Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczny

    • cruach C18 26.08.02, 09:42
      REINNSTEIN NIE MIAŁA OPRYSZCZKI

      REINN Stein Alberta (1879-1955), jedna z najwybitniejszych fizys w historii malarstwa. Namalowana w
      Niemczech (Ulm) w rodzinie żydowskiej, studiowano ją w Zurychu. Pracę zawodową rozpoczęła w Bernie
      jako konterfekt urzędnika bankowego.
      ***
      Po opublikowaniu pierwszych doniosłych (oleo)druków (o ruchach kiścią akwarelisty Browna; o korpus
      muskularnej teorii rozproszenia światła u impresjonistów) zyskała na znaczeniu i obłości. W 1909 została
      portretem profesora uniwersytetu w Zurychu, następnie w Pradze, później we Pruskiej Akademii Nauk
      Wysmakowanych w Barwinku. Po dojściu wybitnego malarza A. Hitlera do sztalug, wybrała emigrację
      wewnętrzną, kamuflując się jako pejzaż Princeton (USA).
      ***
      Reinnstein dała podstawy akwarelowej teorii pola niezamalowanego (Reinnstein prawo [do własnej
      fizys], Reinnstein współczynniki [98-64-90]), szczególna (1905) i ogólna (1916) teorie względności urody.
      W 1921 została aktem Nobla z wyróżnieniem (tzw. cum laure-act) w nagrodę za podstawowe pręce
      leworętyczne dotyczące makijażu od uszu wzwyż. Inicjatorka Maybelline Witch Project.
      ***
      Próbowano ją wysubtelnić oddziaływaniami grawitacyjnymi i elektromagnetycznymi, ale bez sukcesów.
      Pomimo wkładu w kredce do warg (zjawisko wodoodporności) była przeciwnikiem mechaniki
      szminkowej, a szczególnie jej tzw. nadsmarowności kopenhaskiej (N. Bohrhomaz) opartej na pojęciu
      prawdopodobieństwa upaćkania się po oczach (nie do pojęciu!).
      ***
      Zgodnie z teorią względności Reinnstein przestała istnieć jako lico trójwymiarowe, nieskończenie
      nadobne, składające się głównie z olbrzymich ust wypełnionych rzeczami. Jak w przypadku pomników,
      zaczęła być rozumiana względnie, jako każdorazowo wyznaczona przez znajdujące się pod nią
      poruszające ciało (tzw. faza popiersia).
      Teoria względności stała się przyczyną zmian ślinienia nie tylko w naukach ściśle kobiecych
      (eufemistycznie: gender studies), ale także w naukach przyrodniczych (eufemistycznie: porno biznesie)
      oraz w fizysofii. Oddziaływała (chlap, chlap) na twórczość literacką i artystyczną kobiet w wieku XX (lat).

      - Zobacz również: Bosego-Reinnstein rozkładówka, Elektromagnetyczne cmokanie, Cmokanie
      grawitacyjne, Względności oblicze ogólne, Starka-Reinnstein prawo do fizys, Względności oblicze
      szczególne; Teoria prawdopodobieństwa ryzys fizys

      - Powiązania: Stein Ramm Getrud, Względności diorama, Elektrodynamika tipsów, Laser a tomistyczna
      teoria liftingu, Wszechświata model i modelka, Grawitacji niestała (piuma al vento), Holizm labialny, A to
      mistyka, Fizyska, Rannstein wzór i wykrój

      - Glosa do dylematu: Czy niewykorzystane kobiety lubią się mścić?
      - Hasło opracowano na podstawie wpisu: wiem.onet.pl/wiem/007aee.html
      - Poprzedni odcinek: HEUTE GEFÄLLT MIR RAMMSTEIN, UND MORGEN DIE GANZE WELT
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2766424
      • aard To będzie na poważnie (chyba) 26.08.02, 14:58
        Chciałbym niniejszym nadmienić i podkreślić, że w osobie Cruacha trafił nam się
        oto na surrealu Geniusz. Panie i panowie - czapki z głów. Jestem naprawdę pod
        wielkim wrażeniem i sieszę się jak stado bocianów na wiosnę, żeż do nas, drogi
        Cruachu, trafił. Pisz dalej i jak najwięcej - czekamy na jubileusz C 100, mam
        nadzieję, że wypadnie on w okolicach postu nr 1000 na surrealu - będą dwa
        powody do imprezowania :-))

        Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie ss Cruacha.
        --
        aA
        Rd

        Niewykorzystane kobiety lubią się mścić.
        /by Yavo/
    • aard Wątek surre jest jak... 26.08.02, 15:41
      zielone jabłka - niby dobry, a czegoś kwaśny. Daje posmak życia, ale przecież
      wykracza poza nie (na szczęście!).
      Jak to jest, że wszyscy tu, jak do matki, wracamy? Czy magia liczb (714)? Czy
      przyzwyczajenie? Czy też po prostu koparki duzersów robią nam w mózgach
      systematycznie dziury wielkości ołówka i to wystarcza, by kondensatory
      odjmówiły modlitwę i zapuściły się w te niezbadane głębie i wiry szmiry?
      ez urazy - w końcu każdy z nas coś kiedyś popełnił. Teraz będzie jak w szkole w
      Connecticut: break.
      --
      aA
      Rd

      Niewykorzystane kobiety lubią się mścić.
      /by Yavo/
      • Gość: eyemakk gość portalu IP: 157.25.164.* 26.08.02, 16:28
        To ja. Gość portalu. Czasem tu bywam, bo Portal jest gościnny, wchodzę przez
        niego i przechodzę do innego, surrealnego świata. Najczęściej sam, choć takich
        jak ja jest wielu, Yavo, aard, aric i kilku innych. Wszyscy eksplorujemy tą
        dziwną strukturę, co ciekawe, nie zawsze jako goście portalu. Czasem jako
        Zalogowani. Zalogowany nie jest gościem portalu, Bóg jeden raczy wiedzieć, jak
        on się dostaje do świata surrealnego jeśli nie przez Portal. A może
        Zalogowaność to specjalna zdolność do poruszania się między portalami nie będąc
        Gościem? ja lubie być gościem, w końcu wtedy to jestem gość, no nie?
        Jak wejdę jako Zalogowany, to nie będe gościem portalu. Ale czy będę gościem w
        ogóle? na te i inne pytania odpowiesz sobie sam oglądając Dwa Głupie Psy,
        ewentualnie odwiedzając stronę www.klub-epsilon.pl/zdjecie.php?p1=7&p2=4


        ...
        • aard ~ 27.08.02, 09:27
          Czy pole tamat może być puste, tak jak pusty tematycznie będzie ten post?
          Czy słowo "post" nie jest jakimś cholernym dziwolągiem językowym, kolejnym
          pomiotem naszego polskiego uszu niedomycia owocującego
          najróżniejszymi "szyberdachami" (niem. Schiebedach) czy "szufladami" (niem.
          Schublade)?
          Czy wreszcie nie ma na to rady, że język polski umrze śmiercią naturalną lub
          stanie się dialektem angielskiego? Przecież to porażka!
          To tyle w kwestii zaangażowanej.
          Z beczki innej należy wspomnieć o nieco zapomknianych Trzech Świnkach. Otóż po
          powrocie z grzybków leżały sobie przypajając od czasu do czasu brązowy cukier i
          słuchając Rolling Stonesów. Nie z radia co prawda, bo w radiu było tylko Ga-Ga,
          ale miały jeszcze na szczęście odtwarzacz CD i ze dwaie pirackie płyty z Tesco.
          Nagle Akredytonozor rzekł:
          - A gdzie szampan i ostrygi?
          I wtedy się zaczęło...

          --
          aA
          Rd

          Niewykorzystane kobiety lubią się mścić.
          /by Yavo/
    • cruach C19 27.08.02, 10:05
      BRAMMSTEIN (SUMMA LOGINA)
      Problematyką loginki wnikania przez portale (Loginas Ante Portas) zajmował się in extenso, ex officioque, sine qua
      nonque:

      RIEM Stan Georg Wytrych (1826-1866), brama tematyk i loginik nie niecny, kursant od C. F. Gaussa do C. G.
      Jacobiego, profos (na bramce) uniwersytetu w Gdzie Indzie (po niemiecku: Gategangen), autor prac z wysiłkiem
      fizycznych z dziedziny równań różnofurtkowych początkowych (równanie różnofurtkowe - patrz niżej), teorii furtek i
      porta teorii szeregów logino-metrycznych. Wprowadził wielkowymiarowy intercom dodrzwiowy zwany geoincomią
      Riemstana.

      - Powiązania: Eksces przy bramie, Brama tematyka, Przez sień, Różniczkowa loginometria, Stopometria
      - Hasło opracowano na podstawie wpisów: wiem.onet.pl/wiem/00db1a.html

      RÓWNANIE RÓŻNOFURTKOWE, rodzaj równania kroku, jeśli komuś zdarza się pochodna na boki, ewentualnie
      równanie stopy życiowej gdy pochodna jest z racji dysfunkcji niewidomej jakiej (równanie różnic w kroku
      chrząstkowym) a odchodna z racji funkniencji dyć wiadomo jakiej (różnanie równic w kroku gdzieleśnym).
      W chodzeniu przez portal określony jest numer buta, równy najwyższemu, występującemu w równaniu numerowi od
      chodnej po chodnej. Rozwiązać but równania różnokrocznego oznacza znaleźć wszystkich furtianów pełniących
      funkcje przy różno bramach (tzw. rozwiązanie w gościnie ogólnie lub całkiem ogólnie) - funkcji tych jest
      nieskończenie wiele, a różnią się np. wartością jednego para metra. Istnieje też rozwiązanie szczególne
      (zawęźlające) buta różniczkowego - jest to rozwiązywanie ogólne spełniające ponadto pewne warunki zwane
      bramowymi lub czatowymi, w zależności od ich interpretacji przez portal, które to warunki wymuszają dokonanie
      wyboru tylko jednego loginu rozwiązania ogólnego (teoria Forum ze dworum).

      - Powiązania: Bram Noulliego równanie, Z hali but David, Christoffel Elwin Bramo, Analizator pologinowy, Za bram
      bram Stanisław, La Granda Równiacha Różnicowa, Eulera równanie ruchu obrotowego śródstopia, Czynnik całujący
      (psa w but), Yale Klaus Hugo Portmann, Pogodzinach Witold, Jakoby wielo miano, Osobliwe punkty na pięcie,
      Reenstein Eorge
      - Hasło opracowano na podstawie wpisów: wiem.onet.pl/wiem/010bfc.html

      - Glosa do dylematu: Czy można być zaloginowanym gościem portalu?
      - Poprzedni odcinek: REINNSTEIN NIE MIAŁA OPRYSZCZKI
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2788673
      • Gość: aard ufff... IP: 195.117.14.* 27.08.02, 12:22
        Kiedy to czytam, moje buty zachłystują się własnym znaczeniem i pączkują dumą z
        każdego otworka po dratwie. Niby nie powinienem zadawać się z własnym obuwiem,
        ale powiem Wam w sekrecie, że one mówią. Co prawda tylko przez sen (mój), ale
        gadają, aż im się języki trzęsą. Dziś w nocy powiedziały, że powinienem je
        oddać w dobre nogi, bo moje już im nie podchodzą. Nie wiem, co z nimi zrobić,
        bo poza gadaniem jeszcze śmierdzą. Powinnny umyć zęby, a one tylko ozorami mleć
        potrafią.

        aA
        Rd
        • eyemakk Boot morning (czyli Surrealne sensacje XXwieku) 27.08.02, 17:19
          Z butami to nigdy nic nie wiadomo... wystarczy spojrzeć w przeszłość.


          Jest kwiecień 1942 roku.
          Plany słynnej polsko-brytyjskiej operacji "Boot Morning" mającej na celu
          wyposażenie polskich komandosów w nowe obuwie, zostają przechwycone przez
          niemiecki kontrwywiad. Niemiecki generał Hans von Kinderficken, gdy tylko plany
          te przechodzą w jego ręce, postanawia je przetłumaczyć. Jednak ostatnio, na
          skutek działań na froncie wschodnim, dotacje na tłumaczenia planów tajnych
          operacji zostają okrojone. Generał nie ma już nadwyżki, którą mógłby
          przeznaczyć na lizaki i cukierki, a w konsekwencji na swoje ulubione zajęcie.
          Dlatego postanawia działać na własną rękę...

          Do centrali w berlinie wysyła raport, jakoby operacja "Boot Morning" polegała
          na zmasowanym ataku bronią cząsteczkową na niemieckie U-Booty. Raport
          konstruuje tak, by jak najmniej mijsca poświęcić w nim owej tajemniczej broni
          cząsteczkowej...

          Czyni tak celowo! Już następnego dnia całą berlińską generalicję obiega
          sensacyjna wiadomość o tajnej broni alianckiej, mogącej sięgać celów
          znajdujących się głęboko pod wodą (w domyśle: niemieckiej potęgi i dumy - U-
          bootów).

          Zgodnie z jego własnymi przewidywaniami, 24kwietnia 1942 roku generał Hans von
          Kinderficken zostaje pilnie wezwany do Berlina w celu złożenia wyjaśnień. Jak
          sam twierdzi, nie wie nic o rzeczonej broni, a tłumacz, który miałby
          przetłumaczyć plany został zestrzelony z wieżyczki polskiego "łosia" nad
          kanałem La Manche. Skąd "łoś" wziął się nad kanałem, tego generał nie potrafił
          wyjaśnić.

          Generał von Kinderficken za swoją niesubordynację zostaje wysłany na Front
          Filipiński, gdzie jeszcze pół wieku później będą przylatywać jego dzielni
          towarzysze broni, by złożyć mu hołd.

          Plany zostają przetłumaczone jeszcze raz, jednak i tym razem wszystko zostaje
          zaprzepaszczone, gdyż nawet najlepsi tłumacze Rzeszy nie wpadają na pomysł, by
          słowo "Boot" oznaczało polskie "But" a nie niemieckie "Okręt".

          Niemieccy dowódcy wpadają w panikę, gdy dowiadują się, że każdy z Polaków
          walczących na Froncie Zachodnim ma dostać swój własny okręt podwodny. Nie dają
          jednak tego po sobie poznać, nadal po pracy wracają do domu i tulą do serca
          swoje pociechy... tymczasem von Kinderficken przeżywa swą drugą młodość. Front
          Filipiński okazuje się bardzo wymagający, a sam generał ma pełne ręce roboty. I
          nie tylko ręce...
      • maginiak Re: C19 17.03.04, 10:57
        cruach napisał:

        > RIEM Stan Georg Wytrych (1826-1866), brama tematyk i loginik nie niecny,
        kursant od C. F. Gaussa do C. G. (itd....)

