kostas 25.08.01, 22:26 Nie sądzicie, że większość ludzi na ulicach Łodzi (i innych miejsc w naszym kraju) można podzielić na smutnych i na wrogich? To jest, p*** ***w, bez sensu! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
vladip Re: Łódzkie twarze :-( 25.08.01, 22:29 to dawaj przyklad i usmiechaj sie do wszystkich ja tak robie i mam gdzies ze czasem sie dziwnie patrza niech zyja weseli :))) pozdro vladip Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Łódzkie twarze :-( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 22:31 Zresztą naukowo jest udowodnione , że "śmieszki" są bardziej dotlenieni i dłużej żyją. A więc moi państwo CHEESE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Łódzkie twarze :-( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 22:29 Tylko smutnych i wrogich? Myślę , że jak się lepiej przyjrzeć to są też optymiści i fajni ludzie . Po prostu są ludzie i ludziska - z różnych przyczyn. Tak to już jest w tym kraju. pozdrowka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Łódzkie twarze :-( IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.08.01, 22:48 Trochę jest w tym prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pepe Re: Łódzkie twarze :-( IP: 213.25.90.* 26.08.01, 13:38 ludzie boją się być zaczepieni przez jakichś naciągaczy albo łobuzów i dlatego nie patrzą na siebie. Takie jest moje zdanie. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
zonk19 Re: Łódzkie twarze :-( 26.08.01, 14:15 Ja naleze do tych,co maja na twarzy jokera :) Pozdrow.! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ixtlilto Re: Łódzkie twarze :-) :-) :-) :-) IP: *.tvsat364.lodz.pl 26.08.01, 14:44 Gość portalu: pepe napisał(a): > ludzie boją się być zaczepieni przez jakichś naciągaczy albo łobuzów i dlatego > nie patrzą na siebie. Takie jest moje zdanie. > pozdr. Zgadzam sie z Toba, juz jakis czas temu zwrocialm uwage na fakt, ze ludzie ida ulica- jakby nieobecni. Nie patrza na innych, kazdy z klapkami na oczach, zachowuja sie jakby byli sami- ale nie w sensie, ze sie rozpychaja, chodza zygzakiem- chodzi mi o to, ze ludzie sa obojetni! Na wszystko i wszystkich. Pepe, masz racje z tymi naciagaczami... ludzie z obawy przed zaczepka stali sie zimni, smutni, zamysleni, pochlonieci swoimi sprawami. A wystarczyloby usmiechnac sie do kogos! Pewnego dnia- wracalam do domu pietryna, bylam totalnie zmeczona (koncowka semestru) nie mialam ochoty na nic... i tak sobie szlam, az jeden z rykszarzy- zajechal mi droge i stwierdzil, ze powinnam sie usmiechnac, i ze wtedy poczuje sie lepiej! I wiecie co? Mial racje! Od tamtej pory staram sie wmiare mozliwosci usmiechac: na ulicu, w tramwaju, na przystanku... gdzie tylko sie da! Chociaz raz wyjdzcie z domu z nastawieniem: "chce dzis byc wesoly/a!" pozdrawiam Ixtlilto :-) Odpowiedz Link Zgłoś