Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

    • eyemakk Jeśli... 18.03.03, 11:54
      ... jeśli czapki na skanerze leżą w postaci kartki, to moje otoczenie jest coś
      nie teges... a tak w ogóle, to chciałem tylko rzec, iż okulista to człowiek
      poruszający się o kulach. Szczęśliwego nowego roku! (surrealnego)
        • aric Re: A bylo tak slicznie... 27.03.03, 14:23
          To teraz będzie miał jeszcze fajniejszy.
          Od dziś Fajnośc surreala zależy od fajnosci numeru.
          To bedzie 2022, a może 21, każdy może jak orze, nawet z sąsiadka zza miedzy, bo
          ponoć kto bierze jeździ na rowerze.
          • dziad_borowy Re: A bylo tak slicznie... 27.03.03, 14:40
            Ale znalezienie 2020 postu mnie przeroslo i leze teraz i kwicze zasypany
            wszystkimi postami wszechswiata tymi dlugimi i tymi krotkimi, z dnia
            dzisiejszegi i z dni wczesniejszych, po prostu leze i kwicze i czekam na
            pomocna dlon, ktora wyciagnie mnie z klopotow i sprawi, ze zycie znow bedzie
            radosne i bedzie mialo sens wg Monty Pythona. Koniec zdania. Over
            dzierżbór
      • micin Re: TO DZISIAJ SĄ URODZINY!!!!!!!!!!!! 27.03.03, 23:47
        No nie, nie wytrzymałabym... Moje serducho by tego nie zniesło, gdybym choć raz
        nie wpisała się na ten wątek. Chociaż nadal nie mam nic ciekawego, tudzież
        surrealnego do powiedzenia, niniejszym jednak to właśnie czynię. Dnia 27. marca
        Roku Pańskiego 2003 o godz. 23.45.
        Wpisuję się JA:
        micin_w_surrealnym_nastroju
        /czyt. po piwie/
        • aard Witaj Misę! 28.03.03, 09:45
          Niech Ci ten wpis lekkim będzie. Cieszymy się jako i nosimy. Z zamiarem i za
          rogiem, boiśmy są zbiorowym Bo(r)giem. A teraz wszyscy pod PRYSZNIC!!!
          I śpiew...
    • sloggi Re: Wątek surrealistyczny 10.07.03, 12:53
      Historycznie rzecz ujmując za uchwyt należy podbić wątek niczym naleśnik.
      Wyjście awaryjne w przypadku antytalentu kulinarnego tylko przez okno - z
      ciemnej kuchni - rzecz jasna.
      p.s. precz z archiwum!!!
    • szprota ... 05.01.04, 00:11
      Więc rzeczywiście - upajające było myśleć o wyjątkowości swojego upośledzenia,
      pieścić swój obraz Quasimoda, uwodzić unikalnością swojego kalectwa. To było jak
      zgarnianie łyżką z pucharu ze zwierciadła Andersena - zatracenie w brzydocie,
      rzopusta w ohydzie. Ale któregoś dnia obudziłam się zimą - z uszami napchanymi
      kocim mruczeniem - z lekką rdzą złuszczonego naskórka na spracowanych dłoniach -
      choć wciąż naga, odwiesiłam wreszcie słuchawkę i przestałam czekać.
      Zrozumiałam, że każdy ma jakąś skazę.
    • hanya bo misię wydaje coś 01.02.04, 00:50
      że takie przestoje czasowe są niewskazane na WNie, bo jak by nie liczyć do 6962
      to jeszcze 4916 schodków zostało, a już nie mówię, jakby liczyć do
      łosiemłosiemczteryłosiem to żyrafy mogą czasem polec w tej walce z mułami
      pozdrawiam, hanya nocna marka


        • b00g13 surrrmy grają 17.03.04, 01:35
          a ja biedny się rozglądam kto mi ogródek podkopuje, gdzie mojej ręki prawej żonę
          zakopują w ziemi. słucham sobie jazzu z okolic ulicy dwudziestu lat między
          bombami i spoglądm z niepokojem na firanki - może za nimi coś się dzieje
          ciekawego, może się podkrada jakiś podkrad pokraka, może podrzuca mi pomysły
          głupie albo sabotuje parapety. czego by nie było, dźwięki brzmią jak sapanie
          gzrurki ciągnionej po trawie - chyba przyszły z parku samotne gzdruły i łypią
          podejrzliwie w stronę okienek. przywitałbym się z nimi, ale gzdruły jak to
          gzdruły zwieją... jeszcze pewno gzrurkę ciągnioną obiją. a tak szrrumną sobie
          surrmną i pójdą dalej gdyczyć po świecie.
          takie cuda w koło a ja tu siedzę.....
    • aard Logarytm z kobyły (tort urodzinowy) 18.03.04, 11:28
      Zdecydowałem się. Wczuwam się w rolę i piszę tak, jakby łódzka "Wyborcza" była
      normalną redakcją z ludźmi, którzy wywiązują się z umów. Dlatego ten tekst
      będzie miał ni mniej ni więcej tylko tysiąc osiemset.

      Na początek wylałem qbeł pomyj (piszę "qbeł", bo muszę oszczędzać znaki), a
      teraz będę spijał śmietankę. Może to niehigieniczne, ale za to w białych
      rękawiczkach.

      Więc tak (aha, gwoli jasności, piszę ten tekst tylko po to, żeby Cruach w
      którymkolwiek z wcieleń mógł z niego wyciągnąć pierwszą pochodnię oświaty):

      Po drugie, jestem dumny ze swojego Dziecka, które ma już więcej we wpisach niż
      ja kiedykolwiek będę mógł mieć w głowie (samobitchowanie under a siege, ale to
      już było).
      Po drugie, ciągle jestem szczęśliwym posiadaczem dwóch sandwichów z
      marynowanymi plutarchami i jest to coś, czego każdy haracz by mi pozazdrościł,
      a robaczkojad wypił.
      Po drugie, pora nareszcie zgłębić fizykę cząstek surrealnych, dlatego poniżej
      zamieszczam wstęp do wykładu, który wygłoszę na Szprotersytecie St. Julian im.
      Elizy Orzeszkowej dnia 17 marca 2014 roku o godz. 20.


      DWUŻYRAFNE ZAGADNIENIA FIZYKI CZĄSTEK SURREALNYCH

      Odkrycie cząstek surrealnych nastapiło dość późno, bo dopiero na początku
      ubiegłego wieku. Wtedy to pewien bardzo Poważny Max zafascynował się Wyścigiem
      Pokoju i zbudował z wycinków prasowych swój pierwszy kolaż (był on bowiem
      dysgrafikiem, czyli człowiekiem, który maluje techinką odciśnietego kółka z
      rozbrojonej dyskietki 3,14").
      Kilka lat później Andrzej z Bretanii herbu Fasolka napisał pierwszy, częściowo
      surrealistyczny list (stąd przyjęta później nazwa "cząstki surrealne") do
      niejakiej Mani Fest, w której był wtedy bez pamięci operacyjnej zakochany.
      ManiA odpisałA, żeby sobie zrobił twardy reset, czego dokonanie wyzwoliło u
      niego tzw. strumień surrojonych cząstek świadomości i doprowadziło do powstania
      wypasu automatycznego. Mimo że w roku ostatnim zmarł on na surrchoty, proces
      surrealizacji jego idei był już w tokowaniu i nawet głębia gołębia nie mogła go
      powstrzymać.

      Cząstki surrealne występują w trzech podstawowych postaciach: leptonów (nazwa
      wzięta od ich przemożnej siły przyciągania bezsensu i głupoty, istnieje jednak
      hipoteza, że to od tysiąckilogramowej masy much, które wokół nich krążą po
      orbitach w kształcie obrotowej rzogwiazdy), gluonów (określenie powstało
      zapewne od glonów, ale że we Francji, to sami rozumiecie...) oraz kolorowych
      ciapek. Są one zresztą plamą na salvadorze każdego porządnego forumowicza, ale
      o tym dawniej.
      Zachowanie cząstek surrealnych w poszczególnych sytuacjach podstawowych opisują
      następujące równania pochyłe:

      tona lepu + gluonem w twarz = kolorowe ciapki zamiast oczu
      gluon + kolorowa ciapa = belka w oku własnym i źdźbło w stogu siana
      lepton + Karel Capek = czeski film dla dorosłych

      Zachowanie cząstek surrealnych w poszczególnych sytuacjach nadzwyczajnych
      opisują procedury Interpolu.
      W dalszej części wykłądu wyłożymy praktykę. No łopatkę wołową bez kości
      szczawiowej. Póki co zapraszam do paki na paczkę opodal krzaczka.
    • eyemakk to ja też! ja też! (lepiej późno niż wcale) 19.03.04, 01:36
      Lepiej późno niż wcale. Niby wszystkim znajome przysłowie a jaka głębia....
      Głębia gołębia, możnaby rzec, drodzy państwo. Czemu gołębia, spyta ktoś? Rzecz
      jasna, gołąb w tym wypadku nawiązuje swoim jestestwem do innego słynnego
      powiedzenia "lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu". Poza rzucającym się w
      oczy podobieństwem w budowie obu tych przysłów, opartych na swoistej dychotomii,
      jakże przecież popularnej w polskich przysłowiach. "Lepszy rydz niż nic".

      Zatrzymajmy się na chwilę. Zbierzmy te trzy przysłowia, kwiat polskiej mądrości
      ludowej, może inaczej - potocznej. Mamy więc lepsze "późno", "wróbla w garści"
      oraz "rydza". Czyli najlepiej by było znaleść się póżno, z rydzem oraz wróblem w
      garści. Dla ułatwienia przyjmijmy, że rydz również znajduje się w garści. Źle
      natomiast, wręcz przeklęcie jest mieć "Nic", "wcale", "gołąb na dachu".

      O ile pierwsze "nadprzysłowie" wydaje się nam jasne i przejrzyste, o tyle drugie
      zbudowac możemy na kilka sposobów, różnić się one moga również interpretacją.
      Bo czyż to gołąb ma nic i wcale? Czy to "wcale nie gołąb na dachu, to nic"? A
      może "Wcale nic z gołębiem na dachu?" Dygresję pozostawiam sz. państwu
      nierozstrzygniętą, do własnych przemyśleń.

      Powróćmy więc do "lepiej późna niż wcale". Czy aby na pewno chodzi o "wcale"? A
      może na rzeczy są tu cale, anglosaska miara odległości? Nic bardziej mylnego...

      Jest rok 1626. W pewnej podsandomierskiej wsi, której nazwa ginie gdzieś w
      mrokach dziejów, dwóch braci wracało do swoich żon, dwu siósr. Ich koń złamał
      nogę, potknął się i zdechł, a ze strachu przed śmiercią zesrał się, moi drodzy
      państwo, gównem większym niż jesteście sobie w stanie wyobrazić. Bracia spadli z
      konia wprost w pozostawiony przezeń obornik (a raczej stajennik). Pierwszy z
      braci otrzepał się i poszedł do wsi dalej. Drugi poszukał strumienia, umył się,
      a ubranie uprał i wysuszył. Gdy powrócił do domu zobaczył żonę i szwagierkę
      stojące nad poturbowanym bratem. Do niego zaś żona przyszła, na ramieniu ręke
      położyła, usta zaś na policzku i rzekła:
      - No. A ty czystyś!

      Lepiej późno niż w KALE!

    • the_borg Z roślin Borga: Ajmak 16.05.04, 21:33
      AjMak lekarski

      Systematyka
      Gromada (Typ) rośliny telomowe
      Podgromada okrytozalążkowe
      Klasa: dwuliścienne
      Rząd: makowce
      Rodzina: makowate
      Rodzaj: Papaver

      Gatunek
      Papaver somniferum
      AjMak lekarski (m. ogrodowy, m. uprawny) (Papaver schisomniferum), jednoroczna
      roślina uprawna z rodziny makowatych, pochodząca prawdopodobnie z Azji
      Mniejszej lub z zachodniej części basenu Morza Śródziemnego (być może z gatunku
      P. setigerum),ewentualnie skądś z odległej galaktyki, w stanie dzikim nie
      występuje, chyba że przegra zakład, znana już w starożytności. Uprawiana na
      większą skalę w Chinach, Indiach i w Iranie, w Turcji i wielu krajach Bliskiego
      Wschodu głównie dla uzyskania opium, zaś w wielu krajach Europy, u nas również,
      ajmak lekarski uprawiany jest dla celów przemysłowych, leczniczych a także
      spożywczych, jak również literackich i towarzyskich.

      Spis treści [pokażschowaj]
      1 Wyglad zewnetrzny

      1.1 Łodyga
      1.2 Liście
      1.3 Kwiaty
      1.4 Owoc

      2 Zastosowanie

      3 Sytuacja prawna




      Wyglad zewnetrzny
      Łodyga
      Wysokośc do 150 cm(!); sztywna, prosta lub rozgałęziona(?). Pokryta wyraźnym
      białym nalotem, po przecięciu wypłwywa duża ilość mlecznego soku.
      Liście
      Podługowatojajowate, wyłącznie łodygowe, nierówno karbowane, z logo nike'a lub
      hiphopowych firmn odzieżowych.
      Kwiaty
      Duże, o średnicy do 10 cm, posiadające cztery płatki korony, okrągłe lub
      odwrotnie jajowate, jasnofioletowe lub różowe z ciemnymi plamkami u nasady, z
      kolorowym wyświetlaczem i polifonicznymi dzwonkami.
      Owoc
      Owocem jest prawie kulista torebka, zwana makówką, z otworami. Zawiera
      nerkowate nasiona o średnicy 0,9 do 1,5 milimetra o barwie zależnej od odmiany
      (od brudnobiałych przez czerwonofioletowe po niemal czarne, wszystkie bardzo
      ruchliwe i nie pozbawione ogonków.
      Zastosowanie
      roślina ozdobna literacko i towarzysko
      Sytuacja prawna
      Zazywanie ajmaka jest w wielu krajach zabronione i mozliwosc zakupu nastepuje
      tylko w przypadku wskazan lekarza. W Polsce zasady uprawy i zakupu Papaver
      schisomniferum normuje ustawa z dnia 24 kwietnia 1997 r. o przeciwdziałaniu
      narkomanii. (Dz.U. z 1997 r. Nr 75, poz. 468)

      Hasło powstało na podstawie pl.wikipedia.org.
      • s_zoo Ad hoc, vocemque, astraque 26.05.04, 10:36
        Gość portalu: wyji napisał(a):
        > Kto zaryzykuje wymienienie JEDNEGO naprawde surrealistycznego uwtoru??
        Jednego nie zaryzykuję, ale śmiało wymienię tytuł jedynego: Finnegans Wake.
      • s_zoo A poza tym to ukrytym moim marzeniem 26.05.04, 21:24
        było, żeby być czeskim poetą lat 50 :) Szukam! Kukam!
        Szczepkowski z Ohraniczonou Ospolecznostiou

        ----------
        Rzekł Havel do Macieja: Maćku, ty nie bojsa,
        I przetlomacz mezitim dila Jamesa Joyce'a.
        Ako zdechnou te junty,
        Zdvihnesz se z banku funty
        I zakoupis krasneho roll–royce'a.
        • s_zoo b00g13 napisał: kłykcie! straszliwe kłykcie! :) 27.05.04, 07:55
          Gripping the wake his kwickcies went white with desire. The leaves of his Must-
          do exploding on the eye-way like a snailg from a .45. Too Dead: 628 Thurspower
          of maximum pra-formance piercing the nipple of the night. (This is Strong
          Moonshine.)

          -------
          Polska Partia Knykci Politycznych, Kłykci Potylicznych i Kijci W Okolicznych
          • s_zoo s_zoo napisał: a co z adeckim erpegiem? 27.05.04, 08:06
            Quickiec Ghoul, Overghast

            Overgość ma ciernie wbite prawie wszędzie, dlatego chodzi ostrożnie na samych
            kłykciach, żeby nie bolało. Z podbrzucha wyrasta mu macka, co typowe, niejedna,
            co mniej typowe. Jest inteligentny a przebiegły (boczną ścieżką, towarzystwa
            bowiem unika). Woli atakować z zasiadki.

            Typowy: Nieumarły, sporszy
            Równanie do linii: Zawsze chaotycznie zły
            Obsikiwane terytoria, klimaty: wszelkie
            Seksolicz: Samotnie, para, gang, paczka lub kontyngent (z inymi gulami, głównie
            na czole)
            Wskaźnik wyzywalności: 5

            -------
            Adecja jest jowa.
            • s_zoo Aderpek: Fieruński Fotwór nr 2 03.06.04, 07:54
              Pola Rakszasa

              Rakszasa przypomina tygrysiczkę. Z wyjątkiem twarzy. Za jej pół Rakszasy twarz
              każdy by się parzyć dał. Grzeszy od razu inteligencją oraz dobrze wykształconą
              powierzchowną kobiecością; życie wiedzie dekadenckie i rozwiązłe od szlafroka i
              kosztem innych. Lubi tyć w luksusie.

              Typowy: Przybysz, średni (natywny)
              Nie mylić z: Pola Rnyniedźwiedź
              Równanie do linii: Zawsze zła, zgodnie z prawem
              Terytoria, klimaty: mokre, wilgotne, miękkie, sapki, jęki, bagna, zwł. moralne
              Seksolicz: Samotnie
              Wskaźnik wyzywalności: 10

              --------
              Nie mam ani tyci tyci luksusu!
              • s_zoo Aderpek: Pieruński Potwór nr 3 25.02.05, 20:12
                Cealth Hare

                Cealth Hare, kicyk służebnik, nad spodziw zdrowe ma łapki.
                W łapki cokolwiek, chociaz w oczach lekki zoz, pułap zasiezny.
                (Pułapkach!) Może przyjac ludzka postac, z kolejki, ludzki
                wyraz twarzy, wyraz na cztery litery, kilet w bialy deser,
                kopert w bialy dzien. Atakuje nisko. Bardzo nisko. Wiecej ma
                biustu niż dyzgustu. Z nikim nie dyzgutuje.

                Typowy: (Sam-Sobie-Winien-Że-) Nieumarły
                Równanie do linii: Zawsze chaotycznie zły
                Obszukiwane terytoria, klimakty: jednostkowe
                Licz-many: kolejki, drak-story, opory, wapory, chory, chorepory
                Wskaźnik wyzywalności: 8 (razy ku.. mąć)
    • yavorius Wracam na chwilę 08.07.04, 12:56
      Aard napisał klasyczny już (w pewnych kręgach) tekst:

      > Masz dwie żyrafy. Rząd chce, żeby uczyły się grać na harmonijce. Co robisz?
      > Jeśli każesz im zapisać się do szkoły wieczorowej przejdź do punktu 25482,
      > jeśli wymieniasz żyrafy na dorodnego tapira to przejdź do fryzjera, jeśli
      > czeszesz zęby przejdź do punktu 23A*5xyz. Jeśli

      Żyrafy wymieniam na żyroskop, by zadbać o równowagę;
      Harmonijkę wymieniam na harmonię;
      Szkołę wieczorową wymieniam na wieczór pod gwiazdami;
      Fryzjera wymieniam na bacardi breezer;
      Zęby czeszę, a punkty... zbieram.
      Public relations rośnie...
    • w_trojcy_jedyni mamuniu jak tu ładnie 18.12.04, 01:48
      ale nas tu długo nie było. coś przerwy między postami długie. dialogów też
      niewiele. trzeba wprowadzić reformy. ja tak całkiem not at oll. a tak nawiasem
      to chyba całkiem okrągłego posta ustrzeliłem. tyranosaurus-rex, stugłowy
      pekińczyk mojej sąsiadki wyskakuje oknem na siódmym piętrze po czym wraca i
      skacze znowu. coś jakgdyby od tygodnia tak robi. czyni tak prawdopodobnie z
      jakiegoś powodu. kolega z przeciwka Śmierdzący Zielony Glut III twierdzi, że to
      zapowiada zwiększony opad radioaktywnego wąglika, lecz mnie się wydaje, że
      zakochał się nieszczęśliwie w perliczce z ząsiedniego bloku (straszna suka z
      tej perliczki) i zawiedziony nieszczęśniwą miłością próbuje popełnić
      samobójstwo. biedak. rtudno skacząc z okna zabić się mając tytanowy szkieket...
    • 1maciejos chciałbym zauważyć (opowiadanie) 13.03.05, 00:00
      był świetlisty letni dzień .. nie nader upalny
      siedziałem pod schodową klatką swą.. tak tak
      tą samą, przy której teraz takie same chołotozjeby sądzą, że przerosły wiatrak
      i mi tu farmazionnno posyłszy, ze rymują nieuliczne gęby co od małego wpięty
      leją otręby
      tak siedziałem miałem problem małe, że jeszcze nie rymowałem
      choć waliłem blokos ciałem i coś jakby przeczuwałem aż może i się bałem...
      siedziałem
      przed klatką schodową światło było świetliste lipiec się letnim niezbyt gorącym
      dniem rozpasał
      zobaczyłem stopę wiercącą wzór w pyle wyschniętej ziemi przed klatką
      z jednej strony chciałem zapytać czy czuje się moją stopą z drugiej zaś syn
      dozorcy pytał o to swoją w zeszłym tygodniu - a co będę po nim powtarzał? -
      honor walczył z ciekawością stopy
      nagle podszedł ktoś i rzekł - chciałbym zauważyć, że nie można wejść do tej
      klatki przez twoje ciało zagradzające niesforny chłopaku
      odpowiedziałem udając zadowolonego z siebie - ja też chciałbym zauważyć
      niejedno.. wiesz co ostatnio chciałem zauważyć?... moment,w którym klucha
      dokładnie wpada do zupy.. a tu nic... zawsze już w niej jest
      podeszła kobieta jakaś i powiedziała.. ja chciałabym zauważyć skutek działania
      kupionego przeze mnie ostatnio cudownego kremu.. podszedł chłopiec pięcioletni
      i powiedział - ja chciałbym zauważyć jak słodowy to robi wszystko...
      niejedna fryzura ma kształt sakwy .. zauważył przechodzień
      F ma kształt fragmentu trzepaka - zauważyłem wreszcie





      • blq Re: chciałbym zauważyć (recenzja) 18.03.05, 02:52
        zeby nabic 2100 pozwole sobie na krotka dygresje recenzyjną.

        otóż więc opowiadanie podoba mi się, po nieco przydługim i zagmatwanym wstępie,
        mamy całkiem wciągający, lecz nadal nieco przeintelektualizowany środek. zwracam
        uwagę na rymy, zaczerpnięte bodajże z nowej piosenki Vieno&Pele, lub też PEZET
        NOON'a (nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, więc nie drążmy tego tematu). To,
        co mnie urzekło, to sprawny, ciekawy, zaskakujący finał (począwszy od 'kluchy' i
        dalej), natomiast ostatnie zdanie, kwintesencja i morał - "F ma kształt
        fragmentu trzepaka" - stwierdzenie jakże piękne, bogate w swojej prostocie, a
        zarazem niosące taki... ład w chaosie. tak bym to nazwał, niniejszym kończąc.
    • latajacy_rosomak traktat o niczym (wrzesień 2003) 17.03.05, 21:50
      Permanentna reminiscencja podczas hedonistycznej brustracji na skutek
      ekstatycznej fluktuacji to nic innego jak tylko relatywnie eteryczny
      konstruktywizm wywołany aposterioryczną żadzą awangardy. Ku licznym staraniom
      afirmatorów tego fatalistycznego ruchu, hiperbola dysonansu w dictum przez nich
      wykonywanych zakrawa o indolencyjną dekadencję stosowaną w czasie interwałów
      podczas insurekcji wywołanymi kontestacją przeciw nihilistycznym rządom
      soldateski.
      Żądamy z całą stanowczością o zaprzestanie partycypowania w tym, popieranym
      przez quasi-prefetycznych proroków, zrywie, który w założeniu miał ułatwić
      powszechną i ogólnospołeczną indoktrynację konformizmu, a w rzeczywistości
      doprowadził do cynicznej dyspensy wydawanej przez autochtonicznych agnostyków,
      którzy dążą do przywrócenia status quo ante.

      Niżej Podpisani
      • blq traktor o frujdzie (marzec 2005) 18.03.05, 03:33
        Józef H. leżał na kozetce, przykryty starą gazetą. Poplamioną od spodu, oraz z
        dziurą. Przez tę dziurę, prześwitywało dziurawe zdjęcie jego matki z czasów
        młodości. Spał, a raczej marzył. O tym, co zwykle.

        - Proszę nie spać, proszę się zwierzać! - zagaił Frujd, gasząc papierosa kurczakiem.

        H. od razu przypomniał się tamten ksiądz podczas rekolekcji wielkopostnych. Był
        wielki dylemat, czy się przyznać do masturbacji, czy też palić się w Ogniu
        Piekielnym. "Proszę księdza, masturbowałem się."

        "ja też." - stwierdził ksiądz, nonszalancko podkręcając wąsa.

        Frujd zadumał się. Historia zapowiadała się na banalną, historia jakich setki.
        Nagły zwrot, zapoczątkowany Księżym Onanizmem...

        ... To był Księży Młyn, proszę pana! - zaprotestował Józef H. Frujd wyrwał się z
        zadumy, ponownie zaskoczony. Jego pacjent umiał czytać w myślach! I jaki to ma
        wpływ na jego kompleks Edypa? Wpływ, a może następstwo?

        "Tak, proszę pana, wtedy to byliśmy na wycieczce w Księżym Młynie. Ona miała
        krótką spódniczkę, a ja wiedziałem, co ona robi po nocach...."

        - Skąd wiedziałeś? - Frujd postanowił naciskać, dla ułatwienia, zdejmując
        czapeczkę kucharza, zakładając zaś tę z napisem "Zły policjant".

        "nie, nie, tylko nie ta czapka! Prosimyyyy..." Józef H. nie był głupi. Wiedział
        już, że musi wyjawić całą prawdę, zwłaszcza, że historia stała się daleko nazbyt
        wielowątkowa. Przyznał się, że umie czytać w myślach, że wcale nie ma kompleksu
        Edypa, że to tylko zagęszczone mleko w tubce, a tak w ogóle, to chciał poznać
        Frujda ze względu na nią właśnie.

        - Ta z wycieczki szkolnej przed sześcioma laty? - Frujd także umiał czytać w
        myślach.

        "ależ pan też umie czytać w myślach?" - Józef H. był wniebowzięty, gdyż, jak
        naiwnie sądził, to znacznie ułatwi im sprawę.

        NO TO TELEPATIA tak telepatia NO TO ZACZYNAMY ona podoba mi sie ONA tak ona ONA
        ona ONANIZM? nie, ona ONA? ona. ALE ONA TA SAMA? tak ONA? ona. ONANIZM? nie do
        jasnej cholery, beata. WIEM JAK MA NA IMIE, PRZECIEZ UMIEM CZYTAC W MYSLACH! no
        to niech pan sobie czyta, prosze. DZIEKUJE. nie ma za co ALE PAN NIC NIE MYSLI
        WIEC Z CZEGO MAM CZYTAC? jak to nic? NO NIC nic? NIC A NIC no to ja nie wiem...

        Dalsza część nieczytelna.
    • blq A tak w ogole to.... 18.03.05, 03:36
      ... wszystkiego Najlepszego z okazji 3-lecia WS! Moi drodzy (wspol)tworcy,
      postawilbym Wam jutro z tej okazji, niestety nie jestem ani przy kasie, ani gej,
      tak wiec pozostaje mi jedynie współży(czy)ć w szczęściu i miłości kolejnych 333lat!

      AYEA!
        • aard Dalejże! Hajże! 18.03.05, 11:51
          yavorius napisał:

          > Pamiętam, jaką jazdę mieliśmy z Blqiem, gdy zobaczyliśmy,
          > że jest na forum Łódź ktoś równie popieprzony jak my ;DDDD

          Pamiętam, jak mi to później opowiadaliście. Ja też miałem jazdę. Od początku z
          Wami. I oby do końca <misio_mode=on>
          :-D

          Podpisano: pijany rolnik
    • aard A w tym samym miejscu daleko w czasie... 18.03.05, 11:29
      Pierwsze co pamiętam... blask i ból. Oślepiający blask i ból zapierający dech.
      Właściwie nie jeden blask tylko pięćdziesiąt błysków na sekundę. Nie wiedziałem
      wtedy, co to sekunda, ale umiałem liczyć. Za to ból był jeden, ogniskujący się
      w okolicach pleców. Żyrafy mają twarde kopyta. Dlaczego pierwszym, co nas
      spotyka w tej cholernej światłości jest cios w plecy? Nawet zębów nie zdążyłem
      uczesać przed wyjściem, nie to żebym je miał, zresztą. Przechodząca mimo zebra
      uśmiechnęła się enigmatycznie szczerząc garnitur pożółkłów. Jedni rodzą się w
      czepku, a inni w paski. Miałem dokładnie pięć sekund (dwieście pięćdziesiąt
      błysków!), żeby krzyknąć. Krzyknąłem właściwie tylko dla Ich przyjemności. I
      jeszcze dlatego, żeby nie dostać czasem drugi raz – tym razem w nery. Muchy
      bzykały nad rozkładającym się antypodal ścierwem lopy. Miałem wszystkiego dość.
      A to był dopiero początek. Potem przyszły jenoty, kogutopatwy, nokie, lamy
      ultrafioletowe, śniegowce, chułąny i wszystkie te inne kreatury zrodzone w Ich
      chorej wyobraźni. Zastanawiam się czasami, czy ojcobójstwo jest aż tak wielką
      zbrodnią? Może jest warte mniej srebrników niż kopnięcie psa? Jakby Ich tak
      wypatrocyd, to przynajmniej wiedzieliby, za co cierpią. Pies nie wie.
      Zresztą, czy ja nie jestem za młody na takie rozważania? Mam dopiero trzy lata.
    • dziad_borowy Tak, tak 18.03.05, 13:03
      Minelo juz tyle lat i 93 minuty. hoho Wszystkiego najdzierżborowszego Wątku nad
      wątkami!!!
      Miast wreczac jakies glupie prezenty poloze sie teraz na ziemi i pomaluje kreda
      w Twojej intencji. Stooooo lat, stoooooooo lat!
      To bylem ja: Ośle Uszy herbu z dzada pradziad Dziad!!!
      Dzierżbór żwirowisko za torami!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka