Dlaczego żyjemy obok siebie?

IP: 217.149.244.* 28.01.05, 23:21
Małe osiedlowe skrzyżowanie.Widzę je z okien sklepu, w którym robię spóźnione
wieczorne zakupy.Uliczką idzie chłopak.Znam go "z widzenia" - mieszka w bloku
obok a w dodatku jeszcze studiowaliśmy w tym samym Instytucie.Idzie z
trudem.Ciężko stawia kroki, posuwistym "szurającym" ruchem zatacza nogami
pokraczne półkola.Jego nieodłączna torba śmiesznie podskakuje mu na boku; ma
ją zawsze przewieszoną na skos przez szyję - musi mieć wolne ręce, by "łapać"
nimi równowagę.I tak świetnie daje sobie radę - po dziecięcym porażeniu
mózgowym mógł w ogóle nie chodzić.
Przede mną w kolejce jeszcze 3 osoby więc, może trochę niegrzecznie,
przypatruję mu się przez okno.Przechodzi przez ulicę.Przy występie chodnika
potyka się.Upada twarzą w zmarznięty śnieg.
Przejeżdża samochód, zwalnia...ale nie zatrzymuje się.Sąsiad z drugiego
piętra, spacerujący z psem, odwraca głowę...Ludzie!!!
Wybiegam ze sklepu, biegnę do leżącego.Sam nie wstanie.Jest ślisko.Nie mogę
dać sobie rady- Boże niech mi ktoś pomoże...Samochód odjechał, sąsiad
przyspieszył kroku.Powoli, jeszcze raz spróbujemy.Buty rozjeżdżają się na
lodzie (dlaczego nikt nie posypał tego piaskiem?)
Podbiega dziewczyna.Pomoże.Staje z drugiej strony i dźwigamy razem.
Udało się.Chłopak znowu stoi na nogach.Ma trochę zadrapany policzek ale na
szczęście nic poważniejszego mu się nie stało.Jeszcze zawiązujemy mu
sznurówki w butach. Uśmiech, "Dziękuję i przepraszam.Taka ze mnie niezdara".
Dlaczego nikt więcej nie chciał nam pomóc?
Dlaczego żyjemy tak bardzo obok siebie?...
    • ander_epll Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? 29.01.05, 00:00
      Niestety takie czasy :| Społeczna znieczulica Ech.. też mi to dokucza. Każdy
      myśli tylko o sobie, dba o swoje dobro i nie uważa za punkt honoru pomóc w
      potrzebie... Ktoś umiera na chodniku, jest okradany w autobusie lub bity na
      ulicy - reakcja zawsze taka sama (żadna).
      Inny przykład: Dlaczego ludzie bardzo dziwnie się na mnie patrzą gdy powiem
      przechodniowi lub komuś w autobusie "dzień dobry" i się uśmiechnę...?? To
      przecież nic wielkiego, coś miłego, a jednak postrzegane za złamanie pewnej
      "normalności". Dlaczego ludzie żyją według głupich schematów i coraz bardziej
      zamykają się w sobie ?!?
      • evonka Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? 29.01.05, 12:23
        ... hmmm....
        poraził mnie tekst autorki wątku.... mnie też zawsze się krzyczeć chce jak nikt
        nie reaguje, jak każdego leżącego bierze sie za pijaka... ale nawet pijakowi
        należałoby pomóc, co by nie przymarzł do ziemii...
        ... boję się podejść do trzech "karków" okładajacych" bogu ducha winnego
        gimnazjalistę dla jego komórki czy 30zł i powiedzieć im: panowie, nie bijcie
        go..... ale przynajmniej zadzwonie na policję albo się rozejrze, moze nie
        jestem sama, sporóbuję zaczepić jeszcze kogoś i reagować....
        cholernie głupio się dzieje, ludzie nie wiedzą co jest ważne... żyjemy sobie w
        ciepłych domkach, pijemy soczki, kawunie, a obok ludzie męczą sie, żeby dojść
        do domu, bo jakiemus leniowi się nie chciało posypać piaskiem....
        .... dobrze, ze jednak są jeszcze ludzie, którym nie jest wszystko jedno...
    • keridwen Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? 29.01.05, 13:43
      bez siebie zyjemy, bez siebie umieramy.
      • Gość: tasak pffff IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 14:46
        to co napisała autorka to tylko przykład, na każdym kroku to samo. Tego sie nie
        da juz chyba zmienić.....co za kraj, co za naród, co za bagno....
        • Gość: tasak Re: pffff IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 14:49
          a jeszcze jedno? Mam pytanie. Prosze sobie zadać pytanie i szczerze
          odpowiedzieć czy zareagowalibyście jak kogos by idioci w dresach tłukli na
          ulicy?? Ja jak kupie broń to bede reagowal......
          • Gość: reakcjonista Re: pffff IP: *.lublin.mm.pl 29.01.05, 14:59
            ...tasakiem ?
          • michael00 Jasne, bym się przyłączył. 30.01.05, 21:30
            Gorzej, jakby inteligenci w garniturkach kogoś tłukli, to już nie wiem.
            Czy jak...

            A na serio to póki nie masz tej broni, co może lepiej to można, dać szansę tym
            co ją mają z przydziału, informując ich o zajściu. Niby nic, a z obserwacji
            moich wynika, że często ludziom trudno z jakiś przyczyn to zrobić to zrobić.
    • Gość: jażąbek jacenty Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? IP: *.toya.net.pl 29.01.05, 14:59
      też mialem kumpla z tą wadą, "dziwnie" chodził, o kuli
      jak sie wypie..ł to wstawał sam i nikt mu nie pomagał, to było normalne dla
      niego
      i nigdy sie nie żalił na swój los, a mysmy też go traktowali jak normalnego
      kolesia
      przez kilka lat ani razu nie spotkałem się z jakimś przejawem litości dla niego
      był traktowany po prostu jak każdy z nas
      pozdrawiam
      • evonka Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? 29.01.05, 15:05
        nie o litosć chodzi, a o ludzki odruch.. jestem zdrowa i raz tak fajtnełam na
        ulicy, ze wstac nie mogłam, pomógł mi jakiś facet, podziękowałam. potem sie
        okazało, ze miałam stłuczone to i owo... moze bym i wstala sama, ale dobrze
        jest czuć, ze jesli pojawia się kłopoty to ktos Ci pomoze...
        • Gość: landryna Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? IP: *.lublin.mm.pl 29.01.05, 15:07
          to nic, mogło się okazać, że ten facet to tolerasta
    • Gość: Beata Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 21:22
      Polianno, jesteś najlepszym przykładem, że jednak nie tak daleko od siebie
      żyjemy. Jest wielu takich ludzi, aczkolwiek dużo za mało. Ja uważam, że to
      wszystko dzieje się za sprawą dążenia do polepszenia sobie bytu; często bytu
      nie tak złego, jakby się wydawało..Ale brak pracy, pęd za pieniądzem i
      zmartwienie o "jutro", powoduje, że własne problemy są dla nas najważniejsze -
      nie widzimy innych, którzy są w gorszej sytuacji i boimy się podać rękę choć na
      chwilę,obawiając się, żebyśmy nie musieli podawać jej ciągle...
      • Gość: rżnięty jacęty Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? IP: *.lublin.mm.pl 29.01.05, 21:35
        ależ nie lękaj się Beato. My wirtualni piewcy dobra i miłości ręce mamy długie
        i w nieobliczalnej ilości.Niechaj biją gejzery naszej dobroczynności, niech
        żyje i rozkwita kosmiczna więź ludzi prawdziwie uduchowionych.
        Ommmmmmmmmmmmatko!
        • Gość: Polianna Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? IP: 217.149.244.* 29.01.05, 23:20
          Być może "wirtualnych piewców dobra i miłości" jest bez liku.Wielu jest też
          takich, którzy suchą, zgorzkniałą ironią zgrabnie omijają sedno ważnych spraw.
          Jesteśmy spokojni i "mądrzy" dopóki nam lub naszym bliskim nie dzieje się
          krzywda - mamy wtedy mnóstwo poglądów, krytycznych uwag i światłych pomysłów na
          rozwiązanie cudzych problemów.
          Czasem jednak warto rozejrzeć się wokół siebie.
          Nie jestem aniołem altruizmu ale popieram "slogan" -"traktuj innych tak jak sam
          chciałbyś być przez nich traktowany".
          Czasem tak niewiele potrzeba...
          Pozdrawiam.
          • Gość: Emmanuel K. Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? IP: *.lublin.mm.pl 30.01.05, 16:36
            to nie slogan, rzecz jest bardziej rozbudowana.
            Ale niech Ci będzie.
            Niech żyje i umacnia się sojusz międzygalaktyczny.

            "Niebo gwieździste nade mną, ład moralny we mnie"
          • greg0 Re: Dlaczego żyjemy obok siebie? 30.01.05, 21:23
            Gość portalu: Polianna napisał(a):

            > Być może "wirtualnych piewców dobra i miłości" jest bez liku.Wielu jest też
            > takich, którzy suchą, zgorzkniałą ironią zgrabnie omijają sedno ważnych spraw.
            a co jest "sednem waznych spraw"?
            i czy tylko "wirtualni piewcy dobra" maja monopol na jedynie sluszne zrozmienie
            blizej nieokreslonego "sedna waznych spraw"?
            czy moze jest mozliwe, ze "sucha zgorzkniala ironia" mimo, ze tak trudna
            do przelkniecia i gorzka w smaku, ma tez prawo do istnienia i wypowiadania
            pogladow
            a moze wlasnie problem zrozumienia "sedna waznych spraw" wynika z
            automatycznego wykluczania innych pogladow pogardliwie i pejoratywnie
            okreslanych jako suche i gorzkie

            > Jesteśmy spokojni i "mądrzy" dopóki nam lub naszym bliskim nie dzieje się
            > krzywda - mamy wtedy mnóstwo poglądów, krytycznych uwag i światłych pomysłów
            na
            > rozwiązanie cudzych problemów.
            cos placzesz, co ma "krzywda naszych bliskich" ze swiatlymi pomyslami "na
            rozwiązanie cudzych problemów."

            > Czasem jednak warto rozejrzeć się wokół siebie.
            to jest zawsze dobry pomysl, aby byc swiadomym swego otoczenia

            > Nie jestem aniołem altruizmu ale popieram "slogan" -"traktuj innych tak jak
            sam
            > chciałbyś być przez nich traktowany".
            to chyba nic nie ma wspolnego z altruizmem
            a slogan jak to slogan czy wyswiechtany frazes nie robi zadnego wrazenia
            szczegolnie kiedy jest naduzywany i trywializowany dla celow dramatycznych czy
            tez narcystycznych

            > Czasem tak niewiele potrzeba...
            musisz rozwinac ten temat, niewiele potrzeba? na co do czego komu dlaczego?

            a tak przy okazji
            czy zastanowilas sie chociaz przez sekundke, zanim rozpisalas sie
            tak szeroko na temat spolecznej znieczulicy, opartym na "statystycznie" jednym
            przypadku, i ustwilas sie w pozycji matki Teresy, dlaczego to ty pomoglas
            pierwsza?
            czy nie bylo to naturalne, poniewaz nie tylko, ze widzialas cala sytuacje i
            bylas najblizej to dodatkowo
            tak sie zlozylo, ze akurat znalas tego kogos "z widzenia" i wiedzialas dlaczego
            tak sie stalo

            tak wiec nie umiejszajac twojej pozytywnej reakcji w tamtej sytuacji, to jednak
            wydaje mi sie, ze wiekszosc nastepujacej dyskusji stoczyla sie do polswiatka
            towarzystwa wzajemnej adoracji i poboznych zyczen

            pzdr
Pełna wersja