Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

      • pijaw T. Rębacz 22.11.02, 19:57
        Chyba kiepsko spisałeś, powinno być:
        "Tu leży T.Rębacz..."
        Teofil Rębajło, zwany Rębaczem był w piętnastym wieku postrachem dziewic i
        ówczesnych fast-foodów jarmarcznych oferujących fasolę w podpłomykach i
        nadgniłą cebulę.

        Pijaw_timetraveler
    • pijaw Cytaty zza kraty.(UWAGA!Obrzydliwość statystyczna) 23.11.02, 23:58
      Wygrzebałem w swojej biblioteczce książkę, której jeszcze nie czytałem (w
      spadku po dziadku) i wiele fragmentów nadaje się na niniejszy wontek, więc aby
      cytat nie zginął w dziejów pomroce i pomruce kociąt, chciałbym go (a jak się
      trafią następne to je również) uwiecznić po czasy wsze i łupieżowe.

      No więc leci cytacik, TAK JAK UPRZEDZAŁEM - OBRZYDLIWY:

      "Weźmy np. ludzkie produkty wydalnicze. Człowiek obcina paznokcie średnio co 2
      tygodnie. Wszystkie ścinki ważą razem ok. 1grama. Rocznie oznacza to 20gramów.
      przez 50 lat daje to kilogram! Dla ludności w liczbie 10 mln. daje to dziesięć
      milionów kilogramów! A dla całej ludności świata, obliczane na sto lat,
      powoduje zgrubienie powierzchni ziemi o 0,0002 milimetra. Albo to: człowiek
      wydziela plus minus 30 gramów smarków dziennie. Razy 365 dni = 10950g, tj. ok.
      11kg. Dla 10 milionów ludzi daje to ponad 100 tys. ton smarków rocznie. Do
      czegóż to prowadzi? A nie policzylismy jeszcze flegmy: jeśli porcja flegmy waży
      5g, i przyjmując 100 flegm rocznie na człowieka - każdy czasem ma katar - daje
      to pół kilograma flegmy rocznie na głowę. Dodajmy to, obliczone dla 10 mln.
      ludzi, do smarków, a otrzymamy w sumie 100 500 000 kg rocznie. Ale na sto lat,
      czy przez stulecie, daje to 100500000000kg, a dla całej ludnosci świata w tym
      okresie 1005000000000kg smarków i śluzu. Przy tylko 1kg kału dziennie na
      człowieka otrzymujemy astronomiczną ilość 300 000 000 000kg rocznie albo też 30
      000 000 000 000kg na stulecie. Nie biorąc nawet pod uwagę innych substancji
      wydalniczych(...)"

      Statystyka jest bezduszna.

      P.S. Książka została napisana w 1966 roku, więc prosze ten fakt wziąć pod uwagę
      przy ocenie powyższych wyników i ekstarpolować je na dziń dzisiejszy przyjmując
      obecną liczbę mieszkańców globu. Z daty tej wynika również to, ze wg naszego
      prawa mogę ją cytować bez zgody autora, gdyż jego prawa z tytułu praw
      autorskich już wygasły.

      Pijaw_statystycznie_zasmarkany_od_góry_do_dołu_:(
    • pijaw Cytaty za krawaty (heh, znalazłem koleny) 24.11.02, 00:08
      Ten nadaje się prawie na sygnaturkę:

      " Ludzie w mieszkaniach z centralnym ogrzewaniem leżą wyciągnięci, z
      rozpoztartymi ramonami, jak wierni uczniowie Chrystusa. Nie podciągają juz
      kołder do uszu ani nie naciągają ich na tył głowy (co jest nie tyle
      zabezpieczeniem przed chłodem, lecz ochroną przed niebezpieczeństwem, przed
      uderzeniem pałką lub siekierą w tył głowy, w kark)"

      No i pięknie. Ja naciągam kołdrę na kark. Robiłem to, bo nie lubię jak mi
      ciągnie chłód po szyji w nocy. Teraz wiem, że w nocy nic mi nie "ciągnie",
      tylko stoi nade mną z tasakiem...

      Pijaw_zbyt_przerażony_by_odchylić_kołdrę
    • pijaw A u mnie po staremu. 24.11.02, 00:32
      Kapcie miały wolne, więc prowizoryczna adaptacja kozaczków do roli klapek
      kąpielowych wypadła niekorzystnie na rzecz baranka, z którego sierści zostały
      zrobione, aż się delfin przestraszył i w koncie wanny zaszył. A Foki wyjadły
      całą sałatkę z tuńczyka. i teraz jest pusty tuńczyk bez sałatki. Co ja do niego
      włożę? Niebożę? Spróbowałem. Niebożę sie nie mieści. Widziałem na mieście
      kapcie. Były w ZOO teraz idą do kina. Zdjęcia z gazety uciekły na widok mojego
      drugiego sniadania, w którym niezidentyfikowane bliżej proteiny pochodzenia
      zwierzęcego uformowały na lisciach sałaty szyk obronny przed ketchupem.
      Dołożyłem cytrynę. Jeden zero dla protein. Witaminy w odwrocie. Poszedłem po
      musztardę. Remis. Ale za to wydzieliła się gorczyca. Zebrałem nożem do
      słoiczka. Zawsze się może przydać do rosołu. Ostatnio makaron nie pozwalał mi
      na podniesienie łyżki z tależa. Użyłem noża. Jak na czarną polewke trochę
      wodnisty ten rosół, ale wygląd ma rasowej pomidorówki. Ciekawe co słychać w
      lodówce. odkąd wstawione tam tydzień temu nóżki w galarecie otrząsnęły się z
      galarety, teraz na zmianę trzymają drzwi od środka. Na domiar złego, zabrały ze
      sobą światło. Kończę, bo muszę wyrzucić szopa i zawołać szynszyla. Ostatnio
      szop miał wakacje i zamienili się z szynszylem na lokale. Nie mogę znieść, gdy
      ktoś po nocy wywala mi wszystkie ubrania z szafy, bo nie ma już nic do prania.
      Szynszyl tnie komara jak suseł. Bobranoc.

      Pijaw_po_staremu
    • pijaw Mocne pijawów rozmowy. 24.11.02, 00:46
      Skond sie więły powyższe wontki (podsłuchane u pijawów):

      "pijaw:
      Cśśś... Chyba jesteśmy sami...
      pijaw:
      Chyba tak... Cicho tu jakoś...
      pijaw:
      to może walniemy parę postów aby nabić statystykę na wontku?
      pijaw:
      możebyć. Jak statystycznie to statystycznie. Wal waść statystyki.
      pijaw:
      dobra. A ty coś o naszym mieszkanku może?
      pijaw:
      może coś dołoże
      pijaw:
      wtedy nie daj Boże
      pijaw:
      daj nieboże
      pijaw:
      i załóż obroże
      pijaw:
      w oborze
      pijaw:
      na naroże
      pijaw:
      o ile w dobrym humorze
      pijaw:
      jak to zwykle w taborze
      pijaw:
      gdy rusza nad morze
      pijaw:
      po torze
      pijaw:
      potworze
      pijaw:
      w kolorze
      pijaw:
      w paski
      pijaw:
      nie zmienija rymu bo ci przyłoże
      pijaw:
      wreszcie uda ci się może
      pijaw:
      ŁUP!!
      pijaw:
      ŁAP!!
      pijaw:
      PIŁ!!

      !@!#!@$$#^@@%$#^!#$**)><?@)!@!@$)!~!@(#@@#%_^()_"{:!!
      #$(#@@%+_^%!((~+@$+(%_%}":{%$#^(%!~!)#!()$(!!!!#)+_$(!(!"

      <KURTYNA>

      pijaw_podsłuchujacy_pijawy
    • pijaw Surealistyczna Wawa 24.11.02, 12:03
      Jakie widoczki rodem z filmu Barei można znaleźć na warszawskich ulicach?
      Zapraszam do przejrzenia wontku (link ponizej). Myślałem, czy by nie wybrać
      kilku przykładów, ale to dosyć żmudna robota, a wpisy są krótkie, więc każdy
      chyba sam znajdzie te niezłe rodzynki.
      Dla zachęty dodam, że jedno z moich ulubionych, to:

      "Kolejnym dziwnym widokiem jest zakończenie ścieżki rowerowej na stacji
      benzynowej ( Pola mokotowskie koło GUS)."

      A teraz link:

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=51&w=3420736
      Pijaw_z_wawy_właśnie
    • pijaw Traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa 24.11.02, 21:23
      Koło mojego bloku powtaje ścieszka rowerowa. Powróciły więc wspomnienia z
      dzieciństwa, gdy uczyłem się dopiero jeździć na tym wspaniałym jednośladzie. A
      było to tak:

      Jestem juz duży. Mogę jeździć bez dodatkowych kółek. No to ruszam. Kurka, ale
      chybocze. Odpycham się nogami. Z tyłu tata popychamocno siodełko. Ruszam z
      kopyta. Tata krzyczy: "Łap równowagę!!". Rowerek wykonuje parę dziwnych
      ewolucji i lądujemy na trawniku. Dobrze, że psy nic tu nie zostawiły. Tata
      podbiega i pyta: "Czemu rozglądasz się wszędzie, tylko nie patrzysz przed
      siebie?". "Tata, bo ja nigdzie nie widziałem tego czegoś czego się miałem
      łapać!!! Ja nie wiem co to ta równowaga!!!"

      Tak było. Mama miała wiecej cierpliwości.

      Dziś na rowerze jeżdzę sporadycznie bo od paru lat nie posiadam (głównie
      miejsca, gdzie mógłbym go trzymać :) ). Loobię komunikację zbiorową. Dostarcza
      tylu wrażeń. A gdy wrażeń brak, mozna w spokoju poczytać przez te półtorej
      godzinki w drodze do pracy (tak, tak, mam ok. 50km do roboty :( ). Ale zdaję po
      trochu prawko, więc może własne 4 kółka? Tylko gdzie ja bedę czytał??

      Pijaw_wspomniany
      • hollygodtrousers ja też miałem traumę a co! 25.11.02, 16:48
        Dawno, dawno temu kiedy byłem jeszcze małym dobrze zapowiadającym się geniuszkiem a rodzice straszyli mnie agresywntmni kosmitami czychającymi na mój potencjał umysłowy pod karzdym osikanym przez psa kamieniem, mieszkałem w lesie na odludziu. Jak łatwo się domyślić miałem przez to pod górkę do szkoły (efekt to pogarda dla ortografii[często nie uświadomiona]). Nie dość że pod górkę to jeszcze daleko. Umiałem już jeździć rowerkiem i chciałem dojeżdżać do budy tymże ale go nie miałem. A raczej miałem "pelikana", z którego śmiali się moi koledzy. Chciałem mieć BMX'a ale tatuś uznali, że potrzeba mi czegoś leprzego więc kupili kolarkę. Problem polegał na tym, iż byłem mały i nie dosięgałem do pedałów więc nie mogłem jeździć. Nadal jeździłem "pelikanem" a kolarką tatuś jeździli.
        A koledzy jak się śmiali tak się śmieją nadal potwory w ludzkiej skórze, świnie obrzydłe żulebagiennewgromnicęszarpanekijimnamomogramzłotemchaftowany............
        --
        Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
      • hollygodtrousers ja też miałem traumę a co! 25.11.02, 16:50
        Dawno, dawno temu kiedy byłem jeszcze małym dobrze zapowiadającym się geniuszkiem a rodzice straszyli mnie agresywntmni kosmitami czychającymi na mój potencjał umysłowy pod karzdym osikanym przez psa kamieniem, mieszkałem w lesie na odludziu. Jak łatwo się domyślić miałem przez to pod górkę do szkoły (efekt to pogarda dla ortografii[często nie uświadomiona]). Nie dość że pod górkę to jeszcze daleko. Umiałem już jeździć rowerkiem i chciałem dojeżdżać do budy tymże ale go nie miałem. A raczej miałem "pelikana", z którego śmiali się moi koledzy. Chciałem mieć BMX'a ale tatuś uznali, że potrzeba mi czegoś leprzego więc kupili kolarkę. Problem polegał na tym, iż byłem mały i nie dosięgałem do pedałów więc nie mogłem jeździć. Nadal jeździłem "pelikanem" a kolarką tatuś jeździli.
        A koledzy jak się śmiali tak się śmieją nadal potwory w ludzkiej skórze, świnie obrzydłe żulebagiennewgromnicęszarpanekijimnamomogramzłotemchaftowany............
        --
        Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
    • pijaw Nagonka na wenę. 24.11.02, 21:59
      Pisze i piszę a wena na wenus odpływa siadając okrakiem na księzycowych
      promieniach. Za Szprotki radą zamknąłem więc okno, zasłony zasłoniłem, słonie
      zafortepianiłem, za ogon wene chwyciłem i do ucha nakrzyczałem, aż jej w piety
      poszło, czyli nigdzie, bo jak się ogon ma to pięty zbędne są. No to
      nakrzyczałem raz drugi i tym razem do łba pustego dotarło, więc mam wenę
      zpowrotem, ale głuchą jakąś, więc niewiele przydatną :(

      pijaw_bez_weny
    • pijaw Podbijanie na ekranie 25.11.02, 00:27
      Podbijanie podbijakiem podpitych niedobitków podbojów podmorskich przybojów.
      Sam na wontku cały kwik-end zfixowałem i zostane zupką knorra.

      pijaw_fix_do_mięsa_kurzego

      P.S.
      Trzeba wyrtrzeć kurze. Zasmarkała się. Podajcie papier.
        • aard Sokół na WSie!! Nareszcie! 26.11.02, 10:57
          Sokole, Ty nad poziomy i poziomki z Dęblina wylatuj. Reszką się nie potocz w
          kąt nasz, Orzełku, tylko wzbij się na wyżyny grześnego intelektu i warcz do
          taktu temu motoru. Totaktototaktototaktototak...
          Tu ten cham,on właśnie zostawił mi na drodze swoją piramidę. Pyra mi dał i
          chce, żebym go obra(bowa)ł ze skórki i komórki. A mi to chondrium na co? Nie
          potrzeb mi nie staje, jeno możliwości ich spał niania.

          --
          Zwierz zlał puchary

          Światak noster, qui in coelis es
          Sanctificetur nomen Tuum
          Veniat regnum Tuum
          Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
    • szprota1 Szprota w obroży ze śledziem na smyczy 25.11.02, 00:39
      Gors uwięziony w gorsecie, wykwintnie kwękam i kwilę przez chwilę. Śledź śledzi sądy kosmiczne i ziemskie wokandy. W Grandce ciągle grandy, ktoś wyfębił granty. A graty wynieść do przedpokoju. Nacisnąć ctrl enter. Program nie odpowiada. Zamnknij okno przy zakończeniu. Przez okno wpadła strzyga i wylizała wszystkie litery N z klawiatury....
      --
      Rezerwat Utopia


      LiveLong&Prosper
      • aric Kolosalne skutki nieobecności 25.11.02, 10:16
        W mojej głowie tkwi taka mysl: dlaczego jestem nieobecny?
        W mojej głowie budzą się podejrzenia, że jestem nieobecny z lenistwa. Moja
        głowa nie chce, abym przestał sie lenić. A raczej nie chciała, bo zmieniłem
        głowę. Wczoraj. Wczoraj wstałem z łóżka, a ta z miejsca zaczęła mnie boleć,
        mówię do niej, zapcham cie prochami to sie uspokoisz, a ona mi tylko szumi i
        szumi, więc wziąłem maszynke do krojenia mięsa, ustawiłem na odpowiednią
        szerokość i ciąłem, było fajnie, nagle jak reką odjął, zapadła ciemnośc i
        błogoś. Nagle błysnęło, nagle huknęło i usłyszałem jak żona do mnie mówi
        przestań chrapać, obódź się wreszcie i zrób mi sniadanie. I wstałęm i zrobiłem
        sniadanie, a moja nowa głowa już nie była leniwa. Teraz mam troche jakby więcej
        pomysłów. A może wciąż bredzę przez sen.
        --
        Pozdrawia aric
        ***
        Niemyte Jeże
        ***
        Jutro bedzie dzień.
        Jak co dzień.
        Dzień Świataka.
    • eyemakk Przypowieść o drewnianej kratce od konfesjonału. 25.11.02, 20:34
      Był sobie raz ksiądz proboszcz. Pewnego razu wyszedł na grzyby i wrócił z
      Rydzykiem. Niestety to była ostatnia pozytywna rzecz, jaka się słudze Bozemu
      przytrafiła tego feralnego dnia.
      Niestety gdy proboszcz był na grzybach, jego wikary pojechał do miasta we
      wiadomym celu i niestety kościół pozostał tylko pod opieką dziadka kościelnego,
      który usnał modląc się. W międzyczasie dwóch zamaskowanych mężczyzn średniej
      budowy ciała weszło do kościoła i wyniosło stamtąd konfesjonał w celu
      zarobkowym (byli to upośledzeni umysłowo mieszkańcy sasiedniej wsi, którzy
      myśleli że za konfesjonał dostana najwięcej).
      Gdy proboszcz z Rydzykiem wrócili a wikary ze spotkania też, to zobaczyli że
      dziadek kościelny lamentuje (olaboga) a konfesjonału jak był, tak go niema.

      Dwa kilometry dalej Zenek i Tadek doznali iluminacji. Objawił się im św. Piotr
      i orzekł, że za rzeczony konfesjonał dostaną 5 złotych w swojej wsi (i to tylko
      od Mariana F.) 6 złotych w pobliskim Człuchowie i maksymalnie 10 złotych w
      Warszawie. Najwyzsza cena to 45 euro, niestety w hiszpańskim miasteczku L'Alfas
      del Pi, w którym akurat takze ukradli konfesjonał (gdzie św. Piotr objawił się
      chwile wcześniej i oznajmił Jose i Luisowi że najwyższą cenę dostaną za niego w
      pewnej polskiej wiosce...) Tadek i Zenek wkurzyli się.

      Odnieśli konfesjonał i ukorzyli się przed proboszczem i wikarym, który nie miał
      litości (dla zupełnie kogoś innego, kogoś z miasta i kogoś młodego i płci
      żeńskiej, ale to zupełnie inna biologia... znaczy się, historia). Musieli od
      tej pory sprzątać w kościele i pilnować dziadka, by nie spał. A gdy pięć lat
      później, w roku 2007, dziad kościelny umarł we śnie, Zenek i Tadek zostali jego
      następcami w Dwóch Osobach.

      I polerowali kratkę od konfesjonału jak swoją.

      PS. A wikary odszedł i wziął ślub i został protestantem. W końcu byliśmy już w
      Unii, hehe! Tylko te jego praktyki... A, co tam! Raz się żyje!





      --
      "Demony nie mogą manifestować się w naszej rzeczywistości inaczej niż poprzez
      zdarzenia przypadkowe. One zawsze chowają się za brzytwą Ockhama..."
      • aard Przypowieść o drewnianej kratce-zakąszenie(niezb.) 26.11.02, 11:10
        eyemakk napisał:

        > ...A gdy pięć lat
        > później, w roku 2007, dziad kościelny umarł we śnie, Zenek i Tadek zostali
        jego
        >
        > następcami w Dwóch Osobach.
        >
        > I polerowali kratkę od konfesjonału jak swoją.
        >
        > PS. A wikary odszedł i wziął ślub i został protestantem. W końcu byliśmy już
        w
        > Unii, hehe! Tylko te jego praktyki... A, co tam! Raz się żyje!

        A potem piep... żyli długo i szczęśliwie.
        Amen.

        --
        ZdRoWo sUrRnIęTy
        aARd

        Światak noster, qui in coelis es
        Sanctificetur nomen Tuum
        Veniat regnum Tuum
        Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
    • hollygodtrousers UFO 26.11.02, 02:07
      Nie było mnie i nagle jestem. Otworzyłem oczy leżąc w łózku w moim mieszkaniu
      na 10 piętrze. Przez okno wdzierało się światło. Bardzo jasne światło jak ze
      spawarki. Podszedłem do okna i co widzę? W glorii i chwale unosi się przede mną
      Prezes Specjalnej Troski.
      -A pódziesz, ty pasqdo! Maro niemyta!
      A to nie dość, że nie znika, to jeszcze do mnie gada! Co gada?! Mówi, że HuBar
      za wszystkie przykrości doznane od surrealistów poszedł do nieba, a ja do
      piekła i to ma być moja kara. Mianowicie to, że muszę go oglądać w glorii i
      chwale.
      -"A toś sobie wykombinował, szpiclu jeden!" - myślę. Ale coś mi się nie zgadza.
      Prezesiuniu mi się jakoś dziwnie odznacza od tej poświatki z tyłu. Mówię:
      - Sprawdzę, żeby nie było, że nie sprawdzałem.
      Wchodzę na okno, daję susa i już jestem obok HuBara. Ja patrzę, a to nie zadna
      poświatka, ino statek kosmiczny, a HuBar to nie żaden HuBar tylko jakiś UFOk!
      -A ty - mówię - świnko jedna! w błąd mnie wprowadzasz?! Nadzieję mi dajesz na
      istnienie jakiegoś nieba?! A gdzie HuBarowa moralność? Pewnie w ogóle nie
      jesteś HuBarem, ino się pod niego podszywasz?
      I zaczynam go naparzać, czym popadnie! A on w pisk!
      -Przepraszam - mówi.- Przepraszam! kazali mi prezesem zostać! tak dużo pisać i
      w ogóle! I mi grozili! Że nie będę się mógł z Ixikiem spotykać!
      No to go puściłem. Ale zagroziłem:
      -Jak jeszcze raz cię - powiadam - zobaczę, straszącego gdzieś w okolicy, to tak
      ci cały ten stateczek skopię, że go w plecaku do domu zaniesiesz!
      PS Niedobrze ze mną. Wszędzie HuBary widzę.
      --
      Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza
      świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
    • hollygodtrousers Okantowani 26.11.02, 02:37
      Holly (18:32)
      ja nic nie wiem nikt mnie nie informuje o co chodzi o ja biedny nieszczęśliwy
      kto się za mną ujmie... chyba przesadziłem
      eyemakk (18:33)
      ale z czym?
      Holly (18:36)
      no wiesz nie wiem co robi Yavo i oto chciałem spytać ale mi tak jakoś pojechało
      bo siedzę na wsie i piszę nowego posta
      eyemakk (18:36)
      jest stażysta w urzędzie miasta
      Holly (18:37)
      no to chodzi pod krawatem (kondolencje)
      eyemakk (18:37)
      no właśnie. ja bym nie mógł. choćby mi płacili nie wiem ile!
      eyemakk (18:38)
      nie-na-wi-dze
      Holly (18:39)
      i mojej wolności pogwałceniem to jest
      eyemakk (18:39)
      zdecydowanie
      Holly (18:41)
      stwórzmy manifest antykrawaciarzowy, na barykady .....cholera znowu...
      eyemakk (18:41)
      ja to bym i marynarki w kosmos wypier... i spodnie na kant
      Holly (18:43)
      ostatnio widziałem dżinsy na kant je też w kosmos marynarki na marsa ....kurde
      znowu
      eyemakk (18:43)
      dzinsy na kant? kantujesz?
      Holly (18:44)
      nie teraz na serio widziałem
      eyemakk (18:45)
      nie nie.. ich nie w kosmos. to jakiś fajny surreal
      Holly (18:46)
      no nie wiem zawszeć one na kant w mordę je i nożem!
      eyemakk (18:47)
      no mądrze prawisz. nie lubię kantów. ale najbardziej nie lubię kanciastych
      marynarek
      Holly (18:49)
      z wielkimi nadmuchanymi barami jak u śmiecia stalonego, nooo
      eyemakk (18:49)
      hahahaha... a pod spodem w ogóle barów tylko jakiś wymoczek, haha
      Holly (18:50)
      no z takim dyndającym fiutkiem jak niteczka
      eyemakk (18:51)
      hahaha... i z papugą na ramieniu
      eyemakk (18:51)
      gadającą
      Holly (18:52)
      za niego bo on ani dudu
      eyemakk (18:53)
      no jasne. on zamiast ust ma pupę
      Holly (18:54)
      pionowy uśmieszek a ti ti nieładnie
      eyemakk (18:55)
      hahaha,
      eyemakk (18:55)
      papuga też ma pionowy, tyle że gdzie indziej
      Holly (18:56)
      tak zwaną u rekina kloakę jak mniemam?
      eyemakk (18:56)
      owszem.
      eyemakk (18:57)
      i ten garniturowiec ją wykorzystuje czasem, jak owce
      Holly (18:57)
      no to rozumieją się w pół pierd...tego ... słowa
      eyemakk (18:58)
      facet nie ma czym, a papuga w co, ale jakoś sobie radzą
      Holly (18:59)
      najważniejsze w końcu jest uczucie
      eyemakk (18:59)
      no właśnie
      eyemakk (19:00)
      zwłaszcza papugofila
      Holly (19:01)
      papuga kiedyś była puchata i kolorowa ale wyliniała od sprzecznych z naturą
      stosunków
      eyemakk (19:02)
      owszem, łysa jest. 3 jenoty oraz lis w Człuchowie wściekłe są
      Holly (19:03)
      na co?
      eyemakk (19:03)
      no właśnie.. chyba na siebie
      eyemakk (19:03)
      albo na człuchowian
      Holly (19:04)
      bogu ducha winnych za co
      eyemakk (19:05)
      nie. Człuchów jest winny że się wybudował
      jenoty i lis se szły, patrzą a tu Człuchów. i się wściekły
      bo chciały nadal, by był las
      Holly (19:08)
      a tu jakiś Człuchów, wzięły trochę plutonu, pogrzebały na wysypisku, zrobiły
      bombkę i już po Człuchowie
      eyemakk (19:09)
      no niestety... i co dalej? może ten gościu z papuga im przeszkodzi?
      Holly (19:10)
      on jak pirat nie ma jednej nogi więc ich nie dogoni ale jakby śmigacz wziął...
      eyemakk (19:11)
      mógłby do nich śmignąć
      Holly (19:12)
      i strzelać z fazera tylko co na to bomba?
      eyemakk (19:12)
      jakby nastawili odpowiednio fazery to mogliby cofnąć czas i bomba by nie
      wybuchła
      Holly (19:14)
      coś ty do tego potrzebny jest transwarp a skąd oni wezmą antymaterię?
      eyemakk (19:16)
      dobre pytanie... moim zdaniem... powinni przejść na drugą stronę lustra a
      raczej zaczerpnąć łyżką zrobiona z neutronów bo inaczej zanihiluje
      Holly (19:18)
      anihilacja to pikuś tylko skąd takie lustro?
      eyemakk (19:19)
      ze śliny wściekłego jenota of coz
      Holly (19:20)
      o mój boszszsz.. ja nie wiedziałem że fizyka jest taka obrzydliwa...
      eyemakk (19:23)
      jeno jenot to wiedział
      Holly (19:24)
      no tak one głównie w śmieciach żerują
      eyemakk (19:25)
      no takie dziady śmieciowe
      Holly (19:26)
      a co zeżrą to ... więc mogłem się domyślić
      eyemakk (19:27)
      a co zeżrą to albo wysrają albo wyplują
      jako tzw wyplówki
      Holly (19:29)
      no to już w sowy poleciałeś tym razem...
      eyemakk (19:34)
      bo ta papuga osowiała
      Holly (19:35)
      i tak ma być wężykiem wężykiem....
      eyemakk (19:35)
      lubiłem wężyki
      Holly (19:36)
      a ja upupa epops
      Holly (19:37)
      w ogóle
      eyemakk (19:37)
      a ja dupa amiaza
      Holly (19:38)
      a cio to
      eyemakk (19:38)
      do widzenia
      po rumuńsku
      Holly (19:40)
      a upupa epops to po łacinie dudek taki kabaret...
      eyemakk (19:40)
      oj, lubiłem ten kabaret
      eyemakk (19:40)
      ten numer z Sękiem, ah
      eyemakk (19:41)
      miodzio
      Holly (19:42)
      halllo poproszim panią zamiejscową Lubartów czydzieści czy
      eyemakk (19:43)
      mam to gdzieś w kompie w pliku txt
      Holly (19:44)
      a ja znam na pamkę...
      eyemakk (19:44)
      o kurdee
      eyemakk (19:44)
      to zwracam honor. błeeeeeee
      Holly (19:45)
      co błeee jaki honor a co to ja ojczyzna.....?
      eyemakk (19:46)
      no prędzej
      eyemakk (19:46)
      niż Bóg
      Holly (19:48)
      ja honoru nie mam i nawet nie wiem co to jest ... chyba...
      eyemakk (19:49)
      tak jak kiedyś w lesie zgwałcili jednego kolesia patykiem
      Holly (19:50)
      biedny ... nie dostał zakażenia aby
      eyemakk (19:51)
      nie, ale czuł się zgwałcony
      Holly (19:52)
      tylko współczuć
      eyemakk (19:53)
      pewnie sobie zasłużył; a kiedyś indziej 2 dziewczyny zgwałciły kolesia wkładem
      od długopisu
      to jest coś
      Holly (19:55)
      to chyba do cewki moczowej go wpychały tylko jaki był efekt?
      eyemakk (19:56)
      tak, do cewki. efektu nie znam.
      Holly (19:59)
      niezła jazda
      eyemakk (20:00)
      no nie wiem, nie miałem takich doświadczeń

      --
      Wasza dotychczasowa egzystencja dobiegła końca. Nie stawiajcie oporu. Wasza
      świadomość zostanie dodana do naszej. Jesteśmy Borg.
      • aard Do widzenia... po rumuńsku. 26.11.02, 11:29
        To "la revedere". Nie wiem, co znaczy "amiaza", ale "dupa" to po
        prostu "po", "poza" (after i behind zarazem).
        No, dość realu. Pora na Media Markt. Surrealną płytę tam wczoraj kupiłem. Nie
        da się odworzyć na discmanie ani na komputerze. Ma to po prostu w dupie.
        Zadzwoniłem do znajomego dilera flamastrów, ale chyba go zwinęli, bo odezwało
        się: "Tu komenda głowna Policji - wydział antyflamastowy, proszę zostawić swój
        adres i numer telefopnu, a na pewno się skontaktujemy". Podałem adres
        michała^wiśniewskiego.
        --
        ZdRoWo sUrRnIęTy
        aARd

        Światak noster, qui in coelis es
        Sanctificetur nomen Tuum
        Veniat regnum Tuum
        Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
    • the_borg Z florocyklu Borga - jęczmień 26.11.02, 15:24
      Jęczmień - roślina z rodziny pasożytniczych (grzesznique) występująca w
      najdziwniejszych miejscach Ziemi. Przede wszystkim na oczach ludzi. Niektórzy
      mówią, że ktoś ma klapki na oczach. Nieprawda. On/ ona mają jęczmień. Roślina
      ta jest dość zaborcza i rosnąc na oku, lecz nie pod okiem żywiciela, powoduje u
      niego cierpienia w postaci bólu i swędzenia. U tych ludzi, którzy chcieliby to
      zmienić, wywołuje to jęki, stąd nazwa jęcz-mień. Sposobem na pozbycie
      jęczmienia bywa zrobienie z niego mąki - oszczędza to wielu mąk w przyszłości,
      ale chwilowo wiąże się z wielkimi mękami. Należy bowiem w tym celu udać się do
      młyna i umieścić powiekę na żarnach i tam, w piekielnym żarze robić niach-niach.
      Wszelako w przeciwnym razie żywiciel, miast zjeść jęczmień w placku, będzie
      jęczeć przez całe życie.
      --
      We are The Borg
      We are the children.
      **
      Kto rano wstaje, temu pan Borg daje.
      Auuuć!
    • eyemakk O syndyku masy upadłościowej 26.11.02, 16:47
      Syn, dy kutas z ciebie. Ma syn radełko co upadło teściowej.


      --
      "Demony nie mogą manifestować się w naszej rzeczywistości inaczej niż poprzez
      zdarzenia przypadkowe. One zawsze chowają się za brzytwą Ockhama..."
    • Gość: Dos Mollendos Surreal z Sianowa IP: 212.191.74.* 26.11.02, 16:58
      Usianowanko Kolegom. A oto kilka napisów z pudełek zapałczanych z Dawnych Dni
      (w nawiasie podaję, co znajduje się na rysunku jako uzupełnienie napisu):

      Nie czepiaj się (facio na "Ukrainie" pomykający za ciężarówką, sięgający ręką,
      żeby się czepić z tyłu, a tam... ŚMIERĆ!)
      Wady kominów częstą przyczyną pożarów (totalnie rozpierniczony komin)
      Woda jest groźna - bądź rozsądny (koło ratunkowe z napisem MO)
      Pozostawmy w spokoju małe sarenki (mała... sarenka!)
      Zbieraj złom (dwie, na oko łowiczanki plotkujące/całujące? się ze sobą)
      Opiekujmy się dziećmi i młodzieżą (jakieś kulfony biegające pod słońcem też
      kulfoniastym, jeden kulfon w czerni - może to właśnie Opiekun?)
      Do punktu skupu dostarczajcie zwierzęta nie okarmione (umiarkowanie zasuszona
      krowa)
      Czystość to zdrowie również... zwierząt rzeźnych (gospodynia wiejska szorująca
      krowę, nie siebie)

    • cruach C61 27.11.02, 10:08
      CRUAC-JATKA DZIECIĘCA

      Łodzi! Obczyzno moja! Ty jesteś jak inkaust;
      Ile Cię trzeba cenić, ten tylko by przyznał,
      Kto się spisał. (Do cna). Dziś post swój ślę w ozdobie
      Trzynastozgłoskowca, że źle mi po (i w) Tobie.

      Siło mętna, do jasnej ciasnej, co pod fora
      Surrealizm chcesz wciskać, (jak kota do wora
      Miauczącego w przestrachu) z jego ekstra klasą!
      Że mnie, wieczne dziecko, gdym en passant się pasał
      Inny spraszał na łódzki a wdzięczny podołek
      Innemu dam posłuchy, czy zwijać tobołek
      Tymczasem mogę spiesznie o Twych kłótni rogach
      Orzec, że są bawole. Bo nie tędy droga.
      Kłótnia nigdzie nie dojdzie - w koło krążąc w kółko.

      Tymczasem niosę moje umięśnione czółko
      Do tych dziadów leśnych, kapituł cenionych
      Wysoko sur przyziemny real wyniesionych;
      W Salwador ożywiony ciapkiem rozmaitem
      Wyzłacany; w krainę płynącą pszenżytem;
      Gdzie bursztynowo słowik śpiewa na gór szczycie,
      Gdzie panny bez rumieńca, panowie w bezwstydzie,
      Piszą za miliony - raz z wiarą, indziej z wiedzą.
      Wszystkim zaś, co Sur nie w smak, niechaj gruszki jedzą

      I jak gruszki siedzą.
      • aric Przeczytano, przyswojono, zaakceptowano 27.11.02, 11:29
        I wyłonił się niczym cień z ciemności, bo dostrzec nie sposób go było, i
        napisał co serce podpowiadało, i tak rzekł jak rzekł. I dobre to było. A my
        witamy i myslimy, że nie tylko cień zostanie, bo zatracenie szkodliwe jest
        zarówno dla ciała jak i dla umysłu.
        --
        Pozdrawia aric
        ***
        Niemyte Jeże
        ***
        Jutro bedzie dzień.
        Jak co dzień.
        Dzień Świataka.
        • aard Cruach jak zwykle trafił w sedno 27.11.02, 11:59
          Przykro mi, że będę realny na tej świętej Świataczej ziemi, ale nie potrafię
          tak pięknie jak Cruach pogodzić surrealnej formy z akuratną treścią. A na wątku
          o "nieszczęsnym surrealu" się nie odezwę. Programowo.
          Ale do rzeczy.
          Jest mi obojętne, gdzie będę pisał na WSie, czy to będzie podForum czy ogólne,
          bo i tak będę pisał tutaj i na Złotych Salvadorach. Gdzie indziej mogę nie
          pisać - nie odczuwam takiego przymusu, ale mogę też czasem coś napisać. To nie
          ma znaczenia. Nie rzucę surrealu skąd mój ród. A co do rwania szat nad
          panoszeniem się surrealu na Forum i ogólnego (tj. czterosobowego!!!) bólu nad
          tym faktem, to oświadczam co napisałem na GG:

          aard:
          Tak sobie czytam WSa i w sumie to nie dziwi mnie, że jest parę osób, które
          naszej działalności nienawidzą
          aard (11:06)
          oni po prostu nie łapią, nie rozumieją subtelności tekstów dos mollendosa czy
          cruacha i czują się gorsi, mniej inteligentni
          Pijaw (11:06)
          pewnie
          aard (11:06)
          i co za tym idzie boją się i nienawidzą

          Ja to oczywiście rozumiem i współczuję, ale niech nikt nie wymaga ode mnie,
          żebym przyklaskiwał.
          Howgh, powiedział Stojący Byk i się zsiadł.
          --
          ZdRoWo sUrRnIęTy
          aARd

          Światak noster, qui in coelis es
          Sanctificetur nomen Tuum
          Veniat regnum Tuum
          Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
    • Gość: Dos Mollendos O Wieszczach IP: 212.191.74.* 27.11.02, 13:34
      Howk, rzecze Normalny Koń, po czym oszalał.
      Z tej normalności.
      By więc nie oszaleć
      Piszcie Wieszczu
      Więcej i jeszczu.
      Zaś Aardzie dzięki
      Za me Wspomnienie

      "a Imię Jego
      Brzmi: WS.
      Więc kto to jest?
      NieAWS!!!
      Domeną jego
      Nie kłótnia jest
      Już prędzej boks
      Jazz albo seks

      Nie kontynuuję, bo mi się Żyrafy rozlezą...
    • aard Wierszem w Pewnej Niezykle Istotnej Sprawie 27.11.02, 14:23
      Gdy ze wszech Mu kątów surreal wyziera
      że od mania-go-w-nosie w wiecznym ma katarze
      dziurki od nosa i te z piwem w barze,
      wtedy wnet zaczyna szukać on frajera
      Bowiem nawet HuBar grywa
      Scharzeneggera.

      --
      ZdRoWo sUrRnIęTy
      aARd

      Światak noster, qui in coelis es
      Sanctificetur nomen Tuum
      Veniat regnum Tuum
      Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.
    • Gość: Dos Mollendos MZIMU OPORANQ - YEYERAPOWANQ IP: 212.191.74.* 27.11.02, 14:37
      Muzina z rana
      Gorsza niż banana
      Jęzor gębowy
      Miotać Mózg łowy
      Mnówstwa przytaczać kcieć - perroruje!
      Za-gada! I zatkać.
      Zasklepić Yemu-ye.
      Zaś by nie pląsał
      W rytmy-tamtamy
      Zwiążem w Szpagaty
      Odślem do Mamy
      (Może to zmniejszy
      Wywrót oczamy)...
      No chyba iż się tak sam z siebie
      Z tem-wszystkiem poplącze
      Używając ile wlezie:
      1. ozór i
      2. sugestywnych rączek
    • aard Pewna Niezykle Istotna Kwestia (2) 27.11.02, 14:40
      Raz pewnej damie, co surreal kochała
      kołkiem w gardle stanął i z rozpaczą zawył
      ta charcze: napij się kawy!
      Lecz on tylko zaklął: cóż ze mnie za pała!
      Nie będzie już w mym sercu ta
      iXtlilto cała...
      --
      ZdRoWo sUrRnIęTy
      aARd

      Światak noster, qui in coelis es
      Sanctificetur nomen Tuum
      Veniat regnum Tuum
      Fiat voluntas Tua, sicut in coelo et in terra.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka