Gość: Były klient Zary
IP: *.toya.net.pl
15.01.05, 23:17
Witam,
Chciałbym przestrzec przed tym sklepem i tą firmą. Może miałem po prostu pecha
ale jednak nie chciałbym tam juz kupować.
3 miesiące temu kupiłem tam spodnie, które miały lekkie przejaśnienie na
udzie. Zauważyłem to odchodząc od kasy, pomyślałem, że to przybrudzenie od
przymierzalni (tak to wyglądało) więc postanowiłem, że po praniu pewnie będzie
ok. Trochę w tych spodniach pochodziłem, na tyle niewiele, że dopiero w
listopadzie trafiły do pralki - okazało się, że przejaśnienie jest nadal -
jakaś skaza materiału. Poszedłem tam w grudniu reklamować te spodnie,
przyszedłem po dwóch tygodniach no i zaczęła się jazda...
Na początek tradycyjna odpowiedź rzeczoznawcy, który wykazał, że nawet nie
czytał mojego zgłoszenia reklamacyjnego bo napisał, że plama powstała w wyniku
niewłaściwego użytkowania spodni - a przecież na zgłoszeniu reklamacyjnym było
napisane, że plama jest na spodniach od początku!
Pani kierownik stwierdziła, że o zwrocie kasy nie ma mowy. Ok - poprosiłem w
takim razie o jakiś rabat, voucher, cokolwiek. Nic - zostałem spuszczony na
drzewo z komunikatem, że na pewno przetarłem sobie sam te spodnie i teraz im
marudzę.
Napisałem zatem reklamację do centrali do Warszawy. No i odpowiedź przyszła
piękna. Że po pierwsze to mój termin na reklamację minął (2 miesiące dla
Ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej) - w sumie racja,
tylko firma z klasą mogła zachowaś się inaczej. Po to płacę za spodnie 20 razy
tyle ile jest warta sama produkcja w Chinach, żeby firma potrafiła mnie
traktować jak człowieka. Ale najlepsze było to, że w liście pani z Warszawy
napisała, iż proponowano mi rabat 10%, ja go nie chciałem przyjąć i oni już
więcej nie mogą w takim razie zaproponować. Miodzio!... :)
Zadzwoniłem do pani do Warszawy i zwróciłem jej uwagę, że mają problemy z
kadrą w terenie bo kierownicy sklepów ich okłamują. Następnego dnia telefon z
Zary z Łodzi, że to pomyłka, że ona podczas rozmowy z Warszawą myślała o innej
reklamacji i takie tam śliskie dosyć tłumaczenie. Pani mi łaskawie
zaproponowała 20% rabatu na nową kolekcję.
Niby ok, tylko po pierwsze - dużo za późno - tak trzeba było sprawę załatwić
od razu to bym dalej był zadowolonym klientem. Po drugie - po takich szopkach
- dziwne, że ta kobieta zakłada, że jeszcze będę miał zamiar coś tam kupować...
Dlatego też odradzam zakupy w tym sklepie. Ciuchy fajne, atmosfer miła -
gorzej będzie jak coś się Wam z ciuchami stanie - tak to się może właśnie
skończyć i zrobią z Was naciągacza.
Były klient Zary