.pepe.
08.05.02, 12:13
Wygląda na to, że sporo Łodzian przychylniej patrzyłoby na produkty w sklepie,
gdyby wiedziało, że kupując je wspomaga rodzimy przemysł. Najprostszym sposobem
jest umieszczenie jakiegoś znaczka wyróżniającego (najpewniej łódki).
Plusy:
- relatywnie niski koszt przedsięwzięcia
Minusy:
- ograniczone działanie perswazyjne, bo znaczek nie będzie wypromowany
- nie wiadomo jak odebrany zostanie poza Łodzią
- w długim okresie wzrost sprzedaży będący nagrodą wyłącznie za miejsce
wytwarzania jest zgubne, bo osłabia presję na podnoszenie konkurencyjności
- znaczek nie mówi nic o jakości produktu
Można też zrobić coś w rodzaju godła "teraz Łódź", czyli: kilku liderów
przemysłu w Łodzi tworzy ekskluzywny klub, do którego członkowie przyjmowani są
na podstawie ostrej selekcji jakościowej. Produkty (nie firmy) zrzeszone mają
prawa do umieszczania godła, składka członkowska przeznaczana jest na jego
marketing. W ten sposób likwidujemy wszystkie minusy:
- znaczek jest wypromowany
- nie powinno to doprowadzić do spadku wyróżnionych produktów w Polsce. Gdyby,
na przykład, istniało podobne godło w woj. Dolnośląskim, czy jakimkolwiek
innym, to chyba chętniej kupowalibyśmy wyróznione nim produkty wiedząc, że są
to produkty spełniające wysokie wymagania pod względem jakości
- presja na podnoszenie konkurencyjności zostaje nawet wzmocniona,
ponieważ "poprzeczka wejścia do klubu" jest postawiona bardzo wysoko
- godło staje się symbolem wysokiej jakości.
Sam fakt zakorzenienia w świadomości Polaków skojarzenia "łódka na opakowaniu =
dobra jakość" może tylko korzystnie wpłynąć na cały nasz przemysł, także
produkty "niezrzeszone". W końcu kto powiedział, że wszystkie zegarki
wyprodukowane w Szwajcarii to szczyt niezawodności, a każdy niemiecki samochód
to wzór solidności wykonania?