michal.ch
29.04.02, 16:14
Nieczęsto zdarza się, abym w tradycyjnym dniu roboczym miał wolne. Dziś jednak
był taki dzień. Ze względu na ładną pogodę wybrałem się dla relaksu do
Łagiewnik. I tam przeżyłem szok. Ten sam las, który tak dobrze znam z wycieczek
weekendowych, dziś był zupełnie inny. Cichy, piękniejszy, monumentalny. Czuło
się przyrodę. Na ścieżkach ani żywej duszy. Wycieczka sam na sam przez las. Nie
ma tłoku, nie ma krzyków dzieciarni i sczekania psa, nie ma wszędobylskich
rowerzystów, telefonów komórkowych itp. Prawdziwy wypoczynek. Nie wierzyłem, że
będzie mi dane kiedykolwiek zobaczyć Łagiewniki w ich prawdziwym obliczu.
Dopiero dzisiaj poczułem się tak, jakbym wogóle nie był w mieście. W weekendy
przez te wszystkie rozwrzeszczane i wkurzające mnie przez to tłumy nie jestem w
stanie tam do końca się zrelaksować. Od tej pory do Łagiewnik jeździć będę (a
przynajmniej się postaram) tylko w środku tygodnia. I znów będę tylko ja i las.
I nikogo więcej.