"Bo im chodzi tylko o......

19.05.02, 14:53
....o to żeby zdobyc klinenta, później nie ważne".

Wiecie co? I znowu przekonuję się, że głupota Polaków nie ma granic.
Oto link do artykułu:
www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/173821.html


Wrócmy do przeszłosci, gdy komórki były luksusem, a ich widok wzbudzał podziw, zachwyt i ból opuszczonej w dół żuchwy.

Teraz- telefon za złotówkę nikogo nie dziwi, a liczba abonentów telefonii komórkowej dorównała abontentom stacjonarnym.
I tu pojawia się problem. Coz rachunkami?

Nie wiem czemu, ale Polacy wyobrażaja sobie nie iwadomo co. Czy rzeczywiście komórka stałie juz tak powszechna, tak tania że każdy może ja sobie kupic? Czy nie wystarczy niektórym tylko telefon stacjonarny,m ale musza miec jeszcze komórkę?
Dlaczego ludziom tak szkoda tych 4 zł, natomiast wybieraja sie do salonów i wystaja ta godzinkę, dwie tylko w sprawie swojego skapstwa:

"? To jest chore. Stoję już 40 minut ? podsumowuje Marcin Klonowski z kilkudziesięcioosobowej kolejki do kasy w salonie Plusa. ? Praktycznie jestem skazany na to, żeby płacić prowizję od wpłaty na poczcie lub w banku. Mieszkam na Teofilowie, więc przyjazd do kasy to wielka wyprawa."

Co wy na to? Dlaczego Polacy sa tak głupi? Najlepsze z tego wszystkiego jest podsumowanie artykułu...widac kto za kim obstaje....

ech.....:((

Gdy raz musiałem zapłacic za swoja komórkę wybrałem się do biura IDEI o 9 w sobotę- wszedłem, podszedłem do okienka, zapłacxiłem, wyszedłem. To samo w biurze Ery, tyle tylko, że stałem 2 minuty.

Czy nie warto placic za wszystko wcześniej??
    • .pepe. Re: 19.05.02, 16:10
      Jeżeli chodzi o rachunki, to to mnie akurat nie rusza, płacę przelewem (mBank:
      siadam przed komputerkiem, wstukuję adresik-zaloguj-przelewy zdefiniowane-
      wykonaj-potwierdź-dziękujemy :))...

      ...natomiast kolejki w salonie (ery) są makabryczne i dostaję białej gorączki
      jak mam tam iść i coś załatwić. To jest absolutnie niedopuszczalne, żebym
      musiał stać godzinę albo dwie z każdą sprawą. "Dzięki temu" mam już chyba z
      milion punktów stokrotek, bo nie chce mi się załatwić wymiany ich na nagrody.
      Ja w ogóle jestem tym typem człowieka, który po 15 minutach czekania w
      restauracji na zamówiony posiłek wstaje i wychodzi. Kiedy chciałem anulować
      zerwanie umowy, robiłem 5 podejść do salonu!

      Do obsługi (jak już nastąpi cud i do niej dojdzie) nie mam zastrzeżeń.
      • geograf Re: 19.05.02, 17:08
        no dobrze, moim zdaniem to nie do końca wina Ery, tylko skapstwa ludzi...

        a może ktoś myśli inaczej?
    • p8 Re: 19.05.02, 17:19
      Pomyśleć wystarczy - "Moja Era" pieniążki inkasuje bezpośrednio z konta. Nie
      muszę ani przepłacać, ani wystawać w kolejkach.



      panBozia
      • Gość: milotram Re: IP: *.toya.net.pl / 10.0.214.* 19.05.02, 17:30
        moim zdaniem zastanawiające jest ze ludzie decydując sie na kupno telefonu
        komórkowego zgadzają się na wysokie opłaty ( nie mówię o promocyjnych ofertach)
        w granicach 1-2 zl za minutę ( stacionarne ok 40 gr. za minutę ) a tutaj stoją
        w kolejkach chcąć zaoszczędzić 3 zł. chyba ze telefon sluzy im do odbioru
        wiadomosci ale w takim przypadku czy nie lepiej kupic sobie telefonu z
        automatyczną sekretarką ?
        • zamek Re: 19.05.02, 17:42
          Rzecz polega na tym, że opłata za przelew jest
          "namacalnie" widoczna i klient jest jej bardziej
          świadom niż przysłowiowego "stuknięcia widełkami" za
          1,20 zł. Oczywiście, ze kalkulacja jest iluzoryczna,
          ale tego nie przetłumaczysz, podobnie jak nie wyjaśnisz
          schorowanemu emerytowi, że wystając z rachunkiem 3
          godziny w ogonku do TePsy dużo bardziej sobie zaszkodzi
          niż rezygnując z paru złotych na miesiąc...
          W Idei na szczęście są dwa okienka, a zachodzę tam
          tylko wtedy, gdy chcę zapłacić kartą (notabene - kiedy
          Poczta Polska spojrzy na datę roczną i umożliwi takie
          wpłaty???). Z reguły jednak płacę wraz z innymi
          należnościami na poczcie.
Pełna wersja