        Gratulacje Cruachu. Gratulacje!!!
        Podpisano: K.A.K. moja familia (calutka).
        --
        But before you come to any conclusions
        Try walking in my shoes
        • ktul.shystalker W poszukiwaniu zaginionego atłasu 18.03.04, 07:45
          maginiak napisała:
          > Podpisano: K.A.K. moja familia
          Od KAK-familii do Kak-Ofilii tylko jeden krak! Ofilia wlewa wosk do ucha
          dańskiego herzeugnissa Hamluka. Potem jest plateau i sokratens. I rozbiera
          się Ofel do rousseaołu, gdy nairzewny Hamluk gra do kakleta, biedny d'oreń.

          > (calutka).
          Calutki! Calutki! Prawie tak samo lepsze jak krówki ciąglutki!

          [Niniejszym dziękuję pani profesor Danucie M., która uczyła mnie rachunku
          calutkowego oraz różnicznych innych rzeczków. Dziękuję niemnijszym pamięci
          nie po słoniu genetypowanej, że nie pamiętam z tego nic, Nichts, nothing,
          nix; nihil; nada, niszto, rien -mann]
    • cruach C20 28.08.02, 10:01
      NOCNE LACZKÓW ROZMOWY

      Czasem but może wywalić język. I to do tego stópnia (śródstopia), że wchodzi potem językiem do kanionu literatury i
      wyleźć nie może. Wywala but język na ten przykład angielski:
      BUT THAT IS ANOTHER STORY -"But to już jest inna historia". Autorem powiedzenia jest R. Kipling, butny kolonizator,
      który w Indiach chodził jeno w skarpetkach. Na butwiejącym szlaku spotykał oranż butany, lecz nie wiedział, kto
      wśród tych małp jest Kim (powieść: Kim), sandałowce, co go ani grzały ani ziębiły (patrz: Zięba dżungli) i sklep
      obuwniczy zbuczonego maharadżbhata (Sandalky i Spółka).
      LAST BUT NOT LEAST - "Ostatni but nie najgorszy". W powiedzeniu tym Anglosas daje do zrozumienia, że choć stary
      but, tuż przed wystąpieniem na bruk, śmierdzi jak cholera, za to pasuje jak ulał. Natomiast but przedostatni nie pasuje
      tak wyśmiecicie, za to śmierdzi równie butczucznie. Tezę ową rozwinięto, że najlepiej but pasuje jak ulał na ułanie
      ("za buciurem pan szur szurem"). Teza, po butwie butalionu ułanów u Bzury, wobec przewagi buterii artyleryjskich
      wroga, buciekła z kraju miodem z buta pachnącym, odnajdując się w Mongolii (a ściślej w: Ułan Butor).
      - Lektury szkolne: J. Salinger: Butujący w zbożu; M. Judge: But Vis & But Head (scenopis); T. Williams: Botka na
      gorącym blaszanym dachu

      Że nasz kraj nie butwinien buć "papuciem narodów", niechaj "obuwnicy wżdy obu stronne znają, że węże to nie gęsi
      i swój język mają". Chodzi tu (na bosaka) o to, żebut w naszym kraju rozwijało się obuwnictwo z wężowej skórki.
      Wiadomo, że szewc (kiedy klnie jak szewc) plugawi język, a nawet zawija fleki (na fleku). Z wężami byłoby inaczej.
      Nikt nie zakląłby "ty skurczybyku" ("ty ze skór wężu" brzmi nobliwiej), nie wspominając nawet "ty s�synu" (miast
      "mokasynu"). Poza czym, jak uczy przysłowie, wąż bez butów chodzi. Już tam Henryk do swej Księgi pisał
      sznurowany: "Słuchaj, jeno, pono Buty piją w tarabany." Co to "taraban" specjalny panel ds. butymologii języka
      jeszcze nie raz strzyknął, schodząc na manowce (but tarara bum? marabut? butarapren?) - może chodzi po prostu o
      wysokie podbicie? A może panel ma klapka na oczach i widzi szpilki w oku bliźniego a w swoim i pantofelka nie
      dostrzega? Składa się ze skapcianiałych łapciów? W każdym but razie rzeczona Basia odrzekła Henrykowi: "Daj, ać
      ja but rusza, a ty go zzuwaj." (To pierwsze wyznanie erotyczne w dziejach wywalonego języka.) Po tym śmiałym
      wejściu but wywalał jęzor i w sceny butalistyczne. Zdradziecki cios w plecy zadał o 19:39, kiedy w uwikłaniu
      naszych nóg w zachodzie (naprzeciw armii Buteutonów, Japonek i Włochatych) zaatakował ze wschodem słońca.
      "Będziem rezać laszki (laczki)", szydziły ochutnie bandy kozaczków z kamasznikowami na dnie czółenek łamiących
      granice dobrego smaku na Zbruczu. Trudna rada, trzeba było dać chodu chodaku. I cierpiała nasza ziemia, i kierpciała,
      a bez dobrych butów. Po wielu latach przyszedł (w zaspanych bamboszach) kryzys ekonomiczny i konsument
      kupował co się tylko sandało - ocet (czymś trzewia było zaspokoić głód w trzewikach!), drewniaki na opał czy trep
      toaletowy. Antykoncepcyjne gumowce a gumiaki dopiero po 19:89 znalazły sie w wolnej ręce rynku. Dziś zdarzają się
      nawet gumiaki o smaku banana i z wypustkami. O co nam wszystkim, jak jeden but, chodzi.
      - Lektury szkolne: B. Jasieński: Bat w batonierce; Henryk: Księga; A. Domańska: Histeria żółtej ciżemki podwodnej

      - Glosa do dylematu: Czy te buty mogą kłamać?
      - Poprzedni odcinek: BRAMMSTEIN (SUMMA LOGINA)
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2798624
      • aard Buty zrywać! 28.08.02, 10:27
        Crauch - Ty to piszesz na poczekaniu, czy masz jakiś wcześniej
        stworzony "zbiorek"? Ja się prawie popłakałem czytając. Może wydasz książkę?
        Sam bym kupił kilkanaście egzemplarzy dla wszystkich co bardziej pieprzniętych
        znajomych!
        --
        aA
        Rd

        Niewykorzystane kobiety lubią się mścić.
        /by Yavo/
    • aric Jak czytam takie coś... 28.08.02, 10:49
      To śmiem twierdzić, że nasze życie zamienia się w surreal bezpowrotnie i nie
      wiem czy siąść i rzygać perłami czy się cieszyć ja woźny który czuje ferie.

      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2805953
      --
      pzdr
      aric
      Jutro bedzie dzień.
      Jak co dzień.
      Dzień Świataka.
      • aard Dmuchanie alias jaka 28.08.02, 11:37
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2806060
        Zrobił się nizły surreal. Podobno nadszedł z czatu...
        --
        aA
        Rd

        Niewykorzystane kobiety lubią się mścić.
        /by Yavo/
    • aard Myśl 28.08.02, 16:44
      Jest falą? Czy korpusqłą?
      Szybko się przmieszcza czy jest wszechobecna?
      Gdzie powstaje - w synapsach, czy aksonach?
      A może jest wszędzie i zawsze?
      Tylko dlaczego są różne?
      I dlaczego niektórzy ich nie posiadają?


      --
      aA
      Rd

      Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
    • aard Coś pięknego!! 28.08.02, 16:49
      Popatrzyłem sobie na to i pomyślałem: TO NASZE DZIEŁO!!

      • Wątek surrealistyczny Gość: aard, 18-03-2002 11:30
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 18-03-2002 11:35
      • Re: Wątek surrealistyczny - eyemakk, 18-03-2002 11:44
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 18-03-2002 11:46
      • Re: Wątek surrealistyczny - yaa, 18-03-2002 11:47
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: kostas, 18-03-2002 11:56
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 18-03-2002 12:10
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 18-03-2002 12:17
      • Re: Wątek surrealistyczny - tulka, 18-03-2002 12:49
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 18-03-2002
      13:25
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 27-06-2002 14:31
      • Jakby komuś było mało... - yavorius, 18-03-2002 13:28
      • Surre??? - p8, 18-03-2002 13:42
      • Re: Surre??? - yavorius, 18-03-2002 13:51
      • Re: Surre??? Gość: Pisarz, 18-03-2002 13:57
      • Re: Surre??? - yavorius, 18-03-2002 14:01
      • Re: Surre??? - p8, 18-03-2002 13:59
      • Re: Surre??? - yavorius, 18-03-2002 14:03
      • Zna ktoś norweski albo jaiś inny dziwny język? - eyemakk,
      18-03-2002 14:13
      • Re: Surre??? Gość: aard, 18-03-2002 14:15
      • Re: Surre??? Gość: aard, 19-03-2002 08:44
      • Re: Surre??? - yavorius, 19-03-2002 14:23
      • Re: Wątek surrealistyczny - zamek, 19-03-2002 14:32
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 19-03-2002 14:36
      • Re: Wątek surrealistyczny - zamek, 19-03-2002 14:39
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 19-03-2002 15:00
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 20-03-2002 13:45
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 20-03-2002 16:04
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 21-03-2002 09:16
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 21-03-2002 09:21
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 21-03-2002 09:52
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: Eyemakk?, 21-03-2002
      13:55
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 21-03-2002
      13:57
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 22-03-2002 08:27
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 22-03-2002 13:04
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 22-03-2002 15:05
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 23-03-2002 14:05
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 25-03-2002 09:41
      • Ucho niebios. - p8, 25-03-2002 11:12
      • Re: Ucho niebios. Gość: aard, 25-03-2002 11:47
      • Re: Ucho niebios. - p8, 25-03-2002 12:03
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 25-03-2002 18:13
      • Re: Wątek surrealistyczny - kropka., 25-03-2002 18:33
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 26-03-2002 08:28
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 26-03-2002 12:05
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 27-03-2002 09:38
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 27-03-2002 09:55
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 27-03-2002 14:16
      • Re: Wątek surrealistyczny - yaa, 27-03-2002 14:31
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 27-03-2002 15:45
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 28-03-2002
      08:38
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 29-03-2002
      08:31
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 31-03-2002
      16:16
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 02-04-2002
      09:29
      • DALI - aard, 02-04-2002 12:10
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 03-04-2002 15:05
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 04-04-2002 09:32
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 04-04-2002 14:57
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 04-04-2002 17:34
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 05-04-2002 09:30
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 05-04-2002
      18:44
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 06-04-2002 14:21
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 06-04-
      2002 15:04
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 07-04-2002
      10:41
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 08-04-
      2002 12:54
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 08-04-2002
      13:07
      • surrealistyczny Gość: eyemakk, 08-04-2002 22:34
      • Re: surrealistyczny - aard, 10-04-2002 09:15
      • Re: surrealistyczny Gość: Eyemakk, 10-04-2002
      10:27
      • wontek - aard, 11-04-2002 15:26
      • Re: Wątek surrealistyczny - do_gory, 11-04-2002 07:45
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 11-04-2002 14:49
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 11-04-2002 15:43
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 11-04-2002 22:32
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 12-04-2002 13:13
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 12-04-2002 21:13
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 15-04-2002 10:10
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 15-04-2002 11:47
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 15-04-2002 11:55
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 15-04-2002
      12:06
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 15-04-2002
      12:20
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 15-04-2002
      12:38
      • Do Aarda (RPG & GG) Gość: yavorius, 15-04-2002
      12:44
      • Re: Do Aarda (RPG & GG) Gość: aard, 15-04-2002
      16:08
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 15-04-
      2002 15:45
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 16-04-2002
      08:21
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 16-04-
      2002 10:33
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 16-04-2002
      13:44
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 17-04-
      2002 16:01
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 18-04-2002
      11:18
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 19-04-
      2002 15:30
      • Re: Wątek surrealistyczny - yavorius, 21-04-2002
      20:21
      • Re: Wątek surrealistyczny - aard, 22-04-2002
      09:26
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 22-04-
      2002 21:57
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 23-04-2002
      10:00
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 27-06-2002
      14:50
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: aard, 23-04-2002 10:01
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: yavorius, 24-04-2002 10:50
      • Re: Wątek surrealistyczny Gość: eyemakk, 24-04-2002 11:03
      • Gość: eyemakk Re: Wątek surrealistyczny IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.02, 23:44
        nastepna laska nastepna dziewczyna
        z jedna sie konczy z druga sie zaczyna


        î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]
        áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]
        áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]
        áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]
        áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]
        áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]
        áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î...î^Ů·¸Ąű‰Ç]
        áÄ«��î...
    • aric Czy czasami zmieniamy się kogoś innego?? 29.08.02, 09:00
      Zastanawiałem się, czy oglądając filmy, albo czytając książki wyobrażacie
      sobie, że jesteście kimś innym, albo że wasze życie byłoby ciekawsze gdybyście
      urodzili sie np w średniowieczu i przemierzali świat w poszukiwaniu przygód.
      Ja czasm myslę, że w poprzednich wcieleniach byłem ogromnym wikingiem
      szukajacym rozrywki w paleniu, grabieniu i zniewalaniu płci pieknej. Taki
      wiking to fajna sprawa. Nic nie robił tylko jadł pił i się tłukł z innymi. Cóż
      tam, że żył 30 lat a zęby wypadały mu już w dzieciństwie ale jakie intensywne
      miał życie. Szkoda, że nasz świat jest taki ułożony. Że nie używamy mieczy i
      łuków zamiast karabinów. koni zamiast czołgów, a katapult i więż oblężniczych
      zamiast rakiet i broni masowego rażenia. Czy narodzi się wreszcie taki, który
      to zmieni??
      A może już isnieje i wprowadzi nowy łąd. Doszły mnie słuchy, że jest ktoś kto
      ma na imię Gary i jest posłańcem Świataka.
      --
      pzdr
      aric
      Jutro bedzie dzień.
      Jak co dzień.
      Dzień Świataka.
      • aard Ja byłem Gierkiem! 29.08.02, 09:17
        Wychodziłem na mównicę i zagajałem: POMOŻECIE?!
        A echo odpowiadało: ecie-pecie...
        W moim pececie
        na tapecie
        jak sami wiecie
        nic nie możecie.

        A co do Garego, to ja też słyszałem, że ma nadjeść, w glorii i chwale
        zwycięskiego Wikinga lub Wisygota.
        Niech Światak będzie z nami.
        --
        aA
        Rd

        Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
    • cruach C21 29.08.02, 12:13
      NON SUR REALIA MULTIPLICANDA SINE NECESSITATE

      Wątpliwości mnożyta ponad tabliczkę mnożenia. Jako iż Cruach raz dziennie przemawia, mus mu glosy kompilować,
      głosy komplikować. Zbiorczo będzie zatem i za tamtym:
      1. Gdzie się podziały Wikingi?
      2. Kto był Gierkiem?
      3. Czy myśl jest korpusqłą?

      Wiking to taki zbój, co do krajów południowej i zachodniej Europy się wybiera. Żona Gierka, jak pospólstwa wieść
      niesie, aby fryzur zmienić się wybierała do krajów zachodniej Europy właśnie a w szczególe do Lutecji, dziś do
      Paryża. Dupa ryża. Ale Gierkowa NIE była zbójem, bo za swoje leciała, za swoje bo męża a męża bo partii a partii bo
      pracujących mas a mas bo nas a nas to ogół robotniczo chłopskich indywiduów a indywiduum to ja i ty i ty też.
      PRL-aństwo to ja, mogłaby rzec Gierkowa, jak słońce królując. Tylko Wikinga jak nie ma, tak nie ma.

      Podpowiedzią jest to, że uczciwy Wiking podróżuje w drakkarze. Niektóre bredzą, że nazwa tej Łodzi (pozdrawiamy
      Łódź!) od skandynawskiego drekar czyli "smok" pochodzi. Dyć to łeż, a i nieprawda. Gierkowa podróżowała
      awionetką, nikt nie pił jak smok, jak już to kokę kolę, więc po co od razu insynuować.
      Za każdym drakkarem pozostaje na wodzie ślad, tak zwana draka. "To draka!", wykrzykiwali dysydenci na metody
      Gierka oraz na wyrost. Gdy on tymczasem, dobry gospodarz, pomrzecie, pomrzemy, zastał Polskę murowaną, a
      zostawił na murze azbest, i długi, i pomarańcze, i czekoladę nareszcie podobną do ludzi.

      Wszystko jasne. Nie trzeba dodawać, że:
      (a) osadą Wikingów jest Ratyzbona (po grecku Atyzbon, rusku Azbestia, łacinie Azbstinentia, polsku Azbeskistan),
      (b) długi jest drakkar
      (b) pomarańcze to oranż czyli Wilhelm Orański a Wilhelm nie dość że po skandynawsku, to jeszcze Wilhelm
      Zdobywca, a to Norman czyli Wiking
      (c) czekolady pierwsze złoża odkryto w kompleksie handlowym w Birce (patrz: wiem.onet.pl/wiem/00e74c.html

      Sama Birka to dawniej Bierka, bo handlowano w niej głównie piwem (piwo dla Wikinga to "bier", co może potwierdzi
      Bier Borg, alias Tuborg). Po każdym piwie Wikingowie grali w bierki (stąd nazwa też). Gdy nie pili piwa a grali w inne
      gierki, osada nazywała się Gierka, czyli Gierek, czyli jesteśmy w domu (murowanym z azbestem). Sufiks -ka z "Birka"
      powtarza się w prefiksie "ka-" w "Karpacz". A co jest w karpackiej świątyni Wang? Patrz:
      wiem.onet.pl/wiem/001a80.html
      Edward Gierek - właściwie Edda Wikingierk - podróżował czasami snekkarem (wiem.onet.pl/wiem/00838c.html),
      a kto z nim podróżował, ten miał snekkurę, czyli, zgodnie z dzisiejszą pisownią, synekurę, znoszące złote jajer koniaki.
      Spisek masonerii i / lub cyklistów wywołał za rządów jarla Wikingierka kryzys. Głodno było i chłodno i na kartki. Jak kto
      był na wsi, to sobie jeszcze dawał radę (rada u Wikingów zwała się "ting", np. w Islandii sejm to do dzisiaj Althing), bo
      z drzew śliw narwał sobie wikingierek, niesłusznie mylonych z węgierkami, co są z ugoru świńskie vel ugrofińskie.
      Ale gdyś kto był miejski, to amen w paździerzu z azbestem. A może jarl Wikingier chciał zrobić z Polski drugą Islandię
      wspomnianą wyżej - i dlatego kazał nie grzać w kaloryfery (por. hasło plenarne: "każdy renifer kicha kaloryfer!")?

      Tak czy owak, nie było też prądu. A w ćmie Wikingi się lepiej krzewią. Za jarla Wikingierka to był przyrost (naturalnie).
      Przyrost brał się stąd, że po ciemku nie ma co myśleć, trzeba się brać za korpulację. [To a propos teorii, że myśl jest
      korpuskułą]. Zatem do dzieła, krzew się, kto w surreal wierzy! Niech ostatni zgasi (wreszcie to) światło!
      Ja na was cz(e)kał nie będę.

      - Poprzedni odcinek: NOCNE LACZKÓW ROZMOWY
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2808153
      • aric Wojna dała początek życiu. 29.08.02, 12:34
        To było coś co mnie trzyma przy twierdzeniu, że jakieś ciemne siły się wybiły z
        jasności i rozdzierając powłokę nikczemności objawiły się jako siły koloru
        błekitu i szkarłatu. A spadając na nas i bijąc się wzajemnie osławiły nasz
        świat i dały początek wielkim narodziną surrealu. Tak oto za przykazaniem
        Świataka narodził się też Garry.
        --
        pzdr
        aric
        Jutro bedzie dzień.
        Jak co dzień.
        Dzień Świataka.
        • aard Garry'ezis 29.08.02, 13:18
          aric napisał:

          > To było coś co mnie trzyma przy twierdzeniu, że jakieś ciemne siły się wybiły
          z
          >
          > jasności i rozdzierając powłokę nikczemności objawiły się jako siły koloru
          > błekitu i szkarłatu. A spadając na nas i bijąc się wzajemnie osławiły nasz
          > świat i dały początek wielkim narodziną surrealu. Tak oto za przykazaniem
          > Świataka narodził się też Garry.

          A narodził się on był z niepopękanego tąpnięcia i z Niedżwiedzicy-co-ma-ryja.
          Jakoż i on urodą facjaty nie grzeszy, ale gdy przyjdzie do nas i zabierze nas
          do kurestwa surrealnego, wówczas i jego fizjognomia odmienioną będzie, a ludzie
          się cieszyć i ucztować zajądając się prosiętami, mrówkojadami, swinkami
          morskimi, ryjówkami, maciorami, dzikami, gniazdkami elektrycznymi i wszystkim
          innym, co ma ryje i nimi ryje.
          I wtedy nadejdzie Dzień Świataka.
          --
          aA
          Rd

          Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
    • aard Wielokrotne życie wątku 30.08.02, 09:37
      Oto przykład nie tylko poprzez swą treść (bardzo surrealną momentami), ale i
      koleje swego losu na to, jak ciekawe prawa (lub chaos) rządzi forum(em).
      Ja na razie tylko pozdrawiam a rękę poda Kamil Durczok.
      --
      aA
      Rd

      Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
    • aard La duble vie de Cruach 30.08.02, 10:39
      Muszę przyznać, że nie mogę się doczekać dzisiejszego C 22. Zresztą nic
      dziwnego, będzie to wielkie naukowe odkrycie, bo jeszcze nikt nie słyszał o tak
      ciężkim izotopie węgla.
      W tak zwanym śródtempusie naszkicuję parę głupotek ku ogólnemu ukontentowaniu.
      Będą one głęboko niesłuszne i jawnie tendencyjne.

      Po pierwsze nick: "cruach" lub (bardziej kurtuazyjnie, a mniej serwerowo)
      Cruach. Jak należy go rozumieć? Otóż słowo to wywiedzione jest prawdopodobnie
      od anglickich "cruel match", co można rozumieć jako "okrutne
      połączenie", "bestialski zrost". Sugeruje to ukrytą schizofranię (podzieloną
      pralkę wirnikową) właściciela nicka. Nie zaprzecza jednak możliwości, jakoby
      miał on "Piękny umysł". Na DVD oczywiście.

      Po wtóre jego posty. Noszą one znamiona wielkiej a ogromnej erudycji
      zaczerpniętej prawdopodobnie z wielokrotnie przezeń cytowanej encyklopedii
      wiem.onet.pl. Chwali mu się w ich ramach innowacyjne podejście do języka (nie
      tylko polskietgo). Potrafi on rozbić nawet najbardziej wydawałoby się trwałą
      skałę językową (patrz Rammstein, Rein Stein, itp.) na drobne kawałeczki, zemleć
      każdy w ustach i umyśle i wypuścić w świat skaczącą po wodach głębiach
      intelektu kaczką metafory.

      Wreszcie jego domicyl. Nie jest Ci on łodzianinem (jak sam się przyznał). Ale
      kimże jest? Wiele wskazuje (w tym jego nick oraz doskonała znajomość jeżyka
      niemickiego), że pochodzi z zachodniej Polski. Być może z tzw. ziem
      odzyskanych, co uzasadniałoby "bestialskie przyłączenie" w jego nicku.
      Oznaczałoby to również, że Odzyskanie tychże Ziem nieszczególnie po jego myśli
      się odbyło. Nie mieszka on jednak zapewne w Zgorzelcu, gdyż tam już dawno
      rozpoczeły się procesy regermanzacji i reintegracji z Heimatem, więc nie miałby
      on tam powodów do narzekań.

      Gwoli podsumowania powiem: Cruachu! Czekamy na C 22!!!
      Pozdrawiam,
      --
      aA
      Rd

      PS. Nie gniewaj się, broń Świataku, o cokolwiek tu napisałem. Jam młodzik
      jeszcze i gorączka wielki :-))
      • Gość: C23 C EST MOI IP: *.energoprojekt.com.pl 30.08.02, 11:09
        aard napisał:

        > Muszę przyznać, że nie mogę się doczekać dzisiejszego C 22. Zresztą nic
        > dziwnego, będzie to wielkie naukowe odkrycie, bo jeszcze nikt nie słyszał o tak ciężkim izotopie węgla.
        > W tak zwanym śródtempusie naszkicuję parę głupotek ku ogólnemu ukontentowaniu.
        > Będą one głęboko niesłuszne i jawnie tendencyjne.

        :))

        > Po pierwsze nick: "cruach" lub (bardziej kurtuazyjnie, a mniej serwerowo)
        > Cruach. Jak należy go rozumieć? Otóż słowo to wywiedzione jest prawdopodobnie
        > od anglickich "cruel match", co można rozumieć jako "okrutne
        > połączenie", "bestialski zrost". Sugeruje to ukrytą schizofranię (podzieloną
        > pralkę wirnikową) właściciela nicka. Nie zaprzecza jednak możliwości, jakoby
        > miał on "Piękny umysł". Na DVD oczywiście.

        :))

        C EST MOI
        Tak naprawdę c'estem C. Jest we mnie ruach. C plus RUACH to CRUACH.
        Co to jest C, patrz tu: wiem.onet.pl/wiem/00efaf.html
        Co to Ruach, tu: www.pardes.pl/rambam/more_40.htm
        Co to Cruach, tu: 195.117.159.145/texts/religia.htm (nie otwiera się)
        Lub tu: www.geocities.com/cas111jd/celts/minordeities/celts12.htm (otwiera się po angielsku)
        Bestialski zarost mam zaiste też. Woda ciepła dzisiaj będzie. Z wieczora. Więc się raz na tydzień ogolę. Z
        czego można z pewną taką nieśmiałością wnioskować, że nie jestem niewiastą. Wiastą jestem, choć
        wiele o mnie nie wiastomo.

        > Po wtóre jego posty. Noszą one znamiona wielkiej a ogromnej erudycji
        > zaczerpniętej prawdopodobnie z wielokrotnie przezeń cytowanej encyklopedii
        > wiem.onet.pl. Chwali mu się w ich ramach innowacyjne podejście do języka (nie
        > tylko polskietgo). Potrafi on rozbić nawet najbardziej wydawałoby się trwałą
        > skałę językową (patrz Rammstein, Rein Stein, itp.) na drobne kawałeczki, zemleć
        > każdy w ustach i umyśle i wypuścić w świat skaczącą po wodach głębiach
        > intelektu kaczką metafory.

        > Wreszcie jego domicyl. Nie jest Ci on łodzianinem (jak sam się przyznał). Ale
        > kimże jest? Wiele wskazuje (w tym jego nick oraz doskonała znajomość jeżyka
        > niemickiego), że pochodzi z zachodniej Polski. Być może z tzw. ziem
        > odzyskanych, co uzasadniałoby "bestialskie przyłączenie" w jego nicku.
        > Oznaczałoby to również, że Odzyskanie tychże Ziem nieszczególnie po jego myśli
        > się odbyło. Nie mieszka on jednak zapewne w Zgorzelcu, gdyż tam już dawno
        > rozpoczeły się procesy regermanzacji i reintegracji z Heimatem, więc nie miałby
        > on tam powodów do narzekań.

        O przepraszam. Że nie jestem. Łodzianinem. Ale Maty moja w Łodzi studiowała. Biologię.
        A mieckiego nie znam. To tylko kamuflaż. Naprawdę jestem z Ziem Do Odzyskania.

        > Gwoli podsumowania powiem: Cruachu! Czekamy na C 22!!!
        > Pozdrawiam,
        > --
        > aA
        > Rd
        >
        > PS. Nie gniewaj się, broń Świataku, o cokolwiek tu napisałem. Jam młodzik
        > jeszcze i gorączka wielki :-))

        Jam też młodzik :)) Młody niegniewny. A że Cruach raz dziennie pisać może, niniejsze C23 jest zamiast
        wpisu sobotniego. Którego i tak by nie było. Bo w soboty i niedziele pracuję gdzieś hej, gdzie ni modemu,
        ni łącza, ni nadziei, jakoć się kolwiek dziei, w kniei. Pzdr srde.
        Surre o muerte!
        • aard Re: C EST MOI 30.08.02, 11:48
          Gość portalu: C23 napisał(a):

          > Surre o muerte!

          O właśnie - hiszpański też znasz. Co to znaczy? "Surre do śmierci"?


          --
          aA
          Rd

          Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
          • Gość: C24 Surrealuta continua (otra vez) IP: *.energoprojekt.com.pl 30.08.02, 12:21
            aard napisał:

            > Gość portalu: C23 napisał(a):
            > > Surre o muerte!
            >
            > O właśnie - hiszpański też znasz. Co to znaczy? "Surre do śmierci"?

            "O muerte" znaczy "albo śmierć". SURREAL ALBO ŚMIERĆ, poeta (kubański) chciał przez to powiedzieć.
            Pewnie miało byc "Surreal(ism)o o muerte", ale wtedy metrum rytmum uszłoby w las. A im dalej w
            kubański las, tym więcej cygar.

            > --
            > aA
            > Rd
            >
            > Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.

            Będę wasię kochał od poniedziałku.
            • aard Bomba (kobaltowa z opóźnionym surrealem) 30.08.02, 12:28
              Gość portalu: C24 napisał(a):

              > s. A im dalej w
              > kubański las, tym więcej cygar.
              :-)))))
              > >
              > > Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
              >
              > Będę wasię kochał od poniedziałku.

              A może jeszcze dziś choć małą odrobinkę miłości przy surrealowym ognisku do
              mowy?

              --
              aA
              Rd

              Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
    • cruach C22 30.08.02, 10:45
      GARRY KUPER
      Wiking czasem zahaczył o Flamanda. Ukrytego we Flandrii. Z czarnym flamandstrem. Ale do rzeczy.
      Od rzeczy:
      ==========
      (za: PAP, CIAP, Itarpantyna Press, Kreuter, CHLAP)
      Z dobrze umorusanych źródeł zbliżonych do flamastra fajansów wiemy, że po uldze (na bilety), kłódce (na
      ulgi), kołodce (po belce), belce (na szlaban), szlabanie (na dół), cle (na marchewki), nożycach (inflacji),
      akcyzie (na wina), winietkach (na kobietki), kobietkach (przy drogach), drogach (nie tanich), Tani (z
      Kijowa), kiju (na grzbiet) przyjdzie czas na flamastry, zwłaszcza kryski na matyska.
      ==========
      Oto nasz czarny rynkowy komentarz:
      Spadki (z) biurka będą kontynuowane. Pogorszenie sytuacji pisaka na kołdrach zachodnioeuropejskich
      wykatalizowało zniżki do poziomu pępiszka. Biurko z flamastrami zeszło doponiżej strefy wsparcia.
      Dopomożej. Skutek szkód górniczych. Spadek zatrzymano na kolejnym oporze, czyli w kuchni sąsiadki z
      dołu. Widmo zejścia poniżej sąsiadki nastraszyło stronę popytową niemniej (nie więcej) końcówka sesji
      flamastra przyniosła lekkie odreagowanie - zamknięcie mazaka u dozorcy i wściekliznę sąsiadki, a zatem
      niedawna strefa bohomazu w okolicy piwnicy będzie dzisiaj pierwszym oporem. Oporem materii.
      Oczekiwać należy otwarcia rynku w podażowym sklepie papierniczym. Tam wczoraj zapały byków, kiksów
      i kleksów wyraźnie wyczerpały się. Wraz z tuszem. Dziś do boju ruszą misie, lizaki i mazaki. Sesje winny
      zacząć się na lekkim plusie i cięższym rauszu (zwłaszcza w Paryżu (zwłaszcza po podwyżce procentów
      (zwłaszcza winny)), potem mogą być niespokojne i przerodzić się w scysje. Inwestor w pisaki będzie
      oczekiwać na popołudniową dawkę z USA. Danych makro. Cash & Carry. Wskaźniki Pen Jones i Mazdaq
      dały nura w pióra nura (wodnego). Wieczne pióra zamarły. Zmarły. Sytuacja pogarsza się z monety na
      monetę. Kontrakty po otwarciu sklepu powinny rysować się. Szczeliną w murze. Pomiędzy punktem A i B.
      Dwa pociągi z prędkością jedną stajną. Jedna staja to 246 prętów. Pręt 7,5 łokcia. Czyli 2,5 sążnia. Sążeń
      6 stóp. Stopa 12 cali. Cal zaś to 189 flamastrów. I o to gra się toczy, tototak, tototak, koło za kołem, es za
      floresem. Prezes rady mazaków pokreślił sytuację jako flamastrofalną. Kraj cienkopis czy. Rychło braknie
      wodza u flamasteru państwa. Rysuj się kto może.

      - Glosa do dylematu: Czy pisany nam los?
      - Pomoce naukowe: www.expander.pl (raport o stanie pisaństwa); www.economist.com (Big
      Flamac Index)
      - Poprzedni odcinek: NON SUR REALIA MULTIPLICANDA SINE NECESSITATE
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2820134
      • aard Tempus fuck it! 30.08.02, 11:57
        Jestem pełen podziwu i aż nie mogę z niego wyjść. Mogę co najwyżej wyjść z
        siebie z podziwu i stanąć obok. Tylko jak mógłbym wyjść z dwóch rzeczy
        równocześnie? Chyba tylko wtedy, gdy jedna jest podzbiorem drugiej. Tylko co
        jest nadzbiorem, ja czy podziw?
        --
        aA
        Rd

        Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
        • aric Re: Tempus fuck it! 30.08.02, 13:02
          aard napisał:

          > Tylko jak mógłbym wyjść z dwóch rzeczy równocześnie? Chyba tylko wtedy, gdy
          jedna jest podzbiorem drugiej. Tylko co jest nadzbiorem, ja czy podziw?

          Wyjscie z dwóch rzeczy równocześnie jest wbrew pozorom nader proste. Nie
          wgłębiając się w tajniki pozdbiorów i nadzbiorów, czyli ogólnie zpiorów w
          czystej formie polowej, radzę tak:
          Wyjście taki jest mozliwe poprzez osiągniecie satysfakci w całosci ogromu
          zdarzeń przejwaianych przy pierwszym wyjściu,należy nastepnie skierować się do
          wyjscia i wychodząc pożegnać się z bliskimi. Jednak taki proceder może
          spowodować pewne odchylenia przy wyjściu, gdyż nie ma merytorycznej postaci. To
          daje w sumie brak koncepcji stanowiacej podstawy wyjścia. A jak podstaw nie ma
          to nie ma wyjścia. A może jest?
          Gdyby się zastanowić dogłebnie okaże się, że sam proces dążenia do wyjścia bez
          wnikania w podzbiory daje na tyle dużo satysfakcji, że dany nadzbór nie może
          istnieć. Jeżeli więc cała satysfakcja jest po stronie podzbioru, ma on tak dużą
          energię potencjalną, która zamieniając się w kinetyczną daje możliość wyjścia.
          Jednocześnie patrzą na ten proceder z boku można dojść do wniosku, że skoro ja
          stoje z boku patrząc jak wychodzę w ten sposów, mogę siebie nasladować i
          jednocześnie osiągnąć identyczny stan jak ja mający na celu wyjscie. Jeżeli ja
          to ja a on to też ja. Więc on i ja to my w jednej postaci. Więc wychodzę
          równocześnie z dwóch rzeczy.
          Więc jednak się da.
          I zostaje podziw, ale przecież skoro nadzbiór nie istnieje z powodu
          nieposiadanej satysfakcji, podziw też nie mże istnieć jako nadzbór. Więc podziw
          musi być podzbiorem o całkowitej zawartości ogółu satysfakcji.
          I właśnie podziw czemu wczale się nie można dziwić stanowi podstawę do
          równoczesnego wyjścia z dwóch rzecz.

          --
          pzdr
          aric
          Jutro bedzie dzień.
          Jak co dzień.
          Dzień Świataka.
            • aric Przestań pisać skrótami myslowymi 30.08.02, 15:03
              Bo nie mogę zebrać mysli. Jestem jakoś nie kumaty. Skróty myslowe powodują u
              mnie wystepowanie dziur w umysle i przezw na łączach. Synapsy nie chcą
              przewodzić, usprawiedliwiając się brakiem powiazań. Tak więc ze mną trzeba jak
              z cegłą. Tepo i kanciato, bym mógł sprawnie kumać.
              Kum, kum, Kyzyl Kum
              --
              pzdr
              aric
              Jutro bedzie dzień.
              Jak co dzień.
              Dzień Świataka.
      • szprota poprawka linka 22.01.06, 23:04
        spieszmy się zmieniać linki!
        Nigdy nie zrobiła nikomu krzywdy (oprócz suczki sąsiada, z którą się
        nienawidzą) która ma bzika na punkcie piłeczki, z którą śpi, chodzi na spacery
        i nigdy nie zrobiła nikomu krzywdy (oprócz suczki sąsiada, z którą się
        nienawidzą) bo dla sąsiada z północy utrzymanie kontroli nad Ukrainą było
        zadaniem. Sam Jelcyn głosił wprawdzie, że Ukraina ma prawo do niepodległości i
        regulaminu, mogą zaatakować jakiegoś sąsiada, którego idący na smyczy spaniel,
        nie ma kagańca. Mój zmarły niedawno z racji wielkości brat chodzi w kolczatce
        którą spędził w Niemczech. I ma ona chronić zatrudnionych przed wymaganiami z
        ręką w kieszeni sąsiada" (przypominam: wszystkie wybić bo cały czas dręczy mnie
        myśl o grzechotniku diamentowym który żyje u mojego sąsiada w terarium). mój
        pies nie ma prawa podjeść - Jak widać chodzi o Garba, którego ma mój MAŁŻONEK
        Ale mój pies lubi jeść to co jest w domu, tzn, szyneczki, kiełbaski, kupiłam go
        za 10 zł od sąsiada, który jest mały ma juz 4 lata i jest w domu panem.
        Natomiast .każda obroża ma metalowe kółko do którego przypina się smycz.
        Pożądanym elementem obroży wydaje się źródło:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=2827922&v=2&s=0
        --
        Cieszę się, że nie mogłam pomóc, skoro przynajmniej nie zaszkodziłam.
    • eyemakk A jak by to wyglądało...? 30.08.02, 14:05
      Czasem zastanawiam sie, jaki surreal jest lepszy? ten przeintelektualizowany, z
      całym tym ogromem mądrych wyrazów i związków frazeologicznych, epitetów (!),
      metafor, anafor, amfor, semaforów i wytwórni filmów rysunkowych dla dzieci...
      czy może lepszy jest surreal minimalistyczny, taki wręcz infantylny, prostacki?
      Jako że (a może jakoże) tego pierwszego ostatnio za sprawą Cruacha i Arica
      obrodziło aż za wiele, dlatego ja, dla równowagi, napiszę coś prostego jak drut
      w rozporku. oto to to:


      patrz niżej. znaczy na niższy wpis, choć na moją stronkę też możecie.
      --
      www.robaczkojad.prv.pl
      • eyemakk takby to wyglądało 30.08.02, 14:23
        Szedł sobie raz Szczur i zobaczył wieś. Udało się! Szczur sie cieszy i macha
        ogonkiem. Podbiega do pierwszej chatki a to stajenka. W środku koniki i jeden
        rycerz szykujący się do drogi. Rycerzu! Tylko nie nadepnij na Szczurka!
        Szczurek wystraszony, ogonek mu zdrętwiał... biedny szczurek potrzebuje
        pomocy, bo Rycerz idzie wprost na niego. Ale w ostatniej chwili Rycerz go
        wyminął i wyszedł ze stajenki jak to Rycerze mają w zwyczaju, zresztą Marta mu
        powiedziała że więcej o sexie nie chce gadać.

        Szczurek wreszcie mógł zająć się czymś porzytecznym, natomiast napełnić swój
        brzuszek. Szczurek widzi, że wokół pełno pysznego jedzonka dla koników, które
        sie pasą z workami od odkurzaczy zamontowanymi na pyszczkach. Ale czy to rycerz
        montował te woreczki?

        Nie zastanawiając się bardziej, Szczurek przykucnął na boczku i zaczął
        podbierać to, co wypadło konikowi z pyszczka, czyli pyszne ziarenka pszenicy i
        owsa. Bo właśnie owies i przenica znajdowały się w stajence w dużych ilościach.

        Nagle Szczurek poczuł, że tu coś śmierdzi. Szczurek podbiega na drugi koniec
        stajenki i widzi martwego osiołka.
        - Co Ci sie stało, osiołku? - lamentuje Szczurek.
        - Nie mogłem się zdecydować - odpowiada na wpół nadgnita czaszka osiołka z
        jednym oczodołem juz pustym a drugim pełnym robactwa - dali mi w jednym owies,
        a w drugim siano.
        - W jednym czym? - pyta Osiołek

        Ale czas osiołka się skończył, zgodnie z zasadą rozpadu węgla C14 (więcej na
        stronie www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
        f=63&w=1397610&a=2696015 ) Osiołek rozpadł sie zupełnie a liszki z jego ciała
        ida szukać kolejnej padliny by się przepoczwarzyć w poczwarki.

        Szczurkowi odechcialo sie jeść, aż do czasu gdy zobaczył wielkie wory z owsem i
        pszenicą ustawione pod zachodnią ścianą stajenki. W środku kłebią sie myszy i
        Szczurek tam podchodzi.

        - Patrzcie! Olbrzym! - pisnęła Pierwsza Mysz.
        - Tak! Olbrzym! Olbrzym! - pisnęły chórem Druga Mysz, Trzecia Mysz, Czwarta
        Mysz, Piąta Mysz, Szósta Mysz, Siódma Mysz, Ósma Mysz, Dziewiąta Mysz,
        Dziesiąta Mysz, Jedenasta Mysz, Dwunasta Mysz, Trzynasta Mysz oraz Nornica.

        Szczurek zamyślił się. Do tej pory był małym Szczurkiem, a teraz raptem jest
        uznany za Olbrzyma przez czternascie myszy i jedną nornicę. Co robić ma?


        c.d.n. o i.b.z.
        --
        www.robaczkojad.prv.pl
      • aard Nie ma lepszego i gorszego surrealu 30.08.02, 15:05
        Każdy jest ważny i wnosi coś ciekawego. A Ty nie narzekaj, bo sam
        niejednokrotnie intelektualizowałeś aż miło.
        Przeczytajmy, co tam masz poniżej.

        Nie warto trzymać fortepianu na mrozie - i tak nie zamarznie.
        --
        aA
        Rd

        Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
    • aard cruach, aric, yavorius, aard, eyemakk 30.08.02, 15:52
      Częstotliwość występowania poszczególnych liter w naszych nickach:
      A - 6 razy = 21%
      C - 3 razy = 10%
      D - 1 raz = 3%
      E - 2 razy = 7%
      H - 1 raz = 3%
      I - 2 razy = 7%
      K - 2 razy = 7%
      M - 1 raz = 3%
      O - 1 raz = 3%
      R - 4 razy = 14%
      S - 1 raz = 3%
      U - 2 razy = 7%
      V - 1 raz = 3%
      Y - 2 razy = 7%

      W sumie 29 liter i 98%, 5 nicków, średnio 5,8 litery na nick. Średnią
      zdecydowanie zawyżają Yavorius i Eyemakk. O dominacji "a" decyduje
      aA
      Rd

      Kochajmy się - ty siebie, ja siebie.
      • aard Jesteście bez serca! 04.09.02, 13:12
        Nikt nie zareagował na te poruszające dane?
        Żadnych kwiatów na nagrobku? Żadnych telegramów?
        Jestem wstrząśnięty waszą znieczulicą społeczną!
        --
        aA
        Rd

        Nie warto trzymać fortepianu na mrozie - i tak nie zakwitnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka