Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie

01.10.04, 11:36
Witam wszystkich!

Mam pytanie do tych z Was, którzy niedawno robili prawo jazdy na kat. B w
Łodzi: ile razy podchodziliście do egzaminu praktycznego? Jakie są wasze
wrażenia z całej procedury wyrabiania tego elitarnego dokumentu w naszym
pięknym mieście?
Wczoraj oblałem po raz czwarty - facet darł się na mnie, że za wolno jadę
przez "rękaw" (niezłe, co?). Mam za sobą gdzieś 70 godzin jazdy z
instruktorem i zaczynam się zastanawiać, czy nie jest ze mną coś nie tak :)
Niekiedy mam wrażenie, jakbym się starał o licencję na pilotowanie
odrzutowca, a nie współczesną wersję karty rowerowej (sądzę, że w normalnych
krajach PJ ma właśnie taki status). Dodam jeszcze, że nie jestem napalonym
siedemnastolatkiem - niedługo stuknie mi trzydziestka, a samochód uważam za
urządzenie do wygodnego i BEZPIECZNEGO przemieszczania się z punktu A do
punktu B.

Pozdrawiam
    • gray Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie 01.10.04, 11:50

      za pierwszym razem oblałem bo facet się darł żeby szybciej to pojechałem
      szybciej i wyjechałem za linię. za drugim podejściem egzaminator był jakby
      łagodniejszy ale też cośtam pokrzykiwał. sęk w tym, że nie zwracałem na niego
      uwagi i zdałem.

      co do wymagań - ostatnio sporo jeżdżę samemu po mieście i zauważyłem, że
      najcenniejszą rzeczą jakiej nauczono mnie na kursie to obsługa pedałów i drążka
      skrzyni biegów - prawie cała reszta jest do wyrzucenia bo nie da się jeździć tak
      jak uczą.
      • Gość: Michał M. Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.10.04, 12:14
        A może ci egzaminatorzy gadając do egzaminowanego sprawdzają jak oni sobie
        radzą w warunkach stresu, co zrobią jak siedząca obok osoba będzie się
        wymądrzać na temat sposobu jazdy (teściowa na przykład ;-) Potwierdzeniem tego
        byłaby Twoja historia - ignorowałeś jego gadanie i zdałeś!!
        • zamek Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie 01.10.04, 12:21
          Trochę inaczej - jak sobie radzisz w warunkach stresu, to ich akurat kompletnie
          nic nie obchodzi. Natomiast mają płacone od ilości przeprowadzonych egzaminów,
          zatem leży w ich interesie, aby było ich jak najwięcej, ergo - jak najwięcej
          oblewających. A nic tak temu nie służy, jak zestresowanie delikwenta.
        • gray Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie 01.10.04, 12:48

          heh :-) no można przyjąć taką teorię - zawsze lepiej śmiać się niż płakać, ale
          słowa zamka bardziej pasują do rzeczywistości. przy moim pierwszym podejściu
          przede mną pewna dziewczyna zdawała po raz siódmy i, jak mi później mówiła,
          egzaminator był w porządku a jedyne co mówił to gdzie skręcić, jak się stało, że
          pomiędzy jej egzaminem a moim nastąpiła tak gwałtowna metamorfoza? jednym
          zdaniem - swoje już zapłaciła. sam się dziwię, że udało mi się raptem za drugim
          razem...
    • zamek Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie 01.10.04, 12:20
      Zdawałem praktykę 6 razy (1994 - 2000). Dwukrotnie próbowano ode mnie wyłudzić
      łapówkę - raz w sposób wyjątkowo perfidny, bo gdy nie zwróciłem się "z
      propozycją", egzaminator po prostu przytrzymał mi pedał hamulca na ruszaniu pod
      górę. Na ostatni egzamin wybrałem się z dyktafonem, który na szczęście się nie
      przydał.
      Być może warto przebić się przez kilka paragrafów i poczytać dokładnie o
      wymaganiach egzaminacyjnych, a potem egzekwować je od egzaminatora, mając w
      zanadrzu dowód rzeczowy w postaci nagrania.
      Powodzenia i nie łam się, tylko walcz o swoje prawa :)
      • gray oj robią podpuchy... 01.10.04, 12:53

        mój znajomy zdawał niedawno po raz czwarty. pierwszy rękaw oblał. pan
        egzaminator nakazał wysiąść z samochodu, zobaczyć co było źle, wsiąść i manewr
        powtórzyć. za drugim razem rękaw wyszedł OK zatem pan egzaminator nakazał
        opuścić pojazd i zobaczyć jak wtedy było źle a jak teraz jest dobrze. następnie
        zaprosił do auta w celu kontynuacji egzaminu i w momencie gdy znajomy uruchomił
        silnik pan egzaminator z autentyczną troską w głosie zapytał: "ojeeej, przecież
        pasy trzeba zapiąć..." drugi błąd, do następnego razu. niby wszystko w porządku
        ale dlaczego trzeba być taką świnią?...
    • Gość: Jarek Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: 194.63.132.* 01.10.04, 21:32
      Witam,
      Ja zdawałem jakieś dwa lata temu, zdałem za piatym razem. Uważam, że większość
      egzaminatorów to poprostu tłuki, ludzie, którzy po podstawówce postanowili
      wsiąść w samochód! Lecz czują władzę nad zdającymi. Co się porobiło na tym
      świecie, że trzeba płacić za to, by ktoś traktował nas "z góry"!?! Ja na
      ostatnim egzaminie, wziąłem 100$, po to by np jak w mieście cos mi nie pójdzie
      to, żebym się jakoś "wykupił", ale okaząło się, że nie potrzebne to jest!
      Wiem, że najgorsze to był ten stres, te nerwy, to stanie tam i czekanie na
      swoją kolejkę, a jak przyszło co do czego to miałem w głowie mętlik i robiłem
      drobne błedy. Dopiero to 100$ dało mi tak naprawdę odwagę. Do egzaminu trzeba
      podejść w sposób obojętny, jak się nie zda to nic się nie stanie, nie
      przejmować się tymi frajerami, bo oni są nic nie warci, guzik umieją, sa
      poprostu kierowcami! Co prawda nie wszyscy, ale większość! Ja zdalem u
      Fiołkowskiego, spoko koleś, normalny, taki jak powinien być egzaminator!
      Ale pamietam takiego rudego chama, Stępień, czy jakoś tak, taki frajer, że mała
      głowa, i jeszce jakiś taki stary, siwy i gruby!
      Najgorsze jest to, co ostatnio wysżło na jaw, że proponował jeden z
      egzaminatorów (nie z Łodzi), kobiecie coś, za co bym go osobiście zabił, jakby
      to była moja żona!
      Trzeba walczyć z gnojami!
      Pozdrawiam i nie przejmuj się, nie ma co się śpieszyć, tyle jest wypadków!
    • pawel-strzalka a ja zdawałem w Piotrkowie 01.10.04, 21:37
      i tam nikt sie łapówek nie domagał, nawet było całkiem sympatycznie :)
    • Gość: fleurette Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 01.10.04, 21:46
      hmmm. ja zdawałam 5 razy, 4 lata temu. Łapówek nikt ode mnie chamsko nie wymuszał, innych propozycji też nie składał. trafiałam lepeij lub gorzej, ale jak przeszłam przez cholerny placyk to juz było z górki.

      na pewno ci się uda ale musisz spokojnie do tego podejsć. i znać swe prawa.

      ja np zdłabym prawdopodobnie wcześniej gdyby nie to , ze pewien becwał pan Zasada (instruktor) uświadomił mi jako swej kursantce, ze można korygować manewry...
      • camelot Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie 01.10.04, 23:40
        Wiem, że żaden z tych tłuków nie potrafi przejechać bezbłędnie tego placu
        manewrowego. Jak zdawała moja żona to żadnemu nie udało się przejechać pokazowo
        przez ten plac. Najwyższy czas zmienić przepisy i zlikwidować plac oraz
        wymienić egzamionatorów chociaż niektórym kandydatom na kierowców nigdy nie
        dałbym prawa jazdy a niektórym kierowcom zabrałbym dożywotnio za to co
        wyprawiają na jezdniach z czystą premedytacją.
        • Gość: Jarek Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: 194.63.132.* 02.10.04, 08:19
          Tacy kierowcy własnie sobie wykupili prawo jazdy u Panów frajerów,
          egzaminatorów!
        • Gość: majka Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 15:54
          To w koncu nie egzaminator ma bezblednie przejechac plac. On jest od tego, zeby
          sprawdzic, czy potrafi to zrobic egzaminowany. Przeciez ornitolog nie musi
          fruwac.
      • Gość: konkret Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 02.10.04, 16:24
        Gość portalu: fleurette napisał(a):

        > hmmm. ja zdawałam 5 razy, .........
        i tak nie narzekajcie mili moi,tutaj po trzech podejsciach niezaliczonych
        (niezdanych)trzeba powtarzac kurs od nowa a i placic tez. Pozdrawiam
        • Gość: fleurette Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 02.10.04, 18:35
          tutaj proszę pana trzeba wykupić minimum 5h jazdy po każdych 3 oblanych egzaminach. i nie narzekam.
          • Gość: konkret Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 03.10.04, 19:41
            Gość portalu: fleurette napisał(a):

            > tutaj proszę pana trzeba wykupić minimum 5h jazdy po każdych 3 oblanych
            egzaminach. i nie narzekam.

            taaa,wcale nie mialem zamiaru Szanowna Pani ni podwazac ni oceniac znawstwo i
            kompetencje Szanownej Pani.Podczepilem sie pod post Pani uznajac go jako
            najbardziej logicznie sformulowany aby miec podstawe pokazania ciemnych stron
            egzaminu na prawo jazdy gdzie indziej.Pozdrawiam
            • Gość: fleurette Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 03.10.04, 21:15
              aha. zatem odwołuję cyt. :)
    • tuti Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie 03.10.04, 20:11
      hm i powraca moja odwieczne pytanie, czy prawo jazdy jest dla wszystkich
      czy wszyscy potrafia nauczyc sie jezykow obcych,
      (z tymze kaleczenie angielskiego nie musi miec konsekwencji jak 'kaleczenie' za
      kierownicą (nie ujmując nic autorowi postu!!)
      czy naprawde trzeba mieć prawo jazdy, na siłę , i wszyscy? :/
      retorycznie pytam
      i tak uwazam ze Nie.. life is (at least a little)brutal
      • mak_bis Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie 04.10.04, 15:26
        tuti napisała: ...
        ot, co - jedni zdają za pierwszym razem, inni za piątym - life is brutal..

        gdy ja zdawałam rygor był jeszcze większy, więcej manewrów na placyku, wielu
        odpadło, egzaminatora-chama po prostu zniosłam, miałam go w głębokim poważaniu,
        jego i jego komentarze, na dowidzenia potraktowałam go tak samo, jak on mnie
        podczas egzaminu, generalnie jednak siedział koło mnie cicho, bo czychał na
        moje błędy i nie mógł sie doczekać....
    • Gość: gawron Re: Egzamin na kat. B w łódzkim WORDzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 15:36
      Wydawało mi się, że "rękaw" to nie droga ekspresowa, na której isnieje nakaz
      jazdy z minimalną predkością :)
      A już egzaminator, który się wydziera (i to w sytuacjach, w których nie
      istnieje zagrożenie niczyjego bezpieczeństwa) to już naprawdę istne kuriozum.
      On w końcu ma tylko wydawać egzaminowanemu polecenia typu "proszę skęcić na
      następnym skrzyżowaniu w lewo", a już w żadnym wypadku nie powinien oceniać
      jazdy w trakcie egzaminu, tylko po jego zakończeniu.
      Serdecznie ci współczuję trafienia na takiego przygłupa. Napisz, jak ci się uda
      zdać. A na czym oblałeś pierwsze 3 razy?
Pełna wersja