Gość: agulha
IP: *.toya.net.pl
04.06.02, 20:38
...dzisiaj na Piotrkowskiej. ROzmawiałam z nią. Trzymała w ręku 3 recepty.
Prawdziwe, aktualne (jestem lekarką, znam się na tym). Jedną z nich, na leki
krążeniowe, wykupiły jej na moich oczach dwie panie. Chciałam wykupić drugą,
ale, nawet po rezygnacji z jednego z nich, kosztowałaby 80 zł. Dałam jej 20 zł,
myślałam, że uzbiera na więcej, ale nie uzbierała, a stać nie miała już siły
(potem z nią znów rozmawiałam, jak wracała). Kobieta po wypadku, o kulach. Leki
nie żadne witaminy ani inne bzdury. W większości polskie odpowiedniki, z jednym
wyjątkiem, ale tamto to dość stary lek i różnica w cenie chyba nieduża. Leki na
parkinsonizm (i widać, że te są potrzebne), osteoporozę, zapalenie stawów (i
krążeniowe, na które już nie zobaczyłam recepty, bo została wykupiona). Opieka
społeczna? "powiedzieli, żeby wykupić, jak będą mieli środki, to może
oddadzą...za pół roku". Kobieta miała na oko 65-70 lat, schludna, absolutnie
nie wyglądała na pijaczkę czy osobę z marginesu.
KURRRRRRRRRRWWWWWWA! Co to za zasrany kraj!!