stanish
05.03.05, 21:41
05.03.05, czyli dzisiaj, kilka minut przed 05.00, Dworzec Lodz Fabryczna,
jakas Pani probuje kupic bilet z Lodzi do Krakowa i lamana polszczyzna wolno
i wyraznie mowi: "Poprosze bilet z Lodzi do Cracow". "Dokad???" opryskliwie
odpowiada pani w kasie, choc doskonale to slyszy.
Niestety jest to dosc powszechan sytuacja, ktora kilkakrotnie zaobserwowalem.
Kasjerzy na Fabrycznej nie wykazuja jakiejkolwiek checi pomocy osobom, ktore
nie mowia w ich ojczystym jezyku. Doprawdy socjalizm pelna geba. Podobna
sytacja jest w kasie PKS. Tam obsludze sprawa niezwykla trudnosc napisanie
obcokrajowcowi na kartce godziny odjazdu autobusu. Wzruszenie ramion to
standardowe zachowanie ludzi, od ktorych przeciez w pewnym stopniu zalezy
wizerunek naszego miasta i panstwa.
Moze PKP i PKS powinny przeprowadzic jakies szkolenia swoich pracownikow.
Pierwsze powinno nosic tytul: :"Kulturalne zachowanie wobec klientow". Bo
obcokrajowiec to przeciez tez klient, a nie jak to sie niektorym wydaje
petent - a taki, co to sie nie wykloci bo nie umie polskiego jest traktowany
jak powietrze. Ech...szkoda gadac