Nasze biblioteczne obyczaje

IP: 80.86.192.* 15.03.05, 10:28
a co innego robic w bibliotece jak nie sledztwa? bibliotekarstwo to strasznie
nudny zawood.
    • morgen_stern Re: Nasze biblioteczne obyczaje 15.03.05, 10:55
      A Ty to pewnie bibliotekarz z długoletnim stażem, co?
      A z tą nudą to nawet nie wiesz, jak sie mylisz :-)))
      • Gość: lavinka Zawsze można podjadać kanapki... IP: *.arch.pw.edu.pl 15.03.05, 11:42
        A Pana W. ktoś przyłapał i teraz się mści ;-)

        lav
        • Gość: stała czytelniczka Racja!!Zawsze jak wchodzę bibliotekarka coś wcina IP: *.aleksandrow-kujawski.sdi.tpnet.pl 15.03.05, 19:05
          Najczęściej właśnie kanapki.Ostatnio szłam z mężem do biblioteki i przed
          wejściem powiedziałam do niego: "słuchaj kobieta będzie coś wcinać na 100%" nie
          myliłam się ani trochę. Pani siedziała za biurkiem i wcinała kanapkę.hihihihi
          • Gość: lavinka Właśnie ;-) nt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 15:02
      • Gość: ? Re: Nasze biblioteczne obyczaje NUDA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 14:13
        Wprawdzie nie spędziem 20 lat pracując w bibliotece, ale twierdzę że to nie jest
        najciekawsze zajęcie świata. Powiem nawet: NUDNE. Wiele rzeczy da się powiedzieć
        na podstawie obserwacji, nie wszystkiego trzeba próbować samemu. ;-)))

        Oczywiście są i nudniejsze zawody, a zwlaszcza mniej "twórcze", np. wystawianie
        faktur, księgowanie, ekspedient w sklepie spożywczym...

        Uważam, że jest to dobry zawód dla intelektualistki z rodziną (to nie
        antyfeminizm, to pragmatyzm! Jako mąż pani Gronkiewicz-Walz też bym wybral
        bibliotekę!) - praca nie zajmuje dużo czasu, mila, spokojna, niestety kiepsko
        platna.
        • Gość: Samsa Re: Nasze biblioteczne obyczaje NUDA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 14:32
          Ja spędziłam kilka lat pracując w bibliotece i wcale się nie nudziłam! W życiu
          nie przeczytałam tyle książek, co w tym czasie.
          A z ciekawostek używanych przez czytelników jako zakładki pamiętam banknot
          tysiąc złotowy (dawne to były czasy :), list miłosny oraz ohydny tłusty plaster
          bekonu.
        • 12ka Re: Nasze biblioteczne obyczaje NUDA 15.03.05, 14:49
          Skąd wiesz, skoro nie pracowałeś w bibliotece? Czy praca w bibliotece, to dla
          Ciebie tylko wypożyczanie książek? Bo tylko to mogłeś zaobserwować, skoro
          jesteś czytelnikiem. Pracowałam w bibliotece w Krakowie wiele lat i nie
          nudziłam się ani trochę i może wyda Ci się to b. dziwne, ale nie wypożyczałam w
          kółko książek przez osiem godzin, dzień w dzień (właściwie może dwa razy miałam
          tę przyjemność) a z czytelnikami nie miałam kontaktu prawie w ogóle. Nie
          rozumiem, co znaczy wg Ciebie "praca nie zajmuje dużo czasu". Myślę, że
          znowu "zaobserwowałeś" to, np. w czytelni. Jeżeli myślisz, że panie, które tam
          pracują zajmują się tylko i wyłącznie podawaniem książek, to mylisz się. Gdyby
          tylko na tym polegała praca w bibliotece, to wystarczyłaby szkoła średnia a nie
          studia. A na studiach przez pięć lat nie czyta się książek, by potem móc
          polecić jakąś literaturę niezdecydowanemu czytelnikowi (jak niektórzy myślą).
          Może pochwalisz się, jaką super ciekawą pracę wykonujesz? Dla kogoś na pewno
          będzie NUDNA. Obecnie pracuję jako informatyk i piszę programy dla pewnych
          instytucji i nudzi mnie to. Wolałabym wrócić do biblioteki, ale (i tu się z
          Tobą zgodzę) za mało bym zarobiła.
    • Gość: dorota20w Re: Nasze biblioteczne obyczaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 15:20
      a ja specjalnie zostawiam w książkach różne rzeczy dla innych :)
      np jakies przepisy kulinarne ktore mi sie nie przydadzą, jakąś informację
      wyciętą z gazety o książce która mi się podobała, napisanena kompie i
      wydrukowane jakies złote mysli , jakies ładne obrazki powycinane z gazetek. Ja
      lubię takie rzeczy znajdować więc postanowiłam też zostawiać. Czy nie uwazacie
      ze milo jest taki slad znależć????
      • pacyfka00 inteligentny człowiek nie nudzi się nigdy 15.03.05, 15:44
        Pewnie ze miło znaleźć. Książka dzięki temu przestaje być jednym z setek
        wyprodukowanych taśmowo egzemplarzy, ale nabiera indywidualności, osobowości,
        życia. Uwielbiam również różne dopiski i rysunki na marginesach. Krzepiące były
        zwłaszcza złośliwości przed-czytaczy zadawanych studentom książek w zasobach
        czytelni filologii polskiej.

        poza tym: inteligentny człowiek nie nudzi się nigdy. A w bibliotece szkolnej to
        można nawet osiwieć...

        pacyfka (ex-bibliotekarka)
        • Gość: plum Re: inteligentny człowiek nie nudzi się nigdy IP: *.it4.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 21:21
          To nic innego jak taka dawna odmiana spamu.
          W lekturach zawsze na marginesach były przekleństwa. Książki fabularne najczęściej są zniszczone i nie oznacza to, że nabrały indywidualności, bo pod tym względem, to i rozbite Punto sąsiada nabrało indywidualności.
          Ponadto nieprzyjemnie jest czytać książki z biblioteki, gdyż z statystyk wynika, że ok. 90% mężczyzn nie myje rąk po wyjściu z tolety, więc czemu mieli by to robić biorąc do ręki książke. Zatem to jakby pośrednie dotykanie ich penisów, rozkosz czytelnicza.
        • Gość: IkeT Re: inteligentny człowiek nie nudzi się nigdy IP: *.aster.pl 17.03.05, 08:15
          Jezu! Jaki piekny jezyk. Jaka przecudna budowa zdania. Kocham Cie!!
    • Gość: Przemo O co pytają w bibliotece? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 15.03.05, 15:39
      O co pytają w bibliotece?


      Historia żółtej ciężarówki
      (A. Domańska “Historia żółtej ciżemki”)

      Fircyk w opałach
      (F. Zabłocki “Fircyk w zalotach”)

      Kompleks Paranoja
      (P. Roth “Kompleks Portnoya”)

      Mity Paderewskiego
      (J. Parandowski “Mitologia”)

      Makbet Hamleta
      (W. Shakespeare “Makbet”)

      Magnet
      (W. Shakespeare “Makbet”)

      Kubuś Filatelista
      (D. Diderot “Kubuś Fatalista”)

      Dzieje chłopca i dziewczyny
      (J. Bedier “Dzieje Tristana i Izoldy”)

      Rozterki pani Dulskiej
      (G. Zapolska “Moralność pani Dulskiej”)

      Świetliczek
      (Molier “Świętoszek”)

      Reflektor w bryk
      (T. Boy-Żeleński “Reflektorem w mrok”)

      Ojciec Goliat
      (H. Balzac “Ojciec Goriot”)


      Mahometanin
      (I. Krasicki “Monachomachia”)

      Od nowa
      (A. Szczypiorski “Początek”)

      Bliżej Pana Boga
      (H. Krall “Zdążyć przed Panem Bogiem”)

      Książę Wallenrod
      (A. Mickiewicz “Konrad Wallenrod”)

      Fruwający jastrząb
      Latający jastrząb
      (J. Kawalec “Tańczący jastrząb”)

      Nad Menem
      (E. Orzeszkowa “Nad Niemnem”)

      Zbrodnia i kara Wołodyjowskiego
      (F. Dostojewski “Zbrodnia i kara”)

      Raz w roku w Kurzych Łapkach
      (Z. Nienacki “Raz w roku w Skiroławkach”)

      Dzieci garbate
      Dzieci z herbaty
      (A. Rybakow “Dzieci Arbatu”)

      Kamizelka Bolesława Bieruta
      (B. Prus “Kamizelka”)

      Gdzie jest Grzechu
      (S. Żeromski “Dzieje grzechu”)

      Rogaś z Doliny Rozkoszy
      (M.Kownacka “Rogaś z Doliny Roztoki”)

      Wódz, Buc i goście
      (J. Grabowski “Puc, Bursztyn i goście”)
      • Gość: mrawcia Re: O co pytają w bibliotece? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 15.03.05, 21:34
        rozwaliłeś mnie... ;-)))
        znakomite!!
        obśmiałam się jak norka...






        hm... po chwili jednak przychodzi refleksja... jeśli to prawdziwe, to jednak
        smutne :-(
    • Gość: Evliin Re: Nasze biblioteczne obyczaje IP: 213.199.198.* 15.03.05, 16:40
      Ty chyba naprawde nie wiesz co mówisz,w dobrze funkcjonującej bibliotece raczej
      nie można sie nudzić a biorąc pod uwage, że mamy wiek "społeczeństwa
      informacyjnego", to uwierz mi praca bibliotekarza nie polega tylko na podawaniu
      książek. Nie będę sie tu rozpisywała na temat usług informacyjnych jakie
      powinna wykonywać biblioteka i sam bibliotekarz oraz o zadaniach
      ponadusługowych, bo to nie miejsce i czas. Jednak po tym co napisałeś moge
      stwierdzić, że nie masz pojęcia o tym co dzieje sie wewnątrz biblioteki, jakie
      są jej funkcje i zadania w obecnym czasie. Jezeli na czymś sie nie znasz i się
      lepiej nie wypowiadaj.
    • Gość: vvoitek eco IP: *.dsl.telepac.pt 15.03.05, 17:26
      Przychodzi na myśl Umberto Eco z jego manią spędzania czasu w bibliotekach...

      new-art.blogspot.com
      • Gość: k najgorsze jest pisanie po książkach, nie cierpię t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 18:11
        • Gość: graf Re: najgorsze jest pisanie po książkach, nie cier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 19:00
          Najlepsze to są włosy (takie grube, kręcone, najczęściej czarne :)), które
          znajduję w ksiązkach zbyt często, jak oni je czytają?
    • Gość: Stefan Chcialem napisac ksiazke o bibliotekach IP: *.motorola.com 15.03.05, 19:36
      Kiedys chcialem bardzo napisac ksiazke o sposobie, w jaki Amerykanie korzystaja
      ze swoich bibliotek. A takze o tym, jak bardzo roznilo sie to od sposobu, do
      jakiego przyzwyczailem sie w Polsce w tzw. "dawnych latach" (plus
      minus "Gierek"). Ze wszystkich osiagniec tego spoleczenstwa najbardziej wlasnie
      podziwiam ich biblioteki. Ale od tej pory pewnie i w Polsce zmienilo sie
      wszystko i moje "rewelacje" tylko by ludzi rozsmieszyly...
      Jak rozliczyc podatki? Do biblioteki. Formularze podatkowe? Do biblioteki.
      Komputerowe rozliczenie? Wolny dostep do kompa w bibliotece. Ile i gdzie sa
      romieszczone budki z lodami albo sklepy z farbami w mojej okolicy? (w razie
      chcialbym zalozyc taki interes)- do biblioteki. Ktore biuro podrozy kradnie a
      ktore jest uczciwe? Do pani w bibliotece. Najlepsza i najnowoczesniejsza
      nagrywarka DVD? Skladnica zlomu z czesciami motocyklowymi? Czy lekarz mojego
      dziecka ma jakies sprawy sadowe albo wyroki? Za ile moj sasiad kupil i sprzedal
      swoj dom? Termin Jaselek w kosciele? Badania lekarskie w marcu (dla emerytow i
      za friko) w rejonowym szpitalu? No i oczywiscie pozyczenie ksiazki z biblioteki
      w jednym miescie, oddanie jej w innym, swobodna wymiana z bibliotekami zakladow
      pracy w okolicy, tony CD muzycznych, nagranych ksiazek, DVD, VHS, plyty
      winylowe, kasety magnetofonowe, etc. Wszystko zaplacone z lokalnych podatkow od
      nieruchomosci. Chcesz rozbudowy biblioteki? Plac. Nie chcesz dodatkowego
      pietra? Protestuj i glosuj przeciwko podwyzce lokalnych podatkow na biblioteke.
    • Gość: dsf tak sie zawsze zastanwiam IP: *.toya.net.pl 15.03.05, 20:17
      tak sie zawsze zastanwiam bo az nie chce mi się wierzyć, ze jest kierunek
      studiów bibliotekoznastwo.
      co tam ludzie robią przez 5 lat? niech ktoś odbowie ale bez śmichów, chichów.
      • Gość: Gloyv Re: tak sie zawsze zastanwiam IP: 81.6.129.* 16.03.05, 00:00
        proste
        studiują jak na innych kierunkach humanistycznych:
        historia książki, nauki pomocnicze historii, historia polski i ogólna,
        literatura obca, literatura polska, informatyka, statystyka, psychologia,
        łacian, pedagogika, socjologia, filozofia, praca z nipełnosprawnymi, + typowe
        tylko dla tych studiów: metodyka pracy bibliotecznej, bibliografie, nauka
        katalogowania, systemy katalogów, bazy danych, informacja naukowa, podstawy
        introligatorstwa, masmediologia, problemów komputeryzacji i automatyzacji
        procesów bibliotecznych, krajowe i międzynarodowe systemy informacyjne,
        podstawy nauki o książce i bibliotece, edytorstwo naukowe (historyczne i
        filologiczne), nauka o bibliotece, budowa i organizacja zbiorów, opracowanie
        formalne dokumentów, wstęp do technologii informacyjnej, historia bibliografii,
        źródła informacji, lingwistyczne podstawy informacji, opracowanie formalne
        dokumentów, marketing, kultura literacka polska i powszechna, kodykologia,
        multimedia w systemie komunikacji społecznej, historia sztuki, prawo
        biblioteczne i autorskie, kulturoznawstwo etc. etc. etc.

        Jak widzisz to sa ogólne studia humanistyczne i dają bardzo rozległą wiedzę i
        prosiłbym nie mylis bibliotekarza i biliotekoznawcy bo to nei to samo :]
        biblitekarz to zawód a bibliotekoznawstwo to wykształcenie :P
        czyli nie każdy bibliotekarz jest bibliotekoznawcą, ale każdy bibliotekoznawca
        może być bibliotekarzem

        Pozdrawiam
        • Gość: fdg Re: tak sie zawsze zastanwiam IP: *.toya.net.pl 16.03.05, 00:58
          no i bardzo dziekuje :]
        • Gość: ojojoj Re: tak sie zawsze zastanwiam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 02:15
          ...i to wszystko po to , by podawac ksiązki dożywotnio?
          • morgen_stern Re: tak sie zawsze zastanwiam 16.03.05, 08:38
            Ręce opadają. Niektórym to można po sto razy tłumaczyć, a oni tak nie
            rozumieją :-(((
            Do listy przedmiotów, które trzeba zaliczyć na bibliotekoznawstwie trzeba
            jeszcze dorzucić Logikę i Podstawy Matematyki, brrr! :-)
            Ale oprócz tego to fajne, ciekawe studia.
            • Gość: Zdanka Re: tak sie zawsze zastanwiam IP: 194.63.135.* 16.03.05, 10:00
              No, czy one są fajne i ciekawe to polemizowałabym, bo mam znajomego po tych
              studiach oraz jedną kolezankę , która rzuciła w połowie semestru ze słowami:
              Jesli mam coś studiować, to na pewno nie fakturę tektury.(sic!):P

              Jednak jedno jest pewne, nie są to studia lekkie i nie wymagające pracy, jakby
              się to wielu ludziom wydawać mogło:P Mają coś z księgowości, co jakoś
              dyskalifikuje je w oczach "choleryków". Z drugiej jednak strony coś mnie
              zastanawia----------> dlaczego zazwyczaj mam tyle problemów z wytłumaczeniem
              niejednej bibliotekarce, o co mi chodzi(a nie mam wad wymowy,ani poziomu
              inteligencji niższego niż przeciętny) ...Własnie udaję sie za chwilę znów
              tłumaczyć , o jaką książkę mi chodzi:))))))

              PS. Dlaczego łódzkie biblioteki mają tak małe zbiory anglojęzyczne?(nawet te
              specjalistyczne)
    • Gość: czytel-nick Re: Nasze biblioteczne obyczaje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 02:07
      Cóż za interesujący arukuł! Autorzy zapomnieli o łupieżu i włosach
      pozostawionych bezwiednie między stronami przez zaczytanych bibliofilów.
      ZGROZA! Można otworzyc mały biznes w bibliotekach i klonować czytelników dzięki
      pozostawionemu przez nich materiałowi genetycznemu (włosy, łupież....:) )W ten
      sposób zmieniły by się statystyki na lepsze odośnie "klientów" bibliotek.
      hmm...Nie wiedziałem nawet , żer tak durny artukuł wyzwoli we mnie takie
      natchnienie..ufff....
    • Gość: dorota Re: Nasze biblioteczne obyczaje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 08:19
      czy tylko o takie pozostałości chodzi? A co z okropnymi natatkami,
      podkreśleniami i zaznaczeniami w książkach? Zarówno ołówkiem jak i długopisem.
      Okropieństwo!!! Niechlujstwo mnie odrzuca.
    • Gość: kminek Re: Nasze biblioteczne obyczaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 10:16
      Jestem bibliotekarką i skręca mnie, jak ktoś, kto nic nie wie na temat tego
      zawodu, opowiada takie wyssane z palca bzdury. Jest to wspaniały zawód, kocham
      książki i nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś innego. Nigdy się nie
      nudziłam w pracy i nudzić się nie będę. Jak komuś się nie chce pracować to
      zawsze będzie marudził. Trzeba mieć powołanie do "walki" :) z niektórymi
      czytelnikami o poszanowanie książek, zwracanie w terminie itd. Ciągle też
      walczę ze stereotypem bibliotekarza - wysuszona, sroga babcinka, która
      nienawidzi czytelników. Jestem osobą młodą, radosną i pełną życia. Uwielbiam
      swój zawód (mimo niskiej pensji), a studia to były najlepsze lata mojego życia.
      • Gość: zakładka Re: Nasze biblioteczne obyczaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 12:05
        Szanuję bibliotekarzy. Jedną z najważniejszych osób, jakie spotkałam, była
        starsza Pani z osiedlowej Biblioteki Publicznej między Nowym Targiem i Halą
        Targową we Wrocławiu. To była malutka biblioteka, dwa pokoiki na 10 m2? od
        podłogi po sufit z książkami, małym zapleczem z rzeczami bibliotekarza i też
        książkami. Miałam obok szkołę podstawową i zaglądałam do niej dwa, trzy razy w
        tygodniu wymieniając przeczytane dziesięć i więcej razy książki, i szukając
        nowych. To była wspaniała Pani bibliotekarz, która od początku - czyli od
        nauczenia się czytania praktycznie, pomagała mi znaleźć nowe książki, najpierw
        okolice Puc Bursztyn i Goście :) i dalej Niziurski, Szklarski, Musierowicz,
        Montgomery, Burnett, Paukszta, Wernic, May, Dumas etc. Nie ingerowała za
        bardzo, ale pamiętam nić porozumienia, kiedy doszłyśmy do wniosku, że Wharton
        to nie to, że niby w porządku, ale jednak za łatwo się czyta :) Biblioteka
        walczyła o przetrwanie, były listy podpisów, w końcu została zamknięta. Ja
        przestałam korzystać po liceum, ale teraz często wspominam. Zawsze będę
        pamiętać - jedno z najlepszych i najważniejszych wspomnień :)
        • kasiaprim Re: Nasze biblioteczne obyczaje 16.03.05, 18:36
          Jakie miłe i ciepłe wspomnienie...
          Ukłonki K'
          • Gość: gość Ciekawostka IP: 213.227.108.* 17.03.05, 09:07
            Rzeczywiście czasami rozwala mnie pojęcie społeczeństwa o pracy w bibliotece.
            Tam się nic nie robi, ewentualnie wcina się kanapkę, a czasami wkurza się
            czytelnika marudząc, że za późno oddał książkę. A poza tym nuda.
            Niestety, są to stereotypy z którymi nie jest łatwo walczyć. W dobie
            społeczeństwa informacyjnego zadania biblioteki uległy znacznej transformacji.
            Ale nie do wszyskich to dociera...
            I oczywiście narzekania czytelników, że przecież można trzymać książkę parę lat
            bo i tak nikt z niej nie korzysta. No jasne, więc po co biblioteka, skoro nikt
            z niej nie korzysta???
            I na koniec ciekawostka.
            Raz czytelniczka poprosiła o "Winogrona złości"
            Oczywiście miała na myśli "Grona gniewu" Steinbeck`a
            • Gość: zberten Re: Ciekawostka IP: *.icpnet.pl 17.03.05, 09:42
              kilka razy widzialem tekst ze ludzie nie maja pojecia co sie w bibliotece robi,
              ale ani razu nikt nie wyjasnil czym sa te magiczne czynnosci a zaczynam sie juz
              robic ciekawy :)
              • Gość: GoroGoro Re: Ciekawostka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 11:25
                biblio.umcs.lublin.pl/060inforamcje.html <-----
              • dziad_borowy Ano właśnie 17.03.05, 11:33
                Dowiedzielismy sie, ze obowiazkow jest mnostwo lecz tu nie czas i miejsce by je
                opisywac:-) Rozumiem, ze jest tego, oprocz wydawania ksiazek czytelnikom, cala
                masa ale moze ktos ze znawcow tematu troche z tej masy przyblizy.
                Co do ilosci obowiazkow to oczywiscie jest w Polsce kilka bibliotek z
                prawdziwego zdarzenia, gdzie zakres obowiazkow jest rozbudowany ale tysiace
                bibliotek niewiele zmienilo od wielu wielu lat.
                Aha, jeszcze mi sie przypomnial artykul o ewentualnym wprowadzeniu oplat za
                korzystanie z biblioteki. Jakas bibliotekarka powiedziala, ze trzeba by
                prowadzic ksiegowosc i ze to jest absolutnie niewykonalne. Hehe niewykonalne.
                Nie przesadzajmy, nie ma tego z cala pewnoscia tak bardzo duzo pracy. Nie wiem
                dlaczego chcecie sie teraz okazac urobionymi po pachy. Po co? Ja na przyklad
                chcialbym pracowac w bibliotece i na pewno tez bym sie nie nudzil. Oczywiscie
                jedyny minus takiej pracy to zarobki ale reszta dla mnie miodzio.
                Dzierżbór występuje w bibliotece, jak najbardziej!!!
                • Gość: lavinka czyli uderz w stół, anożyce same się odezwą... ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.05, 12:00
                  Każda praca ma swoje plusy i minusy. Wydaje mi się,że bibliotekarstwo umiera
                  śmiercią naturalną z powodu internetu chociażby. Jeśli mogę uzyskać te same
                  potrzebne informacje dwa razy szybciej bez wypełniania milionów rewersów i
                  użeraniem się z hobbitem za przekroczenie terminu (zapominalska jestem) to wolę
                  internet. Rozumiem trud bibliotekarzy, ale wydaje mi się,że stali się
                  niewolnikami systemu książki tradycyjnej.

                  lav
                  • Gość: Bibliotekarz Re: czyli uderz w stół, anożyce same się odezwą.. IP: 207.61.23.* 27.05.05, 21:43

                    Niektorzy z was wypisuja glupoty straszne, nawet chcialem cos odpowiedziec ale
                    sie poddalem.

                    Tylko jedna uwaga: pracowalem w kilku miejscach, ostatnio w agencji KE w
                    Grecji, teraz w firmie prawniczej w Toronto. Wszedzie bylem bibliotekarzem. Nie
                    pamietam zebym sie kiedykolwiek nudzil, ani nie pamietam zebym przymieral
                    glodem.



    • aard Zawsze można 03.06.05, 16:47
      napić się piwka i w rzutki pograć. Albo mecz w zacnym gronie obejrzeć :)
Pełna wersja