Gość: jeżyk
IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl
24.01.05, 09:27
Mój problem polega na tym, że postanowiłam pozostać tradyconalistką. Że lubię
zarówno znajdować listy w skrzynce, jak i komunikować się w ten sposób z
innymi. I tym razem postanowiłam skorzystać z usług PP, w jej nowej
ulepszonej formie. Zgodnie ze sloganem "Przyspieszamy" - wysłałam przesyłkę
priorytetową. Należy zaznaczyć, że list wysłałam o 9.00 rano, na poczcie przy
ul. Żwirki, około pół godziny drogi komunikacją miejską od miejsca
przeznaczenia przesyłki. Na wszelki wypadek zapytałam w okienku kiedy
przesyłka dojdzie. 2zł zamiast 1.30zł, inwestycja w to, że list "powinien być
dostarczony jutro" - jak usłyszałam. Zwątpiłam, czyżby pani w okienku nie
była pewna niezawodności tej usługi?!
Ale.. Nie jest tak źle, pomyślałam, choć miałam cichą nadzieję, że może
jeszcze dziś, w końcu przyspieszamy...
List doszedł w środę. Co najmniej 48h na przesyłkę w opisanej przeze mnie
odległości. Nasuwają mi się pytania: ile by szedł ten sam list zwykły? Jak PP
radzi sobie z "przyspieszaniem" w skali krajowej, a co dopiero europejskiej??