Rozmowa z Januszem Murynowiczem

IP: 193.28.148.* 17.01.05, 07:34
Żadna Kanada??? Ludzie jak mnie tacy goście wk.... Nienawidzę takich rzeczy.
W sytuacji, gdy ludzie nie mogą znaleźć pracy a inni co dzień trzesą się, że
ją utracą, "święte krowy" dostają gwarancję zatrudnienia na 10 lat. Ale się
we mnie gotuje...
    • Gość: zniesmaczony TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: *.toya.net.pl 17.01.05, 08:37
      W takiej skali bezrobocia i powszechności płacy na poziomie 800zł to
      niedorzecznik popisał sie elegancją.Typową dla ludzi z SLD. Dla menadżera to
      byc może nie jest Kanada ale dla wybitnego specjalisty z Trybuny Ludy,
      instruktora z Domu Kultury to za dużo!!! Może jednak warto sprawdzić czego sie
      dorobił z małżonka posłanką bo startowali z baaaaardzo niskiego pułapu
      • Gość: J.Murynowicz Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: .1.* / 193.243.147.* 17.01.05, 10:27
        Skoro przez całe niemal życie zawodowe pracowałem w dziennikarstwie i zawodach
        pokrewnych (nb. było to na wiele lat przed wejściem mojej żony do polityki) -
        to mam do opiniodawców takich jak powyżsi jedno pytanie: jako kto, u licha, mam
        pracować? Czy istnieje jakiś "zestaw" zawodów zabronionych lub dozwolonych dla
        lewicy? (komentarze w stylu: szambonurek - skreślam, bo wbrew pozorom pytam
        poważnie).
        Mogą komuś nie podobać się moje poglądy. Można różnie oceniać tytuły i
        redakcje, w których pracowałem, ale nie zgadzam się na negowanie mego
        dziennikarskiego dorobku: setek (jeśli nie tysięcy) publikacji, setek
        wypowiedzi w mediach, współpracy z wieloma dziennikarzami o nie tylko lewicowej
        proweniencji.
        Niczego co napisałem i powiedziałem nie wstydzę się i - jak sądzę - nie mam
        powodów wstydzić się.
        Jeszcze jedno - nie twierdzę, że czuję się skrzywdzony wynagrodzeniem za mą
        pracę, ale nader często w mediach przedstawia się te warunki jako wręcz
        niebywałe. Być może "zniesmaczony" z postu powyżej (swoją drogą pozdrawiam Go,
        bo po precyzyjnej znajomości faktów widać, że to ktoś znajomy) pracuje za owe
        800 złotych. Nie wiem co robi, ale nie sądzę by dojeżdżał do swej pracy
        codziennie 120 kilometrów w jedną stronę i nie sądzę, by była to praca
        wymagająca dość specyficznych kwalifikacji, które posiadam. Piszę to bez
        fałszywej skromności i bez złośliwości. Jeśli pracowałbym całe życie jako
        elektryk - to twierdziłbym, że znam się na elektryce, jeśli jako nauczyciel -
        na szkole, jeśli jako kucharz - na kuchni. Skoro pracowałem jako dziennikarz to
        znam się na mediach i ich warsztacie, więc przyjąłem pracę rzecznika prasowego -
        nie energetyka, BHP-owca czy specjalisty od transportu.
        • boards_of_canada Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! 17.01.05, 11:09
          To prawda, ze ma pan kwalifikacje do bycia rzecznikiem prasowym. Ale czy nie
          jest szczytem bezczelnosci to, ze niejednokrotnie odsadzal pan od czci i wiary
          np. prezydenta miasta, ze za duzo zarabia, bo ludzie umieraja na ulicach, a w
          tej chwili pensja w wysokosci niemal dwoch srednich krajowych (czyli na pewno
          ponad 3 000 zl), to "nie Kanada" i zadna kokosy? Czy oddaje pan czesc swojej
          pensji ubogim, co byloby zgodne z pogladami, ktore pan glosi?
          • Gość: J.Murynowicz Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: .1.* / 193.243.147.* 17.01.05, 12:00
            Różnych rzeczy czepiałem się przy pisaniu o prezydencie Kropiwnickim (bo to o
            niego zapewne chodzi), jednak - jako żywo - nigdy jego wynagrodzenia. To raczej
            inne tytuły niż przeze mnie kierowany epatowały poziomem zarobków samorządowców.
            Ponadto prezydent Kropiwnicki zapewniał mi tyle innych ciekawszych niż
            wynagrodzenie tematów!!!
            A tak poważnie. Łódź jest drugim co do wielkości miastem. Twierdziłem, twierdzę
            i twierdzić będę, że (niezależnie od tego czy dotyczy to "czerwonego"
            czy "czarnego" prezydenta) należy się ojcu miasta godziwe wynagrodzenie i
            otoczenie. Nie miotałem gromów za zakup limuzyny przez Matusiaka i dziwiłem
            się, że Kropiwnicki ją sprzedaje - bo jako łodzianin chcę żeby mój prezydent
            nie wyglądał jak cieć i nie dymał maluchem.
            • boards_of_canada Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! 17.01.05, 12:26
              Rozumiem, ze nawiazuje pan tym samym do stylu baronow SLD-owskich, ktorzy musza
              miec dobra fure, bo inaczej nie potrafia zadbac o los ludzi pracy?
              • Gość: J.Murynowicz Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: .1.* / 193.243.147.* 17.01.05, 13:01
                Nie. Nie nawiązuję.
                Jedna uwaga na marginesie. Nie bawią mnie typowe internetowe przepychanki typu -
                kto komu lepiej dowali na odlew i przysra.
                Czy doprawdy uważa Pan, że prezydentowi Łodzi nie przystoi jeździć samochodem?
                Moja św. pamięci babacia mawiała, że oszczędnego nie stać na tandetę. Zatem;
                jeśli prezydent ma jeździć, to należy kupić samochód dobry, nie - tani, lecz
                dobry. Jak zdarzy się, że znów zjadą się do Łodzi goście ze świata (tak jak
                było przy obchodach likwidacji łódzkiego getta), to niech prezydent MOJEGO
                miasta może ich podwieźć czymś, co nie budzi śmiechu. Klimatyzacja to nie
                fanaberia. Bo jak inaczej ma wyglądać ów prezydent nie jak spocona mysz, gdy
                protokół wymaga garnituru?
                Baronowie SLD i każdej innej partii mogą jeździć czym chcą, nawet hulajnogą,
                bez klimy nie zginą. Prawicowi mogą mercem czy rollsem, lewicowi (jak są
                mądrzy) choćby było ich stać na każdą furę, powinni "dać se luz" i pomyśleć jak
                to wygląda.
                Jeszcze jedno (do poprzedniego postu) - komu i w jakiej mierze pomagam
                charytatywnie, to - wybaczy Pan - moja sprawa. Nie robię tego ani dla poklasku,
                ani dla wykazania, że mam lewicowe sumienie.
                pozdrawiam
                • boards_of_canada Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! 17.01.05, 13:17
                  Przyznaje, ze to nietypowe stanowsko, jak na czlowieka lewicy (ze prezydent
                  biednego miasta nie musi zwracac uwagi na cene urzedowej fury). Typowe za to
                  dla dzialacza SLD. A zwlaszcza dla dzialacza SLD, ktory musial jakos
                  uargumentowac duzy wydatek prezydenta Łodzi - kolegi z SLD.
                  pozdrawiam
                  • Gość: J.Murynowicz Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: .1.* / 193.243.147.* 17.01.05, 13:41
                    Nie napisałem, że nie musi zwracać uwagi na cenę. Napisałem, że nie powinien
                    kupować tandety. Więc nie rolls, nie mercedes, nie jaguar - nie dla marek,
                    które są kupowane przede wszystkim dla prestiżu, lub tylko dla prestiżu. Ale
                    równmież nie dla taniego poklasku i pozornej wstrzemięźliwości (premier Pawlak
                    i polonezy). EOT
                    Nie lubię jak się mnie wrzuca do worka pt. typowe. Mam swoje poglądy. I jakoś
                    się okazuje, że w wielu przypadkach bliżej mi jednak do pokrzywionej i
                    karykaturalnej czasem lewicy, niż do (podobno) prawej i rozsądnej prawicy.
                    pozdrawiam
        • lennon1 Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! 17.01.05, 13:37
          Czy mógłbym prosić o wyjaśnienie następującej kwestii. Ile pan dziennie pracuje?
          Twierdzi pan, ze dojeżdża 120 km w jedna stronę, to daje min 6 godzin dziennie
          w samochodzie. Koszt tego dojazdu to miesięcznie ok 1300 zł. Zarabia pan
          podobno około 4000 zł, czyli zostaje 2700. Zastanawiam się gdzie tkwi ten
          szczegół, że się panu lub komuś to opłaca?
          • Gość: J.Murynowicz Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: .1.* / 193.243.147.* 17.01.05, 13:52
            Błąd w założeniu. Nie 6 godzin, lecz 4 (nawet niecałe - bez brawurowej jazdy)
            tracę na dojazdy.
            Pracuję normalnie (polecam wstawanie o 5.30 - świt jest piękny) do sprawdzenia.
            Zresztą gdyby była to praca jedynie fasadowa to - spokojna głowa - już by o tym
            trąbiły media.
            Komu się opłaca? Mojej skromnej osobie. Mieć a nie mieć wypłatę, to olbrzymia
            różnica. Stanowczo wolę to, niż darmowe i bezproblemowe siedzenie w domu. Skoro
            jak sam Pan wyliczył jednak trochę mi zostaje - wybór był prosty. Przynajmniej
            dla mnie.
            A może zna Pan jakąś ofertę pracy z Łodzi? Bo ja nie. Ponadto ciekaw jestem,
            czy gdyby mnie zatrudniła TVP albo radio, to znowu nie okazałoby się, że
            wszystko zawdzięczam układom, żonie, kolegom itp.itd.
            Wracam do pytania z pierwszego mego postu - co mam robić i gdzie pracować i na
            jakich warunkach, żeby nie zostało to określone jako prywata?
            • lennon1 Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! 18.01.05, 09:49
              Przyznam się szczerze, że trochę jestem zniesmaczony tą wszechobecną etatyzacją
              rzeczników prasowych. Co takiego trzeba ogłaszać w zmonopolizowanej energetyce?
              Czy szefowie są tacy niekumaci, że lepiej z nimi nie gadać? Dojedzie do tego,
              że nawet miejskie szalety będą miały swojego rzecznika.
              • Gość: J.Murynowicz Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 10:38
                To nie chodzi o to, że szefowie są niekumaci. W firmie tej wielkości i o takiej
                specyfice działania nie ma osoby, która wiedziałaby o firmie wszystko (nawet
                szef). Rzecznik jest od prowadzenia "polityki medialnej", nie tylko od ogłoszeń
                czy komunikatów (to są pobocza). Jest od odpowiedzi na pytania dziennikarzy, od
                bycia ich cicerone, gdy chcą poznać firmę.
                Są w końcu rzecznicy od strażackiej roboty, czyli gaszenia pożarów, gdy dzieje
                się coś złego.
                Od razu zastrzegam, nie chodzi tylko o takie sytuacje jak zachowania mediów z
                ostatnich dni. Chodzi o informowanie w czasie zdarzeń losowych - gdy np. brak
                prądu paraliżuje życie, wtedy rzecznik jest od informowania o wszystkim, tak
                aby pozostałe piony mogły spokojnie pracować - a nie odpowiadać na setki takich
                samych pytań od dziennikarzy..
                Rzecznik ma być - takie jest moje zdanie - nie zaporą dla dziennikarzy, ale
                ułatwieniem ich pracy i... strażnikiem dobrego imienia firmy.
                Przykład:
                W tekstach na temat Kalisza wiele napisano o zakładowej Solidarności i jej
                szefie, stwierdzając, że stanowi żywy przykład panującego w firmie nepotyzmu.
                Bo w Energetyce Kaliskiej pracuje poza nim pięć osób z jego rodziny. Prawda,
                ale... niecała jakby. Bo: on pracuje od 35 lat, w firmie poznał żonę (30 lat
                pracy), ich syn skończył szkołę zawodową i podjął pracę (18 lat temu) poznał w
                firmie żonę (obecnie 15 lat pracy), drugi syn skończył politechnikę i też
                poszedł do roboty tam gdzie tatuś i mamusia (12 lat stażu), najmłodsza synowa
                szefa Solidarności podjęła pracę dwa lata temu.
                Mam pytanie do pt. internautów: azaliż jest to nepotyzm, czy piękny przykład
                rodzinnej tradycji?
                Od polemik z takim podejściem prasy i mediów jest rzecznik - nie szef, nawet
                najbardziej kumaty.
                pozdrawiam
                • lennon1 Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! 18.01.05, 10:50
                  Pracowałem w energetyce przez ponad 7 lat. Nie było wtedy takiego etatu, a prąd
                  był. Jak była awaria to wystarczyło zadzwonić do dyżurnego, on wszytko wiedział.
                  Przepraszam bardzo ale nadal nie rozumiem po co ten etat. Do obwieszczenia
                  kolejnych podwyżek, czy ogłoszenia awarii, a może do tłumaczenia, że te
                  wszystkie „numery” to dla naszego dobra.
            • Gość: zniesmaczony Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! IP: *.toya.net.pl 20.01.05, 09:49
              oczywiście powiązania żona-SLD- energetyka kaliska to zupełny przypadek i
              zaskoczenie. jaki ten świat jest fajny....jakie miłe zbiegi okoliczności....
              Panie rzecznik - ma pan doświadczenie głównie w robieniu sobie jaj z ludzi, to
              na długo nie procentuje. Przecież Pańska ochrona socjalna jest tez parasolem
              ochronnym dla żony gdy w kolejnych wyborach sie nie powiedzie...
        • influencja Re: TO SĄ SZCZYTY BEZCZELNOŚCI! 18.01.05, 10:04
          Gość portalu: J.Murynowicz napisał(a):

          > Skoro przez całe niemal życie zawodowe pracowałem w dziennikarstwie i zawodach
          > pokrewnych (nb. było to na wiele lat przed wejściem mojej żony do polityki) -
          > to mam do opiniodawców takich jak powyżsi jedno pytanie: jako kto, u licha, mam
          > pracować? Czy istnieje jakiś "zestaw" zawodów zabronionych lub dozwolonych dla
          > lewicy? (komentarze w stylu: szambonurek - skreślam, bo wbrew pozorom pytam
          > poważnie).

          Najlepiej, gdyby Pan pracował w najlepiej wykonywanym fachu. Czyli zapewne w
          dziennikarstwie i zawodach pokrewnych. Problem nie w poglądach, które Pan
          reprezentuje, ale w okolicznościach, w jakich znalazł się Pan w obecnej firmie.
          Okolicznościach wskazujących na partyjny klucz obsadzania stanowisk. To jest
          Pana główny problem. Życzę znalezienia mądrego rozwiązania.

          Infi
    • Gość: michał_k Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 14:09
      Ciekawe, że każdy prominentny działacz penej partii gdy nie yjdzie mu
      dotychczasowa praca dostaje w nagrodę kilka nowych propozycji.
      1. Niejaki Panas po tym jak wyleciał ze stołka Prezydenta Miasta, dostał kopa w
      górę do Ministerstwa, potem rozwalał NFoZ, uległ dziwnemu wypadkowi, siedział
      na zwolnieniu po czym ma podobno dostać rente czy emeryturę.
      2. Potem przez Łódź przewinął się Jagiełło, nie zostal wybrany, bidilek poszedł
      na bezrobocie i podobo dostaje propozycje dyrektorowania w gazownii.
      3. To co wyczyiali kolesie np. w WFOŚ jest powszechie znane - zatrudnianie
      znajomych króliczka, itp.
      4. A łódzki oddział NFoZ - młoda zdolna córka Andrzeja P.
      To co napisałem przypomniałem sobie w 5 minut obsrwując tą dzicinadę, którą
      niektórzy nazywają polityką na podstawie obserwacji prasowych - nie mam wśrod
      znajomych polityków i oby tak pozostało jak najdłużej.
      A pan Murynowicz, jeśli jest takim zdolnym dziennikarzem może by poszukał pracy
      w prywatnych przedsiębiorstwach - tam też są rzecznicy praowi a nie łapał się
      kolejnej fuchy załatwionej przez kolesi.
    • Gość: byłylogowany Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.radogoszcz.arise.pl 17.01.05, 14:22
      A ja p. J. Murynowicza doskonale rozumiem. Czyż nie każdy z nas szuka roboty
      przez protekcję? Czy to nie dzięki rodzinie, kolegom, znajomym, większość z
      ludzi jakoś się ustawia? Czy to nie do osoby z "tego samego podwórka" udajemy
      się w potrzebie? I czy wreszcie te parę tysiączków w tych czasach, to
      rzeczywiście Kanada?
      Zastanawia mnie tylko, czy kierujący się lewicowymi (jak sam niejednokrotnie to
      deklarował) zasadami i adekwatnym do nich podejściem do życia pan (aktualnie)
      Rzecznik Prasowy, może sobie rano spokojnie golić twarz. Czy nie drży Mu ręka,
      kiedy pomyśli o gorzej ustawionych rodakach. Czy jadąc do Płocka i z niego
      wracając, w dalszym ciągu duma, o jakże lewicowej, sprawiedliwości społecznej.
      Czy uważa, że jest etyczny, kiedy w czasie, który jak sądzę winien poświęcać
      Firmie, stuka na Forum? Chyba, że p. Murynowicz aktualnie przebywa na urlopie i
      korzysta ze sprzętu prywatnego, jeżeli tak, to przepraszam. Tylko, że mało komu
      udaje się dostać urlop, po przepracowaniu tak krótkiego okresu. Czyżby
      wychodziło na to, że p. J. Murynowicz jest prawdziwym lewicowcem jedynie w
      pewnym zakresie i te Jego zapewnienia o wrażliwości społecznej i o takimż
      solidaryźmie, to tylko pusty slogan? No nie wierzę:)
      • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 17.01.05, 14:30
        Stukam z pracy. Gdyby ktoś się pytał, to między innymi na tym polegają moje
        obowiązki. Skoro w prasie pojawiła się nazwa firmy, w której i dla której
        pracuję - to moim obowiązkiem jako rzecznika jest śledzenie tego.
        Ponieważ w tej publikacji (i pośrednio z tej dyskusji) poprzez pryzmat mojej
        osoby mówi się o firmie - to nie widzę nic zdrożnego w tym, ze zabieram głos.
        pozdrawiam
        • Gość: byłylogowany Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.radogoszcz.arise.pl 17.01.05, 14:37
          Dziękuję za wyjaśnienie, jednak pozwolę sobie zauważyć, iż odpowiedź Pana jest
          niepełna. Czy raczy Pan ustosunkować się do moich niecnych podejrzeń, co do Jego
          dość swoiście rozumianej lewicowej postawy?:)
          Również pozdrawiam.
          • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 09:33
            Coś nie widzę związku pomiędzy piernikiem a wiatrakiem. Co ma moja lewicowość
            do pracy, którą wykonuję. Chyba, że Pana oczekiwanie są takie, iż jako
            lewicowiec powinienem ostentacyjnie przebywać na "bezrobociu" aż do momentu,
            gdy ostatni bezrobotny znajdzie pracę.
            Nie, nie drży mi ręka gdy się golę - bo nie widzę nic wstydliwego w tym, że
            pracuję i zarabiam na utrzymanie swojej rodziny. Nie drży mi również dlatego,
            że nie jest to praca pozorna, załatwiona na lewo. Nikogo z niej nie wygryzłem,
            nie wymyślono dla mnie "ekstra" etatu itp. itd.
            Cały czas oczekuję na odpowiedź co do pytania postawionego w pierwszym mym
            poście. Bo to jest (przynajmniej dla mnie) klucz do zrozumienia istoty
            stawianych mi - w pewnym sensie - zarzutów.
            pozdrawiam
            • Gość: byłylogowany Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.radogoszcz.arise.pl 18.01.05, 10:30
              Doskonale Pan wie, że nie o samą aktualnie wykonywaną przez Pana pracę mi
              chodzi, tylko o okoliczności jej zdobycia. Przecież przyjmując ten etat w takim
              momencie, na warunkach, które bulwersują sporo ludzi, w firmie niemal
              korporacyjnej (w złym tego słowa znaczeniu), można śmiało powiedzieć, iż
              legitymizuje Pan chory układ. Znając głoszone przez lata Pana poglądy, niektórzy
              mogli sądzić, że jest Pan daleki od tak mało chwalebnych poczynań. Nikt nie może
              odmawiać komukolwiek prawa do uczciwej pracy. I ja także tego Panu nie wytykam.
              Ale sądziłem, że osoba tak doświadczona w branży dziennikarskiej, ma większe
              ambicje niż fasadowa robota w firmie, o której w żaden sposób nie można
              powiedzieć, iż jest opiniotwórczą. Czy mam uwierzyć, że wyzbył się Pan
              dobrowolnie na 10 lat możliwości głoszenia swoich poglądów w prasie? Przykro mi,
              ale mam wrażenie, że to taka pewnego rodzaju ucieczka, próba przeczekania
              gorszych czasów. Coś jakby fucha na przeczekanie, zgadza się Pan?
              • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 10:58
                Wiele bym dał za to, aby miał Pan rację, że to moje kunktatorstwo pchnęło mnie
                do Kalisza. Sam sobie dałbym wtedy po pysku za małość i miałkość a potem ruszył
                do boju.
                Prawda jest jednak kapkę inna. Dziennikarski rynek pracy w Łodzi nie istnieje.
                Chętnie nadal - jak Pan to ładnie napisał - głosiłbym swoje poglądy, ino... nie
                ma gdzie. Wyobraża Pan sobie moje teksty (roboczo zakładam, że choćby niektóre
                Pan zna) w Dzienniku, Expressie lub Wyborczej? Pytanie chyba retoryczne.
                A praca, którą wykonuję - niech mi Pan wierzy - nie jest fasadowa. Jestem
                zawodowcem i - bez fałszywej skromności - każdą robotę z zakresu
                paradziennikarskiego potrafię dobrze wykonać. Może Pan wierzyć, albo nie - ale
                w czasie gdy zatrudniałem się w Energetyce Kaliskiej (początki sierpnia) o
                umowie społecznej, gwarancjach itp. nie wiedziałem i nie one determinowały mą
                decyzję.
                Kilka miesięcy na bezrobociu zmienia optykę - szczególnie w sytuacji, gdy wloką
                się za mną zobowiązania związane z próbą utrzymania możliwości "głoszenia
                poglądów" (próba wskrzeszenia "Głosu Robotniczego" - piękna katastrofa, rzekłby
                niejaki Zorba).
                • lennon1 Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 18.01.05, 11:09
                  A co pan wie o energetyce? Chyba to, że jak wsadzi się palec do gniazdka to się
                  zaświeci.
                  Rzecznik energetyki powinien znać się na działaniu i problemach energetyki, a
                  nie tylko być dziennikarzem. Wygląda to potem żałośnie.
                  • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 11:19
                    Chętnie się z Panem umówię na przeprowadzenie opisanego eksperymentu (ciekawe
                    jak mocno będzie świecił Panu palec).
                    Wbrew temu co można sądzić z wielu publikacji, zdarzają się dziennikarze,
                    którzy potrafią nie tylko pisać, ale również czytać.
                    Obecnie o energetyce wiem już sporo, z pewnością więcej niż dziennikarze, z
                    którymi się spotykam. Ponadto wiem gdzie szukać odpowiedzi na pytania - reszta
                    to warsztat.
                    • lennon1 Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 18.01.05, 11:29
                      Spodziewałem się takiej odpowiedzi, że si pan nauczy. Sądziłem, ze wybór akurat
                      pana był wyborem osoby znającej się na energetyce. Kryterium, że wie pan więcej
                      od dziennikarzy jest śmieszne. Nie zastanawiał się pan nad tym czy może w
                      kaliskiej energetyce jest ktoś bardziej kompetentny od pana?
                      Powiem brutalnie. Jest pan tam po to żeby chronić tyłki swoich szefów przed
                      byłymi kolegami dziennikarzami. Pana etat nie wpłynie na cenę prądu ale na
                      wizerunek energetyki.
                      • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 11:50
                        Powolutku, powolutku i... już wchodzimy na "normalny" poziom internetowych
                        przepychanek.

                        Szanowny lennonie-1.
                        Kompetencja rzecznika prasowego to nie (tylko) wiedza fachowa z zakresu
                        działalności firmy, ale przede wszystkim umiejętność przekazania informacji w:
                        formie, trybie i czasie w taki sposób, aby zostały odpowiednio wykorzystane
                        przez media.
                        Ponieważ jesteśmy na forum "Wyborczej" stąd przykład:
                        Michnik byłby do bani rzecznikiem, bo ma pewne cechy, które nienajlepiej
                        wypadają w radio i telewizji.
                        Z pewnością w mej firmie są dziesiątki ludzi lepiej zorientowanych w energetyce
                        i jej problemach ode mnie, ale oni mają co innego do roboty, a i nie zawsze
                        potrafią tę wiedzę przekazać w postaci medialnej.
                        Jeśli Szanowny Pan lennon1 miałby świetny pomysł na artykuł, scenariusz, czy
                        książkę, to wcale nie byłoby to jednoznaczne, że potrafiłby ją napisać (co
                        wszak nie znaczy, że jest analfabetą). Od takich rzeczy są zawodowcy-
                        rzemieślnicy: mają narzędzia, doświadczenie i umiejętności, które nie zmuszają
                        innych do wyważania dawno otwartych drzwi i nauki na błędach.
                        pozdrawiam
                        • lennon1 Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 18.01.05, 12:31
                          Tu nie chodzi o przepychanki. Powiem szczerze, że ta dyskusja nie ma sensu. Pan
                          ma prace na 10 lat i tyle. Prąd będzie nadal płynął bez względu na pana
                          kwalifikacje.
                          Przedstawiłem panu moją opinię na ten temat. Może pan ją przyjąć lub odrzucić.
                          • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 12:39
                            Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam.
                            • lennon1 Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 18.01.05, 12:53
                              Również dziękuję i życzę wytrwałości w prezentacji swoich racji.
    • Gość: michał_k Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 10:56
      Pan Murynowicz nadal nie odpowiedzial czemu poszedł po pracy załatwionej po
      znajomości w państwowym przedsiebiorstwie a nie załatwił sobie pracy w firmie
      prywatnej? Czyżby nie był jednak tak dobrym dziennikarzem by ktoś z własnych
      pieniędzy miał mu płacić? Publiczne pieniądze na kolesiów wydaje się bardzo
      łatwo.
      • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 11:12
        Stosując Pańską logikę, to w publicznych (państwowych) szpitalach powinni
        pracować najgorsi lekarze - bo najlepsi powinni iść do prywatnych, w szkołach -
        to samo, w urzędach - analogicznie.
        Poszedłem tam, gdzie akurat w tym czasie było zapotrzebowanie na moją pracę.
        Pierwsze słyszę, żeby miernikiem czyjejś przydatności czy uzdolnień była forma
        własności zakładu pracy.
        Powtarzam raz jeszcze: 1. nie stworzono dla mnie spec-etatu, 2. nikogo nie
        wygryzłem (moja poprzedniczka wraz z mężem pracującym również w Energetyce
        zmieniła pracę i miasto zamieszkania), 3. mam odpowiednie kwalifikacje,
        doświadczenie etc., 4. nie mam żadnej taryfy ulgowej w: czasie pracy, sposobie
        jej wykonywania, obowiązkach.
        Na czym niby ma polegać mój grzech?
        • Gość: michał_k Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 13:02
          Grzech polega tylko na tym, ze dostał Pan tę fuchę za zasługi w propagandzie -
          był Pan chyba naczelnym Trybuny Łódzkiej (padła gdyż nikt nie chciał jej
          czytać), potem chyba właścicielem Nowego Głosu Robotniczego (padł gdyż nikt nie
          chciał go czytać) więc moze nie jest Pan tek genialnym dziennikarzem? A moze po
          prostu brkaowało tym gazetom obiektywizmu a chyba rzecznikiem prasowym
          państwowego przedsiębiorstwa powinien być fachowiec a nie propagandzista? Z
          drugiej strony jeśli dyrektorami w tych firmach zostają faceci tylko dlatego że
          są zapisani do jakiejś tam odpwiedniej partyjki, to co tu mówić o stołku
          rzecznika. Tak naprawdę nie czepiam się Pana jako człowieka - nie znam Pana -
          mam tylko żal, że w naszym kraju w przesiębiorstwach państwowych, samorządowych
          nie mogą być zatrudniani normalni nieskompromitowai działalnością w jakiejś
          partii ludzie. Dlaczego to przynależność partyjna, poglądy decydują?
          • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 18.01.05, 13:38
            Trochę od końca. Nie uważam, aby działalność w jakiejkolwiek partii
            kompromitowała. Staram się nigdy nie dokonywać tego typu zbiorowych ocen.
            Oceniam ludzi a nie ich barwy partyjne czy polityczne.
            Przyczyny zarówno zamknięcia Trybuny Łódzkiej, jak i upadku Nowego Głosu
            Robotniczego są inne, niż przedstawione przez Pana (ale to temat na inną
            dyskusję).
            Nie znajdzie Pan w mych wypowiedziach napomknień o mej genialności, jestem
            zawodowym dziennikarzem - tyle.
            W swej obecnej pracy nie uprawiam propagandy, moje polityczne poglądy nie
            znajdują ani zastosowania, ani areny do prezentacji. Nie czas i nie miejsce na
            to.
            Nie ma lewicowej, czy też prawicowej energetyki. Jest dobrze zarządzana albo
            źle. Jaka jest ocena pod tym względem obecnego managmentu firmy? Znów temat na
            inną rozmowę i zapewne zażartą dyskusję, tzw. obiektywne wskaźniki mówią, że
            nie jest źle, ale EOT.
            Trochę przekornie powiem, że jeśli malarz-rzemieślnik dobrze malował świętych
            na obrazach, to nie będzie miał kłopotów z namalowaniem portretu Lenina. Na
            odwrót też może być - jest taki rzeźbiarz co to dłubał w starej rzeczywistości
            leninów, ale ostatnio przerzucił się na Jana Pawła II - podobno znacznie
            lepiej "schodzi".
            Wolę pracować dla firmy, w której wykonuję może mało atrakcyjną rzemieślniczą
            ale apolityczną robotę, niż udawać, że oto doznałem nagłej iluminacji,
            porzuciłem drogę lewicowych błędów i z gorliwością neofity pisywać do tytułów,
            których linia mi nie odpowiada. To dopiero byłoby k...stwo.
        • Gość: inżynier Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.res-polona.com.pl 18.01.05, 13:23
          Szanowni: michale_k, lenonie, tudzież inni bylilogowani. Jeżeli znaleźliście
          pracę i nie musieliście korzystać przy tym z żadnych znajomości, albo chociażby
          życzliwości sąsiadów, krewnych lub znajomych to gratuluję. Bo ja jak szukałam
          pracy wykorzystałam wszelkie możliwe dojścia. Żaden pracodawca w Łodzi nie chce
          nawet rozmawiać z kobietą, która pierwszą młodość ma już poza sobą choćby miała
          najwyższe kwalifikacje. Byłabym może zbulwersowana, gdyby go zatrudniono na
          stanowisku dyrektora do spraw technicznych, ale rzecznik prasowy? Do tego
          stanowiska ma znakomite kwalifikacje i wiedzę też wystarczającą. Oczywiście,
          zakład mógł rozpisać konkurs na to stanowisko, przeprowadzić ranking i wybrać
          najlepszego, ale pewnie wtedy też byście pisali, że komisja kwalifikacyjna
          kierowała się znajomaościami. W całej tej sprawie zabawne jest to, że
          Murynowicz znalazł się nagle po drugiej stronie barykady - dotąd on opisywał,
          teraz opisują jego. Na dodatek każdy dziennikarz poczuwa się do
          obowiązku "przyłożenia" ludziom lewicy i podejrzewam, że gdyby nawet Murynowicz
          został zatrudniony jako sprzątaczka w szkole, też by zrobiono z tego aferę, bo
          przecież w Łodzi tysiące bezrobotnych kobiet szuka pracy, a tu raptem szkoła
          zatrudnia człowieka z klucza.
          mimo przeciwnych poglądów pozdrawiam wszystkich serdecznie
          • Gość: michał_k Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 13:36
            Jestem realistą i wiem, że większość stanowisk pracy obsadzana przez jakieś
            tam znajomości - kolega prezsa ma córkę, szwaczka ma corkę ktora też szyje,
            itp. I szczeże mówiąć jeśli dotyczy to prywatnych firm, to nic nam do tego - to
            jest decyzja właściciela. Jednak tego typu działanie w państwowych firmach to
            już zupełnie inna sprawa - to nie jest prywatny folwark dla znajomych.
            Szczególnie chyba wrażliwi na tego typu załatwianie powini być właśnie ludzie
            lewicy, ktorzy wznoszą to szczytne hasła równości, sprawiedliwości, itp.
            A dla Pani informacji - stanowisko pracy zoorgnizowałem sobie sam bez
            najmniejszych choćby znajomości, poza tym zatrudniłem wiele osób - jednych po
            znajomości, innych nie znanych mi wcześniej, więc Pani uogolnienie mnie nie
            dotyczy.
            • Gość: inżynier Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.res-polona.com.pl 18.01.05, 14:55
              Nie rozumiem różnicy między zakładem państwowym i prywatnym. I tu i tam powinni
              pracować fachowcy. Nieważne czy znajomi czy nie. Gdybym decydowała o
              zatrudnieniu w jakimkolwiek zakładzie, to na stanowisku księgowej zatrudniłabym
              moją kuzynkę, bo jest znakomitym fachowcem i jej praca byłaby z pożytkiem dla
              firmy, w której pracuje. Nie popadajmy w paranoję, bo dojdziemy do tego, że
              jedynym kryterium przyjęcia kogoś do zakładu państwowego stanie się to czy jest
              znajomym dyrektora czy nie. Dojdzie do tego, że każdy obywatel naszego
              praworządnego kraju będzie zobowiązany do założenia sobie teczki z
              wyszczególnieniem wszystkich krewnych, przyjaciół i znajomych do piątego
              pokolenia wstecz. Wielka burza w szklance wody o zatrudnionego Murynowicza,
              który jest fachowcem i nie można mu tego odmówić i firmie może przynieść tylko
              pożytek. Natomiast gdy Jaś Tomaszewski został dyrektorem wyższej plastycznej
              nikogo to szczególnie nie bulwersowało, pewnie dlatego że nie trafił tam po
              znajomości a z nadania. A swoją drogą jak łatwo jest odwrócić uwagę narodu od
              tego co dla niego istotne. Wszystkie gazety opisały najważniejsze wydarzenie w
              Polsce - "Janusz Murynowicz pracuje" na dodatek za nasze podatki, a tylko
              nieliczni zauważyli że nasze podatki są topione w bezsensownej wojnie "na
              górze", której elementem jest właśnie nagonka na nic nie znaczący fakt
              zatrudnienia Murynowicza.
              • lennon1 Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 18.01.05, 15:54
                Niestety są dwie podstawowe różnice między firma państwowa, a prywatna w
                Polsce. Pierwsza to ta, że na niektóre stanowiska przywozi się w teczce
                partyjnego kolegę. Druga to taka, że szefom firm państwowych udaje się uniknąć
                odpowiedzialności za błędy. Prywatny właściciel ryzykuje wszystkim.
              • Gość: ciekawy Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.toya.net.pl 20.01.05, 12:26
                a to chyba żona pisała....
    • news21 Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 19.01.05, 21:03
      Gratuluję Panie Murynowicz. W czasie tej dyskusji widać ogromną różnicę klasy
      między Panem a Pana rozmówcami, którzy potrafią tylko pluć jadem. Uważam, że
      Pana firma zrobiła bardzo dobry interes zatrudniając Pana.Powodzenia.
      • Gość: boards_of_canada Klasa na obcasach IP: *.lodz.mm.pl 19.01.05, 21:22
        Gdzie ten jad? Czy piszac maila, spokladale(a)s w lusterko?
        • news21 Re: Klasa na obcasach 20.01.05, 23:39
          " Nienawidzę, trzęsie mnie, szczyt bezczelności" - takie słowa padły w tym
          wątku. To nie są słowa przyjaźni Panie boards.
          Pan Murynowicz oskarżany jest o to, że załatwił sobie pracę nie tak jak
          trzeba, nie zwraca w sposób typowy dla działacza SLD uwagi na cenę samochodu i
          że pisze na forum w czasie pracy. Pytam: dlaczego Panowie lennon.1 i inni
          pienią się o samochody lewicowe (marszałek) a jakoś nie protestują przeciw
          samochodom prawicowym (MPK). Głos Pana Lennona.1 w sprawie skody zabrzmiał
          bardzo słabo. Moralność Kalego? Skąd Panowie lennonowie piszą o 10 rano lub o
          13 - z pracy ?
          Dla wyjaśnienia: nie znam Pana Murynowicza i nawet nie wiem jak wygląda.
          • lennon1 Re: Klasa na obcasach 20.01.05, 23:59
            Przepraszam bardzo ale trochę przesadziłeś. Protestuje i krytykuje za sprawę
            zakupionego samochodu przez MPK włącznie z panem Prezydentem.
            Piszę o różnych godzinach zawsze z tego samego miejsca . Robie to kiedy mam
            czas. O tym kiedy mam na to czas decyduję ja. Jak coś w tym czasie zawalę, to
            jest to mój problem. Najwyżej nie kupię sobie następnego samochodu.
          • Gość: zniesmaczony Re: Klasa na obcasach IP: *.toya.net.pl 21.01.05, 01:21
            Rozliczać z bezczelności trzeba wszystkich: pokrętne łodzkie MPK które od DAWNA
            ( przed Kropiwnickim)jest karmione luksusowymi autami służbowymi. Takze za to
            że krakowski prezes wpuscza do Łodzi krakowskie firmy, za obrzydliwe kłamstwa
            rzecznika MPK który powinien byc za nie przywiązany do pręgierza, za wszelkie
            przejawy marnotrawstwa a to widac codziennie na przykładzie jakości remontu
            dróg, za śmierdzące na odległośc przetargi, Prezydenta za wątpliwe reklamy
            Łodzi w prasie światowej ( coś ponad 100.000)kóre bardziej jego promowały niz
            miasto, za obnizki czynszów dla kupców z Piotrkowskiej co nie potrafili się
            potem zgrac razem ale kasę przytulili ( ponad 2mln zł), za brak przyzwoitego
            oznakowania ulic, domów co czyni miasto nieprzyjaznym dla odwiedzających, za
            tolerowanie cwanych działaczy z "S" biorących lewe pensje...JEST ZA CO SIE
            ZABRAC, TU KOLOR PRZEKONAŃ NIE MA ZNACZENIA!
            miała byc przejrzystość a rachunki telefoniczne urzędników są tajemnicą - oni
            pitolą godzinami a my płacimy, miały być przetargi elektroniczne a jest cicho
            bo to sie nie opłaca urzędnikom. Jest do rozliczenia WFOŚ i pare innych
            sprawek...Pan Murynowicz jest tylko fragmentem układanki co sie nazywa TKM!
            tera k...a my!
            • Gość: bravo Re: Klasa na obcasach IP: *.toya.net.pl 21.01.05, 22:13
              Brawo! ale kto to zrobi? inni umoczeni w afery? to beznadziejne....
      • Gość: michał_k Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.toya.net.pl 19.01.05, 22:03
        ciekwae rzeczy piszesz, ale dobrze że pocieszasz faceta, w końcu wszyscy się na
        bidulka uwzieli
        • Gość: J.Murynowicz Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: .1.* / 193.243.147.* 20.01.05, 09:23
          Sądzę, że temat został wyczerpany. Dziękuję wszystkim za skomentowanie rozmowy
          zanotowanej przez GW i pozdrawiam wszystkich.

          Janusz Murynowicz
          • Gość: zniesmaczony ostatnie słowo IP: *.toya.net.pl 20.01.05, 10:27
            myślę że nie ma o czym dalej pisac i trzeba dać panu rzecznikowi uczciwie
            zarabiać a nie zajmować mu głowę sprawami osobistymi w ciągu dnia pracy. Wstał
            przecież tuz po piątej rano!
            A z ciekawości chciałem sprawdzic jego dorobek: wpisałem w googlach: energetyka
            i Murynowicz, znalazlem 33 pozycje z tego jedna merytoryczna czyli
            rzecznikowska robota a reszta to doniesienia z różnych serwisów o naszym
            bohaterze w kontekście powiązań żona/SLD/energetyka.
            Miłego dnia pracy pod parasolem panie rzeczniku. Powinien Pan chyba jakoś
            odpracować ten czas poświęcony na sprawy osobiste bo pańska pensja pochodzi
            jednak z opłat takich ludzi jak my tu obecni a placąc za prąd nie chcemy
            finansowac załatwiania osobistych interesów pracowników energetyki.
            Do roboty!
    • lennon1 Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 16.04.05, 10:59
      Teraz wiadomo dlaczego na 10 lat.
      lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/467504.html
      • boards_of_canada Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem 16.04.05, 16:26
        Bardzo ciekawe...
      • Gość: michał_k Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.toya.net.pl 17.04.05, 21:20
        ciekawe czy i tym razem pan Murynowicz pojawi się na forum i będzie ogłaszał
        swoje racje? Bidulek...
        • Gość: Foto Bąkoff Inc. Re: Rozmowa z Januszem Murynowiczem IP: *.lublin.mm.pl 18.04.05, 16:09
          urbanowe NIE ogłosi światu o tej krzywdzie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja