Gość: blenda
IP: *.lodz-piaski.sdi.tpnet.pl
16.06.02, 18:57
Witam. Pisze, bo tak na dobra sprawe nie za bardzo moge sie poruszac. Wczoraj
bedac na szkoleniu zrobilam sobie kuku w nozke, dzis rano stwierdzilam ze
trzeba by jechac chyba do szpitala, bo jest cienko. pojechalam do korczaka na
izbe doraznej pomocy. byla godzinka 12. usiadlam grzecznie w poczekalni przede
mna byla para z bobaskiem, a w gabinecie lekarskim chyba z piec osob... pani
poprosila o pesel i ksiazeczke zdrowia zeby mnie zarejestrowac. dostalam
karteczke i kazano mi poczekac. siedzialam tak na korytarzu godzine. po czym
pani pielegniarka powiedziala zebym poszla na rendgen bo wlasnie tam przed
chwila udal sie lekarz. doczlapalam sie jakos do budynku obok[bo przeciez nie
ma mozliwosci zeby wszystko bylo w jednym budynku] zlapalam w biegu lekarza
idacego na chirurgie, ktory kazal mi zrobic przeswietlenie. poszlam poczekalam
30 min zrobiono mi przeswietlenie, doczlapalam sie spowrotem do drugiego
budynku i grezcnie poczekalam. w miedzy czasie slyszalam[ poogladac tez moglam
bo drzwi do gabinetu nie byly zamkniete] jak malutki chlopczyk zdziera sobie
gardlo, bo ma zwichniety bark. po kolejnych 30 min udalo mi sie wejsc do
gabinetu lekarskiego. pan doktor popatrzyl, ponaniskal i powiedzial ze bez
gipsu sie obejdzie la emam lezec przez minimum tydzien.
podsumowujac, dwie godziny stracone na izbie przyjec, , nasluchanie sie
placzu bobaska,, chodzenie od jednego budynku do drugiego z chora noga, zero
diagnozy- oto nasza lodzka sluzba zdrowia. grrrrrrr
leeeee musze lezec w domu prze tydzien:(
pozdrawam
blenda