadzumionych (Szprotek)
        Pijaw (20:51)
        dynama
        PAIN(20:51)
        dymane dynamo
        PAIN(20:52)
        elektrofilia?
        Pijaw (20:53)
        elektrofilia jako sposób na kryzys paliwowy
        PAIN(20:53)
        ale to tego, sila tarcia da nam prunt?
        Szprota (20:53)
        grunt to prunt
        Pijaw (20:54)
        siła natarcia
        PAIN(20:54)
        dobra pijawie, ja zmykam ciac komara (na plajsterki), narka
        Pijaw (20:55)
        A skond Ty wziąłeś o tej porze roku komarki? U mnie wsje wyginęły... I nie ma czego ciąc...
    • aard Dobaarda - rozkład jazdy 21.11.02, 09:42
      Poranek kojota
      Dzień świstaka
      Wieczór Trzech Króli
      Noc Walpurgii

      Kilka miesięcy takiego harmonogramu co dzień i pozostaje

      Sanatorium pod klepsydrą lub
      Szpital na (dalekich) peryferiach.
      • pijaw Więc piszę TU. 21.11.02, 19:59
        Skoro już twe nogi w surrealne wlazły progi, to czemuż to nie został po Tobie
        ślad zakręcony, abyś mógł potem pochwalić się światu, że Twa ynteligencja
        wielka yest i tekst na każdy temat, również odrealniony potrafisz z rękawa
        swych szarych komórek wysypać na ziemię przez Cię ugorem zwaną by pokazać nam
        prostaczkom WZÓR naśladowania godny acz niedościgły? Wtedy Byś zasłużył u mnie
        na wieczne oklaski i kaganek w beczce śmiechu od święta, a Twa wyższość i posty
        politowania pełne byłyby uzasadnione. Gdyż dla mnie podziewu godny jest
        Picasso - gardził realnymi środkami wyrazu, lecz malować realne portrety umiał
        wspaniale. Ale po prostu nie chciał. Bardzo trudną sztuką jest krytykować (w
        sposób sensowny i/lub konstruktywny), gdy samemu sie lepiej nie potrafi czegoś
        stworzyć. A już krytykować w ogóle nie sposób, gdy danego tematu nie rozumie
        się w ogóle i z powodu ignorancji swej w pożałowania godne pieniactwo popada
        się.
        "I idiota zrozumie wielkie dzieło. Lecz jakże inaczej!" S. J. Lec

        pijaw_TUpisak
        • aard Brawo Pijawie 21.11.02, 20:27
          Sam bym się w życiu lepiej nie obronił - chylę czoła przed potęgą umysłu. A pan
          M.W. może nas cmoknąć w surreal. Byle ze ślinką, bo Światak lubi wilgoć...
            • aard Dziękuję i przyjmuję 22.11.02, 10:21
              pijaw napisał:

              > Ramię swe w klawikord zbrojne na kazde zawołanie we Fratra Znamienitego
              obronie oddaję.
              >
              > Pijaw_oddany

              Wszyscy wczoraj dzielnie stawali, oprócz naczelnego (rumieniec wstydu), więc
              dzięki Wam o dzięki Zbrojni Kumotrzy i Szlachetne Wiasty. Niech słodki śpiew
              Świataka i hurys Jego z Wami będzie na wieki.
    • yavorius O jej 21.11.02, 21:54
      Nie wiem, co tu się dzieje. Skąd się to wszystko wzięło i czemu. Jedno jest
      pewne: jutro mój tekst w Fabryce!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka