Gość: Michał M.
IP: 80.51.227.*
12.03.05, 01:19
Przeprowadziłem wczoraj wieczorem eksperyment naukowy - wyznaczanie gęstości
śniegu.
Otóż gęstość świeżego puchu pobranego tuż z powierzchni w czasie największych
opadów to 200kg/m3, a śniegu mocno ubitego (nie lodu!) 450kg/m3. Zmierzyłem
też grubość pokrywy śnieźnej - około 20 centymetrów i masę śniegu. Na każdy
metr kwadratowy Łodzi przypada około 60 kilogramów.
Zakładając, że w Łodzi wszędzie jest go tyle co na Teofilowie...
Łódź ma powierzchnię 300 kilometrów kwadratowych i leży na niej 20 miliardów
kilogramów śniegu.
780 tysięcy łodzian (po 55kg każdy) to tylko 45 milionów kilogramów. Jesteśmy
400 razy lżejsi od śniegu który nas przykrył! Na każdego z nas przypada 20
ton śniegu... do odgarnięcia!
Około 250 tysięcy łódzkich samochodów waży łącznie 250 milionów kilogramów
(nie liczę nieodgarniętego śniegu z dachu). Biały puch jest cieższy 100 razy.
Rany! Jak my to usuniemy?
A jakby tak ulepić wielką kulę z tego śniegu? Kula miałaby 400 metrów
średnicy. Ale bałwan! (nie myślę o prezydencie). Pabianice lepią drugą kulę,
ze śniegu ze Zgierza zróbmy głowę.
Znając ciepło topnienia śniegu, ilość energii słonecznej przypadającej na
metr kwadratowy, można policzyć jak długo będzie się ze śniegiem mocować
Słońce. O ile...
- będzie świecić prosto z góry;
- nie będzie nocy;
- nie będzie chmur;
- pokryjemy śnieg sadzą, żeby nie odbijał 95 procent energii :)
Amazonka wrzuca do Atlantyku 120 tysięcy metrów sześciennych wody (120
milionów kilogramów) na sekundę. Odprowadziłaby wodę po roztopach z Łodzi w
ciągu 2,5 minuty. To robi wrażenie... tylko kto doprowadzi Amazonkę do
Łodzi... Pęd jej wody wessałby Wisłę i zostawił Warszawę gołą i wesołą.
Przestało padać :-)