Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

    • aard Zyczenia świąteczne od aarda 24.12.02, 12:04
      Niech będzie jeszcze surrealniej!
      I dwóch tysięcy na Nowy Rok!

      Tego Ci, mój ukochany wątku, życzę.
      A Wam, drodzy krewni-i-znajomi WSa życzę pogody nad głowami i w duszy
      surrealnej, i żeby pospolitość nie skrzeczała :-)
    • pijaw Życzenia odpijawne 25.12.02, 00:37
      1. Surrealnego Dnia Powszedniego.
      2. Kominków Szerokich, Dwupasmowych dla Mikołajów Przybywających.
      3. Znalezienia się na jednej liście odwiedzin u Mikołaja i Dziadka Mroza.
      3a. Coby każda była republika radziecka wygenerowała jednego Dziadka Mroza.
      4. Wiecej niż 4 punkty życzeń.
      5. Usmiechu na codzień i w wersji kieszonkowej na kazda okazję.
      6. Więcej Wielkich Literek w Życzeniach.
      7a. Dla narciarzy: śniegu po szyje od rana do wieczora.
      7b. Dla pozostałych: Słonecznej plaży od wieczora do rana (narciarze i
      narciarki mile widziani).
      8. Skompresowania WSa do Szybszego Ładowania.
      9. Bobrzej Łapki na Rowerze.
      10. (10 brzmi dobrze, więc niech samo się soba będzie)
      11. !#(%)_I$#%$#_T@#~%*V $_~Ri%$@#)(%t!!! i jeszcze dwa!!!
      12. TO samo X 143814.2443289
      13. (szczęśliwych 13-tek)
      14. Pomysłów Na 14 Życzeń.
      15. O! jest już Boże Narodzenie! Od 33 minut!!!
      15a. Powyższych komunikatów kilka razy do roku.
      15b. A po 24 godzinach od komunikatu dalej bez kaca i urojeń.
      16. Włąśnie! Braku Kaca.
      17. Kaczego Braka.
      18. Kolejnej Hucznej 18-tki
      19. Poprawin po 18-tce Huczniejszych.
      19b. Wyrozumiałych sąsiadów.
      20. 20b
      20b. 20
      21. OCZKO!
      22. 11+11
      J23. Kolejnych 1346 odcinków "Stawki wiekszej niż życie" (po ucieczce Klossa do
      Argentyny)
      24. Godziny
      25. ćwierć wieku
      26. I jeden dzień dłuzej
      27. Ale juz stary jestem, co bedę się chwalił :-)

      pijaw_zaplątany

      P.S. Wesołych!!!
      • aard Mo dlitwa 25.12.02, 16:06
        Świataku nasz, któryś jesz w chlebie
        Wciąc by wymię twoje i kiń ku...stwo twoje
        bądż wole twoje.
        Chyba mi nie idzie...
    • eyemakk Chodnik. 26.12.02, 21:46
      - Mówię wam, musi być jakaś trzecia droga - stwierdził młody robotnik podczas
      układania kostki chodnikowej.
      - Nie ma. Są tylko te dwie, inna nie istnieje - wyjaśnił drugi z robotników,
      który wraz z trzecim od dłuższego czasu prowadzili ożywioną dyskusję.
      - Ale... ale one obie są niegodziwe! - protestował pierwszy.
      - Droga kolegi, owszem, jest niegodziwa - trzeci wskazał na drugiego - ale moja
      w żadnym wypadku!
      - Obie, powiedziałem! - nie ustępował młody. - Pierwsza niszczy społeczeństwa z
      zewnątrz, a druga od wewnątrz! Obie prowadzą do anemii, anomii, a w
      konsekwencji do agonii.
      - Ja tam pozostanę przy swoim - stwierdził drugi, po czym wysmarkał nos na nowo
      ułożony chodnik.
      - A ja przy swoim - trzeci wciągnął nos, a potem przełknął.



















      Żaden z nich nie wpadł na pomysł zakupu chusteczek higienicznych w kiosku
      nieopodal. Pewne rzeczy znajdują się po prostu poza zdolnościami percepcji co
      po niektórych ludzi...
        • Gość: eyemakk eyemakkowa matura też... IP: 157.25.164.* 27.12.02, 14:25
          eh, byly czasy... wszystko bylo takie inne, czasem lepsze czasem gorsze.
          mieszkalo sie tedy na Północy, kra na morzu była tamtej zimy... chodziłem z
          kumplem po krach, z kumplem takim, co tera zbrojnym jest i żonę ma, i
          gadaliśmy. Gadaliśmy o czekającej nas maturze i w ogóle o życiu. Ojciec jego
          żył wtedy jeszcze...

          ... a dziewczyny, za którymi teraz oglądam się na ulicy, wtedy ledwo nauczyły
          się tabliczki mnożenia.

          PS. dziś byłem jako gość.
        • pijaw Re: 1996 - 2 lakta po pijawowej maturze 28.12.02, 01:47
          A się pijaw studencki bardziej studenckim stał i aby to podkreślić stał się
          Pijawem Balonowym do znakomitego grona załogi balonu Pekaes dołączając. Balon
          to sport dla zdecydowanych maniaków, którzy wiedzą dokąd mają lecieć i w tym
          celu korzystają z środka transportu o kształcie w rzucie poziomym okrągłym
          pozbawionym sterów i poruszającym się w kierunku zmiennym wedle woli wiatru.
          Dzięki temu wszystko się udaje i cel w 99% zostaje osiągnięty. Surreal na żywca.

          pijaw_próbujący_przywrócić_surrealność_realnym_wspominkom
    • pijaw Jeszcze tylko setka!!! 28.12.02, 03:13
      Ale się szybko WS ładuje o tej porze...
      Niesamowite... Zaraz po otwarciu... A może to nie mój komp???
      Gdzie ja jestem???
      Gdzie są moje palce?
      Niech mnie ktoś przytuli...

      Oj, za dużo ogrów na dobranoc :-)

      pijaw_1900go_posta_strzelający

      P.S. Musiałem!!! Patrzyłem na 1899 i nie wytrzymałem!!!
      • aard Teraz to już jak z bitcha strzelił 30.12.02, 09:18
        poleci. Ani się obejrzymy i będzie Januarfest. Może by tak zrobić z tej okazji
        zlot surralny? Wiem, że ostatnio idea nie chwyciła, ale kęs czasu minął, nas
        przybyło, a i okazja znamienita, bo to i drugie millpostum mija i Nowy WS
        założon będzie...
        Kto by się pisał?
        Można by podczas spotkania takowego (o ile się uda) zbiorowo post No. 2000
        machnąć i Nowy Wątek Surrealistyczny założyć :-0

        Lista obecnych na proponowanym spotkaniu:
        1. aard
        2.
        3.
        4.
        5.
        ...

        Proponowany termin:
        17 stycznia (z okazji wywzolenia Warszawy, a co!)
        ...
        • Gość: Dos Mollendos Re: Teraz to już jak z bitcha strzelił IP: 212.191.74.* 30.12.02, 13:00
          aard napisał:

          > poleci. Ani się obejrzymy i będzie Januarfest. Może by tak zrobić z tej
          okazji
          > zlot surralny? Wiem, że ostatnio idea nie chwyciła, ale kęs czasu minął, nas
          > przybyło, a i okazja znamienita, bo to i drugie millpostum mija i Nowy WS
          > założon będzie...
          > Kto by się pisał?
          > Można by podczas spotkania takowego (o ile się uda) zbiorowo post No. 2000
          > machnąć i Nowy Wątek Surrealistyczny założyć :-0
          >
          > Lista obecnych na proponowanym spotkaniu:
          > 1. aard
          > 2. ja
          > 3.
          > 4.
          > 5.
          > ...
          >
          > Proponowany termin:
          > 17 stycznia (z okazji wywzolenia Warszawy, a co!)
          > ...
          >
    • Gość: Dos Mollendos Oszczędna myśl postna w karnawale IP: 212.191.74.* 30.12.02, 13:41
      Z cyklu: przysłowia Dos Mollendosa

      KOREA-UNDERGROUND
      Kto pod Kimem dołki kopie
      Ten kopiec kretyn lub ten thousand maniack"s

      MYŚL PROSTA HUANA DOS MARCELA
      Szczegół rodzi szczegół. Ergo:
      Diabeł tkwi w rodzeniu.

      BLISKI WSCHÓD
      Lecz jescze nie nadciąga

      UDERZ W STÓŁ
      ZaKołodko CiBelka

      panu szpiegu śledzik
      a panu - ogórek

      Bez Praczek
      Nie ma sex-szopów

      Gdzie drwa rąbią
      Tam Murator

      Gdzie kucharek 6
      Tam Życie na gorąco

      Nie śmiej się dziadku
      Do Orzechów. Podp.: Mikołaj :)))

      Czego Jan się nie nauczy
      Tego Sercu nie żal. Podp.: Jan Serce

      Czym bardziej za młodu nasiąkasz
      Tym częściej na starość się trącasz (o, to, to:)

      Jak Kuba Bogu...
      Tak go zwali :))) (tego Jaka)

      Z INNEJ DZIAŁKI: PIELGRZYBKA:

      Czy to koni czyny?
      Nie, to perz!!!

      Nie rzucim ziemi, skąd
      Między wieprze
      Niedamy
      Napisały
      Mowy-trawy

      Muzo-nietchniuzoTakoż końcówkuję
      Z nipisniowości.
      Filet - nie ości
      Brak Ouzo...

      ANTYNICOTINSONG
      O’Pani Niepal
      Oskrzel Smolisty
      Wypluć Opadnie
      Płuca Twe Na Dnie-
      -Płuca Na Dnie Twe:
      Kha-Khu/Twu-Khe
      Starość-Nieradość
      Starość Niebędzie



    • Gość: Dos Mollendos Wątek surrealistyczny - post nr 1999... IP: 212.191.74.* 30.12.02, 13:50
      ...mógłby wyglądać n.p. tak...

      > Miałeś dwie żyrafy. Rząd chciał, żeby uczyły się grać na harmonijce. Co
      zrobiłeś?
      > Jeśli kazałeś im zapisać się do szkoły wieczorowej przeszedłeś do punktu
      25482,
      > jeśli wymieniłeś żyrafy na dorodnego tapira to przeszedłeś do fryzjera, jeśli
      > czesałeś zęby przeszedłeś do punktu 23A*5xyz. Jeśli

      ...gdyby nie to, że tak wygląda ten post...
    • Gość: Dos Mollendos Kto to pociągnie, czyli... IP: 212.191.74.* 30.12.02, 14:14
      ...Surrial Amerpol p.t.
      HOSPITAL NA SURRURRBIACH (tłum.: WhosePitAll? On Perry Ferries?)
      Miejsce: Chick-a-go(ose) - KlinIka TurnEra - PromPerry Hiway 1500-100-900

      Odcinek Pilotażowy (tłum.: Polish All Hiways) p.t.: Na dobre i złe
      (tłum.: On goods to beds, czyli: No dobra, w bety - w łoże)

      Wystawiają w rolach głównych (tłum.: Show me shit in rulez!):

      Dr Fiuczer Water"sGone
      Starsza Siostra PrzeŁażona OldBitch PressGone
      Siostra Nursebrother
      Salowa ForSale Present-Perfect
      Sailor Water"sWent z małżąCome
      Dr Brunon Jacoob i konik, którym moovie
      Afrodyta Waterproof - Tschaikovsky ze stadem gęsi
      AllGore Fireproof in tin roof
      Jego dŻony
      John Porter
      1 Kampuczykańczyk
      Odbytolog Prof. Samuer Ajhewiu
      Tłum.(acz)
      • aard Chili mogę bitch ja - Hepizode łan 30.12.02, 15:02
        > Dr Fiuczer Water"sGone
        > Starsza Siostra PrzeŁażona OldBitch PressGone
        > Siostra Nursebrother
        > Salowa ForSale Present-Perfect
        > Sailor Water"sWent z małżąCome
        > Dr Brunon Jacoob i konik, którym moovie
        > Afrodyta Waterproof - Tschaikovsky ze stadem gęsi
        > AllGore Fireproof in tin roof
        > Jego dŻony
        > John Porter
        > 1 Kampuczykańczyk
        > Odbytolog Prof. Samuer Ajhewiu
        > Tłum.(acz)

        John Portier: proszę wejść - Prziz komIn
        Jego dŻony: za guzik od okularów, prawda? W oczy kołem się toczy - Too butt on
        of Glass es in wheel this or

        Tłum.(acz) /na stronie/: my nie chór starców i nie damy rady tego bełkotu w
        obie strony ten tego, jego dŻony! (tłum.acz zanie mógł, lecz nie chciał) i
        bedzie po polsq).
        • Gość: Dos Mollendos Pilotażu część wtoora (talibaś łansegęś) IP: 212.191.74.* 30.12.02, 15:27
          aard napisał:

          > > Dr Fiuczer Water"sGone
          > > Starsza Siostra PrzeŁażona OldBitch PressGone
          > > Siostra Nursebrother
          > > Salowa ForSale Present-Perfect
          > > Sailor Water"sWent z małżąCome
          > > Dr Brunon Jacoob i konik, którym moovie
          > > Afrodyta Waterproof - Tschaikovsky ze stadem gęsi
          > > AllGore Fireproof in tin roof
          > > Jego dŻony
          > > John Porter
          > > 1 Kampuczykańczyk
          > > Odbytolog Prof. Samuer Ajhewiu
          > > Tłum.(acz)
          >
          > John Portier: proszę wejść - Prziz komIn
          > Jego dŻony: za guzik od okularów, prawda? W oczy kołem się toczy - Too butt
          on
          > of Glass es in wheel this or
          >
          > Tłum.(acz) /na stronie/: my nie chór starców i nie damy rady tego bełkotu w
          > obie strony ten tego, jego dŻony! (tłum.acz zanie mógł, lecz nie chciał) i
          > bedzie po polsq).

          Dr W. z persO"neillem wbiegają do press-roomu (tłum.: Porodowej Sally, zna czy
          się nie zna)
          Tam Sailor Prze rażony: Gdzie rum?! Suszy mnie (tłum.: Water is gone)
          Dr W. : To Ja
          Sistersy: Taka tV
          Wbiega ostatnia Salowa ForSale. W dłoni trzy ma telewizje, a każdy z nich z
          naklejką: "Tłumaczenie zbliżone do rzeczywistości. Podpisał M.Markt
          Dr W.zburzony: Powinni tego wzBronić!!!
          Prof-odbytolog: Byt or not odbyt. Oto jett pytanie! No to lewatywa!!!
          Dr W.: Wody odeszły. Jestem mańkut. Oto prawatywa. GoLenie!!!
          Małżonka Sailora wrzeszczy z obojętności.
          Dr W.: Cicho. To do Sistersów.
          Sistersy: Wypraszamy sobie. Nigdzie nie idziemy. I wcale nie jezdeźmy takie-
          leniwe i na pohybel!
          Wkracza pająkowaty dr Brunon J. i konik, którym moovie: Wyciungam golenie!
          Wyciunga.
          Konik: A ja wam mooviem, kopytka (kopytka... mro-żona!!! :((()
          Wszyscy patrzą tak jakoś. Dr B.J. (bidżej) skręca tymczasem prawatywę na
          odwyrtkie a"la dr gołąbek. Po chwili wzywają esoes esemesem. Przychodzi S.
          Pomidorowy. Do gołąbka pasi.
          Tymczasem pacjenka pozbawiona należytej uwagi powoli tracimy ją odpływa
          respirator trzy jednostki schnella szajze, going down nam!!! Przychodzi
          1Kampuczykańczyk Down:
          1Ka.: Jestem ze wstydu czerwony khm..., kh, kh-Mer
          Dr B.J.: Francuz!
          Sistersy (przekrzykując się wzajemnie): Ja! Ja to zrobię!
          Kurtyna, czyli parawan podnosi się więc, a następnie spuszcza (tłum.: Mr Mojo
          Rising, Little Red Rooster & Going Down). 1 Ka. odchodzi zwieszony...
          Pojawia się Afrodyta z kluczem francuzkim dzikich gęsi.
          Dr W.: Its rather goose! (tłum.: To raczej Guz!)

          c.d.n.

          >
          >
    • Gość: Dos Mollendos Życzenia z okazji upływania Starego Roku IP: 212.191.74.* 30.12.02, 15:38
      XXIEKXXI


      Teraźniejszość: Wciąż pomiędzy już, a jeszcze


      XXIekXXI

      Z okazji Nowego Roku
      Wieku Tysiąclecia
      Wszystkiego, co zwykle
      Życzy Deja-vu:














      ANTYDŹWIĘKI Z BEZSŁÓW

      Śpiewam ochoczo
      Śpiewam niedbale.

      Wokół tzw. Przestrzeń.
      Nieokreślona – a jednak
      Zamknięta w Arcyfigurze
      Mojego Wszechświata
      Tak – a więc nic.
      Powiedzmy, że wiem.
      Określiłem.
      Dobra, uchylam klatki zmysłów
      No I..
      I nic.
      Znów Nic.
      To już tak długo
      To zawsze
      Od zawsze to tak długo
      Aż zbyt długo
      Jak na zawsze

      Jednak wszechświaty nie są ponoć całkiem puste. Na ten przykład w
      przestrzeniach zalegają pokłady pamięci. Pamięci równie odwiecznych jak przed-
      śpiew, a może „jeszcze-nieco-odwieczniejszych-bardziej”. Jeśli – rzecz jasna –
      Przed co było.

      Poza lampą czasu zaległ mrok.
      Mrok się ciemni
      Brązem-hebanem-mosiądzem.
      To oczywiście tu jest.


      Rzecz o potworze:
      Mam tu wszystko. Choćby w kącie – okrągły czyha potwór. Wystarczy jeden gest –
      nic nie znaczący gest rutyny i zobojętnienia, aby, i to z konsekwencjami ożył.
      O-życie! Tak chyba to się nazywa. Czynność właściwie pomocna. Rozważam
      uczynnienie czynności.
      Lecz chyba jeszcze nie.
      Jeszcze czas.
      My mamy czas. Czas zaś ma nas.
      A więc – haha! – Dipol.
      Ale – haha!!! – nie do końca.
      Do czasu. Haha.





      A teraz o podartych:

      Są tu także exbiałe fragmenty celulozy. Biel – to dziś idea. Niedościgła.
      Zniszczona, zniweczona nieodwołalnie.
      Jeżą się. Jeżą.
      Szeregi pstrokatej armii.
      Wtargnęłaby z chęcią w mózg
      W trzewia
      Szeleszcząc zbeszczeszczonymi
      To jest tzw. Kontratak!
      A wtedy
      Zawalczę!
      Podrę!
      Rozszarpię!!!
      Zniszczeeeeeeee!!!!!!!

      SPOKÓJ!!!
      Bo tak to donikąd i po co zaśmiecać nam wszystkim?
      Tak a propos: jest nas już ponoć całe 77 miliardów...


      W tym miejscu o konsekwencjach czynności:
      Wlewam ogień w trzewia.
      Dzień dobry – antypotwór jestem.
      Bo potwór – odwrotnie.
      Płoń Babilonie i oto
      Całkiem namacalnie – a jednak!
      Armia z celulozy wiruje w poprzek
      Rozszeleszczając się wszędzie:
      Biel zaprzeszła w niedoszłej czerni
      Sypie się

      A jeszcze poza tym wszystkim, to się pogryzły. Rozdzierając szeleszczące braki
      falami wrzasku. Haaalo!!! Dlaczego mi to robicie?! Przecież nic wam złego ja!
      Przestańcie!!! Albo urlopujcie się zaraz!

      Spokojnie.
      Nadal raczej jestem.

      Lecz cóż to?...
      Niedobrze – jakby zbyt niepotrzebnie
      Dobre słowo na tę okoliczność to:
      Zbytnio
      I to mnie tak jakoś
      W każdy z kątów
      Alleluja! Są kąty!!!
      Oj
      No przecież nie można być we wszystkich na raz!


