keridwen
10.02.05, 16:43
wczoraj w wyborczej ukazalo sie ogloszenie, ze zagraniczna firma poszukuje
osoby do sekretariatu [ze srednim wyksztalceniem :P, ale stwierdzilam,ze moje
wyzsze tez chyba nie zaszkodzi]. zadzwonilam, porozmawialam [oczywiscie
komorka], kazano mi zadzwonic dzis do dzialu logistyki czy czegos tam, do pana
wierzbickiego... kolejny komorkowy... rozmawialam przeszlo siedem minut.
dowiedzialam sie, ze umowe pospiszemy o godz 17, ze mam przyjechac do ratusza,
bo tam firma bedzie miala spotkanie z jakimis Holendrami... ze przejde
szkolenie z zakresu angielskiego, ktory bedzie mi potrzebny do dokumentow
bankowych, ze prezes wojciechowski juz wszystko wie, ze jak dojade to zejdzie
po mnie pan marcinkowski. itd, idp,
najciekawsze w tym wszyskim jest to, ze szukalismy z uerbe tej firmy w
internecie [ponoc z brighton]... i nigdzie takiej nie ma... a na dodatek
stwierdzono, ze za szkolenie mam zaplacic z gory juz teraz [100 zl, nie jest
to jakas super powalajaca kwota, ale zawsze], przy pierwszej pensji niby czesc
firma mialaby oddac... itd. ale owa wplata jest konieczna bym dostala jakies
dokumenty do wypelnienia [przynajmniej tak to zabrzmialo].
podano mi numer konta i nazwisko pana, ktory prowadzi szkolenie [niejaki
grzegorz smierzewski], ja grzecznie powiedzialam, ze ok, wplace [choc wcale
zamiaru nie mialam ;)].
zadzwonilam za godzine [na kolejny, inny znow numer komorki] i poinformowalam
pana wierzbickiego, ze pieniazki wplacilam na poczcie, a on powiedzial, ze
dokumenty wypisane juz na moja osobe wysle mi do 14.30 na maila badz faksem.
spokojnie poczekalam do 15.30, zadzwonilam , telefon byl wylaczony,
zadzwonilam na numer [niby] do dzialu logistyki, pan odebral i powiedzial mi,
ze jakies lacza padly, wiec nie moze tego chwilowo wyslac i ze bedzie to mial
o 17 w ratuszu...
nie wiem, moze ja jakas dziwna jestem albo cos, ale wydaje mi sie, ze w
ratuszu to siakies archiwum jest... i w ogole cala ta sytuacja bardziej mnie
bawi niz zdaje sie byc powazna... ciekawe ile naiwnych dalo sie nabrac :)