Polacy o Papieżu

IP: 212.160.172.* 04.04.05, 22:49
Byłem bardzo zszokowany i głęboko zasmucony wiadomością jaką podała stacja
TVN przed godziną 22.00 2-go kwietnia o odejściu PAPIEŻA, RODAKA, TATUSIA,
PIELGRZYMA, MISTRZA JANA PAWŁA II lub PROŚCIEJ I WYMOWNIEJ WSPANIAŁEGO KAROLA
WOJTYŁY. Bardzo dobrze pamiętam Jego pielgrzymki, przesłania, Encykliki,
dobro, troskę, współczucie, gesty i humor, którym tryskał. Myślałem nie raz o
trudnych chwilach jego życia: w dzieciństwie stracił matkę, w młodości ojca i
jedynego brata. Zawsze sobie powtarzałem: kiedy będziesz zapewniać o
zaufaniu, którym nasza wspólnota go obdarza i mówić o nadziei, którą
odkrywamy u wielu młodych ludzi, staraj się znaleźć słowo, które go
rozraduje, a może nawet pocieszy jego serce. Jan Paweł II, trawiony ogniem
miłości do Kościoła i do ludzkiej rodziny, robił wszystko, aby ten płomień
rozpalić w innych. Swymi podróżami do prawie wszystkich krajów świata, by się
tam spotkać z ludźmi, czasem ich upomnieć, często wyrazić współczującą miłość
Boga, na nowo natchnął Kościół powszechnością. Ponad 100 podróży pozostanie
jasnym świadectwem tego, że z całej duszy pragnął przygotować przyszłość
pełną pokoju.
Podczas swojej długiej drogi jako przywódca, Nasz Rodak pokazywał, że
sprawiedliwie jest jeśli pokój, bezpieczeństwo i nadzieja będą gościć na
całym świecie. Dziękuję też za rolę jaką odegrał w zjednywanie Religii całego
świata, pomoc w demokratyzacji krajów, krzewienie wiary i postępy w dobroci.
Już człowiek nie jest w tak wielu momentach wilkiem dla człowieka. Widać
więcej miłości. Nasze spotkania z nim oraz możliwość uczenia się od niego
były zawsze wielkš przyjemnością. Jan Paweł Wielki był najlepszym księdzem i
liderem jakiego można sobie wymarzyć. Mnie osobiście Papież pomógł lepiej
zrozumieć świat. Nasz Karol pozostawił po sobie wspaniałą spuściznę, dzięki
której długo pozostanie w pamięci bardzo wielu wdzięcznych mu osób. My Młodzi
oddajemy hołd jego zaangażowaniu we wskazywaniu że religia ma swoje miejsce
na świecie. ABBA OJCZE !!! Adam Sęczkowski z Łodzi
    • Gość: asenizator Re: Polacy o Papieżu IP: *.toya.net.pl 05.04.05, 22:07
      Był konserwatystą i nareszcie odszedł.
      • Gość: Lidka Byl jak wlasny srogi Ojciec ! IP: *.cybernet.ch 05.04.05, 22:18
        Stracilam ojca w wieku 19 lat !!!

        Teraz przezywam te smierc ponownie !!!

      • Gość: Seba_lodz Re: Polacy o Papieżu IP: *.static.bbeyond.nl 11.04.05, 09:11
        tez nie mam za dobrego zdania o papiezu, a juz nie rozumiem zachowania ludzi...
        wszyscy go nagle kochali, wszytsko pod publiczke... ciekawe jest ilu z tych
        zakochanych w jego wizji swiata zylo zgodnie z jego naukami ?? hipokryzja...

        denerwowaly mnie jego przyjazdy, szlo kasy na jego wizyty od zarabania. za to
        mozna wybudowac pewnie nie jedno przedszkole...

        dla mnie byl hamulcem rozwoju ludzkosci, i tyle. najwieksza glupota byl zakaz
        uzywania gumek i jego sprzeciw przeciw temu. pozniej, aborcja, klonowanie,
        eutanazja, a koczac na legalizacji zwiazkow innych niz heteroseksualne. pewnie
        jest nastepnych milion rzeczy ktore nie moga sie rozwijac odpowiednio szybko.

        ps. ciekawe czy ktos ocenzuruje moja wypowiedz, wyborcza ostatnimi czasy powinna
        zmienic nazwe chyba na gazera papiez.
    • lew_konia Rybak z Piotrowej Lodzi 08.04.05, 18:18
      Dziekuje Bogu, ze dane mi bylo dorastac i zyc za pontyfikatu Jana Pawla II.
      Bylam w pierwszej klasie liceum, gdy w pazdzierniku 1978 roku,
      uslyszalam "habemus Papam". Rozpierala mnie duma i radosc. Dopiero dzisiaj w
      pelni moge docenic Jego obecnosc w moim zyciu. Moja droga ku doroslosci nie
      zawsze byla pelna swiatla. W pelni poczulam, ze w moim poszukiwaniu prawdy
      mam wspanialego przewodnika, gdy Nasz Papiez odwiedzil Lodz w czerwcu 1987
      roku. Nocny wymarsz spod kosciola jezuitow na Lublinek. Z okien fabryk
      pozdrawialy nas wlokniarki, ktore pracowaly na nocnej zmianie. Tyle nas bylo.
      Tyle spieszylo by uslyszec Jego slowa. Lodz Piotrowa doczekala sie swojego
      Rybaka. Tlumy czekaly na Piotrkowskiej by pozdrowic Go w drodze do katedry.
      Tak bylo zal, ze ta wizyta nie moze trwac dluzej. W lipcu 1987 pojechalam do
      Rzymu. To nie bylo tak proste jak dzis. Potrzebny byl m.in. paszport i
      dewizy, ktorych wartosc na czarnym rynku byla absurdalnie wysoka, jak na
      studencka kieszen. Spotkanie z Katedra Sw. Piotra bylo dla mnie wprost
      mistyczne. Gdy stanelam w drzwiach zobaczlam swiatlo przeswitujace przez
      witraz za oltarzem. Przedstawia on bialego golebia - alegorie Ducha Sw.
      Poczulam jak to swiatlo przenika mnie do glebi. Mialam niebywale szczescie
      spotkac Go w lipcowy wtorek na mszy i audiencji dla polskich pielgrzymow w
      Castel Gandolfo. Podszedl do nas zywym, sprezystym krokiem i zapytal: "Jak
      tam moja Lodz Piotrowa?" Od Jego osoby bil spokoj i promieniowala jakas aura,
      ktora oswietlala czlowieka od srodka. Bylo to samo swiatlo Pana, ktore oblalo
      mnie swoim blaskiem w Watykanie. Juz nigdy ta jasnosc mnie nie opuscila. W
      waznych momentach mojego zycia, gdy szukalam dalszej drogi, w momencie, kiedy
      zdobylam sie na chwile wyciszenia i modlitwy pojawiala sie - jak reka Ojca -
      ktory prowadzi przez ciemnosc. Tegoz 1987 poznalam jesienia mojego meza.
      Osobiste dazenia do sukcesu nie przeslonily mi potrzeby posiadania rodziny.
      Szczesliwej czteroosobowej rodziny, ktora stanowimy. Teraz gdy otrzymalam
      wskazowki, jaka droga podazac, nie boje sie, ze nikt mi nie pomoze w chwilach
      zwatpienia.
      Z wielkim spokojem przyjelam wiesc o smierci Jana Pawla II. Jego cudowna
      droga wypelnila sie na tym swiecie. Wiem, ze to On poprowadzil mnie do Pana.
      Wiem, ze to Jego osoba wskaze mi dalsza droge. Dziekuje Ojcze Swiety.
      Dziekuje tez za to, ze nauczyles mnie nie lekac sie smierci. Pokazales swa
      smiercia jak odchodzic do Pana. To byla Twoja najwspanialsza katecheza.
Pełna wersja