      A
      A – jak piecze
      A pieczenie to tyle
      I
      Jak pięknie być sobą

      „Spuchnie mi brzuch,
      Spuchnie mi brzuch
      A serce pęknie mi jak wrzód”

      To tylko piosenki. Piosenki np. składają się ze słów. I z dźwięków. A moja
      piosenka rozkłada się z bezsłów. I z antydźwięków.
      Tylko dla kogo i mniejsza o to skoro co komu do tego.

      Przecież prócz tego, nie ma tu niczego.

      Więc gaszę zmierzch zmysłów
      I śpiewam dalej.

      Wciąż
      Dalej


      1 IV 00




      Duszka – to wasza prywatna schizofrenia. Lecz tylko wtedy Obywatelu, gdy
      wierzycie, że jest was dwoje
    • aard ^^aardolodzy ogłaszają zamknięcie PierwszegoRoku^^ 31.12.02, 12:04
      WSa. Jak widać, nie udało się machnąć dwóch tałzenów przez te 8 miesięcy i 13
      dni. Ale nie załamujmy się: jest Nowa Nadzieja, bo Imperium WSa Kontratakuje i
      na pewno wreszcie nastąpi Powrót Dżedaj. Nie zatrzyma nas ni Mroczne Widmo ni
      Atak Klonów. Sok klonowy spijemy we wściekłych psach, a mruczącym wydmom mówimy
      gromkie "nie!" od Bałtyku aż do przełęczy Użockiej [doceń(t) Chułanie].

      Nowego Surrealnego Rocka życzy WAM.
    • aard A zatemJestemOstatni wStarymRoku i pierwszy w Now 02.01.03, 09:23
      ym. Dzięki Wam za ten przywilej, Surrealiści (czy w dzisiejszych trudnych
      czasach ktoś jeszce się przyznaje do bycia surrealistą?) łódzcy.
      Ave Światak i do napisania na łączach! Niech będzie <a
      href="http://www.wateksurrealistyczny.xu.pl/">odpalony</a>.
    • cruach C65 02.01.03, 13:17
      GADAMY RAK PRZESTRZENI WIELU LAT MIAROWEJ
      GAD AMERYK PRZESTRZELI Z WINY LUT MARSOWEJ
      GAZDA MIAST MER MIASTENII RAC NOWO ROK NOWEJ

      To było roku chyba pańskiego 1992, i pańskiego, i pani, i owszem, też. Szturchali mnie znajomi, żeby
      jechać. Młody wtedy byłem i głupszy. Więc i pojechałem. Nie na tyle głupi, by nie zapytać. Po co mam
      jechać? I nawet i o to zapytałem: Gdzie? Znajomi na to: Gadamer, Największy Filozof Ziemi, a najmniej
      Największy z Żyjących długo jeszcze będzie Największym ale Żyjącym niekoniecznie. Bo ma już lat 93 lub
      okolice. Wiadomy wiek, żeby raczej zejść, niż wejść. Wchodzić Gadamer nie miał już gdzie, bo jeśli kto
      jest z tych Największych, to żadna mu góra nie podskoczy, nie podejdzie, a nawet Mahomet.

      Zaś jeśli miałby Gadamer zejść, to najpewniej w Berlinie.

      Berlin był w roku 1992 miastem niemieckojęzycznym. Gadamer był w tym względzie taki, jak Berlin. Ja
      tam po niemiecku umiałem co najwyżej witać się, a i to nie na przykład w Bawarii, jako że w Bawarii grys
      gotują się za miast guten morgi za miastem morgi odłogiem ziemi leżą co ja pieprzę? Powróćmy do
      naszych owiec. Owiec ującą zdała się podróż niemniej, bo choć ja nie mówiłem po niemiecku, to
      niewykluczone, że Gadamer mówił po angielsku, francusku lub polsku. Myślałem: a gdyby nawet nie
      mówił, to Wielkość przez niego przemówi. Per się prze se semiontycznie sama. Pojechałem.

      Morał surrealistyczny numer raz:
      Gadamer był zmęczony, czy może gdzieś wyjechał, bo mu tymczasowo Berlin zbrzydł, tak czy owak się go
      nie spotkało. A niemieckiego się nie nauczyłem, ale się nauczyłem niemieckiego techno (bardziej) i piwa
      (mniej). I łkałem nad tym piwem (głośno) przy tym techno (ciszej), że gdzież ja teraz Największego
      Filozofa obaczę, kiedy Gadamer zejdzie, kiedy Godzina najdzie o Go ostatnia? (A wiosną niechaj Berlin,
      nie wiosnę zobaczę? Ba, łka, łka, łajka. Muzyka, Maestro, Berlin.)

      Morał surrealistyczny numer dwa: Co masz zrobić dziesięć, lat dzisiaj. (Oddychaj, nie oddychaj.)
      Gadamer czekał na chętnych jeszcze lat dziesięć, a ja myślałem, że już dawno umarł i wyjazdu do Berlina
      nie repetowałem a im krócej Gadamer umierał, to znaczy im dłużej żył, o tym mi było do Berlina dalej, no
      bo skoro jest już TAK stary, to na pewno sójka może za morze prędzej niż ja mogę za Łabę czy co tam
      płynie bez granicy.

      Człowiek co brzmi dumnie zdążył dyplomy zdobyć i dobyć szufladę i złożyć dyplomy na dno szuflady i zdać
      do druku dwa artykuły i dać do życia dwa dzieci i zmieść się z miasta a do miasta be i zmienić się dwa czy
      cztery razy na pracę i pokłócić się na noże i zakochać się a nuże, innych ponderabiliów codzienności z
      racji pomrocznej pamięci nie pomnąc: poprzez cały ten czas Gadamer trwał, że gdyby ktoś w 1992 mi
      rzekł, że Filozof jeszcze całą dekadę, to bym się śmiał jak głupi do surra.
      Czym zasłużył Gadamer na wymiano
      Największego Sur Śród Filozofów, czy to się komu podoba czy mnie (się, owszem).
        • szprota1 =========Astrologowie ogłaszają tydzień=========== 02.01.03, 17:53
          Śniącego kota.
          Przyrost śniący kot +14 (i 3 ślady w kuwecie)
          Przyrost sen kota +365
          Populacja snów dubluje się!
          Zapowiadają w piątek, bo jakoś im parę tygodni uciekło.
          Szybciutko się dopisuję z zapowiedzią nowego cyklu: kocie sny.
          W przyszłym tygodniu premiera kociego premiera.
          A dziś nowego rocku życzę. Surrealnie życzę.
          • aard Z cyklu RELIGIE ŚWIATA: wuddyzm 03.01.03, 09:08
            Przedstawiamy Szacownemu Winnemu wszelkich forumowych zaburzeń Gronu nowy cykl
            na WSie, który jak ulał pasuje do przełomu lat i pierwszego Nowego Roku WSa.
            Cykl RELIGIE ŚWIATA otwiera dziś wykład o wuddyzmie.
            Wuddyzm jest religią starą jak chemia i rozpowszechnioną na całym świecie, choć
            tu bardziej a ówdzie mniej.
            Wuddyzm jest religią monoteistyczną, a jej bóstwem, władcą ABSOLUTnym swoich
            wyznawców i ich obiektem uwielbienia jest Wudda - groźny i bezlitosny bóg
            zaGINionych, skoRUMpowanych, poWHISKujących i lajKONIAKów.
            Najliczniejszych wyznawców znajduje Wudda w Rosji, Polsce, krajach byłego Bloku
            Wschodniego i w Skandynawii, a zatem ogólnie rzecz biorąc tam, gdzie jest
            zimno. Wuddyści, w zależności od reprezentowanego odłamu oddają się swoim
            praktykom codziennie lub okresowo, np. raz na dwa dni, dwa razy na tydzień itp.
            Praktyki owe polegają, ogólnie rzecz biorąc na rytualnym wprowadzaniu się w
            stany swego rodzaju transu i upojenia, które objawiają się pobudzeniem i
            zaburzeniami ośrodków mowy, ruchu i innych lub odwrotnie - apatią.
            Religia ta zaadopotowała do swoich celów niektóre urządzenia domowego użytku,
            np. sedesy, które przekształciła w konfesjonały. Najbardziej ortodoksyjni
            wyznawcy po każdym seansie czczenia swego boga udają się do konfesjonału i
            prowadzą z nim długą i bardzo osobistą rozmowę, z której wychodzą odmienieni
            wewnętrznie, a niekiedy nawet zewnętrznie.
            Ci wyznawcy, którzy nie są w stanie zdobyć się na codzienny kontakt z bóstwem
            są przez ortodoksów uważani za odmieńców i nieszczerych pseudo-wuddystów.
            Prawdziwi bowiem wuddyści już od świtu spędzają czas na religijnych
            rozważaniach przed sklepami monopolowymi.

            Hasło przygotował i opracował Jaś Wędrowniczek.
            • cruach C66 03.01.03, 12:19
              DOPOWIADAJĄC Z WÓD DALI CYWILIZACJI
              Chciałem skromnie dopowodzić, że nie wszędy wuddyzm jest taki mono.
              Nie bardzo wuddomo, skąd Waard wziął te izmy.

              Np. w powódniowych stanach Ameryki z ortodoksji wuddyzmu wyłamała się sekta woodoo.
              Oni piją rytualnie war na krwi kapłona (nie mylić z kapłanem). War z kapłona nazywa się skrótowo Warka.
              Warki już się pono sprzedają w Polsce.
              (Ceny nie znam, ani netto, ani wutto, być może dlatego, że jest ten war to towar bezcenny.)

              Zaleceniom zjednoczeniowego II Soboru Wodykańskiego nie podporządkowali się też Wodzowie
              indiańscy, który wuddają cześć wuddzie ognistej, dla zmyłki w formie wodnistej, to jest płynnej.
              Wuddę można czcić przez emanacje zwane Wuttlami (w wymowie dwuwargowej zwane Butlami).
              Z każdej Butli emanuje różnie, zależnie od wielkości, ale z zasady bardzo wódżo, tak dużo wot że hej.

              W Rosji pamiątką językową po zelotach wuddyzmu jest pełne żalu stwierdzenie "wod siurpryza", kiedy z
              Butli już nic nie emanuje. W Polsce sanacyjnej jeździło się do wód. Dzisiaj się nie jeździ, bo się
              społeczeństwo sikularyzuje. Tłumacząc na nasze: społeczeństwo woli wielbić jakieś sikacze niż
              prawdziwego Woda.

              I z Teutonów trzeba brać przykład. Oni czcili Wodana (alias Odyna) i każdy, kto się angielskiego uczy uczci
              go też za każdym razem, gdy powie środa, to jest Wednesday. Polacy zawsze byli od Teutonów gorzej
              organizowani. Wodana jak już czcili, to niekoniecznie co środę, ale co rusz. A rusz za dużo, już niezdrowo.
              Niemiec chciał wprowadzić w tę Pospolitą naszą Rzecz ideę, by emanacje w Butlach sprzedawać dopiero
              po trzynastej, aliści spotkało się to z głośnym protestem was macujących. Bezrozumny opór przeciwko
              Teutonom jest zresztą (do dna!) głęboko (do dna!) zakorzeniony. Apropo wodne dania, tfu, chciałem rzec:
              wradawne wodania - wspominają o Wundzie Co Nie Chciała W Niemca.

              Nie wiemy dokładnie, czy Niemcy nie wracają do nas opłotkami, skoro co rusz widać na ulicach
              słowiańskich miast auta uparcie kołujące to w tę wód we w tę a niemogące znaleźć drogi, jakby po
              pijaku albo bez znajomości języka i topografii jeżdżące.
              W Warszawie auta posuwają specjalną trasą, Wód-Zet, inaczej Stoliczną.
              Zaś na autach wypisują: usługi wod-kan. Czyli że chyba kanapkę dodają do kapki.
              O dam ja się przekonać. Opój dę. O pójdę zanurzać palec niewiernego Tomasza w akwenie wysoko
              procentującym szansą na wucie wieczne. Będę miał palec wskazujący (na spożycie).

              Do uwodnienia co było. Pa :))
      • aard Oczywiście! 06.01.03, 10:53
        eyemakk napisał:

        > Czy jak sztuczną choinkę wstawi się do prawdziwej wody to zacznie kiełkować?
        Oczywiście, najpierw puści pawia, a potem się.

        > PS. a macie pomysł co to jest sztuczna woda?
        Sztuczna woda, to inaczej woda ognista, czyli omamowoda. Zapraszam na post o
        wuddyzmie, kilka linijek wyżej.
    • Gość: eyemakk Wzrost zagrożenia Polski pod koniec 1938 r IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 22:05
      Po decyzjach monachijskich nie nastąpiło spodziewane podpisanie paktu o
      nieagresji pomiędzy Anglią, Francją a Niemcami, ale rząd francuski wyraźnie
      pragnął wycofać się ze swych zobowiązań wobec Polski. Dyplomacja francuska
      dawała znać Niemcom, że Francja nie zamierza angażować się w wojnę z Rzeszą z
      powodu Polski. Francja pragnęła jednak zyskać współdziałanie Polski na wypadek
      ataku na siebie.
      Stalin był zadowolony z kompromitacji mocarstw zachodnich, i widząc ich niechęć
      do zdecydowanego przeciwstawienia się Hitlerowi oraz dwulicowość, nie miał
      ochoty na konfrontację militarną z Rzeszą (4 października 1938 r., w czasie
      kiedy wojska niemieckie zajmowały Sudety, wiceminister spraw zagranicznych ZSRR
      Potiomkin oświadczył ambasadorowi francuskiemu w Moskwie: „Nie widzę dla nas
      innego wyjścia, jak czwarty rozbiór Polski").
      Zapowiedzią nowej, „twardej" polityki Niemiec wobec Polski była rozmowa
      przeprowadzona przez ministra spraw zagranicznych Rzeszy Joachima von
      Ribbentropa z ambasadorem Józefem Lipskim w Berchtesgaden (24 października 1938
      r.), w której zaproponował on „globalne uregulowanie" kwestii spornych pomiędzy
      Polską a Niemcami. Miało to nastąpić poprzez włączenie Gdańska do Rzeszy i
      przeprowadzenie przez polskie Pomorze eksterytorialnej autostrady, łączącej
      Niemcy z Prusami Wschodnimi oraz wejście Polski do Paktu Antykomin-temowskiego.
      Minister Beck odrzucił tę sugestię, ale Niemcy coraz bardziej natarczywie
      wracali do niej. Podniósł ją Hitler w rozmowie z Beckiem na początku stycznia
      1939 r. Stawało się już wtedy jasne, że to Polska, odrzucająca konsekwentnie
      żądania niemieckie, stanie się kolejną ofiarą agresji.
    • Gość: eyemakk 1939 IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 22:09
      Westerplatte 1-7 IX


      Bój o utrzymanie Płyty Oksywskiej

      Walki pod Lesznem, Rawiczem i Krotoszynem

      Walki Wołyńskiej BK pod Mokrą 1 IX
      Walki pod Mikołwem
      Walki pod Wolą Cyrusową
      Przełamanie polskiej pozycji pod Pszczyną
      Obrona Węgierskiej Górki

      Katastrofa 7DP pod Częstochową Walki o Lwów
      Walki odciętych sił polskich na Pomorzu Przedmoście rumuńskie
      Obrona północnych rubieży Polski Obrona Modlina
      Bitwa pod Grudziądzem Bitwa Armii Kraków i Lublin pod Tomaszowem Lubelskim
      Walki na "przedmościu bydgoskim" Bitwy pod Janowem , Lelechówką i Hołoskiem
      Bój obronny pod Mławą 17 Września
      Odwrót Armii Modlin na linię wielkich rzek
      Walki o Lublin i Zamość
      Bitwa powietrzno-morska w Zatoce Gdańskiej 1 IX Bój pod Czesnikami
      Pojedynek Wichra i Gryfa z niemieckimi niszczycielami Bitwa pod Tarnawatką
      Wydarzenia pod Rożanem Walki pod Krasnobrodem
      "Zwrot zaczepny" pod Pułtuskiem
      Przebijanie się sił polskich na południe
      Reduta Nowogród Bitwa warszawska (24-27 IX)
      Działania opóźniające Armii Łódź Upadek centralnych ośrodków oporu (28-29 IX)
      Samotny bój pod Wizną Ostatnie walki na Wybrzeżu. Obrona Helu
      Bitwy pod Borową Górą Bitwa pod Kockiem
      Bitwa nad Bzurą Działania polskich okrętów podwodnych
      Oskrzydlenie sił polskich od strony Karpat Rejon Obronny Augustów w wojnie
      1939
      • aard Ja protestuję! 07.01.03, 13:56
        To (bolesny) realizm historyczny. Gdzie tu miejsce na nadrzeczywistość, drogi
        Eye? Wojna, śmojna. Czy wicie, że ruch dadaistyczny a później surrealistyczny
        narodziłsię jako reakcja i protest przeciwko bezsensownemu cierpieniu i
        masakrze pierwszej Wojny Światowej (w skrócie WS - niezła zbieżność, nie)?
        A Ty tu o niebie.
        BTW: wymyśliłem nazwę dla WS (2). Będzie się nazywał Wątek Neosurrealistyczny.
        Jeszcze 57 postów...
        • Gość: eyemakk Re: Ja protestuję! IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 07.01.03, 23:00
          zawsze bylem najbardziej realistycznym z surrealistów. wojna na swój wypaczony
          sposób (2ga, światowa) tez byla surrealistyczna, bo nikt nie spodziewalby się,
          żeby coś takiego mogl sie wydazyć.

          poza tym.. zauwazylem ze jak jest zimno nie mam ochoty pisać nic ciekawego na
          tym wątku. moze jak sie ociepli albo jak nadejdzie nowy...
          • aard Hm... 08.01.03, 10:20
            Gość portalu: eyemakk napisał(a):

            > zawsze bylem najbardziej realistycznym z surrealistów.
            Nie wiem, czy sobie zanadto nie pochlebiasz, co na to Aric? ;-)

            A z innej beczki:
            Solony śledź wyszedł na spacer po Powązkach i zajrzał na grób
            Zawady. "Spokojnie, jedziemy na K2", przeczytał zatkniętą za tablicę karteczkę.
            Zamyślił się i podrapał za lewym uchem-od-śledzia i splunął przez prawe
            ramię-od-śledzia. Wreszcie strzepnął z płetw kurz cmentarnej dróżki i ruszył
            truchtem w stronę kolędników. Zakręcił gwiazdą Heroda i kopnął z całej siły
            Śmierć w kosę. Posypały się iskry i nagle w całej dzielnicy zgasły światła,
            zapadły egipskie i cisza jak soczwicą zasiał. A potem z(a)sia(d)ło się mleko...
      • Gość: Dos Mollendos Z archiwum wczesnego Dosa M. IP: 212.191.74.* 08.01.03, 12:50

        ODA DO GULI

        Gdy będziesz się śmiać albo płakać
        Lub zaczniesz wszystko na czworakach
        Albo przemianie ulegniesz w Hróla
        W bólach i tak na wierzch wyjdzie Gula.
        Ty możesz se wierzyć w przeznaczenie
        Lub też przeciwnie (czyli nienie)
        Albo wręcz stwierdzić, że to przypadek
        Niczym podwójnie jedyny zadek.
        Ja jednak już teraz świadomie uczulam
        Kiedyś i ciebie dopadnie Gula

        Lecz czymże, ach, czymże
        Byłby świat całkiem bez Guli?
        Ani proroków, ani też żuli
        Bo jeno z Gulą kompletny jest świat
        Od pięciu miliardów już z Gulą lat


        PAMFLET NA RYŁO

        O Guli było
        To tera Ryło.
        Ryło – to potwarz
        Niczym mordostrasz.
        Lecz ubabranym bardziej jeryło
        Gdyż gdzieś się kędyś, którędyś wryło.
        I choć nie pragnąc prawie się skryło
        Lecz oto i znów nam się wykryło.
        Bo takie, nie inne
        Jeoworyło

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka