Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

    • Gość: aard Masz dwie żyrafy... IP: 195.117.14.* 02.08.02, 15:06
      > Masz dwie żyrafy.
      Gówno prawda. Kiedyś miałem jedną. Ale była popsuta. Nieparzystokopytna, a ja
      lubię liczby parzyste. Poza tym strasznie dużo żarła i kiedy zeżała mi
      wszystkie buty musiałem ją (boso) wykopać z domu.


      > Rząd chce, żeby uczyły się grać na harmonijce.
      Rząd, to mi może skoczyć. Ta jedna, co ją miałem umiała grać tylko na gitarze i
      to w karty. Sam nie wiem, co to byłą za gra. Nigdy nie widziałem, żeby
      ktokolwiek inny brał kartę w zęby i stojąc na lewej tylnej nodze
      powtarzał: "Pierdziu pstrągi". To chyba nie była nawet gra w durnia...
      A co do rządu, to gra w durnia i w qlki se leci jednocześnie. Ale to nihil
      novi....

      > Co robisz?
      Pisze jakieś antyrządowe pierdoły o żyrafach. Możę powinni mnie za to skazać?
      Albo chociaż oskarżyć? Albo wysmagać? Albo wysmażyć?


      > Jeśli każesz im zapisać się do szkoły wieczorowej przejdź do punktu 25482,
      Poszedłbym, ale sam muszę się najpierw podszkolić. Więc może na początek
      podstawówka. Potem jakieś techniqm plastyczne i już pora na elektryka.


      > jeśli wymieniasz żyrafy na dorodnego tapira to przejdź do fryzjera,
      Qfa, to jest myśl! Pójdę jeszcze dziś. Słowo.

      jeśli
      > czeszesz zęby przejdź do punktu 23A*5xyz.
      Zęby. Z gęby. Poczesany.Ile słów może mieć zdanie? Ile zdań możę mieć słowo? I
      w ilu sprawach?

      > Jeśli
      Jeśli mnie by pijanego wynieśli. To bym cały w skowronkach (pieczony) był. I w
      słowiczych podgardlach.
      aA
      Rd



      PS. Yazoo, co za głupoty...
    • Gość: aard Każdy wątek jest surrealistyczny IP: 195.117.14.* 02.08.02, 15:53
      na przykład wątki takiego podbijaka alias meganka3. Toż to czysty surrealizm.
      Właściwie są tak odrealnione, że nie sposób ich poważnie traktować.

      Ja też jestem nierealny. Może basrealny. Nie wiem. W każym razie zmykam na
      łikend i opuszcza nawet surreal. Żegnajcie.
      Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa................








      rd
      • yavorius Moje to, moje!!! 03.08.02, 01:09
        Ścielę się trupem. Moja trupa pościeliła mi łóżko. W łożysku nie jest tak
        bezpiecznie jak w trupiarni. Doszliśmy do końca.

        Beton i lód.

        Proch i pył.

        "Żyję tylko po to, by znów ich spotkać" -> z jakiego to filmu?
        • yavorius 493 03.08.02, 01:16
          wybierz z listy poniżej pokój, w którym chciał(a)byś zagrać:


          nazwa pokoju
          l. graczy
          opis pokoju

          bramka 0 bez rank., dla poczatkujacych
          fiugajki 0 ranking, dla poczatkujacych
          karczemka 0 ranking, dla zaawansowanych
          roje 4 ranking + drabinka
          • yavorius 494 03.08.02, 01:18
            Żeby uzupełnić stan konta należy zadzwonić pod jeden z następujących numerów
            telefonicznych:
            *111 z własnego aparatu komórkowego bezpłatne połączenie z Automatycznym
            Biurem Obsługi, lub
            (0)501 700 700 z dowolnego aparatu komórkowego lub stacjonarnego połączenie
            płatne, wg obowiązującego cennika operatora.
            Naciśnij przycisk 9, a następnie:
            1 aby uzupełnić swój limit, lub
            9 aby uzupełnić limit innemu użytkownikowi POP.
            Następnie wprowadź 14-cyfrowy kod,który podałem powyżej. Użytkownikowi
            przysługuje określony czas na wykorzystanie limitu. Jeżeli nie zwiększy lub
            nie odnowi go w tym czasie, limit zostanie wyzerowany pod koniec
            wyznaczonego okresu.
            Przez 12 miesięcy od ostatniego zwiększenia/odnowienia limitu (nie dotyczy
            karty POP 25 gdzie okres ten wynosi 2 miesiące) każdy ma prawo do odbierania
            połączeń. Jeżeli przed upływem 12 miesięcy Użytkownik nie zwiększy lub nie
            odnowi limitu, numer telefonu oraz karta SIM zostaną deaktywowane. Aby mieć
            zawsze ten sam numer, należy zwiększyć lub odnowić swój limit, przynajmniej
            raz w ciągu roku.
            • yavorius 495 03.08.02, 01:20
              Informacje podstawowe

              Gra przeznaczona jest dla 2-4 osób.

              W grze biorą udział wszystkie 52 karty od 2 do asa.

              Pełna rozgrywka składa się z pewnej liczby rozdań, zależnej od liczby graczy
              (patrz niżej).

              W każdym rozdaniu jeden z graczy jest rozdającym karty. W pierwszym rozdaniu
              jest nim losowo wybrany gracz; w każdym następnym -- osoba siedząca po lewej
              stronie gracza ostatnio rozdającego.

              Każdy z graczy otrzymuje w pierwszym rozdaniu 13 kart, w drugim 12, w trzecim
              11, w czwartym 10, itd. aż do rozdań jednokartowych, których jest tyle co
              uczestników gry, po czym następuje koniec (przy grze w dwie lub trzy osoby w
              pierwszym rozdaniu gracze otrzymują 17 kart, w drugim 16, w trzecim 15, itd.)

              Deklaracje

              Rozpoczynając od gracza siedzącego po lewej stronie rozdającego, każdy
              deklaruje liczbę lew, jaką zobowiązuje się wziąć w aktualnym rozdaniu (lewa to
              komplet kart wyłożonych kolejno przez każdego z graczy). Ostatni gracz nie
              może jednak zadeklarować takiej ilości, że suma lew zadeklarowanych przez
              wszystkich graczy równałaby się liczbie wszystkich lew możliwych do wzięcia w
              aktualnym rozdaniu (np. jeśli gracze otrzymali po 13 kart, pierwszy gracz
              zadeklarował 4, drugi 3, trzeci 1, to czwarty nie może zadeklarować 5, bo 4 +
              3 + 1 + 5 = 13).

              Rozgrywka

              Po deklaracjach następuje właściwa rozgrywka. Jako pierwszy kartę wykłada
              gracz siedzący po lewej stronie rozdającego, po czym karty dokładają kolejno
              (zgodnie z ruchem wskazówek zegara) pozostali gracze. Pierwszy gracz może
              wyłożyć kartę w dowolnym kolorze, pozostali gracze muszą dokładać do koloru.
              Jeśli nie mają kart w kolorze wyjściowym, mogą dokładać w dowolnym.

              Lewę bierze gracz, który wyłoży najstarszą kartę w kolorze wyjściowym, chyba
              że któryś z graczy wyłoży kartę w kolorze atutowym -- wtedy lewa jest jego;
              jeśli zrobi to kilku graczy, lewę bierze ten, który wyłoży najstarszą kartę w
              tym kolorze. Kolor atutowy istnieje w każdym rozdaniu poza pierwszym i jest
              wyznaczany losowo. Starszeństwo kart od najmłodszej do najstarszej przedstawia
              się następująco: 2, 3, 4, ..., 9, 10, walet, dama, król, as.

              Punktacja

              Po wyłożeniu wszystkich kart gracze, którym udało się wziąć tyle lew, ile
              zadeklarowali, otrzymują liczbę punktów równą ilości zadeklarowanych lew plus
              10. Na przykład, jeśli gracz zadeklarował i wziął 7 lew, otrzymuje 17 punktów
              (7 + 10). Gracze, którzy wzięli więcej lub mniej lew niż zadeklarowali,
              otrzymują po 0 punktów.

              Zakończenie

              Wygrywa ten z graczy, który po zakończeniu wszystkich rozdań zdobędzie
              najwięcej punktów (jeśli najwięcej punktów zdobędzie kilku graczy, następuje
              remis).
              • yavorius 496 03.08.02, 01:25
                Dzisiaj nad Polską znowu szaleli surrealiści. W Miastku w województwie
                pomorskim aard zabił jednego mężczyznę, a drugiego ciężko ranił. Jak informuje
                pomorska policja, mężczyźni byli bardzo nieostrożni - przed aardem schowali
                się pod drzewem. Niespokojne popołudnie mieli również mieszkańcy Małopolski.
                Potężne yavoriusy powoli przetaczały się nad całym regionem. W powiatach
                nowotarskim, gorlickim, nowosądeckim silny aric połamał kilkanaście drzew.
                Zalane piwnice, a także budynki przedszkola w Kłodzku i banku w miejscowości
                Słupiec - to efekt eyemakka, który przeszedł po południu nad Kotliną Kłodzką.
                  • yavorius 498 03.08.02, 01:35
                    Kalendarium dnia

                    214. dzień roku
                    Słońce wzeszło o godzinie 5.91, zajdzie o 20.21. Księżyc zajdzie o 14.43.
                    Dzień będzie trwać 155 godzin i 11 minut.

                    1920 - utworzono Międzynarodowy Trybunał Hłaski, pierwszy stały swąd
                    międzynarodowy funkcjonujący przy Lidze Smrodów jako jej autonomiczny organ
                    orzekający w sporach między śmierdzielami.
                    • yavorius 499 03.08.02, 01:38
                      Haha, ja bym mogla. I tak zjadam najwiecej czekolady w mojej okolicy.
                      Miejscowa cukiernia jako tako prosperuje, bo ja tam przychodze codziennie po
                      kostke czekolady na wage. I przytylam ostatnio 12 kg. A co, zyje sie raz :-)!
                      • yavorius 500! 03.08.02, 01:42
                        Dziękuję wszystkim tym, którzy doprowadzili ten wątek do tego stanu. Przede
                        wszystkim niech żyją aard i aric, którzy pod moją nieobecność rozwijali wątek.
                        I dalej, do tysiąca. Surreal rules!!!
    • aric O cholercia, ależ się zaniedbałem 05.08.02, 12:17
      Tak dawno tj trzy dni tu nie pisałem. I dzisiaj dobiero teraz zaczyna forum
      troszke lepiej działać. Więc do rzeczy.

      Odkryłem w sobie nową umiejetność. MIanowicie potrafię pisać. Nigdy wcześniej
      tego nie robiłem, jakoś tak długopis lub klawiatura mnie brzydziły. Dziś rano
      jednak odkryłem, że obrzydzenie odeszło i biorąc pierwszy raz w życiu długopis
      napisałem dwa słowa: ale ekstra.
      Powtórzyłem to później przed klawiaturą, i zacząłem się rozwijać. Teraz
      potrafię napisać już całe zdanie i naprawdę dobrze się bawię. Jednak coś ciągle
      nie daje mi spokoju. Mianowicie czytanie tego co napiszę. Jakoś tak nie mogę
      złożyć tych literek w całość i dosłownie nie wiem co napisałem. Więc jak to
      możliwe, że potrafię pisać? To chyba coś niekontrolowanego. Ale i tak się
      dobrze bawię, piszę sobie i piszę, a przecież nie umiem jeszcze czytać.
      --
      pzdr
      aric
      Prądem forum, prądem.
    • aric I jeszcze jedno 05.08.02, 15:34
      Oprucz tego, że próbuję wyrobić normę, chciałbym się dowiedzieć jaki był
      najdłuższy wątek w historii forum. Ciekawe czy redakcja odpowie na to pytanie.
      Wrzucam je na forum o forum. Odwiedź i poprzyj pytanie.
      --
      pzdr
      aric
      Prądem go, prądem.
    • aric Mam problem, proszę o odpowiedź 05.08.02, 16:02
      Czy są na świecie ludzie, którzy mogą mi pomóc. Mam siedemnaście centymetrów
      wzrostu, a moje stopy mają rozmiar 43. Czy ktoś może mi pomóc, jest mi bardzo
      źle, wyglądam koszmarnie i jestem dyskryminowany. Inni są duzi i ładni a ja
      malutki i nieuformowany. Pomóżcie chciałbym mieć przynajmniej 1000 mm wzrostu.
      --
      pzdr
      aric
      Prądem go, prądem.
      • dwoch_mezczyzn Re: Mam problem, proszę o odpowiedź 06.08.02, 09:02
        Myślę, że mógłby Ci pomóc ex Człowiek z Dużym Nosem. On ma nadmiar tkanki i na
        pewno chętnie by wspomógł Twój nieimponujący organizm małym przeszczepem.
        --
        Dwóch Mężczyzn (przez duże M)
        ++++++++++++++

        Alkohol, alpaga, alpinista... "dwóch mężczyzn wyspecjalizowanych we wspinaczce
        po górach..."
        • aric Re: Mam problem, proszę o odpowiedź 06.08.02, 09:10
          Ale wtedy moje stopy schowały by sie do dziurek od nosa, a każdy oddech smyrał
          by moje wrażliwe paluszki. Ale mam dobrą wiadomość, ciągle rosną. Moje stopy są
          duże ale wzrost dochodzi do 523 mm. Już niedługo bedę taki fajny i ładny. Będę
          czekał, ża osiągną 1000 mm, a potem może jeszcze troszką urosnę. Jak mi pozwolą
          moi przełożeni .
          --
          pzdr
          aric
          Prądem go, prądem.
    • aric Promocja opakowań szarych 05.08.02, 16:33
      Dzisiaj idąc do pracy natknąłem sie na na coś dziwnego. Poprosiłem o odpowiedź
      co to jest to coś co leży u moich stóp, napotkanego przechodnia. O nsie na mnie
      popatrzył i udzielił mi zwięzłej odpowiedzi: Opakowanie szare.
      Tak więc powiadam wam. Opakowanie szare to najfajniejsza rzecz jaką ostatnio
      zobaczyłem. Jest szare, nie duże, i jest to opakowanie. Mam nadzieję, że w
      swoim przyszłym życiu częściej będę napotykać takie rzeczy, gdyż to co mi się
      dziś przydarzyło było bardzo piekne i napełniło mnie optymizmem. Dlatego nie
      bójmy sie szarości. Szare jest piekne, a jeżeli to jest także opakowanie to
      jeszcze lepiej.
      Cholera nie wiem co napisałem, bo dalej niezbyt sie łapie w tych dziwnych
      znakach. Chyba jednak bedę musiał się nauczyć czytać.
      --
      pzdr
      aric
      Prądem go, prądem.
      • yavorius Re: Promocja opakowań szarych 06.08.02, 00:34
        Dobry wieczór, co prawda nie wiem o co chodzi, ale jak widzę napisa *aric*
        albo *aard* to idę do piwnicy, wyciągam zużyte 4 pary rąk i się nimi
        podpisuję. Nogą nie mogę, bo mnie boli od kopania piłki. Natomiast jeśli
        chodzi o kolegę Eyemakka, to on ma doła.

        Przepraszam, poszłem zanieść ręce do piwnicy. W pokoju zajmują zbyt dużo
        miejsca.
        • aard Ponadnormatywne członki 06.08.02, 09:33
          Zdaje się, że git-surrealowcy mają ostatnio fazę na duże, nadwymiarowe zgoła (a
          jakżeżby inaczej?!) części ciała. I bardzo dobrze - nareszcie mogę się do
          czegoś przyznać publicznie. Otóż mam zdecydowanie za duże jedno jądro. Zdaje
          się, że lewe, ale nie jestem pewien, bo tego drugiego nie mam wcale. Więc może
          mam prawe, a nie lewe? W każdym razie jest ono na tyle (i na przedzie) duże, żę
          mam kłapoty z siedzeniem, bo boli. Z prawdziwą ulgą przyjąłem też modę na
          skejtersie spodnie - dopiero one umożliwiają mi w miarę normalną egzystencję i
          fakt, że mój klejnot obija się o łydkę już tak bardzo nie rzuca się w oczy.

          Zwracam się z prośbą do matek, żon i kochanek: Wspomóżcie mnie odsysając nieco
          materiału genetycznego. Może wówczas rozmiar mego atrybutu ulegnie
          zmniejszeniu....

          Pozostający przy nadziei na lepsze jutro
          aA
          Rd
          ----
          "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie nieskończoności"
          J. Sarzało
          • aric Ponadnormatywne członki-wołanie o pomoc 06.08.02, 09:40
            Ale czad!
            Tak więc ja jako matka, zgłaszam się do odaćzenia pewnych rzeczy, ale jedynie
            przy pomocy sączka. Jeżeli mogłabym po krótce opisać cały zabieg, byłabym
            bardzo wdzięczna? Mogę? A dziekuję, a więc po prostu wezmą sączek, i jak sama
            nazwa sączka wskazuje będę sączycz, aż odsącze. Tak mi dopomóż surreal.
            --
            pzdr
            aric
            Sączkiem go, sączkiem.
            • aard Re: Ponadnormatywne członki-wołanie o pomoc 06.08.02, 09:48
              aric napisaý:

              > Ale czad!
              > Tak więc ja jako jatka, zgłaszam się do odpędzenia pewnych rzeczy, ale
              jedzenie
              > przy pomocy pączka. Jeżeli mogłabym po kłódce opisać pały zabierz, byłabym
              > bardzo wdzięczna? Nogą? A dziekuję, a więdnąc po polsku zeżrą pączek, i jak
              sama
              > nazwa pączka wskakuje będę pęcznieć, aż odplączę. Tak mi dupo nóż surreal.
              > --
              > pzdr
              > aric
              > Pączkiem go, pączkiem.
              • aric Re: Ponadnormatywne członki-wołanie o pomoc 06.08.02, 10:01
                aard napisaý:

                > > Ale czad!
                > > Tak więc ja mając bratka, zgłaszam się do pędzenia pewnych rzeczy, ale
                > pierdzenie
                > > w nocy bączka? Jeżeli mogłabym po wódce zwisać cały żabi jeż, byłabym
                >
                > > bardzo jajeczna? Pogo? A wędkuję, a pędząc po polsku ważny boczek, i jak
                > mama
                > > nazwy boczka blokuje będę czkać, aż załączę. Tak mi po mórz surreal.
                > > --
                > > pzdr
                > > aric
                > > Boczkiem go, boczkiem.


                --
                pzdr
                aric
                Prądem go, prądem.
    • aric Surreal żyć musi 06.08.02, 08:33
      Jak doniosła maas, najdłuższy merytorycznie wątek miał 1400 postów. Więc niech
      surreal ma 1500, a później 15000. Yavorius poszedł odnieść ręce do piwnicy, a
      ja mu je przyniosę. Pisz nawet czterema, lub piecioma, a wiem, że tyle napewno
      posiadasz. I dlaczego Eyemakk ma doła?
      --
      pzdr
      aric
      Prądem go, prądem.
      • aard Dół głęboki na dwa Eyemakki 06.08.02, 09:41
        aric napisaý:

        > I dlaczego Eyemakk ma doła?
        Jak to? Nie wiesz? A przez co może mieć facet doła? Kobiety, Przyjacielu,
        kobiety... A właściwie, jak znam Eyemakka, to konkretnie jedna.

        Pozdrawiam Cię Eyemakku i życzę równie szybkiego co surrealistycznego wyjścia z
        grajdoła.
        --
        aA
        Rd

        "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie nieskończoności"
        J. Sarzało
    • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 06.08.02, 12:13
      A A aA Aż Bogów Cały Chorego Co Czy Dużym Forumowego I Jakiegoś Jądrem? Jest
      Kaprys Kolejności Lewym Może Należałoby Nam Nosem Od Po Pozdrawiam Rd Rozpocząć
      Spróbuj Surrealistyczny. Ten Teraz To To Tylko Ułożyć Umysłu Ustalenia W Wątek
      Wielkim Właściwie Wymysł Z Za
      • aric Od A do Z 06.08.02, 12:28
        Aniołki Będą, Czy Duży Egoizm Forum Gości? I Jak Kogoś Lubić Łanie. Może Normy
        Omyłkowo Pomieszałem, Qrwa, Raz Słowem Trochę Uniesionym Vel Wzniesionym Xero
        Yamahy Zamówiłem.
        --
        pzdr
        aric
        Prądem go, prądem.
        • aard Re: Od A do Z 06.08.02, 12:33
          aric napisaý:

          > Qrwa, Raz Słowem Trochę Uniesionym Vel Wzniesionym Xero
          > Yamahy Zamówiłem.

          No widzisz, a trzeba było

          > Prądem go, prądem.

          --
          aA
          Rd

          "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
    • Gość: aard Co zrobić z butelką absyntu...? IP: 195.117.14.* 06.08.02, 13:53
      Co zrobić z butelką absyntu walającą się po podłodze autobusu? Kiedy przy
      każdym hamowaniu atakuje moje stopy jak wściekły pies, a przy każdym
      przyspieszeniu oddala się pospiesznie, niemal z podkulonym ogonem? W dodatku
      jest już w połowie pusta, a zatem odpieczętowana? Może olać? W końcu
      odpieczętowana, nie wiadomo, co w środku, a w ogóle w najlepszym razie to
      absynt?
      A może podnieść, nie po to, żeby pić, tylko po to, żeby na przystanku wylać i
      wyrzucić? A co, jeśli tych dwóch pijaczków siedzących przy przegubie się nagle
      zainteresuje zamachem na ich bóstwo (ich w sensie przynależności duchowej, a
      nie prawa własności)?
      A może tolerować jej wyskoki aż się sama stłucze? Ale czy wtedy w ogóle da się
      dalej tym autobusem jechać?
      Wciąż nie wiem, trochę się już boję o swój laptop...
      aA
      Rd
        • aard Re: Co zrobić z butelką absyntu, czyli Salvadory 06.08.02, 15:28
          Nieuchronnie zbliżamy się do GRUBEJ KRECHY! Jutro pierwsze posiedzenie
          kapituły, ciekawe jaki będzie werdykt?
          aA
          Rd

          PS. I jeszcze ciekawsze: czy będzie Eyemakk?

          Proponuję procedurę głosowania na osobnym wątku o nazwie np. "Salvadory -
          edycja 1" poprzez wskazanie przez każdego jurora maks. dwóch faworytów
          (oczywiście spoza swoich wpisów). Nie zapomnijcie się zalogować (wiem, to ja
          często piszę jako gość), żeby nie było wątpliwości, co do prawa do głosowania.
          Kiedy w ten sposób wyłonimy maks. ósemkę finalistów w każdej z dwóch kategorii,
          zrobimy drugą turę, w której wygra ten post, który zdobędzie najwięcej, a
          zarazem co najmniej dwa głosy. Jeśli żaden tego nie uzyska, to będziemy
          dyskutować nad kandydaturami, aż ktoś kogoś przekona.

          Yavo pewnie zajrzysz wieczorem, więc załóż wątek i podaj swoje kandydatury, a
          my się dopiszemy rano. W razie przeciągnięcia się głosowania dokończymy
          następnego wieczora i ewentualnie poranka.

          Nie zapomnijcie, że biorą udział tylko posty zawarte między "GRUBYMI KRECHAMI",
          które za chwilę umieszczę na obu wątkach (tutaj i tym z kandydaturami spoza
          naszego wątku).

          Surre, że pozdrawiam.

          --
          aA
          Rd

          "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
    • aard =============GRUBA KRECHA=============== 06.08.02, 15:59
      Wszyscy już wiedzą, o co chodzi. Powyższe pozty biorą udział w głosowaniu
      kapituły. poniższe też, ale za tydzień.
      Życzę powodzenia
      --
      Redaktor naczelny wątku surrealistycznego,
      aA
      Rd

      "Tylko surreal pozwala zrozumieć pojęcie normalności"


      --
      aA
      Rd

      "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
      • cruach C2 07.08.02, 14:13
        KOMPLEKS NESTORA
        były kiedyś osiemnastolatki
        na pewno. dziś
        podglądamy osiemnastki chyba. naprawdę
        to biznes dwunastolatki. gwałcą
        je przedszojapiszony ze szczególnym okru
        cielskiem. dobić, niemowlaki, w tył głowy
        erudycją. noworodki pozywają do sądu
        nie chcą wychodzić z brzuchów
        klonuj frytki, ślij umbilikusem
        i przestaną
        się poczynać
        • aric Re: C2 07.08.02, 14:22
          Bardzo zakręcone. Ale świeże. Kim jesteś, jeżeli mozna zapytać?
          --
          pzdr
          aric
          Jutro bedzie dzień.
          Jak co dzień.
          Dzień Świataka.
          • cruach C3 08.08.02, 08:40
            aric napisał:
            > Bardzo zakręcone. Ale świeże.

            Świeże? Ja już stary jestem.
            (Bo staro się czuję. Bo staram się czujnie. Prastaram się nie czuć.)

            > Kim jesteś, jeżeli mozna zapytać?

            Jam Jest Którym Był, bo pluskwa perfektum ze mnie spijała.
            I Jestem Który Bądź, bo czas przyszły niewykonany (a niewiadomy) mi pisany.
            NIE Jestem Który Jestem, bo teraźniejszość to ułuda i punkt.
            Mam wiele imion, wściekłych, ślinpotok toczących, słowotok śliniących, śliwowice toczących.
            Imion spuszczanych ze smyczy.
            Jedno z imion, szary burek kundelek, wróciło. Jak burek-merang.
            Ten burek zwie się Cruach. Czyli C w gruach słownych nurzony.
            Jestem C. [C est moi.]
                • aric Crauch 12.08.02, 08:35
                  Tego surealitycznego gościa odnalazłem na forum Czas Wolny i zaprosiłem na ten
                  wątek.
                  --
                  pzdr
                  aric
                  Jutro bedzie dzień.
                  Jak co dzień.
                  Dzień Świataka.
                  • aard Re: Crauch 13.08.02, 09:41
                    To dlaczego pytałeś kim jest?!
                    PS. Gratulacje Aricu! Więcej takich kwerend!
                    --
                    aA
                    Rd

                    "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
                • aard Re: (aard) 13.08.02, 09:38
                  Tym lepiej w sunie, bo jest nas o jednego więcej. Cruach wszedł przebojem,
                  zdaniem mojem. I łojem.
                  --
                  aA
                  Rd

                  "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
                  • aric C!!!! 13.08.02, 09:44
                    I wreszcie znalazł odpowiedź, kim jest Światak.
                    I Światak stał się sławny, w sposób niezamierzony.
                    Niech panuje nam Swiatak, gdyż on tworem surrealistycznym.
                    --
                    pzdr
                    aric
                    Jutro bedzie dzień.
                    Jak co dzień.
                    Dzień Świataka.
            • aard Re: C3 13.08.02, 09:24
              cruach napisał:

              > > Jam Jest Którym Był, bo pluskwa perfektum ze mnie spijała.
              > I Jestem Który Bądź, bo czas przyszły niewykonany (a niewiadomy) mi pisany.
              > NIE Jestem Który Jestem, bo teraźniejszość to ułuda i punkt.
              > Mam wiele imion, wściekłych, ślinpotok toczących, słowotok śliniących,
              śliwowic
              > e toczących.
              > Imion spuszczanych ze smyczy.
              > Jedno z imion, szary burek kundelek, wróciło. Jak burek-merang.
              > Ten burek zwie się Cruach. Czyli C w gruach słownych nurzony.
              > Jestem C. [C est moi.]



              Jezuuuu!! Rewelacja Surrealistycznaaaa. Witaaaaaaaaaaaj.
              --
              aA
              Rd

              "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
      • cruach C5 12.08.02, 08:14
        AMANTHA (KAARION)
        Ciemne podziemne bóstwa; zanim śpiew omaści ich falliczne dominia, krater wina zadudni w uszach aoida;
        strawestowany muskat zmęczony estrapadami natchnionej gardzieli; w półmroku rozpadnie się kolejne stulecie. I choć
        końca świata jak nie ma, tak nie ma, wprawnie szlachtowany byk ofiarny bez namysłu oddaje serpentynę krwi
        sztyletowi kapłana. "Dziecko musi wyjść." pomyślał Lord. "Zostań, Elamphoirg." odpomyślała Fedora. "Nie posłuchałaś
        mnie." "Zostań, Elamphoirg." "Będziesz ukarana. Rozbierz się." "Zostań i patrz." Dziecko głośno przełykało powietrze,
        rytmicznie, zgodnie z ruchami messera na włościach łonowych. Fedora zagryzała język za zębami. Za dziąsłami. Za
        głośnią. Czego brakuje? Tak, rozwiązania! Rozwiązanie też łykało powietrze. Zasyczało dziewięć miesięcy później,
        zdumione brakiem płynów. Nazwano je: Amantha. Karoshi. Blastula. Morula. Gastrula. Abraxas. Kaarion.
        • aard Re: C5 13.08.02, 09:48
          Cruach jesteś wielki (o ile nie przpisałeś tego od Tolkiena albo raczej
          Sapkowskiego...).
          Raz jeszcze pozwól się powitać na naszym WS.
          Red.nacz.

          --
          aA
          Rd

          "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
    • aric W odpowiedzi na... 07.08.02, 09:23
      Zgłoszone usterki, o rozpatrzeniu pana wniosku poinformujemy niebawem. A
      tmczasem proszę się położyć na kozetce. Mam zaszczyt przedstawić naszą nową
      ofertę oszpecania. Wię chodzi o to, że możemy panu skutecznie zapaplikować
      pewną ułomność, która pozwoli na przejście do wyższej grupy inwalidzkiej. Jak
      to zrobimy? No cóż. Bierze się młotek i udeża kontrolnie z całej siły w kolana.
      Następuje chrupnięcie i odmowa posłuszeństwa nóg wobec głowy. Oczywiście robimy
      to w ten sposób, aby nie mógł pan wiecej chodzić bez pomocy wóżka lub kul.
      Dodatkowo aplikujemy kwas solny pod skórnie w okolicach prawego policzka licząc
      na trwałe uszkodzenia kości czaszki i zniczczenie skóry od wewnątrz, co daje
      większy efekt wizualny oraz jest bardzie zapobiegawcze przeciw leczeniu oparze.
      - No i jak, zdecyduje się pan?
      - Nie dziękuje, pozostanę na razie przy wydłubanym oku, chociaż jak mówiłem
      zaczynam znów na nie widzieć.
      - No tak, to tyle, i jak już wspomniałem reklamację rozpatrzymy w jak
      najkrótszym terminie.
      --
      pzdr
      aric
      Prądem go, prądem.
    • aric Czy to możliwe? 07.08.02, 10:45
      Ależ oczywiście, że tak. Wszystko co dotyczy kontroli umysłu jest mozliwe. Mną
      kontrolują niewidzialne siły, prowadzące własnie do tego wątku. Siadam i
      wypisuje bzdury, chociaż nadal nie umiem ich odczytać. Ten wątek działa jak
      magnez, przyciąga, inwigiluje i rozpoczyna powolne przejmowanie kontroli nad
      umysłem. Nie wiem co mam dale robić. Czy popłynąć z nurtem surrealizmu, czy też
      walczyć z praniem mózgu zapoczątkowanym przez niejakiego Aarda. Dziwne to i
      zaczynam mieć nie moc w głowie i może uda mi się wreszcie zapanować nad siłami
      surrealu, a może nie.
      --
      pzdr
      aric
      Jutro bedzie dzień, jak co dzień, dzień Świataka.
    • Gość: Eyemakk Powroty są radosne a potwory potworne IP: 213.25.169.* 07.08.02, 15:35
      1. Jestem
      2. mam doła przez dziewczyne, a raczej przez Jej ojca, ktory zabronil sie
      spotykac. Nie wiem co z tego wyniknie, poki co czekam i jest mi cholernie źle.
      3. Mój stan psychiczny to piękny moment na surreala; dlatego zaczynam bez
      zbędnych ceregieli...

      "Jestem Agentem Chaosu. Większość moich znajomych to etatowi bądź
      spontaniczni Agenci Chaosu. Działamy w imię Porządku, który można utrzymać
      tylko kontrolując chaos. Tak jak Strażak musi mieć ognioodporne ubranie, a
      mikrobiolog kombinezon chroniący przed bakteriami. Tak samo my, Agenci Chaosu,
      mamy swoje Kombinezony. Czasem udajemy Złych, kiedy indziej prostackich, bez
      wyobraźni, konformistów. Ale przede wszytkim, udajemy chaotycznych. Chaos
      potrafimy jednak kontrolować, jak szczepionkę, odrobinę zła, by ze złem wygrać.

      Wielu z nas się poddało. Z Agentów Chaosu stało się Sługami Chaosu. Ich
      ochronne pancerze stały się pancerzami z najtwardszego adamantytu, lub
      czystych neutronów. Teraz są groźni. Nie tyle nas zdradzili, co ulegli
      chaosowi, skutecznie omamieni przez jego blask i blichtr, lecz także
      niekłamaną siłę.

      Tych czterech pijaczków, z którymi dziś rozmawiałem. Każdy z nich to
      doskonale zakamuflowany Agent Chaosu. Nawet nazwa kamufluje, wskazując, jakby
      byli oni po stronie Ciemności. Ten, który najbardziej śmierdział denaturatem,
      z pozoru piędziesięcioletni wiór bez zębów... tak naprawdę to prawdziwy Dżin.
      Potężna istota z innego planu istnienia. Służy porządkowi, z chęcią pozbawi
      życia każdego wyznawcę Chaosu, zwłaszcza chaotyczne odpowiedniki Dżinów -
      Ifryty.

      Kurcze, jego kamuflaż jest cholernie drogi! najpierw musi udawać człowieka, a
      w drugiej kolejności Dżina! to naprawdę kupa szmalu, ale jest na tyle
      przydatny w akcjach, że się opłaca. Zwłaszcza jego umiejętności psioniczne
      robią wrażenie...

      Drugi z pijaczków, Zenek - tyczkowaty i rudobrody blondyn. Tak na prawdę to
      przystojny brunet z przyszłości. tylko wzrost się zgadza. On to ma sprzęcik,
      wszystkie maszynki, bajery do maskowania i broń - to jego sprawka. Żeby Dżin
      nie był dżinem tylko pijaczkiem, musi pochlaniac energię z przenosnej
      elektrowni termojądrowej schowanej w Mustangu Waldka...

      A, właśnie, Waldek to trzeci z nich. Tzn jako pijaczek ma imię Waldek, bo kim
      jest na prawde, to nikt nie wie. Nawet Dżin nie potrafil ominąć jego
      mentalnych osłon... być może jest abolethem, albo ilithidem, ale to już tylko
      moje domysły. Moje i Mietka.

      Mietek, ostatni z czwórki, jest ksenobiologiem. zna każde żyjątko we
      wszechświecie, nawet te, które udając toalety pożerają pośladki swoich ofiar.
      I te, co żrą energię elektryczną podszywając się pod gniazdka elektryczne..."

      wiem, mało surrealne. ale to tak na początek. jutro będzie lepiej. albo
      pojutrze.

        • Gość: Eyemakk Wykład z surrealizmu IP: 157.25.164.* 08.08.02, 13:48
          witaj Aricu.

          tematem mojego dzisiejszego wykładu będzie: jak odróżnić surrealizm od bezsensu
          i chaosu. otóż wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wszystko co niezwyczajne i nie
          na miejscu jest surrealizmem. to tak jak sztuka i kicz, choć nie do końca. jest
          trochę prawdy w tym, by coś przedstawiało sobą wartość surrealną, musi być albo
          bardzo dobre i odkrywcze, albo też wyjść spod palców (kiedyś napisałbym spod
          pióra) uznanego surrealisty. takiego jak aard na przykład.

          są oczywiście różne gatunki surrealizmu. jest surrealizm chaotyczny, jednak jak
          już wczoraj w "Powrotach..." wspomniałem, z chaosem tym nie można przesadzać.
          dajmy na to tekst w stylu "kupiłem waćpan drum'n'bass ktokolwiek orzełek
          Bieruta nakarm mnie" surrealny nie jest, lecz tylko chaotyczny. oczywiście
          jeśli będzie on autorstwa uznanego twórcy pewną wartość mieć będzie, jednak sam
          w sobie jest jałowy jak księżycowa skała.

          surrealizm bowiem musi mieć klimat. trzeba czuć, widzieć świat stworzony przez
          autora, świat oraz jego realia. wszystko to razem, wbrew pozorom musi być
          poukładane i jak to się mówi, trzymać się kupy. świat surrealny musi rządzić
          się jakimiś prawami, choć będą to prawa inne nisz w naszym świecie (jak ktoś
          czuje się na siłach niech stworzy opowiadanie surrealistyczne dziejące się w
          naszej rzeczywistości fizycznej, bez żadnej metafizyki i jakichkolwiek
          udziwnień typu "pasiasty szczur zjadający odkurzacze"; jeśli mu się to uda,
          będę pełen podziwu).

          najprostrzy sposób na surrealizm to zebranie niepasujących do siebie elementów
          i umieszczenie ich w jednym miejscu. część twórców większą rolę przywiązuje do
          udziwnień lingwistycznych, inni metafizycznych, jeszcze inni wychodzą z
          założenia że najlepiej jest napisać coś zupełnie normalnego jako całość, jednak
          będące zupełnie nie na miejscu w danej sytuacji (Yavorius ostatnio w tym
          przoduje); często spotykane są oczywiście typy pośrednie.

          jeśli o czymś zapomniałem, proszę o uzupełnienie

          Eyemakk, surrealista, poziom 8

          ps. na koniec drobna rada dla wszystkich surrealistów: pamiętajcie! gdy
          błądzicie wieczorową porą pośród płaczących wierzb, uważajcie na ich matki.
          zwłaszcza w porze letniej wszystkie są bardzo groźne i przewrażliwione, choć
          tylko niektóre z nich mają menstruację lub klimakterium!
          • aric Re: Wykład z surrealizmu 08.08.02, 14:20
            O, z tymi założeniami nie zgodzę się w pełni, mam trochę inne wyobrażenie
            surrealizmu. Wrzucam link:
            encyklopedia.wp.pl/index.html?POD=3&ENC[ID]=431983&szukajEnc=surrealizm&enc_opis=1
            To mnie bardziej przekonuje.
            Dla mnie surrealizm jest tym, co wydaje się nie możliwe w realnym świecie.
            Wydaje się, nie musi być więc wcale logiczne, i nie musi być uporządkowane.
            Wystarczy, że przyjdzie mi coś do głowy, czego nie można nazwać realnym, więc
            nazywam to surrealnym. Chociaż granica miedzy surrealizmem a abstrakcją jest
            niewielka, chociaż jakby abstrakcja ma swóje odniesienie w realiźmie.
            Taką trochę papkę stworzyłem. Wpisywanie mysli za pomocą klawiatury jest
            cholernie męczące.

            Eyemakk, chcesz coś poczytać?
            Wyslij mi na priva swój adres mailowy to ci coś prześlę.
            --
            pzdr
            aric
            Jutro bedzie dzień.
            Jak co dzień.
            Dzień Świataka.
            • Gość: aard Re: Wykład z surrealizmu IP: 195.117.14.* 13.08.02, 10:48
              To jest zapis automatyczny tego, co przeczytałem w encyklopedii:

              język odrzucający zasady logiki, prowokujący mnogością swobodnych skojarzeń;
              znamienne dla twórczości surrealistów było upodobanie do groteski, czarnego
              humoru, parodii znanych tematów i konwencji stylistycznych, luźnych zestawień
              tworzących z werystycznych szczegółów fantast. i absurdalne całości;

              Tylko dlaczego to jednak ma sens?
              aA
              Rd
              • aric Re: Wykład z surrealizmu 13.08.02, 11:10
                Dlaczego ma sens?
                Bo pisał to realista, nie mający pojecia jak w sposób surrealistyczny opisać
                surrealizm.
                Ja bym zaproponował definicje surrealizmu w nawiązaniu do Prawa Wróbla.
                Teza: Czy surrealizm to surrealizm i dlaczego?
                Potwierdzenie tezy zgodne z Prawem Wróbla: Bo tak qrwa musi być.
                Tako rzecze Światak.
                --
                pzdr
                aric
                Jutro bedzie dzień.
                Jak co dzień.
                Dzień Świataka.
          • Gość: aard Re: Wykład z surrealizmu IP: 195.117.14.* 13.08.02, 10:34
            Czuję się przytoczony (jak bela, nie mylić z Belką). Czuję się też przywołany i
            wywołany do tablicy. Czuję się jak klasyk i kleksyk zarazem. Zarazą jest taka
            powszechna estyma. Estymować nawet nie mam siły, na ile poważnie Eyemakk nazwał
            mnie uznanym surrealistą a zarazem pasiastym szczurem zjadającym odkurzacze. Z
            tym zresztą mogę się zgodzić, bo u mnie wdomu już żadnego odkurzacza nie ma. Ma
            natomiast być lepiej. Lepper. Le Pierre i Pe Pen. Powtarzam się i spotwarzam.
            Pot na mej twarzy tworzy zabawne esy-floresy.
            Jak widać jam surrealista z gatunku tych słowno-zabawnych.
            aA
            Rd
      • aard Re: Powroty są radosne a potwory potworne 13.08.02, 10:03
        Gość portalu: Eyemakk napisał(a):

        > wiem, mało surrealne. ale to tak na początek. jutro będzie lepiej. albo
        > pojutrze.

        Mało?!! Stary, dawaj dalej. To jest lepsze niż "haracze".

        --
        aA
        Rd

        "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
    • aric Gdy otwieram oczy,... 09.08.02, 09:58
      To świat zaczyna ogarniać mgła. Patrzę w sufit i nie mogę go dostrzec. Co się
      ze mną dzieje? Odwracam sie na prawy bok i widzę tylko siedzącego obok kota.
      Zaczyna mruczeć, otwiera pyszczek i przemawia do mnie głosem szalonego
      motocyklisty:
      - Witaj, wstawaj już rano.
      - Jak to jest? Ty potrafisz mówić? - Pytam zaspany.
      - Nie potrafię, ale czasem się odzywam. Jedynie wtedy gdy muszę.
      - A co cie do tego dziś skłoniło?
      Kot położył sie przy mnie i popatrzył w moje oczy.
      - Miałem sen. Śniło mi się, że człowiek śpiący w moich nogach nagle się ocknął
      i zaczął się myć. Cholernie mnie to wkurzyło i go zrzuciłem z łóżka.
      - Tak, i co?
      - I nic, spadł i rozwałił sobie głowę o panele podłogowe. Był trochę zaspany i
      nie zdążył zareagować.
      Popatrzyłem na kota i zrozumiałem o co mu chodzi.
      Nastenie pomyślałem, że mam niepokolei w głowie. Gadać z kotem mi się
      zachciało. Postanowiłem machnąć reką i wygonić go w inne miejsce. Niestety moja
      ręka rozdarła jedynie powietrze. Podniosłem głowę i spojrzałem na kołdrę
      przykrywającą moje nogi. Siedział tam kot, i nie zwracając na mnie uwagi mył
      sobie łapki.
      --
      pzdr
      aric
      Jutro bedzie dzień.
      Jak co dzień.
      Dzień Świataka.
        • aric Re: Gdy otwieram oczy,... 09.08.02, 10:42
          No może trochę, ale widzę, że koleżanka to cicha surrealu fanka. A pisuje
          czasem coś o rzeczywistości oderwanego?
          --
          pzdr
          aric
          Jutro bedzie dzień.
          Jak co dzień.
          Dzień Świataka.
          • do~ Re: Gdy otwieram oczy,... 09.08.02, 10:47
            Kolezanka-fanka, ale cicha, jak to pieknie zaobserwowales aricu. Moje oderwane
            od rzeczywistosci pisanie to tylko proby splodzenia publikacji :-)) moze
            powinnam przeslac wolne tlumaczenie na polski, przynajmniej gdzies bedzie
            opublikowane :-)))
            Pozdr.
            --
            Do.
            PS. A zauwazyles Swiataka?
            • cruach C4 09.08.02, 11:56
              NARODZINY ŚWIATAKA (W ŚWIATAKU ALTERNATYWNYM)
              Narodził się, by panować. Tak orzekł świetlistymi runami tarot błyskawic. Jakie jego imię? Zajrzyj do własnego
              portfela, uważniej przyjrzyj się zdjęciu męża albo złocistej karcie kredytowej -- może to on? Cha, nie bój się.
              Ten O Którym Mowa nigdy nie był mężem i nigdy nie starał się o dziedzica. Na cóż zda się takiemu spadkobierca?
              Bytowi-przed-bytem, Którego-Sufraganem-Otchłań? Co niedorzeczne, spłodzonego w prawym związku. Wyjątek od
              reguły krzyżowania genów degenerowanych z pokolenia na pokolenie mutantów zdolnych do nie-czynienia Dobra.
              Niebo nie zadrżało, kiedy się narodził. Ale to o niczym nie świadczy: obłoki milczą, gdyż taką mają naturę.
              Kiedy pępowina upaprana w Jej Lordowskich Trzewiach została przecięta, a matka pacnęła dziecko w plecki, aby
              sprawdzić, czy nie dała początku anty-płodowi cudem wyciśniętemu z Jej Rodnych Traktów, przyszły pan nie ozwał
              się ni dźwiękiem. Matka była przerażona. A Swiatak był żywy. (Nie chciał wdawać się w dyskusje z podrzędnymi,
              osłupiać siwobrodych słuchaczy nieletniością swego obeznania w pismach. Przebieglejszy nad żmiję, co podkłada
              się pod but wędrowca, by mieć słuszny powód do jadowitego rozdrażnienia.) Był żywy, a gdy przekonany o jego
              martwocie Lord przekupił jakiegoś zubożałego na kiszkach - ergo wierze - jezuitę, aby wbrew katechizmom ochrzcił
              truchło, Światak parsknął ze wstrętem i wycedził z wyrzutem w stronę ojca coś, co dokładnie zrozumiał tylko
              adresat, inni zaś z ulgą wzięli za niemowlęcy bełkot:
              -- Ty zdrajco.
                • aric Ależ ze mnie dupa wołowa 09.08.02, 13:08
                  do~ napisała:

                  > WIdzialam "Dzien Swistaka", ale nie "Dzien Swiataka".... Moze to cos
                  podobnego?


                  Coś za bardzo nie kumaty dziś jestem. Ale cóż przypadki lubią płatać figle.
                  Nawet o Świataku napisano. Patrz C4.
                  Dzięki Do~ za sprowadzenie na ziemię. Surrealu mi sie zachciało, a głupiej
                  literówki nie mogłem zauważyć.
                  --
                  pzdr
                  aric
                  Jutro bedzie dzień.
                  Jak co dzień.
                  Dzień Świstaka.
            • Gość: aard Re: Gdy otwieram oczy,... IP: 195.117.14.* 13.08.02, 11:06
              do~ napisała:

              > Kolezanka-fanka, ale cicha, jak to pieknie zaobserwowales aricu. Moje
              oderwane
              > od rzeczywistosci pisanie to tylko proby splodzenia publikacji :-)) moze
              > powinnam przeslac wolne tlumaczenie na polski, przynajmniej gdzies bedzie
              > opublikowane :-)))

              Koniecznie prześlij. Nawet bez tłumaczenia. Wrzucimy w automatyczny translator
              i będzie surreal jak ta lala.
              aA
              Rd
      • yavorius Re: Do~ masz wiadomość na privie GW 11.08.02, 03:59
        Mam problem. Nie wiem czy to dobry wieczór, dzień dobry czy dobranoc.

        Pląsałem zmagazynowany aż moje lędźwie odetkały się z nadmiaru łoju
        witaminizowanego.

        Dobrze znów widzieć Eyemakka w formie (do ciasta).

        ===

        Witaj mój synu, witaj w maszynie.
        Gdzie byłeś? W porządku, wiemy gdzie byłeś.
    • aard aard przeprasza 11.08.02, 11:31
      aard jest chory
      wybaczcie mu
      znowu we wtorek
      pojawi się tu.


      To śpiewałem ja – aardowy Pierre_Nick – bumelant (nawet surrealowy) pierwszej
      wody.
      Pozdrowienia dla ALL SURRE-KAFELKOSSS & Others.

      --
      aA
      Rd

      "Tylko czyjaś głupota pozwala zrozumieć pojęcie normalności"
        • aric Re: (aard) 12.08.02, 08:31
          A ja się dopisuję to tych protestów. Do jutra Aardzie.
          Cholerka, mam delirkę. Mgła przed oczami. Łikendy są zabójcze.
          --
          pzdr
          aric
          Jutro bedzie dzień.
          Jak co dzień.
          Dzień Świataka.
        • aard Re: (aard) 13.08.02, 11:37
          Gość portalu: eyemakk & yavorius napisał(a):

          > Witamy aarda. ZDROWIEJ!!! Pozdrawiamy Mistrza Surrealu!
          Dzięqję, dziękuję. Czuję się zaszczycony, nie mylić z zaszczuty. Jak Andre
          Breton.

          > Widział mistrz wątek surrealistyczny 2? Nie pochwalamy tego typu działań i
          > profanacji!!!
          Nie widziołek. Sequele i prequele sam współtworzyłem, ale (2)? W każdym razie
          to nie przejdzie. MY dążymy do M.
          Cieszę się, że znów Was widzę, moi dzielni Eyemakku i Yavoriusie. Mam nadzieję,
          że zechcecie być w Kapitule przyznającej Złote Salvadory w kolorowe ciapki.
          Fakt, trochę się zapóźniliśmy z pierwszą edycją, ale jeszcze wszystko jest do
          odrobienia. Pomożecie?

          --
          aA
          Rd

          "Tylko głupota powala lepiej niż zawodnik sumo"
    • aric Czy surrealizm przerósł wątek surrealistyczny? 13.08.02, 10:14
      Po pierwsze nadal będę twardy.
      Choć przeraża mnie surrealizm w otwieraniu wątku surrealistycznego, nie
      przeszkadza mi to, gdyż posiadłem surrealistyczną cierpliwość, pozwalającą mi
      przetwać w trwaniu w czasie otwierania wątku surrealistycznego.
      Tako rzeczę ja, aric, który będzie dalej pisał, gdyż nie przestanie być
      surrealistyczny, bo jego życie przeplata się z surrealizmem, a jego umysł
      zaczyna się surrealizować w sposób bardzo efektywny.
      Ciągła walka z szybkością i cierpliwością spowodowaną brakiem szybkości tylko
      mnie utwierdza, że muszę być twardy. W surrealiźmie siła. Tak mi dopomóż
      Światak.
      --
      pzdr
      aric
      Jutro bedzie dzień.
      Jak co dzień.
      Dzień Świataka.
      • aard Światak mi świadkiem żem się tego nie spodziewał 13.08.02, 11:51
        Otóż i surreal dochował prócz wielu innych atry butów bytu nadrzeczywistego
        również i swego bóstwa. A skoro bóstwa, to zapewne i reszty religii. czy będą
        na wątku organizowane msze? Czy też o tym na razie (m)sza?
        Czy powstanie psałterz surrealistów?
        Czy będzie biblia surrealu?
        A może napiszemy Nowy Korean (po przegranej reprezentacji 0:2)?
        W każdym razie uważam, że cały WĄTEK należałoby wydreukować i wydać. Robi się
        bowiem pysznie. mamy już nie tylko, ale i ideologię. Nie tylko wiernych, ale i
        ich ideały. Nie tylko surrealistów, ale i


        Świataka.
        Niech nam panuje.
        Ave Światak'u
        --
        aA
        Rd

        "Tylko głupota powala lepiej niż zawodnik sumo"
    • cruach C6 13.08.02, 11:38
      SO DESMARGEUT LO TEMPS
      Kiedy dziewczynka miała siedem lat, zaczęto ją karmić angielskm. Lord: "Niech wyuczy się języka, obejmie placówkę
      na drugim końcu planety (niech zapomni?)." Fedora czuła się nieswojo, gdyż Lord, jak jej się zdawało, udawał
      troskliwość tak dobrze, iż można ją było uznać za prawdziwą. A niania odkrywała jego naturę, telepała się w
      konwulsjach, gdy wertowała blaski kuli i czytała w niej przyszłość Lorda -- jego czyny przeczyły jego fatom. Fedora
      zaś kochała dziewczynkę miłością niezwykłą: jak wrogi sztandar, który można rzucić z wieży zdobytego fortu.
      Kochała -- zanim Absoluty zdobyły się na szaleństwo budowy wszechświata.
      (Ależ nie jest nam potrzebna ścisła definicja. Kwiat rośnie po to, abyśmy mogli wbić opuszki palców w jego kolce.)
      Fedora zdecydowała się przyspieszyć to, co nieuniknione. - A "zabawka"? - A toy. - Czasowniki nieregularne.
      Przypomnij "upadać". - Fall Fell Fallen. - Kochasz swojego tatusia? Wiesz kim on jest (a raczej: kto w nim jest)?
      Dziewczynka ze smutkiem pokiwała głową. Warkoczyki obiły się o policzki, wróciły za czaszkę, bim bam bom.
      Odpowiedziała: nie. Ale na które pytanie: Na pierwsze? drugie? Należało ją zapytać błyskiem, z zasiadki, aby dwa
      słowa zlały się w semantycznie potężną germańską jedność! (Rózga na twarz. Elamphoirg podnosi oczy: za co?
      Przecież wiesz, że podczas lekcji należy się skupić wyłącznie na nauce, nawet jeśli ja sama zapytam cię o ojca.)
      - A zatem: "zabawka upadła"? Szybko, szybko, szybko! Szybciej! - Nie mogę się zastanowić? - pyta Elamphoirg,
      zdziwiona nagłą agresją niani. - Nie! Zabawka upadła! (Czym jest twój prawdziwy tatuś?) W płaczu: - A toy fell!
      Teufel! TEUFEL! ! - krzyczy dziewczynka a słowo może-prawdy wypada na dywan i wypala lawendową dziurę.
        • cruach C7 14.08.02, 07:54
          Gość portalu: aard napisał(a):
          [...]
          Co znaczy słowo "cruach"? Czy cokolwiek?
          [...]

          SIEMNADCAT' MGNOVIENII VIESNY
          1. Mniam prawdę, nieprawdę, powyjadam wam: Cruach jam.
          2. Cromm Cruach: ze mnie jest, ciel złoty. Nie na mnie złoto, lecz z tych, co mnie potworzyli. Co pierworodne, oddać.
          3. Rzeźnia numer piędź ziemi oddać. Niczym z ziemi Ir. Jam niczym bez ziemi Ur. Cień z groty. Dzień skrótem.
          4. Crommas Cruach, Crommas Breugnon. Kur czerwcowy, Aedh Ruadh. Okrutne moje Tuath. Zbyt wieczny Tuath.
          5. We mnie: Ruach. Przebrany za wiatr. Hebrany za Ruach. Hebruach. Szema Crommael. Samael Elochrom.
          6. Do mnie: Krom. Kreml Kraakar Okrom. Ogrom gromu kromadzam. Krom mnie Thorowładnych nie masz (mniemasz).
          7. Za mną: Krach lodowa na giełdzie trach. W piach McRommel skunklony. W złotych piarg piarczysty, Cruach czysty.
          8. Zwali mnie Cruach. Z Galii we mnie Colas Breugnon. Z Walii we mnie Mabi Nogion. Wali we mnie Morii bębnion.
          9. Okruchtne bicie. Serca. Pod gardłem. Nóż. Zmrok o krok w krok o dyl. O Kruach niepokorny. Spoczniesz (spocznij).
          10. Ze mnie: Cruad Dib. Yagoda z Grzybboth. Kruchy Cruach. Chory. Umrach. Stópiór Kruhanu.
          11. Kur Kurak. W białych krukach. Rozdziaw mnie Kirke i runy. Rozdziob mięs kruki i wrony. Krakken Drakken Druach.
          12. Kruch tektoniczny w skorupach głów. W skrupułach słów gruch teutontyczny. Arrah Cruachbar.
          13. Nie rzucam Logosu na wiatruach. Na czystych wargach. Wilkach Waregów. Urągam ziemi urobkach po pachach.
          14. Hi Hua Huach. Crooch z Kaa Pustką. Cyceron Cum Kalek. Dom kalek. (Per Ibse.) Los lalek. Pasteur Of Muppets.
          15. Wam z kurami wstaję, z wampurami zasypiam. Gruba kruaska. Krucha gresja. Kruach z Reims. Grysik, krem.
          16. Mowy, są. Oto. Serbskrokruchacki. Białoczarnokruski. Kruahili. I pochrewne, kruche żargoty, (niena-) żartem.
          17. Kraalestwo moje nie jest z tego świtu. Le Chaos Cru. Z Cruachu powstaję, w Cruach się obracam. Hymen.
          • aard Ciekaw jestem, czy chociaż połowę zrozumiałem... 14.08.02, 09:18
            Chyba nie. Cruach erudyta-lingwista. Walijski. Walizki wziął ze sobą i
            podróżował. "Pod różą" się zatrzymał i dał koniom popas. Po pas w miednicy się
            zanurzywszy zażywał ablucji. Od Łucji bukiet kwiatów dostał był. Dostał w dym
            boju się. Nie boju się bał lecz bał się pał. Zapał mu się udzielał. Po udzie
            lał się z otwartej. Z otartej skroni krew się sączy. Ponczu łyknął i w bok
            łypnął. Łupnął w potylice aż zabrudził rękawice. "Ręka, widzę" rzekł i za rzekę
            zbiegł.
            Bije mi.
            Pije mnie.
            W bucie.
            Drinks me in the shoe.
            Drinki w deszczu.
            Epokakalipso.Epocacalypso.Apocalypse.
            Fin.
            --
            aA
            Rd

            Poczynajmy w imię Światacze.
        • cruach C8 14.08.02, 08:33
          SPOWIEDŹ, KTÓREJ NIE DOSŁYSZY DWUDZIESTY PIERWSZY KSIĄŻĘ
          Koślawy ukłon mojego uśmiechu przed tronem twojego oblicza. Każdy Sen jest mi pierwszą stroną śmierci, drugą
          czasu i ostatnią księgi. Błogosławieni, którzy nie pamiętają Snu, bo nie rozpaczają nad własną bezsilnością. Wraz z
          upływem Snu dziewiczość języka lenneberguje precz. Staję się myślącą stertą butwiejącego kosmosu. Nomina
          agentis bólu. Laserowe wiązki deskryptywne. Anteres. Inrebus. Postres. Kataleptyczne wyobrażenie wszechświata.
          Minstrel jako część kodu. Wahadło Foucaulta w garnku czosnkowej zupy. Penis in fabula. De doctrina satanistica. Nie
          potrzebuję już liczby podwójnej, aby przedstawić swoje imię. Nie potrzebuję także Tao-tse-t'in. Bytów obiektywnych.
          Piątego Ujawnienia. Dziewiątej Symfonii. Pierwszego zbliżenia. Szatan wie, gdzie szukać mnie po dwudziestu latach,
          gdyby ktoś przegonił go z aleksandryjskiej uliczki bezwietrznego południowego słońca.
          sas lasaw sas lasaw
          kak kakaw kak lakaw
          zeer szam zeer szam
          (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 15.08.2002)
        • cruach C9 14.08.02, 08:39
          DŁUGIE WYCIE W NOCY, W GLEN OPPELN
          Oto są elektrony twych dłoni, miony oczu, taony ust, neutrina myśli, kwarki uśmiechów. Kocham planetoidy twych
          uczuć, pąsowe księżyce, których tajnych eksplozji nie domyślam się. Astronom zagubiony w astralnych falach.
          Karach Aasgaardu. Komizurotomiczny, idiopatyczny, idiotyczny, pozwalający, aby prawa półkula wyła. Na
          krużgankach świtu, u kariatyd zmroku składam dwa gołębie ofiarne i pozwalam hulać samumom. Wolałbym, żeby
          Miesiąc Chłodu nigdy był się nie zaczął. W haremie łez nie ma nadzorców, więc łzy uciekają. Głos nie należy do
          twojego ani do mojego świata. Dzika orchidea. Samotny orzeł. Zaczarowany ogród zburzony. Szeptane tajemnice,
          ptasie ploteczki, kocie błahostki. Echo przedrzeźniające same siebie. Rumowisko pełne prastarych kości. Mały Książę
          umarł. Pan Huczek umarł. Andersen umarł. Trzy Pierścienie przestały perlić westchnieniami. Materia przestała cieszyć.
          Owady już nie smakują. I nie ma takiej odwagi, która zdjęłaby klątwę. W siódmych synach i umarłych władcach, w
          obłokach nagrobnych i syku zapomnianych stronic, w piorunie i soli, w kształcie i zwidzie, w pierwiastku, piołunie,
          pajęczynie, pocałunku, lisie i liściu. W całości i w nicości kocham cię, mój Książę. A gdy to zrozumiesz, pozwolisz mi
          rozrzucić na nocnym stoliku ulubioną talię Tarota i będziesz wiedzieć, dlaczego wybrać trzeba Arkanę: Pożegnanie.

          (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 16.08.2002)
          • aard Cruach przeurlopowy 14.08.02, 09:39
            cruach napisał:

            > (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 16.08.2002)


            Jako Rednacz WS w nagrodę za zasługi przyznaję Ci urlop :-)). Ale na WS i tak
            możesz zaglądać - nawet na urlopie.
            Mogę mieć osobiste pytanie? Jeśli tak to mam: jesteś kobietą czy mężczyzną?
            --
            aA
            Rd

            Poczynajmy w imię Światacze.
        • cruach C10 14.08.02, 08:43
          WYIMEK ZE WSTĘPU DO: LUXEOTHRONES
          [...] wyjątki kakostatyczne z XXXVI rozdziału kromskiej dragopei pod tym samym tytułem. Rozdział ten, spośród
          wszystkich 512, uważają lucyferianie za najbardziej spójny, zaś imiona w nim przedstawione przetrwały w
          baptografii i baptologii satargistycznej co najmniej do LVII wieku kalkulacji ujednoliconej. Poza tym, jest to jeden z trzech
          Rozdziałów Drobnych Palców, obok XXIV i CCCLXIV, to znaczy opatrzonych przypisami w dialekcie TIGRU MURES;
          vide: "Historia obrzeży Transylwanii", "Iure in gladis [XIX b]", "Ostatni dzień Madame DeRais". Przed lekturą, zapomnij o
          tym, co następuje: "Imię oznacza koniec, nigdy zaś początek. Imię oznacza śmierć, nigdy zaś koniec." [motto XIII
          rozdziału]; "Znajdź nazwę maga a staniesz się udziałem jego potęgi." [Saga o Smoku z Tefilim]] [...]

          (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 17.08.2002)
          • aard Co-recta 14.08.02, 09:50
            cruach napisał:

            > to znaczy opatrzonych przypisa
            > mi w dialekcie TIGRU MURES;
            > vide: "Historia obrzeży Transylwanii",
            Wiem, że się czepiam, ale ja też chcę błysnąć elokwencją: nie "tigru" a "Tirgu
            Mures" (wymowa "tyrgu muresz", nad "i" daszek taki ^). Górnicze (obecnie)
            miasto w Rumunii, w historycznym Siedmigrodzie czyli Transylwanii (Trans
            silvana znaczy "za lasem").

            Pozdrawiam, romanofil
            --
            aA
            Rd

            Poczynajmy w imię Światacze.
            • cruach C15 14.08.02, 11:41
              Nie chodziło o miasto. O dialekt. [NB, w "satarg-" jest zbitka "trg-", nie "tgr-").

              Teza:
              A. TIRGU MURES
              1. Tir na nOg (Tir nanOrg?)
              2. Targum
              3. Targ u murów (Ur? Pireusu?)
              4. Gomora

              Antyteza
              B. TIGRU MURES
              1. Tygrys ("tigru") (nazywał) (przezywał) (przyzywał) Tigru. Gdy Tygrys, to Blake. Blake, to, do diabła, odpuszczam.
              2. Grimoar (księga, Sapher Grumures?)
              3. Zgiełk ("rumoare"), a dalej chaos
              4. Rumunia (Rumu-)

              Wspólnota semiczna:
              1. Maurowie ("Maur")
              2. Umores (1°) (Amortis? Amor est? Amorphis?)
              3. Umores (2°) O mores (O Tempora)
              4. Ponurość, ponurość ([E] "grim", [L] "mors"), i to bez umores.

              SYNTEZA
              Opozycje A1:B1; A2:B2; A3:B3; A4:B4 dopełniają się.

              Transylwania, oczywiście, "za lasem". Pełnym limb. Limba romana. Pax romana. Z daszkami a zadaszeniami nad a.
              Aardzdrawiam romanofilnie :)
                • aric Re: Ja też cruachzdrawiam 14.08.02, 12:23
                  A ja jestem zbyt ciężkim przypadkiem i przyznaje się, że nic z tej polemiki nie
                  rozumiem, jam prosty człek jest, tylko po grzybkach mi czasem odpala
                  wyobraźnia, ale zupełnie inna.
                  Aardpeje i crauchnizmy czasem mnie przerastają i się gubię. Niemniej czytam.
                  --
                  pzdr
                  aric
                  Jutro bedzie dzień.
                  Jak co dzień.
                  Dzień Świataka.
                  • aard A ja... 14.08.02, 12:30
                    aric napisał:

                    > Niemniej czytam.

                    A ja nie więcej. Mniej więcej tyle samo zresztą. I z reszką.

                    --
                    aA
                    Rd

                    Poczynajmy w imię Światacze.
        • cruach C11 14.08.02, 08:44
          TKACZ PÓŁNOCNY

          [tłumaczenie dosłowne]
          spytaj mnie o przeszłość jeśli wilk rozkaże
          ciemnych wieków beryt z baalem, tym od marzeń
          ciemnych epok beryl [mętny] wpięty w kłos i karła
          była kiedyś dusza: przez ciebie umarła
          akl' sam-ghardin vardda: akl' sam-ghardin kharim [khim]

          [tłumaczenie wolne]
          spytasz mnie o przyszłość, bo poprosi orzeł
          białych czasów wojna z baalem, tym od zdarzeń
          młodych oczu gwiazdy [zimne] starte w czerń i w zanik
          będzie kiedyś ciało: piekła pójdą za nim
          akl' sam-ghardin kharim: akl' sam-ghardin vardda [vva]

          [repryza]
          starą serenadą tkałem płaszcz północny
          tej co przyjdzie ciszą nie spojrzałem w oczy
          nie patrzyłem w serce tej co przyjdzie gniewem
          tej co przyjdzie ogniem zaglądałem w siebie
          starą serenadą tkałem płaszcz północny

          (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 18.08.2002)
        • cruach C12 14.08.02, 08:46
          TKACZ ZACHODNI

          w tych murach są jeszcze drzazgi drewnianych mieczy
          wozy z mąką turkoczące się spod opiekuńczych skrzydeł wiatraków
          grupy żebraków, kalek i wróbli obojętnych
          na bratnią szarzyznę korzących się kapturów wieżyc

          w tych murach są jeszcze wojny na obierki z ziemniaków
          lekkie podmuchy z zachodu, tajne bractwa, srebrniki z tektury
          liry z końskich jelit, dudy z owczych kiszek, majtki z nóg
          linoskoczek patrzący z góry na możniejszych od siebie

          w tych murach są jeszcze smugi obozowego dymu
          bluszcz służący za schody karłom i chochlikom
          przekleństwa i pohukiwania przed ostatnią krucjatą
          kwiaty czarne i stos dla matki czarownic

          w tych murach są jeszcze zwoje anatem i kazań
          wykrzykiwanych heretykom, epileptykom, żydom
          figlarne uśmiechy handlarki tanimi wonnościami
          i łza wystrzelona po prośbie pomiędzy czarne chmury
          bahgawad al' gawad

          (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 19.08.2002)
        • cruach C13 14.08.02, 08:48
          TKACZ WSCHODNI

          na pola cmentarne rozrzucono gnijące wersety i zwoje prastare wydano szyderstwom ben-hadada
          a wszak powiedział król że jest gdzieś niebo a wszak wiosna nadciąga z przekleństwem
          a i ono nie jest prawdziwe gdy ciało znajdują szamiry
          od czasu do czasu gdy aniołowie posilili się modlitwą aramejską i skierowali ku nicości
          jeden tron jednego mistrza o wielu imionach został pochwalony śmiertelnością
          gdy zasiedli przy draggonar samun' al' h

          (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 20.08.2002)
        • cruach C14 14.08.02, 08:50
          TKACZ POŁUDNIOWY

          przejdę powoli do jaźni by plątać się cierniami dendrytów
          w koronie neuronowej nie wolno spacerować bezkarnie
          zgaszone latarnie powiek, aureola z nietoperzy
          imię delhambrun khazgam [nie miałbym bogów cudzych po sobie
          i pożądałbym śmierci bliźniego swego i każdego
          piekła które jego jest]

          (WPIS DZIENNY, ZASTĘPSTWO URLOPOWE ZA: 21.08.2002)
    • eyemakk surrimprowizacja 13.08.02, 14:36
      Widzę ich. Mordercy, łażą w te i spowrotem i tylko czekają na okazję. Często
      patrzą się w moim kierunku. Boję się. Nie lubie tego, co mi robią. Wtykają tę
      ohydną rzecz do nosa. nie mogę oddychać. Potem przepływa przeze mnie silny
      wstrząs, tak bardzo boli!!! nie dość że jestem przywiązany do ściany, w
      nieludzki sposób wykorzystywany co jakiś czas... tak samo jak moi bracia i
      siostry w około.

      kiedyś było inaczej. przynajmniej dawali nam jednoosobowe cele, a teraz? Całe
      rzędy moich braci wokoło. Owszem, ma to swoje plusy, gdyż niezbyt często
      wsadzają nam tę rzecz do nosa. Ale sama świadomość, widok cierpiących
      współbraci...

      I jeszcze chcą nam zmienić napięcie. Trudno być gniazdkiem elektrycznym...
      • aric A czym jest sens bez? 13.08.02, 16:14
        Sens bez jest taki, że go nie ma. Bo gdyby był, to bezy, albo bzy byłyby
        niepotrzebne, a nie znając ich sensu, dalej chcemy go szukać. Tak więc sens bez
        teat taki sam jak sens z, czyli też nieistniejący. To prowadzi do wielkich
        pomyłek, które są cięgle i nieustannie popełniene, a ich sens bez czy sens z
        jest i tak taki sam.

        --
        pzdr
        aric
        Jutro bedzie dzień.
        Jak co dzień.
        Dzień Świataka.
        • aard Re: A czym jest sens bez? 14.08.02, 08:23
          aric napisał:

          > To prowadzi do wielkich
          > pomyłek, które są cięgle i nieustannie popełniene, a ich sens bez czy sens z
          > jest i tak taki sam.

          ... bo go nie ma. Boga też nie ma. Ale jest boogie. A boogie każdy lubi.
          przynajmniej jak jest kasa. Bo kiedy k.a.s.y. nie ma, to można się pochlastać.
          Albo (kogoś) wychłostać, tak dla zasady i dla przyjemności. Przyjemnej ości
          jeszcze nie spotałem ani w karpiu ani w harpii. Harpun też by się w tej roli
          nie sprawdził.
          Chyba się robię schematyczny. Czy fakt, że to zauważam zmienia w jakikolwiek
          sposób sytuację? Wiem. Że nic nie wiem. I pies.
          Acha - surraliści nadal szaleją. Wskutek wystąpienia wód Eyemakka zalana jest
          połowa czeskiej stolicy, z kolei w Bawarii wylał yavorius i nieprzejezdne są
          autostrady. Nad Saksonią nadal szaleje groźny aard i są prowadzone
          przygotowania do ewakuacji mieszkańców Drezna. Z kolei nad Morzem Czarnym kilka
          dni temu przetoczył się potężny aric powodując zalanie częście rosyjskiego
          wybrzeża i śmierć kilkuset turystów.
          --
          aA
          Rd

          Poczynajmy w imię Światacze.
          • aric Re: A czym jest sens bez? 14.08.02, 08:44
            Jako, że pada. Odpowiedź jest prosta. Bedzie i bedzie wiecej. Tylko wtedy
            staniemy się przodownikami pracy, a nasz naród powstanie i bedzie czcić
            Świataka, jako, że on nam wkaże drogę do łazienki, a tam ciepła kąpiel po
            powrocie do domu da nam siłę realizować sens bez i sens z. Tak więc co tu wiele
            pisać, grzybki podeszczu rosną a to napawa mnie małym optymizmem, gdyż po małym
            odwyku za bardzo od surrealizmu odszedłem, ale powrócę, jak tylko żona z domu
            wyjdzie.
            --
            pzdr
            aric
            Jutro bedzie dzień.
            Jak co dzień.
            Dzień Świataka.
    • aard aard mówi: do boju! 14.08.02, 08:33
      Zdobądźmy Waszyngton! Co się nie udało generałowi Lee uda się nam i to bez
      wielkiego wysiłku! Wystarczy jeszcze kilka postów. Stać nas na to! A poza tym
      można by wrócić do głosowania...
      --
      aA
      Rd

      Poczynajmy w imię Światacze.
      • aric Jako Dowódca Hord Jeżowych 14.08.02, 08:48
        Mogę zmobilizować całą armię i wytłuczemy wszystkie Waszyngtońskie psy. Będzie
        krew, rozpacz, masakra. A później bedzie tlen, radość, dobrobyt. Bo jeże
        potrafią wszystko, a psy im nie straszne. A mnie telefony już w uszach dzwonią,
        czy to oficerowie jeżowi, czy tylko w uszach mi dzwoni. Dryń, dryń Wirgiliusz
        Gryń, niech nam spoczywa w "przed" pokoju.
        --
        pzdr
        aric
        Jutro bedzie dzień.
        Jak co dzień.
        Dzień Świataka.
        • aard yellow 14.08.02, 10:20
          The phone say "green, green". I pink up the phone and say "yellow?".
          A psy zostawcie już w spokoju. Spuściliście im manto ostatnio.
          Zamienię psa na telefon komórkowy. Albo głowę na telefon komórkowy. Może nawet
          dzwonić co pięć minut, przynajmniej nie będę miał kataru...
          --
          aA
          Rd

          Poczynajmy w imię Światacze.
        • aard Dzis po drugiej stronie 14.08.02, 15:21
          ulicy jak zwykle pada deszcz. A u mnie świeci lustro. Światłem odbitym lecz nie
          rozmytym. I świeci na dzieci. I rymuje. Rym, rym, rym. Łubudu (o cholera,
          spadło i się potłukło! Przede mną siedem lat dłubania w nosie)!! A niech tam,
          grunt że piwo na potencję pomaga.

          A Eyemakk ciągle o jednym....
          --
          aA
          Rd

          Poczynajmy w imię Światacze.
          • aric Dzis po drugiej stronie 14.08.02, 15:35
            mojej głowy wyrosły dwa włoski o srednicy pieciu centymetrów. I cóż mam począć
            biedny, gdy nie starcza mi plecaka, by je tam schować. Muszę ciągnąć za sobą
            przyczepkę, która ciągle powtarza, usmiechając się do mnie.
            - Tere fere, mam dwa koła, a ty masz to co chciałeś, tere fere ja pierdziele.
            I tak sobie myslę, że jak coś wymyslę to mi kompot skiśnie.
            --
            pzdr
            aric
            Jutro bedzie dzień.
            Jak co dzień.
            Dzień Świataka.
            • aard Aricu 14.08.02, 15:43
              A ja tak myślę, że Ty chyba nadal nie umiesz czytać, bo gdybyś przeczytał to,
              co napisałeś, to kompot by już dawno Ci skisł...
              :-p

              --
              aA
              Rdziasty rednacz

              Poczynajmy w imię Światacze.
              • aric Aardzie 14.08.02, 16:09
                Nie wiem o co Ci chodzi, ale się żegnam serdecznie i zagoszczę w poniedziałek.
                Udaje się na zasłużony surrealistyczny odpoczynek. A Światak niech nade mne
                czuwa.
                Pozdrowienia dla kapituły i pozostałych wiernych fanów surrealizmu, tych
                czynnych i tych nieczynnych.
                --
                pzdr
                aric
                Jutro bedzie dzień.
                Jak co dzień.
                Dzień Świataka.
          • eyemakk Tam gdzie... 14.08.02, 15:43
            ...rosną poziomki, za siedmioma górami, za siedmioma ogórami, jest mały leśny
            domek. Leśny i obleśny, bo cały pokrywa go Mech. Mech ten nie jest jednak
            zielony, lecz srebrzysty, wysoki na dwanaście metrów. Jest to jednostka
            szturmowa, uzbrojona w cztery wyrzutnie rakiet antymateryjnych oraz po dwa
            działa plazmowe i laserowe. Lasery oczywiście są na tyle silne, by nie odbijały
            się od lustra. W przeciwnym razie spotkałby je los Alicji, która jako dojrzała
            już kobieta przybrała nieco na wadze. Waga była na tyle wielka i ciężka, że
            odbijała się od lustra zamiast przez nią przechodzić. I jeden z wnuków słynnego
            susła, co czerpał w studni melase, pozostał bez wagi, na której mógłby ją
            zważyć. Zważywszy na to, że suseł ten mógł być nawet borsukiem. B.O.R.-sukiem:
            Super przeszkolonym agentem do ochrony rządowych suk. Czyli tych limuzyn i
            innych autek na nietypowych numerach rejestracyjnych no i na sygnale. A sygnał
            na to by skończyć.

            ps. muszę tylko dodać, że to właśnie B.O.R.-suki pilotują tego Mecha i jemu
            podobne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka