yaa
17.06.02, 09:00
Wstałem rano, cichutko aby nie zbudzić mojej ukochanej, poszedłem do łazienki.
Kiedy wyszedłem, moja żona była na nogach i usłyszałem "Już jestem na Ciebie
wściekła!!!". Okazało się, że moja teczka leżała nie tam gdzie trzeba i
awantura gotowa.
W pracy gdy tylko wszedłem i przywitałem się sekretarka na moje "co dobrego
słychać" odparła "nie denerwuj mnie, jestem wściekła". Teraz boje się tam iść,
bo jrzyszła szefowa - a to też kobieta.
Jedynie moja koleżanka z pokoju tryska humorem - ale to wyjątek potwierdzający
regułę.
Co się Wam stało od poniedziałkowego poranka, moje śliczne Panie ?
Pozdrawiam
Yaa