Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem....

IP: *.toya.net.pl 25.12.04, 16:50
Cóż... Niestety, po raz pierwszy od tych niezliczonych lat nie podobało mi
się... Od dwóch tygodni przygotowujemy ciasta, jedzenie, wszystko robimy
sami. I co? Dziadkowie przyszli do nas jak do kina. Cała wigilia
podporządkowana TV, konkretniej czemuś o nazwie: "Europa do się lubić"/ Nie
wiem... Tradycja umarła... A to podobno młode pokolenia o nią nie dbają...


Ale... wyszedłem o 22 z psem. I okazało się, że na noc otwarto sklep
monopolowy u mnie. Wiecie jak ogromnym powodzeniem się cieszył? I większość
piła pod sklepem...

Ja rozumiem, że nie każdy święta obchodzi. ale czy nie można jednego wieczoru
spędzić z rodziną? W domu? Czy trzeba przez 365 dni w roku żłopać piwsko i
wódę? Czy trzeba 365 dni w roku oglądać TV? Pewnie nie... podobno 90%
katolików... To kto pije wódę w wigilię? Pod sklepem?
A ja jako całkowicie nie wierzący dochowuję tradycji...

A Wy? Co Wy o tym myślicie?
    • michael00 Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... 25.12.04, 17:02
      Gość portalu: Al_ napisał(a):

      > A Wy? Co Wy o tym myślicie?

      Że jak ktoś chce żłopać wódę w wigilię, bez względu na to czego na wigilia jest,
      to niech sobie żłopie. Z TV podobnie. Książką i radiem też.

      A jak ktoś chce inaczej, to też ma do tego prawo. W granicach prawa.
      • Gość: Al_ Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: *.toya.net.pl 25.12.04, 20:02
        Ale... przecież to jest tradycja... jeden jedyny dzień w roku... ech.. Przecież
        nie mówię, że mu nie wolno :). Tylko czy poprostu raz w roku nie można zrobić
        czegoś więcej... Czegoś bardziej ambitnego :).
        • michael00 Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... 25.12.04, 20:09
          Gość portalu: Al_ napisał(a):

          > Ale... przecież to jest tradycja...

          Tradycja to dziewczynka taka przecież.

          > jeden jedyny dzień w roku... ech..

          To może dyskusja nad wyższością świąt jednych nad drugimi?

          >Przecież
          >
          > nie mówię, że mu nie wolno :). Tylko czy poprostu raz w roku nie można zrobić
          > czegoś więcej...

          Ależ, można, byle z ostrożna. Czyli jak chcesz, to rób, ale po co innym do gara,
          czy butelki zaglądać?

          > Czegoś bardziej ambitnego :).

          No to może zrobił ambitniej wypiwszy więcej niż zazwyczaj?

          Mnie tam on - kimkolwiek nie jest - obchodzi tyle, że jakby upadł, to bym mu się
          pomógł podnieść, ale żeby rozliczać, kto jak świętuje ... no, ale jak ktoś lubi,
          to niech świętuje rozliczaniem innych. Czy jak....
    • Gość: Michał M. Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: 80.51.227.* 25.12.04, 20:08
      Ja, jako trochę wierzący, podziwiam Cię - nie wierzysz a świętujesz, chcesz
      tradycyjnie obdarzać bliskich ciepłem płynącym od nowo narodzego Chrystusa... w
      którego przecież nie wierzysz. Daj nam Boże (którego być może nie ma) więcej
      takich niewierzących!

      pozdrawiam świątecznie
      (TV wyłączony przez cały rok, alkohol piłem ale tylko w domu)
      • michal.ch Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... 25.12.04, 20:37
        > Daj nam Boże (którego być może nie ma) więcej
        > takich niewierzących!


        Akurat święta są na tyle pozytywnym momentem, że trudno ich nie obchodzić. A i w
        jakiś dziwny sposób stosunki między ludźmi się poprawiają.

        Wadą świąt jest fakt, że nie mogę się ruszać. Nie mogę schylić się po buty. Mam
        dość. Po raz kolejny obiecuję sobie, że nigdy więcej obżarstwa. Do następnych
        świąt... ;)))
        • 0bywatel Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... 25.12.04, 21:46
          A w Afryce dzieci z głodu umierają....
          • michal.ch Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... 25.12.04, 22:27
            I dlatego ja tez mam głodować? Bo jakoś nie rozumiem intencji twojej wypowiedzi...
          • Gość: Al_ Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 09:30
            A u nas nie?
        • Gość: Al_ Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 09:30
          Oj fakt fakt :). Zwłaszcza pierwszego dnia świąt, kiedy na stole pojawia się
          szynka obok ryb grzybów itp. :).
      • Gość: Al_ Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 09:29
        Gdy umiera tradycja, umiera naród....
    • Gość: amrita Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: 212.191.172.* 25.12.04, 21:32
      wiesz, miałam taką wigilię rok temu. Z tym, że wtedy nie było ,,Europa da się
      lubić'' więc oglądaliśmy kolejno:
      M jak miłość - wydanie specjalne
      Klan - wydanie specjalne
      Recital 'gwiazd' (wraz z dziecmi) z Klanu, M jak.., Na dobre i na zle.
      Tez na wyraźne życzenie Dziadków.

      Wydawało mi się wtedy ze juz gorszej wigilii nie moze być. Myliłam się ;)
      • Gość: Al_ Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 09:35
        A ja w piątek rano przewertowałem program :). I właśnie byłem taki szczęśliwy.
        Po raz pierwszy nie było klanu, M jak miłość i tego wszystkiego... I nie
        wiedziałem, że złudne będą me nadzieje... Najgorsze jest to, że zawsze po zupie
        była przerwa. Pogadaliśmy. Posiedzieliśmy, babcia jakąś herbatę wypiła... A
        teraz nie. Od kiedy pamiętam, a swoje już przeżyłem :), zawsze piła tą herbatę
        u nas... Nie tym razem szybko szybko, prezenty w tempie błyskawicy bo jeszcze 3
        minuty i się zaczyna... Coś co TV powtórzy 50 razy na miesiąc przez najbliższy
        rok :).
        Pozdrawiam i mam nadzieję, że u Ciebie było normalnie :)
    • przeniesiony.do.rezerwy MASZ RACJĘ... 25.12.04, 22:23
      Starzy robią się starzy
    • evonka Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... 25.12.04, 22:58
      no takk... świat się zmienia.... ale ja sie nie dziwię, że jest tak..... dziś
      byłam w kościele. a tam śpiewanie. hmmm.. raczej zawodzenie. narodził się Pan,
      radość wielka, a w kościele bereciary zawodzą luli luli z kazdą strofką coraz
      wolniej.... faceci to już wogóle nie śpiewają. ksiądz mówi naiwne kazanie. ja,
      hcoć naprawdę wierzę, czuję sie osoba mocno wierząca, nie dziwię się, ze młodzi
      ludzie wybierają coś zupełnie innego... choć oczywiście mi szkoda tych
      zataczajacych się w wigilijny wieczór 17-latków...
      ja świetuję na swój sposób, nic na siłę, pielęgnuję tradycje rodzinne i tv tego
      dnia nie ma.. ktoś powiedział, że gdyby Pan Jezus mógł nam tu głośno
      powiedzieć co myśli o tych świętach teraz to by powiedział, że chyba te święta
      to nie na jego chwałę są..... obżarstwo, prezenty, choinka... - zagłuszaja to
      co naistotniejsze....
      • Gość: Al_ Re: Wigilia, a ja czegoś nie rozumiem.... IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 09:28
        Wiesz dla mnie to już tylko i wyłacznie tradycja... Więc pewnie o mnie by tak
        powiedział ... Ale jeśli cokolwiek mógłby wypowiedzieć to chyba coś w stylu: Co
        wy z tą cała religią żeśie zrobili...
        To fakt, że te narodziny nastrojem czasem przypominają pogrzeb... :/. Zero
        radości, wszystko tonem poważnym, zero uśmiechu...
        Też chciałbym, żeby TV nie było... ech...
    • Gość: Al_ Pierwszy dzień świąt IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 09:44
      Godzina 21. Pod sklepem monopolowym zbiórka. Ok. 30 może 40 ludzi. Średnia
      wieku 15-19 lat. Wyprasowane dresy, nawet jakieś dziewczyny się pojawiły.
      Rozmów nie będę cytował. Zresztą cóż, wszystko na k. I głównie przechwalanki
      gdzie byli i komu przy... . Czy oni robią coś innego? Naprawdę tych historii
      było zatrzęsienie. Tak koło 22 Już zaczęli głośniej wrzeszczeć... Wszyscy
      musieli ich zgrabnie wymijać... Pech o 23 sklep zamknęli, ale wrzeszczeli na
      osiedlu dobre 30 min jeszcze... Co więcej nawet patrol policji się przewinął,
      ale... wiecie :).

      Teraz dygresja:
      Mamy wielki katolicki naród, w którym jak widać wiara to pozór... Są ludzie
      wierzący i obchodzący święta, są ateiści dochowujący tradycji i całą reszta...
      Tych, którzy nie szanują tego, że są święta i muszą wrzeszczeć po nocy...
      Szkoda, że nie pod swoją klatką... I nie chodzi tu, że ja się czepiam. Przecież
      mogą, ich sprawa i wola... Ale u siebie w domu... Nie muszą stać komuś pod
      balkonem i ryczeć... Zwłaszcza po 22.
      Ale kiedyś się to zmieni.... Chyba...
      • Gość: Czterdziestolatek NAJWAŻNIEJSZE, ŻE TY Al_ JESTEŚ IDEAŁEM IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 11:29
        reszta...? nie ważne
        • Gość: Al_ Re: NAJWAŻNIEJSZE, ŻE TY Al_ JESTEŚ IDEAŁEM IP: *.toya.net.pl 26.12.04, 12:21
          At first nie ideałem... po drugie razem ;).
          A mnie poprostu wkurza, mogą pić w domu, w pubie, parku itp. Czy muszą w święta
          u mnie pod balkonem? :/. Raczej nie...
    • al_ Woli ścisłości, drugi dzień świąt 27.12.04, 08:15
      Tym razem o 23 30 dwóch degeneratów, notabene całkowicie pijanych, urządziło
      sobie zawody w rzucaniu petardami. Wiecie tymi małymi żółtymi, które poza
      hukiem nic nie robią... Zajęło im to aż godzinę do 00 30. Bardzo dziękuję
      osiedlowej degeneracji za umilenie mi dwóch świątecznych wieczorów... Bez Was
      te Święta nie były by takie. Byłyby świąteczne...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja