Małżeństwo - instytucja przecząca naturze

IP: *.mipro.pl 30.08.01, 09:42
ON bierze z nią ślub, bo zazwyczaj ONA bardzo tego chce.
Później (choćby nie wiem jak się starać) zakrada się nuda. Ogólne znudzenie
sobą. Seks już nie jest taki jak dawniej. Powiedzenie "po ... latach małżeństwa
to już jest kazirodztwo" zaczyna wchodzić w życie. Mieli by ochotę na zmianę
partnera/partnerki, ale...
Pierwszy lepszy człowieczek określi to mianem ZDRADY. A czy nie chodzi tu o to,
że chcemy mieć po prostu trochę więcej wolności.
Czy małżeństwo nie jest "pomnikiem purytanizmu"?
    • Gość: bp Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.atrix.com.pl 30.08.01, 09:52
      No tutaj to troche przesadzasz - moze poprostu generalizujesz relacje w
      malzenstwie na swoim przykladzie a to jest powazny blad!
      U mnie akurat sytuacja jest odwrotna - zero nudy + piekny sex :)
      • Gość: Witjosza Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.mipro.pl 30.08.01, 16:22
        Gość portalu: bp napisał(a):

        > No tutaj to troche przesadzasz - moze poprostu generalizujesz relacje w
        > malzenstwie na swoim przykladzie a to jest powazny blad!
        > U mnie akurat sytuacja jest odwrotna - zero nudy + piekny sex :)


        Specjalnie zgeneralizowałem, by każdy mógł rozwinąć temat według własnych
        poglądów.
        Gdyby to było tylko na własnym przykładzie - dałbym spokój.
        Także trochę na własnym, trochę na przykładzie moich znajomych, trochę na
        przykładzie tego, co udało mi się zaobserwować w życiu.
        Brawo. Pozazdrościć takiego małżeństwa.

        P.S.
        Jak długo jesteście po ślubie? I czy nie jesteś np. marynarzem?
        Bez obrazy, po prostu ciekaw jestem czy Wasze szczęście nie bierze się stąd, że
        np. rzadko się widujecie i nie mieliście się kiedy sobą znudzić.

        Pozdrowionka
        Witjosza
    • Gość: F Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: 217.153.35.* 30.08.01, 10:50
      Problem w tym, że seks choć jest ważny nie stanowi do końca istoty małżeństwa.
      Dla mnie małżeństwo to przed wszystkim wielka przyjaźń i zaufanie; zauroczenie,
      fasynacja i żarliwy seks mogą przeminąć tak jak my się starzejemy i obiektywnie
      jesteśmy coraz mniej atrakcyjni wizualnie, ale łaczy nas psychiczna więź - taka
      jak nie łączy mnie z nikim innym, i z pewnością nie jest to przyzwyczajenie i
      wygodnictwo.
      • Gość: Witjosza Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.mipro.pl 30.08.01, 16:51
        Gość portalu: F napisał(a):

        > Problem w tym, że seks choć jest ważny nie stanowi do końca istoty małżeństwa.
        > Dla mnie małżeństwo to przed wszystkim wielka przyjaźń i zaufanie; zauroczenie,
        >
        > fasynacja i żarliwy seks mogą przeminąć tak jak my się starzejemy i obiektywnie
        >
        > jesteśmy coraz mniej atrakcyjni wizualnie, ale łaczy nas psychiczna więź - taka
        >
        > jak nie łączy mnie z nikim innym, i z pewnością nie jest to przyzwyczajenie i
        > wygodnictwo.




        Tak, to prawda. Więź psychiczna jest chyba najbardziej istotna w życiu dwojga
        ludzi. Często się jednak zdarza, że żyją oni ze sobą, bo tak jest wygodniej dla
        obu stron. Wspomniana więź jest wtedy zatracana (mogła nawet w ogóle nie
        istnieć).
        Czemu większość moich znajomych (mam na myśli kobiety), po ślubie przestaje dbać
        o siebie? Już nie zależy im na atrakcyjnym wyglądzie, zaczynają tyć...itd
        Dodam, że są to osoby wykształcone, inteligentne i potrafiące doskonale radzić
        sobie w życiu.
        Czyżby małżeństwo było dla nich takim celem, do którego dążą wszelkimi możliwymi
        sposobami, a po osiągnięciu go - "odpuszczają"?
        Dotyczy to napewno (choć pewnie w niewielkim stopniu) i mężczyzn.
        Ale wracając do tematu. Mężczyzna ma w sobie instynkt łowcy. Dawno minęły czasy
        kiedy by coś zjeść, musiał zapolować. Może to również w pewnym stopniu przyczynia
        się do przeniesiena jego zainteresowania własną żoną na inne kobiety. Chce
        zapolować. Można by to wytłumaczyć jeszcze inaczej - chce zabić panujące znużenie.
        Niekoniecznie zostawiając żonę, z którą ma w/w więź psychiczną, i z którą w
        grunce rzeczy b.dobrze się czuje. Ale pragnie oddechu - wolności. Może kobieta
        (nie posiadająca instynktów łowieckiech :)), też ma ochotę na odrobinę swobody.
        Może brakuje jej adoracji ze strony męża. Małżeństwo w takim wypadku mocno
        komplikuje sprawę. No bo przecież "nie wypada".

        Pozdrowionka
        Witjosza
        • Gość: F Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: 217.153.35.* 30.08.01, 17:52
          Gość portalu: Witjosza napisał(a):

          >
          > Tak, to prawda. Więź psychiczna jest chyba najbardziej istotna w życiu dwojga
          > ludzi. Często się jednak zdarza, że żyją oni ze sobą, bo tak jest wygodniej dla
          >
          > obu stron. Wspomniana więź jest wtedy zatracana (mogła nawet w ogóle nie
          > istnieć).
          Właśnie wcześniej uprzedziłam twoje domysły, że nie jesteśmy ze sobą z
          przyzwyczajenia ani z wygodnictwa, tylko dlatego, że chcemy i że jest nam dobrze
          razem, i że się dobrze rozumiemy, i najchętniej razem dzielimy sięnaszymi
          radościami, i możemy na siebie zawsze liczyć itd, itp.

          > Czemu większość moich znajomych (mam na myśli kobiety), po ślubie przestaje dba
          > ć
          > o siebie? Już nie zależy im na atrakcyjnym wyglądzie, zaczynają tyć...itd
          > Dodam, że są to osoby wykształcone, inteligentne i potrafiące doskonale radzić
          > sobie w życiu.
          > Czyżby małżeństwo było dla nich takim celem, do którego dążą wszelkimi możliwym
          > i
          > sposobami, a po osiągnięciu go - "odpuszczają"?
          > Dotyczy to napewno (choć pewnie w niewielkim stopniu) i mężczyzn.
          Z moich kolei obserwacji, czyli z obserwacji kilku małżeństw ze stażem 15-7 lat
          wynika coś innego - wszystkie kobiety "trzymają się" nieźle, wchodzą w swoje
          suknie ślubne, mimo, że rodziły, niektóre dwukrotnie. Na codzień są bardziej lub
          mnie zadbane, ale w końcu żadna z nas nie jest modelką, więc nie może poświęcic
          całego swojego czasu na poprawę kondycji i urody. Natomiast panowie, w większości
          z brzuszkami zahodowanymi dzięki leżeniu przed telewizorem i często odganiających
          cały czas dzieci, żeby im nie przeszkadzały wypoczywać ("bo tatuś jest
          zmęczony"). Nie wiem, czy reprezentujemy dwa różne światy, ale na to wygląda - w
          twoim tylko kobiety-mężatki są coraz bardziej zaniedbane, w moim - to panowie
          trochę zapomnieli o podtrzymaniu kondycji na rzecz spokojnego i wygodnego życia.

          > Ale wracając do tematu. Mężczyzna ma w sobie instynkt łowcy. Dawno minęły czasy
          >
          > kiedy by coś zjeść, musiał zapolować. Może to również w pewnym stopniu przyczyn
          > ia
          > się do przeniesiena jego zainteresowania własną żoną na inne kobiety. Chce
          > zapolować. Można by to wytłumaczyć jeszcze inaczej - chce zabić panujące znużen
          > ie.
          > Niekoniecznie zostawiając żonę, z którą ma w/w więź psychiczną, i z którą w
          > grunce rzeczy b.dobrze się czuje. Ale pragnie oddechu - wolności. Może kobieta
          > (nie posiadająca instynktów łowieckiech :)), też ma ochotę na odrobinę swobody.
          >
          > Może brakuje jej adoracji ze strony męża. Małżeństwo w takim wypadku mocno
          > komplikuje sprawę. No bo przecież "nie wypada".
          Wśród moich znajomych-mężczyzn nie obserwuję specjalnie takich "łowieckich"
          zachowań. Może, jakby jakaś piękna niewiasta zaczęła ich bardzo molestować to z
          większą (lub mniejszą) chęcią by zapolowali ( w końcu mężczyzni, tak jak kobiety
          też lubią być adorowani), ale żeby tak sam z siebie - ruszyć się z kanapy i znowu
          zabiegać o jakieś względy .... eeee (kobieto, podaj piwo). Myślę, że coraz miniej
          takich samców o wybujałych potrzebach i łowieckich zapałach. Ale może to własnie
          te "dwa światy" ?

          Również Pozdrowionka, F

    • gray Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 30.08.01, 11:02
      przecież nie ma obowiązku brania ślubu - nie chcesz to się nie żeń.
    • Gość: NINNA Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: 138.227.189.* 30.08.01, 11:10
      Malzenstwo moze nie jest pomnikiem purytanizmu. Nie wiem. Ja wiem, ze istnieja
      tzw "otwarte" malzenstwa, gdzie nie ma pojecia zdrada.

      Malzenstwo moim zdaniem to kontrakt, ktory sie podpisuje miedzy dwoma osobami.
      Kosciol i ludzie wykorzystali to i zamienili podpisywanie kontraktu w wielka
      zabawa. Kontrakt polega na tym, ze dwoje ludzi obiecuje sobie nawzajem
      wspolprace, ze beda sie soba opiekowac w zle i dobre chwile. Dawniej, gdy
      malzenstwo bylo podstawa i warunkem przezycia milosc nie miala z tym nic
      wspolnego. Dopiero w ostanim czasie (i do tego nie na calym swiecie) uwaza sie
      ze milosc jest wazna czescia malzenstwa. Dam przyklad malzenstwa wsrod Masajow.
      Wsrod nich istnieje poligamja - bo jest wiecej kobiet niz facetow. Malzenstwo
      tam jest bez milosci, jest tylko po to zeby ludzie wspolpracowali w walce na
      przezycie. Ludzie czesto biora slub zeby okazac przyjazn miedzy rodami. To
      prawda ze jest kilka kobiet na jednego faceta, ale tam nikt nie kaze nikomu
      miec seks tylko z mezem. Zwiazki pozamalzenskie istnieja i wszyscy o nich
      wiedza. Dzici kobiety sa uwazane za dzieci jej meza, chociaz on czesto nie jest
      ich ojcem. Tam dzieci rosna zawsze z wieloma rodzicami i rodzenstwem i kobiety
      pomagaja sobie w pracy.

      Jesli sie widzi malzenstwo jako kontrakt, mozna sie tez zastanowic czy wszyscy
      ludzie musza go podpisywac. Dlaczego nie mozna mied ustnej uzgody miedzy
      partnerami (dzisiaj tzw konkubinat, czy jak wy to nazywacie)?

      W Szwecji maja prawa regulujace konkubinat: obowiazki wobec partnera i kto co
      dostaje przy rozejsciu sie. Ja sama mieszkam od dwuch lat w konkubinacie.
      Wczesniej nie mielismy wspolnego mieszkania, ale dwa lata z tego czasu tez
      mozna liczyc jako konkubinat. A jestesmy para od szesciu lat.

      Ja i moj partner nazywamy siebie rodzina (chociaz nie mamy dzieci i nie mamy
      papierka). Milosc nasza jest bardzo wielka i od samego poczatku wiemy ze
      bedziemy wspolpracowac i pomagac sobie nawzajem w zyciu, tak dlugo jak to
      mozliwe (nie przyzekalismy sobie do smierci). Nasz zwiazek pozostaje staly
      chociaz wszystkich innych sie rozpadaja. Seks nie jest juz taki jaki byl na
      poczatku, to prawda, ale jest ;). Odkrylismy ze najwazniejsza zecz w naszym
      zwiasku to przyjazn i szacunek, a nie milosc i pociag seksualny. Nie mowie ze
      milosc i pociag seksualny nie sa wazne, poniewaz nasz zwiazek nie istnialby bez
      nich.

      A co do stwierdzenia "instytucja przeczaca naturze". Uwazam ze katolickie
      malzenstwo przeczy naturze - to co jest do konca zycia, gdzie seks istneje po
      to by robic dzieci.

      //NINNA
      • kropka. Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 30.08.01, 13:34
        Gosposia na stałe, mąż na przychodne.
        SPRAWDZONE!
        • hubar Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 30.08.01, 13:35
          Z autopsji?
          • kropka. Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 30.08.01, 16:10
            hubar napisał(a):

            > Z autopsji?

            A coś Ty się HuBar, taki ciekawski zrobił?
            Coś ktoś kiedyś .........o piekle, czy jakoś tak!?
            • yavorius UP, bo ciekawe... 02.06.02, 11:59
    • ninna Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 12:43
      Od jakis dwoch miesiecy zastanawiam sie nad pewna dziwna sprawa. Jest tak, ze
      kobiety daza do malzenstwa, a mezczyzni uciekaja od zwiazku (tak jak Witojsza
      to napisal). ALE!!! Jedyna osoba ktora "wygrywa" na malzenstwie jest FACET a
      nie kobitka. Robiono duzo testow na ten temat i podam wam rezultat:

      Zonaty mezczyzna:
      Zarabia wiecej (od kawalera).
      Ma mniejsze ryzyko na naduzywanie alkoholu i narkotykow.
      Ma lepszy kontakt ze swoim rodzenstwem i rodzicami.
      Chodzi zadziej do pubu.
      Chodzi czesciej do kosciola.
      Zadziej popada w depresje niz kawalerzy i rozwiedzeni mezczyzni

      Mezadka
      Czesto popada w depresje. 2-3 razy czesciej niz panna czy rozwodka.
      Jest bardziej niezadowolona ze swojego wygladu.
      Ma wiecej problemow ze snem i czesto snia jej sie koszmary.
      Zarabia mniej niz panna.
      Ma czesto poczucie wstydu i winy.
      • Gość: kx Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 02.06.02, 12:49
        Mężczyzna rzadziej chodzi do pubu i mniej pije, bo mu zwykle żona nie pozwala,
        która z kolei ma z tego powodu poczucie winy, czasem prowadzące aż do depresji.

        Może to jest wytłumaczenie? :)
        • yavorius Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 12:49
          Dobre!
      • Gość: pepe Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.lodz.msk.pl 02.06.02, 12:51
        ninna napisał(a):

        > Od jakis dwoch miesiecy zastanawiam sie nad pewna dziwna sprawa. Jest tak, ze
        > kobiety daza do malzenstwa, a mezczyzni uciekaja od zwiazku (tak jak Witojsza
        > to napisal). ALE!!! Jedyna osoba ktora "wygrywa" na malzenstwie jest FACET a
        > nie kobitka. Robiono duzo testow na ten temat i podam wam rezultat:
        >
        > Zonaty mezczyzna:
        > Zarabia wiecej (od kawalera). (+)
        > Ma mniejsze ryzyko na naduzywanie alkoholu i narkotykow. (+)
        > Ma lepszy kontakt ze swoim rodzenstwem i rodzicami. (+)
        > Chodzi zadziej do pubu. (-!)
        > Chodzi czesciej do kosciola. (-!)
        > Zadziej popada w depresje niz kawalerzy i rozwiedzeni mezczyzni (+)
        >
        > Mezadka
        > Czesto popada w depresje. 2-3 razy czesciej niz panna czy rozwodka.
        > Jest bardziej niezadowolona ze swojego wygladu.
        > Ma wiecej problemow ze snem i czesto snia jej sie koszmary.
        > Zarabia mniej niz panna.
        > Ma czesto poczucie wstydu i winy.

        Ciekawe, ciekawe... Wam w tej Szwecji to juz się z nudów poprzewracało w głowach,
        skoro takie badania robicie :))) Żartuję oczywiście, kobieta dąży do małżeńswa w
        celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa i stabilnych warunków do wychowania
        dziecka, tak mię się wydaje.

        Postaraj się zapamiętać: RZadziej, MężaTka

        Pozdrowionka :)
        • Gość: kx Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 02.06.02, 13:36
          "...kobieta dąży do małżeństwa w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa i
          stabilnych warunków do wychowania dziecka"

          Oj pepe, meżczyzna to obiekt nabyty (o dość wyskoim wskaźniku "ruchomości"), a
          na żadne małżeństwo nie ma gwarancji dożywotniej. Wolę sobie zapewnić
          bezpieczeństwo sama, by móc ewentualnie wychować dziecko, jeśli facetowi kiedyś
          odbije- czego nigdy nie można do końca wykluczyć :)

          A dlaczego kobiety dążą do małżeństwa to nie wiem, choć rzeczywiście ze
          względów środowiskowych (załamujące ręce rodzina i współczujące "koleżanki"),
          po 30-tce lepiej już być rozwódką niż panną.
      • Gość: aard Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: 195.117.14.* 06.06.02, 08:46
        ninna napisał(a):

        > Zonaty mezczyzna:
        > Zarabia wiecej (od kawalera).
        > Ma mniejsze ryzyko na naduzywanie alkoholu i narkotykow.
        > Ma lepszy kontakt ze swoim rodzenstwem i rodzicami.
        > Chodzi zadziej do pubu.
        > Chodzi czesciej do kosciola.

        Te dwa ostatnie, to mają być, za przeproszeniem, korzyśći???!!!
        To chyba jakieś nieporozumienie...

        aard
    • hubar Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 13:00
      No to ja zadam takie oto pytanie: Kiedy nadchodzi czas, czas na małżeństwo? W
      jakim wieku powinno się zacząć myśleć o ożenku, a kiedy wręcz wypada już mieć
      to za sobą?

      pozdrowy
      • ninna Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 13:17
        Co tak ci sie spieszy??

        Uwazam, ze Polakom zbyt bardzo sie spieszy do malzenstwa i do dzieci.
        • hubar Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 13:20
          Mnie ma się spieszyć?? Gdzie ja tak napisałem, lub gdzie tak wyczytałas??
          Ale się z Tobą zgadzam, że wielu Polaków zdecydowanie za wcześnie podejmuje
          taką ważną decyzję.

          PS NINNA wyślij mi m@il abym wiedział gdzie przesłać Ci ważną wiadomość. Może
          wreszcie na GG zaistniejesz?

          pozdrowy
          • ninna Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 13:28
            Wyslij mi na adres gazetowy.
      • Gość: Ixtlilto Czas na małżeństwo/ dziecko.... IP: *.widzew.net / 10.14.3.* 02.06.02, 14:23
        Może nie tyle co czas na małżeństwo, ale czas na dziecko...

        Napiszę Wam coś do czego doszłyśmy razem z koleżanką...
        Otóż wyszło nam, że najlepszym wiekiem na urodzenie dziecka to 21-22 lata.
        Dlaczego tak uznałyśmy?
        * Jest się wtedy na 2/3 roku studiów. Można urodzić dziecko, wziąć urlop
        dziekański i wrócić na studia... na 3/4, 5 rok.
        * Po skończonych studiach: mamy wykształcenie, i dziecko 2/3 letnie, więc
        pracodawca nie będzie kręcił nosem, że zaraz pójdziemy na urlop macierzyński.

        Z punktu wiedzenia rynku pracy plan wydaje się być bardzo dobry...

        Ciekawa jestm Waszym komantarzy...

        pozdroofka, Ixtlilto
        • Gość: kx Re: Czas na małżeństwo/ dziecko.... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 02.06.02, 14:27
          Ixiku, z punktu widzenia rynku pracy, plan jest rzeczywiście idealny.
          Tylko jednak żal całego studenckiego życia, które Cię niewątpliwie wtedy
          ominie, a poza tym troszkę może być trudno tak szybko znaleźć odpowiedniego
          kandydata na ojca i przetestować go w kilku różnych sytuacjach życiowych.
          • ninna Re: Czas na małżeństwo/ dziecko.... 02.06.02, 14:29
            A do tego nie bedzie wolnego zycia. Wtedy, gdy naprawde cie bedzie stac, zeby
            robic cos fajnego, bedziesz musiala siedziec w domu z dzieckiem.
        • Gość: aard Re: Czas na małżeństwo/ dziecko.... IP: 195.117.14.* 06.06.02, 08:56
          Ciekawym, jak ci pójdzie kontynuowanie studiów zagrzebanej w pieluchach i
          jeżdżącej po lekrzach...

          Poza tym, dziecko trzeba mieć z KIMŚ. I jeśli chcesz je sama wychowywać, to
          oki, ale jeśli z partnerem, to warto by wiedzieć, że można mieć do niego
          zaufanie, a o tym dość trudno przekonać się "na czas" (tzn. żebyś aqrat na 2/3
          roq wiedziała, że to właśnie z nim)...

          Moim zdaniem uniwersalnie dobrego czasu na dziecko nie ma, chyba że jest się
          bardzo bogatym i nie trzeba pracować - wtedy każdy jest dobry.
          aard
          • Gość: Słonko Re: Czas na małżeństwo/ dziecko.... IP: *.toya.net.pl 14.06.02, 17:09
            A ja skończyłam studia bez urlopu dziekańskiego z dzieckiem urodzonym po
            czwartym roku, a męża mam tego samego do dziś od 7 lat.
        • Gość: Słonko Re: Czas na małżeństwo/ dziecko.... IP: *.toya.net.pl 14.06.02, 17:06
          To dobry pomysł. Sama urodziłam dziecko na czwartym roku (a w zasadzie po 4
          roku). nie brałam nawet dziekanki. Skończyłam studia o czasie, obroniłam się i
          poszłam do pracy.
      • blenda Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 22:14
        tak od siebie tylko powiem ze wbrew opiniom na slub powinien byc wtedy kiedy
        dwoje ludzi tego naprawde chce, kochaja, sie, ufaja sobie, i wiedza ze sa dla
        siebie stworzeni, ale napewno nie powinno stawac sie a slubnym kobiercu bo:
        jestesmy wiekowi, wypada, wszyuscy znajomy sie juz pozenili.
      • Gość: aard Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: 195.117.14.* 06.06.02, 08:51
        hubar napisał(a):

        > No to ja zadam takie oto pytanie: Kiedy nadchodzi czas, czas na małżeństwo? W
        > jakim wieku powinno się zacząć myśleć o ożenku, a kiedy wręcz wypada już mieć
        > to za sobą?

        Prezesie! "Wypda"? "Mieć to za sobą"!??
        Co to za określenia?! Czas na małżeństwo jest wtedy, kiedy:
        Primo:poznałeś odpowiednią osobę,
        Secundo: kiedy tego pragniesz.

        Na pewno nie wcześniej!!!
        Ale i wtedy radzę się DOOOOOOOOBRZE zastanowić i, jeśli tylko potrafisz, nie
        robić tego! Może oszczędzi Ci to depresji (kawalerskiej?! - sic!) ale za to
        wpędzi w nerwicę!! Sam osądź co gorsze...

        aard
    • bartuch Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 02.06.02, 13:21
      Nie ma i nie powinno byc regul ,,czasowych". To bzdura.
      • Gość: marcin_ Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.lodz-teofilow.sdi.tpnet.pl 02.06.02, 14:25
        poszukiwacze globalnego bledu :-)))
    • bartuch Re: Małżeństwo - instytucja przecząca natuDO IXIKA 02.06.02, 14:26
      Nie bedzie komentarza z mojej strony. Pozdrawiam Cie, absolwentko!!!!
      • Gość: Jimi Re: Małżeństwo - instytucja przecząca natuDO IXIKA IP: *.icm.edu.pl / *.czarnecki.silesianet.pl 02.06.02, 20:10

        ONA: Co tak siedzisz?
        ON: Jak siedzę?
        ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.
        ON: Nie jestem znudzony. Czytam gazetę.
        ONA: Dawniej w moim towarzystwie nie czytałeś gazety.
        ON: Od czasu jak jesteśmy małżeństwem, stale jestem w twoim towarzystwie,a
        kiedyś przecież muszę przeczytać gazetę.
        ONA: Już ci się nie podoba, że jesteśmy małżeństwem? Dawniej byłeś szczęśliwy z
        tego powodu.
        ON: Zlituj się, wcale nie powiedziałem, że mi się nie podoba.
        ONA: Dawniej nie miałeś zwyczaju zarzucać mi kłamstwa.
        ON: Nie zarzucam ci kłamstwa. Czego ty chcesz ode mnie?
        ONA: Nic nie chcę od ciebie. Chcę tylko, żeby mnie traktował jak dawniej.
        ON: Dobrze, postaram się.
        ONA: Dawniej nie musiałeś się starać.
        ON: Moja droga, daj mi spokój.
        ONA: Mogę ci dać spokój. Tylko ciekawa jestem, czy dawniej też byś się tak do
        mnie odezwał.
        ON: milczy.
        ONA: Już nawet nie raczysz odpowiedzieć. Dawniej sprawiała Ci przyjemność każda
        rozmowa ze mną. Może nie? No, powiedz, nie?
        ON: Tak.
        ONA: Ach, więc przyznajesz się nareszcie!
        ON: Do czego się przyznaję, na miłość boską?
        ONA: Do czego? Żeś się zmienił w stosunku do mnie.
        ON: O czym ty mówisz?
        ONA: Na szczęście sam się przyznałeś, tylko dlaczego? Powiedz mi szczerze,
        dlaczego jesteś inny niż dawniej ?
        ON: Przestań się mnie czepiać. Czego ty chcesz ode mnie?
        ONA: Tylko tego, żebyś był taki jak dawniej, (chwila ciszy) Ach, więc nie
        możesz już być dla mnie taki jak dawniej ? Dobrze. Tylko żeby później nie było
        na mnie. Ty sam tego chciałeś.
        ON: Czego chciałem? Co ty wygadujesz?
        ONA: No sam przed chwilą powiedziałeś, że mnie już nie kochasz. Bardzo się
        cieszę, że sam zacząłeś tę rozmowę. Prznajmniej będę wiedziała. Już nie będę
        się łudzić, że kiedykolwiek będziesz znów taki jak dawniej.
        ON: Słuchaj, gadasz takie głupstwa, że aż mnie trzęsie. Przestań bajdurzyć, bo
        mnie szlag trafi, i daj mi przeczytać gazetę, do wszystkich diabłów!
        ONA: A kochasz mnie jeszcze? Tak jak dawniej? I jesteś dla mnie znów taki jak
        dawniej? I przepraszasz mnie za wszystko, coś powiedział bez zastanowienia?
        Biedny! Przykro ci, żeś doprowadził do tego, żebym pomyślała, że już nie jesteś
        taki jak dawniej... No, to dobrze. Już
        się nie gniewam. Co tak siedzisz?
        ON: Jak siedzę?
        ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś
        • Gość: bartuch Re: Małżeństwo - instytucja przecząca natuDO IXIKA IP: 212.244.39.* 02.06.02, 20:18
          Rewelacja!!!!!
          • saper_ Re: Małżeństwo - instytucja przecząca natuDO IXIKA 02.06.02, 20:20
            Stefania Grodzieńska - prawdziwy geniusz!
            • Gość: Jimi Re: Małżeństwo - instytucja przecząca natuDO IXIKA IP: *.junisoftex.pl / *.czarnecki.silesianet.pl 02.06.02, 21:20
              O 3 w nocy Maz buzi Zone i podaje jej
              szklanke wody i 2 aspiryny.
              Zona: Zwariowales po co mnie budzisz?
              Maz: Masz kochanie tabletki na bol glowy.
              Zona:Przeciez nic mnie nie boli idioto!
              Maz: MAM CIE!


              wszystko oczywiscie w przymruzeniem oka ;-)))))))))))))
              • Gość: Jimi Re: Małżeństwo - instytucja przecząca natuDO IXIKA IP: *.junisoftex.pl / *.czarnecki.silesianet.pl 02.06.02, 21:22
                - Weź mnie-mruczy namiętnie żona do męża.
                - Oszalałaś?! Przecież nigdzie nie idę :-))

                Rano z łóżka wstaje żona i zaczyna nerwowo chodzić po sypialni. Na to budzi się
                mąż i pyta:
                - Co ci jest?
                - Eeee tam... wiesz – chłopa mi trzeba
                Mąż z nadzieją w głosie:
                - No to chodź
                - NO PRZECIEŻ CHODZĘ !!!!
                • blenda Re: Małżeństwo - instytucja przecząca natuDO IXIKA 02.06.02, 22:11
                  hehe dobre :)))
    • Gość: Do. Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.bluewin.ch 02.06.02, 22:13
      Nie zawsze Ona chce. W moim przypadku bylo odwrotnie :-) I nie dlatego, ze nie
      chcialam miec "pewnej" przyszlosci, ale dlatego, ze faceci jak nie maja to sie
      bardziej staraja ;-)
      A na powaznie to uwazam, ze czas na malzenstwo jest wtedy jak sie to czuje,
      tak samo z czasem na dziecko. Kalkulacje nie wchodza w gre, no moze troche
      moga modulowac checi :-)
      Pozdrawiam.
      Do.
      • petter Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 03.06.02, 00:26
        Gość portalu: Do. napisał(a):


        Kalkulacje nie wchodza w gre, no moze troche
        moga
        modulowac checi :-)
        Do.

        Z tymi checiami to naprawde sie mojej zonie udalo:-))
        Ale to za pierwszym razem.
        A pozniej to juz nie jest tak latwo:-)


        pozd peter

        Ps Mam juz dwojke dzieci.
        • Gość: Do. Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.bluewin.ch 03.06.02, 00:29
          ZROZUMIALAM....

          Do.
          • kropka. Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 06.06.02, 01:40
            Małżeństwo wcale nie jest sprzeczne z naturą. Przeciwnie. Natura dała faunie,
            w tym człowiekowi, instynkt poszukiwania miłości, wsparcia drugiego osobnika,
            wspólnego potomstwa i wspólnej nad nim opieki.
            A co człowiek potrafi z tym zrobić - to już zupełnie inna bajka. Tego nawet sam
            diabeł nie przewidział.
            • yaa Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 06.06.02, 09:21
              Pięknie powiedziane Kropeczko. Wzruszające.
              Yaa jestem żonaty "tylko" albo "aż" cztery lata. Ale yaa się nie wypowiem na
              temat małżeństwa. To co mógłbym powiedzieć byłoby zbyt subiektywne i być może
              zbyt osobiste.
              Pozdrawiam
              Yaa
            • Gość: ltfc Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: 217.153.10.* 06.06.02, 09:52
              kropka. napisał(a):

              > Małżeństwo wcale nie jest sprzeczne z naturą. Przeciwnie. Natura dała faunie,
              > w tym człowiekowi, instynkt poszukiwania miłości, wsparcia drugiego osobnika,
              > wspólnego potomstwa i wspólnej nad nim opieki.
              > A co człowiek potrafi z tym zrobić - to już zupełnie inna bajka. Tego nawet sam
              >
              > diabeł nie przewidział.

              nie jest tak do końca z tą fauną i naturą. Malejące zainteresowanie seksualne
              partnerem po pewnym czasie bycia w związku jest tym, co dziedziczymy po naszych
              przodkach. Można sobie poczytać o tym w różnych ciekawych opracowaniach naukowych
              dotyczących np. makaków, bonobo czy szympansów. Na podobnej zasadzie libido
              mężczyzny opada przeciętnie od 30 do 50 proc. po pół roku współżycia z tą samą
              kobietą - na szczęście opad ten w dalszym okresie jest już mniej dramatyczny..:)
              dzięki czemu robi się to także np. po czterdziestce..Często jednak kobieta jest
              na tyle interesująca intelektualnie, że zmniejszający się pociąg seksualny nie
              odgrywa oczywiście decydującej roli...w każdym razie mówiąc o małżeństwie, jego
              naturalności lub nienaturalności a także znudzeniem seksualnym warto pamiętać o
              makaku, którego nosimy w sobie...a z naturą nie wygramy, choćbyśmy nawet bardzo
              chcieli.
              poza tym wiem, że człowiek różni się od makaka itp itd bla bla bla, więc niech
              romantycy darują sobie z góry krytyczne komentarze...

              szczególne pozdro dla kawalerów i panien!

    • Gość: ELVIZ Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.makolab.pl / *.mipro.pl 06.06.02, 09:37
      A ja nie wiem czy stane na ślubnym kobiercu, może bez małżeństwa jest lepiej,
      kiedyś chciałem, ale teraz nie wiem czy chcę.
      Pozdrr.
    • Gość: marcel ........ przecząca naturze -a której ? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 22:23
      Gość portalu: Witjosza napisał(a):

      > ON bierze z nią ślub, bo zazwyczaj ONA bardzo tego chce.
      > Później (choćby nie wiem jak się starać) zakrada się nuda. Ogólne znudzenie
      > sobą. Seks już nie jest taki jak dawniej. Powiedzenie "po ... latach małżeństwa
      >
      > to już jest kazirodztwo" zaczyna wchodzić w życie. Mieli by ochotę na zmianę
      > partnera/partnerki, ale...
      > Pierwszy lepszy człowieczek określi to mianem ZDRADY. A czy nie chodzi tu o to,
      >
      > że chcemy mieć po prostu trochę więcej wolności.
      > Czy małżeństwo nie jest "pomnikiem purytanizmu"?

      Czy masz na myśli naturę jednostki, czy naturę społeczeństwa, w którym
      egzystujemy, bo zgodzisz się pewnie, że nader często wyżej wspomnianie się
      rozmijają.
      Uważam, że paradoksalnie to życie w społeczeństwie staje często w sprzeczności z
      naturą człowieka, bo oddala go od możliwości poznania siebie -a więc i swojej
      prawdziwej natury. Skoro jej nie zna, to jak może postępować zgodnie z nią ?
      Błądzi jak goryl we mgle.
      Zaspakaja potrzby narzucane mu przez świat zewnętrzny nie słysząc własnego
      głosu......................................................



    • Gość: maga Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.toya.net.pl 07.06.02, 15:37
      Piszesz o malzenstwie jako o instytucji przeczacej naturze - od razu widac, ze
      nie twoje zycie to raczej nie pasmo szczesliwych zwiazkow. Chyba jest raczej
      odwrotnie?
      Prawdziwa fascynacja, rowniez seksualna, opiera sie na wzajemnym zaufaniu, na
      wiezi psychicznej. Na tym, ze obu osobom tak naprawde "chce sie" tego zwiazku i
      dbaja o niego. Bo najlatwiej jest usiasc sobie i zaczac narzekac, ze maz lub
      zona sa juz nie tacy jak kiedys i ze co bylo, minelo bezpowrotnie.
      Wiem co pisze - jestem czescia szczesliwego i wciaz soba zafascynowanego
      zwiazku "ze stazem". Czego i tobie zycze :)
    • bartuch Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 10.06.02, 02:22
      Dzisiaj, zupełnie przypadkiem, dostałem kolejne zaproszenie na ślub.........
      • kropka. Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 10.06.02, 02:35
        Jeśli ktoś uważa, że małżeństwo polega jedynie na niekończącym się paśmie
        sukcesów seksualnych - to rzeczywiście nie powinien się żenić.
        Na pociechę powiem, że z czasem ilość przechodzi w jakość. I sama nie wiem, co
        lepsze :-)
        pozdrawiam
        • Gość: kasiaprim Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 10.06.02, 03:03
          Kropko, nie zrozumiałam !
          Ja tylko blondynka, no, to jeszcze wytłumaczalne, ale żebys Ty takie
          bezecenstwa -o ilosci- o tej porze...
          Nie katuj!
          Wrócilam z "Halki" a tam Wolski z Moniuszkiem tak prosto, choc na owe czasy
          pokomplikowanie, te rzeczy wytlumaczyli...
          Litosci...
          • kropka. Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 10.06.02, 03:09
            Własnie Wolski z Moniuszkiem poszli w jakość :-)
            • Gość: kasiaprim Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 10.06.02, 03:17
              Aaaaa, tiepier' aluzju poniała...

              Znaczy sję- nie całkiem blondynka...
              Jak niewiele trzeba, by sie pocieszyc- Moniuszek i Kropka !
              Moniuszki rulez! ( cytat z p8)
              • ninna Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 10.06.02, 08:30
                A ja narazie bez slubu, ale monogamicznie...

                A, ze jestesmy para od szesciu i pol lat. Mieszkamy ze soba od trzech (ale
                robilismy wszystko razem od pieciu). Jestesmy jak kilkuletnie malzenstwo. Z
                wszystkimi zaletami i ujemnymi stronami takiego zwiazku...
                • Gość: piotrek Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: 217.153.10.* 10.06.02, 13:19
                  ninna napisał(a):

                  > A ja narazie bez slubu, ale monogamicznie...
                  >
                  > A, ze jestesmy para od szesciu i pol lat. Mieszkamy ze soba od trzech (ale
                  > robilismy wszystko razem od pieciu). Jestesmy jak kilkuletnie malzenstwo. Z
                  > wszystkimi zaletami i ujemnymi stronami takiego zwiazku...

                  jestem w podobnej sytuacji, ale ujemnych stron nie dostrzegam, jeśli nie liczyć
                  oddawania pieniędzy złodziejom w ramach samodzielnego płacenia podatków..

    • Gość: Maruda ciekawy wątek na rozluźnienie sytuacji...<nt> IP: *.tvsat364.lodz.pl 11.11.02, 12:28
    • med_max Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze 11.11.02, 18:54
      Miłość jest sztuką a sztuka jest elitarna i nie każdy ma talent...
      Także miłość małżeńska:)
      • Gość: adana Re: Małżeństwo - instytucja przecząca naturze IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.11.02, 18:59
        ...ale śpiewać każdy może...trochę lepiej lub troche gorzej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja